![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG - DnD Wybierz się w podróż poprzez Multiwersum, gdzie krzyzują się różne swiaty i plany istnienia. Stań sie jednym z podróżników przemierzającym scieżki magii, lochów i smoków. Wejdź w bogaty świat D&D i zapomnij o rzeczywistości... |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #21 |
![]() | -niestety najbliższa cywilizacja stąd to właśnie Durnhole , karczma tutaj gości głównie przejezdnych i chłopów z pobliskich pól . Ha trudno tu kupić cokolwiek poza najprostszym jedzeniem , chyba że w mojej karczmietu uśmiechnął się najwidoczniej dumny ze swojego przybytku. -Mistrz Johannin to mój stary przyjaciel. Troche zbyt świętoszkowaty jak dla mnie ale nie znajdziecie drugiego równie pomocnego człowieka co on. Kiedyś pomogłem mu gdy jeszcze był młodym akolitą. Był w drodze... już nie pamiętam gdzie. Miał złamaną nogę , dość poważnie. Zaopiekowałem się nim i doprowadziłem do stanu używalności. Od tamtej pory jesteśmy przyjaciółmi choć dość rzadko się widujemy. Tak tak ekwipunek jest w mojej szafie w pomieszczeniu gospodarczym na dole , nic nie zginęło.Jeżeli chcecie kupić prowiant to nie mogliście lepiej trafić . Posiadam dniowe race żywnościowe porcjowane. 1 racja zawiera kawał gotowanego mięsa , 2 plastry suszonej wołowiny , 2 jabłka , pomarańcze , butelkę wody , butelkę mleka , pół chleba i kawałek sera. Po takim posiłku naprawdę można odzyskać siły. Uśmiechnął się szczerze. Tylko 3 sztuki złota. Musiałem wyrzucić wasze jedzenie bo się zepsuło i zaczęło śmierdzieć. Chodźcie , chodźcie za mną dostaniecie swój sprzęt i rozprostujecie kości. Po tych słowach otworzył drzwi i wyszedł dając znak ręką abyście podążyli za nim. Gdy zeszliście na dół , nagle drzwi do karczmy otworzyły się i do środka weszła mała , ruda istotka o szpiczastych uszach .Była ubrana barwnie i miała ze sobą wiele sakiewek. Weszła rozglądając się zaskoczona. Nagle wypaliła wysokim głosikiem: -Gdzie ja jestem?
__________________ Here we stand, bound forevermore we're out of this world ,until the end...Here we are, mighty, glorious At The End Of The Rainbow with gold in our hands... Hammerfall - At The End Of The Rainbow Ostatnio edytowane przez Maju : 01-14-2008 o 16:24. |
| | |
| Reklama |
| |
| | #22 |
![]() | - Dobrze że zostało mi jeszcze kilka mikstur z poprzedniej wyprawy teraz mogą sie przydać jak nigdy - pomyślał przypominając sobie swój ekwipunek Gdy karczmarz wyszedł z pokoju Marcus podążył za nim mówiąc do towarzyszy -Racja nie ma sensu siedzieć tutaj i bezsensownie tracić cenny czas. Ruszajmy! Będący na schodach elf usłyszał głos małej dziewczynki -gdzie ja jestem? Zaciekawiony elf przyśpieszył kroku i zlokalizował małą dziewczynkę. - Znajdujesz sie w karczmie "Pod Dębowym Gajem" - odparł mag po czym zapytał - -zgubiłaś się?- Następnie ze spokojem wyczekiwał odpowiedzi
__________________ "Errare humanum est" Ostatnio edytowane przez Laos : 01-14-2008 o 22:05. |
| | |
| | #23 |
![]() | Szkoda że nie uświadczymy żadnej świątyni, ale nic trza sobie radzić Verax podążył za Tormahem, starając sobie uporządkować całą wiedzę zdobytą w tak krótki czasie. Z mojego zamyślenia wyrwał mnie wysoki głosik jakiejś istoty. Kapłan błyskawicznie podniósł głowę i wypalił podobnie jak i Marcus... Jego oczom ukazała się rudowłosa elfka a może to półelfka? myśl przeszyła umysł Verax'a. -Wybacz maniery...Verax jestem, Witaj. Może możemy ci pomóc? Wyglądasz na lekko zagubioną. Ostatnio edytowane przez Verax : 04-03-2008 o 14:43. |
| | |
| | #24 |
