![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Archiwum sesji DnD Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie DnD (wraz z komentarzami) |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #121 |
![]() | Gdy wszędzie w okół rozległa się kakofonia, Wędrująca straciła na momet spokój duch.. Coś wewnątrz niej podowiadało, by jak najszybciej stąd uciekać nieogladając się na nic i na nikogo... To coś było tym samym naturalnym, zwierzęcym instynktem samozachowawczym, który gnał wszystkie stworzenia tego lasu gdzieś przed siebie... Byle dalej stąd.. Rozważyła pośpiesznie propozycję baranoludzi i uznała iż będą oni lepszym towarzystwem niż spanikowany krasnolud z nadpobudliwością.. Z resztą choćby chciała nie miała ani czasu, ani możliwości mu pomóc.. Choć z drugiej strony niekoniecznie powiedziane, że by chciała.. Wkońcu już dawno nie spotkała się z taką niesubordynacją i... No coż w tej chwili należy o tym mówić otwarcie - debilizmem.. W chwili gdy, krasnolud z "wiru bojowego" wyglądającego w rzeczywistości jak dziecięca zabawka przeszedł do trybu "znikacza", Wędrująca już całkowicie straciła nad soba panowanie i wydała z siebie przerażający ryk, a jedyną myślą, która pojawiała się w jej głowie było, zgniecienie tej puszki w którą zakuty był kurdupel... I naprawdę gdyby nie przeczucie niebezpieczeństwa, ogarniające każdą jej komórkę ciała była by w stanie pobiec za krasnoludem i zabić go bez najmniejszego mrugnięcia okiem. Jednak w takiej sytuacji w której się oecnie znalazła, podobne zachowanie byłoby mało strategiczne.. Więc tylko na koniec cicho warkneła pod nosem jakąś obelgę pod adresem, było już.. Miała nadzieję członka jej "oddziału" i ruszyła biegiem w kierunku linie drzew, za którą pare sekund temu zniknął ostatni z baranoludzi... Kierowanie się ich zapachem nie było trudne, choć wszędzie wokół najbardziej wyraźną wonią, była woń strachu...
__________________ "Najbardziej przecież ze wszystkich odznaczyła się ta, co zapragnęła zajrzeć do wnętrza mózgu, do siedliska wolnej myśli i zupełnie je zeżreć. Ta wstąpiła majestatycznie na nogę Winrycha, przemaszerowała po nim, dotarła szczęśliwie aż do głowy i poczęła dobijać się zapamiętale do wnętrza tej czaszki, do tej ostatniej fortecy polskiego powstania." |
| |
| Reklama |
| |
| | #122 |
![]() | - Spokój, na wszelkie bóstwa zimy i mrozu!- zakrzyknął nagle Hailur, gdy zdyszany wychodził z lasu- Każdy z nas dysponuje siłą, która jednak przy takiej organizacji na nic się nie zda... Po to zdychali za nas magowie, byśmy teraz darli się na siebie jak pierwsze lepsze kmioty z mieczami?- skończył, po czym wbił swoje spojrzenie w Xar'fena. Może i podstarzały krasnal miał trochę racji? Czy nie zawiedli dwójki magów? Mają być wielkimi bohaterami, a już zaczynają się gubić, tracić orientacje w terenie. Ciekawe jak radzą sobie inne grupy- może nadrobią ten czas za nich? A najgorsze jest to, że nie wiedzą niczego o ich misji. Pewnie zastanawialiby się nad tym wszystkim dalej, gdyby nie... - Macie racje. Nawet głusi. A co ciekawsze, nasi zwiadowcy słyną z doskonałego słuchu, przybysze. A po pięknej mowie waszego krasnoludzkiego przyjaciela cała osada doskonale wie, że mamy gości...- odezwała się nagle postać, wychodząca zza kurtyny drzew. [center:84d1d926c5] [/center:84d1d926c5]Elf, ale dość dziwny... Wyższy niż zwykle, lepiej zbudowany niż większość jego braci i ten kolor skóry... Ni to drow, ni to zwykły elfiak... - No to jak? Porozmawiamy w spokoju czy zacząć krzyczeć?- zapytał, uśmiechając się pod nosem. No tak. Bohaterowie. Profesjonalizm... Bieg wilczycy z perspektywy biegnącego resztką sił za nią krasnoluda był czymś pięknym. Idealna anatomia, świetnie przygotowana do biegu- widać było ruch każdego mięśnia w tym ciele potężnego wilka... Prawdziwe monstrum, nikt nie chciałby walczyć z czymś takim, to pewne. Ale czasem nie ma innego wyjścia... Nagle Wędrująca Granicami poczuła jakieś gorąco, gorąco bijące od jakiegoś punktu w plecaku. Chwila zastanowienia, trochę zwolniła bieg i przerzuciła na tyle plecak zawieszony na jej plecach, by mogła zerknąć do wnętrza. Kula od Gasmonda. Świeciła mocno, strasznie mocno. Ktoś chyba chce z nią porozmawiać...
