Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG - DnD > Archiwum sesji DnD
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Archiwum sesji DnD Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie DnD (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 12-12-2006, 18:42   #91
 
Lhianann's Avatar
 
Reputacja: 5 Lhianann wkrótce będzie znanyLhianann wkrótce będzie znany
$: 89 471
Spokojnie przyglądała się różnorakim postawom i zajęciom członków grupy.
Czekała cierpliwie, obserwowała.

Z leciutkim uśmieszkiem rzucali w stronę Xar’fena.
- Tlu honglath...Lor a mina...nind saph dalharen...ji retlah lu'....retlah

Jej głos był zabarwiony zarówno leciutką pogardą jak i oczekiwaniem.
Zdziwiła ją nieco reakcja Lodowej Róży.
Nie pasowała do ludzi…zwłaszcza do tych chcących uważać się za bohaterów.
Oznaczała słabość lub…
Leciutko zmarszczyła brwi.

Prawie roześmiała się widząc zachowanie bandy ‘bohaterów’.
Coś nieprawdopodobnego.
Zachowują się jakby wybrali się na piknik…ktoś gdzieś biegnie, niby dowódca potrafi tylko wrzeszczeć i znikać, nie interesując się tym kto do czego może się przydać.

Doskonale.
Ci głupcy sami siebie skazują na śmierć.
Umrą.
A ona pójdzie dalej swą ścieżka.

-Udos zhal flohlu mina...Ulnin udos orn nin jal udos ssrig'luin...
Vel'bol xun dos talinth...Vel'bolen d' mina orn el ust?

Spytała mrocznego elfa ze słodkim, nieco przewrotnym uśmieszkiem.
 
__________________
Wielu spośród żyjących zasługuje na śmierć. A nie jeden z tych, którzy umierają, zasługuje na życie. Czy możesz ich nim obdarzyć? Na bądź więc tak pochopny w ferowaniu wyroków śmierci. Nawet bowiem najmądrzejszy z Mędrców nie wszytko wie.
Lhianann jest offline  
Reklama
Stary 12-12-2006, 21:20   #92
 
Nightcrawler's Avatar
 
Reputacja: 4 Nightcrawler wkrótce będzie znanyNightcrawler wkrótce będzie znany
$: 58 830
Spojrzał na Rie unosząc usta w krzywy ironiczny uśmiech i odpowiedział
- nindel taur seriso - udossta sel jabbuk ... - przy słowie jabbuk parsknął.
Opuścił ręce wzdłuż ciała i spuszczajac głowę ruszył na przód do wyjścia jaskini.
- chodźmy- mruknął jakby zrezygnowany.

Zgarbił się nieznacznie jakby chcąc bardziej ochronić czułe oczy przed palącym światłem. Dotknął kolejnymi uważnymi krokami miękkiego gruntu i coś jeszcze wymamrotał pod nosem. Następnie nie zwracając uwagi ani na postrzelonego krasnoluda i nowo obraną samotną liderkę ruszył na zachód gdzie wieść ich miała misja.

Z przyzwyczajenia lgnął do wszelkich cieni - choćby drzew, lecz głównie polegał na słuchu. Ręće skrył zaplecione pod płaszczem tak by cały czas móc szybko i sprawnie wyszarpnąć przytroczony do pasa sztylet.
- ol orn tlu verve tangi Ssussun pholor nindol!- warknął już bardziej słyszalnie jakby zapominająć o ostrożności
 
__________________
Kandosii sa ka’rta, Vode an. | Coruscanta a’den mhi, Vode an. | Bal kote, darasuum kote, | Jorso’ran kando a tome. | Sa kyr'am nau tracyn kad, Vode an.
Nightcrawler jest offline  
Stary 12-13-2006, 12:07   #93
 
