Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - DnD
Zarejestruj się Użytkownicy

Sesje RPG - DnD Wybierz się w podróż poprzez Multiwersum, gdzie krzyżują się różne światy i plany istnienia. Stań się jednym z podróżników przemierzającym ścieżki magii, lochów i smoków. Wejdź w bogaty świat D&D i zapomnij o rzeczywistości...


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 04-07-2021, 15:39   #1
 
abishai's Avatar
 
Cienie Erelhei-Cinlu [alternative timeline; 18+]


Miasto rozkwitało handlując z miastami Thay na powierzchni i pośrednicząc pomiędzy Icehammer a czerwonymi magami. Nawet jeśli niektóre Domy sarkały na to rozpanoszenie się Thay to surowe spojrzenie Domu Tormtor sprawiało, że swoje narzekania zatrzymywały dla siebie. Miasto zmieniało się… ostrożnie i nieznacznie, ale bystre spojrzenia mogły te zmiany zauważyć. Ale kogo to tak naprawdę obchodziło? Drowy zarówno szlachetnie urodzone, jak i te pospolite wszak bardziej zainteresowane były własnym przetrwaniem, jak i własnymi ambicjami.
Krótkowzroczne i samolubne dzieci Lolth.
W większości przynajmniej… niektóre spojrzenia mrocznych elfów potrafiły sięgnąć dalej niż koniec ich własnych nosów.


Niektóre… nie bardzo. Niemniej czas próby nadchodził szybko. Czas zmian, na lepsze lub na gorsze.


Droga dłużyła się wielce Sabae. Dyplomatyczna misja do Icehammer była przykrą i nudną koniecznością, podobnie jak przełykanie na miejscu różnych drobnych obraz ze strony szaraków. Co więcej, Sabae dobrze wiedziała iż jej misja była bez znaczenia i pełna rutynowych nieprzyjemności. Dom Aleval nie był lubiany w Icehammer. Drowka nie miała szans uzyskać więcej poza to, co interes dyktował duergarom. Ba, nawet nie brała udziału w samych negocjacjach zostawiając to pechowcom z Aleval zamieszkującym ambasadę. Jej jedyną rolą było uśmiechanie się przez zęby i swoją osóbką dodawanie splendoru negocjacjom. To nie była przyjemna robota, ale ktoś to musiał zrobić. Niestety ten obowiązek spadł na Sabae. Dobrze więc że już go miała za sobą, jadąc wygodnie w palankinie rozłożonym na grzbiecie dużego pająka. Miasto było przed nią. Starożytne i potężne… rozkwitające pod rządami Verdaeth Tormtor i… opieką kleru Lolth, oczywiście.
Cóż… nie według Eilservs , kapłanki z tego domu krzywiło łagodne podejście Erelhei-Cinlu do sąsiadów i wybranie handlu w miejsce podbojów, ale dom Aleval był zadowolony, a Sabae wraz z nim. Zresztą widząc bramy miasta mogła już planować w jaki sposób odreaguje katorgę jaką była ta misja dyplomatyczna. Oczywiście po obowiązkowym spotkaniu z Ustami Mevremas i zdaniu raportu ze swojej misji.
 
__________________
I don't really care what you're going to do. I'm GM not your nanny.

Ostatnio edytowane przez abishai : 04-07-2021 o 15:51.
abishai jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 13-08-2021, 07:26   #2
 
