![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG - DnD Wybierz się w podróż poprzez Multiwersum, gdzie krzyzują się różne swiaty i plany istnienia. Stań sie jednym z podróżników przemierzającym scieżki magii, lochów i smoków. Wejdź w bogaty świat D&D i zapomnij o rzeczywistości... |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #131 |
![]() | Vesper napewno zauważył mój długi łuk refleksyjny (raczej ciężko go nie dostrzec), a spod mojego ciemnozielonego płaszcza można dostrzec dwa trzonki sejmitarów. Kiedy Vesper przydzielił mnie i Salazarowi zadanie kiwam mu porozumiewawczo głową i idę bez słowa za Salazarem. Kiedy łotrzyk wchodzi do zaułka i prosi mnie o osłanianie, opieram się barkiem o mur tak jakbym odpoczywał, lecz staram sie jak najlepiej zasłonić Salazara. Kiedy pyta sie o ocenę jego roboty oglądam go przez chwilę (MG mógłby napisać jak ci wyszło), jeśli jest dobrze zrobione przebranie to mówię: Świetna robota, raczej nikt cię nie pozna, nawet ktoś z naszej drużyny Przyczym uśmiecham sie lekko. Lecz jeśli widzę że mu coś nie wyszło, staram się wskazać mu miejsce gdzie powinien poprawić. Kiedy Salazar mówi żebym przekazał, to co wybadaliśmy, Vesperowi dodaję przed odejściem: Znajdź mi jakieś stanowisko skąd będę mógł osłaniać Vespera swoim łukiem Odchodzę dość szybkim krokiem do Vespera aby przekazać mu raport z naszego zwiadu Ostatnio edytowane przez Gorun : 03-19-2008 o 15:54. |
| |
| Reklama |
| |
| | #132 |
![]() | Odchodząc wraz z krasnoludem, patrzę na łuk Goruna. Zastanawiam się w jaki sposób mogłem go nie zauważyć. Chyba się niewyspałem, bądź światło słoneczne odbiło się w jakiś sposób od pancerzy towarzyszy, iż kompletnie mnie oślepiło... Wołam go do siebie: "Znajdź dobre miejsce strzeleckie. Pamiętaj najistotniejsze są dwie sprawy. Nie możesz być widoczny i musisz mieć doskonały zasięg. Kiedy zamknę ręke w pięść i będę ją trzymał wzdłuż ciała, wtedy daj strzał ostrzegawczy. Mianowicie, strzała ma wylądować obok nogi, głowy osoby z którą będe rozmawiał. Jeżeli sygnał ostrzegawczy się powtórzy, strzelaj tak aby osoba nie była zdolna do ucieczki. Jeżeli zamknę ręke w pięść i zegnę ręke w łokciu za plecami, wtedy strzelaj tak aby zabić..." Kiedy wreście elf się oddalił, zaczęłem rozmowę z brodaczem. Słysząc pytanie Targotha, odpowiadam: "Umiem wykryć magię, bądż trucizny ale niestety nie znam się na runach. Chyba, że pisane w języku druidów, bądź innym mi znanym..." Usiadłem samotnie pod Altaną, przyglądając się Vendigo. Uśmiecham się do niego. Po chwili lekko warczę i wyje, żeby go podjudzić. Kiedy zaczyna wyć ze mną, przerywam "zabawę" i wydaję mu polecenie żeby sobie na coś zapolował... Vendigo zazwyczaj biega wtedy po okolicy i stara się zdobyć jakieś pożywienie, jednakże nie oddala się dalej niż zasięg słuchu. Po jakimś czasie zjawia się Gorun z raportem. Wysłuchuję go i zlecam mu aby jak najszybciej zajął dobre stanowisko strzeleckie. Powoli zbieram się do drogi ku umuwionemu miejscu spotkania, wołając Vendigo... {Do postu ponizej. Czy nie mam nawet mozliwosci sprawdzenia umagicznienia przedmiotu? Krasnolud mi go wogole pokazuje? Jak zareagowal na moja odpowiedz? Poza tym nie koniecznie mówie mu o tym że nie umiem przeczytać tych run. Moze jakis test blefu?}
__________________ Odważni żyją krótko... ...tchórze nie żyją wcale. gg: 7712249 Ostatnio edytowane przez Musiek : 03-19-2008 o 20:57. |
| |
