![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Archiwum sesji DnD Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie DnD (wraz z komentarzami) |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #81 |
![]() | Pierre Le Sang, Lino Arwagh, Verax, Orgim Gar'Thar Potwór przyjął postawę obronną, zaciskając mocno dłonie na toporze. Wysłuchał waszych pytań, po czym chwilę stał nieruchomo, cały czas uważnie was obserwując, po czym zaczął się cofac, kiedy był już pod ścianą lasu odkrzyknął: -Nie wyglądacie na tutejszych.-potem bąknął coś cicho, czego nie usłyszeliście. -Skąd przybywacie?-spojrzał na wasze uzbrojenie -Odejdzcie stąd, powiedźcie Reim'owi, że żywcem nas nie dostanie.-włożył rękę do kieszeni spodni: -Macie dośc dużo pytań jak na sługów tego lorda, zazwyczaj nie wybiera on sobie inteligentych sługów-Pozwolił wam mówic, wytłumaczyliście mu, że jesteście najemnikami i przybyliście na statku kupieckim aż z Waterdeep i nie macie nic wspólnego z lordem Reimem. Poprosiliście żeby on wam zaufał i że chcecie tylko porozmawiac i dowiedziec, co się tu dzieje. Minotaur wyciągnął z kieszeni gwizdek, który przyłożony do ust wydał przeraźliwie wysoki dźwięk. -Jeśli jesteście pokojowo nastawieni, to sprawdzimy to, chodźcie z nami. Jeśli powiedzie wam się próba, pomożemy wam najlepiej jak potrafimy.-Po czym skierował się do tyłu, podążaliście za nim, bo nic innego wam nie zostało, podczas podróży czuliście za sobą obecnośc innych osób. Wkońcu dotarliście do groty, minotaur się zatrzymał: -Proszę przejdźcie przez tę grotę, ja będę na was czekał na końcu-następnie oddalił się bez słowa. Astaniel Asaniel chciał zadac trochę pytań, lecz nie zdążył, gdyż kobieta opuściła pomieszczenie niezwylke szybko. Zrezygnowany opadłna krześle i zastanawiał się nad tym co go tu czeka. Po chwili usłyszał głosy, rozmawiające w dziwnym języku, które zbliżały się do pomieszczenia. Nie minęła dłuższa chwila, gdy drzwi się uchyliły i do pokoju weszło dwanaście zakapturzonych postaci. Wszystkie zasiadły na krzesłach wokół stołu i zamilkły. Jedna z postaci wstała i odezwała się we wspólnym: -Witaj przyjacielu, jestem Nailan 'wilk'-przedstawił się, po czym powiedział coś cicho do osoby siedzącej po prawej stronie, a nestępnie ciągnął: -Twoja łódź się rozbiła, znaleźliśmy cię na plaży. Dokładnie moja córka znalazła-opuścił głowę. -Jestem pewien, że chciałbyś otrzymac pomoc w dostaniu się w miejsce do którego podróżowałeś. Postanowiliśmy, że udzielimy ci jej, lecz tylko wtedy gdy ty pomożesz nam. Widzisz mamy pewien problem-Nailan sięgnął po kaptur, by go zdjąc. Twoim oczom ukazał się pysk srebrnego wilka. Gdyby nie stał na dwóch nogach mógłbyś przysiąc, że widzisz prawdziwego wilka, o bardzo mądrych czarnych oczach. Po Nailanie kaptury zdjęły następne osoby, pod każdym kryło się inne 'dziwactwo': <od prawej strony> Była kobieta o czerwonych włosach, i dziobie tukana. Mężczyzna o twarzy i łapach niedźwiedzia. Kobieta z kamienia, zamiast skóry. Kobieta z małymi smoczymi skrzydłami i z dolną cześcią twarzy i szyją pokrytą złotymi łuskami. Mężczyzna z zieloą