Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG - DnD
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Sesje RPG - DnD Wybierz się w podróż poprzez Multiwersum, gdzie krzyzują się różne swiaty i plany istnienia. Stań sie jednym z podróżników przemierzającym scieżki magii, lochów i smoków. Wejdź w bogaty świat D&D i zapomnij o rzeczywistości...


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 09-03-2008, 18:57   #181
 
Kaworu's Avatar
 
Reputacja: 2 Kaworu wkrótce będzie znanyKaworu wkrótce będzie znany
$: 45 450
Rosa z kpiącym uśmieszkiem obserwowała reakcję Aremiego. Kapłan nie wiedział, czy ma walczyć, schować się, a może paść na kolana i błagać o litość? Ostatnia możliwość sprawiła, że w kobiecie zapłonęła sadystyczna mściwość.

Zrobi mu proces. Długi i pokazowy. Ze sferą prawdy, powoływaniem świadków, publicznością. Zmusi go żeby opowiedział przy wszystkich swoje chore rządze, by powiedział, co chciał zrobić. By wyspowiadał się ze wszystkich grzechów.

Potem wycofałaby oskarżenie. Nie musiałaby doprowadzić do skończenia sprawy. I tak nie miałby życia. Każdy by wiedział kim jest naprawdę pod maską uczciwości. Niekończące się szykany, obelgi, bijatyki, groźby fizyczne i psychiczne. Zmieniłaby mu życie w piekło.

Tak jak on chciał zrobić piekło z życia Luny. Ząb za ząb, oko za oko.

Okrutne? Tyrańskie? Nie paladyńskie? Być może. Ale miał szansę. Miał czas, by wszystko przemyśleć, by pójść i przeprosić Lunę. Może by mu nie wybaczyła, może i tak proces by się odbył. Ale przynajmniej zrobiłby coś, żeby odkupić swoje winy. Jeśli nie miał odwagi, by spojrzeć Lunie prosto w twarz, mógł wysłać jej kwiaty z liścikiem, ofiarować książki, być na każde jej skinienie. Ale co on zrobił, gdy się z nią spotkał?

Oskarżył. Oskarżył o kradzież swoją ofiarę. Nie miał serca, honoru, za grosz uczciwości. Tacy ludzie nie zasługują na litość.

Tak, będzie długo błagał o niemożliwe…

Nagle świat stał się jednym wielkim hukiem, bólem i ciemnością. Ktoś walnął mocno Rosę w tył głowy i poprawił paroma solidnymi kopniakami. Świat zawirował, a Paladynka zapadła w ciepłą nicość.

~*~

Nie wiedziała, jak długo leżała nieprzytomna i gdzie jest. W głowie jej huczało, ale po chwili niepewności przypomniała sobie wszystko. Zatrzęsła się z nerwów, nie mogąc opanować gniewu. Jej kły zaświeciły w blasku księżyca zupełnie jak u wilkołaka, nie wspominając już o warczącym głosie dochodzącym z jej gardzieli. Aremi obudził w niej bestię.

W chwilę potem cała świątynia została postawiona na nogi. Drzwi od gabinetu kapłana zostały wywarzone z głośnym hukiem, szorując podłogę, a do uszu wiernych Helma dotarło…

- AREMI!!! Pi*rdolony gwałcicielu, zdrajca!!! Ty sk*rwielu zboczony!!!

Nie zważając na ciemność, niebezpieczeństwo i sen mieszkańców Rath, Rosa wybiegła ze świątyni niczym byk, rzucając w powietrze brzydkie acz prawdziwe epitety odnoszące się do kapłana. Nie zdając sobie z tego sprawy, nim Paladynka na dobre przyzwyczaiła się do mroku, pół miasta znało z grubsza grzechy Aremiego, jego zboczone fantazje i spisek, jaki zawiązał przeciwko ludności.

Była wk*rwiona jak nigdy. Niesubordynacja i żądze to jedno, ale to, co wydarzyło się przed chwilą było najgorszą ze wszystkich rzeczy, jakie kiedykolwiek widziała.

Zaufali mu. Wierzyli, że ochroni miasto, zaopiekuje się ludźmi. Ale on prowadził własną grę. Miał się za pana życia i śmierci, za boga. Bawiło go cierpienie wiernych, męki Mary, łzy Luny. Gdyby tylko mógł, rozkoszowałby się tym bólem, spożywał zamiast jedzenia. Był zły, był zły do szpiku kości. Nie krzywdził ludzi ani dla pieniędzy, ani dla władzy. Robił to z czystej, sadystycznej nienawiści. To, co robił było ludobójstwem!

