![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Archiwum sesji Innych Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach innych (wraz z komentarzami) |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #1 |
![]() | [sesja] Kaprysy Losu SkÅ‚ad osobowy (alfabetycznie - Hood - Nassair - SHAQER - Templarius Kolejność wypowiedzi: Najpierw MG potem reszta graczy w dowolnej kolejnoÅ›ci. W przypadku dialogów można pisać dowolnÄ… ilość postów. Zasady pisania: MyÅ›li wyrażamy w cudzysÅ‚owie "", dialogi kursywÄ…. Piszcie jak wam wygodniej, w pierwszej albo trzeciej osobie. WÅ‚aÅ›ciwie na razie tylko wprowadzenie niech bÄ™dzie przez Ukryte WiadomoÅ›ci, wy możecie juz pisać normalnie. Inne: Hood dołączy jak Å‚askawie przeÅ›le postać -------------------------------------------------------------------------------------- Kolejny piÄ™kny, letni dzieÅ„ nastaÅ‚ nad Orcusem Wielkim. Ptaszki ćwierkajÄ…, wiaterek lekko powiewa snujÄ…c siÄ™ pomiÄ™dzy drzewami i murami miast. ZdawaÅ‚oby siÄ™, że w tak piÄ™kny dzieÅ„ wszystko siÄ™ udaje i każdy jest szczęśliwy. Ale jednak nie wszystkim dopisuje Å›wietny humor… [user=184, 345, 743, 561, 1420, 532] Nassair: Ciężko Ci znaleźć Tassilo de Tresckow'a, wydaje siÄ™, że zapadÅ‚ siÄ™ pod ziemiÄ™. Nie bardzo wiesz gdzie teraz szukać. ZawÄ™drowaÅ‚eÅ› aż do Ostrogaru podążajÄ…c za nim i tu Å›lad siÄ™ urwaÅ‚. Nic dziwnego, to wielkie miasto peÅ‚ne ciemnych zakamarków. JeÅ›li miaÅ‚ tutaj znajomych, pewnie już go nie dorwiesz. PodróżowaÅ‚eÅ› dÅ‚ugo, wiÄ™c gdy tylko zobaczyÅ‚eÅ› karczmÄ™, natychmiast do niej wszedÅ‚eÅ›. Pod Spalonym ToboÅ‚kiem to zwykÅ‚a karczma jakich wiele. Widać jednak, że jest czysta i schludna. Nie duża, znajduje siÄ™ w głównej sali ledwie pięć stołów z dÅ‚ugimi Å‚awami. Dwa sÄ… puste. Przy barze Å›pi jakiÅ› żebrak. Pod Å›cianÄ… naprzeciwko drzwi siedzi kobieta (rasy elf), elf mężczyzna i dwaj mężczyźni rasy czÅ‚owiek [/user] [user=1413, 345, 743, 561, 1420, 532] SHAQER: WkurwiÅ‚eÅ› siÄ™, że hej. SzedÅ‚eÅ› sobie piÄ™knie do Ostrogaru a tu jakieÅ› typy ciÄ™ napadajÄ…. Normalnie można siÄ™ wnerwić. I jeszcze bezczelni tacy, obrabowali, pobili, wyÅ›miali i jeszcze powiedzieli na pożegnanie: "Pozdrowienia od Zatrutego Sztyletu", cokolwiek to miaÅ‚o znaczyć. Ponieważ byÅ‚eÅ› już prawie na miejscu, postanowiÅ‚eÅ› wejść do Ostrogaru i napić siÄ™ czegoÅ› mocniejszego w pierwszej lepszej karczmie. A pierwsza karczma jakÄ… ujrzaÅ‚eÅ› nosi wdziÄ™cznÄ… nazwÄ™ Pod Spalonym ToboÅ‚kiem. Przez całą drogÄ™ wyzywaÅ‚eÅ›, aż siÄ™ ludzie na ciebie dziwnie patrzeli. Teraz przechodzÄ…c przez drzwi karczmy nadal mruczaÅ‚eÅ› pod