![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG - DnD Wybierz się w podróż poprzez Multiwersum, gdzie krzyzują się różne swiaty i plany istnienia. Stań sie jednym z podróżników przemierzającym scieżki magii, lochów i smoków. Wejdź w bogaty świat D&D i zapomnij o rzeczywistości... |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #31 |
![]() | Aydenn - Hmmm... No cóż, wyczucie dowcipu masz widzÄ™ równie finezyjne jak orkowy topór przyjacielu. - odparÅ‚ elf nieco rozbawionym gÅ‚osem. - Nie przejmuj siÄ™ tedy, ważne, że równie... bezpoÅ›rednie. WdziaÅ‚em caÅ‚kiem sporo wszelkiego rodzaju... z braku lepszego sÅ‚owa, ludzi w czerni, niestety nie sadzÄ™, aby którykolwiek z nich byÅ‚ tym, którego szukasz. W rzeczy samej, nawet nie zwracaÅ‚em na nich wiÄ™kszej uwagi. - Tu Aydenn przerwaÅ‚ na chwile, przywoÅ‚ujÄ…c z pamiÄ™ci kilku tych, na których faktycznie dane mu byÅ‚o zwrócić baczniejsza uwagÄ™. Jednak uznaÅ‚, że o nich też nie warto wspominać. W koÅ„cu ten tu szuka raczej żywych wielbicieli czerni... - WiÄ™c, tak jak już wspomniaÅ‚em nie mogÄ™ ci pomóc. Za to ten tam jegomość. - tu elf wskazaÅ‚ lekkim ruchem gÅ‚owy na Króla i jego towarzysza. - No cóż, pomimo swojego... nieodpartego, tak to dobre sÅ‚owo, nieodpartego uroku, potrafi być użyteczny. Może spróbuj szczęścia u niego przyjacielu. - Aydenn pozostawiÅ‚ nieznajomego osobnika sam na sam z Królem i pomimo, że jego sumienie obciążaÅ‚ ciężar zÅ‚oÅ›liwej podÅ‚oÅ›ci, jakÄ… mu tym uczynkiem zrobiÅ‚, to ruszyÅ‚ raźnym krokiem w kierunku poszukiwacza „bohaterów”. W koÅ„cu mógÅ‚ sobie na to pozwolić. Jego sumienie do pracowitych nie należaÅ‚o i nigdy nie byÅ‚o przesadnie obciążone. Może jak trochÄ™ popracuje to siÄ™ wyrobi? - Ja też siÄ™ zgÅ‚oszÄ™. OczywiÅ›cie, jeÅ›li jeszcze zostanie miejsce, jak zatrudnisz tych wszystkich bohaterów... - |
| | |
| Reklama |
| |
| | #32 |
![]() | ~Tyle słów...~ Brązowe oczy Verryaldy wpatrywały się w zakapturzoną postać siedzącą na krześle przed nim. ~Zbyt wiele~ Młodzieniec nie próbował dojrzeć twarzy rozmówcy, poprostu, jak zwykle bacznie obserwował każdy najmniejszy ruch ciała "zwierzyny". ~Co on chciał mu przekazać? Patrzył jak tajemnicza postać powolutku wstaje z krzesła i rusza w stronę wejścia i stłoczonej tam wokół jakiegoś krasnoluda grupki osób. ~Spotkał wielu "Ludzi w Czerni"....~ Drogi panie! Twój uniżony sługa może mógłby ci w czymś pomuc? przemówiwszy błagalnym głosem Król padł na kolana dla poprawy efektu. ~...w takim razie jak znaleść tego który to wszystko rozpoczął? Sprawnym ruchem Verryaalda przerzucił sobie przez ramię pochwę z mieczem, umieszczając go ponownie na swoich plecach z rękojeścią z białej kości zawieszoną tuż przy jego głowie. Ruch ten chociaż troche przeraził Króla, czego ewektem było jeszcze bardziej uniżne płaszczenie się na podłodze (oraz niewielka plama śliny w tym miejscy), nie złamał jego wiary w łatwy zarobek. Panie miłościwy nie przestawał sypać pochlebstwami podczołgał się bliżej i objął nogi młodzieńca, uważając na trzymany przez niego w lewej