Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Fantasy
Zarejestruj się Użytkownicy

Sesje RPG - Fantasy Czekają na Ciebie setki zrodzonych w wyobraźni światów. Czy magią, czy też mieczem władasz - nie wahaj się. Wkrocz na ścieżkę przygody, którą przed Tobą podążyły setki bohaterów. I baw się dobrze w Krainie Współczesnej Baśni.


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 02-02-2018, 20:11   #21
 
Dziubasinsky's Avatar
 
Reputacja: 0 Dziubasinsky ma z czego być dumnyDziubasinsky ma z czego być dumnyDziubasinsky ma z czego być dumnyDziubasinsky ma z czego być dumnyDziubasinsky ma z czego być dumnyDziubasinsky ma z czego być dumnyDziubasinsky ma z czego być dumnyDziubasinsky ma z czego być dumnyDziubasinsky ma z czego być dumnyDziubasinsky ma z czego być dumnyDziubasinsky ma z czego być dumny
Ren chyba nieco wyolbrzymił zagrożenie ze strony dwóch żołnierzy, bo ich atak i pogoń za nim wziął za pewnik. Cóż, ma on w zwyczaju trochę przeceniać niebezpieczeństwo, żeby nie powiedzieć, że jest tchórzem. Najchętniej w ogóle nie brałby udziału w walce, ale nie chciał dopuścić do sytuacji, w której towarzystwo mogłoby się do niego o cokolwiek przyczepić.

Elf wyszedł z krzaków, pozostając w ukryciu i czujnie rozglądając się co parę kroków, czy nikt go nie przyuważył. Jego uwagę zwrócił sztylet wbity w drzewo; spróbował go wyjąć. Dodatkowej broni nigdy za wiele.

O zwykłych żołnierzy się nie martwił, z tymi jego towarzysze na pewno sobie poradzą. Gorzej może być z magami. Skoncentrowani stanowią koszmarne zagrożenie, ale gdyby tak ich rozproszyć? Elf postanowił zebrać parę niedużych kamieni, rzucić w czarujących, po czym odskoczyć jak najszybciej i jak najdalej, by przygody swej nie zakończyć przedwcześnie.
 
__________________
Και εσύ με αγαπάς?
Dziubasinsky jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 04-02-2018, 23:45   #22
 
Mike's Avatar
 
Reputacja: 25514 Mike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputację
Nasza piękna elfka biegła. Ktoś patrzący na nią miałby wrażenie, że biegnie zatopiona w miodzie. Płonące gałęzie padały za nią wzniecając fontanny iskier mieniących się w powietrzu. Z każdym krokiem włosy powiewały na wietrze, a kobiece atrybuty niczym rozochocone kociaki w worku…. hmm, wybacz cny karczmarzu obyczajnie ma być. Przepłukam gardło i opowiadam dalej.

By posądzeń o nieobyczajność uniknąć opowiem jak radził sobie nasz Vince szkaradny. Sprytnym zagraniem udało mu się zrzucić woźnicę na pobocze. Efekt były rzecz jasna bardziej malowniczy gdyby powóz pędził na złamanie karku skrajem osuwającej się drogi… ale niestety. Woźnica spadł i zaczął gramolić się na nogi wyliczając przodków Vince’a. A owo grono szeroko zahaczało o królestwo zwierząt wedle słów woźnicy.

Dycha tymczasem niczym wiewiórka z adhd po wiadrze kawy skakał z jednej strony powozu na drugą. Pierwsza strzała się zmarnowała mijając wracającego strażnika o włos. Nie było czasu poprawiać, zresztą był juz z drugiej strony celując w młodego mistrza magii. Strzała wbiła się w udo, krew buchała jak ze szlachtowanego prosiaka.

Nasz drogi Vince miał inny kłopot, z dwóch stron powodu zajeżdżali dwaj strażnicy. Jakby nie stanął to z jednej strony dostanie w mordę, a z drugiej w dupę. Strażnicy wznieśli miecze do ciosu. Vince stał dzielnie dzierżąc swój tasak. Jednak zanim stało się prawdziwe nieszczęście rozum wziął górę nad odwagą i w ostatniej chwili rzucił się na ławkę woźnicy. Świsnęło miecze, niesieni pędem jeźdźcy minęli go. A Vince? A cóż to o nim mówić? Podniósł głowę i wiedział już, że to koniec. Ten elfi zasraniec Ren widział go leżącego jak szmata na ławce.

