Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Inne
Zarejestruj się Użytkownicy

Sesje RPG - Inne Tutaj możesz zagrać w tych światach, które zostały pominięte powyżej. Czy będzie to rządzona przez orki Orchia, czy może kosmos w erze, kiedy słońca zaczynają gasnąć.. Na pewno znajdziesz tu coś dla siebie.


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 04-12-2017, 21:05   #21
 
Slan's Avatar
 
Daichi i Marko.
Enkh wyraźnie, już drugi raz tego dnia, oklapła, i popatrzyła trwożnie.
- Rozumiem. Za wywołanie wojny, przyjmę karę wystrzelenia z katapulty z godnością – wyciągnęła ręce do zakucia w kajdanki.

Marko.
Wcześnie Gdy Aiko już udzieliła już informacji i młody policjant wracał do mieszkania, młody chłopak, chyba brat jego rozmówczyni.
- Siostra zapomniała powiedzieć, że zaprasza pana na herbatę tak jutro , po południu

Aiko
- No to cudnie – rzekł Hideki radośnie.
Było ciepło, więc udali się na dwór prawie nie zmieniając ubrań. Po drodze natknęli się na dwie dziwne sytuacje. Pierwsza była kawalkada jeźdźców przemierzająca, którzy emanując nieuchronną groźbą. Wywodzili się z różnych nacji, ale wydawali się być spokrewnieni. Nosili uszate futrzane czapki, długie ostrza przy pasie, na plecach ciężkie arbalety, a dosiadali łośdźwiedzi. Drugą była dziwna w zielonych jedwabiach, wokół której szyi owinięte miała węże, które wydawały się wodzić wokół wzrokiem za przechodniami. Potem stanęli przed sklepem i Hideki poszedł kupić kolię, i wyszedł zadowolony, choć zderzył się z kimś, kto także niósł paczkę, ale to paczkę.
 
__________________
Myśl tysiąckrotna to tysiąckroć powtórzone kłamstwo.
Myśl jednokrotna, to niewypowiedziana prawda...
Cisza nastanie.
Awatar Rilija
Slan jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 05-12-2017, 20:33   #22
 
Prince_Iktorn's Avatar
 

Przed mieszkaniem Aiko w Zachodnim Przedmieściu, ranek


Marco lekko zarumieniony odchrząknął.
- Będzie mi bardzo miło, dziękuję. - odruchowo chciał się oficjalnie ukłonić, ale zawahał się i wyszedł mu nie całkiem półukłon.
- Tylko że, eee, nie wiem czy nie będę na służbie, ale jeśli tak, to może przełożymy herbatę na wieczór? - zapytał, jednocześnie zastanawiając się, czy właśnie się w coś nie pakuje...

Komisariat w Zachodnim Przedmieściu, rozmowa z Enkh


- Byłaby to pierwsza w historii wojna o cztery opony.- Trochę speszony całym zajściem Marco spróbwał nieco rozluźnić atmosferę.
- Sądzę, że wystrzeliwanie nie będzie konieczne, może zamiast tego po prostu wymienimy te opony? Na razie faktycznie mogę jeździć z aspirantem Kaburagim, a za kilka dni może odbiorę samochód w pełni sprawny i zgodny z normami zimowymi?

 
__________________
-To, że 99% ludzi jest innego zdania niż Ty, wcale nie znaczy, że to oni mają rację.
Niestety z powodu dużego i niepodziewanego natłoku spraw zawodowych i prywatnych mogę odpisywać z opóźnieniem.
Prince_Iktorn jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 05-12-2017, 22:40   #23
 
Guren's Avatar
 
Komisariat, rozmowa z Ekhm

Widząc reakcję Enkh, aspirant Daichi Kaburagi wzniósł oczy ku sufitowi by przywołać pomoc i cierpliwość od swych przodków lub bogów o zdrowy rozsądek Enkh. Na drugą opcję jakoś mniej liczył, choć przywoływanie mądrości poprzedników ponoć było domenom wyłącznie Avatarów. Tylko czy jest sens prosić o pomoc Przodków, skoro ich nauki o dyplomacji i strategii doprowadziły do tej sytuacji…
Wolał już nie czekać, gdy odezwał się Marko. I dał mu dyskretnie z łokcia. Dyskretnie, by Enkh nie zobaczyła. Przeniesiony jak najbardziej miał odczuć cios.
- Posterunkowa Enkh, po prostu wykonajcie rozkaz sierżanta Lee byście wypisali formalnościami. W końcu rozkaz od kogoś parę stopni wyżej. I to Dzisiaj, zanim zacznie się koncert. Ja ze swej strony się wtrąciłem, byś wzięła pod uwagę jak bardzo to pilne zadanie. I to raz, dwa posterunkowa Enkh!