ręce drewniany kostur Z pewnąścią ktoś tak Wspaniałomyślny i Odważny znajdzie w swoich sakwach coś czym by się mógł podzielić z nic nie znaczącym prochem jakim jestem, za odrobinę informacji. Zadowolony iż udało mu się nie pokręcić tak starannie ułożonej formułki (co kilka razy mu się niestety zdażyło, a czegp efekty nie były zbyt mile przez niego wspominane) czekał, aż ręka Verryaaldy powędruje do sakwy z której wyciągnie on jakiś brylant, szmaragd lub przynajmniej kawałek mięsa. Tak otóż wielkie było jego zdziwienie kiedy poczuł nagle jak but jego Klienta nagle zatopił się w jego sflaczałym cielsku, poczym zgodnie z podstawowymi prawami fizyki jego ciało a wraz z nim on sam, przeleciało kilka metrów w głąb sali potrącając jakieś krzesło które właściciel kwadrans wcześniej postanowił opuścił wybierając odrobinę wygodniejsze miejsce leżące pod solidnym stołem.. ~Pójdę za nim, może uda mi się w ten sposób dowiedzieć czegoś więcej o ludziach których spotkał. Tak to mój jedyny ślad.~
__________________ "Celem jest szczęście, brak cierpień, wszelkie przyjemności. Dlaczego mamy się bać śmierci, jeżeli gdy my jesteśmy to jej nie ma, a gdy nas nie ma, to śmierć jest?" Epikur z Samos Ostatnio edytowane przez Ruchi : 05-22-2007 o 06:29. |
| | |
| | #33 |
![]() | - No! - elf niemal krzyknÄ…Å‚. - W koÅ„cu w tej podrzÄ™dnej mieÅ›cinie coÅ› siÄ™ dzieje! Wybacz maÅ‚a - powiedziaÅ‚ już ciszej, klepnÄ…Å‚ wÅ‚aÅ›cicielkÄ™ wilczycy w tyÅ‚ek i ruszyÅ‚ w kierunku krasnoluda. MÅ‚ody krasnolud obserwowaÅ‚ to zdarzenie i zastanawiaÅ‚ siÄ™ nad tym jak dziwaczne sÄ… zachowania wysokich ludów. Krasnolud nie odważyÅ‚by siÄ™ klepnąć w ten sposób krasnoludzkiej kobiety, gdyż ryzykowaÅ‚aby zemstÄ™ klanu z którego owa krasnoludka siÄ™ wywodziÅ‚a. Zostawienie nie pomszczone obrazy na czci kobiecej, mogÅ‚oby spowodować klÄ…twÄ™ Opiekunki. Ale duże ludy, a zwÅ‚aszcza elfy sÅ‚ynęły z rozwiÄ…zÅ‚ych obyczajów.. A przynajmniej wiÄ™kszość krasnoludów tak sÄ…dziÅ‚a. Rasgan, gdy podszedÅ‚ , zapytaÅ‚. - Ja siÄ™ najmÄ™. PeÅ‚na dyskrecja i profesjonalne wykonanie. Kiedy zaczynamy? - Chyba jak najszybciej.- rzekÅ‚ po chwili siwowÅ‚osy krasnolud. - WiÄ™c jak moÅ›ci krasnoludzie?- dopytywaÅ‚ siÄ™ elf. - LiczyÅ‚em na trochÄ™ wiÄ™cej zgÅ‚oszeÅ„.- westchnÄ…Å‚ w odpowiedzi krasnolud. Tymczasem do krasnoluda podeszÅ‚a owa kobieta , mijajÄ…c po drodze Daviusa idÄ…cego w przeciwnym kierunku. - Może i bohaterkÄ… nie jestem, ale znam siÄ™ trochÄ™ na magii i naturze. O co dokÅ‚adnie chodzi? - rzekÅ‚a Luinehilien nie zwracajÄ…c uwagi na stojÄ…cego obok niej elfa. -Otóż.. sprawa jest troszkÄ™ zagmatwana..- zaczÄ…Å‚ krasnolud. Tymczasem podszedÅ‚ kolejny, bardzo wysoki elf i zapytaÅ‚ z nadziejÄ…: - JeÅ›li ta sprawa bÄ™dzie jakkolwiek zwiÄ…zana z podróżą w lesie, to z chÄ™ciÄ… pomogÄ™. - Podrożą? W lesie? Raczej nie, sprawa dotyczy..- rzekÅ‚ krasnolud, gdy nagle kolejna osoba przerwaÅ‚a rozpoczÄ™ty przez niego wÄ…tek. - I ja chÄ™tnie pomogÄ™ w tej sprawie. O ile ktoÅ› zaliczy mnie do bohaterów.- Krasnolud odwróciÅ‚ siÄ™ w tamtÄ… stronÄ™ i spojrzawszy na niego rzekÅ‚.