Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Fantasy
Zarejestruj się Użytkownicy

Sesje RPG - Fantasy Czekają na Ciebie setki zrodzonych w wyobraźni światów. Czy magią, czy też mieczem władasz - nie wahaj się. Wkrocz na ścieżkę przygody, którą przed Tobą podążyły setki bohaterów. I baw się dobrze w Krainie Współczesnej Baśni.


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 13-12-2017, 17:07   #1
 
Ardel's Avatar
 
Reputacja: 12996 Ardel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputację
[warsztaty DSA] Ślepy los

Jak to się wszystko zaczęło?
Skąd bohaterowie wzięli się na statku przebijającym się przez pokrytą krami rzekę?
Dlaczego pulchna kobieta podtrzymuje okutanego w sobolowe futro mężczyznę i szepcze mu do ucha? Dlaczego obok niej stoi elf i przytrzymuje ramię tego mężczyzny? Dlaczego mężczyzna, który opiera się o reling, ma zielone włosy? I dlaczego, do cholery, obok tej dziwacznej trójki znajduje się jeszcze jeden, brzydki straszliwie, który drży z zimna, podczas gdy reszta po prostu patrzy w dal?


Byli to kolejno Krasna Doranya, pulchniutka (albo trochę więcej) dziewucha z Bornlandii, która wpasowała się w wymagania Viburna z Donfangen. Hojna zapłata i obietnica ciekawej opowieści zwabiły Dorę na pokład Rześkiego Kaca. Następny był Mirthal, długowłosy leśny elf. Chciał zwiedzić nieco świata, a od zawsze słyszał, że jego północni kuzyni kłopoczą się z ciemnymi siłami pośród zmrożonych pustkowi. Kiedy był w Vallusie, trafił akurat na szlachcica, który poszukiwał kogoś z jego umiejętnościami i podróżował na północ. No i płacił szczodrze… A Mirthal, w przeciwieństwie do większości przedstawicieli jego rasy, wiedział do czego służą i że mogą być przydatne. Zielonowłosy mówił wszystkim, że jest leśnikiem. Wszyscy odpowiadali mu: „i co z tego?”. Jednak właśnie fakt ten sprawił, że znalazł się na Rześkim Kacu. Jego przełożony, niejaki Dorian Vogel, wydał mu rozkaz. I tak oto Det Zielony pomaga nieznanemu sobie Vilburnowi, który jednak jest dobrym znajomym Doriana Vogela. Ostatni człowiek natomiast był dla większości zagadką. Mathias Woller, człowiek o nieciekawej aparycji i przeszłości. Viburn z Donfangen, a raczej towarzyszący mu Det, złapali go na próbie kradzieży. I zamiast rękę uciąć, jak by to przystało, zwerbowali go do wyprawy. Bo ktoś o takich umiejętnościach też z pewnością się przyda. W mniej więcej taki sposób losy całej piątki się splotły. Jednak wciąż nie wiemy dlaczego! Wrócić będziemy musieli do pewnej przepowiedni, którą całej czwórce wyjawił Viburn z Donfangen, wieczorem przed wyruszeniem z Vallusy…


Vallusa, ogniste miasto na morzu. Wolne miasto pomiędzy Bornlandią i Śródziemiem. Olbrzymi port zarządzany przez Radę Kupców, znajdujący się na wyspie w delcie rzeki Misa. Piękne miasto, które przed szaleńczym morzem chroni Wielki Mur, dziwaczna kamienna konstrukcja, zdolna powstrzymać nawet morskie fale. Miejsce przepiękne, dumne i niebezpieczne. Piękna, dumna, lecz za to bezpieczna, była tawerna Wolna Dziewczyna. Świeżo zebrana drużyna siedziała naprzeciw swojego pracodawcy, który z zamkniętymi powiekami popijał wytrawne wino.

...straciłem wtedy wzrok. – Szlachcic miał niski głos, przyjemny dla ucha. – Upadek Gwiazd był tragiczny dla wielu ludzi, mnie natomiast przyniósł ślepotę. Nie potrafiłem się z tym pogodzić, ale teraz… Ha! – wykrzyknął. – Teraz mam was! I mam przepowiednię błogosławionego Borona! Moja rodzina i ja przez długie miesiące szukaliśmy lekarstwa. Wielu szarlatanów skończyło pod pręgierzem. W końcu znajomy błogosławiony Borona miał sen. Pan Snów powiedział mu, że jedynie Wielki Cud mnie uzdrowi. Jedynie boska interwencja, interwencja jego boga, sprowadzi na mnie błogosławione światło. Jak wiecie, jak wszyscy wiedzą, Wielkie Cuda to wielka rzadkość. Jedynie czyn wybitny, sprawa wielkiej, boskiej wagi jest w stanie sprowadzić przychylne spojrzenie boga i jego pocałunek. Szczęśliwie Boron przekazał swoje żądanie, swoją potrzebę. I jestem mu za to stokrotnie wdzięczny! – Uniósł srebrny wisior w kształcie kruka i ucałował. – Błogosławiony przekazał mi, że na mroźnej północy znajduje się zrujnowana świątynia, dawno zapomniana. Wskazał miejsce, gdzie powinna się znajdować. W niej jest relikt Pana Śmierci, który mam odzyskać.

Przerwał na chwilę, upił łyk wina, otworzył oczy, które wpatrywały się ślepo w jeden punkt. Po chwili je zamknął i kontynuował.

