![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG - DnD Wybierz się w podróż poprzez Multiwersum, gdzie krzyzują się różne swiaty i plany istnienia. Stań sie jednym z podróżników przemierzającym scieżki magii, lochów i smoków. Wejdź w bogaty świat D&D i zapomnij o rzeczywistości... |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #41 |
![]() | John odpowiedział spojrzeniem na spojrzenie. - W naszym kraju nie ma kenderów, Bajdoletto - powiedział. - I chyba nie ma ich w całym naszym świecie, w każdym razie ja nigdy o nich nie słyszałem. Spojrzał na kij kenderki. - A twój hoopak to świetna rzecz. Nikt u nas takiej nie używa. Proce, włócznie, kije - to tak. Ale nikt nie wpadł na pomysł, by połączyć to w jedno... Ale nie sądzę, by to się upowszechniło - pomyślał. Rozejrzał się dokoła, czy czasem nie zostawił czegoś, a potem powiedział: - Zwińcie te mapy i możemy ruszać. - To znaczy - spojrzał na karczmarza - jak tylko porozmawiam ze stajennym. Ruszył w stronę drzwi. |
| | |
| Reklama |
| |
| | #42 |
![]() | Wyszliście przed karczmę. Był szary listopadowy dzień. Niebo było pokryte stalowymi chmurami, z których padał lekki deszcz.Podwórze było pokryte w błocie , a drzewa w liściach które z różnobarwnych przekształcały się w brązowe , szare , gdzieniegdzie czarne. Stajnia która była położona na lewo od karczmy , prostopadle do niej wyglądała na opuszczoną. Przed stajnią stał stajenny oparty o jedną z drewnianych kolumn podtrzymujących dwuspadzisty daszek. Był skupiony na obieraniu jabłka swoim nożem. Na chwile podniósł głowę na dźwięk kroków w błocie nieopodal. Gdy zobaczył Johna nieruchomiał. Najwyraźniej chwilę wahał się co zrobić , po czym rzucił się do ucieczki przez podwórze w stronę lasu. Tormah wyglądał na zaskoczonego. - A to hultaj!! a jednak ma coś na sumieniu!! Niech ja go dostanę w swoje ręce !!
__________________ Here we stand, bound forevermore we're out of this world ,until the end...Here we are, mighty, glorious At The End Of The Rainbow with gold in our hands... Hammerfall - At The End Of The Rainbow |
| | |
| | #43 |
![]() | John bez namysłu rzucił plecak w ręce stojącego najbliżej Veraxa, a potem ruszył biegiem za uciekającym. Lata praktyki dały o sobie znać i mimo pewnego osłabienia, spowodowanego zbyt długim leżeniem w łóżku, do ściany lasu dobiegł tuż za biegnącym co sił w nogach stajennym. Na swoje nieszczęście chłopak nie miał pojęcia o zasadach uciekania. Zamiast po paru krokach przyczaić się pod jakimś większym krzaczkiem parł do przodu łamiąc gałęzie i oznajmiając całemu światu o miejscu swego pobytu. John jeszcze przyspieszył, równocześnie skręcając nieco w bok. Wyszukując miejsca wolne od krzaków poruszał się szybciej, niż ten, którego ścigał. Dzięki temu w pewnym momencie dogonił chłopaka i w biegu kopnął go w nogę. Stajenny wywinął w powietrzu artystycznego koziołka i upadł, przy okazji przeorawszy nosem kawałek ściółki leśnej. Zasapany nieco John pochylił się i złapał leżącego za kołnierz. Podniósł nieco i potrząsnął z całej siły. - Wstawaj! - powiedział tonem, od którego chłopak zatrząsł się cały. Chłopak podniósł się, pokazując całemu światu brudne i ciut pokrwawione oblicze. - Słyszałem o krajach, w których koniokradów wieszają bez sądu - powiedział groźnym tonem John. - Chwalebny zwyczaj. Ale jeśli będziesz grzeczny i powiesz wszystko, co wiesz, ocalisz życie... Zabrał chłopakowi pasek i związał mu z tyłu ręce, a potem pchnął w stronę karczmy. - Idziemy - powiedział. Stajenny ruszył, nieco utykając. A choć nie było mowy, by z trudem podtrzymujący opadające spodnie chłopak zdołał uciec, John szedł dwa kroki za nim by nie narazić się na żaden szalony czyn ze strony więźnia. Droga powrotna trwała nieco dłużej, ale w końcu dotarli do gospody. - Znalazł się ptaszek - powiedział wesoło John. - Zaraz zobaczymy, czy umie ładnie śpiewać... |
| | |
| | #44 |
