![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Archiwum sesji DnD Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie DnD (wraz z komentarzami) |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #81 |
![]() | Drzwi uchyliły się i ujrzeliście grubą twarz łysawego człowieka po czterdziestce. Jego głos doskonale pasuje do wyglądu. Otworzył szerzej drzwi i zaprosił was do środka. Głowna izba była całkiem spora w porównaniu do wielkości innych domków. Znajdowała się w niej długi stół z dwunastoma krzesłami. Zaprosił was do stołu i sam usiadł a jego żona (jak się domyślacie żona) nalała wszystkim wina. Była równie gruba jak on i miała całą kaskadę złotych loków na głowie. Przyszło wam do głowy, że jeśli mają dzieci, to pewnie są również "przy kości". - Wybaczcie podróżni, że nie poczęstuję was posiłkiem, ale nie mamy tego wiele i ledwie starcza dla nas. - na twarzy człowieka pojawił się smutny uśmiech. - Nie zawsze tak było. Kiedy zostałem wybrany na burmistrza tej przyjemnej niegdyś wioski, żyło się tu bardzo dobrze. Mamy tu świetne ziemie i wszystkie uprawy były bardzo dobre. Ale od pewnego czasu co dwa tygodnie odwiedzają nas bandyci i zabierają wszystko co znajdą, zostawiają tylko to co potrzebne jest nam do przeżycia. Jest ich sześciu, ale są dobrze uzbrojeni a my nie mamy czym z nimi walczyć. Gdybyście zechcieli nam pomóc, bylibyśmy bardzo wdzięczni. Jeśli ich pokonacie, będziecie mogli wziąć wszystko co będą mieli przy sobie i wszystko co mają w swojej kryjówce, jeśli uda wam się dowiedzieć, gdzie ona jest. Właściwie przyjechaliście w samą porę, za najwyżej dwa dni powinni się tu zjawić. Burmistrz pociągnął długi łyk ze swojego kubka i spojrzał na was zakłopotanym wzrokiem.
__________________ Zamiast mówić "dziękuję" - daj mi pozytywną reputację ;) Do the impossible, see the invisible. Touch the untouchable, break the unbreakable. |
| |
| Reklama |
| |
| | #82 |
![]() | Aegon Marszczył czoło słuchając historii burmistrza. ~~Ile jest kłopotów na tym świecie!~~ No cóż, burmistrzu. Ja chętnie pomogę. Nie wiem jak moi przyjaciele, ale mógłbym wam nawet dostarczyć część rzeczy, które bandyci wam zabrali. Poczekamy na nich. Tymczasem, rano rozejrzę się po wiosce, żeby wiedzieć, jak możemy z nimi walczyć. A co wy na to? Ostatnimi słowami zwrócił się do przyjaciół. |
| |
| | #83 |
![]() | Bragni Brrr, winopijcy. Na co to krasnoludowi przyszło. Poza tym co to za interes ? Pobijemy gości i w nagrodę łaskawie możemy im zabrac własną zdobycz ? Dziwne, nie tak sobie wyobrażał wynagrodzenie. Ale od czegoś trzeba zaczać, może chociażby od pracy za darmo. A zaraz, zaraz. Taki spasiony a niby źle mu się dzieje ? Ciekawe. Może trzeba tu zostać i temu się przyjrzeć. No i co tu jeść przez 2 dni ? "Ja tam mogę zostać. Tylko wiesz, szlachetny gospodarzu, jak nie będziemy jeść przez dwa dni to nie będziemy mieli siły natłuc łobuzów." Skrzywił się na myśl o tym, co powiedział Aegon i szepnął w jego stronę: "Rządź się swoją zdobyczą, nie moją lub wspólną". |
| |
| | #84 |
![]() | Aegon Roześmiał się na całe gradło. Ależ przyjacielu! Żywność nie stanowi najmniejszego problemu. Zresztą, skoro nasi gospodarze go nie mają, to musimy je sobie sami sprawić. Nie prawdaż? W tym momencie dość znacząco machnął ręką i wypowiedział słowa: Voriae akhirfis irtus van'erd er'ed Chwile póżniej na stole pokazało się trochę niezbyt wyszukanego jedzenia wystarczającego akurat na kilka osób. No to co? Jemy? Może nasi gospodarze też się poczęstują? Oczywiście nie chciałbym, żebyście się poczuli urażeni. Co to to nie. Szeptem do Bragniego: Nie widzisz, że ci ludzie są już zbyt długo wykorzystywani? Wstydziłbyś się! I neich Moradin pomoże ci w podejmowaniu dobrych decyzji. Jeśli chcesz, to bierz swoją część. A ja.. im chyba pomogę. Zrozumiano? No, to jedz. |
| |
| | #85 |
![]() | Gdy jedzenie pojawiło się na stole oczy burmistrza zaświeciły się jakby to było złoto. Jego żona również oniemiała z zachwytu. - Dziękujemy dobry panie, to dla nas wiele znaczy, że częstujesz nas jedzeniem. My nie musimy dużo jeść, ale nasze dzieci są głodne, więc pozwólcie że posilą się. Burmistrz skinął na żonę a ta przyprowadziła dzieci. O dziwo wcale nie były puszyste, raczej szczupłe. Chłopiec w wieku może 8 lat i dziewczynka w wieku 5. Oboje mieli jasne oczy i jasne włosy, od razu widać że to rodzeństwo. Gdy zobaczyły jedzenie natychmiast rzuciły się do stołu i jadły z apetytem. - Ależ ze mnie dureń, zdaje się, że wcale się nie przedstawiłem. Nazywam się Artus Estan, to moja cudowna małżonka Gersa a te dwa urwisy to Miriamele i Isgrimnur. Możecie przenocować tutaj, mamy prawie pusty pokój, w którym kiedyś trzymaliśmy zapsay i rupiecie, ale teraz zostało tam tylko trochę rupieci. Niestety nie mamy żadnych łóżek, jedynie goła podłoga. Chyba że wolicie przenocować w stajni, na sianie, i tak nie ma tam prawie zwierząt.
