![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Archiwum sesji Innych Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach innych (wraz z komentarzami) |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #41 |
![]() | - Niewyciągałbym tak pochopnie ręki do krasnoluda którego przed chwilą obraziłeś - powiedział groźnie - masz poważne szczęście że mój humor ma się dziś dobrze - dodał po chwili- Jam Draco, kłaniać się nie będe bo niema do czego - powiedział z szyderczym uśmiechem. A co do ciebie pani, o jakiej przygodzie mówisz? Jeśli o jakiejś na której można się nieco wzbogacić to z przyjemnością się dołącze, wszak złota nigdy zawiele, prawda?
__________________ Nie należy ufać ludziom to się zawsze żle kończy .... dla nich :] |
| |
| Reklama |
| |
| | #42 |
![]() | Ów jegomość, którego Chekelea tak znacznie przestraszył zmierzył was groźnym wzrokiem i podszedł do ławy ignorując szydercze uśmiechy klientów. Dwaj hazardziści zaczęli podjudzać strażnika. - Tak się dasz waćpanie poniżać jakiemuś chłystkowi? Ha! Co z ciebie za strażnik. Nie no kogo w dzisiejszych czasach przyjmują na stróża porządku. No hańba po prostu... - No dalej tnij sukinsyna haha - ten drugi zaczął się opętańczo śmiać. Strażnik rzucił tylko na nich okiem i już zabierał się do siadania... gdy zauważył zniknięcie niziołka. Zaczął go natychmiast poszukiwać dookoła. - Kto do cholery widział mego więźnia? po czym zwrócił się do Chekelea: - Ty! Jak przez ciebie nie znajdę tego zasranego Mimika, to zapłacisz mi za to głową! Po czym natychmiast wybiegł z gospody nie czekając na odpowiedź. Zawiedzeni hazardziści powrócili do dalszej gry, a co niektórzy klienci poczęli Wam uważniej ale i ostrożniej się przyglądać. Chłopcy podbiegli i uprzątnęli cały bałagan na ławie wywołany przez Chekelea, a spotęgowany jeszcze niezgrabnym wejściem Draco. Po chwili podszedł także karczmarz. - Mości panie wojowniku - zwrócił się do Chekelea - Domagam się jakiejś rekompensaty za wyrządzone tu przez Pana wybryk, szkody. Jakże to przystoi tak się zachowywać w spokojnej gospodzie? Przecie to nieprzystoi - pokręcił smutno głową i lekko się pochylił ściszając głos - A tak między nami, to narobiłeś sobie Panie niezłego bigosu, tak wyrolować straż, nonono... wyciągnął nieśmiało rękę po należne pieniądze za szkody. Naguko, przed gospodą podszedł do wozu Draco. Zajrzał do środka uważnie przeglądając znajdujące się tam szpargały, nic jednak ciekawego nie znajdując. Nieufny koń zaczął się trochę wiercić i cicho rżeć. Nagle za sobą Naguko usłyszał jakieś sapanie. Odwrócił się energicznie, lecz przed nim, pod oknem gospody znajdowały się jedynie beczki. Wyglądają jakby stały tu od dawna, czuć od nich nagniłą kapustą i nieco stęchłym winem. Większość jest pootwierana. Zbliżające się liczne kroki okazały się grupą czterech halabardników prowadzonych przez jednego z wcześniejszych klientów gospody - Szybko, szybko panowie. Wasz kolega może mieć kłopoty. Tak, tak powtarzałem przecież, że był uzbrojony po zęby. A jak mu z oczu patrzało! I ta tarcza... Zbliżają się na wpół biegiem. Już mają otwierać drzwi gospody (najwyraźniej nie zauważają w mroku Naguko), gdy te otwierają się na oścież i wpada na nich strażnik. Lekko się zatoczyli jednak utrzymując go na nogach. - Co się dzieje!? Kto cię śmiał zaatakować? Dawaj nam go tu! Ej kimżeś ty właściwie jest? Z jakiego oddziału? Widać coś im nie pasuje... - Ja ee no ja z gwardii Von Durlinga. Eskortowaliśmy więźnia i mi cholera zwiał. Wydaje Ci się to jednak, Naguko lekko naciągane - No a co z tym co Cie atakował? Pokaż go nam! Strażnik zrobił przejście w drzwiach - Tam siedzi, to ten z tarczą i toporem, obok kobiety i krasnoluda. Zajmijcie się nim, ja musze szukać niziołka do cholery... Zaczął się niecierpliwie rozglądać, niewiele widząc w mroku i przez swe lekko przepite oczy.