U Makha, w Chrupko i Złoto

- Ano wróciła. Miała przyjść cię odwiedzić. –przyznał Daichi z uśmiechem, który nabrał po chwili paskudniejszego wyrazu.: - Bo Lan Chin naszło odwiedzić świątynie Yangcen, wiatru i tym podobne elementy.... Ale o tym potem. To jest Marko Zolt. – wskazał dłonią na Przeniesionego Tkacza : - Przysłali go z wymiany, to teraz mi partneruje. Marko to mój poprzedni partner i mentor –Markh. I właściciel tej knajpy. Ech… - zakręcił tą samą ręką od Markha pod sufit.
-Brzmi to z co najmniej tak niezręcznie co gadanie o mojej Byłej… –pomyślał w tym samym momencie co przestał mówić. Przez poczucie niezręczności zajrzał na zaplecze, gdzie dzieciaki grały w rzutki. Myślał, że się o coś kłócą, ale brzmiało to bardziej jak dyskusja:
- Fuyu, myślisz, że da radę manewrować rzutkami? Ej! Powiedz coś, a nie wzruszasz ramionami…
-Po za Tkaniem Wiatru? To chyba tylko Metalem…
-A wody już nie? Nawet jak się zamoczy przed rzutem? Można sprawdzić, nie?
-Ekhm… Tylko nie maczać mi tego w zupie
–uprzedził ich Kaburagi – Dobry. Hej Fuyu. Przyjdziecie się przywitać? Przywiozłem gościa, którego dzisiaj do nas przenieśli –uśmiechnął się do dzieciarni, która zaraz przybiegła na salę.
- To jest Marko Zolt i… Rin!
Zanim zdążył zareagować jego syn zdążył zlustrować Przeniesionego z kilku stron jak psiak, gdy spotyka kogoś obcego. By potem na twarzy chłopaka pojawił się uśmieszek diablęcia:
- No ja myślę, znam z twarzy wszystkich policjantów w tej dzielnicy. Skąd przenieśli? Z Portu? -spytał najpierw z powątpieniem, by potem przez jego głos przesiąkała niechęć: - Ze Wschodniej Dzielnicy?
- Rin! Pan jest z Republik City -powiedział Daichi.
- A, jak tak to w porządku... - ton chłopca od razu złagodniał. - Choć wyglądasz jak jakiś wygnany książe z Kraju Ognia

- No dobrze, Marko to jest mój syn - Rin Daichi klepnął chłopca w ramię.Też jako ostrzeżenie by siedział teraz cicho. - A to jest Fuyumi. Emm... Córka aspirantki Hasis.
-Fuyu starczy…
-zapewniła dziewczynka.
Miała owalną buzię z dość krótkimi włosami jak na dziewczynkę pochodzącą z Plemienia Wody. W sensie za krótkie, by można by je nawet zapleść. Ciemnoniebieskie oczy nadal się odznaczały przy ciemnej skórze i włosach. Wzrostem dorównywała prawie Rinowi.

Makh lubił nazwać Fuyu “synową” Daichiego. Dzieciaki Kaburagich i Hasis mieszkały blisko siebie, nieraz siedziały razem na posterunku czekając na swojego rodzica.
Choć jak Rin z Fuyu zaczęli chodzić do szkoły, to ich relacje nieco się rozluźniły. Rin lubił kozaczyć, najczęściej łaził za stadem kumpli. Fuyu “starej malutkiej” mniej zależało na towarzystwie, a jej mottem było “ Więcej robić, a mniej gadać”. Miała talent do Tkania Wody, gdy u Rina nie wiadomo było czy nawet zaistniało Tkanie. Nieraz jak młodszy Kaburagi się w coś wpakował, to Fuyu zaciągała go do domu za ucho (lub przemoczonego).
Wiecznie się o coś sprzeczali, a jednak "pilnowali swoich pleców". Blisko, a tak daleko, “solidarność policyjnych dzieci”.

- To ja idę z wujkiem Makhiem zrobić herbaty, a wy się zapoznajcie z panem Zoltem. Marko! Nie wiem co za zwierzęta macie tam w Republic City w policji, ale zasady są stałe - nie podnoś głosu, nie dawaj słodyczy. Nie masz co mówić, że nie masz, bo wyczują i tak. Nie strasz, ale nie daj się stłamsić, a pewnie jakoś sobie poradzisz i z dziećmi. Te 10 minut... - powiedział Daichi idąc na zaplecze. Usłyszał jeszcze jak dzieci zadają pytania jedne przez drugie typu:
- Numer buta? Masz dziewczynę? Macie święto w którym palicie maski Amona? Czy to prawda, że Mako nadal zapija smutki po tym jak puściły go w trąbę Asami i Korra?

- Makh, to Kohaku tu była u ciebie, czy nie? Mówiłem jej, żeby przyszła do twojego baru przed koncertem? - spytał aspirant Kaburagi dawnego partnera.
 