cerą, skrzelami na szyji i błonami między palcami. Mężyczna który ma lamparcie uszy i całą twarz pokrytą sierścią w łatki oraz pazurami zamiast paznokci na dłoniach. Obok ciebie siedział mężczyzna który miał na twarzy cztery pary czarnych, okrągłych oczu i szczypczyki zamiast ust. Po drugiej twojej stronie siedziała kobieta której włosy płonęły, a skóra pokryta była żarem. Następnie fioletowa postac, pokryta śluzem i pozbawiona nosa. Twarz bardzo podłużna, wyglądam bardzo przypomina takie stworzenie co się bodak zwie. Następna kobieta była cała zielona, a we włosach widac było ciernie i kwiaty. Tylko jedna osoba wyglądała normalnie, lecz gdy przygasało światło, ten mężczyzna zamieniał się cień i zanikał w pomieszczeniu. -Jak widzisz nasz wygląd jest nietypowy, lecz nie zawsze tacy byliśmi-Odezwał się Nailan -Nasz problem polega na tym, że ludzie lorda Reima próbują się nas pozbyc, mimo że nic im nie robimy, także prosze cię zabij lorda Reima, a damy ci wszystko czego zażądasz. Bronthion, Thanatos Thanatos chciał rozejrzec się przy studni, więc się tam udaliście, kiedy drow był już zajęty badaniem środka<nie wchodził do studni> nadjechała grupa siedmu uzbrojonych mężczyzn, ubranych na czarno.Cała siódemka zsiadła z koni i osobnik wyglądający na najbardziej inteligentnego krzyknał, wyciągając broń: -Odsuńcie się od stundni-kiedy Thanatos się podniół, ten spojrzał na niego z obrzydzeniem i powiedział: -Jesteście aresztowani, jutro rano zostaniecie straceni. Poddajcie się-opór jest zbędny-po czym wszyscy rzucili się do ataku. |
| |
| Reklama |
| |
| | #82 |
![]() | Podążając za niby-minotaurem Pierre zastanawiał się nad słowami tymczasowego przewodnika. Jeśli ów dziwny stwór nie kłamał, to lord Reim równiez nie był mile widziany wśród mieszkańców lasu... Ciekawe, czemu przeszkadzają Reimowi - pomyślał. - Na bardzo wojowniczego to ten minotaur nie wygląda. Agresywny też nie był... Podobnie jak otaczająca nas, niewidzialna eskorta... Widocznie ludzie Reima zastawiali sidła na te stwory... Sytuacja wyglądała na co najmniej interesującą... Gdy minotaur odszedł, Pierre powiedział do reszty: - Ciekawe, co to będzie za test... Nie bardzo sobie wyobrażał sprawdzania agresywności. - Mamy nie rozdeptywać mrówek - kontynuował - czy może nie atakować paskudnie wyglądających stworów? Obrona, mam nadzieję, nie spowoduje oblania testu - pomyślał. - Ciekawe, czy mamy wchodzić wszyscy razem, czy też pojedynczo. Obejrzał się na resztę. - Ktoś z was chce się wycofać? - spytał. - Ostatnia chwila do namysłu... Nie czekając na odpowiedź ruszył w głąb groty. |
| |
| | #83 |
![]() | Orgrim wyglądał na oburzonego -Wycofać?? Widać żeś nie znał zbyt wielu orków. Ruszył szybkim krokiem za Pierrem Wydaje mi się że to są te demony o których gadają ludzie z wioski , dziwne , minotaur nie wydaje się być zły. -Ktoś tu robi z kogoś durniów nie sądzicie? Tylko pytanie Reim z wieśniaków , wieśniacy z nas , ten koleś na R co nam wskazał złą drogę z nas czy minotaur i jego kompania z nas , kto tu jest tym złym?? Idac przez ciemny tunel ork trzymal bron w pogotowiu.