Ren zabrawszy nóż wbity w drzewu ruszył w kierunku bitwy. Najwyraźniej pomny doświadczeń Davida w walce z Goliatem zgarnął kilka kamieni z drogi, gotów ciskać w magów. Zza powozu widział tylko bogato odzianego czarodzieja. Rzut nie był łatwy bo po drodze miała jeźdźca i Dychę. O ile trafiłby pierwszego to szkody by nie było, ale trafić Dychę… no trochę wstyd by było. Zagryzł zęby i cisnął kamieniem. Kamienie jeden po drugim zastukały o burtę powozu.

Ren zyskuje atut tymczasowy “Nóż Vince’a
Nóż jest zwyczajny i nie daje żadnych bonusów, ale Vince może go zauważyć u Rena o ile ten go nie ukryje.



Ialdabode runął w środek stawki. Przesadził głaz i w locie chlasnął strażnika. Drugi widząc kamrata w opałach doskoczył z boku, ale Porucznik zbił atak odruchową paradą i rąbnął go przez hełm. Hełm wytrzymał, ale strażnik krwawił jak zarzynana świnia. To dało czas by zająć się pierwszym, ale tam nie było co poprawiać. Ten wił się na ziemi dopełniając żywota.

Tymczasem nasz dzielny półork zmierzał do celu niczym błyskawica. Nie szybkością jednak podobny, lecz trajektorią. Jucha ciekła z rozwalonego łba, ale zrzucał ją z oczu potrząśnieciem głowy. Już chciał znowu magią rozwiązać problem przeludnienia na drodze, ale że jego druhowie wleźli mu w pole ostrzału, to pomny początku, gdy o mały włos nie ustrzelił Wróbla teraz zaniechał tego zamiaru. Chwyciwszy krzepko drzewce berdysza z rykiem skoczył na pomocnika magicznego. Ten słysząc ryk odwrócił się błyskawicznie. Między jego dłońmi wykwitło szkarłatne światło.
“Jeśli dokończy to przebije mnie na wylot” przemknęło mu przez myśl. “Ten gnój może być lepszy ode mnie...”
Nie dane mu było jednak skończyć myśli, szkarłatne światło zestaliło się. Berdych z okrzykiem ciął licząc, że stal będzie szybsza niż magia. Bryznęła krew. Nie było chyba tak źle, splunął krwią. Berdysz wgryzł się tam gdzie ramię łączy się z szyją. Półork czuł kłucie w żebrach. Spojrzał niżej, z piersi magika wystawał zakrwawiony rożen dochodzący do jego mostka. A zza magika wyglądał Wróbel. Równie zdziwiony jak Berdych tym zespołowym zabójstwem.

Drow rozpoczął swój taniec, świst ostrzy, szczęk broni i szybkie odejście. W zgiełku bitewnym z trudem usłyszał dwa padające ciała, trzecie najwyraźniej przeoczył… Do czasu. Noga ugięła się pod nim. Ledwo ustał. Krew ciekła do buta wprost z cięcia o włos omijającego tętnice. To cud, że to tylko draśnięcie.

Kapitan z półorkiem szybko otrząsnęli się z zaskoczenia. Mag, którego wszyscy zignorowali, najwyraźniej poczuł się tym dotknięty.
- Sfajczy nas! - warknął Berych widząc gesty maga. Miło było oglądać fachowca przy pracy i kolegę po fachu. Co nie znaczy, że lżej było umierać. Kula ognia uformowała się w mgnieniu oka i wystrzeliła w kierunku dwójki naszych bohaterów.

Wznieśmy toast za ich dusze. Karczmarzu goście mają puste kufle. Do dna!