Kutak's Avatar
 
Reputacja: 8 Kutak jest jak klejnot wśród skałKutak jest jak klejnot wśród skałKutak jest jak klejnot wśród skałKutak jest jak klejnot wśród skał
$: 220 265
I wyruszyli. W prawdzie nikt nie spodziewał się, by kolumna bohaterów wędrowała właśnie w ten sposób- spokojnie, rozmawiając i śmiejąc się po drodze niczym na ciekawej wycieczce, często nawet nie przykładając uwagi do tego, co dzieje się wokoło. Albo byli głupcami, albo zaufali Xar'fenowi i jego roli zwiadowcy. Ale czy przysłowie nie mówi o tym, że tylko głupiec lub samobójca zaufa drowowi?

Ziemie bestii są miejscem magicznym. Każdy krok drużyny w las, z oddalającym się coraz bardziej wodospadem w tle, dawał coraz to nowe doznania. Kraina dziewicza, kraina spokojna, bez wojen większych niż te, jakie prowadzą okoliczne zwierzęta o znalezione truchło borsuka... Słońce przebijało się przez korony drzew w sposób wręcz wymarzony dla śmiałków- było go na tyle mało, że drowy nie miały takich problemów ze wzrokiem, a zarazem tak wiele, iż reszta mogła widzieć wszystko, bez większych problemów... Tak, wymarzona pogoda na taką wędrówkę...



[center:b63850a0eb]"Wędrówka śmiałków naszych wciąż trwała,
Horda ptaków z radością im śpiewała
Swoje pieśni, stare, cudne
Jak zadanie śmiałków trudne
Szli przez doliny, szli przez lasy
Wspominając dawne czasy
I o nadchodzących, jak o rzucanych pod nogi kłodach,
Rozmawiali o nadchodzących przygodach..."[/center:b63850a0eb]

W karczmie nie panował wiele większy ruch- co najwyżej parę osób przystawało, by wysłuchać słów barda. Niektórzy stali bywalcy klnęli niemiłosiernie na donośny głos barda, który uniemożliwiał im prowadzenie spokojnych rozmów już od conajmniej dwóch godzin. Parę wiejskich dziewek uśmiechało się jak prosiaki na widok świeżutkich pomyji, gdy bard opowiadał o pięknej, niczym nie skalanej naturze- lecz nic poza tym. Za mało akcji, za mało akcji...




Wędrowali już chyba godzinę- za sobą mieli już spory odcinek lasu, cojamniej trzy polanki, parę stromych skarp i jeden strumień, przy którym (najpewniej celem "zlokalizowania" na nowo zachodu) bohaterowie zrobili krótką przerwę. W prawdzie mogliby przebyć już te osiem kilometrów, lecz ciągłe problemy związane z przeraźliwie niewygodną drogą skutecznie utrudniały im tą wędrówkę. Jak ocenił Xar'fen, przebyli około pięciu, czyli za niecałą godzinę powinni być na miejscu.

Tylko teraz powstawało pytanie jak ta kobiecina chce ich znaleźć? Może i "Wędrująca Granicami" była potężną i obeznaną z tym terenem bohaterką swojego narodu, ale jak na wszelakie bóstwa ma zamiar znaleźć ich w dziewiczych lasach o niekończących się granicach? No cóż, to w końcu jej...

Kopyta. Coś pędzi, galopuje tuż za ścianą krzaków i drzew. Conajmniej cztery odgłosy końskich kopyt i jeden inny... Mniejszego zwierzęcia, wolniejszego, a machającego szybciej nogami- uciekający? Może...

Świst. Drugi, trzeci, czwarty... Ryk! Prawie jak ludzki krzyk, potem głuche uderzenie i znów pęd czterech koni.

A podobno nie miało tu być walk i wojen...



Po chwili już wszelkie plany były gotowe, parunastu gońców wyruszyło, by zaprezentować je dowódcom oddziałów. Nad tym wszystkim zaś trzymał pieczę Hagfur. Cała armia pod jego rozkazami... Na jego słowo rzucą się na śmierć, każdy jego gest, każdy krzyk decyduje o życiu tych czterystu krasnoludów... Presja, a zarazem wielka duma. Taka siła, taka potęga...

