![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG - DnD Wybierz się w podróż poprzez Multiwersum, gdzie krzyzują się różne swiaty i plany istnienia. Stań sie jednym z podróżników przemierzającym scieżki magii, lochów i smoków. Wejdź w bogaty świat D&D i zapomnij o rzeczywistości... |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #121 |
![]() | Bajdoletta, chociaż zmęczona długo jeszcze nie mogła zasnąć. Mimo, iż świat, w którym się znalazła był pełen zagadek i tajemnic, które postanowiła poznać, czuła się nieswojo. Tęskniła za przyjaciółmi. A oni wszyscy byli tak bardzo daleko. Powędruję sobie troszkę po tutejszym świecie, a potem znajdę kogoś kto pomoże mi wrócić. Ale będę miała nowych opowieści dla nich... Gdy kenderka zamknęła oczy, w jej umyśle zaczęły przesuwać się obrazy. Widziała nocne niebo z jednym księżycem, następnie księżyce były dwa, trzeciego wszak nigdy nie widziała. Odprężyła się i zasnęła. |
| | |
| Reklama |
| |
| | #122 |
![]() | John z ukosa spojrzał na Marcusa. Nie sądził, by w takiej sytuacji mozna było się stąd zabrać i odejść. - Dobranoc, Bajdoletto - powiedział. - Dziękuję za opowiadanie. Jak przyjdzie kolej na moją wartę, to cię obudzę. Zawsze we dwoje jest przyjemniej. - Dobranoc, Arturze - skierował słowa pod adresem niziołka. - Przyjemnych snów. I dzięki za namioty... Poczekał, aż kenderka i niziołek znikną w swoich namiotach, a potem ponownie spojrzał na Marcusa. Szeptem powiedział: - Masz zamiar wziąć Bajdolettę na plecy i wynieść się stąd chyłkiem? Zostawiając ich - wskazał na namiot, w którym schował się Artur - samych? Gdy liczą na nas, że będziemy czuwać nad ich snem? Po sekundzie dodał: - Lepiej będzie, jeśli rozstawimy ten trzeci namiot. Nawet jeśli jest dziurawy. Dorzucił trochę drewna do ogniska. Uniosły się kłęby dymu. Ogień przygasł odrobinę, ale za moment znów się rozpalił. - Więc co zrobimy? |
| | |
| | #123 |
![]() | Marcus poruszony wspomnieniami dwójki obcych zaczął analizować sytuacje na nowo Widać, że oni także przeszli wiele. Każdy z nich jest ciężko doświadczony. Nie wydaje mi się żeby mieli złe zamiary szczególnie biorąc pod uwagę propozycje Artura. Do tego ze wspomnień wnioskuje, że nie szukają zwady. Gdy Artur schował się do namiotu Marcus rozproszył zaklęcie Nie chce naruszać prywatności innych jeżeli to nie jest konieczne Następnie zwrócił się do Johna - Przyjacielu nie wiem za kogo mnie uważasz, ale nie jestem tchórzliwym osobnikiem który ucieka i zostawia tych którzy mu zaufali - powiedział dość oburzony elf -Zostaniemy, ale będziemy musieli być czujnie na warcie. Co do namiotu jestem w stanie stworzyć drewnianą chatę dla 10 osób. Co wy na to? Będzie na pewno cieplej i wygodniej Popatrzył na ognisko czekając na decyzje reszty. Nagle dodał Jak rozstawiamy warty?