nosem zdanie, które bardzo utkwiÅ‚o ci w pamiÄ™ci - "Pozdrowienia od Zatrutego Sztyletu". Nie bardzo zwracaÅ‚eÅ› uwagÄ™ na to co siÄ™ wokół ciebie dzieje, skierowaÅ‚eÅ› siÄ™ prosto do lady, za którÄ… staÅ‚ uÅ›miechniÄ™ty karczmarz. [/user] [user=170, 345, 743, 561, 1420, 532] Templarius: Ostrogar - to pierwsze miasto, o którym pomyÅ›laÅ‚eÅ›, najwiÄ™ksze miasto na tym Å›wiecie! Zawsze chciaÅ‚eÅ› je zobaczyć, wiÄ™c czemu nie teraz? W tak dużym mieÅ›cie, na pewno znajdzie siÄ™ coÅ› do roboty. Z tÄ… myÅ›lÄ… ochoczo wyruszyÅ‚eÅ› przed siebie. MiaÅ‚eÅ› szczęście, akurat do Ostrogaru wybieraÅ‚ siÄ™ pewien starzec i rad byÅ‚, że spotkaÅ‚ ciÄ™ na drodze. ZaproponowaÅ‚ ci wspólnÄ… podróż, wiÄ™c przystaÅ‚eÅ› na to. Staruszek byÅ‚ miÅ‚y i przypominaÅ‚ ci trochÄ™ wuja. Przyda mu siÄ™ eskorta. DziÄ™ki temu już nazajutrz dotarÅ‚eÅ› na miejsce. A owo miejsce zaparÅ‚o ci dech w piersiach! Jakże to ogromne miasto różniÅ‚o siÄ™ od znanego ci lasu! Wysokie budowle, grube mury, zauważyÅ‚eÅ› w tym coÅ› wspaniaÅ‚ego. Już w samym mieÅ›cie doszedÅ‚eÅ› do wniosku, że podróż mimo wszystko byÅ‚a mÄ™czÄ…ca. PożegnaÅ‚eÅ› siÄ™ ze staruszkiem, który za twÄ… eskortÄ™ daÅ‚ ci sztukÄ™ zÅ‚ota. Teraz należaÅ‚oby znaleźć jakÄ…Å› karczmÄ™ – najlepsze miejsce by poszukać pracy, najeść siÄ™ i wyspać. Pierwsza karczma jakÄ… ujrzaÅ‚eÅ› to Pod Spalonym ToboÅ‚kiem. MaÅ‚a, czysta karczma, w sam raz na dobry poczÄ…tek. W głównej sali znajduje siÄ™ pięć stołów, tylko część jest zapeÅ‚niona. Nawet nie zwracasz na to za bardzo uwagi, twój wzrok przyciÄ…gajÄ… butelki z różnymi trunkami stojÄ…ce na półkach za uÅ›miechajÄ…cym siÄ™ do ciebie barmanem. [/user]
__________________ Zamiast mówić "dziękuję" - daj mi pozytywną reputację ;) Do the impossible, see the invisible. Touch the untouchable, break the unbreakable. |
| |
| Reklama |
| |
| | #2 |
![]() | Do karczmy wchodzi młody, niski człowiek.Jego ogorzała od słońca twarz i ciemne, długie , zaniedbane włosy wskazują na kogoś z niskich klas społecznych. Na twarzy ma kilkudniowy ,młodzieńczy zarost. Ubrany jest w obszerny, brudnozielony płaszcz, pod nim zaś widać zarysy długiej pochwy przy pasie. Znad lewego barku wystaje mu gryf łuku. Omiata pomieszczenie ciekawskim wzrokiem, jakby chłonąc każde nowy obraz, który tu spostrzega. Niepewnie podchodzę do lady, uśmiechając się do barmana. Witaj dobry człowieku. Szukam czegoś taniego do jedzenia. - spoglądam na twarz karczmiarza - Nie pogardze też jakimiś informacjami pomocnymi przy znalezieniu pracy dla kogoś spoza miasta.- mówiąc to oglądam się przez ramię, obrzucając bacznym spojrzeniem resztę gości.