Wielkich czynów dokonuje się samotnie. Jednak ja, ślepiec, niczego bym sam nie dokonał. Zostałbym ograbiony za pierwszym rogiem. Szczęśliwie w przepowiedni moimi oczami była dwójka ludzi, a oprócz nich mogę mieć dwóch pomocników. To wy. Ty, Doranyo, będziesz opisywała mi co widzisz. Ty, szlachetny elfie, będziesz ostrzegał mnie przed zagrożeniem. Ty, niecny Mathiasie, zastąpisz moją zwinność i zręczność, którą wraz ze wzrokiem utraciłem. Ty natomiast, Decie, będziesz mnie chronił, jako swojego suwerena z Griffonsfordu. Lecz dzisiaj już nie myślcie o niczym, tylko pijcie i jedzcie! Jutro rozpoczyna się przygoda!


Drodzy gracze. Mechanikę i świat będę przedstawiał w takich cudownych rameczkach. Teraz opisze Wam nieco walutę powszechnie używaną w Aventurii.

Jak wszędzie, każdy kraj czy prowincja wybija własną walutę. Dla uproszczenia, żeby nie bawić się w kantor, korzystać będziemy globalnie (chyba że traficie w bardzo egzotyczne miejsce) waluty Śródziemia. Najmniejszą monetą jest żelazny krzyżyk. Za 6 krzyżyków można kupić kufel piwa w tawernie. 10 krzyżyków to grajcar. Za tę miedzianą monetę można kupić kartkę papieru. 10 grajcarów to talar, moneta ze srebra. Za srebrnika można kupić racje żywnościowe na 2 dni. 10 talarów to dukat, złota moneta. Krótki miecz kosztuje 14 dukatów.

Chłopi, dziewki służebne zarabiają od 1 do 9 grajcarów dziennie.
Kucharze, golibrodowie, najemnicy od 1 do 4 talarów.
Wykwalifikowani robotnicy od 5 do 9 talarów.
Natomiast specjaliści, jak architekci czy aptekarze, zarabiają od 10 do 50 talarów dziennie.



Vallusa była ostatnim miejscem, gdzie bohaterowie naszej opowieści mogli się dozbroić i zakupić potrzebne przedmioty. Stamtąd mieli wyruszyć statkiem do Neersand, kontynuować rzeką na północ, z Ouvenmas wybrać się z karawaną do Bjaldornu, gdzie znów wskoczyć mieli na rzeczny statek – Rześkiego Kaca. Interesuje nas wszakże jeszcze pobyt w Vallusie. Jedynie Krasna Doranya obeznana była z tym wolnym miastem, stąd wiedziała gdzie należy się zaopatrzyć żeby nie stracić. Pozostali, poza ekwipunkiem przywiezionym ze swoich stron, musieli zadowolić się cenami rynkowymi…


Każde z Was dostało na pw listę ekwipunku, który można zakupić. Dajcie mi znać na pw, co chcecie zakupić, dogadamy, czy jest to w ogóle dostępne i możliwe. Wszyscy korzystacie z podanych tam cen, natomiast postać Ryo ma 10% zniżki na wszystkie towary, oprócz najbardziej luksusowych. W Waszych KP, pojawiły się pieniążki, które możecie rozdysponować na potrzebne Wam rzeczy. Przypominam, Snigonasie, żebyś zakupił na pewno fletnię dla swojej postaci – kosztować będą 4 talary. Reszcie polecam zaopatrzyć się w cieplutkie ubrania, szczególnie Twojej postaci, Morfiku.



Teraz jednak zakupy były tylko wspomnieniem. Dziewczyna z Bornlandii opisywała szlachcicowi co widzi, elf uzupełniał jej opis o szczegóły, które dostrzegał lepiej od niej. A przed nimi znajdowało się Paavi, stolica północy. Odludne miasteczko pośród śniegu. Na jego uboczu wznosiła się wysoka wieża, którą marynarze nazywali Wieżą Burz, wokół której co jakiś czas rozbłyskiwały najprawdziwsze błyskawice! Oprócz tego stolica Księstwa Paavi była nieco większa od Vallusy, jednak z pewnością mniej okazała.


Zaczynamy, moi drodzy. Start będziemy mieli powolny – musicie wybrać sobie ekwipunek, co zapewne zajmie Wam znów chwilkę. Pierwszy odpis potraktujcie luźno – przedstawcie się, porozmawiajcie, możecie dopytać nieco szlachcica. W kolejnym odpisie przeniesiecie się już do Paavi, gdzie rozpoczniemy przygodę.
 
__________________


Ostatnio edytowane przez Ardel : 13-12-2017 o 20:45.
Ardel jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 22-12-2017, 16:15   #2
 
Dhratlach's Avatar
 
Reputacja: 14202 Dhratlach ma wspaniałą reputacjęDhratlach ma wspaniałą reputacjęDhratlach ma wspaniałą reputacjęDhratlach ma wspaniałą reputacjęDhratlach ma wspaniałą reputacjęDhratlach ma wspaniałą reputacjęDhratlach ma wspaniałą reputacjęDhratlach ma wspaniałą reputacjęDhratlach ma wspaniałą reputacjęDhratlach ma wspaniałą reputacjęDhratlach ma wspaniałą reputację
Det nie był zadowolony. Prawdę mówiąc był daleki od satysfakcji. Jego szkolenie, choć oficjalnie zakończone, nadal było dalekie od finalizacji. Jednak teraz, zgodnie z rozkazem herr Obersturmführera Vogela, miał przykazane strzec nijakiego Viburna przed złem wszelakim. Niby wszystko pięknie, ale albo herr Vogel nie lubił ślepca, alb nie był tak wielkim przyjacielem skoro przydzielał do jego ochrony świeżaka... była też druga możliwość która napawała Detleta lekką obawą, a był to test na którym zależeć będzie jego cała kariera.