__________________ Here we stand, bound forevermore we're out of this world ,until the end...Here we are, mighty, glorious At The End Of The Rainbow with gold in our hands... Hammerfall - At The End Of The Rainbow |
| |
| | #84 |
![]() | Podążył za minotaurem. Gdy doszli do groty zgodnie za wskazaniami mieszkańca lasu, przemówił Pierre, na co kapłan odpowiedział: -Sam w tej grocie nie przeżyłbyś jednej godziny -spojrzał na wojownika- I nie mam zamiaru się wycofywać, nie zwykłem pozostawiać zadania nie rozwiązanego lub opuszczać przyjaciół. Chyba się domyślam kto tu robi za demony, możliwe, że to mieszkańcy lasu w obawie przed ludźmi z wioski i lordem Reim'em zasadzają się na nich, by wywołać panikę. W niekrótkim czasie wszystko powinno się wyjaśnić. Kapłan poszedł w stronę groty odsuwając poły płaszcza, unosząc stalową tarcze i odpinając młot bojowy Czas na zabawę... Ostatnio edytowane przez Verax : 04-03-2008 o 15:40. |
| |
| | #85 |
![]() | Całą drogę Lino rozmyślał nad sprawą demonów. Być może są to te istoty. Jednak, jeśli to była prawda, to czemu mówią na nich demony? Ze strachu, a może i z innego powodu? Ciągle brakowało jakiegoś elementu, by móc w pełni zrozumieć tą sytuację. Może dowiedzą się czegoś na drugim końcu jaskini. A jeśli to pułapka? Nie musieli tam wchodzić, jednak z drugiej strony, wejście do jaskini mogło zaowocować zdobyciem zaufania u stworów i zdobyciem potrzebnych przedmiotów. Dodatkowo nie mógł zostawić innych, tym bardziej, że wszyscy zdecydowali się wejść do środka. Lino odpowiedział: -Niech będzie. Jak wchodzimy, to wchodzimy. Idąc przykładem innych, sam także poprawił uchwyt swej broni i ruszył śmiało za resztą. |
| |
| | #86 |
![]() | Astaniel spodziewając się takiej reakcji ze strony kobiety usiadł na krześle i odprężył się na chwile Gdyby chcieli mnie zabić albo coś mi zrobić mieli już na to wiele okazji. -stwierdził elf. Jego rozmyślania przerwały kroki które usłyszał za drugimi drzwiami. Instynkt podpowiadał mu, aby wstał i przygotował bronie do walki natomiast logika i doświadczenie uspokoiły elfa, który pozostał na swoim krześle. Drzwi otworzyły sie i do pokoju weszło 12 zakapturzonych postaci Ciekawe co skrywają pod tymi kapturami. Zapewne coś podobnego jak ta kobieta o wężowym dole. - pomyślał i czujnie obserwował nowo przybyłych. Po tym jak jedenastka zajęła swoje miejsca ostatni stojący zaczął mówić. Astaniel słuchał każdego słowa bardzo uważnie. Gdy zaczęli odsłaniać swoje kaptury elf utrzymywał kamienną twarz nie chcąc ani urazić tych stworzeń ani pokazać, że go obrzydzają Spodziewałem się mieszańców ale nie aż takich. Melikko czyżby to był powód dla którego tu się znalazłem? Mam im pomóc? przywrócić ład?- jego głowę wręcz zbombardowały te pytania. Mimo to uważnie słuchał tego co mówił Nailan. -Nasz problem polega na tym, że ludzie lorda Reima próbują się nas pozbyć, mimo że nic im nie robimy, także proszę cię zabij lorda Reima, a damy ci wszystko czego zażądasz. - Gdy te słowa dotarły do Astaniela pogrążył się w głebokich rozmyśleniach. Zapadła cisza. Elf rozważał wszystkie możliwości. To czego teraz najbardziej potrzebował to wydostać sie z tej wyspy i dotrzeć do księżniczki. - Opowiedzcie mi najpierw waszą historie jak to się stało, że jesteście tacy? Jak dawno temu?- powiedział to dość powoli jakby sam jeszcze zastanawiał sie nad całą zaistniałą sytuacją. Następnie popatrzył swoim twardym, nie zdradzającym żadnych emocji spojrzeniem na stojącego mieszańca.