![]() | Bajdoletta popatrzyła jeszcze chwilę ze zdziwieniem w nieboskłon. Cóż, widok może nieco inny niż przywykłam, ale w sumie gwiazdy wyglądają jak gwiazdy a księżyc jak księżyc, chociaż jest tylko jeden. Pora znaleźć jakieś miejsce do spania i coś do jedzenia Właściwie nie wiedząc, w którą stronę ma iść zamknęła oczy i zaczęła kręcić się w kółko. Coraz szybciej i szybciej. Wyciągnęła swoją małą rączkę przed siebie i, obróciwszy się jeszcze kilka razy, zatrzymała się wreszcie. Otworzyła oczy i spojrzała w kierunku wyciągniętej dłoni. Tak, z pewnością powinnam udać się w tym kierunku - pomyślała i zdecydowanym krokiem ruszyła przed siebie. Po jakiejś godzinie doszła do szlaku a po kolejnej ujrzała karczmę. Bajdoletta weszła do karczmy, uśmiechnęła się przyjaźnie do znajdujących się tam osób. -Gdzie ja jestem? -zgubiłaś się? -Wybacz maniery...Verax jestem, Witaj. Może możemy ci pomóc? Wyglądasz na lekko zagubioną Bajdoletta spojrzała ze zdumieniem na pytających. - Ależ ja się nigdy nie gubię. No może czasem zdarza mi się znaleźć nie całkiem tam gdzie chciałam, ale to z pewnością wina map. Mam kilka takich jeszcze sprzed Kataklizmu. No wiecie - Krwawe Morze zamiast Istar i takie tam - Patrząc na zdumione miny obecnych dorzuciła - W zasadzie możecie nie wiedzieć. Bajdoletta podeszła do stolika, gdzie siedzieli Marcus i Verax i zaczęła przetrząsać sakiewki wyciągając z nich różne mapy. - No a mapy tych okolic nie mam w ogóle, ale to też nie moja wina tylko zwoju, który mnie tu przeniósł. Właściwie to powinnam się obrazić na tego maga, który podrzucił mi zwój do sakiewki - stanowczo powinien był dorzucić do niego mapę. Chociaż właściwie tak jest może ciekawiej. Ale na dłuższą metę dobrze jest wiedzieć gdzie się idzie, bo takie chodzenie dla samego chodzenia po jakimś czasie staje się nudne. Sprawdzałam. No właśnie o co to ja chciałam zapytać? Aha - co to za miejsce. "Pod Dębowym Gajem" nic mi nie mówi. Macie może jakąś mapę? Ups, ależ jestem nieuprzejma. Nazywam się Bajdoletta Farandwide - wyciągnęła rękę do przywitania - - Miło mi was poznać |
| | |
| | #25 |
![]() | John jako ostatni wyszedł z pokoju i ruszył za towarzyszami w dół schodów. I chociaż słowa towarzyszy powinny go nieco przygotować, to i tak był zdumiony widokiem istoty, jakiej jeszcze nigdy nie widział. I która mówiła o miejscach, o których nigdy nie słyszał. Ciekawe, skąd tu się wzięła - pomyślał. - Skoro jest w to wplątana magia, to mogło ją przenieść z końca świata... - Witaj, Bajdoletto - powiedział, również wyciągając rękę na powitanie. - Jestem John Smith. Najlepiej John... Spojrzał na mapy rozłożone na stole i pokręcił głową. Tyle papierów, a wszystkie do niczego. Stos makulatury... - Żeby dokładniej odpowiedzieć na twoje pytanie... Jesteśmy na kontynencie zwanym Faerunem... Natomiast planeta, na której jesteśmy, to Toril. Dokładniej Abeir-Toril. - Ziemie które nas otaczają to Księstwo Fallendeep, zaś najbliższym ośrodkiem cywilizacji jest nieduże miasto Durnhole, położone nieopodal jeziora Hentak. - To jakieś 8 - 10 mil stąd - dodał. Spojrzał na niewysoką kobietkę. - Czy któraś z tych nazw coś ci mówi? - spytał. A potem dodał: - Jak mamy się do ciebie zwracać? Bajdoletto? Pani Farandwide? A może panno Bajdoletto Farawide? Gestem zaprosił Bajdolettę do zajęcia miejsca przy stole... Ostatnio edytowane przez Kerm : 01-15-2008 o 17:49. |
| | |
| | #26 |
![]() | Zaciekawiony mag spojrzał rozłożone przed nimi mapy i próbował zlokalizować pokazane na nich tereny. Niestety mimo swoich wieloletnich wędrówek nie był wstanie zlokalizować danej krainy. Jeszcze bardziej zainteresował się gdy przybyszka wspomniała coś o kataklizmach. - Możesz nam zdradzić skąd do nas przybyłaś i o jakim magu wspomniałaś?- zapytał z serdecznym uśmiechem. Czekając na odpowiedz elf wezwał karczmarza - Thormahu czy mógłbyś przynieść nam nasze rzeczy, gdyż niebawem będziemy musieli wyruszać - powiedział to tak, aby usłyszał tylko karczmarz Jak narazie nie wiadomo kim ona jest skąd przybyła. Trzeba być ostrożnym- pomyślał elf. Następnie wrócił do studiowania położonych map z nadzieją że mimo wszystko uda mu się znaleźć coś znajomego.
