Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Fantasy
Zarejestruj się Użytkownicy

Sesje RPG - Fantasy Czekają na Ciebie setki zrodzonych w wyobraźni światów. Czy magią, czy też mieczem władasz - nie wahaj się. Wkrocz na ścieżkę przygody, którą przed Tobą podążyły setki bohaterów. I baw się dobrze w Krainie Współczesnej Baśni.


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 25-09-2020, 20:45   #1
 
Mekow's Avatar
 
Kwestia zaufania II

Spisek! Nekromanci, ninja, zombie, podstawione sobowtóry i tajemnicze maski. Jeszcze wiele pytań pozostało bez odpowiedzi, ale na chwilę obecną najważniejsze było to, że wspólnymi siłami obroniono Księżną Margot i nikomu nie zagrażało już żadne niebezpieczeństwo, przynajmniej chwilowo... Jak to często bywa w opowieściach bardów, gdy było już po wszystkim, przybyła na odsiecz kawaleria. Był to Amis Cabrera - kapitan statku którym podróżowali. Zaniepokojony wieściami o nekromantach które usłyszał od swojego syna, udał się do świątyni po pomoc i przybył do biura Edmunda wraz z parą kleryków.

W pierwszej kolejności postanowiono dokładnie przeszukać cały dom, aby mieć absolutną pewność, że nikogo nie przeoczono. Posiadłość została dobrze sprawdzona i upewniono się że nikt więcej się tam nie ukrywał. Zabezpieczono szkatułkę, natomiast Tayra odzyskała swoje ubranie i biżuterię, które były w jednej szufladzie w laboratorium. Oczywiście szybko zadbano o rannych i odczarowano uśpionych, z radością donosząc Księżnej że po stronie niewinnych obeszło się bez ofiar śmiertelnych. Niestety nie można było powiedzieć tego samego o przeciwnikach, w szeregach których przeżyło jedynie dwoje ninja. Zapewniano jednak Jej Wysokość, że nie było innego wyjścia.
Pozostała jeszcze kwestia dalszego bezpieczeństwa. A najważniejszymi pytaniami było: kto brał udział w spisku, jaki był ich cel i co zrobią teraz?

W ramach dowiedzenia się czegoś więcej, Tanyr ujawnił zdobyty list, zaadresowany od Doneda Razora do Edmunda Hantrela. List, który wraz z maskami został dostarczony w tajnej skrytce szkatułki, a który czarnowłosa nekromantka próbowała zachować dla siebie. Dowód rzeczowy zdradzał następującą treść:
Edmundzie"
Miałeś rację twierdząc że Księżna nie przybędzie osobiście do Amaraziliji, tylko zwróci się z tym do kupca. Gratuluję też zdobycia tego zlecenia - eliminacja konkurencji to sprawdzony sposób.
Jak zapewne zauważyłeś, nie wysyłam do ciebie całego tuzina. Postanowiłem zachować jedną maskę dla siebie i tobie radzę zrobić to samo. Bez obaw, nasi zwierzchnicy na pewno to przewidzieli.
Mam nadzieję, że przyślą ci specjalistę alchemii, gdyż to może być konieczne do roli Margot.
Życzę powodzenia. Tymczasem pełnię swoją rolę i czekam na dalsze instrukcje z góry.
Doned Razor"
List potwierdzał, że była jakaś góra, która za to odpowiada i przysyła kolejnych ludzi. Oraz, że w szkatułce istotnie przemycano maski - coś o czym tylko Tayra powiedziała.
Księżna zapragnęła je czym prędzej zobaczyć i wraz z odpowiednim towarzystwem udała się do laboratorium. Zwłoki Edmunda i kałużę jego krwi w sypialni minęła jeszcze w miarę normalnie, ale w laboratorium leżały dwa rozkrojone zombie, zwłoki rycerza i nekromantki, a duża ilość krwi pokrywała dywan i niektóre meble. Do tego dwóch żołnierzy i ninja o mało nie stracili tam życia, co także przyczyniło się do solidnego zakrwawienia pokoju. Jej Wysokość bardzo źle zniosła cały ten widok, zasłabła i jej oczy zalśniły od łez, więc Volume de Vilan musiała ją stamtąd szybko wyprowadzić... Maskę przyniesiono zatem do Księżnej, do sypialni, gdzie mogła się jej spokojnie przyjrzeć.