| | #133 |
![]() | Targoth Vepsper wydaje się nie znać tych run. Marjan nie umie Ci wskazać budynku, jednak pierwszy lepszy przechodzień bez trudu wskazuje Ci właściwy adres (posesja znajduje się koło Domu Rady Miasta). Gdy prosisz jednego z dwóch strażników stojących przed wejściem, o możliwość spotkania się z kapitanem, ten patrzy na Ciebie podejrzliwie, po czym szturcha drugiego, a ten wbiega bez słowa do budynku. Po chwili wraca i mówi do Ciebie: - Oddaj topór i resztę broni krasnoludzie. Nie wiem czemu, ale kapitan wyraził zgodę, by się z Tobą spotkać. Po czym znów milczy jak posąg, ale odsuwa się, robiąc Ci przejście. Tymczasem drugi strażnik wyciąga ręce po Twoją broń. Marjan {Popraw post, nie wiesz, gdzie jest strażnica} Gdy dochodzisz do ratusza, zdaje Ci się, że ktoś Cię śledzi, gdy jednak rozglądasz się dyskretnie po placu, nikogo nie zauważasz. Wchodzisz do Ratusza, legitymując się strażnikom jako służący burmistrza. Stoisz przed komnatą burmistrza, jednak jakaś służąca mówi Ci, że burmistrz jest teraz zajęty, i za chwilę zawoła Cię do środka. Salazar Brama południowa jest osadzona w grubym, kamiennym murze, do którego przylegają wąskie uliczki. Jedyna droga spod bramy prowadzi wgłąb miasta, lub poza nie (domy uniemożliwiają marsz wzdłuż muru). Domy po obu stronach drogi są drewniane i piętrowe, o wąskich fasadach, lecz dość głębokie. W okolicy, idąc wgłąb miasta uliczką, którą tu przyszedłeś jest mały targ na skrzyżowaniu, a dalej fontanna, przy której rozmawialiście z Vesperem. W bramie na stałe siedzi strażnik (na widocznie przyniesionym sobie krześle), choć rozgląda się po okolicy raczej znużonym i niezbyt bystrym wzrokiem. Podejrzewasz, że na górze bramy znajduje się drugi strażnik (sądząc po odgłosach). Najlepsze i chyba jedyne dobre stanowisko strzeleckie na okolice bramy to jej szczyt, ale tam Was nie wpuszczą. Względnie dobre są też dachy paru domów, jednak nikt nie będzie w stanie dosięgnąć z nich ludzi znajdujących się wewnątrz bramy. Tytoń i fajkę kupujesz na wcześniej wspomnianym targu na skrzyżowaniu. Sprzedawca jest niezwykle rozgadany, ale sądzisz, że wiele zasłyszanych od niego opowieści to zwyczajne bajki. W każdym razie człowiek mówi Ci, że chyba najbogatszą osobistością w mieście jest Rotan (tu opowiada Ci legendy o jego złocie, i o tym, że wg sprzedawcy zjada on dzieci). Mniej więcej w tym stylu zanudza Cię, aż nie odchodzisz do Goruna. Twój kamuflaż wydaje się całkiem dobry. Za miejsce obserwacyjne wybierasz targ. Pomimo, że słabo będzie stąd cokolwiek słychać i odległość jest dość duża, to w tej wąskiej, równej uliczce nie ma lepszego miejsca na ukrycie się. Będziesz widział okolice bramy i nie jej wnętrze, jednak z dość dużej odległości. Gorun Salazar informuje Cię o wyglądzie miejsca. W duchu myślisz: "Jednak to całkiem dobre miejsce dla tego szaraka. Ciężko się gdzieś w pobliżu zamaskować, a do wnętrza bramy wogóle nie da się dostrzelić." Mimo wszystko nie możesz zrozumieć, czemu człowiek w płaszczu ryzykuje spotkanie w obecności strażników bramy. Kamuflaż Salazara wydaje się całkiem dobry, więc pochwalasz go, znajdujesz jednak parę niedociągnięć w sposobie przyprawienia zarostu, które radzisz poprawić. Wreszcie podążasz do Vespera (zdaje Ci się, że ktoś Cię śledzi, jednak nikogo podejrzanego nie widzisz) i opowiadasz mu to, co przekazał Ci Salazar, po czym z trudem wdrapujesz się od strony równoległej uliczki na dach jednego z domów i wyjmujesz łuk. Będziesz widział okolice bramy, jednak nie jej wnętrze. Vesper Nie potrafisz rozczytać run, które dał Ci do przeczytania Targoth. Gdy mu to mówisz, odpowiada: - Ok nie było sprawy. Po pewnym czasie przybywa do Ciebie Gorun i zdaje relację z wyglądu miejsca. Po woli zbliża się południe. |
