![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG - Historyczne Czy masz czasem wrażenie, że nie należysz do tej epoki? Czy chcesz spróbować żyć na zamku wzorem szlachcianki albo z husarzami przetrzepać skórę nieprzyjaciela? Zatem na koń! Wsiądź do naszego wehikułu i cofnij się w czasie dzięki mocy wyobraźni. |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #221 |
![]() | - Cieszyć zatem się powinniśmy iż jeszcze jeden sprawny w boju szlachcic dołączyć może do słusznej sprawy. - podniósł Piotr kubek w toaście. -Chyba waszmość, panie Biegański musiał się pod bramą mocno zdziwić jak takie przywitanie zobaczył. -zaśmiał się.
__________________ MG do gracza: Budzisz się martwy... |
| | |
| Reklama |
| |
| | #222 |
![]() | - Mości Biegański, tuszę, iż za złe takiego powitania mieć nie będziesz. - pan Sosnowski uśmiechnął się z zakłopotaniem, po czym przerwał na chwilę gdy z kuźni dobiegło walenie młotem - Ha! Tedy zdrowie gości i defensorów Rzeczplitej i jej wdów i sierot! - Wzniósł kielich grzanego miodu i wypił go do dna duszkiem. - Do dna! - krzyknął na koniec. W drzwiach kuchni pojawiła się gospodyni, wsparła się pod boki, pokręciła głową, po czym strzeliwszy uśmiechem do pana Dobrota zniknęła za drzwiami. Po chwili pojawił się pacholik niosący nowy dzban grzanego miodu. |
| | |
| | #223 |
![]() | - No, mości panowie, widzę, że waszmościów Morfeusz w swe objęcia bierze boście milkliwi. - zaśmiał się pan Jeremi. - Tedy ostatni toast wzniosę za powodzenie naszych peregrynacji jutrzejszych i obyśmy starościca, psiego syna, na pohybel przywiedli! Zdrowie! Do dna, mości panowie!. - z wyraźnym zadowoleniem wypił kolejną porcję trunku. - Mości Biegański, prosiemy do gościnnej gdzie posłanie na waszmości czeka. Jeno rzeknij jeszcze, czy z nami jutro do Warszawy ruszysz? Nijakiej godności za to mieć nie będziesz, król jegomość nijakiego starostwa za to waszmości nie da. Jeno u Świętego Piotra będą za to te kreski, które za drabinę do niebiesiech będą waszmości służyć. |
| | |
| | #224 |
![]() | Samuel Dobrot - To waść pod słynnym wojennikiem służył i wszyscyśmy radzi chętnie posłuchać o przewagach rycerstwa nad Moskwą i pludrakami ...- tu zacukał się sie nieco pan Dobrot, czy pana Piotra niebacznie nie uraził, więc by pokryć zmieszanie dokończył szybko : - Ja sam w pod Kremlinem byłem i siła rzeczy móglbym powiedzieć, szczególnie, że trunek zacny a i gospodarze mili wielce - widać Samuelowi nie umknęło powłóczyste spojrzenie jakim został obdarzony. - Pewnie też i wspólnych znajomych a lubo może i krewnych znajdziemy, bo tam przecież kwiat rycerstwa pociągnął. Po prawdzie to siła tam żołnierzy dobrych na zatracenie pojechało - pomarkotniał szlachcic i by frasunkowi ulżyć pociagnał solidnie z pucharka i ponownie go napełnił. - Zdrowie gospodarza !!! W Twoje ręce panie Sosnowski - zwrócił się do cześnika.
__________________ Nie daj Boh z Ivana pana, a z Marijki dobrodijki. Odkąd umarła mądrość błaznów, błazeństwo mędrków wzrosło niepomiernie. Co to jest nicość ? Pół litra na dwóch. Jestesmy tylko szeptem czasu, który przemija... |
| | |
| | #225 |
![]() | Napełniwszy kubek świeżym trunkiem pan Kazimierz dołączył sie do ostatniego toastu wturując panu Samuelowi - Zdrowie!...- wychylając zawartośc na raz. Taki już los żołnierza... - mówiąc zaglądną na dno kubka delikatnie oblizując się i cmokając. - jakoż mógłbym się gniewac trafiając do tak miłej kompaniji. Pan kazimierz rad byłby zostac jeszcze przy stole ,lecz zmeczenie długą podróżą i nie pochamowana chęc legnięcia w miękkie łoże zwyciężyła. Wstając żekł do cześnika - z wielką chęcią zabiore się z waścmościami, we dworze jak baba siedziec nie przywykłem. Odchodząc juz do swojej izby zwrócił sie, jeszcze do pana Samuela - myśle , panie bracie , ze nie jeden ani dwa przyjdzie okazja dłużej nam podeliberowac. Dobrej nocy życzę waszmością.