__________________ "Errare humanum est" |
| | |
| | #27 |
![]() | Kapłan podążył do stolika i także rzucił okiem na stos map Ciekawe, co więcej fascynujące... -mówił wpatrując się w papiery. Zaiste jesteś podróżniczką wnioskuje z tego co powiedziałaś. Gdzie znajduje się twój świat, bo rozumuje, że ktoś Ci dał nie ten zwój teleportujący co trzeba - uśmiechnął się pod nosem. Kręcił wzrokiem to po mapach to mierząc przybyszkę w myślach mówiąc sobie Trza uważać nigdy nie wiadomo kogo Bane mógł tu przysłać... Ostatnio edytowane przez Verax : 04-03-2008 o 14:44. |
| | |
| | #28 |
![]() | - Mówcie do mnie Bajdoletta Kenderka uścisnęła wyciągniętą dłoń Johna, oparła swojego hoopaka o ścianę i ochoczo zajęła miejsce przy stole. -Faerun, Abeir-Toril, hmm, nic mi to nie mówi - czyż to nie wspaniałe!!! Chyba nawet wujka Transpringera tu nie było, a on był prawie wszędzie Zwracając się w stronę Marcusa i Veraxa kontynuowała. - Urodziłam się w Kenderówku w Dragonlance, ale nie potrafię wam powiedzieć gdzie to jest. Ale na pewno gdzieś daleeeko, sądząc po waszym nieboskłonie. Czyż to nie dziwne, że macie tu tylko jeden księżyc? U mnie są trzy, ale ja widzę tylko dwa: srebrny Solinari i czerony Lunitari. Trzeci księżyc, czarny Nuitari widzą tylko czarodzieje czarnych szat, albo złe istoty. A co do maga - nie znam żadnego osobiście. Ale chyba jakiś mag chciał mi sprawić niespodziankę i podrzucił mi do sakiewki magiczny zwój. Bo skąd bym go miała? Byłam ciekawa co ten zwój robi, więc postanowiłam spróbować go odszyfrować. Lubię takie zagadki. No i chyba mi się udało bo ziemia się zatrzęsła, potem czułam jakby mnie coś rozrywało. Muszę wam wyznać, że dość nieprzyjemnie uczucie. A teraz jestem tutaj - Thormahu czy mógłbyś przynieść nam nasze rzeczy, gdyż niebawem będziemy musieli wyruszać - rzekł Marcus - Gdzie idziecie? Mogę iść z wami? Ja w ogóle nie znam tej krainy, więc wędrując z wami będzie mi raźniej. Zresztą jestem poetką, więc będę mogła umilać wam podróż swoimi wierszami. I jak mam się do was zwracać? Ostatnio edytowane przez Mai-ah : 01-15-2008 o 16:02. |
| | |
| | #29 |
![]() | Tormah wrócił z waszym ekwipunkiem i zaczął rozdawać wam wasze przedmioty Mówisz że nie jesteś z tego świata?? Miewałem już różnych gości w mojej karczmie , nawet z bardzo daleka , ale nigdy z innego świata!! Ja się od wielu lat nie ruszyłęm na dalej niż 10 mil z tego miejsca , a tu taka mała kobitka po różnych światach podróżuje. Ha to dopiero historia , będzie co opowiadać przyjaciołom przy piwie. Uśmiechnął się szeroko , od razu można zauważyć jego zamiłowanie do ciekawych opowieści. No więc ten tego , chcecie kupić moje racje żywnościowe ?? Nie ma nic gorszego niż utalentowany poszukiwacz przygód z pustym żołądkiem Zaśmiał się jakby właśnie usłyszał najlepszy dowcip.