__________________ "You bringin' weapons?" "No." "Then you ain't changin' nothin'." |
| |
| | #3 |
![]() | Mężczyzna, który przed momentem pojawiÅ‚ siÄ™ w drzwiach gospody spowodowaÅ‚, że wszystkie oczy jak na jakiÅ› umówiony znak obróciÅ‚y siÄ™ w jego kierunku. ByÅ‚o tak zapewne, gdyż wyglÄ…d miaÅ‚ żaÅ‚osny i caÅ‚y czas mieliÅ‚ pod nosem sÅ‚owa powszechnie uważane za obraźliwe a niekiedy nawet wulgarne. Kilka osób odważyÅ‚o siÄ™ parsknąć z rozbawieniem, lecz spotkaÅ‚o siÄ™ to z mrożącym krew w żyÅ‚ach spojrzeniem. Mężczyzna dostojnym, lecz w tych okolicznoÅ›ciach nieco zabawnym, krokiem skierowaÅ‚ siÄ™ w stronÄ™ karczmarza. Ten uÅ›miechniÄ™ty od uch do ucha staÅ‚ niezrażony i bezczelnie gapiÅ‚ siÄ™ w nowoprzybyÅ‚ego. „ Co siÄ™ koÅ‚ku cieszysz. GdybyÅ› byÅ‚ na moim miejscu innÄ… miaÅ‚byÅ› minÄ™” Warto teraz słów kilka wspomnieć o wyglÄ…dzie jego, przybyÅ‚ego rzecz jasna. Strój, w który byÅ‚ przyodziany z pewnoÅ›ciÄ… można niegdyÅ› byÅ‚o nazwać wykwintnym, lecz teraz widać na nim byÅ‚o Å›lady krwi a miejscami potargany byÅ‚ niemiÅ‚osiernie. Pod niebiesko zÅ‚otÄ… niegdyÅ› tunikÄ… widać byÅ‚o okazaÅ‚y brzuch. Jeżeli widok ubioru wywoÅ‚ywaÅ‚ Å›miech to widok twarzy byÅ‚ bardziej groteskowy. Wielki czerwony, prawdopodobnie zÅ‚amany nos byÅ‚ czymÅ› co jako pierwsze rzucaÅ‚o siÄ™ w oczy. W drugiej kolejnoÅ›ci walczyÅ‚y z sobÄ… podbite oczy oraz nabrzmiaÅ‚e od ciosów wargi. WÅ‚osy miaÅ‚ jasne lecz posklejane krwiÄ…. Jakby tego byÅ‚o maÅ‚o krok jego wydawaÅ‚ siÄ™ być podyktowany jakby olbrzymim cierpieniem. Para gorejÄ…cych wÅ›ciekÅ‚oÅ›ciÄ… oczu taksowaÅ‚a uważnie otoczenie. Przy boku wisiaÅ‚ niegdyÅ› sztylet jakowyÅ› lecz teraz ujrzeć tam można byÅ‚o jedynie zerwany rzemieÅ„. Z ozdób nie miaÅ‚ na sobie nic za wyjÄ…tkiem medalionu na szyi przedstawiajÄ…cego symbol Oriaka. - Zbójcy karczmarzu. Napadli mnie zeszÅ‚ej nocy. CaÅ‚y Å‚adunek skradli a mnie na Å›mierć z gÅ‚odu i wyczerpania zostawili. Lecz jak widzisz stojÄ™ tu przed TobÄ… caÅ‚y i zdrowy gdyż spryt mój com go z mlekiem matki wyssaÅ‚ pozwoliÅ‚ mi przebyć tÄ™ jakże dÅ‚ugÄ… i niebezpiecznÄ… drogÄ™. - Przerywa na moment by zaczerpnąć powietrza i przesunąć jÄ™zykiem po zapierzchÅ‚ych wargach, lecz robiÄ…c to zapomniaÅ‚ siÄ™ mimowolnie i twarz jego na moment pokryÅ‚a siÄ™ grymasem bólu. To jednak nie zakoÅ„czyÅ‚o tyrady, która niczym wzburzona woda zalewaÅ‚a wszystko niepowstrzymanym potokiem słów. – I tak gdym ludzi na trakcie pytaÅ‚ wszyscy kierowali mnie tutaj mówiÄ…c, iż wÅ‚aÅ›ciciel poczciwy jest i innym zawsze w potrzebie pomoże. Takom stojÄ™ przed TobÄ… nagi w swej biedzie i proszÄ™ byÅ› strawy nieco daÅ‚ bym siÅ‚y kolejnego dnia miaÅ‚ podjąć dalszÄ… drogÄ™. |
| |
| | #4 |