I wtem rozległ się dźwięk rogów połączony z uderzaniem w wielkie bębny. Nadchodzą, wroga armia zbliża się wielkimi krokami, ziemia już niemal drży... Podobnie jak wojska- strach przepełnia powoli ich serca.

"Słyszałeś? Mają tam magów... Smoki... Bestie...", rozchodzą się "wieści" po całym oddziale. Do bitwy pozostała jeszcze conajmniej godzina, ale co może się stać przez tą godzinę z odwagą wojsk- trudno powiedzieć...
 
__________________
Kutak - to brzmi dumnie.
Kutak jest offline  
Stary 12-14-2006, 08:14   #94
Banned
 
Reputacja: 0 Rhamona jest na bardzo dobrej drodze
$: 68 127
Adamanda zwykła była śpiewać, bądź nucić coś w czasie drogi. Tym razem jednak nie robiła tego, sama nawet zaczęła się zastanawiać dlaczego. Doszła w końcu do wniosku, że ten piękny las jest zbyt ... piękny, albo nieznajome towarzystwo tak ją onieśmiela.

Przez całą drogę Adamanda spoglądała za siebie. Oczekiwała nadejścia Przywódcy. Rozdzielanie się w takim lesie okazało się niezbyt dobrym pomysłem. Drużyna była poważnie osłabiona.
- Dwóch wojowników mniej to o dwóch wojowników za mało - martwiła się dziewczyna, spoglądając na dwóch elfów, jednego dziwnego mieszańca i zaklinacza - swoich kompanów. Nie miała jeszcze dobrze rozwiniętych mocy wieszczenia, ale nie czuła się dobrze w lesie, nawet takim z jej rodzimego planu.

Kiedy zrobili przerwę, Adamanda stała jak kołek wciąż, nerwowo patrząc w stronę, z której przyszli. Nie widziała Wędrującej Granicami, Hagfura ani Lodowej Róży. W końcu sięgnęła po bukłak i wzięła łyk wody. Nie ośmieliłaby się pić ze strumyka, czuła się tu jak intruz.

Gdy już miała zaproponować dłuższy odpoczynek w celu poczekania na resztę grupy, zza ściany krzaków dało się słyszeć galop. Zbiegła z drogi pędzących koni i wpadła w las, chowając się za jednym z drzew. Z sakwy na komponenty wyjęła szklane oko i wymachując wolną dłonią wypowiedziała inkantację czaru. Na jej oczach pojawiły się białka a ona sama Zobaczyła poprzez drzewa.
 
Rhamona jest offline  
Stary 12-16-2006, 11:27   #95
 
rudaad's Avatar
 
Reputacja: 4 rudaad wkrótce będzie znanyrudaad wkrótce będzie znany
$: 88 743
Wędrująca Granicami rozejrzała się po okolicy, ignorując mętne, szare postacie po drugiej stronie jeziora.. "Zbyt daleko" - Stwierdziła krótko, oceniając czas potrzebny jej do dotarcia na druga stronę i odczuwając przedewszystkim niezwykłą ulgę oraz pewnego rodzaju dume z siebie, wynikającą z faktu, iż pozwolił jeszcze temu tępemu krasnoludowi żyć... A nie urwała mu łba w tym samy momencie w którym zdołała go dorwać... A nie wiele brakowało.. "Co za durne zwierze, jakim cudem on się znalazł w mojej drużynie. Niech tylko wstanie.. Zakatuje gnoja.. Jak jeszcze raz się ruszy bez mojego pozwolenie.. Nawet na królewskie zaproszenie.. Bez rozkazu od dziś będzie robił pod siebie... A jak nie, to tak mu dokopie, że ten jego skamieniały móżdżek trafi z powrotem do tej ciemnej groty, która nazywa swoją czaszką.”
Przerzuciła krasnoluda przez ramię, po czym ruszyła po swoich śladach w strone punktu wyjściowego, szepcąc niewyraźne obelgi pod adresem nieprzytomnego bagażu, którego głowa obijała się o pobliskie drzewa. "Biedne drzewa" .
Oraz pomysły na wszelkie możliwe opcjie wyegzekwowania swojego rozkazu, a także wyciągnięcia konsekwencji z niesubordynacji podwładnych, będących jej potrzebnymi w chwili w której wróci do groty, a jej mali, słodcy przyjaciele będą jeszcze jeść tam śniadanko...