A ona głupia nawet nie sprawdziła, czy ma zło w sercu!

Skończyło się! Bestia, która mieszkała w głębi duszy Rosy żądała krwi. Nie będzie procesu, będzie tylko publiczna egzekucja! Wyrwie mu te cholerne jaja, którymi ocierał się o Lunę. Posunie na wszystkie możliwe sposoby, żeby sprawdził, jak to miło! Połamie plugawe paluchy, wypali na czole liczbę morderstw! Zrobi z niego wrak człowieka, zbyt słabego by żyć, zbyt silnego by umrzeć. Utonie we własnej krwi, krwi, której tak pożądali jego wampirzy władcy. Wyrwie język, spali żywcem wnętrzności!

Pokaże mu jak to robi inkwizycja!

Wtedy właśnie Rosa zobaczyła wampiry atakujące Siaba. Nie myśląc wiele wymówiła pośpiesznie słowa modlitwy, spopielając kreaturę w boskim ogniu. Nie patrząc na nic, zaszarżowała z mieczem w dłoni w stronę maga.

- Aremi! Gdzie jesteś ty świnio!?- krzyknęła w niebogłosy, chcąc dorwać gwałciciela. W międzyczasie czarodziej rzucił jakieś zaklęcie w kobieta, stojącą przed nim i wykonał przewrót w tył. Skąpo ubrana lapiryndra. Towarzystwo wampira wyjaśniało czym jest.

- Suń się!- krzyknęła do towarzysza, biegnąc w stronę kobiety, którą dopiero teraz zauważyła. Skoro Siabo ją zaatakował, ona też powinna.

Cholerna kochanka pieprzonego zdrajcy!
 
__________________
GG 9394515
Szlaban w tym tygodniu
Kaworu jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Reklama
Stary 09-04-2008, 13:51   #182
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 7 Kerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetny
$: 196 009
Strzał, mimo niezbyt sprzyjającej sytuacji, był nad wyraz celny. Prosto w oko.
I Yon skakałby z radości gdyby nie to, że bełt przeleciał przez to oko nie wyrządzając potworowi żadnej szkody.

"Iluzja albo potwór z mgły" - przemknęło mu przez głowę.

Odniósł wrażenie, że jego towarzyszom poszło równie kiepsko, ale nie miał czasu, by się nad tym zastanawiać.
Bezcielesna macka wyprysnęła w jego stronę. Nie miał szans, by uniknąć ciosu. Miał wrażenie, że nieziemski chłód wpływa do jego serca i powoli rozchodzi się po całym ciele.

Nagle przestał dobrze widzieć. Czerwony mrok przesłonił mu oczy. Wszystko dokoła nagle stało się dziwnie niewyraźne. Rozmazane.

Dziwny, bezdźwięczny głos przeniknął do jego umysłu.

Być może ów głos miał rację. Może był głupcem, ale to nie znaczyło, ze miał zamiar dać się zatłuc bez walki.

Przezwyciężając ogarniający go bezwład i niechęć do jakiegokolwiek działania uniósł kuszę i strzelił dwa razy tam, gdzie według niego powinien się znajdować drugi koniec macki.

Gdzieś z oddali doleciał go wściekły wrzask Rosy.
Ale tego nie był pewien. Być może tylko tak mu się zdawało.
 
Kerm jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 09-04-2008, 19:50   #183
 
Aveane's Avatar
 
Reputacja: 2 Aveane ma w sobie cośAveane ma w sobie coś
$: 25 925
Zaklęła cicho pod nosem, gdy wampir okazał się silniejszy od jej magii. Do tego jeszcze Zora zemdlała. Może to i lepiej? Nie będzie tego wszystkiego widziała. Wampir zaczął się cofać, a Aner wręcz gotowała się ze złości. A raczej trzaskała piorunami.

Nagle usłyszała dwa brzdęki grubych cięciw i natychmiast poczuła ból w klatce piersiowej. Spojrzała odruchowo i zobaczyła wbity w jej pierś bełt. Zobaczyła, że porywacz puścił rudą, a na ulicy pojawiła się kolejna dwójka.
- Na Arvoreena, ścierwa pierdolone! Odeślę wasze dusze na Minauros, gdzie będziecie wiecznie siedzieć w Dźwięczących Okowach! I wszyscy słudzy Mammona będą was chędożyć!