![]() | Mężczyzna siedział jak zwykle w rogu sali, plecami do drzwi. Nie dało to wiele, bo o tej porze dnia w karczmie było bardzo jasno. Może dlatego siedział w kapturze, spod którego nie błyszczały niezdrowo oczy. Dziwne było to, że jedząc nie zdjął rękawic. Trudno było go ocenić siedzącego za stołem, ale musiał mieć około dwóch metrów wzrostu i ważył równie sporo. Miał na sobie zbroje zrobioną z połączonych kawałków skóry i metalu. Skórzane spodnie i wysokie buty. Na ławie leżał mały plecak, krótki łuk refleksyjny i ogromnych rozmiarów szabla. Spod kaptura mężczyzna zerka na pierwszego wchodzącego, przyglądając mu się całą drogę od drzwi do szynku. Gdy już spuścił głowę i miał powrócić do posiłku do gospody wszedł drugi człowiek. Ten wywołał u niektórych bywalców karczmy wybuch śmiechu. Jemu mężczyzna przyglądał się dłużej, do momentu aż ten nie skończył swej przemowy. - Hmm... - odchrząknął głośno, by zwrócić uwagę na siebie. - Jak Cię zwą Panie ??? - zapytał we wspólnym z jakimś dziwnym akcentem. Mimo że nie widać na kogo patrzy, pewnym jest do kogo skierował pytanie.
__________________ And then... something happened. I let go. Lost in oblivion -- dark and silent, and complete. I found freedom. Losing all hope was freedom. |
| |
| | #5 |
![]() | Ludzie najwyraźniej cieszyli się, że tyle nowych przybyło - zawsze to jakieś urozmaicenie podczas obiadu. Wyglądali na niezwykle przejętych za każdym razem gdy w drzwiach pojawiała się nowa osoba, i natychmiast zaczynali szeptać. Templarius: Karczmarz uśmiecha się do ciebie jeszcze szerzej, a wydawałoby się, że to niemożliwe. - Tanio i smacznie - jajecznica ze świeżym chlebem i dobre piwo do tego. Zaraz podam. A jeśli chodzi o prace, to ci tu koło lady wyglądają jakby kogoś szukali. - wskazał stół (1) skinieniem głowy. W oczekiwaniu na obiad odwróciłeś się do gości karczmy. Tylko jeden stół jest pusty (4). Reszta jest prawie całkowicie zapełniona. Tylko przy stole w kącie sali (5) siedzi samotny mężczyzna z naciągniętym kapturem. Po chwili przez główne wejście wchodzi najwyraźniej pobity mężczyzna i marudzi nie przebierając w słowach. SHAQER: - Bardzo mi przykro panie z powodu tego co się stało. Niestety jestem zwykłym karczmarzem, nie opływam w luksusach i zobowiązany jestem pobierać opłatę za każdą strawę wydaną z kuchni. Spytaj panie, czy może ktoś z obecnych nie zechce opłacić pańskiego jedzenia. W tym momencie usłyszałeś, że ktoś woła cię ze stolika stojącego w rogu karczmy (5). - Jak cię zwą Panie? - spytał mężczyzna. Nassair: Siedziałeś sobie spokojnie i konsumowałeś jedzenie, gdy żal zrobiło ci się pobitego człowieka. Gdy usłyszałeś, że nie ma czym zapłacić za strawę, zastanowiłeś się, czy by mu nie ufundować jedzenia. Postanowiłeś przemyśleć to dobrze, a w międzyczasie zawołałeś nieznajomego, który ze zdziwieniem odwrócił się na twoje wołanie. Zajrzyjcie do mojej galerii - jest tam plan karczmy.