Gdy Wędrująca Garnicami wróciła w pobliże jaskini, od której zaczęli wędrówkę po tym planie, z burkliwem zadowoleniem przyjęła fakt, iż jej podopieczni ruszyli swoje szanowne tyłki we wskazanym kierunku, o czym świadczyły ślady... Gratulując drużynie resztek inteligęcji, dzięki którym jeszcze pożyją, ruszyła tropem swojej hałastry, wiedząc, że nie tylko ich dogoni, ale bez najmniejszego problemu ich przegoni, nawet z Krasnoludem na plecach.. "Cholerny... Dureń... i do tego mógłby schudnąć.. "
 
__________________
"Najbardziej przecież ze wszystkich odznaczyła się ta, co zapragnęła zajrzeć do wnętrza mózgu, do siedliska wolnej myśli i zupełnie je zeżreć. Ta wstąpiła majestatycznie na nogę Winrycha, przemaszerowała po nim, dotarła szczęśliwie aż do głowy i poczęła dobijać się zapamiętale do wnętrza tej czaszki, do tej ostatniej fortecy polskiego powstania."
rudaad jest offline  
Stary 12-17-2006, 20:01   #96
 
Hammen's Avatar
 
Reputacja: 3 Hammen jest na bardzo dobrej drodze
$: 14 796
W momencie, gdy ziemia pod stopami krasnoluda zaczęła drżeć wzdłuż kręgosłupa wojownika przetoczył się nagły dreszcz. Wiedział jak wiele zależy od tej batalii, wiedział, że nie może zawieść. Dowodził już nieraz, ale nigdy w tak ważnej bitwie. Czuł, że powoli cała ta wojna go przytłacza. Przeciągłe wycie rogów znowu przetoczyło się w dolinie. Uderzenia bębnów były coraz wyraźniejsze. Powoli dało się nawet słyszeć okrzyki wrogów.-Nadszedł czas- wyszeptał sam do siebie krasnolud. Przygotowawszy się do boju wyszedł z namiotu. Spostrzegł, że im bliżej znajdują się oddziały oponenta, tym bardziej jego wojownicy zacieśniają szeregi i tym głośniej szeptają o potędze wrogich sił. –Co z tego, że magowie, bestie, smoki…nam nic nie jest straszne. Los traktuje wszystkich tak samo. Z tym, że my po swojej stronie mamy Kowala Dusz. To On zdecyduje o losach tej bitwy!- wykrzyczał Hagfur lekko podenerwowany nastrojami panującymi w oddziałach. Bał się…a najbardziej tych najróżniejszych istot, które sprzymierzyły się z przeciwnikiem. Wanador był dobrym dowódcą, a jeszcze lepszym dyplomatą. Ciekawe kogo sobie zjednał…-Gdzież u licha są zwiadowcy!- wrzasnął Hagfur. Powoli zaczynała go głowa boleć od tego całego zamieszania. Jakby bił nią w mur, czy też w drzewa rosnące w lesie. Liczył na to, że walka rozpocznie się za nim straci kontrole nad sytuacją.
 