Tak czy inaczej, o zielonym odcieniu długich włosów mężczyzna stał teraz na pokładzie statku z pustym wyrazem twarzy wypatrując wszelakiego zagrożenia. Nie wdawał się w dyskusje i szybko darował sobie tłumaczenie tego kim naprawdę jest. Te barbarzyńce i tak pewnie by tego nie ogarnęły, więc na pytanie "i co z tego?" odpowiadał "wiecie jak to jest, dbam o lasy, nie?". Nie mniej, szybko i tą kwestię porzucił. Tak... byli leśnicy i byli Oni... Leśnicy, a Det należał do tej drugiej kategorii.

Wiedział, że będzie musiał być krok w krok z szlachciurą Viburnem pilnując by włos mu z głowy nie spadł. Na tą myśl mocniej ścisnął reling o który się podbierał tak, że pobielały mu knykcie pod rękawicami. Ciężkie ubrania zimowe i futra skrzętnie skrywały jego prawdziwą posturę. Chronić ślepego rzecz trudna. Miał tylko nadzieję, że nie będzie mu dane zasłaniać go własnym ciałem, choć wiedział, że może to być nieuniknione. Ciężki plecak spoczywał pod dekiem, a kompozytowy łuk zwisał przez ramię. Jeno ostry sztylet u pasa skrzętnie skryty w skórzanej pochwie zdawał się milczeć jak on, a myśli Grün miał niepocieszne... Nie ważne co by się działo misja miała pierwszeństwo i tej myśli się uporczywie trzymał.
 
__________________
"Podły, podły, podły i zły ja!"

///Słabo dostępny do odwołania... za utrudnienia przepraszamy... ///
Dhratlach jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 22-12-2017, 21:57   #3
Ryo
 
Ryo's Avatar
 
Reputacja: 10349 Ryo ma wspaniałą reputacjęRyo ma wspaniałą reputacjęRyo ma wspaniałą reputacjęRyo ma wspaniałą reputacjęRyo ma wspaniałą reputacjęRyo ma wspaniałą reputacjęRyo ma wspaniałą reputacjęRyo ma wspaniałą reputacjęRyo ma wspaniałą reputacjęRyo ma wspaniałą reputacjęRyo ma wspaniałą reputację
Niefartownie (a może tak naprawde szczęśliwie?) oczy ślepca nie były narażone na wdzięki rozmiaru XXXL. Co prawda cycki były spore, ale to nie zawsze starczało. Na szczęście kobieta na pierwszy rzut oka (yhym) i pierwsze wciągnięcie nosem należała do bardziej zadbanej (a być może i urodzonej w czepkach) części społeczeństwa, bo nie śmierdziała potem, a przynajmniej ewentualna postronna woń była umiejętnie przykryta perfumami. Także ślepiec nie cierpiał.

- Nie ma problemu, abym mogła pana prowadzić. Krasna Doranya, ale możecie wołać do mnie Dora - przedstawiła się kobieta obdarzona przez naturę przyjemnie dźwięcznym głosem. Po drodze poprawiła sobie ciemnobordowy płaszcz opinający jej szerokie ciało. Nie wyglądała raczej na wojowniczkę, a torba ze skrzypcami wskazywała na to, że pani para się innym zawodem niż wojowanie. Co nie przeszkadzało jej posiadać małą kuszę czy nóż, ale raczej jasnym będzie, że - bacząc na instrument muzyczny czy akcesoria do naprawy instrumentu i torba z ziołami oraz medykamentami - to jej rolą w drużynie nie będzie wojakowanie.

- Tak samo mogę służyć pomocą reszcie grupy - dodała to do reszty zgromadzenia.
 
__________________
Every time you abuse Schroedinger cat thought's experiment, God kills a kitten. And doesn't.

Nieaktywna w grach - do odwołania.
Ryo jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 22-12-2017, 23:44   #4
 
Snigonas's Avatar
 
Reputacja: 4533 Snigonas ma wspaniałą reputacjęSnigonas ma wspaniałą reputacjęSnigonas ma wspaniałą reputacjęSnigonas ma wspaniałą reputacjęSnigonas ma wspaniałą reputacjęSnigonas ma wspaniałą reputacjęSnigonas ma wspaniałą reputacjęSnigonas ma wspaniałą reputacjęSnigonas ma wspaniałą reputacjęSnigonas ma wspaniałą reputacjęSnigonas ma wspaniałą reputację
Mirthal ujrzawszy błyskawicę uderzającą w wieżę skomentował Ludzie, cóż za pyszne z was istoty... Między sobą konflikt wszędzie widzicie, ale tak oczywistej walki z naturą nie potraficie zauważyć. Cóż za marnotrawstwo sił i darów natury w celu stworzenia czegoś, co nie jest przez nią akceptowane?

