![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG - Cyberpunk 2020 Jak będzie wyglądała przyszłość? Jak bardzo posunie się technologia? W Cyberpunk-u każdy człowiek będzie posiadał różne wszczepy. Straciłeś rękę? Nie ma problemu, dostaniesz nową. A może masz kiepski wzrok? To też da się załatwić. Wszczepy mogą wszystko. |
![]() |
|
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #111 |
![]() | Nicole wstała i zaczęła nerwowo chodzić po korytarzu. Łatwo można było w jej oczach zobaczyć łzy i lęk o siostrę. Co zrobi, jeśli Kate nie... Nie mogła nawet o tym myśleć. Ona nie mogła... Nie mogła... Podeszła do ściany i oparła o nią czoło. Kręciło jej się w głowie. Przerażała ją bezczynność, w jakiej musiała tkwić. Gdyby mogła pomóc. Gdyby był jakiś sposób, żeby jej pomóc... Tymczasem mogła tylko podbiegać do wychodzących z sali operacyjnej lekarzy i pielęgniarek, z niemym pytaniem. I słuchać, jak mówią, że walczą o jej siostrę. Gdyby mogła zrobić więcej, by jej pomóc...
__________________ Niczego w życiu nie należy się bać. Trzeba to tylko zrozumieć... // Maria Skłodowska-Curie |
| | |
| Reklama |
| |
| | #112 |
![]() | Mike spokojnie ruszył na miejsce zbiórki zataczając po drodze kilka kręgów żeby zgubić lub wykryć ewentualny ogon. Dojeżdżając pod blok odruchowo zlustrował okna dookoła i wejścia do klatek. Zanim wysiadł starannie zakrył karabinek płaszczem, lubił tego francuskiego starocia mimo że wymagał delikatnego traktowania i częstego czyszczenia. Ale w zamian zapewniał świetny zasięg i celność więc układ był akceptowalny. Praktycznie bezwiednie ustawił oko na lunetę i w dużym zbliżeniu zlustrował dachy. Choroba zawodowa, kiedyś nad cieśnina jeden rusek ze starym Dragunovem omal nie wystrzelał ich jak kaczki przy transakcji bo nie zlustrowali dobrze okolicy. Klatka schodowa, drzwi do mieszkania, dzwonek potem klucz do zamka, ludzie w środku byli nerwowi i dlatego nadal żyli, lepiej ich uprzedzić, spusty broni automatycznej nie lubię gwałtownych ruchów.
__________________ Oj Toto to już chyba nie jest Kansas... "Ideologia zawsze wynika z przyczyn osobistych, ja nie podaję wrogowi ręki chyba, że chcę mu połamać palce" A macie gogle? |
| | |
| | #113 |
![]() | Niki Ból, strach, uczucie bezsilności przeważały w Tobie. Nigdy nie zapomnisz beznamiętnej miny starszego lekarza, czy dla niego ludzkie życie coś znaczy. Ktoś Ci położył rękę na ramieniu, obejrzałaś się. Carl. -Tu już nic nie zrobimy, chodźmy na zbiórkę. Tam odpłacimy handlarzowi. Jego głos był inny niż wcześniej, czy solosi są zdolni do empatii? Mike Dachy, czysto, pobliskie bloki, czysto. Twoja klatka, uzbrojone dzieciaki. Wysiadłeś z auta i się im przyjrzałeś. Grupka młodzieży, gdzie najstarsi byli w Twoim wieku. Ktoś machał szotem automatycznym, ktoś palił skręta, ktoś opowiadał świński kawał. Minąłeś ich spokojnie, nie zaatakowali. Pewnie Ci, których Bob załatwił. Wszedłeś na górę, w mieszkaniu było słychać rozmowy. Otworzyłeś drzwi kluczem i spokojnie wszedłeś, żeby ktoś z nerwów nie ściągnął spustu. Zobaczyłeś masę ludzi w większości znajomych. Stali w małych grupkach i gadali. W kuchni Bob, Alex i dwóch nieznajomych gadało i piło piwo, no w większości, bo Alex widocznie odmówił. Ominąłeś wzrokiem dwóch na wszczepianych karków i przyjrzałeś się pozostałej dwójce. Pierwszy maił nie całe 20 lat i był ubrany tak jak w Bob w garnitur pod którym rysowała się spluwa, drugi blondyn z dziwnie ułożonymi włosami, czerwonym płaszczem i żółtych okularach kogoś Ci przypominał, w lewej ręce trzymał wielki rewolwer, robiony chyba na zamówienie. (boster) Rzuciłeś okiem do pozostałych pomieszczeń, jedno było puste a w drugim siedziało dobre dziesięć osób. Grupka mężczyzn stała pod ścianą i rozmawiała we własnym gronie, po chwili dostrzegłeś tam Carla. Druga grupka składała się z reporterki, Toma i Andrew'a. Dziewczynie oddali fotel a sami zajęli kanapę. Trzeba chyba o tym wspomnieć żonie technika. Gdy tylko pokazałeś się w drzwiach Tom coś powiedział i podszedł do Ciebie, podobnie zrobił Carl. Stanęliście na korytarzu. -Masz własną armię, co teraz? Carl był bardzo spokojny, mimo, że to Ty miałeś tu swoich ludzi a on już nie mierzył do Ciebie z broni. -Pozwoliłem sobie na przyniesieniu kilku szturmowych zabawek, znaczy się granatnika. Tom w lekkim zdenerwowaniu podrapał się po głowie, chromowaną dłonią. Słysząc rozmowy przyszła czwórka z kuchni. -Co teraz? No właśnie, co teraz... Niki Na początku czułaś się na miejscu spotkania nie swojo, sama w towarzystwie zabójców, Carl odszedł do swoich. Usiadłaś na fotelu. Pierwszy wysoki blondyn, mógł być co najwyżej rówieśnikiem szefa całej akcji, nie dawałaś mu więcej niż osiemnaście lat. Był dobrze ale nie przesadnie zbudowany, przy pasie nosił kaburę z jakimś pistoletem. Przedstawił się jako Adrew. Drugi był trochę niższy ale równie dobrze zbudowany, ubrany w granatowy podkoszulek i ciemne jeansy. Co zauważyłaś na prawej ręce miał obrączkę a zamiast lewej protezę ręki (która była równie dobra jak zwykła a nawet silniejsza i wytrzymalsza). Ten przedstawił się jako Tom. Zagadali i szybko wciągnęli Ciebie w rozmowę tak naprawdę o niczym, od co się dzieje w świecie, praca (chociaż Andrew milczał o swojej). Tom okazał się rusznikarzem, znał nawet Twego szefa "załatwiam mu specjalne naboje" jak twierdzi. Gdy Mike zjawił się w drzwiach Tom przeprosił i odszedł. Andrew zadał Ci w końcu pytanie. -Wybacz, że pytam ale co tu robisz? Chyba jako jedyna nie masz tu na koncie licznych morderstw.