Krótko potem, wszyscy zebrali się w największym pomieszczeniu domu, którym był główny hol, gdzie Jej Wysokość oficjalnie przemówiła.
- Na planowanym weselu obecni będą wszyscy władcy, więc stawka jest bardzo wysoka. Musimy się dowiedzieć kim są spiskowcy i co planują, a co najważniejsze musimy ich powstrzymać, oczywiście zachowując wszystko w tajemnicy, aby uniknąć paniki - zarządziła Księżna.
- Osobiście przygotuje eliksir prawdomówności i już jutro dowiemy się wszystkiego co wiedzą pojmani ninja - powiedziała jasno i wyraźnie, tak aby wszyscy ją słyszeli. - A teraz. Rozumiem, że nie wszyscy tu obecni zechcą brać udział w tak niebezpiecznej misji, więc pytam was moi mili: kto ma możliwości i chęci podjąć się tego wyzwania? I nie dla sławy, czy pieniędzy, ale dlatego że tak należy postąpić - powiedziała spoglądając na zgromadzonych...
W holu szybko rozległy się ciche szepty.
- Ochotnicy, wystąp! - Dodał Eryk, również przyglądając się obecnym w pokoju osobom.

Sher, potężny khajiit, bez wahania wystąpił jako pierwszy i w milczeniu ukłonił się Jej Wysokości.
 
Mekow jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 27-09-2020, 20:05   #2
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Ochotnicy wystąp? Tanyr uniósł oczy ku niebu. A dokładniej - ku sufitowi, który był znacznie bliżej.

- Dawno nie słyszałem równie fatalnego określenia - powiedział, spoglądając na Eryka. - Coś takiego pasuje do wojska... - Przeniósł wzrok na księżną. - Od nas to się zaczęło, to i wypada doprowadzić sprawę do końca. Wasza wysokość może na mnie liczyć. Ale przydałoby się uzupełnić zapasy... - dodał.
 

Ostatnio edytowane przez Kerm : 15-11-2020 o 10:51.
Kerm jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 02-10-2020, 19:58   #3
 
Aronix's Avatar
 
Piwny Rycerz wymownym uśmiechem skwitował górnolotne słowa Eryka. Daleko mu było mimo wszystko do takiego rycerskiego etosu.
W pełni zgadzał się ze stanowiskiem Tanyra, które ten wyraził chwilę później.
- Pani, jestem do usług. Nie wypada zostawiać niedokończonych spraw, zwłaszcza jeśli mogą one dotyczyć tak wielu znamienitych osób.- odpowiedział spoglądając na Księżną i robiąc dwa kroki do przodu.
-Oczywiście nie jestem Twym pasowanym rycerzem, ale zaręczam, że dołożę wszelkich starań, by doprowadzić sprawę do końca. Uzupełnijmy tylko zapasy oraz oręż i możemy zaczynać.- dodał, nie mogąc sobie pod koniec zdania odmówić zalotnego spojrzenia skierowanego do Volume de Vilan.
 
Aronix jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 04-10-2020, 00:22   #4
 
Vess's Avatar
 
Ostatni dzień Tayry nie należał do najbardziej udanych. Jej ulubiona sztuczka zawiodła! I to jeszcze w tak okropnych okolicznościach! Na domiar złego, wmieszała się w potencjalnie większą kabałę, niż przedtem. "Efekty" praktykowania nekromancji przyprawiały ją o dreszcze. Dlaczego to nie mogli być zwykli rabusie? Albo maruderzy wojenni? Albo nawet prawdziwi żołnierze? Albo... cokolwiek normalnego! Nie, nie, i jeszcze raz nie.

"Cóż, przynajmniej tutaj ktoś jest po mojej stronie..." - myślała. Ten jeden fakt sprawiał, że cała sytuacja mogła nie być aż taka zła. Ci tutaj nie wyglądali na pierwszych-lepszych łachudraków. W końcu ją.... niech będzie - uratowali. No i sama Księżna o to prosi... Nawet jeżeli im nie zapłaci - ależ jak to?! - to na pewno później spojrzy na wszystkich "ochotników" łaskawym okiem... w każdym razie powinna... tak to chyba działa.... no i jeśli w ogóle przeżyją...

Myśli kłębiły jej się w głowie, podczas gdy dwóch śmiałków już wystąpiło. To był dobry moment. Zebrała się w sobie i wyszła dwa kroki do przodu, starając się prezentować pewnie i stanowczo.

- Ja również pomogę - w tym momencie chciała dygnąć, ale nie miała pojęcia jak to się poprawnie robi, więc w ostatniej chwili się powstrzymała. Mężczyźni się kłaniali, to było proste. Nie chciała wyjść na nie-wiadomo-jaką, ale może tak wyjdzie zgrabniej - Kiedy uważam, nie daję się tak łatwo podejść - dodała tonem, którego mogłaby użyć do stwierdzenia, że niebo jest niebieskie - Spojrzała na władczynię oczekującym wzrokiem, mając nadzieję, że to wystarczy.

Dopiero teraz dotarł do Tayry cel ich misji. Wesele? Działanie pod przykrywką? W pięknych strojach, z pięknymi ludźmi? Och, to będzie cudowne!
 