Nie mogąc dłużej patrząc na walkę natury z dziełem ludzkich rąk, odwrócił się w inną stronę. Zobaczył zielonowłosego, już przy wchodzeniu na prom dowiedział się od niego, że "strzeże lasów". "Tak jakby las nie potrafił sam o siebie zadbać..." odpowiedział sobie w myślach Mirthal, wiedział jacy są ludzie, zwłaszcza najemnicy, więc wolał go nie denerwować zwłaszcza, że wspólna podróż może się przedłużyć.

Dora zaś sprawiała wrażnienie miłej i prostej kobiety, która mogłaby większą szkodę wyrządzić choclą w kuchnii, aniżeli swoją kuszą, ale jej skrzypce, które nosiła prawie zawsze pzy sobie były zaskakująco dobre, mimo, że na pewno nie wyszły spod elfiej ręki.

Jedyną zagadkę stanowił dla niego człowiek który przedstawił się jako Mathias, Mirthal uznał, że pewnie ucieka przed sprawiedliwością, jak wielu najemników, których poznał podróżując przez lasy.

Na moment pogrążył się w myślach, po chwili zaś rzekł do Viburna Pamiętaj, że przybywam tu też z własną misją i to ona jest priorytetem, ale w odróżnieniu od wielu ludzi dotrzymuję danego słowa i dopóki sam mnie nie odwołasz pozostanę - na chwilę przerwał - gdzieś w pobliżu.
Chwilę póniej ujął swą feltnię, z którą związał część siebie, czując ją w rękach poczuł sięodrobinie pewniej w tych obcych dla nieg ziemiach i zaczął dmuchać w swój instrument by wydobyć dźwięki, które ułożył w melodię przepełnioną tęsknotą za domem.
 
Snigonas jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 28-12-2017, 19:33   #5
 
Ardel's Avatar
 
Reputacja: 12996 Ardel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputację
Obecny stan postaci:
Mathias Woller – brak
Krasna Doranya – brak
Mirthal – brak
Det Grün – strach 1


Prezentuję wam punkty przeznaczenia. Opisane zostały już w zasadach, jednak będziemy musieli zmodyfikować je troszeczkę, by pasowały do gry na forum. Postaram się zmiany ograniczyć do minimum. Działanie punktów przeznaczenia:

1. W trakcie walki możecie poświęcić PP, aby zignorować inicjatywę i wykonać akcję jako pierwsi. Żeby to zrobić, deklarujecie mi tę zdolność przed walką albo przed kolejną rundą. W trakcie rundy także będzie to możliwe, ale nieco kłopotliwe – jeżeli już poturlamy jakieś kostki, trzeba będzie wszystko cofnąć.

2. W trakcie walki możecie poświęcić PP, aby otrzymać +4 do testów parowania i uników do końca rundy. Najlepiej zadeklarować to na początku rundy, jednak można tuż przed testem. Akcja nie wpływa na już wykonany rzut.

3. W trakcie walki możecie poświęcić PP, aby zignorować wszystkie stany, które aktualnie posiadacie, na jedną rundę. Czyli jak wasze postaci są zbolałe, otumanione i skonfundowane, to na chwilę przestaną.

4. Możecie poświęcić PP, aby zwiększyć poziom jakości zdanego testu o 1. Jest to przydatne, gdy potrzebujecie uzyskać jak najlepszy efekt akcji (albo w teście grupowym czy łączonym wam tego 1 PJ brakuje).

5. Możecie poświęcić PP, aby przerzucić niezdany test. To prawdopodobnie najpopularniejsze wykorzystanie PP. W przypadku przerzucania testu umiejętności, decydujecie, które kości chcecie przerzucić. Nie można przerzucić krytycznej porażki. Najlepiej jeżeli zadeklarujecie mi przed testem, że uwzględniacie możliwość przerzutu za pomocą PP. Jeżeli jednak zdecydujecie po teście, będzie znów trzeba nieco mojego posta zmodyfikować...

6. Możecie poświęcić PP, aby przerzucić obrażenia. Możecie w ten sposób przerzucić tylko jedną k6, nawet jeżeli wasza broń zadaje 2k6 czy więcej obrażeń.

Odzyskiwanie PP musimy zmodyfikować, zatem wyglądać będzie to następująco:
1. Zamiast odzyskiwania PP na początku sesji, 1 PP odzyskiwać będziecie na początku każdego dnia w grze, jeżeli trzymaliście się terminów odpisów.
2. Gra podzielona będzie na trzy części, po pierwszej i drugiej części odzyskacie po 2 PP.
3. 1 PP otrzyma każdy bohater, który dokona jakiegoś heroicznego czynu, który pasować będzie do jego postaci.
4. 1 PP może otrzymać także gracz, który w jakiś sposób sprawi, że wspólna gra będzie dla wszystkich przyjemniejsza – zakładać to może bardzo dobry roleplay, dobrą atmosferę, czy pchanie sesji naprzód, gdy wszyscy, nawet MG zawiodą.