Aiko's Avatar
 
Sabae nie mogła się doczekać aż wezwie do siebie swego niewolnika. Miała ochotę go stłamsić, patrzeć jak wije się przed nią prosząc o spełnienie. Cała ta misja.. te spotkania… O ile więcej można załatwić odpowiednio wymierzonym sztyletem. A może.. jednak jakaś niewolniczka. Ktoś kto od wejścia płaszczyć się będzie przed nią.. kogo odda po zabawie komuś innemu? Rozważając różne możliwości patrzyła jak jej palankin zbliża się do siedziby rodu.
Przy bramie dumna dyplomatka dostrzegła tłok i nerwowe rozmowy posłyszała. Ale co ją mogły obchodzić sprawy plebsu? Ochroniarze szybko i gładko rozpędzili kupców i najemników, a orszak Sabae przekroczył bramy miasta. Znów znalazła się wśród jego uliczek, znów mogła chłonąć dźwięki i zapachy. Znów była w mieście, a nie w krasnoludzkim grobowcu.
- Gdzie teraz pani? - oficer straży zwrócił się do nie ośmielając się przypuszczać, gdzie zamierza się ona udać.
- Do domu. - Odpowiedziała Sabae nie kryjąc ani niechęci, ani zmęczenia. Niech wiedzą, że mają ją tam dostarczyć szybko. I tak niewątpliwie planowali to uczynić, przebijając się przez tłumy z bezwględnym używaniem nahajek do ich rozpędzania. Do czasu aż… oddział Tormtor zablokował im drogę, a ich dowódca odmawiał dostępu do najkrótszej drogi do twierdzy Aleval. Owa drowka bezczelnie ignorowała fakt jakim była pozycja Sabae z duergarskim uporem deklamując ciągle formułki o prymacie poleceń władczyni miasta nad każdą drowką czy drowem bez względu na zajmowany stołek.
- Dowiedzcie się co się dzieje. Nie mam czasu i chęci zapuszczać tu korzeni. - Sabae niemal warknęła na swoją służbę.
- Możemy ruszyć naokoło. - zasugerował dowódca którego imienia Sabae nie miała potrzeby czy ochoty zapamiętywać.
- Co jest niezrozumiałe w poleceniu, dowiedzcie się co się dzieje? - Drowka posłała mu niechętne spojrzenie przesuwaja dłonia po trzymanym bacie.
- Tak pani. - odparł drow i ruszył do drowki Tormtor która niespecjalnie ułatwiała mu zadanie. Sabae znała ten chów, oficerki Tormtor potrafiły zachowywać się bardziej po męsku od samców. I najwyraźniej ta taka była. Oznaczało to dłuższy postój, jak i okazję do użycia bata później.
Aeval spoglądała z zaciekawieniem w kierunku blokady. Nie było jej chwilę w mieście i nagle takie zamieszanie. Poirytowana stukała końcówką bata w słupek palankinu.
Sama blokada nie była ciekawa. Ot orki z sierżantem ich rasy równie znudzone co karne. Za nimi jednak grupka magów i kapłanek badała magicznie okolicę jakby mieli odkryć magiczny artefakt między szczelinami bruku.
W końcu oficer powrócił do niej.
- Popełniono morderstwo. - słowa te nie miały sensu. W końcu mord był najczęstszą przyczyną śmierci w mieście, nie powinien więc być powodem zamieszania. - Sprawa jest polityczna.-
To zmieniało postać rzeczy, ale… czyja śmierć mogłaby stać się "polityczna" ?
- Podjedźcie do dowódcy… osobiście z nią porozmawiam. - Sabae odwróciła wzrok od swego sługi jakby zupełnie straciła nim zianteresowanie. Ku jego widocznej uldze zresztą. Niewolnicy ruszyli do przodu przybliżajac Sabae do postawnej i muskularnej drowki, której oblicze całkowicie zakrywał hełm. Spojrzała ona na sojusznicze znaki zdobiące palankin i rzekła grzecznie acz z dumą.
- Pozdrowiona bądź szlachetna Aleval.
- Chwała tobie i twemu domowi Tormtor. Jadę z posłannictwem do Ust mego Domu, czyja to śmierć mi to uniemożliwia? - Sabae popatrzyła na swoją rozmówczynię z zaciekawieniem.
- Śmierć niekoniecznie, ale cała droga oddana jest śledczym wyznaczonym przez samą Matronę, trzeba objechać. - odparła oficer i splunęła pogardliwie. - Jakiś czerwony tu zginął.-
"Czerwony"... pogardliwe określenie ludzkiego maga z Thay. Prawdopodobnie chodziło o kogoś z enklawy.
- Ile blokujecie bym się znów nie odbiła od waszych kordonów. - Sabae wskazała na rozpościerającą się przed nimi dzielnicę.
- Tylko główną drogę.- odparła drowka zerkając za siebie. - Boczne są wolne, więc objeżdżając dotrze pani do twierdzy Aleval.
Sabae przytaknęła ruchem głowy i wydała polecenia swym ludziom.

Dotarła do zamku nieco później niż planowała, niemniej znalazła się przed bramą zamku i zapowiedziano jej przybycie. W końcu znalazła się w domu. Wkrótce Usta dowiedzą się o jej przybycia i zostanie przez nią wezwana. Miała więc nieco czasu dla siebie lub.. mogła od razu się do niej udać. Sabae była zirytowana opóźnieniem i cała tą misją, więc wezwała przed swe oblicze Haermę nim postanowiła skorzystać z kąpieli. Dawno już ją stłamsiła i dostosowała pod siebie, a teraz miała ochotę na błaganie, na to by ktoś wił się u jej stóp prosząc o spełnienie.

Służba już szykowała kąpiel, gdy Sabae usłyszała kroki rozchodzące się echem po korytarzu prowadzącym do jej komnat. Jak zawsze zresztą. Przejście korytarzem tak by nikt tego nie usłyszał wymagało umiejętności. Wysoka jak na drowkę i gibka Haerma takich talentów nie posiadała. Przybyła i skłoniwszy się głęboko Sabae spytała cicho.
- Radujemy się wielce z twojego powrotu szlachetna Sabae, jak minęła podróż?
- Źle. - Aleval nie kryła irytacji. Leżąc w olbrzymiej wannie bawiła się batem. - Do tego się przeciągnęła przez jakiegoś czerwonego.
- Ostatnio ich kłopoty sprawiają wszystkim… kłopoty. - przyznała Haerma wodząc spojrzeniem po krągłościach wystających ponad linię wody. - Mhmm… ostatnio kilku z nich zginęło paskudną śmiercią.
Sabae usiadła na krawędzi basenu, który służył jej za wannę i rozchyliła nogi.
- Zajmij się mną. - Rzekła władczo. Haermie nie trzeba było dwa razy powtarzać, weszła do basenu, uklękła i łapczywie przylgnęła ustami do kobiecości Sabae sięgając głęboko językiem.
Sabae wodziła batem po ramionach swojej służącej jedną nogą nieco brutalnie naciskając na jej kobiecość przez spodnie. Czuła jak irytacja pomału zastępowana jest przez przyjemne podniecenie. A nie przerywająca pieszczot języka Haerma napierała głową na podbrzusze kapłanki jak i biodrami na jej stopę. Sabae pilnowała jednak, by nie doprowadzić swojej służącej. Niech się nakręca.. niech czeka tak jak i ona musiała czekać na powrót do domu. Sama zaś zbliżała się pomału do szczytu. Dla kapłanki nie było to trudne, gruby materiał spodni oddzielał jej stopę od intymnego zakątka podwładnej. Sama Sabae zaś czuła ten zwinny języczek bezpośrednio w sobie. Nie minęła chwila a doszła z głośnym jęknięciem, dociskając władczo twarz kochanki do swego kwiatu. Haerma nic zaś nie mówiła nadal całując czule podbrzusze drowki.
- Wstań, obróć się tyłem i zsuń spodnie. - Sabae chwyciłą służkę za włosy i odsunęła jej twarz od siebie.
Haerma wstała i po krótkiej chwili wahania obróciła się i nie bacząc na wodę w której stała, rozpięła spodnie zsuwając je wraz z bielizną.
Sabae obróciła bat i naparła jego główką na otwór pomiędzy pośladkami drowki bez skrupułów wpychając go do środka.
Haerma jęknęła z bólu i rozkoszy poddając się kaprysom jej pani, drżąc od doznań.
Sabae puściła bat i wstała z basenu.
- I popilnuj go teraz dla mnie. Muszę się spotkać z Ustami. - Drowka podeszła do wiszącego na ścianie ręcznika planując się wytrzeć.
- Tttak.- odparła cicho podwładna drżąc, ale nie śmiała sprzeciwić się poleceniom Sabae.
Aleval nie zważając na odczucia swojej służącej wytarła się i ubrała by wyruszyć na spotkanie ze swoją przełożoną.