__________________ ...ciało masz nikczemne, ale dusze wielką... |
| | |
| | #226 |
![]() | Gdy pan Biegański zniknął w pokoju gościnnym, pan Sosnowski rzekł do pozostałych: - Tedy poszerzyła nam się kompanija. Wraz gdyśmy sami pocięci, to i Pan na Niebiesiech podróżnika nam zesłał. Mości panowie, tedy i ja na spoczynek się udam boć to wcześnie rano nam ruszać trzeba będzie. - co rzekłszy zniknął za drzwiami swego pokoju. Z podwórca, co jakiś czas, dobiegały odgłosy ulewy i burzy, z rzadka przerywane waleniem młota i kowadło. |
| | |
| | #227 |
![]() | Gdy tylko zamknęły się drzwi za panem Biegańskim podszedł do ławy stojącej opodal łoża. Rozebrawszy reszte przemoczonej odzieży położył ją na niej. Rozejrzał się dookoła po izbie podchodzac do okna, zadajac sobie pytanie: - coś ważnego musza robic, skoro w taką pogode i o tej porze w kowadło biją. Chwile jeszcze popatrzywszy obrócił się na pięcie podszedł do łóżka, położył się na mim i zaciągnął na siebie niedzwiedzie futro. Zasnął.
__________________ ...ciało masz nikczemne, ale dusze wielką... |
| | |
| | #228 |
![]() | Pana Sosnowskiego zbudziło potrząśnięcie. - Panie, ranek już. Trza nam jechać. - usłyszał, i otworzywszy oczy ujrzał nachylonego nad sobą Józwę. - Tedy daj mnie chwilę. - mruknął i spojrzał na wchodzącą do pokoju Joannę Kruczkowską z miednicą. - Mości Jeremi, wstawajcie. A i gości każcie pobudzić. Pan Dobrot i van Hager to na ławach się pospali w świetlicy. - pan Sosnowski spojrzał na nią, i obmywszy twarz rzekł: - Justynko droga, nie może to być? Jeno kielich czy dwa miodu i tak ich obaliło? - przerwał na chwilę - Aleć jeden w cudzoziemskich krainach bywał, a drugi ranion. To i niech im będzie, nie ma się co dziwować. - po czym wstał, ubrał portki, buty, koszulę i tak odziany wyszedł do świetlicy, gdzie w samym progu huknął, że pajęczyny u powały się zatrzęsły. - Pobudka, mości panowie! W drogę nam trza! Z podwórca wszedł i w progu stanął Tymoteusz. - Wasza miłość. Gotowe. Konie też. |
| | |
| | #229 |
![]() | Pierwszy otrząsnął się pan Samuel. Wzrokiem zgoła nieprzytomnym potoczył po izbie i chwycił się za głowę. - Jezusie Nazareński nie krzycz waszeć tak, boi mi w głowie dudni, jakoby tam wszystkie dzwony we Lwowie na raz biły. Podniósł się ciężko i poprawił wychodzącą z szarawarów koszulę. - Baty mi się należą panie Sosnowski. Ociec zawsze powtarzali by po miodzie okowity nie próbować. Bo uważ waszmość miód jako szlachetny, gdy z okowitą, prawda że żołnierskim trunkiem, ale prostym, zmieszany zostanie, tedy kwasi się od czego żółć następnego dnia człeka zalewa. - Nic to. Jajecznicy na boczku zjemy, zdrowie kompaniji zacnej naszej wzniesiemy, wnet wapory w żywocie ustaną. Wybacz panie Cześniku, ale wodą muszę łeb zlać by senność odpędzić. Wyszedł z dworu i do studni się skierował. Tu zawoławszy na pacholika, kazał sobie wiadrem wody naciągnąć i na głowę lać. Prychał przy tym na potęgę, bo wodę była lodowata, ale gdy po kilku pacierzach do izby wrócił mokrą czuprynę zdrową ręką przeczesując wyglądał lepiej znacznie. - Waszmościowie !!! - huknął - skowroneczek kwili, trzeba wstać po chwili...- i roześmiał się, znać że humor dobry mu już wrócił.
__________________ Nie daj Boh z Ivana pana, a z Marijki dobrodijki. Odkąd umarła mądrość błaznów, błazeństwo mędrków wzrosło niepomiernie. Co to jest nicość ? Pół litra na dwóch. Jestesmy tylko szeptem czasu, który przemija... |
| | |
| | #230 |
![]() | - No, mości Dobrot. Reszty nijak dobudzić. O! To i nasz pan Tomasz! Waszmościowie, pójdźmy do studni, coby reszcie obozowe budzenie sprawić! A ty, Joanno, jajecznicę dla wszystkich szykuj. - pan Sosnowski postąpił do studni, wody nabrał i w trzy ceberki nalał. - No, waszmościowie. Tedy resztę budźmy! - rzucił z nieco dzikim uśmiechem i błyskiem w oku. |
| | |
| Reklama |
| |