- Cóż, pomoc zawsze jest przydatna. O czym to ja mówiÅ‚em? - Ja też siÄ™ zgÅ‚oszÄ™. OczywiÅ›cie, jeÅ›li jeszcze zostanie miejsce, jak zatrudnisz tych wszystkich bohaterów... –kolejna osoba odezwaÅ‚a siÄ™, zaÅ› krasnolud westchnÄ…Å‚ gÅ‚oÅ›no. – Kurka flaczek, nie wiedziaÅ‚em, że to takie trudne. SiÄ…dźmy przy wolnym stoliku to postaram siÄ™ wyÅ‚uszczyć o co mi biega. Gdy już wszyscy usiedli, a Urwalg przyniósÅ‚ mÅ‚odemu krasnoludowi i nowo przybyÅ‚emu elfowi kufel kiepskiego piwa. MÅ‚ody krasnolud rozpoczÄ…Å‚ przemowÄ™. – Nazywam siÄ™ Turam Silberkinn. Jestem, architektem i kartografem. Nie znam siÄ™ na tej caÅ‚ej bohaterskiej robocie, ani nawet na wynajmowaniu bohaterów. Nie wiem ile sobie żądacie, i jakie oferujecie usÅ‚ugi. Tu zrobiÅ‚ przerwÄ™ , Å‚yknÄ…Å‚ nieco piwa i rzekÅ‚. - Mam poważny problem. Otóż wuj mój jest astrologiem na dworze króla czarodzieja Arsiviusa. I ostatnio przesÅ‚aÅ‚ mi przez gołębia pocztowego nakaz, abym natychmiast siÄ™ u niego zjawiÅ‚. Problem polega na tym, że bramy fortecy Arsiviusa, sÄ… zamkniÄ™te i nikt nie może wejść. A ja muszÄ™ wykonać polecenie mego wuja. Turam wyjÄ…Å‚ grubÄ… ksiÄ™gÄ™, na której okÅ‚adce byÅ‚o napisane „ PiÄ™ciu wielkich bohaterów Arwacji”, przejrzaÅ‚ kilka jej stron i rzekÅ‚. - Teraz chyba powinniÅ›cie siÄ™ przedstawić i uknuć sprytny plan.
__________________ "Nieważne jak człowiek wygląda, ważne co ma w czaszce"-cytat z ilithidzkich ksiąg mądrości. |
| | |
| | #34 |
![]() | Luinehilien Pół-elfka zamyśliła się. Spodziewała się jakiegoś zadania, które pomogło by jej się stąd wydostać... Spojrzała na wilczycę. Ta jednak, znudzona wszystkim co się działo ziewnęła. ~Ciekawa jestem, co ty o tym myślisz...~ Po chwili zastanowienia rzekła - Jestem Luinehilien. Z chęcią pomogę. Lepsze to, niż bezczynność... Poza tym, pewnie już nie znajdę owego druida, którego miałam uczyć - powiedziała już ciszej, ale dalej słyszalnie. (dodam, że stoi koło Ammana) - Co do sprytnego planu, podejrzewam że są tu osoby które znają się na takich lepiej, niż druidka wędrująca przez góry i puszcze - dodała, po czym znów zaczęła głaskać wilczycę. |
| | |
| | #35 |
![]() | Amman Po słowach Luinehilien (pewnie już nie znajdę owego druida, którego miałam uczyć), Amman zaczął przyglądać się druidce z niedowierzaniem.Powoli składał wszystkie rzeczy w jedną, logiczną całość, lecz nadal nie mógł uwierzyć, że tym druidem będzie Ona. Spodziewał się on bowiem, że Nauczycielem będzie przede wszystkim osobnik płci męskiej (mężczyzna?)i że będzie wielkim, starym elfem, bardzo bogatym, z jakimś wielgachnym niedźwiedziem polarnym u boku, a tu widzi wręcz ledwo trzymającą się przy życiu elfkę, z równie źle wyglądającą, ziewającą wilczycą obok. W końcu jednak przestał się zastanawiać nad Nauczycielem, a bardziej zainteresował się krasnoludem. - Jestem Amman, niedoszły druid. Niedoszły bo szuk... eee....- zająkał się, patrząc na Luinehilien - jestem jeszcze w trakcie nauki. - skończył szybko i cofnął się zawstydzony. |
| | |
| | #36 |