__________________ Zamiast mówić "dziękuję" - daj mi pozytywną reputację ;) Do the impossible, see the invisible. Touch the untouchable, break the unbreakable. |
| |
| | #6 |
![]() | Czekam kilka chwil na jedzenie, bacznie przyglądając się jegomościom przy stoliku (1). "Cholera, żeby tylko mieli jakąś robotę... złotem nie śmierdzę. Szkoda, że wuj nie zostawił mi czegoś jeszcze w spadku..." - gorzko uśmiecham się do moich myśli. Kiedy już gospodarz poda mi jadło, udaję się do pustego stołu (4) , odpinam miecz , zdejmuję łuk wraz z kołczanem i kładąc wszystko obok siebie, owijam szczelnie w płaszcz,który również zdejmuję. Pozostaję tylko w lnianej, szarej koszuli i brzydkich, niewprawnie pozszywanych z kilku kawałów skóry brązowych spodniach. Siadam przodem do stolika (5) i co jakiś czas znad miski spoglądam na nieznajomego.
__________________ "You bringin' weapons?" "No." "Then you ain't changin' nothin'." |
| |
| | #7 |
![]() | Pobity mężczyzna obróciÅ‚ siÄ™ stronÄ™ skÄ…d doszedÅ‚ do niego gÅ‚os. ChwilÄ™ spoglÄ…daÅ‚ na jegomoÅ›cia poczym wolnym krokiem udaÅ‚ siÄ™ w kierunku jego stolika. - Witaj szlachetny panie. ZwÄ… mnie Orm i jestem znanym kupcem, choć tu pewnie jeszcze nikt o mnie nie sÅ‚yszaÅ‚ gdyż wczeÅ›niej swe interesy prowadziÅ‚em w okolicy Usatuu. „I lepiej bym ZrobiÅ‚ gdybym tam zostaÅ‚” - Po Twym stroju wnioskujÄ™, iż jesteÅ› wprawionym wojem. MuszÄ™ przyznać, że przydaÅ‚by mi siÄ™ ktoÅ› taki do pomocy. Lecz niestety zemsta musi poczekać gdyż teraz, gdy nie mam grosza przy duszy byÅ‚bym wdziÄ™czny panie gdybyÅ› wskazaÅ‚ mi kogoÅ›, kto pracÄ™ jakÄ…Å› mógÅ‚by zaoferować. SekundÄ™ przyglÄ…da siÄ™ mężczyźnie poczym dodaje Å›ciszonym i już zdecydowanie mniej pewnym gÅ‚osem. - Jednak byÅ‚bym rad gdybyÅ› wspomógÅ‚ mnie w tej chwili kilkoma miedziakami gdyż żołądek mój przedziwne harce wyczynia.
__________________ It`s not a vengance, It`s Punishment |
| |
| | #8 |
![]() | Trudno było dociec gdzie spod kaptura kieruje wzrok mężczyzna, pewnikiem zerkał na ofiarę napadu stojącą przed stolikiem. Wrzucił sobie kęs mięsiwa w usta. - Zatem nie stójcie tak Panie Orm, siadajcie, siadajcie. - Wskazał ręką miejsce naprzecie siebie. - Mnie zwą Demeroth, i mieliście racje nigdy nie słyszałem o Usatuu. - Nazwa wymówiona przez mężczyznę brzmiał zgoła inaczej, niż ta którą wymówił kupiec, choć można by przysiąc że chodziło o to samo miejsce. Mężczyzna uniósł trochę głowę, patrząc zapewne na Karczmarza. - Gospodarzu nasz, daj temu człekowi strudzonemu misę, aby mógł się obmyć. Podajcie też jadła i napitku jakowegoś. Wszak Pan strudzony niesłychanie, widać że w nieszczęście odziany, nie godzi się zostawiać tak człowieka porządnego.