__________________ ... nienawiścią żyję, nienawiścią umrę... ...posiadam wiarę, którą sam stworzyłem... |
| |
| | #43 |
![]() | Chekelea - Mnie sprowadzają tu sprawy osobiste, ale przydali by mi sie kamraci - mówi z uśmiechem na twarzy. Spoglądając na przybyłego gospodarza zauważa otwarte drzwi i wchodzących przez nich strażników poczym szybko wstaje i mówi - No to na mnie czas - wskazuje w stronę drzwi i kłania sie damie - jest tu inne wyjście albo duże okno? prowadź szybko, a solidnie zapłacę! - zwraca się do karczmarza, poczym zaczyna podążać za nim w stronę zaplecza. Odchodząc dodaje - Do zobaczenia piękna Pani - mruga i przyśpiesza kroku. |
| |
| | #44 |
![]() | - Heh kretyn nie kretyn z napompowanym do granic możliwości mniemaniem o sobie lecz pomóc trza - burknął pod nosem tak iż słyszeć to mogli tylko nieliczni siedzący najbliżej niego. Pochwycił topór w swe potężne dłonie poczym ruszył pośpiesznym krokiem za Chekelea'ą który zniknął w drzwiach do spiżarni wraz z karczmarzem. Wpadł do wypełnionego jadłem zaplecza w którym unosiła się przyjemna woń mięsiwa i innych specyjałów. Dostrzegł wychodzącego właśnie przez okno Chekelea'ę któremu pomagał karczmarz. - Hej ty! - wrzasnął do postaci stojącej już w oknie - przed karczmą stoi mój wóz, koń będzie wiedział dokąd iść, ja ich tu zatrzymam - te słowa powiedział z wyraźnym uśmiechem, oblizując wargi - Mości karczmarzu bądź tak dobry i zrób to o co Cię za chwilkę poproszę a mianowicie WYP*******J STĄD. - Karczmarz widząc szaleńczą minę krasnoluda czym prędzej wybiegł z pomieszczenia - I powiedz im którędy uciekł - wrzasnął jeszcze za uciekającym w popłochu człowiekiem.
__________________ Nie należy ufać ludziom to się zawsze żle kończy .... dla nich :] |
| |
| | #45 |
![]() | Chekelea - Nie zostawię cię tu samego. Dzięki za chęć pomocy mimo mego zachowania - mówi wracając z powrotem do wnętrza pomieszczenia - Ale razem stawimy im czoła - po czym zakłada tarcze i chwyta topór - I to będzie piękna walka - uśmiecha się i spogląda na krasnoluda. |
| |
| | #46 |
![]() | - No masz ci los - powiedział krzątajac się po spiżarni w poszukiwaniu oliwy - To nadepnięcie mi na odcisk, a właściwie na moje jadło to nie był przypadek, to raczej jakieś skłonności samobójcze - powiedział z usmiechem - No to może się na coś przydasz, zabarykaduj drzwi, tylko lekko niech tu sie dostaną, i poszukaj oliwy i czegoś do podpalenia. Puścimy tą nore z dymem! - wrzasnął śmiejąc się potężnym grubym głosem tak iż szyby w oknach zadrżały.