![]() | Oparłwszy się o swój kij Verryaalda spokojnie przyglądał się oddalającej postaci. Patrzył jak dołancza do grupki utworzonej wokół krasnoluda, tylko po to by po chwili powrócić do stolika... Król zatrzymał się dopiero na stoliku przy którym siedziało troje ludzi. Uderzenie w solidny drewniany stół zaowocowało, oprócz nagłego i tępego bólu w już i tak starych kościch żebraka, również przewróceniem kufla który oczywiście zgodnie z prawem "malejącego szczęścia Króla" nie dość że nie był pusty, to jeszcze wykonany z żelaza, a jakby tego było mało upad wprost na twarz biedaka, dokonując uczciwej, i można by nawet rzec że opłacalnej dla konsumenta, wymiany handlowej. Mianowicie pozostawiwszy jednego guza na głowie, półlitra piwa na brodzie i łachmanach oraz kolejne ukłucie bólu, pobrał jedynie jednego i tak już połamanego zęba oraz nic nie znaczącą świadomość... W normalnych czasach, w normalnej karczmie takie wydarzenie zapewne zakończyło by się, ku ucieszy wszystkich oprócz karczmarza, tradycyjną burdą. Niestety z uwagi na ogólny "zły" stan samopoczucia właściciela kufla, dość mocarnie zbudowanego właściciela karczmy oraz jego uzbrojonego towarzysza, człowiek zadowolił się jedynie jednym siarczystym kopniakiem wymierzonym w żebra nieszczęśnika, po czym ponownie usiadł i pogrążył się w rozmowie, w której co jakiś czas padały jak litania dwa krótkie słowa: Zginiemy tu! .....niedoszły druid.... Słowa te uderzyły w Verryaalde na tyle że odwrócił wzrok od Aydanna i przyjrzał się półelfce i Amman'owi.
__________________ "Celem jest szczęście, brak cierpień, wszelkie przyjemności. Dlaczego mamy się bać śmierci, jeżeli gdy my jesteśmy to jej nie ma, a gdy nas nie ma, to śmierć jest?" Epikur z Samos |
| | |
| | #37 |
![]() | Elf spodziewał się czegoś takiego. Zdecydowanie lepiej czuł się w mieście niż w lesie i nie podobało mu się to, że zgłosiło się aż tylu ochotników, aż tylu elfów.~~Jak ja ich nienawidzę~~ - pomyślał po czym zmierzył jeszcze raz grupkę ochotników. Kim mogli być? Druidzi, łowcy, dzieci lasu i tym podobni władcy lasów. ~~Czy to kara? Bogowie, czy zawsze muszę pracować z elfami? Nie ma dla mnie ratunku?~~ Rasgan otrząsnął się z zamyślenia. - Możesz na mnie liczyć brodaty przyjacielu. Dostaniemy się do środka. Cenę uzgodnimy później na osobności. Co ty na taki układ? - czekając na odpowiedź krasnoluda elf jeszcze raz, teraz bardzo dokładnie, przyjrzał się właścicielce wilczycy. Zwrócił uwagę na jej twarz, na oczy i uśmiech. Później pozwolił sobie wzrokiem zejść odrobinę niżej, na piersi, talię i nogi. Jednak to co zobaczył na dole wprawiło go w zadumę. ~~Tak piękne stworzenie, śliczna wilczyca... z elfką~~ - szczerze żałował tego co zobaczył. Współczuł losu zwierzęcia. One powinno być wolne, z dala od ludzi, z dala od miast. Przyklęknął i powoli wyciągnął rękę do zwierzęcia. Chciał by zapoznało się z jego zapachem. Chciał by nie widziało w nim wroga. ~~Kiedyś będziesz wolna. Tak jak ja~~ - dodał po chwili, w myślach mając nadzieję, że zwierze zrozumie o co mu może chodzić.