Hammen jest offline  
Stary 12-18-2006, 13:30   #97
 
Nightcrawler's Avatar
 
Reputacja: 4 Nightcrawler wkrótce będzie znanyNightcrawler wkrótce będzie znany
$: 58 830
Jednym kocim susem Drow znalazł się za najbliższym krzakiem. Przykucnął za nim, szybkim ruchem odczepiając od pasa swoją kusze. Napiął bełt.

Mrużąc obolałe oczy wpatrywał się w ścianę lasu skąd dochodziły hałasy. Nasłuchując próbował dokłądnie zlokalizować skąd i w którą stronę kierują sie jeźdźcy i ilu ich może być.
Jednocześnie biały tatuaż w kształcie oka bez tęczówki powoli napłynął na jego policzek.

Każdy mięsień był napięty i gotowy. Palec wskazujący prawej ręki delikatnie spoczął na spuście kuszy, która zaczęła poruszać się w ślad za odgłosami...
 
__________________
Kandosii sa ka’rta, Vode an. | Coruscanta a’den mhi, Vode an. | Bal kote, darasuum kote, | Jorso’ran kando a tome. | Sa kyr'am nau tracyn kad, Vode an.
Nightcrawler jest offline  
Stary 12-19-2006, 11:42   #98
 
Leonidas's Avatar
 
Reputacja: 3 Leonidas jest na bardzo dobrej drodze
$: 14 499
Słysząc pierwsze głosy galopu Narsil wyraźnie się zdziwił. Zachowawszy jednak zimna krew szybko wyinkanował słowa swojego ulubionego zaklęcia - niebieska poświata która pojawiła się gdy wymówił ostatnią sylabę czaru, została szybko wchłonięta przez ciało zaklinacza. Podszedł pod skraj ściany drzew i krzewów zza którego dochodziły odgłosy. Zaraz gdy z jego obliczeń wyszło, że 'jeźdźcy' ich minęli dość szybko zaczął przechodzić na druga stronę zielonego muru tak aby samemu pozostać niewidocznym, ale zobaczyć co wywoływało te odgłosy.

[user=1476]rzucam napięte zmysły Knaupera[/user]
 
Leonidas jest offline  
Stary 12-21-2006, 15:41   #99
 
Lhianann's Avatar
 
Reputacja: 5 Lhianann wkrótce będzie znanyLhianann wkrótce będzie znany
$: 89 471
Stała pozornie rozluźniona z zamkniętymi oczami pozwalając swojemu zmysłowi słuchu pracować.
Chciała określić po pierwsze ilość istot, a tym samym orientacyjnie ich masę...
Gromada ludzi porusza się zupełnie inaczej niż stado orków....
Najzabawniejsze w tej sytuacji było to, że z taj cały bandy 'bohaterów' osoby znające się na walce w zwarciu były w mniejszości...

Ręce trzymała pozornie luźno na biodrach z tej pozycji broń była wstanie błyskawicznie znaleźć się w jej dłoniach...
 
__________________
Wielu spośród żyjących zasługuje na śmierć. A nie jeden z tych, którzy umierają, zasługuje na życie. Czy możesz ich nim obdarzyć? Na bądź więc tak pochopny w ferowaniu wyroków śmierci. Nawet bowiem najmądrzejszy z Mędrców nie wszytko wie.
Lhianann jest offline  
Stary 12-21-2006, 18:44   #100
 
Kutak's Avatar
 
Reputacja: 8 Kutak jest jak klejnot wśród skałKutak jest jak klejnot wśród skałKutak jest jak klejnot wśród skałKutak jest jak klejnot wśród skał
$: 220 265
Noszenie ciężkiego i odzianego w dość sporą zbroję krasnala było mordęgą. Nawet dla tej formy Wędrującej Granicami postać krasnoluda na plecach była ogromną przeszkodą dla dalszej wędrówki- strach pomyśleć, co by się działo, gdyby miała ciągnąć go dalej w formie człowieka...