__________________
You are braver than you believe, stronger than you seem, and smarter than you think. Kubuś Puchatek aka Winnie the Pooh

Ostatnio edytowane przez Guren : 09-12-2017 o 17:18.
Guren jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10-12-2017, 21:03   #24
 
Prince_Iktorn's Avatar
 

W Drodze do Chrupko i Złoto

- Przyjechałeś sam? Twoja rodzina bardzo narzekała, że cię przenieśli tak daleko?- Daichu zapytał młodego policjanta podczas jazdy przez ulice Portu.
Marco przez chwilę spoglądał na Kaburagiego w milczeniu, jego twarz znów przybrała znany już detektywowi pusty, wyprany z emocji wyraz.
- Nie. Nikt na mnie nie czeka. – odparł, patrząc na kierującego samochodem policjanta.
- Moi rodzicie nie żyją, oboje. Ja… myślałem, że ktoś wam powiedział. – przez chwilę obrócił się patrząc na miasto i ludzi mijanych na ulicach.
- Jeśli mamy być partnerami, to powinieneś o czymś wiedzieć. Żeby nie było między nami nieporozumień i nieprzyjemnego zaskoczenia. Gromowładny, szef Triady Potrójnej Groźby jest…był… ojcem mojego ojca. Mój ojciec nie umiał tkać ognia, i Gromowładny nienawidził go i gardził nim. Ale za to Paichi, bo tak brzmiało imię mojego ojca, był świetnym lekarzem. Jak mówiłem, nie umiał tkać, nie był uzdrowicielem. Ale był prawdziwym lekarzem. I to bardzo dobrym… nie odmawiał nikomu pomocy. Gdy u mnie ujawniło się tkanie ognia, Gromowładny chciał abym przyłączył się do niego. Mój ojciec odmówił. Do naszego domu wdarli się ludzie Triady, był tam też Trupiooki. To wtedy widziałem go po raz pierwszy… W każdym razie wybuchł wielki pożar. Moi rodzicie i rodzeństwo… nie zdążyli się wydostać, ja sam z ledwością uciekłem. Trafiłem do policji. – głos Marco był opanowany ale patrzył cały czas na ulicę, nie nawiązując kontaktu wzrokowego z Daichim.
- Zwalczałem ludzi Gromowładnego gdzie się dało. On uważa mnie za zdrajcę i wyznaczył nagrodę za moja głowę. Może być tak, że ktoś w Porcie Alongquin będzie chciał się wzbogacić. – Młody policjant uśmiechnął się bardzo nieprzyjemnie.
- I to w sumie tyle. – odwrócił głowę spoglądając na starszego mężczyznę.
- Nie chciałbym aby coś było niejasnego między nami. Chciałbym, żebyś wiedział, że znam swoje obowiązki i będę je wykonywał najlepiej jak potrafię.


Chrupko i Złoto

Dzieci. Jak to ogarnąć? Chociaż Marco sam kiedyś był dzieckiem, nie miał dużo doświadczenia które mogłoby mu pomóc z obcowaniem z dwójką dociekliwców. Stwierdził więc, że mówienie prawdy i odpowiadanie na niekończońcy się zalew pytań jest najlepszą strategią.
- Numer 48. Dość duży i trudno mi znaleźć buty służbowe. Za to podobno dlatego mnie wybrali do przyjazdu tutaj – uśmiechnął się do dzieci. -
- Dowódca mojego posterunku mówił że nie będę zapadał się w śniegu.
- Dziewczyny... nie, nie mam. Kiedyś próbowałem, ale praca zajmuje mi za dużo czasu. Co do Amona, to nie. Nie obchodzimy żadnego święta. To był przestępca, ale jego główną siłą była idea, ideologia. A ta idea tylko zyskałaby na tym, gdyby przypominano o niej ludziom. Najlepiej by było gdyby i on i jego chora wizja świata zostały zapomniane. A Szef policji Mako, z tego co mi wiadomo, nie narzeka na brak powodzenia u kobiet i nie ma problemów z piciem.
-A wy? - postanowił przejąć inicjatywę - Wasi rodzice służą lub służyli w policji. Też widzicie siebie w mundurze, czy macie na widoku spokojniejszą i lepiej płatną pracę?

 
__________________
-To, że 99% ludzi jest innego zdania niż Ty, wcale nie znaczy, że to oni mają rację.
Niestety z powodu dużego i niepodziewanego natłoku spraw zawodowych i prywatnych mogę odpisywać z opóźnieniem.

Ostatnio edytowane przez Prince_Iktorn : 12-12-2017 o 14:51.
Prince_Iktorn jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 14-12-2017, 23:11   #25
 
Guren's Avatar
 
W drodze do Chrupko i Złoto
Słysząc wyznanie Marka, Daichi zmrużył oczy.
Jasne - wyznanie, że Przeniesiony, to wnuk jednego z najniebezpieczniejszych mafiozów robiło wrażenie.
W sumie, to aspirant Kaburagi zadał pytanie o rodzinę dla przełamania lodów. W końcu smark ma robić za jego partnera, trzeba o nim coś wiedzieć. Skoro opis od Genda "Ten młodziak nie jest w ciemię bity. Wydaje się, że może być aż nazbyt pragmatyczny, no ale sam się przekonasz" - był zbyt ogólny reszty trzeba się dowiedzieć samemu.