Dobrze więc, kula ognia z rykiem płomieni wystartowała w ich kierunku. Nie była okrągła, raczej jak półksiężyc i rozchodząca się szeroko. “Do pacyfikacji piechoty” przemknęło przez myśl Berdychowi. Już czuł palące płomienie na skórze, padł na ziemię osłaniając głowę ramionami. Wróbel podobnie tyle, że uciekał w drugą stronę.
“Spartolił! Takich fachman spartolił!” nie mieściło się w głowie półorkowi, gdy sekundę potem wciąż nie był grzanką. Mag musiał być bardziej ranny niż wyglądał.
 
Mike jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 07-02-2018, 20:55   #23
 
Panicz's Avatar
 
Reputacja: 990 Panicz jest godny podziwuPanicz jest godny podziwuPanicz jest godny podziwuPanicz jest godny podziwuPanicz jest godny podziwuPanicz jest godny podziwuPanicz jest godny podziwuPanicz jest godny podziwuPanicz jest godny podziwuPanicz jest godny podziwuPanicz jest godny podziwu
Dycha kicał od jednej burty wozu do drugiej, ostrzeliwując czarującą wunderwaffe. Niby raptem chwila, ale przeciągnęła się niebezpiecznie, a w kolejce byli już żołnierze do skasowania. Nie było co mitrężyć z magikami.

Młodszy skończył już jako szaszłyk, teraz trzeba było tylko dokończyć drugiego. Chwila, poza i strzała poszła. Dalt miał dla siebie kawałek przestrzeni, trochę się od wojaków przejaśniło i można było przycelować w łysy placek na magicznej łepetynie.

Bez czarowników było już po zabawie, a przecież czekała jeszcze niespodzianka w powozie. Elbrett przyszykował strzałę na łęczysku i kopem w drzwiczki zabrał się do rozpakowywania niespodzianki.
 
Panicz jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 08-02-2018, 11:57   #24
Adi
 
Adi's Avatar
 
Reputacja: 5643 Adi ma wspaniałą reputacjęAdi ma wspaniałą reputacjęAdi ma wspaniałą reputacjęAdi ma wspaniałą reputacjęAdi ma wspaniałą reputacjęAdi ma wspaniałą reputacjęAdi ma wspaniałą reputacjęAdi ma wspaniałą reputacjęAdi ma wspaniałą reputacjęAdi ma wspaniałą reputacjęAdi ma wspaniałą reputację
Elfka może i była piękna na swój sposób, ale o tym później. Musiała uciekać przez płonące pod nią gałęzie, chyba udało jej się uciec co nie. Użyła swych Bystrych oczu by wypatrzeć kogoś kto mógłby ją jakoś nie wiem zagaić czy coś. Zauważyła strażnika i ten.
-Raz, dwa, trzy. Poddaję się panie władzo - powiedział i uniosła ręce do góry. To była podpucha,by weszła na powóz, będzie taką tajną wtyką jak Szpieg.
 
__________________
Mets ta main, dessents la au dessous de mon coeur.
Pour aimer le temps qui passe
C'est comme ça que je vois ma vie

gg 53887240
Adi jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 08-02-2018, 22:01   #25
 
Feniu's Avatar
 
Reputacja: 28901 Feniu ma wspaniałą reputacjęFeniu ma wspaniałą reputacjęFeniu ma wspaniałą reputacjęFeniu ma wspaniałą reputacjęFeniu ma wspaniałą reputacjęFeniu ma wspaniałą reputacjęFeniu ma wspaniałą reputacjęFeniu ma wspaniałą reputacjęFeniu ma wspaniałą reputacjęFeniu ma wspaniałą reputacjęFeniu ma wspaniałą reputację
-Pieprzony skurwysyn - półork zaklął pod nosem. Leżał w trawie po drugiej stronie drogi, a ten psi fajfus omal go nie usmażył. Powiedzenie "ludzie ludziom zgotowali ten los" było by trafne, gdyby on i co poniektórzy z ekipy byli ludźmi. "Jednak dość już pieprzenia o dupie maryni choć ta dupa była całkiem niezła." - pomyślał przypominając sobie jej zgrabne krągłości.