__________________ Kutak - to brzmi dumnie. |
| |
| | #123 |
![]() | Hagfur trochę uspokoił się widząc, że żadna z istot nie zamierza go szukać. Gdy tylko zwierzęto- kształtni ruszyli w im tylko znanym kierunku, krasnolud postanowił podążyć za nimi. Liczył na to, że w czasie śledzenia tych istot poukłada sobie wszystko w głowie, a jeśli nadal nie będzie rozumiał całej sytuacji to przynajmniej…no właśnie. Hagfur nie wiedział co robić jeżeli nie uda mu się dojść do jakichś sensownych wniosków. Ciche przemieszczanie się było wręcz niemożliwe. Wojownik starał się tylko nie upaść gdyż wtedy mógłby być pewien, że wszyscy dowiedzą się o jego obecności. Sapiąc i straszliwie się pocąc Hagfur z ulgą zauważył, że dziwne wilkopodobne stworzenie zwolniło. –Ufff teraz przynajmniej ich nie zgubię-pomyślał. -Ta broń wygląda znajomo, ale kły i cała reszta nie zachęcają do podejmowania rozmowy-stwierdził krasnolud przyglądając się istocie, zaglądającej do swojego plecaka.- Jak ja się tu znalazłem…ten dziwny krąg…może jestem w jeszcze innym świecie, oddalony o niewyobrażalne ilości mil od swojej grupy-ta myśl sprawiła, iż Hagfura przeszył zimny dreszcz. Jeżeli rzeczywiście tak jest...-Cóż na razie nie pozostaje mi nic innego jak iść za nimi, nie ujawniając się... |
| |
| | #124 |
![]() | Narsil już chciał odpowiedzieć Xar'fenowi z właściwym sobie uśmiechem, że jedyne co może zrobić z tej odległości to na pewno nie jest nic miłego dla tej wioski kiedy zaczęła się jego 'drobna' potyczka z Adamandą. Obserwował chwilę sytuacje po czym, zrezygnowany odwrócił się w stronę bajkowego miasteczka. Zaczął rozmyślać nad sposobem stworzenia tak dziwnej konstrukcji. Z tego zamyślenia wyrwał go donośny głos Hailura. W milczeniu wysłuchał jego trafnych uwag. Patrzył teraz z powagą na wojownika. Na pojawienie się tego dobrze zbudowanego elfa zareagował tylko przeniesieniem na niego wzroku. Gdy skończył on swoją mowę zbliżył się w stronę przybysza: Witaj, nazywam się Narsil - skina mu lekko głową w geście powitania. Ja mi moi towarzysze chcielibyśmy tylko, co już zapewne wiesz, - mówiąc to popatrzył szybko na Adamande i Xar'fena - poczekać na kilku naszych przyjaciół którzy nieopacznie się od nas odłączyli, i ewentualnie zasięgnąć informacji o okolicy i zagrożeniach na jakie można się tu natknąć. Mówił to spokojnym melodyjnym tonem, starając się lekko zbliżyć mowę do języka elfów który tak bardzo lubił. Jednocześnie w umyśle starał się przywołać wszystkie znane mu wiadomości o elfach i starał się ustalić dokładną rasę swojego rozmówcy. Podziwiał te długowieczne i piękne istoty. Tego nie dało się ukryć. Dlatego miał teraz wielką nadzieje, że pozwolą im choć na chwilę wejść do ich wioski. |
| |
| | #125 |
![]() | "Prawdziwa oaza spokoju", pomyślał wędrując wzdłuż jednej z ulic centaurzej osady. W prawdzie to centrum tego planu zwierzaków, ale pięknie się urządziły- spore wille, pełno natury... O! Jakie śliczne jeziorko! Nie ma pośpiechu, może usiąść na chwilę. Zdjął skórzane, czarne rękawice, kapelusz rzucił obok. Ławeczka była wręcz stworzona dla takich jak on, którzy mają stresujące zadanie i sporo czasu do jego wypełnienia. Pochował jeszcze do kieszeni wszystkie amulety- lepiej się nie wyróżniać, mało którego przybysza na Ziemię Bestii stać na skomplikowaną magię. Przeciągnął się. Chwila zamyślenia, jakby coś planował. "Jak on się nazywał?", pytanie zagościło w jego umyśle. Szybko wyjął z kieszeni świstek papieru z danymi. Ravanos Grinks. Tak więc, panie Grinks, witam i żegnam zarazem... - Witaj więc Narsilu, Przybyszu z Oddali. - rzekł, kłaniając się dość kulturalnie elf- Chcecie tu czekać? Złe miejsce, złe miejsce... Tu trafia się tylko, gdy naprawdę się tego chce, błądzący po lesie nie dotrą tutaj...- mówił, a w jego sprawiających wrażenie pustych oczach pojawiła się nagle ogromna dawka powagi. - Mimo całej naszej historii od zawsze uczono nas, by z miłymi goścmi rozmawiać w domu, nie na jego progu. Tak więc, licząc na wasze dobre zamiary obcy, zapraszamy was do naszego domu...- rzekł i wskazał podróżnikom ścieżkę prowadzącą w dół dość stromej skarpy.