No i… Dobra - wojskowe wychowanie jego starego zrobiło swoje - to o myśleniu taktycznym, miej na oku kogo się da, zwłaszcza tych blisko ciebie. Chciał znaleźć jakiś punkt zaczepienia na Przeniesionego. Może nie od razu hak, ale cokolwiek co by powiedziało “co to za typ z tego typa?”. Im więcej będzie jak bardzo sprawa Trupookiego jest porypana tym będzie bezpieczniej.
“Kto zna teren nie musi walczyć”
Podejście do rodziny wiele mówiło o człowieku i jego przeszłości. Daichi przewidywał, że najbezpieczniejszymi odpowiedziami byłyby:

A) Moja narzeczona/żona/dziewczyna nie była zachwycona, ale potrzebujemy pieniędzy, no wiesz… - typek nie będzie się pchał niepotrzebnie w ryzykowne sytuacje ze względu na rodzinę.
B) No wiesz uznałem to za obowiązek, bo mój ojciec/ dziadek służyli w policji… ]- Daichi zna jak działa takie wychowanie.

Przy wyznaniu o dziadku-mafiozie z porachunkami przeciwko Trupiookim diagnoza Daichiego brzmiała:
Kurna… Przysłali mi pieprzonego samobójcę z kompleksem Mściciela…

Siedział cicho zaciskając usta i czoło. Nie przerywał Marko. W końcu, gdy zaległa ciężka cisza Daichi poczuł, że jego serce wypełnia jedno uczucie, które spowoduje, że na jego czole zacznie pulsować żyłka - Wkurw.
Na razie po prostu zaparkował auto. Uśmiechnął się głupawo, choć nadal z lekko zaciśniętymi ustami:
-[i] Cóż jeden taki szaman co kazał się nazywać Potężna Żółwiokaczka, tak raz mi powiedział, że każdy ma swoją opowieść...
Twoi bliscy… To musiała być wielka strata. Rodzice musieli cię kochać, skoro nie chcieli cię od tak oddać. No pomyśl… Walczyli przeciwko bossowi zbrodni!
Ale co powiesz na taką historię… Moi rodzice mnie nie “wychowywali”, tylko “hodowali”. Po prostu na kolejne ogniowo Tkaczy Ziemii, wielkich obrońców murów Ba Sing Sei. Rodzina wojskowych w której co i rusz się potykasz o Tradycję i Taktykę. Na dodatek od paru pokoleń wstecz zawierali związki wyłącznie między silnymi Tkaczami Ziemi, by płodzić jeszcze silniejszych.
Nie wiem… Mówi ci coś nazwisko Quiang Zhang ? Jak nie, to rozumiem, że sława którą się tak chwalił mój stary była już za jego kadencji mocno przebrzmiała. I jakoś mnie to nie dziwi… Był nieźle pieprznięty...
Normalni rodzice przytulają swoje dzieci, albo przynajmniej ukrócają kłótnie między dziećmi. Mój stary zachęcał mnie i braci byśmy o wszystko się tłukli między sobą. A co się zbliżył to dawał mi po łbie, albo wpychał mi twarz w ziemię. Bicie może bym zniósł, jakby mi nie ględził, że wszystko mam robić tak, by nie splamić honoru przodków. “Liczy się tylko pierwsze miejsce”. W efekcie ciągle wychodziło, że nic ze mnie nie będzie. No, ale ja się buntowałem…. Gdy mój starszy brat -Haruichi, to do reszty przesiąkł tym praniem mózgu. Młodszy- Kun to był na tyle mądry by manewrować między rozkazami naszego starego, a robieniem po swojemu.
W końcu jak miałem 16 lat i mi przedstawili narzeczoną co to miała więcej w barach ode mnie, to postanowiłem zwiać z domu na dobre. W końcu skoro taka Toph Being Fong mając 12 lat i ślepotę potrafiła nakopać Avatarowi, to ja mogłem też uciec z domu, nie? Oczywiście mnie nakryli. Wytłukłem sobie drogę głównie dzięki pomocy mojego dziadka. Minęło z 25 lat, a nadal jedno z moich najlepszych wspomnień to te, że w trakcie ucieczki złamałem nos swojemu staremu.
Fakt, że nie używam nazwiska “Zheng” chyba sporo mówi, nie? Nazwisko "Kaburagi" to przyjąłem po jednym szefie komuny Pseudo- Nomadów w której mieszkałem po ucieczce z domu. Twierdził, że był zawodnikiem walk Tkaczy Ziemi i miał ksywę Dziki Tygrysołak…