Vess jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10-10-2020, 00:44   #5
 
Mekow's Avatar
 
Eryk zdawał się być niewzruszony uwagą na jego temat, aczkolwiek nie było czasu na zawracanie sobie głowy detalami. Większość z obecnych w holu osób nie poszła w ślady milczącego Shera i zabrała głos - oczywiście po kolei, nie przekrzykując się wzajemnie.
- Służę swoją pomocą - powiedziała ochoczo Lisa, występując do przodu i kłaniając się Jej Wysokości.
Zaraz po niej wystąpił marmurowy golem David, ale tylko skłonił się nisko nie zabierając głosu. Tak samo postąpił zamyślony dotychczas Kaelon.
Przemówił natomiast sierżant Moss.
- Wasza Wysokość. Dwóch z naszego oddziału o mało dziś nie zginęło, ale wszyscy jesteśmy gotowi stanąć do walki i bronić niewinnych, - mówił dowódca straży, a Eryk nachylił się do Księżnej szepcząc jej coś do ucha. - W tych okolicznościach Król Ferdinand II z pewnością skłonny będzie zmienić nasz przydział - dokończył sierżant.
- Pomówię z nim osobiście - odparła krótko Księżna i skinęła głową na zgodę. Żołnierze nie byli jej poddanymi, ale decyzją króla Spanii mogli zostać oddelegowani pod jej komendę.
Gdy nastąpiła krótka chwila względnej ciszy, słychać było tylko parę kleryków, którzy szybko przerwali szepty między sobą.
- W walce z nekromancją kleryk jest wręcz konieczny - powiedział kapłan, występując do przodu. - Aczkolwiek, mamy z koleżanką obowiązki w świątyni i tylko jedno z nas może pomóc. W tak ważnej sprawie, uczynię to z przyjemnością i oddaniem - powiedział kłaniając się. Jego koleżanka, młoda kobieta, ukłoniła się w tym samym momencie co on, cały czas pozostając jednak z tyłu. Uważny obserwator lub ktoś kto zna się na ludziach, mógł dostrzec że dziewczyna jest nieco wystraszona perspektywą podjęcia się tak niebezpiecznego zadania.
- W porządku. Mam jeszcze jednego kleryka, który z pewnością podejmie się wyzwania - odpowiedziała ze spokojem Księżna.
Gdy ponownie nastała krótka chwila milczenia, do zgromadzonych na przedzie dołączyła pokojówka.
- Ja nie umiem ani walczyć, ani czarować. Ale gdybym pracowała na zamku królewskim, może udałoby mi się pozyskać jakieś cenne informacje - powiedziała, kłaniając się nisko.
- Oh dziękujemy, ale to z pewnością nie będzie potrzebne - odpowiedziała od razu Jej Wysokość.
- Choć inne zadanie na pewno się dla panienki znajdzie - wtrąciła Volume de Vilan i wymieniła się spojrzeniem z Księżną.
- Tak, oczywiście - powiedziała z delikatnym uśmiechem Jej Wysokość.

Na tym jednak skończyła się lista ochotników. Oprócz kapłanki, pozostali jeszcze Galdan, Amis Cabrera i kucharz - Hubert.
- Wasza Wysokość raczy wybaczyć, ale nie mogę zostawić załogi bez kapitana. Ludzie mają rodziny i polegają na mnie - Amis usprawiedliwił swój brak zgłoszenia. Podczas gdy pozostali dwa mężczyźni stali w milczeniu.
- Dobrze zatem - przemówiła Księżna. - Jestem pewna, że tak dzielna i praworządna ekipa sprosta czekającym ją wyzwaniom, oraz nie porzuci swojej misji w obliczu niebezpieczeństwa - powiedziała zachęcająco Jej Wysokość spoglądając po zgromadzonych ochotnikach.

Zaraz potem Księżna oznajmiła, że wszyscy wyruszą do Matador - stolicy Spanii, po wspomniane przez mężczyzn zapasy.
Wraz z lady Volume wyznaczyły zgromadzonym konkretne zadania i nie tracąc czasu wszyscy zabrali się do działania. Zabezpieczono i spakowano maski. Dwoje pojmanych ninja zostało związanych i mieli udać się wraz z całym orszakiem do miasta. Zebrano też na wóz ciała poległych - zarówno nowo-poległych jak i zombie, aby zabrać je do świątyni i każdemu zorganizować należyty pogrzeb. W międzyczasie Księżna napisała dwa listy, które wręczyła sierżantowi Mossowi, a ten wyjechał czym prędzej, nie czekając na nikogo. W międzyczasie Amis Cabrera i kapłanka Lidia przysięgli niczego nie rozpowiadać i zostali zwolnieni, udając się z powrotem do Walencji.
Żołnierze mieli pozostać w domu i udawać, że pełnią straż tak jak wcześniej; wyglądali na zadowolonych z takiego przydziału, zwłaszcza że został z nimi kucharz. Brak sierżanta sprawił jednak, że się zdekoncentrowali gdyż w nowych okolicznościach zadanie to wydawało im się dość nietypowe.
- Zrobicie tu kocioł! - wyjaśnił im krótko Eryk, co rozwiało wszelkie wątpliwości żołdaków.