Na miejscu, znowu chwilę musiała czekać. Nilithara była zajęta. Czym i jak długo? To nie miało znaczenia. To nie powinno Sabae interesować. Z pewnością to czekanie było testem dla samej Sabae. Drowka w końcu została wpuszczona do sypialni swojej przełożonej, które to pomieszczenie wyglądało jak pole miłosnej bitwy. Butelki, kielichy, resztki garderoby walały się po całym pomieszczeniu. Podobnie jak resztki posiłków, jak i papierowe tutki po narkotycznych mieszankach z Thay. Sama Nilithara była w łóżku sylwetką ukrytą za delikatnymi kotarami mebla.
- Bądź pochwalona Aleval. - Sabae przyklęknęła na jedno kolano. Satysfakcja z pozostawienia Haermy sprawiła jej na tyle dużo radości, że radośnie oczekiwała na audiencję.
- Miło cię widzieć znów. Ufam że nie będę musiała wysłuchiwać usprawiedliwień bądź wymówek z twoich usteczek?- zapytała Nilithara nie zmieniając pozycji za kotarą.
- Rozmowy w Icehammer zakończyły się powodzeniem. - Sabae nadal trwała w pokłonie.
- Zakładam, że nie mówimy tu o jakimś oszałamiającym sukcesie, nieprawdaż? - spytała Nilithara siadając i przeciągając się.
Sabae podniosła wzrok na Usta, starając się ukryć swą niepewność.
- Rozmowy postępują do przodu, Pani. - Odpowiedziała spokojnie.
- Jak zawsze, jak zawsze… słyszałam to już wiele razy. - Nilithara odsunęła kotarę i wstała. Była naga, pomijając złoty łańcuszek w talii i kolejny na lewej kostce. I ślady szminki na udach i podbrzuszu. Jej włosy były w nieładzie, otaczając dziko jej oblicze gdy podchodziła ku Sabae hipnotycznie poruszając biodrami.
- Wybacz pani, że nie przyniosłam lepszych wieści. - Sabae skłoniła się ponownie pochylając się przesunęła jednak lubieżnym spojrzeniem po ciele swej przełożonej.
- Rozbieraj się, niech widoki wynagrodzą mi trywialność twojego sukcesu u duergarów. - odparła
Nilithara siadając gołą pupą na stole. - Nic ciekawego z Icehammer nie przywiozłaś?
- Pani.. nic ciekawego tam nie ma. - Sabae wyprostowała się i sprawnymi ruchami rozwiązała troczki na swych ramionach. Chwilę potem tunika zsunęła się z niej odsłaniając nagie, bardzo zgrabne ciało.
- W takim razie przyjdzie ci wynagrodzić ci swoim ciałem moje rozczarowanie. - Nilithara założyła nogę na nogę i znacząco kiwnęła stopą w kierunku Sabae.
Kapłanka podeszła do swej przełożonej i klęknęła przed nią. Ujęła stopę w swe dłonie i włożyła czubki palców do swych ust.
- mmmm… - zamruczała lubieżnie Nilithara poddając się tej pieszczocie, a następnie dodała. - Pewnie nie umknął twojej uwadze harmider wywołany przez zgony czerwonych w mieście, co?
Sabae ułożyła stopę Ust pomiędzy swymi piersiami i ścisnęła je własnymi dłońmi.
- Nie… miałam problem by dojechać do pałacu. - Powiedziała cicho, masując stopę Nilithary swymi piersiami i całując jej kolano.
- Z pewnością, z pewnością.- mruczała Nilithara rozkoszujac się i pieszczotami i usłużnością Sabae. Nie przeszkodziło to jej jednak w dywagacjach.- Ostatnio giną magowie z Thay służący w enklawie. Z początku nikt się tym nie przejmował. Wypadki chodzą po drowach i ludziach, także te ze sztyletami w plecach jeśli się poszło tam gdzie nie powinno lub zirytowało kogoś kogo nie powinno. Także i Thay ma podobne do naszego podejście do rozwiązywania ukrytych konfliktów. Niemniej ilość trupów zaczęła niepokojąco rosnąć, a także znalezione wieści przy trupach świadczyły o tym że w mieście działa ksenofobiczna antyludzka frakcja mordująca naszych sojuszników z powierzchni. To takie… fanatyczne i w stylu… idiotek z Eilservs.
- Yhym.. - Sabae przesunęła językiem po udzie swojej przełożonej spoglądając na Nilitharę z zaciekawieniem. - Wiadomości? Ktoś zostawia przy tej padlinie wiadomości?