__________________ Szczęścia w mrokach... |
| | |
| | #38 |
![]() | Luinehilien Spojrzała na Ammana. Zorientowała się, że to jego szukała. Zastanawiała się tylko, czemu tak późno się połapała. On chyba też się zorientował, że to ona miała być jego nauczycielką. Z jego nietęgiej miny wywnioskowała, że spodziewał się jakiegoś innego nauczyciela. Postanowiła porozmawiać z nim i upewnić się że to jego szukała dopiero jak skończy się "narada". |
| | |
| | #39 |
![]() | - Jestem Luinehilien. Z chÄ™ciÄ… pomogÄ™. Lepsze to, niż bezczynność... Poza tym, pewnie już nie znajdÄ™ owego druida, którego miaÅ‚am uczyć - powiedziaÅ‚a już ciszej, ale dalej sÅ‚yszalnie. - Co do sprytnego planu, podejrzewam że sÄ… tu osoby które znajÄ… siÄ™ na takich lepiej, niż druidka wÄ™drujÄ…ca przez góry i puszcze - Oby, bo jeÅ›li chodzi o planowanie to ja tylko roboty budowlane potrafiÄ™ zaplanować.- westchnÄ…Å‚ krasnolud. - Jestem Amman, niedoszÅ‚y druid. NiedoszÅ‚y bo szuk... eee....- zajÄ…kaÅ‚ siÄ™, patrzÄ…c na Luinehilien - jestem jeszcze w trakcie nauki. – milczÄ…cy przedtem elf skoÅ„czyÅ‚ szybko i cofnÄ…Å‚ siÄ™ zawstydzony. Turam spojrzaÅ‚ w jego stronÄ™ i pogrążyli siÄ™ w ponurych myÅ›lach. ~ W baÅ›niach jakoÅ› inaczej to przedstawiali. Czy oni nie powinni zacząć kreÅ›lić jakichÅ› planów?~ - Możesz na mnie liczyć brodaty przyjacielu. Dostaniemy siÄ™ do Å›rodka. CenÄ™ uzgodnimy później na osobnoÅ›ci. Co ty na taki ukÅ‚ad? –rzekÅ‚ entuzjastycznie kolejny elf. - Fajno.- odparÅ‚ bez entuzjazmu Turam. Te goÅ‚osÅ‚owne deklaracje nie napawaÅ‚y go bowiem optymizmem. ByÅ‚ architektem, przywykÅ‚ do obmyÅ›lania planów, a nie sÅ‚uchania bohaterskich okrzyków. SpojrzaÅ‚ z nadziejÄ… w kierunku elfa wyglÄ…dajÄ…cego na czarodzieja. LiczyÅ‚ na to, że skoro czarodziej, to i zapewne mÄ™drzec. A skoro mÄ™drzec, to i pewnie obmyÅ›li jakichÅ› sprytny podstÄ™p. Potem przypomniaÅ‚ sobie sÅ‚owa elfa „ CenÄ™ uzgodnimy później na osobnoÅ›ci.” - JeÅ›li nic na przeszkodzie nie stoi wolaÅ‚bym, uzgodnić zapÅ‚atÄ™ tu i teraz. – rzekÅ‚ pospiesznie Turam. Krasnolud miaÅ‚ dość kÅ‚opotów i bez zaciÄ…gania dÅ‚ugów u elfów. Bogowie tylko wiedzÄ…, jakÄ… formÄ™ zapÅ‚aty i ile sobie uroi ten nastawiony entuzjastycznie elf. Tymczasem z dala od zgromadzonej przy stoliku elfów „Król” z nienawiÅ›ciÄ… spoglÄ…daÅ‚ na Varryaalda. ObiecujÄ…c mu w myÅ›lach, zemstÄ™ krwawÄ… i bolesnÄ…...Jedyny problem polegaÅ‚ na znalezieniu okazji i sposobnoÅ›ci do vendetty.
__________________ "Nieważne jak człowiek wygląda, ważne co ma w czaszce"-cytat z ilithidzkich ksiąg mądrości. |
| | |
| | #40 |
![]() | Mildran Elf ciężko westchnął. ~~Zamiast gadać można by zacząć wymyślać plan~~ pomyślał. Rozejrzał się po karczmie raz jeszcze. Widok nie napawał go optymizmem, ale o ten ciężko było ostatnimi czasy i zdołał się już przyzwyczaić. Wzrok jego na moment zatrzymał się na właścicielce wilczycy. Szybko jednak otrząsnął się i przypomniał sobie co jest jego celem w tej chwili. ~~Chyba ja będę musiał się za to zabrać.~~ ~~Towarzysze. Czy ktokolwiek wie co może nas spotkać po drodze? Jeśli dojdziemy pod mury i magia zadziała to nie widzę przeszkód w przedostaniu się do zamku. A jeśli okaże się, że nie będziemy tam mile widziani to już inna sprawa.~~ |
| | |
| Reklama |
| |
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| WyglÄ…d | |
| |
Podobne wÄ…tki | ||||
| WÄ…tek | Autor wÄ…tku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| Przetrwać apokalipsę | abishai | Komentarze do sesji RPG - DnD | 1221 | 10-05-2008 17:35 |
| [DnD] - Przetrwać Apokalipsę | Odyseja | Toplista sesji | 9 | 02-13-2008 20:34 |
| Przetrwać apokalipsę [dodatkowa rekrutacja] | abishai | Archiwum rekrutacji | 25 | 01-07-2008 18:06 |
| [D&D] Przetrwać apokalipsę | abishai | Archiwum rekrutacji | 53 | 07-23-2007 18:16 |