![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG - DnD Wybierz się w podróż poprzez Multiwersum, gdzie krzyzują się różne swiaty i plany istnienia. Stań sie jednym z podróżników przemierzającym scieżki magii, lochów i smoków. Wejdź w bogaty świat D&D i zapomnij o rzeczywistości... |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #31 |
![]() | Odpowiadam krasnoludowi z uśmiechem: "-Och. - udaję zaskoczenie. -Przyłapałeś mnie krasnoludzie. Może cię to zdziwi, ale ani ja wam zbytnio nie ufam, ani wy mi, jeśli dobrze mi się zdaje." Przerywam na chwilę i nasłuchuję czy nikt nie idzie za krasnoludem. "Tak czy siak mogę przejść się z tobą do karczmy. Przepytamy tego strażnika." W myślach dopowiadam sobie: Zobaczymy co się tu święci. i czekam na ruch krasnoluda, jeśli rusza do karczmy to ja za nim. Po drodze bacznie obserwuję otoczenie i mieszkańców. Staram się wyłapać jakieś dziwne persony z tłumu i ogólnie ocenić zamożność miasteczka. Używam spostrzegawczości do zauważenia dziwnych osób lub obserwatorów oraz blefu żeby udawać okulałego na lewą nogę mężczyznę o lekkim przygarbieniu. Lewą ręką trzęsę w taki sposób jakbym miał naderwany jakiś nerw, zachowuję się tak od samego wyjścia z holu Domu Rady. {Informacja dodatkowa: w pierwszym swoim poście dodałem dokładny wygląd postaci.}
__________________ Oto pięść moja. Zna ją świata ćwierć... Kto ją ujrzy, ujrzy swoją... śmierć... GG: 953253 Ostatnio edytowane przez Salazar : 02-28-2008 o 21:51. |
| | |
| Reklama |
| |
| | #33 |
![]() | Widzę, że nikt nie ma ochoty przedłużać negocjacji. Cóż poczekam jeszcze co powie burmistrz. Kiwam lekko głową że zrozumiałem co chciał powiedzieć Salazar i lekko odprowadzam go wzrokiem. Robie nieznaczny gest w stronę Goruna i biorę od niego moją część zaliczki. Zawsze mogę ją oddać bezpośrednio burmistrzowi jeślibym zrezygnował z zadania. Słysząc zniecierpliwienie krasnoluda kiwam mu porozumiewawczo głową i dodaje: "Jeśli spotkasz Salazara powiedź mu żeby zatrzymal się "Pod Zardzewiałym Mieczem". Jeśli spotkacie tego strażnika to zagadajcie tak z ciekawości. Nie wiemy czy nie pozostał przy życiu w jakimś celu." Tutaj zwracam się już do wszystkich: Chciałbym wieczorem z wami w tejże karczmie spotkać się, aby wszystko dokładniej omówić." Zwróciwszy się do Marjana: "Najlepiej będziesz nadawał się do tego zadania. Wynajmij sie jako tymczasowa ochrona burmistrza." Patrzę z powrotem na burmistrza: "Tak więc moge otrzymać odpowiedzi na moje pytania?"
__________________ Odważni żyją krótko... ...tchórze nie żyją wcale. gg: 7712249 Ostatnio edytowane przez Musiek : 02-28-2008 o 19:25. |
| | |
| | #34 |
![]() | Wreszcie jakieś konkretne decyzje Mówię z zadowoleniem Już zaczęło mnie to nudzić Widząc rozchodzących się kompanów zrezygnowanym głosem dodaję lecz dotrzymam ci towarzystwa druidzie bo widzę że nie ma dla mnie narazie roboty. Rozmyślam nad tym kiedy spotkam się z moim Raspenem...cóż widząc upartość druida napewno nie nastąpi to szybko. Wzdycham ciężko, okazując zniecierpliwienie Ze znudzenia rozmyślam nad starymi dobrymi czasami kiedy to byłem przewodnikiem pewnej drużyny poszukiwaczy przygód, wszyscy jakoś się wtedy dogadywali i było znacznie prościej...Ach to były czasy...nie to co teraz, na każdym kroku wszyscy dopatrują sie zdrady... {Będę jutro najwcześniej o 18...} Ostatnio edytowane przez Gorun : 02-28-2008 o 23:52. |
| | |
| | #36 |