__________________ Początek wojny - rekrutacja do CP, kontynuacja Problemów Dyskusja na temat ról w świecie CP Dyskusja na temat religii w CP Do poniedziałku nie odpisuje (ale będę obserwował), wyjaśnię na gg. |
| | |
| | #114 |
![]() | Nicole z niechęcią wyszła ze szpitala. Wolałaby czekać, aż stan Kate się poprawi. Musiał się poprawić. Nie dopuszczała do siebie myśli, że może być inaczej. Przynajmniej starała się. *** Reporterka sztywno siedziała na kanapie, rozglądając się wokoło. Dawno zaniechała pomysłu pisania o tym wszystkim artykułu. Jednak jej myśli. krążyły wokół siostry. -Wybacz, że pytam ale co tu robisz? Chyba jako jedyna nie masz tu na koncie licznych morderstw. Spojrzała na chłopaka, który próbował ją zagadać. - Najwyraźniej... - odpowiedziała automatycznie, nieobecnym głosem. Po chwili ocknęła się, jakby z transu. - Przepraszam. Moja siostra jest w szpitalu. Jej stan jest ciężki. Nafaszerowali ją narkotykami na imprezie... Dlatego tu jestem.
__________________ Niczego w życiu nie należy się bać. Trzeba to tylko zrozumieć... // Maria Skłodowska-Curie |
| | |
| | #115 |
![]() | Mike uśmiechnął się szeroko widząc zgromadzonych w mieszkaniu mężczyzn. Miał armię, teraz należało ją tylko zorganizować i rzucić do walki. Odetchnął głęboko i powiedział głośno, tak by słyszeli go wszyscy: -Pani i panowie zapraszam na odprawę do salonu. Po czym ruszył szybkim krokiem do wskazanego pomieszczenia stając mniej więcej na jego środku. Zaczekał cierpliwie aż wszyscy zajmą miejsca dookoła niego po czym zaczął mówić szybko i rzeczowo. -Nasz cel to Dowson, diler pracujący pod przykrywka notariusza. W ostatnich dniach wypuścił na rynek partię trefnego towaru dzięki któremu w szpitalu znalazło się wiele osób w tym moja dziewczyna. Naszym celem jest zdobycie jego domu i pojmanie właściciela żywcem. Wszystko co uda wam się stamtąd zabrać należy do was, mnie interesuje tylko diler. Ale podkreślam że chcę go żywego. Należy się spodziewać oporu ze strony jego ochrony. Szczególnej uwadze polecam dwójkę profesjonalistów Stephena Rothmana i Earla „Magica” Walkera. Pozostała czwórka to amatorzy. Cel kończy prace o szesnastej po czym udaje się do domu i tam właśnie go dopadniemy. Sugeruję podzielenie się na trzy grupy i zsynchronizowane uderzenie z trzech kierunków, dzięki temu powinniśmy uwinąć sie na tyle szybko by zniknąć z miejsca akcji przed przyjazdem policji. Piętnaście minut na pytania i sprawdzenie broni i sprzętu potem grupami udamy sie na miejsce. I jeszcze jedno. Dziękuję wam wszystkim. Czekam na ewentualne pytania. Kończąc wypowiedź usiadł i zajął się szybkim przeglądem broni. Sprawnie doładował magazynki FAMASa i umieścił je we właściwych ładownicach na szelkach.Uspokajał się i oczyszczał umysł przed akcją. Był już tak blisko, że nie mógł pozwolić sobie na błąd. Taka okazja może się nie powtórzyć więc po prostu musi ja wykorzystać.
__________________ Oj Toto to już chyba nie jest Kansas... "Ideologia zawsze wynika z przyczyn osobistych, ja nie podaję wrogowi ręki chyba, że chcę mu połamać palce" A macie gogle? |
| | |
| Reklama |
| |
![]() |
|
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| [komentarze] Problemy | Szarlej | Komentarze do sesji RPG - Cyberpunk 2020 | 26 | 08-16-2008 07:06 |
| Problemy na sesji | Darken | Rozmowy ogólne na temat RPG | 19 | 06-16-2008 19:21 |
| Pytania i problemy | LMGray | Sunshine Valley | 16 | 03-22-2006 09:25 |
| Pytania i problemy | Toudi | Podmrok | 1 | 02-17-2006 07:37 |
| Problemy na/z forum | Solinarius | O forum | 56 | 07-15-2005 11:14 |