- Oooo tak. Typowy bełkot ekstremistek zapominających że Lolth pozwala na pewną elastyczność doktryny, jeśli prowadzi to do sukcesu - wyjaśniła Nilithara wzruszając ramionami. - Co niezbyt podoba się Władczyni miasta i jej domowi.
Język Sabae przesunął się po udzie w okolice kwiatu Ust.
- Czy życzysz Pani bym zajęła się sprawą? - Spytała cicho nim złożyła na odsłoniętej kobiecości pocałunek.
- Co masz na myśli? - zapytała jej pani wzdychając pod wpływem dotyku Sabae.
- Gdybyśmy pomogli w rozwiązaniu sprawy to.. to mogłoby sprawić, że władczyni spojrzałaby na nas przychylniej. - Język kapłanki przesunął się po obnażonej kobiecości.
- Uważasz że poradziłabyś sobie z…- głośny jęk przerwał jej wypowiedź gdy nagie ciało naprężyło się. -... z z rolą cywilnej inkwizytorki?
- Mam swoich ludzi Pani. - Sabae przywarła ustami mocno do kobiecości kochanki sięgając językiem w głąb.
- Tormtor też maaaają… o tak. - mruczała rozpalonym głosem Sabae pieszcząc swój biust. - I my też… i Thay ii… czemmu nie. Niech twoi… zapracują na swój grzybowy chleb.
Sabae przytaknęła ruchem głowy nie przerywając pieszczot. Jej język coraz śmielej poczynał sobie w kwiecie Ust. Co wkrótce zaowocowało głośnym dotarciem na szczyt jej przełożonej. Ta odprężyła się dodając. - Niemniej inna sprawa jest ważniejsza. Tomtor urządzają bal i jesteś nas niego zaproszona. Ma on podkreślić sojusz Thay z tym domem i pewnie dużo czerwonych będzie.
Sabae pocałowała udo przełożonej czując jak po jej własnej kobiecości spływa wilgoć.
- Ja jestem zaproszona, Pani? - Spytała cicho spoglądając na Usta.
- Wiele osób jest zaproszonych. To pokaz siły Domu Tormtor w sojuszu z Thay. - machnęła ręką Nilithara. - Nie dopisuj temu balowi więcej znaczenia niż ma.
- Oczywiscie Pani. Będę godnie reprezentować nasz dom. - Sabae skłoniła się na klęczkach przed ustami.
- Z pewnością. - Nilithara pogłaskała Sabae po włosach. - Nie mam konkretnych wytycznych na to spotkanie. Miej uszy otwarte, a usta pełne frazesów o całkowitym poparciu planów Tormtor i sojuszu z Thay. Bądź entuzjastyczna.
- Oczywiście Pani. - Sabae wtuliła głowę w głaszczącą ją dłoń posyłając Nilitharze pożądliwe spojrzenie.
- Pewnie masz wiele do nadrobienia po tak długim pobycie. Nie będę cię zatrzymywała więc. Spotkamy się na przyjęciu. - odparła czule Nilithara.
- Pani jestem tutaj dla ciebie i ku twej uciesze.. moje sprawy mogą poczekać. - powiedziała cicho delektując się myślą, że w jej pokojach jej własna służąca znosi katusze strzegąc jej bata.
- Niestety ja też mam obowiązki moja droga. - westchnęła Nilithara głaszcząc Sabae po włosach.
- Oczywiście Pani.. co tylko sobie życzysz. - Sabae gotowa była wstać z podłogi, gdy tylko Usta odsunął od niej swoją dłoń.
- Na przyjęciu jednak możemy znaleźć czas na rozerwanie się. Tormtor nie znają się na imprezach. - dodała pocieszającym tonem dyplomatka odsuwając dłoń od włosów Sabae.
Kapłanka wstała z klęczek pozwalając, by przełożona przesunęła wzrokiem po jej zgrabnym ciele.
- Teraz będę wyczekiwać tego przyjęcia.
- Ja też. - wymruczała łobuzersko Nilithara.
- Pozwól więc Pani, że nie będę więcej zajmować twego czasu. - Sabae sięgnęła po leżącą na ziemi tunikę prezentując przy tym swe krągłości przed Ustami.
I dostała mocnego klapsa w pośladek wraz z wesołą odpowiedzią. - No… dość tego kuszenia figlarko.
Sabae zamruczała prostując się, w dłoni trzymała już swoja tunikę.
- Tak Pani. - Nałożyłą na ciało lekko prześwitujący materiał, osłaniając swe kształty.
Sama Nilithara zaś zawezwała swoje służki co by ubrać się i przygotować do obowiązków. Sabae ubrała się i wyszła z pokoi Ust. Niespiesznym krokiem ruszyła w stronę własnych komnat.