| |
| | #134 |
![]() | Czekając na wpuszczenie mnie do środka zastanawiam się czy dobry budynek wskazałem krasnoludowi i czy w razie pomyłki nie odbierze tego jako zniewagę. Czekają na wpuszczenie mnie opieram sie plecami o ścianę i rozglądam się za osobą która mnie obserwuje ale robię to w taki sposób aby wyglądało jak bym za kobietami się rozglądał. Gdy jakaś ładniejsza przechodzi koło mnie uśmiecham sie szelmowsko i mówię Dzień dobry śliczna pani.. Gdyby któraś chciała ze mną porozmawia dokładnie ją obserwuje czy nie patrzy na kogoś z tłumu i czy nie ma jakiś dziwnych mankietów lub dziwnych znaków na ubraniu. {A i MG to co się bedzie działo z moją postacią pisz mi na PM ok? Nie bedziemy moimi podrywami spamować wątku.} |
| |
| | #135 |
![]() | Jakiś czas później kiedy Gorun już dawno zniknął mi z oczu. Zaczynam kierować się w stronę miejsca spotkania. Vendigo drepcze powoli tuż przy mojej nodze. Jestem pewien, że nawet jeśli ten dziwny jegomość będzie chciał uciec, wilk bez większych problemów go dogoni. Poruszam się z typową dla siebie zwinnością wyuczoną w lesie. Nie zostawiając za sobą śladów, bez względu na podłoże zjawiam się na miejscu. Jestem trochę przed czasem ale cóż mogę poczekać. Staję przy murze, kiwając w geście przywitania, głową strażnikowi. Pozostaje kwestia zaufania względem reszty. Mam nadzieje, że nikt nie nawali. Od tego może zależeć życie każdego z nas. Rzucam na siebie czar "Korowa Skóra". Po czym czekam na rozwój wydarzeń.
__________________ Odważni żyją krótko... ...tchórze nie żyją wcale. gg: 7712249 Ostatnio edytowane przez Musiek : 03-20-2008 o 00:40. |
| |
| | #136 |
![]() | Siedząc koło ryneczku czekam na Vespera, kiedy koło mnie przechodzi specjalnie go mijam w drodze do jakiegoś straganu, który jakoby przyciągnął moją uwagę. Kiwam mu głową z uśmiechem w niemym pozdrowieniu tak jakby to zrobił nieznajomy z nieznajomym i czekam na jego reakcję. Potem idę do jakiegoś straganu i kupuję sobie kapelusz, nie za szeroki, ale rzucający odpowiedni cień na twarz. Ciekawe czy mnie rozpoznał.- myślę. Gdy dokonam zakupu idę w stronę bramy, dalej z fajką w ustach, staram się wyglądać jak zwykły przechodzień, który wybrał się na spacer w pełnym słońcu. W dyskretny sposób wypatruję nadejścia naszego "szarego przyjaciela" i patrząc niby to na korony drzew za murem czy inne oznaki wspaniałej natury i pogody próbuję sprawdzić czy i on nie wziął ze sobą wsparcia, które mogłoby siedzieć na którymś z dachów. Bacznie obserwuję także Vespera i jego zachowania. Lepiej, żeby się wszystko udało, bo inaczej... - urwałem myśl, by zaraz ją dokończyć. Bo inaczej trza będzie się ulotnić z tego zadupia. Używam blefu dla zachowania autentyczności mojej nowej tożsamości oraz spostrzegawczości dla wypatrzenia czegoś niecodziennego w całym otoczeniu. Gdy mijam Vespera wyczuwam jego pobudki, żeby zauważyć czy mnie rozpoznał.