__________________ "Errare humanum est" |
| | |
| | #124 |
![]() | Verax wpatrzony w dogasające wolno ognisko, przebudził się gdy kłoda wpadła w "otchłań" płomieni, wzniecając płomień i asystę iskier, które szybko ginęły w powietrzu. -Wybaczcie, trochę się zamyśliłem- wstał ponownie z trudem łapiąc widmo minionej rozmowy- Co do wart, to chyba jasne, ja obejmuję pierwszą wartę potem... ktokolwiek.- powiedział. Przewrócił wzrokiem po dwójce towarzyszy, już miał skomentować poprzednią wypowiedź Sir Artur'a, lecz powstrzymał się polityka nie była jego mocną stroną i szczerze powiedziawszy nigdy wiele go nie obchodziła. Hmmm za dużo niepewności i złych podejrzeń pada na nasze umysły. Z jednej strony podejrzenia są uzasadnione i dobre, ale rozległa podejrzliwość prowadzi do zguby. Obyśmy się jej ustrzegli. -Marcusie, sądzę, że możemy im zaufać nie wiem czemu, ale im ufam. Nie widzę potrzeby, by kryć się.- zamyślił się i podjął na nowo- No to życzę wam dobrego snu i mam nadzieję zobaczyć któregoś z was za jakiś czas.- Uśmiechnął się przyjaźnie i rozejrzał po okolicy zajmując miejsce w cieniu, między namiotami zmuszając swoje zmysły do wzmożonej aktywności. To będzie długa noc... Ostatnio edytowane przez Verax : 05-13-2008 o 14:05. |
| | |
| | #125 |
![]() | John spojrzał na ognisko, potem na zgromadzony zapas drewna. Powinno starczyć nawet na dwa dni - pomyślał. - Nie warto stawiać tej chaty. Co innego, gdyby lało, ale tak... Rozstawianie trzeciego namiotu zabrało kilka chwil. Gdy płócienny, z zasadzie tylko trochę uszkodzony, domek dołączył do dwóch pozostałych John zasłonił dłonią usta, by ukryć ziewnięcie. - To był męczący dzień - powiedział. - I pełen wrażeń. Ja idę spać. Obudź mnie Veraxie, potem ja zbudzę Bajdolettę. Dla ciebie, Marcusie, zostanie ostatnia warta. Nie czekając na odpowiedź poszedł do namiotu. Zasnął prawie natychmiast. |
| | |
| | #126 |
![]() | Wszyscy towarzysze ulokowali się w pustych namiotach. Verax został sam. Patrząc w płonące ognisko , postanowił czuwać i mieć się na baczności w razie jakiegokolwiek zagrożenia. Po kilku minutach do jego uszu dobiegało już ciche chrapanie jego towarzyszy. Noc była chłodna , lecz deszcz nie padał. Wiatr lekko wiał od północy , szeleszcząc liśćmi na drzewach , które jeszcze nie zdążyły spaść. Ognisko dawało przyjemne ciepło , a ciche trzaskanie palonego drewna przerywało trwożącą ciszę. Durnhole również zapadło w sen , większość świateł niewielkiego miasta zgasła . Pozostały jedynie nieliczne , zauważalne z oddali jasne punkciki , które musiały być oknami mieszkańców pracujących do późna , lub cierpiących na bezsenność. Zachmurzone nocne niego przykryło wszelkie gwiazdy i księżyc , otaczając całą krainę ciemnością. Przemieszczające się szare obłoki , zdawały się nie mieć końca. Verax wyczuwał w powietrzu coś obcego. Coś cały czas nie dawąło mu spokoju , a on nie wiedział co. Spojrzał na drogę , którą przybyli w okolice miasta. Wydawała mu się inna niż za dnia , bardziej nierzeczywista , rozmazana. Wtedy zauważył ruch na drodze. Na samym jej końcu dostrzegł emanującą jasnym światłem postać , która wyglądała jak duch. Jej niematerialne kształty przywodziły na myśl starszego mężczyznę w płaszczu z dziwnymi symbolami na rękawach i u dołu odzienia. Postać zbliżała się w stronę miasta powoli. Gdy była już dość blisko , zatrzymała się. Czujne uszy kapłana zaczęły wychwytywać niewyraźne dźwięki. Zdawało się , jakby dochodziły z dna studni. - Posiądę jego moc. Będzie moja , tylko moja.... Armia podbije całą Megalię i będę rządził za pomocą moich nieumarłych sług. Maliades na wieki... Po tych słowach postać rozpłynęła się w powietrzu i nie został po niej żaden ślad. Reszta warty Veraxa przebiegła bez najmniejszych zakłóceń , za wyjątkiem wycia wilków , dochodzącego z oddali. Po swojej warcie , aasimar postanowił zbudzić Johna... John miał piękny sen. Jechał przez las na wielkim , wspaniałym koniu , w przedniej , lśniącej zbroi , z półtoraręcznym mieczem u boku , promieniującym potężną magią. W pewnym momencie leśna droga skończyła się i jego oczom ukazała się mała rolnicza