Krótko potem cały orszak ruszył do Matador. Księżna Margot i Volume de Vilan jechały karetą, którą powoził nieświadomy niczego woźnica. Pozostali zaś jechali na koniach, których starczyło prawie dla każdego. Jedynie Galdan powoził wozem z dobrze przykrytymi zwłokami, na którym jechali także zatrzymani ninja. Novio zaś nie miał problemu aby poruszać się o własnych siłach.


Tymczasem w stolicy...
August przebywał właśnie w świątyni Amiry, w bibliotece, gdzie pochłonęła go ciekawa i bogata w wiedzę lektura. Miał jeszcze sporo czasu do zabicia, przed zapowiedzianą przemową której z ochotą chciał wysłuchać, ale w pewnym momencie czytanie przerwało mu nadejście naczelnej kapłanki świątyni.


Louise była wysoką i bardzo miłą kobietą. Koleżanką po fachu, zbliżającą się do zdobycia tytułu arcykapłana, więc August oczywiście okazał jej należyty szacunek i odłożył książkę.
- Przyszedł list, od księżnej Margot, do ciebie - powiedziała spokojnie kobieta i podała krasnoludowi zwiniętą w rulonik niewielką kartkę papieru.
- Dziękuję - odpowiedział uprzejmie August, odbierając i otwierając list.
August. Wynikła pilna i ważna sprawa, w której możesz mi pomóc. Zaczekaj na moje przybycie na zamku, w sali tronowej. Król cię oczekuje.
Księżna Margot de Frankia.
August rozpoznał odręczne pismo Jej Wysokości, więc... nie było na co czekać.



Gdy po przeszło trzech godzinach podróży cały orszak dotarł do miasta, sierżant Moss czekał już na nich przy głównej bramie, wraz ze strażą i kapłanką Amiry. Jadący na przedzie Eryk podjechał bliżej nich i zamienił z nimi kilka słów. Zaraz potem straż zabrała dwoje ninja do aresztu, zaś kapłanka przejęła wóz ze zwłokami, którym nadal powoził Galdan.

Pozostali, bez przeszkód udali się na zamek, gdzie również czekano już na ich przybycie. W pałacu Księżna Margot szła na przedzie, co z pewnością torowało wszystkim drogę i nie tracąc czasu dotarli do sali tronowej. Było tam sporo ponad tuzin osób, ale gdy król zobaczył nowo-przybyłych kazał wszystkim opuścić salę.
Zaraz potem zostali w sali sami, wraz z Królem Ferdinandem II i Królową Isabellą oraz pewnym krasnoludem - klerykiem Amiry.
- Witaj Margot - przywitał ją Król.
- Witaj Ferdinandzie. Isabell - przywitała się Księżna, skinąwszy głową królowej.
- Margot - przywitała się Królowa z uśmiechem, odwzajemniając skinięcie głową.
- Czekaliśmy na was niecierpliwie, wszystko gotowe. Możemy przejść do sali narad - oznajmił król i gestem ręki zaprosił wszystkich zgromadzonych do pokoju znajdującego się za salą tronową.
Wtedy to Księżna Margot odwróciła się do całej ekipy.
- August do was dołączy - przedstawiła na szybko krasnoluda.
- Wasza Wysokość - przywitał się mężczyzna, kłaniając się lekko.
- Ma miejsce spisek nekromantów, wkrótce poznasz szczegóły - zwróciła się do niego Księżna. - Póki co, nastał czas na zaopatrzenie, o którym była mowa. Spotkamy się z Arcykapłanem Amiry i Eureke, przypuszczalnie najwspanialszym umysłem na Astarii - zapowiedziała z uśmiechem zadowolenia i wszyscy śmiało ruszyli do sali obok.
Po środku pokoju stał tam troll i był to raczej troll górski.
 