Nie zdążyła dokończyć swojego wywodu, gdyż przerwał jej brutalnie cios w twarz. Wypluła krew z ust i zobaczyła stojącego przed nią wampira. Pozostała dwójka biegła na jej towarzyszy. Zrobiła krok w prawo.
- Utrzymać linię! - krzyknęła. - Jeśli wam życie miłe, ani kroku w przód. Czekajcie na te ścierwa!

Sama zaś zaczęła zbierać energię swojego żywiołu. Pochyliła się, widząc mknącą w jej stronę pięść. Byle nie stracić zaklęcia. Krzyknęła kilka słów, po czym splotła kciuki. Na jej palcach zaczęły indukować się wyładowania elektryczne. Spojrzała na dobiegające wampiry i wypchnęła złączone dłonie przed siebie, rozcapierzając przy tym palce.

Byle nie stracić zaklęcia.




***
Krok w prawo i "Płonące dłonie" (zamiana energii i defensywne czarowanie) rzucone tak, by objąć wszystkie wampiry.
 
__________________
Całkowita rezygnacja z PBF na czas nieokreślony...
Aveane jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 09-07-2008, 11:06   #184
 
Qumi's Avatar
 
Reputacja: 3 Qumi wkrótce będzie znanyQumi wkrótce będzie znany
$: 54 125
Luna krzyknęła z bólu. Zaklęcie nie podziałało, ale stwór zdołał ją uderzyć. Nie była zbytnio przyzwyczajona do bólu, dlatego ciężko było jej się skupić. Wysiłkiem woli jednak zmusiła swoje zmysły do posłuszeństwa i skoncentrowała się na tym co widziała, musiała przeanalizować sprawę i to szybko.

Bełt przeleciał przez potwora, zaklęcie nie zadziałało... i głos w prześlizgujący się na skraj umysłu kronikarki... Głupcy? - pytanie rozbrzmiewało w głowie Luny. Czy to potwór się śmieje z naszej bezradności czy być może źle podeszli do sprawy? Potwór mógł być iluzją, eteryczny, mieć jakaś specjalną zdolność... ale może rozproszenie jego magii na chwilę przy powstrzymało jego zdolność albo zniszczyło iluzję.. Musi przynajmniej spróbować.

*******

Luna rzuca rozproszenie magii, ale najpierw wycofuje się parę kroków w tył, aby bezpiecznie je rzucić z daleka.
 
__________________
The brighter light shines upon you, the darker becomes your heart.
Cienie Przeszłości - Materiały do gry
Mam remont w domu, więc nieco rzadziej będę na forum :/
Qumi jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 09-07-2008, 12:07   #185
 
ŚLePoX's Avatar
 
Reputacja: 1 ŚLePoX jest na bardzo dobrej drodze
$: 13 807
Rzut z tak niewielkiej odległości się nie powiódł... Chłopak najwyraźniej wzburzony swą niecelnością rzucił pod nosem kilka epitetów w kierunku stwora. Zabierał się już do ponownego rzutu gdy dotarło do niego, że ani magia, rzucona przez Lunę ani bełt Yona nie zrobiły stworowi najmniejszej krzywdy... W dodatku Wherkens także niczego nie zdziałał...

- Cholera! - zaklął znacznie głośniej - Jak nie kamienny to znowu przeźroczysty... Skąd się te kurestwa biorą?! - Blajndo niepotrzebnie główkował nad niewytłumaczalną w tej chwili sprawą.

Z bezcelowych rozmyślań wyrwały go dwie macki śmigające tuż obok niego, które jak się okazało wycelowane zostały w jego towarzyszy. Niedawno poznani kompani, zaczęli mrużyć oczy z bólu, a może to wcale nie był tylko ból? Nie było jednak już dość czasu by rozmyślać nad kolejnymi pytaniami, do których odpowiedzi i tak by teraz nie znalazł. Postanowił więc wykorzystać nieuwagę stwora, próbując zaatakować korzystając przy tym ze swych umiejętności:

- Wherkens! Spróbuj jeszcze raz! Odwagi przyjacielu! - krzyknął do swego najbliższego towarzysza, po czym sam uskoczył na bok, starając się podejść stwora tak, by żaden z jego łbów nie miał go w zasięgu wzroku. Byłaby to idealna okazja do skrytego ataku, przy użyciu płonącego miecza rodziny B'ulletto.