Wychylił się znad krzaka spoglądając z wolna na maga, który omal go nie usmażył. Skupił się podwójnie i wycelował w niego najbardziej zajebistą kulę ognia, jaką w stanie był wyczarować. Miał nadzieję, że domorosły mag usmaży się jak wieprzek nad ogniskiem.


Dodatkowe 4 punkty many na kulę ognia w kierunku maga.

 
Feniu jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 08-02-2018, 23:35   #26
 
psionik's Avatar
 
Reputacja: 20892 psionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputację
Ialdabode rozejrzał się za kolejnym przeciwnikiem, którego mógłby poczęstować swoją mieszanką magii i miecza. Ocenił na szybko sytuację, która wydawała się być powoli opanowana. Chlasnął drugiego stojącego przy nim przeciwnika ostrzem w twarz czekając w bezpiecznej odległości aż kula Berdycha przygaśnie i jeśli nie zobaczy skwarków maga, ruszy wykorzystują magię do przyśpieszenia swojej szarży atakując z wyskoku szerokim cięciem znad głowy.
 

Ostatnio edytowane przez psionik : 09-02-2018 o 07:12.
psionik jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 08-02-2018, 23:41   #27
 
hen_cerbin's Avatar
 
Reputacja: 56450 hen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputację
Kuba kątem oka zauważył tworzenie kolejnej kuli ognia. Jego dawny znajomy, Emmerich Venden, paranoidalny łowca nagród zacząłby się zastanawiać co się dzieje, że ciągle w jego okolicę magiczny ogień zdąża, ale Wróbel nigdy nie był intelektualistą, a "ostrożność" uważał za bajeranckie słowo na "tchórzostwo". Z drugiej strony sam omal nie przebił półorka...
- Wybacz Berdych. Jak mag zginie to zapraszam do radośniejszej bitki z tymi tam - przeprosił i wskazał na żołnierzy z tylnej straży, którzy przełazili/przeleźli przez kolce, boleśnie raniące kopyta koni i stopy pieszych. Sam odsunął się nieco na wszelki wypadek, by nie stać w polu rażenia kuli ognistej. Wykorzystał ciało młodego padawana popychając je na strażników i odbijając ich broń zasugerował im, żeby podali tyły - Chłopcy, ale po co ginąć? Nic do was nie mamy, a tamtym z powozu to i tak już nie pomożecie. Gdzie tu sens? Bohaterstwo to życie dla sprawy, nie głupia śmierć, która nic nie zmieni. To grubsza sprawa, ponad moją i wasze głowy... - miał nadzieję, że posłuchają gadki charyzmatycznego, elokwentnego duszpasterza.
 
__________________
Ostatni - termin: 18.10.2019r.
Gob1in, pi0t, Komtur, druidh, Stalowy, Morel
Ich oczami II - oblężenie- termin: 18.10.2019r.
Wisienki, lynx lynx, druidh, GreK
hen_cerbin jest teraz online   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 11-02-2018, 18:31   #28
 
Avitto's Avatar
 
Reputacja: 31053 Avitto ma wspaniałą reputacjęAvitto ma wspaniałą reputacjęAvitto ma wspaniałą reputacjęAvitto ma wspaniałą reputacjęAvitto ma wspaniałą reputacjęAvitto ma wspaniałą reputacjęAvitto ma wspaniałą reputacjęAvitto ma wspaniałą reputacjęAvitto ma wspaniałą reputacjęAvitto ma wspaniałą reputacjęAvitto ma wspaniałą reputację
Ten dzień nie był jak każdy inny. Nie należał bowiem do udanych. Vince'owi wręcz wydawało się, że pewien elf spróbuje prędzej czy później osłabić jego pozycję, skoro dostał w prezencie gotowy argument. Vince nie wiedział jaki, ale i bez tego czuł się z tym źle.