Następnym razem się natknąłem na kogoś z mojej rodziny z Ba Sing Sei, to w trakcie wojny wywołanej przez Kuvirę. Niezłą schizmę spowodowała w rodzinie! 15 lat temu to ja się tłukłem po stronie Avatara w Port Port Alongqin, Haruichi z ojcem po stronie Kuviry, młodszy -Kun za księcia Wu.
W sumie to ja i Kun tłukliśmy się po tej samej stronie, więc nawet chciał ze mną gadać. Został urzędnikiem w Ba Sing Sei. Pewnie nieźle awansował skoro opowiedział się po zwycięskiej stronie. Haruichiego to widziałem w drodze do pudła. Chyba mnie nie poznał. Nie wiem czy nadal siedzi... Ojciec chyba wyszedł. Kun mi wysyła kartki na Nowy Rok, więc nie są to szczegółowe wieści...
W każdym razie z rodziną z Ba Sing Sei nie utrzymuję kontaktu… Trochę szkoda… Może jakby mój stary się dowiedział, że robię w policji, to by go szlag trafił? Zawsze uważał, że policja jest dla słabeuszy… Albo szlag dlatego, że moja żona jest Tkaczem Wiatru? Na serio nie chciałbym, żeby moje dzieci poznały dziadków.

Więc Marko…. Jak chcesz się procesować kto ma bardziej popaprane drzewo genealogiczne, to jeśli cię nie molestowali to JA chyba mam jeszcze parę mocnych kart by wygrać.

Wciągnął powietrze:
- I żeby nie było niejasności między nami…. Parę tygodni temu wyszedłem ze szpitala po tym jak moja żona stwierdziła, że ode mnie odchodzi. Po 20- latach! Awantura była taka, że dmuchnęła mną o ścianę. Ostatnie co pamiętam, to to, że mój 8-letni syn kazał mi recytować te piosenkę o 100 butelkach. Córka wróciła dzisiaj i się dowiedziałem, że moja żona wędruje po Świątyniach Powietrza z jakąś Yuki…

- Jakieś pytania?A chwila! -Daichi wzniósł palec wskazujący ku niebu - Ja mam! Twój ojciec na serio ma na imię "Paichi"?? - głos aspiranta ociekał chęcią mordu.

W Chrupko i Złoto - dzieci zabawiają Marko

Rin z Fuyu popatrzyli po sobie, a potem na Marko, by w końcu obrzucić go spojrzeniem znawcy, któremu nowicjusz wciska kit. Córka Hasis stwierdziła równie znudzonym tonem:
-W lecie? A nie mogli panu dać rakiet śnieżnych? Rozmiar stopy nie ma tutaj nic do rzeczy. Wszyscy się zapadną...
-I akurat masz wujas większą stopę od taty
] -chłopak z kolei zajrzał pod stół.
- Jest wyższy, im człowiek wyższy tym stopa większa, Rin. Z policją to mi wszystko jedno… Mogę i iść - Fuyu próbowała ciągnąć rozmowę - Ale obiecałam już jemu, że założymy razem drużynę Pro-Benderową. Niebieskie Koalotetty! Rin? - dało się usłyszeć, że po usłyszeniu nazwy przyszłej drużyny młodszy Kaburagi wyrżnął głową o blat.
- Nazwę ustalimy jak znajdziemy jeszcze trzeciego do drużyny… Albo i czwartego… Czemu Koalotetty?
-Bo są fajne!
-I pożywką dla drapieżcy… I żebyś wiedział wujas- Fuyu jest najlepszą Tkaczką Wody w budzie. Na razie wszystkich potencjalnych kandydatów zmyła.
-Było tylko 2.
-Szczegóły...
- syn Kaburagiego nie przerywając masowania potencjalnego guza spojrzał na Marko - Mi tam jak się znudzi Pro-Bending, więc pewnie po wygraniu Mistrzostw Światowych, to wstąpię do policji. Zresztą to dobra droga… Tata przed Policją robił w walkach Tkaczy Ziemi. Nadal ma pas po jednych zawodach. W sumie załatwienie kogoś o innym Żywiole jest dużo prostsze niż kogoś od tego samego! -oświadczył z dumą - A ty wujas… Skoro jesteś z Republik City, to czy Tkasz Metal?
 
__________________
You are braver than you believe, stronger than you seem, and smarter than you think. Kubuś Puchatek aka Winnie the Pooh

Ostatnio edytowane przez Guren : 19-12-2017 o 22:12. Powód: wklejenie zdjecia, interpunkcja i pytanie o imię Paichi?
Guren jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 15-12-2017, 20:18   #26
 
Kaworu's Avatar
 
Aiko ruszyła ze swym bratem. Miała przy sobie - jak zwykle - bukłak z wodą. Gdy było się Tkacze mjedynego elementu, który był ciężko dostępny, zawsze się go miało pod ręką.