__________________ "Errare humanum est" |
| |
| | #87 |
![]() | Drow podniósł głowę znad studni. Kurwa. Super. Niefajnie. Oni są na koniach. A my nie - laska w dłoni czarodzieja zaświeciła złowieszczo bladoniebieskim światłem, po czym ponownie przygasła - Trzeba spieprzać. I to już - gdy tylko Thanatos usłyszał słowo "aresztowanie", nie czekał. Wiedział, że spodziewają się, że nie ruszą się z miejsca. Tak by uczynił każdy o zdrowych zmysłach... No, ale on nigdy nie twierdził, że jest do końca normalny. Ale skoro i tak mają być straceni, to co mu szkodzi... Gdy tylko ten człowiek wymówił słowo "straceni" - zadziałał: odepchnął wolną ręką Bronthiona, stojącego nieopodal, po czym sam rzucił się do ucieczki. Mimo takiej sobie budowy ciała był dosyć szybki, a las był niedaleko. Miał nadzieję uzyskać element zaskoczenia, a gdyby tamci wpierw chcieli dosiąść koni... No cóż, miał nikłą szansę. Miał też nadzieję, że Bronthion zacznie uciekać, co zmusiłoby zbójów do rozdzielenia się. Chwycił dwurącz swoją laskę i począł umykać w kierunku najbliższych drzew . Tylko tam mógł ich zgubić... Laska znów zajarzyła się światłem. Może będzie musiał zestrzelić jednego albo ze dwóch chociaż jakimś czarem, a później zostanie tylko rapier przy boku i laska w ręku... na szczęście trochę zręczności jeszcze mu pozostało po tej katastrofie morskiej, a laska była z magicznie wzmacnianego twardego drewna i mogła dorównać najlepszym nawet mieczom pod względem twardości...
__________________ uwaga na potwora latające spaghetti xD Ostatnio edytowane przez shadowdancer : 02-23-2008 o 17:41. |
| |
| | #88 |
![]() | Bronthion często w swym krótkim jak na elfa życiu spotykał się z takimi sytuacjami. W końcu czemu sie dziwić... to kim był gwarantowało masę emocjonujących przeżyć. Zawsze jednak udało mu się z kłopotów wykaraskać, miał na to swoje sposoby. Jak świat długi i szeroki strażnicy miejscy jak i rycerze nosili ciężkie kolczugi, zbroje płytowe i byli baardzo obciążeni masą metalu sądząc że to ich ochroni, cóż czasami to była prawda lecz do pościgu za lekko opancerzonym przeciwnikiem się nie nadawało. Tak samo Ci ludzie, lnianych koszulin to oni na sobie nie mieli więc zbyt szybcy nie byli, dlatego mieli konie. Wtedy zadziałał drow... tak "zadziałał" to odpowiednie słowo bo "pomyślał" zdecydowanie nie pasowało do tej sytuacji. ~Co za kretyn, totalny brak wyobraźni, uciekać pieszo przed konnymi, może nie jest to daleko ale napewno nie zdąży~ Wiedział iż mag ma nikłe szanse na udaną ucieczkę, wiedział również iż może mu w tym pomóc. Rzucił okiem na oporządzenie ludzi ubranych na czarno ~Nie mają kusz, bardzo dobrze~ Kopnął najbliższego przeciwnika w genitalia po czym odwrócił się i rzucił w stronę domu za sobą. Złapał się rękoma dachu i wskoczył nań. Przeciwnicy na pewno się tego nie spodziewali, nie spodziewali się z pewnością również noży w dłoniach Bronthiona. Przeciwnik kopnięty w krocze niezgrabnie podnosił się z ziemi a elf udaremnił mu to trafiając nożem w stopę. Drugi sztylet znalazł się w dłoni Bronthiona. Nie mógł pudłować, nie było na to czasu, skupił się i rzucił w najbliższego osobnika trafiając prosto w serce. Mógł być z siebie dumny.