Kalendarz i Upadek Gwiazd
Tydzień w świecie DSA zwany jest Biegiem Słońca, czy też Biegiem Praiosa, ma standardowo 7 dni. Dni rozpoczynają się od naszej „niedzieli” i nazywane są kolejno: Dzień Wiatru, Dzień Ziemi, Dzień Targowy, Dzień Praiosa, Dzień Rohala (istotna postać w Śródziemiu), Dzień Ognia i Dzień Wody. W niektórych prowincjach dni te nazywane są inaczej, jednak na północy korzystać będziemy z tej nomenklatury. Każdy dzień podzielony jest na dwa dwunastogodzinne cykle, których każda godzina ma także swoją nazwę. Jednak dla ułatwienia korzystać będziemy z nazewnictwa numerycznego. Dla zainteresowanych: 12-1 g. Praiosa, 1-2 – g. Rondry, 2-3 – g. Efferda, 3-4 Travii, 4-5 Borona, 5-6 Hesinde, 6-7 Firuna, 7-8 Tsy, 8-9 Phexa, 9-10 Peraine, 10-11 Ingerimma, 11-12 Rahji, i kolejne 12 godzin tak samo.
Miesiące wyglądają następująco:
Praios – lipiec
Rondra – sierpień
Efferd – wrzesień
Travia – październik
Broron – listopad
Hesinde – grudzień
Firun – styczeń
Tsa – luty
Phex – marzec
Peraine – kwiecień
Ingerimm – maj
Rahja – czerwiec

Każdy miesiąc ma 30 dni, natomiast ostatnie pięć dni roku (rok ma ich 365) przyporządkowane jest Bezimiennemu – w tym okresie nie widać gwiazd na niebie i ludzi ogarnia strach, natomiast kultyści Beziemiennego wykorzystują jego siłę najlepiej jak się da.

Upadek Gwiazd rozpoczął się w miesiącu Borona roku 1038 UB. Wtedy to wielki meteoryt uderzył niedaleko Haveny, kolejny w miesiącu Rahji, spadł niedaleko Oldenbridge w Kosh. Niektóre konstelacje zatraciły blask, niektóre migały dziko. W 1039 niektóre konstelacje całkiem zniknęły z nieboskłonu, niektóre zmieniły układ gwiazd, inne zaś przesunęły się względem innych. Na koniec roku 1039 końcówka konstelacji Miecza zniknęła i wielki meteoryt spadł niedaleko Arivoru w Imperium Horasjańskim, prowadząc do trzęsienia ziemi, które zniszczyło miasto. Obecnie nawigacja jest mocno utrudniona (mechanicznie minusy do testów orientacji i astronomii) przez niestabilne niebo oraz, co mocno boli użytkowników magii, wiele linii mocy się pozmieniało i magia lubi obecnie płatać figle (mechaniczne minusy do magii).


Część pierwsza - Paavi

6 Efferd, Dzień Targowy
rok 1040 UB


Nieprzyjemna podróż, która wyziębiła mocno Mathiasa, a i reszcie nie sprawiła większej przyjemności, w końcu się skończyła. Nie był to może ostateczny koniec wędrówki dziwnie skomponowanej drużyny, jednak szykował się dłuższy odpoczynek. Viburn nakazał Detowi znalezienie karczmy Spłoniona Siostra. Wystarczyło zapytać pierwszego robotnika w rzecznych dokach, żeby dowiedzieć się, że jest to bogaty przybytek, znajdujący się w centrum Paavi. Niedługo potem drużyna siedziała w prywatnej jadalni, grzejąc się przy ogniu otwartego paleniska, rzucającego ciepły blask na stół zastawiony świeżo upieczonym chlebem, grzanym miodem i wędlinami. Wszyscy byli mocno zadowoleni ze zmiany chyboczącego się na lodowatym wietrze pokładu statku, na ciepłe wnętrze tawerny. Jedynie Det Grün czuł się tak, jakby ściany ciasnego pomieszczenia miały go zgnieść.

Det otrzymuje 1 poziom strachu


Szlachcic, który najpierw dowiedział się od Dory, gdzie znajdują się potrawy, i zlokalizował puchar z miodem, zajadał się ze smakiem. Zzuł wysokie, ciepłe buty i grzał stopy przy ogniu.

Nie ma nic lepszego, ponad gorącą strawę i kominek w zimowe dni, nieprawdaż? – zapytał z uśmiechem. – Może oprócz wzroku... – dodał z goryczą.

I taka była prawda. Nawet Mirthal potrafił docenić umiejętność ludzi do stworzenia warunków, które były tak przyjazne. Chwilę później do pomieszczenia weszła śliczna, młoda Nivese, na której strój posługaczki wyglądał, jak obroża na wilku. Rude, długie włosy splecione miała w dwa warkocze, oczy nieco skośne, a powieki jakby spuchnięte. Skłoniła lekko głowę, ruch ten wyglądał całkowicie nienaturalnie, i odezwała się z mocnym, dziwnym akcentem. Det od razu rozpoznał go jako pozostałości po języku nujuka.

Język nujuka jest jezykiem Nivese, północnych koczowników. Det wie o nich niewiele, tylko tyle, że wyznają jakichś dziwacznych bogów, Niebiańskie Wilki. Doranya natomiast, która co nieco o geografii wie, zdaje sobie sprawę, że Nivese są ludźmi, którzy żyją zgodnie z naturą i ich źródłem przetrwania są karan, zwierzęta podobne do karibu. Mathias i Mirthal nie wiedzą o Nivese więcej niż to, że taka nacja istnieje.


Coś jeszcze podać?

Viburn pokręcił głową, jednak reszta mogła skorzystać i zamówić dla siebie jakieś inne potrawy i trunki. Potem szlachcic poprosił Krasną:

Droga Doro, moje ty oczęta. Mogłabyś zagrać dla nas coś przyjemnego? Najlepiej o cieple, słońcu i pięknych widokach. W tym czasie reszta mogłaby mi przedstawić swoje propozycje. Cóż według was powinniśmy dalej zrobić?