Na miejscu czekała na nią znajoma drowka wijąc się nerwowo w miejscu pod wpływem przedmiotu jaki Sabae zostawiła pod jej "opieką". No i zamkowa służba oczywiscie.
Sabae zasiadła w fotelu obserwując Haermę. Założyła nogę na nogę, prezentując swoje zgrabne udo przed służącą. Widok drżącej drowki sprawiał jej satysfakcję, choć teraz miałą też ochotę na własne.. intensywne spełnienie. Dała jednak czas służącej na to by ta pozabiegała o własną satysfakcję.
Haerma drżała i spoglądała błagalnie na swoją panią nie śmiąc jednak odezwać się jako pierwsza. Choć było widać jak blisko już jest. Sabae skinęła na nią palcami, dając znać, że może podejść.
Drowka z ulgą i radością w spojrzeniu zbliżyła się do swojej pani. Sabae zamachała swoją bosą stopą, tak jak przed chwilą robiła to Nilithara. Widok rozpalonej Haermy zbyt ją bawił, by teraz to przerwać.
Drowka po chwili wahania zaczęła łapczywie i nerwowo całować stopę Sabae wykazując się typowym dla siebie brakiem finezji połączonym z gorliwością.
- Musisz się postarać jak chcesz zasłużyć na nieco przyjemności.. - Sabae obserwowała z zainteresowaniem sterczący z pupy drowki bat.
Haerma ze łzami w oczach skinęła głową i zaczęła całować intesywniej i czule stopę, lizać skórę swojej pani.
- Wspaniale… teraz wyżej. - Sabae odsłoniła swoją nogę eksponując ją na pocałunki.
Podwładna szybko podjęła się podboju tego obszaru wodząc intensywnie po nim ustami… jak i palcami. I nieświadoma tego, że kręci pupą. Gdy Haerma dotarła do uda swej Pani, Sabae rozchyliła nogi eksponując swoją kobiecość. Jedna z jej dłoni powoli przesunęła się po plecach służącej sięgając pomału w kierunku bata. Haerma energicznie sięgnęła językiem do kwiatu swojej pani, wodząc po nim łakomie i niemal wciskając swoją głowę między uda Sabae. Kapłanka nachyliłą się mocniej, opierając piersi na plecach służącej i sięgnęła do swego bata. Po chwili zaczęła nim poruszać pomiędzy pośladkami drowki. Stłumiony głośny jęk wyrwał się z ust Haermy. Jej ciało zadrżało, ale język po chwili wrócił do smakowania intymności swojej pani.
- No już.. wiem że to lubisz. - Sabae bez skrupułów poruszała batem wiedząc, że sprawia kobiecie i ból i przyjemność. - Postaraj się.
Haerma skinęła głową i drżąc od doznań przyspieszyła ruchy języka w rozpalonym zakątku Sabae. Kapłanka czuła jak sama zbliża się do szczytu. Jej dłoń drżała i poruszała się coraz bardziej chaotycznie coraz mocniej napierając na pupę kochanki. Nie minęła chwila, a Sabae doszła cichym jękiem od pieszczot Haermy. Jej podwładna, sama dysząc od nadmiaru doznań, nadal kontynuowała swą pracę językiem.
- Grzeczna… możesz się doprowadzić. - Sabae zezwoliła służącej by ta się dotknęła.
- Tak…- jęknęła w podbrzusze drowki Haerma, po chwili dotykania się między udami dochodząc głośno i mokro.
Sabae wydobyła z niej swój bat i rozsiadła się wygodnie na fotelu obserwując służącą.
- Będę miałą dla ciebie zadanie. - Powiedziała jakby nic się między nimi nie wydarzyło.
Drowka po złapaniu oddechu, skinęła głową.
- Tak pani.
- Chcę byś zebrała dla mnie informacje o śmierciach Czerwonych. - Sabae bawiła się batem na oczach Haermy, kręcąc końcówką, którą niedawno drowka miałą w sobie. - Chcę wiedzieć kim byli i czy byli z sobą powiązani pomijając fakt, że wszyscy byli czerwonymi magami.
- To…- Haerma zaczęła mówić, a po chwili zamilkła dodając tylko. - Tak pani.
- Jakieś wątpliwości? - Sabae uniosła podbródek drowki końcem bata.
- Nie, oczywiście że nie. - pospiesznie zaprzeczyła podwładna.
- Oczekuje informacji jutro, satysfakcjonujących. Rauva jest już wygłodniały. - Kapłanka bez skrupułów wymieniła imię niewolnika, któremu regularnie oddawała Haermę.
Haerma skinęła głową i cofając się zawsze twarzą ku Sabae dotarła do drzwi i wyszła. Kapłanka westchnęła zniechęcona i rzuciła bat na ziemię. Musiała się dowiedzieć co działo się w domu pod jej nieobecność. Nerwowo zastukała palcami w podłokietnik. Usta nic jej nie zdradziły... tylko ci cholerni czerwoni no i ta impreza…. Jakby nie miała nic innego do roboty.
- Służba! - Poirytowana podniosła głos oczekując na reakcję niewolnika, który zapewne był pod jej drzwiami.
Wkrótce się jakiś pojawił kłaniając niemal w pół na jej widok i czekając na jej polecenia i kaprysy.
- Chcę zobaczyć Faeryl. - Powiedziła rozkazująco nawet nie zwracając uwagi na to kim była kłaniająca się persona. - Już.
- Tak pani. - sługa wycofał się zostawiając kapłankę samą sobie na kilkanaście długich minut. Wkrótce i sama Faeryl zjawiła się wchodząc cicho do środka , zamknęła drzwi i skłoniła się w milczeniu. Niska i dystyngowana drowka z misternie upietą fryzurą przyglądała się swojej pani, z lekkim uśmieszkiem na obliczu.