![]() | Marcus z zaciekawieniem przyglądał się zaistnałej sytuacji. Gdy stajenny zaczął uciekać zwrócił się do karczmarza - Znasz dobrze tego chłopaka? Czy były z nim jakieś problemy? Czekając na odpowiedz wyciągnął mapę by jeszcze raz sprawdzić drogę do Durnhole. -Możesz przypomnieć mi jeszcze jak duża jest ta mieścina?- wskazał palcem na mapie cel ich wędrówki. Gdy John rozpoczął pogoń elf z przyjemnością oglądał widowiskowy pościg za stajennym chłopcem chwilowo zapominając o swoich pytaniach. Cała akcja trwała pare chwil i mimo że John i stajenny pobiegli w las na pewną odległość to elf wszystko bacznie obserwował. - Znalazł się ptaszek - powiedział wesoło John. - Zaraz zobaczymy, czy umie ładnie śpiewać... - NO no nie powiem popisowa akcja- wesoło zagadnął Marcus. Popatrzył na mizernego chłopca i na jego wystraszoną minę i rzekł - No chłopcze teraz powiedz gdzie jest koń naszego przyjaciela
__________________ "Errare humanum est" |
| | |
| | #45 |
![]() | Verax wyszedł ze stajni był równie zaskoczony widokiem uciekającego stajennego jak reszta kompanów. Kapłan ledwo złapał plecak Johna i z uśmiechem na ustach przyglądał się gonitwie... John po chwili przyprowadził winowajcę i rzekł: - Znalazł się ptaszek - powiedział wesoło John. - Zaraz zobaczymy, czy umie ładnie śpiewać... Na co zareagował kapłan z udawanym wyrozumiałym głosem: - No chłopcze teraz wyśpiewasz nam wszystko. Wiesz gdyby mój los ode mnie zależał to mógłbyś się cieszyć ale to nie mojego konia podwędziłeś, sądzę, że moi towarzysze nie poskąpią Tobie wyrafinowanych metod "rozmowy". No chyba że będziesz grzeczny...- Tu na twarzy kapłana zagościł szczery uśmiech. Ostatnio edytowane przez Verax : 04-03-2008 o 14:45. |
| | |
| | #46 |
![]() | Bajdoletta była szczerze oburzona na stajennego. A to złodziej przeklęty. Chciała pomóc w pogoni, ale widząc, ze John świetnie sobie radzi, obserwowała całą scenę stojąc nieopodal wejścia do karczmy. Mierzyła chłopca groźnym spojrzeniem, czekając na wyjaśnienia. Patrząc na przerażenie chłopaka, po chwili trochę złagodniała. - Nie bądźcie zbyt srodzy... Ostatnio edytowane przez Mai-ah : 01-25-2008 o 10:07. |
| | |
| | #47 |
![]() | Chłopak dyszał ciężko jak szli z powrotem w stronę karczmy. Jego brązowe włosy były mokre od potu , a w niebieskich oczach widniało przerażenie. Kiedy usłyszał o wieszaniu koniokradów padł na kolana przed Johnem bełkocząc -Panie nie wieszaj mnie , ja go nie ukradłem !! ja go nie mam , nie mogłem nic zrobić ! Przyjechał sir Orhal i po prostu zażądał tego konia. On nie znosi sprzeciwu i go nie interesowało że należy do kogoś. Rzucił mi sakwę w której było 200 sztuk złota i odjechał z pańskim wierzchowcem . Nie można się mu sprzeciwiać , wychłostałby mnie !! albo i uśmiercił. W oczach Tormaha pojawił się gniew zmieszany ze zrozumieniam -Skurw.... Cholera!! Znowu ten bezczelny łajdak !! Widząc wasze zdziwione i pytające miny szybko wytłumaczył : -Orhal jest synem Mela , burmistrza Durnhole . Oboje są łajdakami , wykorzystują swoją pozycję krzywdząc niewinnych. Mel dostał posadę burmistrza tylko dlatego że jest kuzynem księcia Eryka. Co za parszywa rodzina ! Nie mogę uwierzyć że jego syn dostał tytuł szlachecki ! Jest przeciwieństwem wzoru szlachcica. Teraz spojrzał na stajennego który wciąż trząsł się ze strachu. Powiedział z gniewem w głosie : - Gdzie masz te 200 ,sztuk złota które dostałeś za konia łobuzie?? Źrenice chłopaka zrobiły się jeszcze szersze gdy spojrzał na rozgniewanego gospodarza: - Yyyymm nooo 50 SZ wydałem na lekarstwo dla ojca bo był w gorączce - A resztę?? Zapytał gospodarz z narastającym gniewem w głosie. Stajenny spuścił wzrok - Przegrałem w kości ... W tym momencie twarz gospodarza nabrała koloru buraczanego - Ty łajdaku !! obwiesiu!! oszuście jeden!! nędzniku!! Ja ci pokaże przegrywać cudze konie w kości ty debilu !! Mówiąc te słowa gospodarz kopał stajennego aż ten się przewrócił z pozycji klęczącej. Leżał w błocie skulony w pozycję embrionalną jakby przygotowany na resztę ciosów od was.