__________________ Oto pięść moja. Zna ją świata ćwierć... Kto ją ujrzy, ujrzy swoją... śmierć... GG: 953253 |
| |
| | #138 |
![]() | Kiedy Vesper powiedział mi o sygnałach z posmutniałą miną odpowiadam mu: Przykro mi, ale nie będę mógł was dostrzec w tej bramie, i nie mam czystego strzału... po chwili zastanowienia dodaję Postaraj się go jakoś wyciągnąć choćby przed bramę, żebym go widział z dachu, a jeśli będziesz miał kłopoty poprostu wyjdź z pod bramy i już będę miał zasięg strzału Wzruszam ramionami na znak iż nie mam innego pomysłu... |
| |
| | #139 |
![]() | {To, co przydarza się Targothowi i Marjanowi posyłam im na PM} Jest około 11 Słońce zaczyna trochę piec, co zaczynacie wszyscy powoli odczuwać. Salazar Vesper Cię nie poznał, mijając Cię w drodze do bramy (sprawiło Ci to satysfakcje i upewniło w tym, że masz dobre przebranie). Dostrzegasz, jak druid podchodzi do bramy. Jest na tyle daleko, że widzisz jedynie jego sylwetkę, dostrzegasz też strażnika w bramie. Gorun Zauważasz Vespera kierującego się w stronę bramy. Po rozmowie z nim, zajmujesz pozycję na dachu, wchodząc od strony drugiej uliczki. Tu gubisz go na razie z oczu (zły kat, z dachu nie widać wnętrza bramy). Vesper Idąc w stronę bramy, mruga do Ciebie przyjaźnie jakiś przechodzień, jednak go nie poznajesz. Wreszcie dochodzisz do bramy i kiwasz na przywitanie znajdującemu się w bramie strażnikowi. Jest około południa Salazar Przez dłuższy czas nikogo nowego nie widzisz. Wreszcie, nagle, gdy strażnik przesuwa się trochę w prawo, odsłania Ci widok na postać, która przybyła tu od strony drogi do miasta. Nie jest to jednak ubrany na szaro człowiek, a jegomość z zielonym płaszczu. Postać zatrzymuje się chyba na chwilę w bramie, być może rozmawia ze strażnikiem, lub z Vesperem. Gorun Nie słyszysz na razie żadnej rozmowy, choć przypuszczasz, ze gdyby ktoś cos powiedział w bramie, mógłbyś to usłyszeć. Vesper W pewnym momencie zauważasz, jak od strony drogi do miasta zbliża się do Ciebie człowiek w szarym płaszczu. Tyle że teraz ma zielony, a nie szary płaszcz, mimo wszystko poznajesz jego twarz. Podchodzi wolnym krokiem i wchodzi do bramy, spogląda na strażnika, przed którym schyla głowę na przywitanie, potem bez słów wita Ciebie i zatrzymuje na chwilę wzrok na Twoim wilku. Potem rozgląda się wokoło, jest jednak dziwnie spokojny, zdałoby Ci się, że nawet lekko się uśmiecha. Zaprasza Cię też gestem do wnętrza bramy. Gdy wchodzisz, wyjmuje z kieszeni jakiś kawałek papieru i podaje Ci go do przeczytania. Wskazuje też palcem na usta, abyś milczał. Jeśli coś mówisz, lub nie wchodzisz do bramy, człowiek w płaszczu odchodzi z powrotem w stronę drogi. {Od teraz w temacie piszę, co przydarzą się Gorunowi i Salazarowi, gdyż mają oni ze sobą kontakt wzrokowy. To co dzieje się z Vesperem, a czego nie widzą i nie słyszą inni, posyłam mu na PM.} {WY TEŻ PISZCIE WSZYSTKO NA PM} {Poza Salazarem i Gorunem} Ostatnio edytowane przez PolGraphic : 03-21-2008 o 12:07. |
| |
| | #140 |