__________________ Zamiast mówić "dziękuję" - daj mi pozytywną reputację ;) Do the impossible, see the invisible. Touch the untouchable, break the unbreakable. |
| |
| | #86 |
![]() | Yillin Przyglądała się wszystkiemu obojętnie. Podeszła do stołu, uszczknęła nieco. - Dobrze się składa, że nikt nie będzie dybał na moje wdzięki, więc możemy wszyscy wyspać się na miękkim sianku. O ile nie jest niczym upstrzone. A macie tu gdzie jeziorko czy strumyk jakiś? |
| |
| | #87 |
![]() | Karl Hirsewenzel - Niestety jeden pokój to za mała przestrzeń dla moich... eksperymentów. Co tu dużo mówić, potrzebuję miejsca, miejsca i jeszcze raz miejsca! I to jak najszybciej, czasu mamy coraz mniej - mężczyzna poklepał swoją skórzaną torbę.- Jeśli to nie problem, zarekwiruję dla siebie jedną z chatek. Karl wstał nie czekając na odpowiedź zakłopotanego burmistrza. Po chwili stał już przed jedną z wioskowych chatek. - Otwierać! Otwierać! - krzyczał uderzając pięścią w drzwi. - Tu urząd kontroli chałup! Przysyła mnie Artus Estan! Wieśniak słysząc to nazwisko pospiesznie otworzył. Karl wykorzystał moment i bezpardonowo wepchnął się do środka. - No, no... Tak jak sądziłem. Deski są całkowicie spróchniałe, a ściany dawno straciły pion. Musi pan bezwłocznie opuścić tę chatę! - wieśniak protestował, ale na próżno .- Nie mamy chwili do stracenia, muszę bezwłocznie rozpocząć gruntowny remont. Chyba nie chce się pan narażać na koszty kary? No, proszę już wyjść. Gdy wieśniak opuścił swoje mieszkanie, Karl zabił deskami okna, a na drzwich wywiesił tabliczkę: KARL PRZY PRACY! NIE PRZESZKADZAĆ! - No! - powiedział z entuzjazmem, gdy ryglował drzwi - Teraz mogę przystąpić do dzieła. |
| |
| | #89 |
![]() | Bragni Zaczarowane żarcie ? Mowy nie ma, nikt normalny tego do gęby nie weźmie. No dobra idę na to sianko, szlachetny gospodarzu. Trzymajta się, rebiata. Podrapał się w głowę. Ale trafiłem, banda świrusów. Nic, grunt to spokój. Przed snem wziął jeszcze do ręki toporek i chociaż nie miał jak niejaki Vandamius prastarej orientalnej świątyni w tle - potrenował trochę na łonie przyrody. W końcu zapowiadało się, że może się to przyda. |
| |
| | #90 |
![]() | Dzieci jadły łapczywie i zjadły chyba połowę z jedzenia na stole. Karl naraził się na niechęć całej wioseczki, ale skoro burmistrz nie reagował (chociaż wzbużyła go cała sytuacja z zajęciem domu) to i inni nic nie robili tylko przyglądali się źródłu hałasu. Gdy Yillin dowiedziała się, że najbliższy strumyk znajduje się jakieś pół godziny drogi stąd (i przypomina bardziej zabagniony rów) a jedyna woda w wiosce to ta czerpana ze studni w jej centrum, postanowiła posłuchać co robi Karl. Niewiadomo czy przebywanie w owym domku i w jego obrębie jest bezpieczne, bo przecież "Deski są całkowicie spróchniałe, a ściany dawno straciły pion" to jednak pan Hirsewenzel wesoło sobie podśpiewuje nie przejmując się zagrożeniem. Bragni spojrzał tylko podejrzanie na zgromadzonych i oddalił się do stajni. Jest dobrze utrzymana i znajduje się w niej tylko para koni, które zupełnie nie przejmują się towarzyszem. Stajnia jest dość przestronna, a na wprost drzwi znajduje się ogromny stos siana, na którym na pewno zmieszczą się wygodnie wszyscy przybyli. Krasnolud poszedł za stajnię gdzie znajdował się mały lasek, by tam poćwiczyć trochę swoje umiejętności bojowe, jednak już przy piątym zamachu jego toporek wbił się w drzewo i ... zaklinował.
__________________ Zamiast mówić "dziękuję" - daj mi pozytywną reputację ;) Do the impossible, see the invisible. Touch the untouchable, break the unbreakable. |
| |
| Reklama |
| |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| [Storytelling] Władca Pierścieni Drużyna Pierścienia | Mattheus | Komentarze do sesji innych sesji RPG | 31 | 03-19-2008 16:40 |
| [Storytelling] Władca Pierścieni Drużyna Pierścienia | Mattheus | Sesje RPG - Inne | 23 | 03-05-2008 17:16 |
| [Warhammer Freestyle] Druga Drużyna | Kenshi | Archiwum sesji Warhammer | 65 | 02-04-2007 18:53 |
| [Warhammer Freestyle] Pierwsza Drużyna | Moshanta | Archiwum sesji Warhammer | 123 | 02-03-2007 21:51 |
| Drużyna Actimela | Redone | Archiwum sesji DnD | 59 | 09-20-2006 16:12 |