Mekow jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 26-10-2020, 00:43   #6
 
Plomiennoluski's Avatar
 
- To nie spisek, oni zawsze knują. - Mruknął pod nosem krasnolud. Widać było, że nie jest już pierwszej młodości, ale poruszał się całkiem żwawo. - To chyba nie jest Desmond. - Zdziwiony August złapał się za brodę, spodziewając się zastać w pokoju kogoś całkiem innego.
Tayra zatrzymała się w progu i o mało nie podskoczyła.
- Co to jest?! - wykrzyknęła.
Księżna Margot, w krytycznym momencie nie okazała strachu i wcale nie schowała się za Volume - to lady de Vilan na widok trolla profilaktycznie stanęła przed Jej Wysokością. Eryk też stanął jakby bliżej nich. Oni także nie spodziewali się spotkania z kimś takim.


Trolle górskie były wręcz niespotykane poza swoimi terytoriami. Ten tutaj wyglądał dość paskudnie, z mocno zrogowaciałą skórą i wielkimi zębami na widoku. Miał dobre trzy metry wzrostu i ze dwa szerokości w barkach, choć wyjątkowo nie był uzbrojony w żadną maczugę. Jego obecność na zamku królewskim była bardziej niż niespodziewana. Trolle górskie były jak ogry, dość dzikie i raczej prymitywne - w przeciwieństwie do trolli z wyżyn, którzy najczęściej zajmowali się pasaniem kóz i produkcją przeróżnego rodzaju serów.
- Troll, jeśli się nie mylę - powiedział Tanyr, z niedowierzaniem wpatrując się w górskiego trolla, który nie wyróżniał się niczym specjalnym. - Ale król ma prawo zaprosić kogo chce.
Na wszelki wypadek przygotował się do walki. A nuż ktoś wpadł na pomysł, by ich sprawdzić...
Zevran przyjrzał się uważnie okazałej bestii, zauważył że w ramach tej przygody, w której biorą udział, niezwykle często ma okazję spotkać stworzenia, o których słyszał, ale których nigdy nie spotkał. Troll wyglądał okazale i groźnie, jednak Zev niespecjalnie czuł się zagrożony. Nie spodziewał się ataku w środku królewskiego zamku.
- Pierwszy raz widzę i zdecydowanie nie chciałbym go spotkać na przeciw siebie w walce.- skwitował z uznaniem.
Kaelon odsunął się w bok i cofnął nieco do tyłu, zgodnie z ich ustaloną wcześniej taktyką. Magellan zdawał się przyjąć tę samą taktykę.
Sher zaś nie widział powodów wszczynania jakichkolwiek działań bojowych i nie okazał żadnych oznak niepokoju, choć przyglądał się trollowi bardzo uważnie.
Widząc względny spokój towarzyszy, Tayra odetchnęła. Wielkie, paskudne dziwadło. Niech będzie. Przecież to nie jakiś loch, tylko zamek królewski. No tak. Ale jak to zwykle bywa, a przynajmniej u niej, reakcje emocjonalne były dużo szybsze niż chłodna analiza. Dziewczyna weszła do środka, zajmując miejsce raczej dalej, niż bliżej trolla.
- Hmm - Powiedział tylko August. Dłoń trzymał z dala od młota, ale był gotów na obronę zaklęciami.
 
__________________
Wzory światła i ciemności pośród pajęczyny z kości...
Plomiennoluski jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 29-10-2020, 14:23   #7
 
Aronix's Avatar
 
- Przepraszam najmocniej - powiedział bardzo płynnie troll i w mgnieniu oka zniknął, a tam gdzie stał, znajdował się teraz zwykły człowiek. Aczkolwiek ten człowiek, oczywiście do zwykłych jednak nie należał.