***

Uskok w bok (mniej więcej za "plecy" stwora) i ukradkowy atak (jeśli jest to możliwe z danej pozycji) krótkim magicznym mieczem. Wherkens atakuje, z pozycji w której stał.
 
__________________
<PEACE>
ŚLePoX jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 09-07-2008, 12:25   #186
 
andramil's Avatar
 
Reputacja: 1 andramil jest na bardzo dobrej drodze
$: 10 765
-Tak... Ryzyko napędza ten świat...- cicho przytaknął Milo. jednak w tym przypadku fortuna nie sprzyjała niziołkom i elfowi. Cieniste witki nie podziałały na wampierza. Co więcej Zora zemdlała. No dobra i co dalej? Dalej było jeszcze gorzej. Salwa z kusz trafiła Aner.
-Jak tak możesz skur**synie! Kobietę bełtem?- Rozwścieczony niziołek rzucił się ze wściekłością w oczach na kusznika dobywającego miecza. Ostrze na ostrze. Stal na stal. Szkoda tylko, iż mały niziołek sięgał do pasa swemu przeciwnikowi. Milo miał tylko nadzieję, że Elhan nie ucieknie i pomoże mu w walce.
- Brandobarisie prowadź moje ostrza prosto ku celowi! Za dziadunia! Za wszystkie niziołki! Za Zieloną Butelkę!

**********

Szarża na pierwszego wampira z mieczem i sztyletem(Najlepiej tego co strzelał do Aner) lecz nie wyprzedzając zbytnio wojownika (jeśli by ten się ociągał)
 
__________________
Atakują klony, będą nas miliony! Czemu to przeklęte zaklęcie nie działa?!

Ostatnio edytowane przez andramil : 09-07-2008 o 12:27.
andramil jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 09-08-2008, 13:54   #187
 
Sinthael's Avatar
 
Reputacja: 1 Sinthael jest na bardzo dobrej drodze
$: 12 035
Aner rzuciła zaklęcie na wampira i Zorę. Elf miał nadzieję, że przynajmniej na jakiś czas wyłączy wampira z walki, jednak tak się nie stało. Co więcej Zora zemdlała, przez co wampir miał lekkie kłopoty z utrzymaniem dziewczyny.

Gotowy do ataku wojownik miał już zaszarżować na umarlaka, ale bełt, który właśnie śmignął mu obok policzka, skutecznie powstrzymał Elhana od jakiegokolwiek ruchu. Aner nie miała tyle szczęścia co on. Jeden z pocisków ugodził ją w bok, ale zaklinaczka nie bardzo się tym przejęła, gdyż po chwili rzucała zaklęcie w wampira, który upuścił Zorę i biegł na błękitnowłosą.

Z dachu jednego z domów zeskoczyło dwóch towarzyszy wampira-porywacza i pomknęło w stronę elfa i Milo. Aner krzyknęła, aby utrzymali pozycję, na co Elhan skinął głową przyjmując postawę bojową i koncentrując się na biegnącym przeciwniku. Gdy wampir znajdował się 3 metry od Milo, Elhan ruszył na przeciwnika z mieczem gotowym do ataku. Skoczył w górę i zaatakował orężem znad głowy, jednocześnie wydzierając z siebie dziki okrzyk.

***

Atak na wampira biegnącego z lewej (zgodnie z rysunkiem).
 
__________________
One, Two: Freddy's coming for you. Three, Four: Better lock your doors. Five, Six: Grab a crucifix. Seven, Eight: Gonna stay up late. Nine, Ten: Never sleep again
Sinthael jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 09-08-2008, 16:43   #188
 
Buka's Avatar
 
Reputacja: 2 Buka wkrótce będzie znanyBuka wkrótce będzie znany
$: 42 296
Na tyłach karczmy "Smoczy Łeb"


Trójce śmiałków, chcących ratować młodą Zorę, przyszło zmierzyć się z naprawdę mocnymi przeciwnikami, w postaci trzech dziko ryczących wampirów. Jeden z nich stał tuż przy Aner, i najwyraźniej miał zamiar zatłuc ją gołymi rękami, dwa pozostałe pędziły zaś z mieczami w dłoniach na Elfiego i Niziołczego mężczyznę. Trudno powiedzieć, czy walka była wyrównana, wziąwszy pod uwagę chwilę zaskoczenia, znajdującą się po stronie nieumarlaków, oraz truciznę krążącą w ciele Niziołczej Zaklinaczki, awanturnicy "pozbierali" się jednak dosyć szybko, przechodząc do ofensywy. Tylko, że dosyć nietypowej... jednak po kolei.