Przekleństwom nie było końca. A to nieprzytomny kurdupel spadał, a to układał się niewygodnie... Gdyby był tu jeszcze ktoś, chociaż delikatnie przywiązać ładunek do pleców... No nic, musiała sobie radzić. Poza krasnoludem w cieszeniu się pięknym krajobrazem planu przeszkadzało jej też wspomnienie, widok tego dziwnego "kręgu" gdzieś daleko, gdy rzucała się na Hagfura...

Po chwili jednak zbędne myśli opuściły jej głowę. Las, znów była w pięknych lasach... Przeskakiwała nad każdym korzeniem, odbijała się w swoim prawie locie od najlepiej ubitej ziemi na szlaku... Nie musiała spoglądać na ziemię- ona to czuła.



A wtedy czas się zatrzymał.

Następne, co zauważył Hagfur to wielki głaz, wystrzelony najpewniej zza okolicznych wzniesień, który przetaczał się po części jego oddziału. Patrzył się, niczym dziecko, na
kolejnych żołnierzy żegnających się z życiem w krzyku, rozpaczy i krwi zmieszanej z błotem i śniegiem...

A wtedy przybyli. To chyba było ich jazdą, ocenił szybko wracający do siebie Hagfur. Ich zwiadowcy musieli zauważyć, że właśnie tutaj stacjonują oddziały Hagfura. Ale czemu nie poszli dalej, do środka, tylko atakują jedną z sześciu części armii?

Po chwili zrozumiał. Krasnoludów było trzystu, zielonych conajmniej półtorej tysiąca. Moradinie...

Nastroje wśród krasnoludów wcale się nie poprawiły. Szybkie raporty zdane przez dziesiętnych mówiły o ośmiu martwych i dziesięciu rannych w wyniku tego pierwszego ataku, zapewne wykonanego z jakiejś ogromnej katapulty.

Rozkazy... Musi wydać rozkazy! Nie miał więcej niż parę chwil do momentu, gdy gobliny dorwą się do jego ludzi, musiał działać... Na chwałę Moradi... Nie. Dla życia jego przyjaciół, dla jego oddziału i dla Mistrza. Szczególnie dla niego.




-Centaury- Adamanda, Ria, Xar'fen i Narsil szepnęli to niemal równocześnie. Centaury. Gasmondo ostrzegał, opowiadał o ich świętych gajach... Nie dobrze, nie dobrze...

Z chwili na chwilę nadchodziło coraz więcej konkretów- Adamanda widziała obraz świetnie, Narsilowi przeszkadzało parę gałązek, zaś elfy doskonale słyszały każdy ruch i każde słowo. Jedynie Hailurl stał i wlepiał spojrzenie typowo zagubionego w sytuacji krasnoluda to w drowa, to w bardkę...

Na polance zaraz obok działo się coś niedobrego. Dwie postacie, centaury stały nad trzecią, która kształtem owszem, przypominała centaura, ale opartego bardziej na baranie... Nikt z obserwujących zdarzenia nigdy nie spotkał takiej istoty, chociaż nieodparcie kojarzyła im się z planami... Opowieści z dzieciństwa? Może jakieś gobeliny...? Eh, czy to istotne w takiej chwili?

Słychać było głosy- jakiś niezrozumiały dialekt, chyba oparty na którymś z tajnych "druidycznych" językach. Jeden z centaurów coś mówił, drugi trzymał tylko długą włócznię, podpierając się nią częściowo. Podobna, acz nieco krótsza, sterczała właśnie w plecach "barana", który wydawał sie powoli konać.

Egzekucja...?
 
__________________
Kutak - to brzmi dumnie.
Kutak jest offline  
Reklama
 


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wł.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
The Planewalkers! Kutak Komentarze do sesji RPG - DnD 88 11-16-2007 20:04
[fantasy/DnD] The Planewalkers! Kutak Archiwum rekrutacji 47 11-18-2006 21:10


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 09:43.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2008, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111