__________________ Ucieczka? Zbyteczna, wojna Cię odkryje! Zakwitnie w twych snach i umysł spowije! Patrz na kompanów, ich śmierć wspominaj! Patrz na ich oczy i oddech swój wstrzymaj! |
| |
| | #89 |
![]() | Pierre Le Sang, Orgrim Gar'Thar, Verax, Lino Arwagh Wszyscy weszliście do tunelu, który ciągnął się w nieskończonośc, czuliście, że wchodzicie w głąb ziemi, pod koniec wedrówk zacząły was denerwowac panujące tam ciemności i unoszący się zapach morskiej wody. Woleliście niczego nie dotykac, gdyż wszystko pokryte było neprzyjemnymi w dotyku glonami. W końcu za chyba setnym zakrętem zobaczyliście delikatną poświatę czerwonego światła. Doszliście do kamiennych drzwi, które ku waszemu zaskoczeniu nie miały klamki i nie dały się przesunąc żadnej sile. Po lewej stronie na kamiennym postumencie stało pięc mis. Na dwóch z lewej strony leżały dwa rubiny, na dwóch z prawej strony leżały dwa szmaragdy. Verax [Rzut w Kostnicy: 17] i Lino [Rzut w Kostnicy: 12] zauważyli wyżłobienia na kamiennych drzwiach <Pierre [Rzut w Kostnicy: 2], Orgrim [Rzut w Kostnicy: 3]> Niestety Linoi i Verax nie potrafili odczytac run znajdjących się na drzwiach, gdyż były w języku elfickim. Pierre [Rzut w Kostnicy: 12] i Lino [Rzut w Kostnicy: 12] <Verax [Rzut w Kostnicy: 5], Orgrim [Rzut w Kostnicy: 4] zauważyli podobne wyżłobienia na kamiennym postumencie, jako że Pierre znał elficki odczytał napis: "Przesuń szmaragdy na miejsce rubinów, a rubiny na miejsce szmaragdów. Każdy z kamieńi możesz przesunąc o jedno miejsce, bądź o dwa jesli ten przeskoczy kamień o innym kolorze.Pamiętaj, że nie możesz cofac kamieni." c-c-O-z-z <tak w proszczeniu wygląda ten postument, żeby przesunąc kamień wystarczy dotknąc go ręką> Astaniel Nailan usiadł i mówił spokojnie: -Wszystko zaczęło się około 3 lat temu, wraz z przybyciem tego plugawgo Reima, widzisz otóż ten człowiek zawsze marzył żeby zostac alchemikiem, lecz żaden alchemik nie chciał go przyjąc na ucznia, gdyż sprawiał wrażenie chorego na umyśle. Jednak ktoś zgodził się nauczac Reima, ponoc zapłacił za to życiem a lord Reim przybył na tę wyspę, gdyż został wygnany. Po msącu jego tu pobytu z wiosk powol zaczęli znikac ludzie. Otóż Reim ich porywał i robił na nch-pomyślał chwilę, po czym się poprawił: -robił na nas eksperymenty. Więził nas a z każdym tygodniem było nas coraz wiecej, wkońcu po roku było nas już tylu, że zbuntowaliśmy się i zdołaliśmy uciec. Jednak lord Reim był szybszy i zdołał przekońac ludzi z wiosek, zę jestesmy demonami, ludzie się nas obawiają. A Reim żeby ich w tym podtrzymywac porywa mieszkańców, częśc zabija i niszczy wioski. Wszystko nocą, żeby ludzie się nie zorientowali, jednak od pół roku coś się zmieniło: Wokól tej części wyspy podniosła się barra, której nie da się przekroczyc, widzisz nasz mag przypłacił życiem próbując dowiedziec się skąd ona sie wydobywa. Źródło tej bariery jest w zamku Reima, lecz trzeba zachowac ostrożnośc, gdyż ta magia jest na tyle potężna, iż jestem pewny, że nie pochodzi od ludzi. Thanatos, Bronthion Drow oceniając swoją sytuację rzucił się do ucieczki, kiedy kapitan