PD i rozwój postaci
W naszym przypadku za każdą ukończoną część wasze postaci otrzymają 20 PD, które wydać będziecie mogli (po ukończeniu części) wydać na rozwój waszych postaci. Dodatkowo może się zdarzyć, że otrzymacie ode mnie PD w trakcie sesji – czy to za deklarowanie nauki danych umiejętności, za ich wykorzystanie, za walkę, za zmaganie się z własnymi wadami i inne. Część tych PD będzie zapewne ogólna, ale niektóre mogą być przypisane do danych umiejętności i tylko na nie, będzie można je wydać. Dodatkowo, jeżeli wasze postaci zmagać się będą z własnymi wadami, może pozwolę się wam ich pozbyć. Raczej nie powinno zdobywać się zalet, jednak wyjątkiem będzie tutaj na pewno zaleta szczęście. Ale o tym więcej, gdy będziecie się rozwijać, czyli po pierwszej części rozgrywki.
 
__________________

Ardel jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 29-12-2017, 23:54   #6
 
Dhratlach's Avatar
 
Reputacja: 14202 Dhratlach ma wspaniałą reputacjęDhratlach ma wspaniałą reputacjęDhratlach ma wspaniałą reputacjęDhratlach ma wspaniałą reputacjęDhratlach ma wspaniałą reputacjęDhratlach ma wspaniałą reputacjęDhratlach ma wspaniałą reputacjęDhratlach ma wspaniałą reputacjęDhratlach ma wspaniałą reputacjęDhratlach ma wspaniałą reputacjęDhratlach ma wspaniałą reputację
Det milczał. Milczał, ale bacznie obserwował otoczenie. Ot, nie czuł się dobrze w tym miejscu. Był nerwowy... szybko zlokalizował wszystkie możliwe wyjścia awaryjne i przewagi terenu na wszelki wypadek. Po prostu miał misję chronić ślepca, a w nieznanym terytorium niebezpieczeństwo mogło czaić się wszędzie. Eh! Ile by oddał za spokojny odpoczynek poza miastem! Miasto... a w szczególności każde inne zamknięte pomieszczenia przyprawiały go o niepokój. Sam fakt nieposiadania gwiazd nad głową działał na niego niepokojąco...

Szybko dostrzegł nową twarz wkraczającą do ich pokoju. Od razu rozpoznał w niej Nivesjankę i miał niepewne przeczucie, że i ona nie czuje się najlepiej w tej scenerii. Pytanie tylko było czemu tu była a nie ze swoją rodziną tam na zewnątrz... Leśnik nie wnikał. Może popadła w dług, może trafiła do niewoli. Miał nadzieję, że jednak i jedno i drugie nie. Prawdę mówiąc nie chciał wiedzieć, ani poruszać tej kwestii... dla spokoju własnego sumienia.

Wtedy dziewczyna podeszła do ich stolika i przemówiła do nich. Cóż, Det wiedział, że już podjadł i niewiele popił, ale... to nie było to, więc może skorzystać z pytania młodej kobiety? Obserwował ją bacznie kiedy się zbliżała i musiał powiedzieć, że miała całkiem dobrą figurę. Zaśmiał się lekko w duchu i westchnął. Cóż, nawet jak by chciał to pewnie by spaprał... w końcu zawsze lepiej rozumiał i łatwiej mu było ze zwierzętami niż z ludźmi...

Spojrzał więc na dziewczynę i drobny, lekki uśmiech zawitał na jego twarzy, a słowa opanowane i lekko zdystansowane słowa w języku nujuka popłynęły z jego ust... bez akcentu tak typowego dla wielu osób spoza tej społeczności.

- Poproszę gulasz mięsno-serowy zapiekany w bochenku chleba i jasne, pieniste piwo chmielowe. Jeden kufel.
 
__________________
"Podły, podły, podły i zły ja!"

///Słabo dostępny do odwołania... za utrudnienia przepraszamy... ///
Dhratlach jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 30-12-2017, 17:43   #7
Ryo
 
Ryo's Avatar
 
Reputacja: 10349 Ryo ma wspaniałą reputacjęRyo ma wspaniałą reputacjęRyo ma wspaniałą reputacjęRyo ma wspaniałą reputacjęRyo ma wspaniałą reputacjęRyo ma wspaniałą reputacjęRyo ma wspaniałą reputacjęRyo ma wspaniałą reputacjęRyo ma wspaniałą reputacjęRyo ma wspaniałą reputacjęRyo ma wspaniałą reputację
Krasna myślała, kalkulowała, jakby tu wydać jak najmniej pieniędzy. Zamówiła dla siebie strawę i napój, jednak to o co poprosiła, było nader skromne jak na to, na co osobę jej pokroju było stać, bo była to woda oraz chleb ze smalcem, ogórkami i śmietaną. Nic ponadto.
Dziewucha nie lubiła hulać pieniędzmi; ta niechęć często podpadała po wręcz skąpstwo, choćby mogła sobie pozwolić choćby tym razem na coś lepszego. Ale nie wiadomo z drugiej strony, czy i kiedy jakiekolwiek siano spłynie do jej kiesy.
Po strawie wyczyściła sobie dłonie o chustę. Na propozycję zagrania czegokolwiek na skrzypcach jak najbardziej się zgodziła, widziała w tym dla siebie okazję na wykazanie się grą na skrzypcach, a może tez na przećwiczenie partii.
Karczma była przybytkiem z klasy tych barrdziej ekskluzywnych, bardka rozważała przez chwilę spytać karczmarza, czy by nie zgodził się na jej koncerty - lecz to później, gdy skończy swoją robotę. Najpierw chwilę zajęło strojenie skrzypiec, a kiedy uznała, że sprzęt został dostrojony jak należy, Krasna zaczęła na nim grać, zostawiając naradę na głowę reszty drużyny.
 