wioska. Jego koń wjechał do niej , a mieszkańcy wioski wybiegli mu na powitanie. Wszyscy witali Cie radośnie okrzykami - Wiwat John , wielki bohater , wiwat przyszły król !! Wszyscy cieszyli się z Jego przyjazdu , koło jego rumaka zebrał się mały tłum. Z tyłu tłumu stała tajemnicza kobieta o blond włosach w kapturze na głowie , nagle przemówiła głosem głośniejszym niż jazgot tłumu. To wszystko będzie Twoje , jeśli mnie uwolnisz. Sen nagle został przerwany przez Veraxa , który obudził śpiącego wojownika. Gdy John rozpoczął swoją wartę , warunki atmosferyczne były takie jak wcześniej . Ogień nieco się zmniejszył więc John szybko dorzucił kilka drewienek do ogniska. Całość warty przebiegała spokojnie , lecz pod jej koniec , mężczyzna usłyszał nadjeżdżające konie. Ku swojemu zdziwieniu , zobaczył na drodze do Durnhole widmowych jeźdźców , podobnych do postaci , którą widział Verax. Jeźdźcy z dużą szybkością wjechali w bramę do Durnhole , po czym kolejno rozpływali się w powietrzu. Bajdoletta śniła o swojej krainie. Siedziała w wielkiej bibliotece z najlepszymi książkami w całym wszechświecie i podpisywała swoją książkę , o przygodach , które przeżyła. Przed biurkiem , na którym leżał stos tych książek czekała długa kolejka wszelkich istot , czekających na swój podpis. Złote pióro w rękach kenderki sprawnie podpisywało książki na pierwszych stronach. W pewnym momencie do biurka podeszła kobieta o blond włosach i niebieskich oczach, w zielonkawej szacie. Spojrzała kenderce prosto w oczy i powiedziała: - Jeśli mnie uwolnisz , będziesz pisać prawdziwe arcydzieła i każdy będzie znał Twe imię. Kiedy jego warta się skończyła , John obudził Bajdolettę , przerywając jej sen. John położył się spać ponownie , mając nadzieję , że sen wróci. Kenderka rozpoczęła swoją wartę. Noc zbliżała się ku końcowi , więc nie bała się specjalnie. Gdy po jakimś czasie siedzenia przy ognisku usłyszała dziwne dźwięki , jej poczucie bezpieczeństwa zostało zachwiane. Gdy wstała aby przyjrzeć się co wydaje taki dźwięk , usłyszała , tym razem wyraźniej szczęk broni o pancerz. Tuż przed bramą Durnhole stali trzej odziani w metal widmowi żołnierze i walczyli z widmowymi szkieletami , odzianymi w porwane szmaty i trzymającymi zardzewiałe miecze. Walka była nierówna , gdyż nieumarłych było trzy razy więcej. Jeden z wojaków krzyknął na głos: - Ta ziemia jest przeklęta na zawsze , NA ZAWSZE ! Po tych słowach wszyscy rozpłynęli się w powietrzu , tak jak i poprzednie zjawy. Pod koniec warty kenderki , zaczęło się przejaśniać. Pierwsze promienie słońca rozjaśniły nieco mrok , jednak ciężkie chmury nie pozwalały rozkoszować się pełnią promieni słonecznych. Marcusowi śniła się wielka enklawa , należąca do niego. Wielka wieża z kości słoniowej , marmurowe wnętrze , biblioteka przepełniona tomami wiedzy i ... wielka moc , którą dzierżył w swoich rękach. Magia przepełniała go , czuł się zdolny do wszystkiego. Nagle usłyszał za sobą czyjeś kroki. Tuż przed nim stała kobieta o blond włosach i niebieskich oczach , która rzekła - Jeśli mnie uwolnisz , zostaniesz najpotężniejszym z magów. Mag obudził się nagle i zauważył , że kenderka właśnie szła , aby go obudzić. Warta Marcusa była spokojna , większość czasu spędził przyglądając się wschodowi słońca , nie było żadnych widm , żadnych wizji , niczym nie zmącona warta , której życzyłby sobie każdy strażnik. Gdy skończył czuwać , pomyślał iż warto by obudzić swoich towarzyszy i dostać się wreszcie do miasta. Verax śnił o ataku na klasztor Bane`a. Jego bracia Helmici uderzający na fortecę , wielki szturm na bramy złych mnichów. Zobaczył wielką buławę , promieniującą mocą w swojej ręce. Machnął nią w stronę murów , a z broni wyleciał wielki magiczny pocisk , który uderzył w bramę klasztoru , miażdżąc ją siłą swojego uderzenia i otwierając drogę dla jego braci i rycerstwa . Wtedy podeszłą z boku do niego blondynka o niebieskich oczach w zielonkawej szacie i powiedziała: - Uwolnij mnie , a Twoi wrogowie ukorzą się przed Tobą. Kapłana wyrwał ze snu Marcus , który zaczął budzić wszystkich po kolei . Zaczął się nowy dzień.