__________________ Nie należy ufać ludziom to się zawsze żle kończy .... dla nich :] |
| |
| | #47 |
![]() | Tarra Tarra czując szykujące sie kolejne starcie , zaczęła wycofywać się do drzwi, wiedziała że nie może im pomóc, bo z walką nie było u niej najlepiej . Wiec jak na damę przystało wyszła na zewnątrz aby oszczędzić sobie krwawych widoków... Kiedy wyszła z karczmy zauważyła jegomościa, który pobiegł za niziołkiem, wolała nie pokazywać się mu wiec, czym prędzej wskoczyła do wozu stojącego obok karczmy i czekała na dalszy ciąg wydarzeń... |
| |
| | #49 |
![]() | Draco wraz z Chekelea "wycofali" się na zaplecze, gdzie krzesłami i skrzynkami zabarykadowali drzwi, jednocześnie wyrzucając karczmarza z kuchni przez tylne drzwi na podwórze. Draco począł przetrząsać wyposażenie kuchenne odnajdując poszukiwaną oliwę w 5, pełnych dzbanach. Chekelea polał nimi ułożoną barykadę, a Draco zajął się krzesaniem iskier, po chwili zapruszając stosik ogniem. Płomień zaczął wesoło tańczyć i skwierczeć, po paru sekundach całe drzwi zajęły się ogniem, a kuchnia napełniła duszącym dymem. Wojownicy zmuszeni tym faktem byli wyjść na podwórze. Przestrzeń między domami jest niewielka, jej środek jest lekko obniżony, a obłożony kratkami blokującymi zejście do cuchnących kanałów. Wszędzie dookoła leżą starty śmieci i popiskują wśród nich szczury. W uliczce prowadzącej na ulicę przed gospodą właśnie zamilkły kroki, to karczmarz już stąd wziął nogi za pas. Niebo jest lekko zachmurzone, księżyc daje więc niewiele światła. Klienci gospody widząc zachowanie Chekelea i Draco na widok wchodąacych 4 halabardzistów usunęli się pod ścianę, a wraz z nimi Tarra, która chyłkiem się wymknęła z gospody. Zdążyła jeszcze jednak zauważyć, że halabardziści rozeznali się w sytuacji i już mieli wyważać drzwi do kuchni, gdy zaczął dobywać się spod nich krztuszący dym. Cała klienteria gospody natychmiast rzuciła się do wyjścia tratując się nawzajem. Niektórzy z nich zaczęli nawet próbować wyskakiwać oknami, jednak przez swe grube brzuchy w nich poutykali. Tarra jednak wygodnie usadowiła się w wozie, nie zwracając na siebie żadnej uwagi mężczyzny przeszukującego beczki. Spokojnie zaczęła obserwować wytaczającą się tuszę z karczmy. Naguko ostrożnie podszedł to tych kilku nadpsutych beczek. wytężył swój wzrok lecz nic konkretnego nie zauważył. W ich wnętrzach znajdowały się tylko resztki jedzenia i jakieś siki. Jedynie jedna z beczek jest szczelnie zamknięta wiekiem, wydaje się jednak jak gdyby lekko się "trzęsła" i sapała, a w dotyku lekko jest miękka. Strażnik poszukujący swego zbiega pobiegł w głąb ulicy uważnie się po drodze rozglądając i marudząc pod nosem. W okolicznych kamienicach zaczęły się zapalać światła, a kilku ich mieszkańców wyszło na ulicę przyglądając się uciekającym ludziom.
__________________ ... nienawiścią żyję, nienawiścią umrę... ...posiadam wiarę, którą sam stworzyłem... |
| |
| | #50 |
![]() | Naguko Naguko przyjrzał się dokładnie nietypowej beczce po czym wykonał niesłychanie szybki i skomplikowany gest wypowiadając kilka słów. Kość przeznaczenia: [dice:518d056f61]1d6 = 508712812 [/dice:518d056f61] Pozostałe kości: [dice:518d056f61]3d6 = 2114714148 [/dice:518d056f61] - Zmieniaj się w kogoś kogo tu nie widzieli i chodź za mną. [user=1206,1508] Mam nadzieję że taką wiadomość mogę Ci tutaj zostawić. Oczywiście rzuciłem hipnozę. [/user]
__________________ Pray for peace, train for war! |
| |
| Reklama |
| |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| Sen O Deszczu [Lhianann] | Kutak | Archiwum sesji Innych | 68 | 09-28-2006 22:08 |
| [komentarze do sesji] W:GW - Z deszczu pod rynnę | Vangard | Archiwum sesji Innych | 51 | 04-27-2006 09:08 |
| [Wiedźmin: Gra Wyobraźni] Z deszczu pod rynnę | Vangard | Archiwum rekrutacji | 16 | 01-27-2006 16:17 |