__________________
Every time you abuse Schroedinger cat thought's experiment, God kills a kitten. And doesn't.

Nieaktywna w grach - do odwołania.
Ryo jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 30-12-2017, 18:19   #8
 
Morfik's Avatar
 
Reputacja: 2211 Morfik ma wspaniałą reputacjęMorfik ma wspaniałą reputacjęMorfik ma wspaniałą reputacjęMorfik ma wspaniałą reputacjęMorfik ma wspaniałą reputacjęMorfik ma wspaniałą reputacjęMorfik ma wspaniałą reputacjęMorfik ma wspaniałą reputacjęMorfik ma wspaniałą reputacjęMorfik ma wspaniałą reputacjęMorfik ma wspaniałą reputację
W końcu poczuł na swojej twarzy ciepło. Zdjął z głowy kaptur i przeczesał palcami swoje brązowe włosy. Nie lubił tego uczucia na głowie, kiedy nosi się za długo kaptur, strasznie go to denerwowało… A może po prostu znajdował się już w takim wieku i stanie, że wszystkie tego typu rzeczy, po prostu go denerwowały. Na szczęście, gdy tylko poczuł zapach pieczonego mięsa i piwa, zmieszanych z lekką nutką fajkowego ziela, od razu poczuł się lepiej. Ucieszył go również fakt, że w karczmie przebywało niewiele osób. Kiedyś, z pewnością narzekałby, że jest tak mało ludzi i ogólnie niewiele się dzieje. Na szczęście te czasy minęły i zdecydowanie wolał właśnie taki kameralny klimat.

Był przemarznięty, nie był przyzwyczajony do tak niskich temperatur. Całe życie starał się przebywać miejscach o dosyć ciepłym klimacie. Co go podkusiło, żeby wybierać się w tą podróż? Możliwe, że w podjęciu decyzji pomógł mu ojciec pewnej niewiasty, który wynajął kilku zabójców, a wszystko przez to, że według niego, Mathias był, delikatnie rzecz ujmując, niewierny względem córki. Możliwe jest również, że chodziło o wielu zazdrosnych mężów, z których żonami Mathias miał kiedyś bliskie kontakty… W każdym razie Woller musiał uciekać… Znowu… A północ wydała się idealnym kierunkiem… Do czasu oczywiście…

Gdy tylko zasiedli w prywatnej jadalni, Mathias zdjął z siebie grube ubrania zimowe i usiadł jak najbliżej kominka. Z każdym ruchem, słyszał jak jego kości delikatnie strzykają. Zaczął się powoli robić za stary na to wszystko… Woller nie czekając na innych wziął puchar z pitnym miodem i wypił go duszkiem do dna. Ciepło jakie rozlało się po całym jego ciele, podziałało na niego jak łaska uświecająca na grzesznika. Gdy odstawił puchar, podrapał się po kilkudniowym zaroście i westchnął głośno. Dopiero w tym momencie poczuł, jak bardzo jest zmęczony po całej podróży tym przeklętym statkiem.

- Poproszę kufel z najzwyklejszym piwem jakie tutaj macie – powiedział do rudej dziewczyny i puścił do niej oko. Od razu poczuł się z tym kiepsko, to już nie te lata, teraz dziewczyna nawet nie zwróci na niego uwagi.
W oczekiwaniu na piwo, Mathias zaczął próbować każdej potrawy, jaka była na stole. Nie zamierzał jakoś szczególnie się ograniczać, zwłaszcza, że nie wiadomo, kiedy znów odwiedzą karczmę.
- Jeżeli o mnie chodzi, to mógłbym tu zostać na trochę dłużej, nie spieszyć się z dalszą podróżą… Ale tak tylko mówię, decyzję zostawiam wam – zwrócił się do swoich towarzyszy, przeżuwając kęs mięsa. – Wy jesteście młodzi, wy decydujcie, co robimy dalej.
 
Morfik jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 06-01-2018, 10:37   #9
 
Snigonas's Avatar
 
Reputacja: 4533 Snigonas ma wspaniałą reputacjęSnigonas ma wspaniałą reputacjęSnigonas ma wspaniałą reputacjęSnigonas ma wspaniałą reputacjęSnigonas ma wspaniałą reputacjęSnigonas ma wspaniałą reputacjęSnigonas ma wspaniałą reputacjęSnigonas ma wspaniałą reputacjęSnigonas ma wspaniałą reputacjęSnigonas ma wspaniałą reputacjęSnigonas ma wspaniałą reputację
Mirthal poprosił służkę tylko o szkankę wody i rozsiadł się wygodnie w krześle. Poczuł lekką gorycz spowodowaną tak szybkim przyzwyczajeniem się do ludzkich wygód. Lekko odsunął się od reszy grupy i zaczął się rozglądać po budynku w poszukiwaniu czegoś co mogłoaby mu pomóc wposzukiwaniach braci z lodowych pustkowi. Niestety nie ujrzał nikogo, kto mógłby wyglądać na jego pobratymca, za to zaczął przyglądać się pozostałościom zwierząt, które ludzie nazywali trofeami, a które w swojej pysze odbierali naturze i zostawiali na zmarnowanie na ścianach.
Momentalnie poczuł chęć zagrania na flecie, ale Krasna zaczęła grać na swoich skrzypcach, pozostał zatem na swoim miejscu i pogrążył się w myślach, a deczję o następnym kroku pozostawił ludzkim towarzyszm, któzy w mieście będą się orientować dużo lepiej niż on sam.
 