Desmond Quinn, znany także jako “Q”, we własnej osobie. Słynny arcykapłan Amiry - bogini magii i wiedzy; arcykapłan Eureke - boga wynalazków. Człowiek utalentowany, z latami gromadzonym doświadczeniem i wiedzą, oraz zdolnościami magicznymi. Jeśli to faktycznie On miał im dać zaopatrzenie, to cała misja od razu zapowiadała się łatwiejsza.
- Nie chciałem nikogo wystraszyć. Testowałem nowy amulet - powiedział spokojnie, prezentując skromnie wyglądający wisiorek.
- Zaskoczeni tak, ale nie wystraszeni - odpowiedziała z uśmiechem Księżna.
- Wydaje się, że działa bez zarzutu. Iluzja wyglądała naprawdę realistycznie…- dopowiedział Piwny Rycerz, wpatrując się w arcykapłana i z szacunkiem skinając głową. To ledwie początek drugiej części ich zlecenia, a on już miał okazję poznać jedne z najznamienitszych osób w tej części kontynentu. Bez wątpienia ten fakt robił na Zevranie wrażenie.
- Wspaniałe… - westchnęła cicho Tayra. Może gdy nadejdzie Czas, owy sztukmistrz i ją czegoś nauczy? Oczywiście, jeśli to jego dzieło…Chwilę później Tanyr rozwiał jej wątpliwości.
- Miło poznać - powiedział - Tanyr de Hayrys - przedstawił się, lekko skinąwszy głową. - Czytałem parę pana prac - dodał.
- Zdecydowanie działa. Ma możliwość zmiany tylko w jedną postać, czy wiele? - Zaciekawił się krasnolud, nie dając po sobie poznać, jak się cieszy, że jednak spotkał Desmonda.
- Dziękuję - odparł uprzejmie Desmond. - Amulet pozwala przyjąć tę jedną postać, jest to usprawniona iluzja. Zwykła iluzja oddziałuje na oczy i uszy, ale strzały i zaklęcia w nią wymierzone przelatują przez nią bez oporu. Usprawniona zaś uwzględnia czynniki na nią działające, co działa w obie strony gdyż także iluzja może oddziaływać na otoczenie. Jednocześnie, gdyby ktoś pokusił się o wykrycie magii, wysyła fałszywy odczyt amuletu odporości znajdującego się na szyji trolla - odpowiedział na zadane mu pytania, od razu rozwijając swoją wypowiedź.
- Bardzo przydatny - zauważył Eryk zastanawiając się przez chwilę, z pewnością nad możliwościami jego użycia.
- Dostaniemy go na czas naszej misji? - spytała dziarsko Lisa.
- Tak, i mam dla was kilka innych, dość szczególnych przedmiotów - odpowiedział Desmond, - ale najpierw zajmijmy się tymi pilniejszymi - dodał od razu.
 
Aronix jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 29-10-2020, 16:15   #8
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
- Sierżancie - rzekł Król, spoglądając na swojego żołnierza.
- Tak Wasza Wysokość - odpowiedział od razu Moss. - To te przedmioty - dodał po chwili, wykładając na stół dwa Ingijskie miecze, czarny pasek ze srebrną klamrą, oraz brązowy ze stalową.
Desmond jedną dłonią chwycił leżący na stole dość spory kamień, zaś drugą dotykał kolejnych przedmiotów podanych przez sierżanta, szepcząc przy tym jakąś inkantację.
- Gotowe, można je zabrać - oznajmił Desmond.
Podczas gdy sierżant zabrał się za pakowanie mieczy i pasków w tobołek, Desmond zwrócił się do obecnych.
- Teraz po połączeniu kamieni, poznamy kierunek i odległość w liczoną w stopach w jakiej znajdują się zaklęte przedmioty. Co ważniejsze, pozwoli także słuchać tego co się przy nich mówi - wyjaśnił spokojnie. Następnie pokazał zgromadzonym większy z kamieni.


Kamień był wielkości pięści dziecka i dobrze leżał w dłoni. Z kształtu sprawiał wrażenie przekrojonego na pół, a na jego płaskiej stronie wyraźnie widać było runy odpowiadające zaklętym przed chwilą przedmiotom.
- Wystarczy przyłożyć grotnik do odpowiedniej runy - powiedział i przykładając jeden kamień do drugiego zademonstrował jego działanie, oraz pokazał zgromadzonym efekt. Mały trójkątny kamień trzymał się większego i wyraźnie wskazywał na trzymany przez sierżanta pakunek, zaś jakby z jego wnętrza wyświetliły się trzy cyfry.


Namierzony cel znajdował się siedem stóp od niego. Zaraz potem mężczyzna rozłączył oba kamienie, aby uniknąć efektu echa.
- Gdy ninja uciekną z aresztu, będziecie mogli ich śledzić - powiedziała z dumą Księżna Margot.
- Dobry pomysł, - Tanyr skinął głową. - Nie będą zaskoczeni tym, że uda się im uciec z królewskiego więzienia? I kiedy nastąpi ta ucieczka? - spytał.
- Nie trafili do lochów, tylko do zwykłego aresztu. Powinni uciec, w końcu to ninja - odpowiedział spokojnie król i dystyngowanym gestem ręki dał sierżantowi znak do wyjścia.
- I nikt ich nie przeszukiwał - zauważyła Volume z uśmiechem, jakby to było celowe posunięcie z ich strony, a nie dokonane w pośpiechu przeoczenie.
Sierżant Moss tymczasem skłonił się królowi i królowej, a zaraz potem opuścił pomieszczenie.
- Sądzę, że uciekną tej nocy. Chyba słyszeli jak mówiłam o eliksirze prawdomówności? - powiedziała Księżna Margot, spoglądając po twarzach zgromadzonych.
- Słyszeli na pewno Wasza Wysokość, powiedziałaś to jasno i wyraźnie - odpowiedziała uprzejmie Volume.
 