Po drodze widziała parę dziwnych osobników. Starała się nie wyglądać na zdenerwowaną, ale taka była. Nerwowo zaciskała i rozprostowywała palce, gotowa użyć swej mocy do obrony siebie i swego brata. Najbardziej bała sięwojowników na łośdźwiedziach - wyglądali na takich, co szukali zwady. Kobietęz wężami w dziwnej szacie zaszczyciła tylko przelotnym spojrzeniem, nie chciała sięwszak gapić.

- Uważaj, Hideki - powiedziała, obserwując jak jej brat wpada na innego złowieka. Podbiegła do niego, sprawdziła, czy z obydwoma wszystko w porządku, po czym poczochrała Hidekiego pieszczotliwie po głowie - Nic Ci się nie stało? - spytała.
 
Kaworu jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 17-12-2017, 20:57   #27
 
Slan's Avatar
 
Daichi i Marko
Makh popatrzył na Marko niczym leśnik na kaczko żółwia osaczonego przez lisy.
- A co go tu do nas przywiało aż z republiki? Nie mów, że po moim odejściu macie takie problemy kadrowe to mogę tam wam trochę się poszwę dać po posterunku – wybuchł gromkim śmiechem – No jak przybywasz tu zobaczyć, co robią dzieciaki, czy w jakiejś innej sprawie?

Za oknem nagle rozległ się harmider, i gdy Daichi wyjrzał za okno zobaczył, że wieli Łosidźwiedź, na ktrym jechał jakiś ponury człowiek w uszatej czapce mało nie staranował niewielkiego spalinowego traktora, na którym jechał jakiś chłopak nieco starszy od jego córki w goglach (po co gogle, skoro pojazd trudem rozwijał prędkość ślimaka ze złamaną nogą). Za traktorkiem ciągnęła się przyczepa nakryta płachtą z brezentu. Obok przyczepy stało kilka osób. Jakiś nastolatek, niski grubasek w czapce, zdecydowa nie za ciepłej jak na tę porę roku i dnia. Za nim stała wysoka dziewczyna z narodu ognia ubrana w nieco dziurawy płaszcz z bardzo niedopasowanym szklanym okiem… Dalej było dwoje bliźniaków z plemion wody, które razem usiłowały prowadzić świniokurę w czapce. Na końcu szła jakaś dziewczyna w okularach rozmawiająca z jakąś odobą w dziwnym. Skórzastym płaszczu, o dobrą głowę niż od dziewczyny.
WRÓĆ!
Chłopak to Hemlan, syn drobnego biznesmena, handlarza węglem, który jako pierwszy zaczł rozwozić swójbtowar tym oto traktorkiem, który teraz krztusił się i pluł spalinami. Dziewczyną była Tsuruchi, która należała do ubogiej rodziny, bowiem wychowywała ją babcia żyjąca z zszywania kołder i naprawy ubrań… Tsuruchi była koleżanką Kohaku…

Która szła na końcu i rozmawiała z osobnikiem w płaszczu. Reszty nie rozpoznawał Hem stanął, gaźnik wystrzelił mało nie płosząc łośdźwiedzia. Osobnik, bo trudno było określić płeć jego i jego towarzyszy, bowiem wszyscy byli ubrani w to samo, popatrzył na niego i zaczął cicho gwizdać. Jego towarzysze dołączyli doń, tworząc upiorny zaśpiew. Kobarugi rozpoznał go. Był to zaśpiew klanu leśnych ludzi Sariasma wywodzącego się z najgłębszej tajgi, którzy ponoć zajmowali się mordem i Rozbojem. Od wielu lat nie widziano ich w mieście.

Aiko
Hideki zaczerwienił się z powodu opiekuńczości swej sioste.
- Nie mam trzech lat i nie jestem ze szkła, pamiętasz – wydusił i niedługo potem udali się do domu. Tam Hideki rzekł na uboczu zajrzał do pudełka z kolią i wpatrywał się w środek przez chwilę, i Aiko zauważyła, że pobladł. Coś było nietakt z zakupem. Ale wtrdy ktoś zapukał do drzwi. Gdy otworzyła, zobaczyła dwóch wielkiech łysych mężczyzn w kaszkietach i kraciastych koszulach.
- Hideki Jezd? – zapytał jeden.
 
__________________
Myśl tysiąckrotna to tysiąckroć powtórzone kłamstwo.
Myśl jednokrotna, to niewypowiedziana prawda...
Cisza nastanie.
Awatar Rilija
Slan jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 18-12-2017, 15:45   #28
 
Kaworu's Avatar
 
Aiko wróciła ze swym bratem do mieszkania. Chciała przymierzyć kolię którą jej kupił i zobaczyć, jak wygląda.

Hideki otworzył pudełko, spojrzał w dół i nieco pobladł. Czyżby coś było nie tak? - Hideki, wszystko w porządku? – spytała jego siostra, patrząc na niego troskliwie. W tym samym czasie zadzwonił dzwonek – Czekaj, otworzę – powiedziała, wychodząc z pokoju i kierując się do drzwi.