Piekielnie szybkie wampiry skoczyły ku swoim celom. W ruch poszły pięści, i blady mężczyzna zaczął po raz kolejny okładać Aner. Mała kobietka broniła się jak mogła, walka wręcz nie była jednak jej mocną stroną, mimo tego, zasłoniła jednak twarz przed kolejnymi razami. Zamiast więc w nią, wampir przywalił jej dwa razy piąchą w okolice mostka, pozbawiając na chwilę tchu. Był silny, szybki, i bezlitosny, tłukł Niziołczycę cios za ciosem, aż w jej oczach pojawiły się zły.

Dwaj jego towarzysze również nie próżnowali, dopadając Elhana i Milo paroma szybkimi susłami, i zadali ciosy swymi mieczami. Opadające z góry ostrze trafiło na gardę Niziołka, zmiotło ją swoim impetem, po czym trafiło go w prawą rękę, tnąc w okolicach łokcia. Polała się krew, ciałem wstrząsnął dreszcz, a rodowy mieczyk świecący niebieską energią zadrżał w zranionej ręce. Milo nie ruszył się z miejsca, a jego plan spalił na panewce, truposz był o wiele szybszy i dopadł go przed Niziołczą szarżą, co prawda zranił, ale może to i lepiej, wziąwszy pod uwagę co się stało po dwóch kolejnych sekundach dzięki Aner. W tej jednak chwili kontrował Milo, wywijając swoim krótkim mieczem, w efekcie czego już po chwili na prawym udzie wampira pojawiło się tryskające krwią cięcie, wśród syku niezadowolenia nieumarłego. Do pokonania go było jednak naprawdę daleko, a moc miecza zaś nie zadziałała.

Elhan również już miał zamiar skoczyć w stronę wampira, ten jednak zaatakował go pierwszy, mierząc w korpus Elfa, obaj spotkali się więc niejako w locie, ostrze nieumarlaka zostało jednak zręcznie odbite stalową tarczą, po czym Elf wyprowadził dwa ciosy trafiając przeciwnika swoim rtęciowym mieczem najpierw po lewym biodrze, a następnie po prawej ręce. Mocno zraniony wampir głośno ryknął, wciąż jednak się trzymał, cóż mogą bowiem takiej kreaturze uczynić dwa nawet poważne ciosy... .

Nieco odrętwiona od trucizny, i mocno już pobita Aner, przystąpiła w końcu do działania, robiąc krok w prawo, i jednocześnie wymawiając szybko inkantację. Trwało to ledwie ułamek sekundy, wampir uśmiechnął się jednak wrednie i ponownie trzasnął skupioną tym razem na rzucaniu czaru Zaklinaczkę, wykorzystując drobną chwilę jej nieuwagi. Jego pięść przygrzmociła prosto w lewe oko małej kobietki, mocno odrzucając jej głowę w tył (był krytyk!). Do rozkwaszonego nosa, dołączył więc rozbity łuk brwiowy, oraz chwilowe oślepienie samego trafionego oka, do tego krew zalała jej pół twarzy, zdołała jednak znaleźć w sobie na tyle wystarczająco wewnętrznego samozaparcia i koncentracji, by dokończyć przywołanie zaklęcia. Z jej dłoni wystrzeliły płomienie, ogarniając sporym półkolem bruk przed nią, tłukącego ją nieumarłego, oraz jego dwóch towarzyszy, paląc ich ogniem tuż przed nosami Milo i Elhana. Można zaryzykować stwierdzenie, że Aner rzuciła czar po mistrzowsku, jeśli chodzi o jego "ułożenie" i zasięg, mimo przeżywanych katorgi.

Wampir walczący z Elhanem spłonął całkowicie, rozpadając się w popiół, nieumarły przy Milo, dotkliwie poparzony, już ledwie stał na nogach, jednak ich przywódca, znajdujący się w blisko małej, i ponownie osłabionej falą dreszczy wywołanych trucizną w jej ciele kobietki, nadal stanowił poważne zagrożenie, dziko rycząc zarówno ze złości, jak i dotkliwych obrażeń po ogniu. Skoczył na nią z naprawdę zabójczym rykiem i spojrzeniem, pochwycił po naprawdę krótkiej przepychance małą kobietkę w swoje łapy, po czym odwrócił na pięcie, mając zamiar z nią uciekać jak najdalej od gospody. Aner została pochwycona w pasie i umiejscowiona pod prawą pachą przez wampira niczym jakiś worek, lewą dłonią zaczął ją zaś dusić za gardło.