straży to zobaczył kazał czterem z nich go gonic. Jako, że Thanatos wbiegł w gęsty las, ludzie rzucili się w pogoń za nim przedzierając orzez krzaki. Thanatos omijał drzewa i zarośla nadzywczaj zwinnie, tak jakby od dziecka biegał tą drogą. [Rzut w Kostnicy: 3] Niestety jego dobra passa skończyła się wraz z perwszą niezauważoną dziurą, właściwie wilczym dołem. Drow wpadł do niego i złamał sobie przy tym prawą kostkę. Kiedy leżał tak i próbował się pozberac, usłyszał jak dwóch z nich przebiega tuż obok niego i biegnie dalej, po chwili z lewiej strony dobiegł do jego uszu przeraxliwy krzyk, jakby ktoś wpdał w pułapkę na niedźwiedzie. W końcu drow się wygramolił z dołu i stanął oko w oko z zamaskowanym napastnikiem. Bronthion wgramolił się na dach i rzucił dwoma nożami w dwóch czarnych pachołków. Jeden dostał w nogę i traz wyj z bólu siedząc na ziemi, elf zauważył, że wypuścił broń z dłoni, zaś drugi dostał w serce, upadł na kolana i próbuje złapac oddech. Kapitan spojrzał na towarzyszy i sięgając za pas syknął przez zęby: -Zapłacisz mi za to!- po czym wyciągnąl sztylet i wycelował w Bronthiona.[Rzut w Kostnicy: 18] Sztylet świsnął w powietrzu i trafił elfa w prawe ramie, powodując straszliwy ból, unieruchamiający całą rękę. |
| |
| | #90 |
![]() | - Czy ten tunel nigdy sie nie skończy? - spytał retorycznie Pierre, gdy wlekli się przez nieskończone korytarze. "Ale cuchnie wodą" - pomyślał. - "Oby nam morze nie wylało się na głowy." Strząsnął z dłoni glony, które dostały się tam gdy nieostrożnie dotknął ściany. "Czyżby podczas przypływu docierał tu ocean?" Wolał nie poznać na własnej skórze odpowiedzi na to pytanie. Potopiliby się wówczas jak szczury. Czerwonawą poświatę, widoczną w oddali, przywitał z westchnieniem ulgi. Za to kamienne drzwi, nie ustępujące pod wpływem siły, były mniej optymistyczne. - Szkoda, ze nie wystarczy zapukać - zażartował. Rozejrzał się dokoła. Gdy na kamiennym postumencie zobaczył napis pochylił się, by go odczytać. Na szczęście światło było wystarczające, a on znał ten język... Wyprostował się, spojrzał na misy i powiedział: - To nie powinno być skomplikowane. Widząc nierozumiejące spojrzenia towarzyszy wyjaśnił: - Trzeba zamienić miejscami te klejnoty. Kamień można przesunąć o jedno miejsce. Albo o dwa, gdy przeskoczy o kamyk o innej barwie. - I nie wolno klejnotów cofać... - dodał. Wyciągnął rękę, by przesunąć klejnoty, ale widząc spojrzenie Veraxa powiedział: - Jeśli chcesz, to spróbuj. "Tylko się nie pomyl, bo nie wiem, czy można zaczynać od nowa" - pomyślał. |
| |
| Reklama |
| |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| [DnD] Strach ma wielkie oczy | Loona | Archiwum sesji DnD | 205 | 06-09-2008 20:06 |
| Strach ma wielkie oczy | vizerelli | Sesje RPG - Zew Cthulhu | 8 | 04-09-2008 15:59 |
| Strach ma wielkie oczy | vizerelli | Komentarze do sesji RPG - Zew Cthulhu | 22 | 04-06-2008 19:52 |
| [Zew Cthulhu- Story Telling] Śmierć ma wielkie oczy | vizerelli | Archiwum rekrutacji | 15 | 03-19-2008 08:57 |
| [DnD] Strach ma wielkie oczy | Loona | Archiwum rekrutacji | 84 | 01-16-2008 22:38 |