__________________ Here we stand, bound forevermore we're out of this world ,until the end...Here we are, mighty, glorious At The End Of The Rainbow with gold in our hands... Hammerfall - At The End Of The Rainbow |
| | |
| | #127 |
![]() | John usiadł, zanim Verax zdążył go obudzić. Nie był pewien, czy było to zasługą czujnego snu, czy też sprawiły to słowa tajemniczej kobiety. Nie wiedział czemu, ale miał wrażenie, jakby był kuszony... I że zawarcie porozumienia z ową kobietą nie przyniosłoby mu, w ostatecznym rozrachunku, nic dobrego. Z trudem opanowując ziewanie ruszył na wartę. Aby nie zasnąć nie zamierzał siadać. Obchodził dokoła namioty, od czasu do czasu dorzucał drew do ognia. I bacznie rozglądał się dokoła. Jednak nic sie nie działo. Ciekawe, co Artur miał na myśli, mówiąc o niezapomnianych przeżyciach... Ta warta jest po prostu nudna... - przemknęło mu przez głowę, gdy kolejny obchód namiotów nie przyniósł nic nowego. Już miał zbudzić Bajdolettę, gdy nagle niespodziewany dźwięk zakłócił ciszę. Tętent koni pędzących drogą do Durnhole rozległ się dokoła. John ruszył w stronę namiotów, by obudzić przyjaciół, ale jeźdźcy nie zwrócili na niego żadnej uwagi. Dotarli do bramy i rozpłynęli się w powietrzu. John jeszcze przez chwilę wpatrywał się w pustą drogę, a potem wzruszył ramionami. Być może to, co widział, było wizją przeszłych zdarzeń. Być może o czymś takim mówił Artur... W żadnym wypadku nie był to powód, by zakłócać innym sen. Opowiedzieć o duchach mógł rano... Obudził Bajdolettę. Kenderka wstała bez problemów, jakby nie raz była budzona na wartę. - Gdyby coś ciekawego się działo, to mnie obudź - powiedział. Potem się położył. Miał nadzieję, że przyśni mu sie ciąg dalszy... I dowie się, czego od niego chce tajemnicza blondynka. |
| | |
| | #128 |
![]() | Verax ulokowany między namiotami, ukryty w ich cieniu, obserwował bacznie obozowisko. Złowieszczy wiatr, przenikliwe zimno nocy, mrok i odgłosy dobiegające z odległej matni. Jego niepokój wzrastał wraz ze spadkiem sił, by utrzymać powieki na odpowiedniej wysokości oraz spadkiem czujności, uginającej się pod ciężarem senności. Jego myśli krążyły jedynie wkoło posłania i błogą krainą snów. Kolejna przenikliwa seria wycia wilków, szeleszczenia krzaków i liści w koronach drzew, tylko to sprawiało, że sen odchodził spłoszony, by po chwili znów rzucić się na mury wytrzymałości ludzkiej. Noc nie była spokojna, lecz na nic strasznego się nie zanosiło. Kapłan podniósł się i bezszelestnie przesunął się w stronę ogniska, by ogrzać choć trochę skostniałe ręce. Rozejrzał się, nic się nie zmieniło zbytnio, droga majaczyła na horyzoncie nie przynosząc ze sobą żadnych podróżników. Spuścił głowę i potarł ręce przykładając je do ogniska, następnie znów podniósł głowę, by na drodze ujrzeć rozświetloną postać, która swym wyglądem przypominała maga, lub kapłan, z tej odległości trudno było ocenić. Verax był wpatrzony w postać, ale ta zdawała się nie zauważać obozowiska... Podszedł delikatnie ukrywając się za pniami drzew, posłyszał słowa, niby pochodzące z ust osoby, ale ich wydźwięk wskazywał na jego nadnaturalne pochodzenie Jaka moc, potęga, Maliades.. co to ma znaczyć? Kolejny pień zasłonił mu postać, a gdy wyłonił się, by znów obserwować przybysza ten zupełnie zniknął nie pozostawiając za sobą żadnych śladów. Lekko wystraszony cofnął się do obozu zachodząc w głowę, co to miało oznaczać. Zdezorientowany zadumał się chwilę, lecz zdecydował się już obudzić John'a, by zakończyć tą dziwną sytuację oddalając się do posłania. Ku jego zaskoczeniu John, już się obudził, więc nie musiał brutalnie wybudzać ze snu kompana. -John, wiesz...- chciał mu powiedzieć o dziwnym zjawisku, ale uznał, że nie potrzeba nikogo o tym martwić- Nie było, aż tak strasznie - uśmiechnął się i ułożył do snu. *** Nad ranem obudził go Marcus, alarmując zbliżający się świt. Ten sen, był całkiem przyjemny, a i propozycja niczego sobie. W sumie czemu nie, szkoda, że to był tylko sen. Pomyślał i zaczął zabierać się za pomoc w uprzątaniu obozowiska.