- Może ty zaspokoisz moją ciekawość.. co też działo się w domu pod moją nieobecność. - Sabae wskazała fotel obok siebie, nie zważając na to że jej ubiór pozostawał nadal w nieładzie po igraszkach z Haermą.
- Oczywiście pani. Przede wszystkim zbliżyliśmy się do Tormtor na wszelkich płaszczyznach. - zamruczała Fearyl przysiadając się w fotelu i przyglądając Sabae spod przymrużonych powiek. - Głównie z powodu tajnego nakazu ich Matrony. Verdaeth chce pokazać jedność Domów pod swoimi rządami, a Vae, Xaniqos i my… staramy się to uczynić zawiązując osobiste relacje, choćby na pokaz. Może i tobie pani przyjdzie się pokazywać z jakąś Tormtor lub ichnim oficerem? Słyszałam że są szorstcy w łóżku. I samce i samice.
- To zostawiam Ustom… - Sabae wzruszyła ramionami, to nie byłby pierwszy raz gdy jej przełożona nakazuje jej z kimś “bywać”. Wszystko ku chwale domu. Nie zdziwiłaby się gdyby Usta już jej kogoś wybrały. - A jak dom zapatruje się na te morderstwa Czerwonych?
- Oczywiście potępiamy mordowanie naszych sojuszników z powierzchni, aczkolwiek… na ulicy i pomiędzy Domami krążą plotki, że to właśnie Aleval stoi za tymi mordami.- dodała cicho Fearyl rozglądając się naokoło, jakby chciała wypatrzeć uszy wyrastające ze ścian.
- To.. niewygodne. - Sabae skrzywiła się i dłonią starła ślad własnej wilgoci z ud. - Nasza Ślicznotka jakoś na to reagowała? - Spytała cicho.
- Ignoruje plotki. Jakakolwiek reakcja byłaby zła. Potwierdzić nie może, a w jej zaprzeczanie wszak nikt nie uwierzy. Zwalczanie zaś byłoby najgorszym rozwiązaniem. - przyznała Fearyl. - Nie dość że dałoby przesłanki o istnieniu takiej wrogiej Czerwonym frakcji w naszym Domu, to jeszcze pokazałoby że nasza Matrona nie panuje nad swoim Domem.
- A jakieś inne plotki w związku z owymi zabójstwami. - Sabae mówiąc już kalkulowała w myślach, na ile wskazanie właściwego zabójcy mogłoby przynieść jej awans.. ale i na ile kłopotliwe będzie jeśli nie będzie zachowywać się ostrożnie.
- Oczywiście Eilservs uważane jest opiekunów sprawców lub nawet samych sprawców, niemniej jest to zbyt oczywisty podejrzany. Po prawdzie sama sprawa mocno śmierdzi i szczegóły na temat zbrodni są utajniane przez Domy na których to terenach zbrodnie zostały popełnione. Co może dziwić.- zadumała się Faeryl.
- Kogoś zabito na naszym terenie? - Sabae powoli przesunęła bosą stopą po nodze drugiej drowki.
- Tak. Obecnie tylko Despana nie mieli trupa w swoim getcie. Oficjalnie przynajmniej.- przyznała Faeryl i mruknęła zmysłowo. - Okolicę patroluje przystojny strażnik jeśli życzysz sobie pani mieć pełne doświadczenie z moją osóbką.
Sabae wiedziała bowiem, że Faeryl lubiła wpierw popatrzyć nim sama dołączała do zabawy.
Noga kapłanki dalej wędrowała po łydce jej podwładnej.
- A nasze trupy? Kto się nimi zajął? - Spytała cicho, rozważając propozycję Faeryl. I tak miała ochotę na coś mocniejszego… Przystojny strażnik.. mógł się nadawać.
- Straż getta? Armia? W zasadzie to nie wiem. - przyznała się Faeryl drżącym głosem.
- A byłabyś w stanie się dowiedzieć? - Sabae powędrowała nogą wyżej i naparła nią na kobiecość swojej towarzyszki.
- Obawiam się że nie. - westchnęła cichutko Faeryl drżąc lekko pod dotykiem swojej pani. - To już nie plotki. To kwestia bezpieczeństwa.
- Ech.. kłopoty.. kłopoty.. kłopoty… - Stopa Sabae wodziła bo kwiecie drowki podczas gdy kapłanka delektowała się tym jak jej rozmówczyni traci kontrolę. Czy znała strażnika, którego mogłaby “przycisnąć”? A może ktoś z Armii… nie przepadała za nimi. Zbyt sztywni… zbyt wiele oczekujący jak na swoją… płeć. - Dobrze… zawołaj tego swojego “przystojnego strażnika”. Zabawmy się nieco.
- Tak pani. - Faeryl niemal wystrzeliła jak z procy, by znaleźć owego drowa. I rzeczywiście okazał się on postawny, o silnie zarysowanym nosie i podbródku i pewnie muskularny pod tym barwionym na czarno napierśnikiem.
Sabae wstała z fotela podczas nieobecności swej podwładnej i zabrała się za ponowne rozsznurowywanie troczków tuniki. Gdy Faeryl weszła z wybranym przez siebie samce spojrzała na niego krytycznie.
- Mam ochotę byś mnie wziął. - Powiedziała rozkazującym tonem. - Rozbierz się.
Samcowi nie trzeba było dwa razy powtarzać. Omiótł nagie ciało Sabae spojrzeniem i po chwili pierwsze kawałki pancerza, a potem odzienia upadły na ziemię. Był muskularny, z bliznami tu i tam, oraz hojnie obdarzony… i wystarczająco pobudzony by Faeryl nie musiała go zagrzewać do boju przed figlami z Sabae.
Kapłanka podeszła do swego łoża i opadła na nie, delikatnie rozchylając nogi.
- Mam nadzieję, że masz dużo sił.. mam ochotę na coś mocnego.. dużo czegoś mocnego. - Powiedziała wędrując wzrokiem po kroczu drowa i przyznając z satysfakcją, że cała ta zabawa może być nawet przyjemna.