- Zatrzymaj ich! - Ryknął do jedynego już swojego pomagiera, mając na myśli Milo i Siabo, a sam odwrócił się na pięcie, szykując do ucieczki z małą kobietką w swoich łapach.


Ulica gdzieś w Rath


Powoli już zdesperowany, i coraz słabiej widzący przez krew wypełniającą(!) oczy, Yon wystrzelił po raz kolejny ze swojej samopowtarzalnej kuszy, biorąc za cel "drugi koniec macki" potwora, czyli miejsce, gdzie powinno znajdować się jego ciało. Posoka zalewająca twarz i pogarszający się z sekundy na sekundę wzrok wcale, a wcale w tym nie pomagał. Dwa wystrzelone po sobie bełty pomknęły do celu i... tym razem nie tyle co przeleciały przez stwora, co nie trafiły go całkowicie, mijając jego dziwne ciało o kilka cali, a wszystko przez tą cholerną krew zalewającą twarz. Ogarnęło go zwątpienie, rezygnacja, uczucie bezsilności. Zginie tu, ślepy i bezbronny, zabity przez jakieś nieznane, plugawe gówno.

Zginą wszyscy.

Blajndo pobiegł w bok, zataczając łuk wokół lewitującego ponad brukiem potwora o dwóch głowach i wielu mackach, mając zamiar choć trochę go oflankować i mieć nadzieję na zadanie wyjątkowo celnego i bolesnego ciosu. W tym też czasie jego wilczy przyjaciel wciąż dziko skakał wokół stwora, kłapał zębiskami i atakował, jednak dokładnie jak poprzednio, bez jakichkolwiek efektów.

No niech to wszystko ku... .

Jeden z łbów cały czas jednak Półelfa obserwował, okręcał się za nim, dokładnie tak, jak Tropiciel biegł. Nie oznaczało to nic dobrego, potwór nie odrywał wzorku ani na chwilę, Blajndo jednak zaryzykował, podbiegł i zadał pchnięcie. I trafił!. Wbił krótki miecz w tułów plugastwa, dodatkowo buchnęła moc ognia, pojawiło się coś jakby krew, on jednak nawet nie pisnął. Do jasnej cholery była to więc iluzja czy nie??. Istniał naprawdę, czy to jakiś trik, wielka mistyfikacja, czy prawdziwy, osławiony potwór Rath??. A było coraz gorzej.

Jako ostatnia zadziałała Luna. Osłabiona poprzednim atakiem, z zakrwawioną twarzą, i drżącymi rękami. Utkała szybko kolejne zaklęcie, mające rozproszyć, cokolwiek do rozproszenia było. Powietrze zafalowało, moc Splotu wypełniła spory obszar ulicy i... potwór zniknął!. Po prostu zniknął, puf i już go nie było!. Czy już po wszystkim, czy to była iluzja?. Zwyciężyli!. Mimo coraz większych problemów ze wzrokiem "Kronikarka" uśmiechnęła się, tak szczerze i całą gębą, głęboko odetchnęła, i trzęsącymi się dłońmi starła krew spływającą po policzkach z oczu.

- Shaundaklu! - Krzyknęła w euforii - Zwyciężyliśmy!.

Na twarzach dwóch pozostałych mężczyzn również pojawiła się widoczna ulga, i nawet się obaj lekko uśmiechnęli. Przez krótką chwilę wydawało się, że już po wszystkim, teraz tylko trzeba rzucić jakieś zaklęcie by całkiem nie oślepnąć, a następnie pobiec do pozostałych. Wherkens merdający ogonem i podzielający nastrój pozostałych zjeżył jednak nagle sierść, patrząc prosto na Lunę.