To wszystko były jednak niezaspokojone potrzeby drugorzędne. By móc poświęcić się rozważaniom na ich temat w pełni musiał najpierw wstać a następnie rozłupać czaszkę każdemu chcącemu podejść bliżej. Pełnił w tej chwili swoją rolę – skupiał na sobie uwagę przeciwników i jeśli tylko wytrwa dostatecznie długo reszta grupy wyeliminuje ich z zaskoczenia.
Nie miał jednak do nich zaufania. Motywował się w wyobraźni przybijając dłoń Rena do drzewa skradzionym przezeń nożem. I nie marnował nadarzających się okazji do kontrataku choć głównie się bronił walcząc z dwoma jeźdźcami i strąconym wozakiem.
 
Avitto jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 12-02-2018, 20:10   #29
 
Draugdin's Avatar
 
Reputacja: 4790 Draugdin ma wspaniałą reputacjęDraugdin ma wspaniałą reputacjęDraugdin ma wspaniałą reputacjęDraugdin ma wspaniałą reputacjęDraugdin ma wspaniałą reputacjęDraugdin ma wspaniałą reputacjęDraugdin ma wspaniałą reputacjęDraugdin ma wspaniałą reputacjęDraugdin ma wspaniałą reputacjęDraugdin ma wspaniałą reputacjęDraugdin ma wspaniałą reputację
Rozpoczął swój taniec śmierci i dwa miecze tańczyły wręcz w powietrzu.
Nie oglądał się ale był pewien, że ostrza dotarły do celu także tylko stał i czekał aż usłyszy dwa odgłosy upadających ciał. Nie zauważył nawet kiedy został ranny. Jednak nawet nie musiał sprawdzać. Wiedział i czuł, że to ledwie draśnięcie.
Czekając na odgłos upadających ciał rozglądał się już za nowymi celami.
 
__________________
There can be only One Draugdin!

We're fools to make war on our brothers in arms.
Draugdin jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 12-02-2018, 22:35   #30
 
Dziubasinsky's Avatar
 
Reputacja: 0 Dziubasinsky ma z czego być dumnyDziubasinsky ma z czego być dumnyDziubasinsky ma z czego być dumnyDziubasinsky ma z czego być dumnyDziubasinsky ma z czego być dumnyDziubasinsky ma z czego być dumnyDziubasinsky ma z czego być dumnyDziubasinsky ma z czego być dumnyDziubasinsky ma z czego być dumnyDziubasinsky ma z czego być dumnyDziubasinsky ma z czego być dumny
Ren już oczyma wyobraźni widział, jak kamienie w głowę maga trafiają i momentalnie go ogłuszają. Czuł, jak bardzo mógłby się przysłużyć tym czynem bezpośrednim wrogom czarodzieja. Może nawet zasłużyłby na chwilę atencji! Widząc, że jego rzuty niestety nic nie zrobiły, elf skrzywił się solidnie. A plan taki dobry był, no!

Wiedziony ciekawością elf spojrzał, jak radzi sobie Vince. Przypadkiem wzrok jego napotkał, aż ciary przeszły mu po plecach. Że co, nóż? Ale przecież to tylko... pożyczony. Renowi nawet przez myśl nie przeszło, żeby po prostu go sobie wziąć, a przynajmniej niczego innego nie zamierzał przyznawać. Swoim rzeczy się nie podwędza, no chyba, że piekielnie głupi, wtedy sprawa inna. Matko, zamorduje mnie. Elf zbierał się w sobie. Skoro pożyczony, to w jakimś celu. Nieistotnym zdawał się w tym momencie fakt, że miał własny nóż i sztylet przy sobie. Konni chyba jeszcze nie padli, kłopot sprawiać mogli. Każdy ma swój czas, prawda?
- Ej, ty tam!- wyszedł z ukrycia i wrzasnął w stronę jednego z nich. Wizja rozprutego końskiego brzucha wyglądała interesująco. Jeśli oczywiście jeździec zdecyduje się go zaatakować i elf zdoła uniknąć jego ataku. Co nie powinno być aż tak trudne. Gorzej z kontrą.

Elf, zwinny i gibki, konus. Na uniknięcie ataku to starczy, mam nadzieję, że na wyprowadzenie też. Atakuję nożem Vince'a, chyba że jakiś masakrycznie krótki jest, wtedy biorę własny sztylet

 
__________________
Και εσύ με αγαπάς?
Dziubasinsky jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 22:58.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167