![]() | Burmistrz stał się jeszcze bardziej niespokojny, ale wyglądał mimo to, jakby kamień spadł mu z serca. - Dobrze, idźcie szukać informacji i wybierzcie sobie zaufanego człowieka na przywódcę. Jednakże teraz musicie już iść, gdyż lada chwila członkowie Rady zjawią się w tej sali na obrady. I nieco nachalnie zaczął wyprowadzać zgromadzonych przed Dom Rady Miasta, jednak zanim Marjan opuścił pomieszczenie, zatrzymał go łapiąc za ramię. - Ty chciałeś zostać, jako mój osobisty strażnik? Jeśli tak, choć ze mną, a dam Ci strój strażnika i przedstawię urzędnikom, potem wprowadzę Cię na obrady Rady i poinstruuję. ---------------------------------------------------------------- Tymczasem grupa, która zaczęła szukać karczmy, znalazła ją wreszcie koło południowej bramy miasta. Weszliście do środka. Nic nie zwraca szczególnie Waszej uwagi: w pomieszczeniu jest kilkunastu ludzi i grupka, siedzących w rogu gospody, krasnoludzkich najemników, grających w nieznaną Wam grę. W pewnym momencie podchodzi do Was karczmarz z przyklejonym na ustach śmiechem: "Witajcie szlachetni podróżnicy! Czego się napijecie? A może chcecie skosztować naszego jadła? Polecam Gtundanderbeng, najlepsze piwo w całej okolicy..." W tym momencie (skądinąd niespecjalnie interesujący Was) monolog karczmarza przerywa jeden z grających dotąd krasnoludów: - Daj spokój, Melipin, to pewnie ci zbóje z południowego traktu. Niczego od ciebie nie kupią. Ostatnio edytowane przez PolGraphic : 02-29-2008 o 12:59. |
| | |
| | #37 |
![]() | Zwracam się do karczmarza: "-Wino, półwytrawne i jakąś sałatkę. Nie chcę się teraz obżerać." Podchodząc do wolnego stołu spoglądam ukradkiem na tamte krasnoludy i tego Melipinem, próbuję go ocenić. Ogólnie rozglądam się po karczmie, aby ocenić wystrój i wygląd oraz bywalców owego zajazdu. Gdy karczmarz wraca z zamówieniem każę mu się schylić i na ucho pytam: "- Podobno jest tu ten strażnik. Ten co wyszedł cało z masakry. Który to?" Mówię to cicho i staram się nie zwracać na siebie uwagi. W ostrożny sposób podaję srebrną monetę karczmarzowi, gdy uslyszę odpowiedź. Teraz będzie ciekawie.- stwierdzam w myślach. Po informacjach udzielonych przez karczmarza czekam na resztę, próbując zagaić rozmowę z krasnoludem. "-Od dawna w fachu?"- zadaję pytanie nonszalancko popijając wino.
__________________ Oto pięść moja. Zna ją świata ćwierć... Kto ją ujrzy, ujrzy swoją... śmierć... GG: 953253 Ostatnio edytowane przez Salazar : 02-29-2008 o 20:24. |
| | |
| | #38 |
![]() | Spoglądam na grupę krasnoludów. Można by pomyśleć, że powinni zachować się w nieco inny sposób względem, bądź co bądź rodaka. Jeszcze parę lat temu bym im pokazał, ale po co rozpamiętywać przeszłość. - Duży kufel piwa! - krzyknąłem do karczmarza. Gdy dostałem napitek, pociągnąłem zdrowo. Na pytanie Salazara odpowiedziałem: - Masz na myśli bycie najemnikiem? Niezbyt długo. Będzie jakieś... 10, może 15 lat. Kiedyś było inaczej... - zamyśliłem się mimowolnie - ale nieważne. Powiedz mi lepiej z jakich powodów ktoś Twojego pokroju pomaga jakieś osadzie? - palnąłem, bez przemyślenia pierwsze co mi wpadło do głowy, aby odwrócoć uwagę od swojej osoby. - To zadanie z pewnością nie należy do bezpiecznych, a po takich jak ty, których spotkałem na mej drodze, wnioskuję, że nie pchacie się tam gdzie coś wam grozi, czyż nie? - jeszcze raz łyknąłem z kufla i ciągłem dalej. - Nie powiesz mi że dla pieniędzy, te chyba możesz zdobyć w inny sposób? Hahaha - zaśmiałem się na koniec. |
| | |
| | #39 |
![]() | "-Powiedzmy, że pragnienie adrenaliny? - przerwałem na chwilę by upić łyk wina i namyślić się po czym kontynuuowałem. -Praca jak praca. Czy nie lepiej tak zarabiać niż być ganianym przez straż? Uśmiecham się do niego i spoglądam po sali. Dodatkowy grosz nie jest zły- myślę i lustruję otoczenie. Moim głównym obiektem zainteresowania są sakiewki gości. Obserwuję ich jednak tak żeby krasnolud nie zauważył na co konkretnie patrzę. "-Ten elf. Nie podoba mi się. Zachowuje się jakby miał dupę powyżej uszu, a mi już dawno zbrzydły takie znajomości." Cały czas udaję zmęczonego życiem poszukiwacza przygód. Używam blefu, aby nie ściągnąć wzroku krasnoluda oraz do udawania chorego oraz dzięki spostrzegawczości próbuję zauważyć sakiewki gości. Chwilę potem jeśli zauważę potencjalne cele, to dzięki wyczuciu pobudek oceniam ich stan upojenia. Na rabunek czekam aż będą urżnięci.