![]() | Kiedy Vesper jest na miejscu próbuję wypatrzeć naszego przyjaciela. Chodź robaczku, zabawimy się. Po drodze w stronę bramy kradnę czyjąś sakiewkę, robię to ze zwykłej nudy i poczucia złodziejskiego obowiązku. Dwie sytuacje zmarnowane, muszę kogoś obrobić, bo zwariuję. Gdy widzę, co złupiłem, staram się nie postawić oczu w słup. No, na orczą dupę karczmarki z Blegzwitz... PUSTA SAKIEWKA! No to już się we łbie nie mieści! - chowam ją. Idę w stronę bramy. Gdy widzę co się dzieje, po moim rozproszeniu znów wracam na właściwe tory. Śledzę tamtych. Idę wolno, rozciągając się w taki sposób jakby robił to ktoś, kto z nudów wędruje po mieście, bo nie ma nic lepszego do roboty. Gdy strażnik pozwala mi łaskawie przejść wypatruję tamtych. Znikli. Cholera, sam bym tak zrobił. - parskam ze złości i nie wypadając z roli przechadzam się chwilę ścieżką, po czym wracam do miasta uśmiecham się promiennie do strażnika - Wspaniały dzień, ach wspaniały. Szkoda tylko, że Pan w masce poskąpił mi szczęścia ostatni. - dodaję w myślach. Idąc próbuję wypatrzeć pozycji Goruna, pewnie siedzi i grzeje plecki w słońcu czekając na wynik dzisiejszych zdarzeń. Południe i już tyle się chędoży... - kończę z tym rozproszeniem i próbuję się zebrać w sobie. Bądź zawodowcem Salazar. Łakniesz krwi. Tak, zdecydowanie. - próbuję zebrać skołatane myśli, wyciągam bukłak z plecaka, na chwilę przestając palić fajkę i piję dwa łyki. A niech go dziewięć otchłani pochłonie. Co ja niańka, duży jest to sobie poradzi. Targowisko to marny cel. Idę przez miasteczko. Próbuję je poznać. Rozkład budynków, ulic, warsztatów, sklepów, zaułków, nawet rynsztoków. To wszystko jest ważne jak mawiał pewien złodziej co mu potem oczy wydłubali. - śmieję się w głębi umysłu. Bacznie się rozglądając i będąc na wyraz czujnym okradam jakiegoś lepiej wyglądającego przechodnia. Oczywiście robię to na jakiejś ruchliwszej uliczce, najlepiej żeby przejeżdzał tędy jakiś wóz lub dorożka. Trzeba tworzyć sobie sytuację.- uśmiecham się sam do swoich myśli i złota, które wkrótce zdobędę. Chodząc po miasteczku z prawdopodobnie cięższą sakiewką wypatruję jednego z domów tych ważniaków, co to niby są bogaci i należą do tutejszej "Rady Puchaczy" jak to ja mówię o tych wszystkich naburmuszonych kmiotach, które próbują rządzić. Ewentualnie próbuję wypatrzeć jakiś dom na uboczu, do którego byłoby łatwo wejść od bocznej uliczki, z dachu lub przez piwnicę. No to jest właśnie to czego każdy łotrzyk pragnie. - patrzę z błyskiem w oku na dom w którym się mieści warsztat kowala. Piwniczka, z wyjściem zewnątrz. Wszak musi jakoś węgiel wynosić. Okna stosunkowo nisko. Wiata nad warsztatem, stoi niedaleko od ściany budynku. Kowal w takiej mieścinie musi mieć jakieś oszczędzności. - zyskuję na pewności, gdy słyszę wzmożone kucie. Głuchy pewnie jak pień, to pewnie nawet mnie w nocy nie usłyszy. - przyglądam się dalej mojej przyszłej zdobyczy. Używam blefu dla dalszego ukrywania swej tożsamości, zbierania informacji podczas wędrówki i rekonesansu w mieście oraz spostrzegawczości, aby wypatrzeć jakieś ważne szczegóły przydatne w mym zadaniu. Kradzieży kieszonkowej używam w drugim przypadku tylko przy sprzyjających okolicznościach, opisanych powyżej.
__________________ Oto pięść moja. Zna ją świata ćwierć... Kto ją ujrzy, ujrzy swoją... śmierć... GG: 953253 Ostatnio edytowane przez Salazar : 03-25-2008 o 01:53. |
| |
| Reklama |
| |
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| Czarny Krogulec- Komentarze | Gorun | Komentarze do sesji RPG - DnD | 175 | 07-07-2008 10:28 |
| [Autorska mechanika na podst. DnD, własny świat]Czarny krogulec. | PolGraphic | Archiwum rekrutacji | 13 | 02-27-2008 16:20 |
| Czarny Kruk szuka współpracowników | Arkamins | WIEŚCI | 0 | 06-09-2005 10:55 |