Kobieta poczuła straszny, po prostu straszny, nieopisany ból w klatce piersiowej. W głowie jej huczało, a świat zaczął przypominać jedną, wielką breję krwi. Ugięły się pod nią nogi, wytrzymała jednak ten odruch, i wciąż twardo na nich stała. Spojrzała zszokowana powoli w dół, i zobaczyła dwie sporych rozmiarów macki, wystające z jej klatki piersiowej. Przeszyły ją na wylot, dokładnie po jednej na jedną pierś, stwór stał więc teraz za nią, a macki przechodziły przez nią, nie rozrywając jednak jej ciała na strzępy. Po prostu przechodziły przez jej ciało nic z pozoru nie naruszając, wiły się smagając nerwowo powietrze tuż przed jej nosem, to było, było... takie wstrętne.

Z ust Luny wyrwał się szloch, a po chwili pociekła z nich krew. Podobnie jak i z oczu, i jak z uszu.

Bogowie... .


Inna uliczka, gdzieś w Rath


Siabo korzystając z drobnej chwili zamieszania, wywołanej pojawieniem się Rosy, utkał prędko zaklęcie tuż przy kucającej przy nim wampirzycy, po czym posłał je... między jej nogami, by wywołało swój skutek w pewnej odległości za kobietą. Następnie odturlał się od wampirzycy, skupiającej swoją uwagę na pędzącej do nich jasnowłosej zbrojnej, wśród potężnego wybuchu nieco przemienionej "Kuli ognistej". Eksplozja wstrząsnęła ulicą, wywołując wyraźnie widoczną falę dźwiękową, która trafiła Yalcyn w plecy. Wampirzyca miała jednak szczęście w nieszczęściu, ponieważ w tym samym momencie, gdy za nią eksplodował czar, rzuciła się w stronę Laume, chcąc go dopaść, nie została więc rozszarpana na strzępy, lecz jedynie nieco nadszarpnięta, co jednak i tak miło nie wyglądało.

Sporo wyrwanych włosów, potargany płaszcz, krwawiące plecy, oraz miejsce poniżej nich wraz z uszkodzonymi nogami, nie powstrzymało jej jednak przed ponownym dopadnięciem Siabo. Wskoczyła na niego niczym jakaś kochanka, sadowiąc się rozkrokiem na jego brzuchu, łapy jednak powędrowały do szyi mężczyzny. Zaczęła go mocno dusić obiema dłońmi, a krew z jej ciała spływała na ciało Maga.

- Giń gnoju! - Wrzeszczała miażdżąc mu grdykę - Giń!!.

Rosa była już blisko, i pędziła ulicą z mieczem w dłoni, gotowa odciąć Yalcyn głowę, co akurat było trafnym pomysłem, biorąc pod uwagę pozycję w jakiej wampirzyca atakowała Laume. Sama nieumarła zdała sobie chyba w końcu jednak z tego sprawę, ponieważ syknęła Siabo głośno w twarz, i po szybkim spojrzeniu na nadbiegającą Rosę, zabrała się ponownie do szyi mężczyzny. Jej zęby były tuż tuż, zaczęła się szamotanina na bruku i śmiertelne zapasy, co stanowczo utrudniało podjęcie jakiejkolwiek decyzji Kapłance Torma, ponieważ jak teraz "bezpiecznie" odciąć jej głowę, nie raniąc przy tym towarzysza?. Wystarczyło minimalnie chybić, i mogło być po Magu... .


***

Wampiry wykonały już swój ruch na tą rundę, skoro mają większą inicjatywę są przed wszelkimi BG, dotyczy to obu "grup" czyli scen z Rosą i Siabo, oraz u Aner, Milo i Elhana.

Aner oprócz zwykłych ataków wampira dostała później okazyjnym w oczko, gdzie był krytyk, po tych 3 ciosach ma teraz 11pw!!! i ponownie obniżona trucizną Zręczność, 9(-1). Wampir ją taszczy pod pachą, jeszcze nie biegnie, ale "już" zrywa się do biegu.

Sinthaelu, a nie czasem atak na tego wampira po prawej w/g rysunku??. Chciałeś się na ukos w lewo wepchnąć przed Milo?. To tak tylko kwestii wyjaśnienia, teraz już to nie ma najmniejszego znaczenia, "twój" wampir już martwy, został ten przed Milo i ten koło Aner. Ave ty wiesz co i jak nie, nie elektryczność tylko ogień... .

Milo 11pw!!!

Rosa musi serio uważać, jak pozbyć się Yalcyn z Siabo.