- Więcej niż jesteś w stanie spożytkować. - typowe samcze przechwałki. Mało który potrafił je potwierdzić. Ale na razie nie miało to znaczenia, bo klęknął między jej udami, rozchylił je mocniej i przeszył jej ciało swą dumą, gdy pochylił się by ją posiąść i całować jej piersi. Dłonie Faeryl powędrowały na jej własny biust, który masowała przez ubranie pobudzając się tym widokiem.
- S.. sprawdzimy… - Sabae wyprężyła się na łóżku czując szturm na swoje ciało. Drow wypełniał ją przyjemnie. Jednak.. gorące, masywne ciało było czymś trudnym do zastąpienia. W jej oczach pojawił błysk, który co inteligentniejszemu przedstawicielowi płci męskiej mógł zdradzić iż wyciągnie konsekwencje z niedotrzymania słowa. - Brakuje.. mi.. niewolników.
Nie otrzymała odpowiedzi słownej, za to dłonie kochanka pochwyciły mocno jej piersi, a usta wodziły po nich… chyba po to by dodać wigoru orężowi przyszpilającemu Sabae do łóżka. I to… pomagało nieco. W każdym razie łoże pod drowką skrzypiało, a rozpalona Faeryl pojękiwała głośno na te widoki.
- Yhym.. mocniej… - Sabae czuła że zbliża się do szczytu, że ta zabawa naprawde ją satysfakcjonuje. Jednak.. po tej nudnej podróży… po tym jak Usta ukróciły ich spotkanie, potrzebowała więcej, dużo więcej.
Samiec więc ośmielił się pochwycić ją za włosy i szarpnąć za nie zmuszając jej ciało do wygięcia się w łuk, ale i poczucia mocniej i głębiej dumy przygodnego kochanka. Wszelkie protesty Sabae stłumiła Faeryl nachylając się na swą panią i całując jej usta zachłannie. Kilka mocniejszych szturmów i Sabae doszła intensywnie. Z trudem łapiąc oddech odpowiadała na pocałunki swojej służącej. A drow to wykorzystał, zsuwając się z Sabae na brzeg łoża. Teraz to jego usta pieściły jej kobiecość, a palce wślizgnęły się między pośladkami by znaleźć inny " słaby punkt" drowki. Wojownicy Aleval nie słynęli z talentów bojowych, ale za to całkiem nieźle radzili sobie w alkowie. Faeryl nie zaprzestała całowania Sabae jedną dłonią sięgając do biustu nagiej dyplomatki i miętosząc go zachłannie. Kapłanka po chwili zawahania poddała się parze kochanków. Wyglądało na to, że naprawdę mogła miło spędzić jej czas. Zasługiwała na to, po tych potwornie nudnych spotkaniach i jeszcze gorszej drodze. Opuściła pomału stopę i naparła nia na męskość drowa pozwalając kochankom na to co mieli ochotę z nią zrobić.
Czuła stopą, że drow byłby gotów ją znów wypełnić… a nie uczynił tego, by nie opaść. Ciepły pulsujący organ pod stopą, ciepły zwinny język między udami i palce wsuwające się między pośladki. A to była połowa doznań, drugą były dłoń Faeryl na piersiach Sabae i jej usta smakujące jej wargi w pocałunkach. I błagalny szept. - Pani pragnę byś posmakowała mej żądzy … i przekonała się jak tęskniłam.
- Yhym… ale będziesz musiała mi to wynagrodzić. - Sabae pochwyciła drugą drowke za biodro, chcąc ją przyciągnąć do swych ust.
- Tak…- szepnęła rozpalonym głosem drowka całkowicie pochłonięta pocałunkami, jak i próbą pospiesznego pozbycia się bielizny spod sukni. Niesamowite jak linni łatwo zgadzali się na takie wynagrodzenia… Sabae wolała nie obiecywać takich rzeczy w sypialni. Po Ustach wiedziała jak łatwo to potem wykorzystać w najmniej wygodnym dla tej drugiej osoby momencie.
Faeryl zasłoniła widoki drowce swoją suknią przyciskając swoją rozpaloną kobiecość do ust Sabae. Dyplomatka nie widziała co się dzieje, ale czuła jak jej nogi są unoszone w górę silnymi rękami kochanka, jak jej pupa kusząco się wypina, a męskość drowa szykuje się do jej podboju. Sabae delikatnie ukąsiła udo kochanki by potem posmakować jej żądzy. Starała się nie spinać ciała, wiedząc że już niebawem może doświadczyć szturmu." Uwięziona" pomiędzy dwójką kochanków Sabae wreszcie poczuła ową napaść, ową twardą obecność wciskającą się tam gdzie nie powinna, jak i rozkosz Faeryl spływającą obficie po jej udach. Służka dyplomatki oddychała ciężko i miała problemy z utrzymaniem pionowej pozycji. Dyplomatka pomału poruszała językiem po kwiecie górującej nad nia drowki, delektując się wypełniającym ją ciałem kochanka. Tam było dużo ciaśniej. Czuła go każdym, najmniejszym kawałeczkiem swego ciała.
I czuła go coraz mocniej i szybciej, bo jej ciało wiło się po jego szturmami a piersi falowały. Ów przygodny kochanek delikatny nie był, ale za to jaki spragniony rozkoszy jej ciała. I bliski eksplozji… Faeryl też niewiele już brakowało.
Sabae pochwyciła stanowczo uda kochanki nieco ja od siebie odciągając i naparła nogą na pierś kochanka.
- Niech w tobie dojdzie.. teraz ja sobie popatrzę. - Powiedziała stanowczo, czekając aż parka spełni jej żądanie.
Nie mieli wyboru, niechętnie więc oderwali się od niej. Faeryl opadła na czworaka podwijając suknię, a klęcząc okrakiem nad Sabae, drow zbliżył się do jej służki i gwałtownie posiadł ją od tyłu. Sabae zaś miała dość niezwykłą perspektywę, patrząc na to od dołu.