__________________ Kutak - to brzmi dumnie. |
| |
| | #126 |
![]() | Zaklinacz z uwaga wysłuchał słów przybysza: -Cokolwiek to dla ciebie znaczy - zaczął gdy elf przestał mówić - to osobiście ręczę, że ostanie co chcemy robić to zakłócić spokój w tej bajkowej krainie. Jeśli moi towarzysze nie widzą przeszkód - tu rozejrzał się po drużynie - to chętnie skorzystalibyśmy z waszej gościnności i porozmawiali o tej krainie do czasu powrotu naszych przyjaciół. Potem jednak będziemy musieli ruszyć w drogę - przed nami jeszcze sporo wędrówki, a do końca dnia jeszcze daleko. - rzekłszy to poprawił plecak i zbliżył się do wskazanej ścieżki oczekując na opinie drużyny, a właściwie bardziej na elfiego przewodnika, gotowy w każdej chwili ruszyć szlakiem. |
| |
| | #127 |
![]() | Ilythiiri zerwał się z trawy na pierwsze słowa Elfa, wybałuszając na niego oczy. Znów dał się podejść... - to przez jazgoczącą bardkę i krasnala- tylko dlatego... Uspokoił się widząc Narsila podejmującego negocjacje i tylko mruknął pod nosem, rzygladajać sie uważnie przybyszowi: -jalbyr parth caluss- Myśli tłukły się w jego czaszce, niczym nietoperz pragnący wylecieć z ciasnej klatki w przestrzeń mrocznej kawerny. Pełen niechęci i wściekłości miał ochotę zatopić ostrze w piersi elfa i najchętniej pewnego maga, który go tu wysłał. Niestety ten drugi już mu zapewne uciekł w bezpieczne objęcia śmierci. Xar'fen miał nadzieje na zyski a póki co wszyscy tutaj robili wszystko by misja plątała się i wlekła w nieprzewidzianą czeluść. Co dziwne jak na Drowa nie cierpiał Chaosu - domeny Lolth - wolał porządek i zaplanowanie. Kochał prawo - bo mogło go osłonić, uwielbiał pławić się w jego lukach wykorzystując na swą modłę. A do tej pory ta banda postrzeleńców tworzyła dzieło godne Pajęczej Królowej... Warknał niechetnie w ramach "powitania" i odwrócił się od przybyłego Elfa.