__________________ And then... something happened. I let go. Lost in oblivion -- dark and silent, and complete. I found freedom. Losing all hope was freedom. |
| |
| | #9 |
![]() | Gdy pobity mężczyzna dosiadł się do stolika, wszyscy wrócili do swoich obiadów. No, prawie wszyscy. Elfka podniosła się i wstał od stołu (1), po czym skierowała się w waszą stronę i usiadła przy stole wraz z Ormem i Demerothem, tyłem do sali. - Mam nadzieję że nie macie nic przeciwko temu, abym się dosiadła. Otóż usłyszałam panie, jak wypowiadałeś słowa "Zatruty Sztylet" wśród swych złożeczeń. Tak się składa, że wiem co to za jedni i wiem gdzi ich znaleźć. Nawet wybieram się w tamtym kierunku. Potrzebuję również wszelkiej możliwej pomocy, oczywiście za odpowiednie wynagrodzenie. - po tych słowach uśmiecha się do towarzyszy i odwraca do siedzącego za nią człowieka. - Może jesteś zainteresowany?
__________________ Zamiast mówić "dziękuję" - daj mi pozytywną reputację ;) Do the impossible, see the invisible. Touch the untouchable, break the unbreakable. |
| |
| | #10 |
![]() | Na wspomnienie „Zatrutego Sztyletu” Orm drgnÄ…Å‚ mimowolnie. - Nie może być WyjÄ…knÄ…Å‚. Miska z wodÄ… zabarwiona już szkarÅ‚atem odbijaÅ‚a zdziwienie na jego twarzy. Lecz niemal od razu twarz mu stężaÅ‚a. - Panie Demeroth dziÄ™kuje za okazanÄ… pomoc. Wiedz, że pamięć Twych szlachetnych we mnie nie zagaÅ›nie. Nie wiem jak Ty panie ani ten czÅ‚eczyna siedzÄ…cy przy stoliku obok, lecz ja przyjmuje proÅ›bÄ™ tej Å›licznej istoty. Dama w potrzebie to dla mnie wystarczajÄ…ca zachÄ™ta a to, że przy tym zaÅ‚atwiÄ™ moje interesy dziaÅ‚a w dwójnasób motywujÄ…co. Gdy koÅ„czy przemowÄ™ przyglÄ…da siÄ™ zarówno mężczyźnie jak i elfce choć na niej wzrok jego zatrzymujÄ™ siÄ™ o wiele dÅ‚użej. ChwilÄ™ tÄ™ przerywa moment podania posiÅ‚ku jednak nim zaczÄ…Å‚ go spożywać zapytaÅ‚ jeszcze. - Pani czy mogÅ‚abyÅ› zdradzić mi swe imiÄ™? Zazwyczaj lubiÄ™ wiedzieć jak nazywajÄ… siÄ™ osoby, z którymi przyszÅ‚o mi pracować. Ah byÅ‚bym zapomniaÅ‚. Ty również szlachetny panie. GdybyÅ› raczyÅ‚ podzielić siÄ™ z nami swym imieniem chÄ™tnie zaprosilibyÅ›my CiÄ™ do naszego stoÅ‚u , Po skoÅ„czeniu zdania niczym już nie skrÄ™powany rozpoczyna jeść.
__________________ It`s not a vengance, It`s Punishment |
| |
| Reklama |
| |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| WyglÄ…d | |
| |
Podobne wÄ…tki | ||||
| WÄ…tek | Autor wÄ…tku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| Tabele Losu | Solfelin | Comatorix | 0 | 09-24-2006 01:53 |
| [komentarze] Kaprysy Losu | Redone | Archiwum sesji Innych | 20 | 06-25-2006 12:41 |
| [Kryształy Czasu] Kaprysy losu | Redone | Archiwum rekrutacji | 8 | 01-17-2006 19:48 |