Dyplomatka uśmiechając się z satysfakcją obserwowała twarz swojej służącej. Jej palce powędrowały do własnej kobiecości. Faeryl z przymkniętymi oczami pojękiwała poddając się ruchom bioder kochanka, jej ciało wiło się, a kobiecość pochłaniała twardego napastnika. I Faeryl doszła nagle i intensywnie oznajmiając swoją rozkosz okrzykiem. Drow zaś, chwilę później.
Sabae doszła cicho, sama doprowadzając siebie na szczyt. Jej palce jeszcze dłuższą chwilę wodziły po kobiecości przynosząc przyjemna ulgę.
- Uroczy.. aż kusi by popatrzeć na was jeszcze. - Wymruczała zadowolona.
- Ttaak… pani - przyznała z trudem Faeryl łapiąc powietrze po niedawnych doznaniach. Drow przezornie milczał i powoli opuszczał gościnny zakątek kochanki.
- To postaw go na baczność… podobno jest w stanie mnie zaskoczyć swymi możliwościami. - Sabae oparła się wygodnie na łóżku nadal widząc palcami po swej kobiecości.
Samiec usiadł wygodnie szeroko rozchylając nogi, a Fearyl podeszła do niego na czworaka obejmując jego oręż palcami i powolnymi ich ruchami wodząc po nim ku rozkoszy jego samego.
Sabae obserwowała ich, opierając głowę na dłoni jednej ręki, a drugą sama się sobą zabawiając. Mimo iż widok był podniecający, jej myśli uciekały już w kierunku zabitych czerwonych magów, przyjęcia o którym wspomniały Usta. Była też ciekawa czy wskazany jej zostanie ktoś z Tormtor.
Faeryl sprawnie zaś wracał wigor kochankowi, jedynie od czasu do czasu stosując języczek na czubku jego berła miłości. Sama drowka była obecnie jedyną ubraną osobą w komnatach dyplomatki, gdy ktoś zakołatał do drzwi Sabae.
- Kto tam!? - Sabae odezwała się głośno nie zważając na rozgrywającą się przed nią scenkę.
- Przynoszę zaproszenie ze strony mej pani Daelithe na podwieczorek. - odparł kobiecy głos zza drzwi.
- Wejdź i zostaw je na stole. - Sabae nawet nie ruszyła się z łoża tak jak i nie zabrała palców ze swej kobiecości.
Półdrowka weszła pospiesznie i ignorując figle dziejące się na łożu zostawiła zaproszenie. Była ładna, o bujnym biuście co skąpy strój bezwstydnie podkreślał. Daelithe miała dobry gust jeśli chodziło o służbę i wulgarny w kwestii ubiorów.
- Pojawię się u twej pani. - Odpowiedziała spokojnie Sabae obserwując służącą swojej konkurentki. Była ciekawa czego też chciała od niej Daelithe. Półdrowka skinęła głową, dygnęła i wyszła zostawiając Sabae jej przyjemnościom, zwłaszcza że samiec gotów do dalszego wykorzystania.
Sabae skinęła na niego gdy półdrowka wyszła.
- No już… doprowadź mnie. Zobaczymy czy starczy ci sił na mnie i Faeryl.
Samiec podszedł do dyplomatki i całując jej usta i szyję sięgnął palcami do kobiecości. - Jaka pozycja cię kusi pani?
Sabae przesunęła stopą po jego torsie, układając się na boku. Jej łydka spoczęła na ramieniu kochanka.
- Chcę cię poczuć głęboko.. tak mnie weź. - Powiedziała pomiędzy pocałunkami.
- Mmmmhm …- nie trzeba mu było dwa razy powtarzać, posiadł ją głęboko i brutalnie. Od razu wypełniając ją swoją obecnością aż do nasady i zachłannie całując i kąsając łydkę Sabae, na oczach pobudzonej Faeryl.
Dyplomantka jęknęła głośno nie kryła jednak zadowolenia. Tego jej trzeba było po tej nudnej wyprawie. Kto wie.. może zapyta tego strażnika o imię.. przydałaby się jej konik z werwą.
- Tak.. mocno. - Powiedziała czując jak jej ciało drży. Drow tylko mocniej napierał sapiąc głośno i wprawiając biust Sabae w falowanie, Faeryl sięgnęła pod szaty i pieściła się nie odrywając oczu od lubieżnego spektaklu rozgrywanego przed nią.
Sabae pojękiwała coraz głośniej aż doszła z cichym okrzykiem na oczach swojej służącej. I poczuła w końcu rozkosz samca w swoim kwiecie kobiecości. Faeryl też był blisko drżąc i pojękując na widok tego finału z ich strony.
Sabae pozwoliła drowowi skończyć w swym wnętrzu.
Po tym wszystkim strażnik odsunął się od Sabae i potulnie czekał, aż dyplomatka go odprawi.
- A teraz uciekajcie. Muszę się przygotować na spotkanie. - Sabae machnęła ręką obserwując drowa. - Jak cię zwą?
- Maergav pani. - odparł drow pospiesznie zbierając swoje rzeczy i ubierając się. Podobnie czyniła Faeryl zerkając to na Sabae to na drowa.
- Dziś nie mam wiele czasu, ale jeszcze przetestuje twe talenta. - Sabae leżała sobie niby nigdy nic na łożu obserwując swoich kochanków.
Wkrótce oboje wyszli ukłoniwszy się nisko rozleniwionej dyplomatce, która to pozostała sama na łożu. Chwilę leżała sobie odpoczywając. Musiała przyznać że było jej w tym momencie całkiem przyjemnie, kusiło by usnąć i dać ciału odpocząć jednak… wolała nie lekceważyć swoich rywalek. Powoli podniosła się z łoża i podeszła do zaproszenia by je sobie obejrzeć.
 
Aiko jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 13:58.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168