__________________ Dzień bez Ciebie to nie to bezmiar ciszy albo dno Grzegorz Turnau |
| | |
| | #129 |
![]() | -Jeśli mnie uwolnisz , zostaniesz najpotężniejszym z magów.- te słowa wyrwały Marcusa ze snu. Usiadł gwałtownie na posłaniu i rozejrzał się za tajemniczą kobietą. Zdawszy sobie sprawę, że to był tylko realistyczny i dziwny sen, Marcus zauważył zbliżającą się do niego Bajdelotte. Moja kolej - pomyślał po czym wstał odział się wziął swoją tiarę i laskę po czym wyszedł na spotkanie kenderce. - Wydarzyło się coś? Wysłuchawszy tego co miała mu do powiedzenia odparł - Hmm rozumiem dzięki za informacje. Musze się na spokojnie zastanowić porozmawiamy o tym jutro. Tak wiec życzę miłego snu - następnie udał się w stronę ogniska które już dogasało dorzucił trochę drewna po czym postanowił ulokować się na gałęzi pobliskiego drzewa skąd w spokoju mógłby czuwać nad towarzyszami. Siedział tam i czujnie obserwował całą okolice. Gdy ujrzał pierwsze promienie wschodzącego słońca zaczął medytować. Dzięki temu mógł wytężyć swój słuch do granic możliwości i nasłuchiwać otaczający go świat. Jedynymi dźwiękami dochodzącymi do jego uszu był świergot ptaków, odgłosy zwierząt i szelest liści wprawionych w taniec poprzez lekki wiatr. Siedział tak do momentu gdy słońce wyjrzał zza lasu. Ciepłe promienie muskające twarz elfa wprawiły go w doskonały humor. W końcu otworzył oczy i napełniony spokojem i energią zwinnie zszedł z drzewa po czym skierował się do namiotu swoich kompanów. Jako pierwszego obudził Verraxa, następnie udał się w kierunku Johna, a na końcu podszedł do Bajdelotty. Wszystkich powitał w ten sam sposób - Wstawaj przyjacielu(/przyjaciółko) dzień jest piękny, a przed nami długa droga - Zobaczywszy, że jego towarzysze wstają sam wyszedł przed namiot by jeszcze nacieszyć się błogą ciszą. Stał tam zamknął oczy wsłuchiwał się w naturę i czekał na resztę.
__________________ "Errare humanum est" Ostatnio edytowane przez Laos : 05-21-2008 o 20:39. |
| | |
| | #130 |
![]() | Gdy John obudził kenderkę, ta spojrzała na niego w wyrzutem - Miałeś mnie obudzić na swoją wartę też. Powiedz, działo się coś ciekawego? Chociaż pewnie jesteś zmęczony... Ziewnęła rozdzierająco. - Ależ miałam piękny sen... Chociaż jakby się zastanowić, to podpisywanie książek w bibliotece w końcu staje się chyba nudne... Ileż można tak siedzieć i podpisywać... Patrząc na zmęczonego Johna Bajdoletta wróciła do rzeczywistości. - No dobra, sio spać. Już staję na warcie. Na początku warta Bajdoletcie się nużyła. Dokładała drewna do ognia i intensywnie spoglądała w stronę lasu pragnąc dojrzeć piękne driady. Z zamyślenia wyrwały ją jakieś dźwięki. - O, nareszcie coś się dzieje. Mruknęła pod nosem i ruszyła cicho w stronę dobiegających dźwięków. Patrzyła w osłupieniu na rozgrywającą się scenę. Gdy wszystko się rozwiało, a jej warta dobiegła końca ruszyła w stronę maga. Gdy spostrzegła, że ten już nie śpi usiadła obok i zrelacjonowała zdarzenia ze swojej warty. - Co o tym myslisz? |
| | |
| Reklama |
| |
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| WyglÄ…d | |
| |
Podobne wÄ…tki | ||||
| WÄ…tek | Autor wÄ…tku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| komentarze [DnD] Serce Ciemności | Maju | Komentarze do sesji RPG - DnD | 171 | 07-22-2008 12:11 |
| Serce Nocy | Alaron Elessedil | Archiwum rekrutacji | 39 | 02-03-2008 11:27 |
| Rekrutacja dodatkowa [DnD] Serce Ciemności | Maju | Archiwum rekrutacji | 3 | 01-11-2008 12:33 |
| [DnD] Serce Ciemności | Maju | Archiwum rekrutacji | 28 | 12-31-2007 10:10 |
| Herold Ciemności | ihud | Sesje RPG -Autorskie | 106 | 06-01-2007 10:23 |