__________________ Here we stand, bound forevermore we're out of this world ,until the end...Here we are, mighty, glorious At The End Of The Rainbow with gold in our hands... Hammerfall - At The End Of The Rainbow |
| | |
| | #48 |
![]() | Kapłan słuchał w uwadze, lecz gdy akcja nabrała szybkości, a Tormah już okładał swego podwładnego, Verax nie móg nie zareagować, podał Bajdolećcie bagaże John'a i zaczął odciągać Tormaha, krzycząc: -Hejże, gospodarzu! Przestańcie, to nic nie da a katując tego parszywca zniżasz się tylko. Gniew nic nie pomoże W sumie to go rozumiem, ale takie coś... (Jeśli tormah odpuścił) Kapłan podszedł do młodzieńca, pomógł mu dojść do siebie i rzekł: - To nie koniec, przed nami jeszcze pogawędka...- tu kapłan spojrzał znacząco na John'a. Następnie kapłan podszedł do kompana i syknął: -Stanowczo ale bez przemocy, tak nic nie zyskamy... (Jeśli Tormah nie odpuścił) Kapłan siłuje z karczmarzem. Starając się go uspokoić i odciągnąć od pasjonującego katowania stajennego. Ostatnio edytowane przez Verax : 04-03-2008 o 14:45. |
| | |
| | #49 |
![]() | John z pewnym wysiłkiem powstrzymał się, by nie pomóc karczmarzowi. Miał jednak świadomość, że to nic by nie dało. Z wyjątkiem rozładowania tak zwanej negatywnej energii... - Starczy, Tormahu - powiedział, w miarę spokojnym głosem. - Co się stało, to się nie odstanie... Przynajmniej nie w tej chwili - pomyślał. Koń, jakby nie było, znajdował się już tam, dokąd zdążali. I przy odrobinie szczęścia uda się go odzyskać... Miał w nosie stanowisko, koneksje i związki rodzinne burmistrza i jego synalka. I nie wątpił, że jego towarzysze podzielają jego zdanie... - Miejmy nadzieję, że chłopak zmądrzeje... - mówił dalej. - A jeśli nie, to skończy jak wszyscy złodzieje. Na szubienicy... Podszedł powoli do chłopaka i pochylił się nad nim. - Masz szansę, by się poprawić - powiedział powoli. - Dobrze ci radzę - zapracuj ponownie na zaufanie swego pracodawcy. Jeśli go zawiedziesz... - ton brzmiący w głosie Johna nie pozostawiał wątpliwości. Podniósł się i spojrzał na karczmarza. - Proponowałbym, byś go nie wyrzucał z pracy. Każdy ponoć zasługuje na drugą szansę. |
| | |
| | #50 |
![]() | Marcus na początku przyglądał sie temu widowisku z lekką nutą radości lecz gdy doszło to pierwszego rękoczynu Markus stanowczo krzyknął -Tormahu przestań!!! To nie wina chłopaka że koń został zabrany. A gniew i wymierzenie ewentualnej kary należy tylko i wyłącznie do Johna. Elf przez chwilę popatrzył się na karczmarza próbując odczytać czy uspokoił się trochę. Następnie przybliżył się trochę do stajennego popatrzył na przestraszonego chłopca i zrobiło mu się go żal. Na słowa Johna Marcus uspokoił się bowiem obawiał się reakcji towarzysza. Usłyszawszy jednak werdykt uśmiechnął się i powiedział do stajennego. - Masz drugą szanse chłopcze i lepiej jej nie zmarnuj bo żywot hazardzistów grających nie za swoje pieniądze jest bardzo krótki- mówiąc to pomagał chłopakowi wstać - lepiej żeby to był tylko jednorazowy incydent i więcej się nie powtórzył - popatrzył stanowczo w wystraszone oczy chłopaka przez chwil po czym zwrócił sie do kompanów - Czas na nas ruszajmy w drogę bo przygoda czeka - na zakończenie elf szeroko się uśmiechnął i ruszył powoli przed siebie.
__________________ "Errare humanum est" Ostatnio edytowane przez Laos : 01-31-2008 o 14:54. |
| | |
| Reklama |
| |
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| komentarze [DnD] Serce Ciemności | Maju | Komentarze do sesji RPG - DnD | 206 | Dzisiaj 09:15 |
| Serce Nocy | Alaron Elessedil | Archiwum rekrutacji | 39 | 02-03-2008 11:27 |
| Rekrutacja dodatkowa [DnD] Serce Ciemności | Maju | Archiwum rekrutacji | 3 | 01-11-2008 12:33 |
| [DnD] Serce Ciemności | Maju | Archiwum rekrutacji | 28 | 12-31-2007 10:10 |
| Herold Ciemności | ihud | Sesje RPG -Autorskie | 106 | 06-01-2007 10:23 |