Luna i Yon kary za krwawiące oczy już -6, oprócz tego Luna ranna po dwóch mackach, 16pw!!. Za "chwilę" oboje będą ślepi. Luny nic nie trzyma jak co, może wyrywać do przodu, a między zniknięciem a ponownym pojawieniem się stwora minęło kilka sekund :P
 

Ostatnio edytowane przez Buka : 09-08-2008 o 16:49.
Buka jest teraz online   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 09-08-2008, 17:07   #189
 
Qumi's Avatar
 
Reputacja: 3 Qumi wkrótce będzie znanyQumi wkrótce będzie znany
$: 54 125
Z krzykiem zrobiła parę chwiejnych kroków w przód kiedy macka wyszła z jej piersi. Było źle.. gorzej niż myślała. Stworzenie było w jakiś sposób powiązane z magią, ale on nie miała odpowiedniej mocy aby całkowicie jej rozproszyć!

- Shaundakulu... - chwyciała ręką się za usta, zakrztuszając się krwią - dodaj mi sił...

Powoli zaczęła tracić wzrok... nie mogła sobie na to pozwolić inaczej nie będzie mogła już czytać ksiąg, ani pomagać innym tak jak dawniej... jej stan był zły, bardzo zły, dobrze o tym wiedziała. W duchu miała nadzieję, że zaklęcie leczące pomoże jej w jakiś sposób. Jej towarzysze też są ranni... ale ona zaraz sama zginie i nie będzie mogła im pomóc... póki żyje może im pomóc... poza tym... czy starczy jej sił i tchu aby teraz do nich dojść. Ledwo trzymając się na nogach mogła zrobić zaledwie parę kroków w przód. Złożyła ręce w modlitwie i modliła się, gorąco i szczerze, przykładając ręce do swojej klatki piersiowej, aby magia powędrowała przez żyły po całym ciele.

******
Używa leczenie poważnych ran, jako iż jest to jej najsilniejsze zaklęcie leczące dostępne obecnie.
 
__________________
The brighter light shines upon you, the darker becomes your heart.
Cienie Przeszłości - Materiały do gry
Mam remont w domu, więc nieco rzadziej będę na forum :/
Qumi jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 09-09-2008, 16:47   #190
 
ŚLePoX's Avatar
 
Reputacja: 1 ŚLePoX jest na bardzo dobrej drodze
$: 13 807
Widząc miecz wbijający się w przeźroczyste cielsko monstra, gęba chłopaka rozszerzyła się tak jakby miała zaraz wykrzyknąć - "hura!", w końcu był to znak, że bestie można zranić, a co za tym idzie - pokonać. Niestety to również oznaczało, że stwór jest najprawdopodobniej prawdziwy i że to nie jest żadna iluzja...

Wyszarpując mieczyk z potwora, Blajndo spostrzegł, że ranna Luna ponownie wymawia jakąś magiczną inkantację. Pół-elf wycofał się szybkim odskokiem kiedy magiczna moc dotarła do bestii. Puf! - tylko tyle się stało - potwór po prostu zniknął.

- Co jest?! - rzucił pod nosem - Znowu jakiś przywołaniec? - pomyślał zdziwiony.

W tym samym czasie dotarło do niego co krzyknęła Luna.

- Czyżby jednak koniec? - jakoś to do niego nie docierało ale to nie przeszkodziło mu się uśmiechnąć. Koniec, świetnie!...

Ta, pewnie...

Radość dziewczyny nie trwała długo, gdy nagle przeszyły ją dwie cholerne macki. Przed sekundą machający Wherkens warczał w kierunku, w którym natychmiast spojrzał także młodzieniec.

- Ożesz kur#a w mordę! - skwitował donośnie, widząc co się działo z dziewczyną. Krew i łzy spływające jej po twarzy oznaczały tylko jedno - była już o krok od śmierci.

Bez chwili zastanowienia, z wyraźną złością, wręcz z ogniem w oczach, chłopak rzucił się na potwora trzymając oba ostrza w dłoniach:

- ZABIJE CIĘ GNOJU! AAAA! - biegnąc krzyczał jak oszalały barbarzyńca, za którym biegł wierny czworonożny przyjaciel.


***

Podbiegnięcie (czy podejście? - nie wiem jak duża jest odległość :P) do bestii i atak obiema brońmi na cielsko stwora. Wherkens podobnie, atakuje najbliższe możliwe miejsce na ciele potwora.
 
__________________
<PEACE>

Ostatnio edytowane przez ŚLePoX : 09-09-2008 o 16:50.
ŚLePoX jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Reklama
Odpowiedz


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wł.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 15:48.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2008, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111