Kerm jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 31-10-2020, 17:57   #9
 
Vess's Avatar
 
- Dobrze, przynajmniej to nie my będziemy musieli uważać na język, albo, żeby nie zabrać czegoś do wygódki. Jaki jest maksymalny zasięg nasłuchu i śledzenia? - August wolał wiedzieć, czy muszą przyszłym uciekinierom deptać po piętach, czy śledzić z bezpiecznej odległości.
- Jeszcze jedno... Może dobrze by było, gdyby jeden z uciekinierów zginął podczas próby ucieczki? - zaproponował Tanyr.
- Nasłuch i wskazanie kierunku raczej nie ma ograniczenia zasięgu. Mówię raczej, gdyż nie testowałem go jeszcze w Jamie, Miastach Krasnoludzkich czy w Podwodnej Atlantydzie Syren - odpowiedział Q. - Jedynie miernik odległości ma ograniczenie zasięgu do trzycyfrowej ilości stóp - dokończył.
- Nie wiemy czy mają kogoś tu w Matador - odpowiedziała Królowa Isabella, spoglądając na Tanyra. - Wówczas zostawiając przy życiu tylko jedno nic nie usłyszycie, bo nie będzie mieć do kogo się odezwać.
- Sami ze sobą, raczej by nie rozmawiali, chyba, że mają jakiś sposób komunikacji. - August postukał ustnikiem fajki w usta. -W otwartym terenie ta niecała mila, to nie taki duży dystans, szkoda, że jednostki są tylko w stopach. Jednak lepsze to, niż nic. - Skwitował krasnolud wzruszeniem ramion.
- W czasie ucieczki raczej nie będą rozmawiać o swych mocodawcach - wyraził przypuszczenie Tanyr.- No ale kto wie, może strach lub szczęście odbiorą im rozum - wyraził nadzieję.
Zevran z zaciekawieniem przysłuchiwał się rozmowie. Sam nie czuł się w obowiązku by w jakikolwiek sposób wcinać się do rozmowy. Wolał pozostawić to osobom, które niewątpliwie znały się na magii i mogły mieć pojęcie jak działają owe magiczne kamienie.
- Zawsze to jakaś przewaga po naszej stronie, warto spróbować i zobaczyć do czego nas nasi Ninja doprowadzą. - rzucił dyplomatycznie, tylko by zaznaczyć swoja obecność.
- Czy ninja nie zorientują się, że ich miecze potraktowano magią? - spytała Lisa.
- Zaklęcie jest niewykrywalne i uaktywnia się tylko wtedy, gdy cel jest namierzany. Musieliby użyć wykrycia magii w tym samym czasie, gdy będziecie ich podsłuchiwać - odpowiedział Desmond.
- To wszystko jest naprawdę wspaniałe i zajmujące - odezwała się Tayra rozmasowując sobie prawą brew palcem wzkazującym - Ale martwi mnie to, czy oni tego nie rozgryzą. W końcu to ninja, powinni coś podejrzewać i ostatecznie nie dać się tak nabrać - odgarnęła włosy z twarzy, westchnęła i wstała.
- Ktoś musiał to zaaranżować - myślała głośno, akcentując słowo ‘musiał’ - a skoro ten ktoś, to księżna, to wypadałoby zrobić fortel w fortelu - uśmiechnęła się figlarnie, ruszając teatralnie powolnym krokiem ku Tanyrowi i Zevranowi.
- Należy dać im jasno do zrozumienia, że to ich sprzymierzeńcy odpowiednio zadziałali, by dokonano tak wielkich zaniedbań. - przeciągnęła pytającym wzrokiem po wszystkich zgromadzonych - Nadążacie? Jakaś wiadomość, najlepiej napisana bezczelnym tonem… Żeby się nas spodziewali. - dalej mówiła już bardzo szybko - Potem ich zrugamy osobiście, powiemy o zaklęciu śledzącym na broni żeby zyskać ich zaufanie i każemy wracać ze sobą. Potem odegramy współkonspiratorów i załatwimy ich w kluczowym momencie. Oczywiście może nas pójść tylko garstka, ale zdolnych tu nie brakuje.
- O zaklęciu śledząco-podsłuchującym lepiej im nie mówić. To dzięki niemu doprowadzą was do spiskowców - zauważył Desmond.
- Słusznie, to nasz as w rękawie - Lisa zgodziła się z arcykapłanem. - Ale ich ucieczkę z aresztu warto uwiarygodnić - przyznała rację Tayrze.
- Ale raczej nie poprzez udawanie ich sojuszników - zauważył Kaelon, - zorientują się, zwłaszcza że dopiero co z nimi walczyliśmy - dodał szybko.
- Tanyr może rzucić iluzję i zmienić nasz wygląd - zauważył Sher.
- Szanowni państwo - powiedziała z uśmiechem Księżna, - cieszy mnie wasza chęć do działania, ale proponuję najpierw zobaczyć czym dysponujemy, a potem urządzić najlepszy plan działania - dokończyła i ciężko się było z nią nie zgodzić, gdyż nowy sprzęt mógł im dawać więcej opcji do wyboru.
 