Gdy Aiko otworzyła, ujrzała dwójkę mężczyzn, których nie rozpoznawała. Pytali o Hidekiego, ale raczej nie byli jego przyjaciółmi… i jeszcze te łyse głowy. Nie mówili też zbyt dobrze w lokalnym języku.

- Hideki? – spytała, mówiąc głośno i wyraźnie. Chciała po pierwsze zostać dobrze zrozumianą, po drugie chciała, by jej brat wiedział co się dzieje i mógł się schować w razie kłopotów – Nie, nie ma go. Czy mogę coś mu przekazać? Kto o niego pytał? Zaprosiłabym państwa do środka na herbatę, ale jak państwo widzą – wskazała na swój strój i makijaż - bardzo się spieszę, niedługo wychodzę. Czy coś się stało? – spytała, robiąc niewinną, nieco zagubioną minę.
 
Kaworu jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 19-12-2017, 14:51   #29
 
Prince_Iktorn's Avatar
 
Marco i Kaburagi rozmowa w drodze

Marco uśmiechnął się na słowa starszego policjanta kompletnie nic sobie nie robiąc z gniewu bijącego z jego głosu.
- Jeśli myślisz że chcę się z kimkolwiek na cokolwiek licytować, to się mylisz. Tak, miałem wspaniałych rodziców i oddaję im cześć tym co robię. Chociaż mówienie o przeszłości jest bolesne, to pogodziłem się z nią. A mówię o tym dlatego, że możemy spotkać pana Trupiookiego, albo kogoś z jego ludzi. Gdybym ci o tym nie powiedział, mogłaby mieć miejsce na przykład taka sytuacja…
Odchrząknął i zmienionym, pogrubionym głosem kontynuował:
- W swoich poszukiwaniach dwójka policjantów stanęła twarzą w twarz z poszukiwanym mordercą. Nagle ten odezwał się. „Witaj Marco. Twój dziadek przesyła pozdrowienia”. Aspirant Kaburagi zaskoczony zwraca na chwilę wzrok na drugiego policjanta i fiu! – wykonał gest rzucania dłonią – leci zatruta strzałka. Możliwe są inne wariacje wykorzystania tej informacji do zaskoczenia nas. Więc będzie lepiej jeśli dowiesz się ode mnie. I tyle.

-Tak, pełne imię mojego ojca brzmi Paj Chi Wo. Zdrabnialiśmy do Paichi.
- A ty naprawdę byłeś wśród nomadów? Zawsze chciałem zobaczyć ich piaskowe pojazdy, ale nigdy nie było okazji…

Chrupko i złoto

- Przysłano mnie tutaj na wymianę, tylko na pewien czas. - odpowiedział starszemu policjantowi.

Zwracając się do dzieci odrzekł:
- Nie, nie umiem tkać metalu. W mojej rodzinie byli za to tkacze ognia. Ale gdybyś chciał nauczyć się tkania metalu, to chyba lepszych nauczycieli znalazłbyś tylko w Zaofu. – dodał po chwili, drapiąc się po głowie.
- A nazwa jest dobra – patrzył z uśmiechem na chłopaka walącego głową w stół.
- Często lepiej jest zaskoczyć przeciwnika, a nazwa może być częścią taktyki. – Puścił oko do dzieciaków.

Słysząc zamieszanie na zewnątrz obrócił się w tamtą stronę.
- Co tam się dzieje? – spytał Kaburagiego. Jednocześnie czując że może dziać się coś niedobrego, wziął głęboki oddech.
Pozwolił, aby wdech niczym miech doprowadził energię do siły drzemiącej w jego wnętrzu. Ogień w jego sercu rozgorzał, rozjarzył się błyskawicznie nabierając mocy, szarpiąc się okowach pętającej go siły woli Tkacza. Niczym żywa istota, napierał, pragnąc się uwolnić i palić, palić…
Kaburagi mógł zauważyć, że oczy Marca pojaśniały, żarząc się niczym dwie małe świece. Twarz i głos młodego policjanta stały się bezosobowe, niczym maska, gdy Tkacz Ognia koncentracją poskramiał żywioł pragnący wydostać się na świat.
- Ten gwizd nie brzmi dobrze. Spodziewamy się kłopotów?

 
__________________
-To, że 99% ludzi jest innego zdania niż Ty, wcale nie znaczy, że to oni mają rację.
Niestety z powodu dużego i niepodziewanego natłoku spraw zawodowych i prywatnych mogę odpisywać z opóźnieniem.
Prince_Iktorn jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 19-12-2017, 23:27   #30
 