__________________ Oto pięść moja. Zna ją świata ćwierć... Kto ją ujrzy, ujrzy swoją... śmierć... GG: 953253 |
| | |
| | #40 |
![]() | [tylko Salazar] {nie wszystko musi być na PW} W karczmie panuje raczej ponura atmosfera, jest już wieczór, a póki co, o dziwo nie widać tu nikogo upojonego alkoholem. Co do sakiewek, dość dużą ma przy sobie siedzący w kącie mężczyzna w szarym płaszczu, ale nie wydaje się on dobrym celem ("zbyt ostrożny, choć nad czymś zamyślony"). Gdy zapytałeś karczmarza na ucho o Modana, ten wytrzeszczył na Ciebie oczy. - Czego od niego chcecie? Gdy podsuwasz mu sztukę srebra [miałeś przy sobie zaskórniaka], karczmarz chowa "napiwek" i mówi po cichu: - Jesteście przejezdni, więc pewnie nie wiecie co się tu stało pewien czas temu. Na południe stąd miała miejsce potworna masakra. Modan był jednym z dwóch, którzy przeżyli. Po chwili jeszcze ciszej dodaje: - Ale co to za życie. Biedak zbzikował chyba zupełnie. Czasem gada do rzeczy, ale czasem, gdy ktoś próbuje go spytać o to, co się wydarzyło w czasie tej nieszczęsnej wyprawy, jakby szaleje. Gada coś o jakiś "strzałach z podziemi", czy nie..."pożerających grotach", czy może jednak strzałach... W każdym razie żal człowieka, szczególnie że był to bardzo dobry strażnik. Wiele razy tu bywał, ciągle bywa. Wreszcie zniża głos tak, że tylko ty go słyszysz: - Siedzi tam. - wskazuje na róg karczmy, na człowieka, którego wcześniej nie zauważyłeś (z pozoru wygląda normalnie, choć nieco markotnie, siedzi sam, przygląda mu się człowiek w szarym płaszczu, którego spostrzegłeś wcześniej). - Ale proszę, żadnych burd, jeśli masz z nim coś do załatwienia. [wszyscy] Karczmarz zignorował krasnoludów i odpowiedział Wam: - Duży kufel piwa, oczywiście. Mocne czy...ach oczywiście, ale ze mnie dureń - karczmarz stuknął się w czoło - najmocniejsze jakie mamy mości krasnoludzie. Dla pana wino; niestety zieleniny nie sprzedajemy, ale przyniosę za to przednią zupę, skoro ma być coś lekkiego. Za chwilę podam. I odszedł od stolika. Po pewnym czasie Targoth zauważył, że krasnoludy zerkały na niego ukradkiem. Wreszcie jeden z nich wstał i dosiadł się bez pytania do Waszego stolika. - Niewłaściwie Was oceniliśmy (tu patrzył tylko na Targotha), ale sam wiesz jak jest, gdy dziwne typki kręcą się po mieście w tych czasach. Jestem Gulhin, postawię Ci dwa piwa, dosiądź się do nas - po sekundzie dodał - umiesz grać w "starego brodacza"[krasnoludzka gra hazardowo-karciana, znasz ją](w tym momencie zdało Ci się, że nie tyle niewłaściwa ocena, co brak szóstego do gry spowodowała tę wypowiedź krasnoluda)? Ostatnio edytowane przez PolGraphic : 02-29-2008 o 14:29. |
| | |
| Reklama |
| |
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| Czarny Krogulec- Komentarze | Gorun | Komentarze do sesji RPG - DnD | 175 | 07-07-2008 09:28 |
| [Autorska mechanika na podst. DnD, własny świat]Czarny krogulec. | PolGraphic | Archiwum rekrutacji | 13 | 02-27-2008 15:20 |
| Czarny Kruk szuka współpracowników | Arkamins | WIEŚCI | 0 | 06-09-2005 09:55 |