Snigonas jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 15-01-2018, 20:29   #10
 
Ardel's Avatar
 
Reputacja: 12996 Ardel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputację
Obecny stan postaci:
Mathias Woller – brak
Krasna Doranya – brak
Mirthal – brak
Det Grün – strach 1


Dziewczyna rozszerzyła szeroko oczy, ustka przybrały kształt „O” w szczerym zdziwieniu.

Tak, wysłanniku Wilka – odpowiedziała Detowi również w swoim ojczystym języku, bardzo poważnie i formalnie, jak zrozumiał leśnik. – Strażniku wiosny – dodała po chwili dość tajemniczo.

Potem odebrała zamówienia od reszty grupy i wyszła z pomieszczenia. Wróciła za jakiś czas z tacą, na której znajdowały się zamówione posiłki.

Wszystko dopisane do rachunku, panie Viburnie z Donfangen.

I tak skończyło się na tym, że szlachcic raczył się grzanym miodem, Det zajadał się w gęstym, serowym gulaszem, skąpa Dora jadła chleb ze smalcem i śmietaną (dziewczyna Nivese mocno przepraszała, ale nie udało się znaleźć w całym Paavi nawet jednego ogórka), Mathias pił niezwykle dobre piwo (zastanawiał się także cóż za smakołyk by otrzymał, gdyby poprosił o „dobre” piwo), a elf z kryształowego kielicha pił czystą wodą, wytopioną z lodowca.

Gdy Bornladyjka skończyła niezbyt suty posiłek, wyjęła skrzypce i zaczęła je stroić. Zimna pogoda nie wpłynęła zbyt dobrze na instrument i kobieta zauważyła, że będzie musiała się później poważnie zająć renowacją strun i metalowych elementów. Jeżeli tego nie zrobi, wypaczy się drewno i będzie potem poważniejszy problem. Najpierw jednak spełniła prośbę szlachcica – przyłożyła podbródek do instrumentu, przygotowała smyczek i zaczęła grać.

Krasna test muzyki (strunowe), modyfikator -3 za bardzo trudną melodię. +2 PU za specjalizację. Rzuty: 13/8/18. 13 vs 12 charyzmy – zdane, wydany 1 PU. 8 vs 9 zręczności – zdane. 18 vs 10 budowy – wydane 8 PU, zdane. Pozostały 3 PU, co daje poziom jakości 1.


Muzyka, która zaczęła wypełniać salę, poruszyła wszystkie serca. Na pierwszy rzut oka widać było, że Krasna zna się na rzeczy – melodia była trudna, palce minstrelki śmigały po gryfie instrumentu, a smyczek rozmazywał się od prędkości, z jaką był manipulowany. Elf nawet nie czuł potrzeby, żeby dołączyć do gry – utwór był piękny i wykonany z precyzją. Mirthal sycił zmysły muzyką, popijając czystą, pyszną wodę.

Gdy melodia ucichła, szlachcic zaklaskał w dłonie.

Pięknie, moja Doro, pięknie! Jeżeli pozostanę ślepy po tej wyprawie, czego się nie spodziewam, zatrudnię cię na stałe! Twoje umiejętności rozjaśnią wszystkie moje ciemne, mroczne dni. Piękne, wyśmienite!

Potem Viburn czekał na propozycję, o które prosił, jednak jedynie Mathias miał coś do powiedzenia. Szlachcic westchnął.

Z pewnością zostaniemy tutaj na pewien czas, Mathiasie. Pośpiech faktycznie nie jest najlepszym rozwiązaniem. Chciałbym żebyście załatwili kilka spraw. Po pierwsze – potrzebujemy dokładnej mapy obszaru. I najlepiej kogoś, kto dobrze zna tutejsze tereny. Po drugie, potrzebujemy ekwipunku. Jakiś wóz, czy czym się podróżuje po tym niegościnnym terenie, zapasy, lekarstwa, być może broń. Pamiętajcie też, że zwiedzać będziemy ruiny dawnej świątyni. Przydadzą się jakieś teksty z tłumaczeniami czy inne takie. Jakiś opał, żebyśmy nie zamarzli. Wy, szczególnie ty, Det, macie w tym więcej doświadczenia niż ja. Mnie służący rozbijali namiot na polowaniu, nie znam się na tym. – Roześmiał się. – Trzecia sprawa… Nigdy nie byłem w Paavi. Chętnie zwiedziłbym miasto. Rozeznajcie się, co tu warto zwiedzić i mnie potem tam zaprowadźcie. To by było na tyle, Doro, zaprowadź mnie proszę do pokoju.

Kobieta odprowadziła szlachcica do jego apartamentu na najwyższym piętrze karczmy. Tam pokazała mu lokalizację wszystkich sprzętów – od podnóżka do nocnika i pomogła rozpakować jego rzeczy. Potem dołączyła do grupy dokańczającej resztki miodu i chleba w jadalni.
 
__________________

Ardel jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 02:02.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166