__________________ Here we stand, bound forevermore we're out of this world ,until the end...Here we are, mighty, glorious At The End Of The Rainbow with gold in our hands... Hammerfall - At The End Of The Rainbow |
| | |
| | #30 |
![]() | John z zaciekawieniem przyglądał się niewysokiej kobietce, nie przejmującej się tym, że znalazła się na nieznanej sobie planecie. Trzy księżyce... Chciałbym to zobaczyć... Oczami wyobraźni ujrzał rozgwieżdżone niebo, po którym majestatycznie płynęły trzy księżyce. Srebrny, czerwony... No, może dwa - zmienił zdanie, usłyszawszy charakterystykę trzeciego księżyca. Był co najmniej zaskoczony zadowoleniem, z jakim kenderka przyjęła nieoczekiwaną sytuację. Chyba, ze kłamie - pomyślał. Ale rzut oka na mapy przekonał go, że opowieść Bajdoletty zawiera przynajmniej dużo cech prawdopodobieństwa. Ciekawe, że do mojego plecaka zwoje same nie wskakują - skomentował w myślach historię zwoju. - Nie pamięta, czy nie wie, co robi... Ta ciekawość... Nie śmie przy niej stanąć tak zwana typowa babska... Ja bym chyba nie umiał tak eksperymentować... Wspólna wędrówka? Z tak nie przejmującą się niczym kobietą? To jak podróż z bombą w plecaku... W dodatku ona chyba nie umie przestać gadać... - Idziemy do Durnhole - powiedział. - To niedaleko stąd. Dzieje się tam coś tajemniczego i to właśnie nas bogowie - uśmiechnął się z przekąsem - wybrali do rozwiązania tej zagadki. Znajdziesz nowe natchnienie do swych wierszy... - Oczywiście z chęcią zabierzemy cię ze sobą - uśmiechnął się do kenderki. - Na pierwszy rzut oka widać, że lubisz przygody i nie lękasz się niebezpieczeństw. Będziesz naszą tajną bronią. Zagadasz każdego na śmierć. Nawet smoka. Wyobraźnia podsunęła mu przed oczy obraz smoka, który zatyka uszy, podwija ogon i ucieka przed mówiącą bez końca Bajdolettą. Ciekawe, czy to imię pochodzi od 'bajania' czy od 'bajdurzenia' - zastanawiał się. - Jak w twoim świecie nazywa się ten kij - spytał wskazując oparte o ścianę skrzyżowanie procy z solidnym drągiem. - I czy masz jakieś zapasy, czy też musisz je uzupełnić... Ciekaw był, czy dziewczynę stać na jakiekolwiek zakupy, czy też przez jakiś czas znajdzie się na ich utrzymaniu. - A twoje zapasy oczywiście kupimy, Tormahu - powiedział. - Śmierć z głodu nie jest najlepszym rodzajem śmierci... Chociaż ceny masz zabójcze. Pobieżnie sprawdził zawartość plecaka. - Poza jedzeniem nic więcej mi nie trzeba... |
| | |
| Reklama |
| |
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| komentarze [DnD] Serce Ciemności | Maju | Komentarze do sesji RPG - DnD | 171 | 07-22-2008 12:11 |
| Serce Nocy | Alaron Elessedil | Archiwum rekrutacji | 39 | 02-03-2008 11:27 |
| Rekrutacja dodatkowa [DnD] Serce Ciemności | Maju | Archiwum rekrutacji | 3 | 01-11-2008 12:33 |
| [DnD] Serce Ciemności | Maju | Archiwum rekrutacji | 28 | 12-31-2007 10:10 |
| Herold Ciemności | ihud | Sesje RPG -Autorskie | 106 | 06-01-2007 10:23 |