Guren's Avatar
 
W samochodzie Daichiego
Aspirant Kaburagi oparł kolejno ramiona o kierownicy, a na nich głowę. Oczy wzniósł do góry, ku niebu.
“- Ta… Pieprzony kompleks zbawiciela” -pomyślał.
Mimowolnie się uśmiechnął słuchając jak Marko prezentuje potencjalne spotkanie z Trupookim. Normalnie scena jak z komiksu, czy filmu, który by zachwycił jego synka. Starcie udręczonego młodego mściciela z wielkim złym. W każdym razie - pierwszy Wkurw mu przeszedł.
Za to przeszła mu ochota by odkrywać wszystkie Karty o Przeszłości. Zwłaszcza to jak bardzo szalał za młodu. Zwłaszcza po Soku z Kaktusa.
- Piaszczyści Nomadowie? - zamyślił się - No się parę razy zdarzyło pojeździć tymi sankami piaskowymi... Sporo podróżowałam, także... z żoną. To różne rzeczy widziałem. Dopiero jakieś 15 lat temu osiedliłem się w Porcie Alongqin.
Powiem ci, że jest wiele typów Nomadów… Nie tylko Piaskowi, czy Wietrzni. Wielu można najogólniej wrzucić do worka “Zgraja koczowników w krzykliwym ubiorze i żyjąca na przekór”. Różni ich stopień podejścia do życia inaczej niż główny nurt. No wiesz wędrowny tryb życia, kwiaty we włosach, śpiew na ustach, wolna miłość, różne środki mniej lub bardziej odurzające niż alkohol. I seryjnie nie pamiętam który mi to powiedział, ale popieram, że wegetarianizm, to rodzaj objawu choroby psychicznej. A przynajmniej ja zawsze trafiam na wegetarian bardzo bojowo nastawionych do świata…

Wzruszył ramionami.

- A co do spotkania Trupookiego. To może tak… “Aspirant Kaburagi zachowuje zimną krew i szybko tka przed sobą ścianę z kamienia, a potem z kamulca. Więc Trupooki może mu skoczyć?”
Jestem z cholernego Bai Si Seng, młody. Ściany akurat tkam dość szybko. Właściwie to w ten sposób znalazłem swoje powołanie w policji.
Jak po wojnie z Kuvirą był tutaj nadal niezły burdel i pogłębiało się bezprawie... Raz trafiłem na złodzieja co okradł kobietę z dziećmi z ich lichego dobytku. I ludzie nic. Ale trafił na mnie, czy raczej na moją świeżo utkaną ścianę. Po prostu w nią biegł . To wtedy poznałem Gendo. Stwierdził, że wykazałem się dobrą postawą obywatelską. Nie pierwszy raz tak załatwiłem kieszonkowca, to stwierdziłem, że czemu by nie spróbować swoich sił w policji? Zwłaszcza, że wyszło, że niedługo urodzi mi się córka. Ot i tutaj jestem.
Przeżyłem ponad dekadę tłukąc się po świecie, to nie takie rzeczy widziałem, żeby teraz robić w gacie, bo po mieście łazi jakiś Trupooki.


Chrupko i złoto


- Och zapoznaje go z okolicą, czy raczej zapoznaję okolicę z nim - Daichi puścił oko do znajomych. Zwłaszcza ze względu na Rina.

Młodszy słuchając odpowiedzi Marco przybrał wyraz twarzy, który wydawał się mówić “Bogowie, ten facet jest idiotom….”. Więc udał się do ojca, który obserwował pandemonium za oknem.
Daichi zaś odkręcił kran, by nalać wody do wiadra.
- Nie powiedziałbym, że od razu kłopoty…. Od lat nie złazili z tajgi do miasta. A przynajmniej nie w tak oficjalnym pochodzie. To sierżancie Zolt miejscowe zbiorowisko dziwolągów żyjących na pograniczu prawa… Nieraz wydają się działać jakby byli stróżami sprawiedliwości i uciśnionych, by kiedy indziej szło o kasę Nie wiadomo ile z tego co o nich gadają to prawda... - powiedział do Marco. Niepokoiło go jak szybko Tkacz Ognia zaczął wyglądać jakby gotował się od wewnątrz.
- Skurują. W tym ludzi. A Paniusia Tsi siekierą... - powiedział usłużnie Rin.
- Leśna mafia na tundrze, można by powiedzieć. Kłusownicy, poszukiwacze złota i handlarze bimbru. Normalnie trzymają się swojego terenu i Pani Tsi ma zasady. Więc są jakoś przewidywalni i… Rin tylko mi nie mów, że tam jest twoja siostra… Rin?!
-Kazałeś nie mówić…
-Czyli tam jest… Cholera…. Się zaplątała w tłumie. No nic…
-postawił wiadro przy wejściu do zaplecza. - Fuyu, zostawiam do twojej dyspozycji, gdyby… No gdyby trzeba było schłodzić jakiegoś idiotę -wskazał brodą na Marko - Idę wyplątać stamtąd Kohaku...
Nalał jeszcze wody do szklanki.
- Sierżancie … -wręczył szklankę Tkaczowi Ognia- Powiedzcie mi jakbyście zinterpretowali zdanie “Zawsze jest czas na herbatę?”
 
__________________
You are braver than you believe, stronger than you seem, and smarter than you think. Kubuś Puchatek aka Winnie the Pooh
Guren jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wł.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 13:35.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168