__________________ Kandosii sa ka’rta, Vode an. | Coruscanta a’den mhi, Vode an. | Bal kote, darasuum kote, | Jorso’ran kando a tome. | Sa kyr'am nau tracyn kad, Vode an. |
| |
| | #128 |
| Banned ![]() | Adamanda odsunęła się powoli od Alara wykorzystując moment pojawienia się dziwnego Elfa. Może rzeczywiście przesadziła? Nie powinna tak wrzeszczeć, ale ponad wszystko niecierpiała heroicznych samotnych napaleńców. - Skoro nie można tu trafić przypadkiem, w takim razie jak znajdą nas nasi przyjaciele? - zastanowiła się przekornie i podejrzliwie Adamanda - Och, przepraszam za to absurdalne pytanie drogi... mieszkańcu tej pięknej, gościnnej osady. Niestety jedyne co nas trapi, to niewiadome losy naszych kompanów. Nie mieliśmy zamiaru was nachodzić ani niepokoić - wyszczerzyła ząbki w uśmiechu do Narsila, mając nadzieje, że dobrze zrozumie jej intencje. Była niezwykle podejrzliwa, nie znała jeszcze dobrze swoich towarzyszy a szczerze mówiąc dwóch z nich nie sprawiało dobrego wrażenia, mówić wciąż w języku, którego nie rozumiała. Do tego ten... Elf, podejrzliwie gościnny. Zakładała możliwość przegłosowania przez grupę, ale póki mogła próbowała ile się da. |
| |
| | #129 |
![]() | - Jak tylko zechcesz. Jak tylko zechcecie...- powiedział elf, składając dość niski pokłon jakby "w powietrze", nie kierowany do nikogo- Tak, to prawda, wasi przyjaciele mieliby nikłe szanse trafić do naszej osady. Jedynym dobrym powodem, by zagościć w naszej małej wsi, jest las. Las nie jest zadowolony, duchy są wściekłe, a my nie należymy do tego lasu...- przerwał swoją mowę, jakby wyuczoną, poczym zastanowił się chwilę. Jakby zastanawiał się, czy powiedzieć coś jeszcze... - To najpewniej dlatego zabłądziliście. Święte gaje zostały splamione krwią obcych, a to nigdy nie oznacza niczego dobrego. Znowu przerwał, wpatrzył się gdzieś za bohaterów, na wielkie jezioro rozciągające się za ich plecami. Wielkie to nawet trochę za mało- kolosalne! Można by je było z powodzeniem nazwać morzem, wielką zatoką, na której powierzchni w ich świecie powstałoby pewnie conajmniej dziesięć ogromnych portów. - A poza tym to jedyne miejsce, skąd możecie dotrzeć gdzie tylko chcecie...- powiedział, czy raczej już wyszeptał, gapiąc się ciągle w mgły, które powstawały gdzieś na wodzie, na granicy widoczności.
__________________ Kutak - to brzmi dumnie. |
| |
| | #130 |
![]() | Międzyplanetarna perła.. I po co chciała brać ze soba to cholerstwo... Tylko przeszkadza, zwłaszcza w tej chwili... Baranoludzie poruszają się bardzo szybko, a ona jest już trochę zmęczona. Wkońcu tachała tę cholerną, niewdzięczną puszkę przez pół lasu.. A teraz wyraźnie jescze coś ciężkiego niezgrabnym krokiem podążało za nią.. Domyślała się coż to może być.. Ale co z tego, niech też trochę się sam pomęczy i zastanowi nad swoim zachowaniem.. Nie, no nie chodzi oczywiście o zamstę, ani nauczkę... Ale są ważniejsze sprawy od.. Zbuntowanych bohaterów.. Tak, to chyba najwłaściwsze określenie.. "A teraz.. za to małe świecidełko.." Wedrująca Granicami szybkim i niezwykle zgrabnym ruchem, jak na tę forme wyjeła z plecaka ciepły przedmiot.. Spojrzała na niego próbując sobie przypomnieć jak to się obsługiwało.. "No jak to było?? :"wystarczy wypowiedzieć imię posiadacza tego przedmiotu i można rozmawiać bez większych problemów...".. Jasne, tylko którego posiadacza?? Skąd mam wiedzieć komu przyszła ochota na pogawedkę ze mną w takiej chwili.. " Widać bohaterka zaczynała się denerwować, pośpiesznie próbując znaleść wyjście z obecnej sytuacji. "A może się samo włączy..." Przez cały czas, gdy zajmowała się perłą, strała się utrzymywać stałą prędkość i nie zostawać zbyt daleko z tyłu za Bariaburami, jak również nie zbliżać się tym samym zbytnio do niewidzialnego, ale za to doskonalne wyczuwalnego węchem i słyszalnego "kompana".
__________________ "Najbardziej przecież ze wszystkich odznaczyła się ta, co zapragnęła zajrzeć do wnętrza mózgu, do siedliska wolnej myśli i zupełnie je zeżreć. Ta wstąpiła majestatycznie na nogę Winrycha, przemaszerowała po nim, dotarła szczęśliwie aż do głowy i poczęła dobijać się zapamiętale do wnętrza tej czaszki, do tej ostatniej fortecy polskiego powstania." |
| |
| Reklama |
| |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| The Planewalkers! | Kutak | Komentarze do sesji RPG - DnD | 88 | 11-16-2007 20:04 |
| [fantasy/DnD] The Planewalkers! | Kutak | Archiwum rekrutacji | 47 | 11-18-2006 21:10 |