Vess jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 01-11-2020, 21:37   #10
 
Mekow's Avatar
 
- Czy masz dla nas pierścienie pomocy? - spytała uprzejmie Księżna Margot.
- Tak, pięć z nich - odpowiedział Desmond, a następnie pokazał zgromadzonym wyściełany aksamitem drobny futerał, z kolekcję pięciu srebrnych, identycznie wyglądających pierścionków z trzema klejnotami.


- Aby wezwać pomoc należy przytrzymać rubin przez kilka sekund, aż zacznie świecić czerwonym promieniem światła. Każdy z pozostałych pięciu pierścionków dostaje impuls i aby odpowiedzieć należy przycisnąć szmaragd. Pierścień znajdzie dogodną lokację niedaleko celu i otworzy jednorazowy portal, który utrzyma się przez trzydzieści sekund. Jeśli zaś wystarczy drobniejsza pomoc, przyciskając szafir wzywamy na pomoc żywiołaka powietrza - “Q” wyjaśnił działanie pierścieni. - Ten wspaniały zestaw był testowany we wszelkich warunkach i doskonale się sprawdził. Czerwony promień światła bardzo pomaga namierzyć osobę wzywającą pomoc - dodał od razu.
- Bardzo przyjazna rzecz, zwłaszcza żywiołaki. Ten portal jest całkowicie jednorazowego użytku, czy po jakimś czasie się regeneruje jako ładunek? - Zapytał żywotnie zainteresowany August.
- Regenerują się, w około sześć dni - odpowiedział Desmond.
- Dziękuję, rozdamy je później - powiedziała zadowolona z pierścionków Księżna Margot i odebrała całą kolekcję od arcykapłana, przyglądając się jej w zamyśleniu.

- Ma pan coś przeciwko nieumarłym? - spytał Eryk.
- Naturalnie. Dla osób nie władających magią mam pierścienie Słońca - powiedział Desmond, prezentując dwa identycznie wyglądające złote pierścienie.


- Wystarczy skierować słoneczny klejnot w stronę nieumarłych i zacisnąć pięść. Chęci noszącego wystarczą, aby pierścień uaktywnił silne zaklęcie odesłania nieumarłych - wyjaśnił arcykapłan.
- O! To zdecydowanie coś dla mnie, z chęcią bym taki przyjął. - odpowiedział od razu Piwny Rycerz przyglądając się dokładnie złotym pierścieniom, o których była mowa. Cały czas w pamięci miał niedawną walkę z zombie w posiadłości Hantrela. Gdyby wtedy miał takie magiczne wsparcie, walka najprawdopodobniej nie stanowiłaby żadnego problemu.
- Ja też poproszę. Wobec nieumarłych czuję się niezbyt skuteczna - powiedziała Lisa wychodząc do przodu i zatrzymując się tuż obok Zevrana.
- Proszę zatem - powiedział Desmond podając im po pierścieniu. - Pamiętajcie, że macie tylko po jednym zaklęciu - przestrzegł ich oboje. Zev przyjął pierścień i przez dłuższą chwilę z zaciekawieniem mu się przyglądał. Biżuteria na ręku nie była do końca w jego stylu, no ale tutaj chodziło przede wszystkim o efekt w starciu z ewentualnymi nieumarłymi przeciwnikami, więc bez większego wahania wsunął go na serdeczny palec u lewej ręki.

- Zaś dla kolegów będących znawcami magii - zaczął Desmond spoglądając na Tanyra i Augusta, - mamy te oto srebrne różdżki - powiedział, prezentując im przedmioty.
Tayra zmierzyła go nieprzychylnym spojrzeniem, ale nic nie powiedziała. Nie wzgardziła by taką różdżką.


- Bardzo ułatwiają rzucanie zaawansowanych zaklęć. Z taką różdżką zużywa się znacznie mniej energii mana - wyjaśnił “Q”.
- To zdecydowanie coś dla mnie - powiedział Tanyr.
Magellan spojrzał na Augusta. Druga różdżka z pewnością przeznaczona była dla jednego z nich i musieli ustalić który z nich ją weźmie.
-No, takie coś, to rozumiem, jeszcze kilka mikstur odnawiających energię i można ruszać na małą armię. - Krasnolud zatarł dłonie, sięgając po różdżkę, by ją wypróbować.
Tanyr skinął głową.
- Tak, garść mikstur zdecydowanie by się nam przydała - poparł przedmówcę.
- Oczywiście, zapewnimy wam także eliksiry - odpowiedziała Księżna.
 
Mekow jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 01:44.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168