![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Archiwum sesji Innych Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach innych (wraz z komentarzami) |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #81 |
![]() | Jacek Obudził go głos opata. Usiadł na łóżku i palcami przeczesał kilkakrotnie włosy. Trochę nieprzytomnie rozejrzqał się po otoczeniu i przypomniał sobie, ze ma zobaczyć co się tak tłukło w nocy. Ziewnął i po chwili grzebania wyciągnął z bagaży ręcznik. Postanowił szybkim prysznicem spłukać z siebie resztki snu.Od dawna nie sypiał dobrze, o ile w ogóle zdołał zasnąć. Teraz szybko wbił się w jeansy, nerzucił podkoszulek i z ręcznikiem przewieszonym przez ramię pomaszerował razno do łazienki. Naprzemienne strugi gorącej i letniej wody spłukały z niego zaspanie. Energicznie wytarł się ręcznikiem, machnąwszy ręką na suszenie mokrych włosów. Zadowolony wyszedł z łazienki. Był już w zdecydowanie lepszym humorze i nawet lekko się uśmiechał. Nadzszedł czas na poranny papieros.
__________________ Nie daj Boh z Ivana pana, a z Marijki dobrodijki. Odkąd umarła mądrość błaznów, błazeństwo mędrków wzrosło niepomiernie. Co to jest nicość ? Pół litra na dwóch. Jestesmy tylko szeptem czasu, który przemija... |
| |
| Reklama |
| |
| | #82 |
| The Sentinel ![]() | Anna Pukanie do drzwi omal nie przyprawiło jej o zawał serca. Nie lubiła nagłych przebudzeń - stuki, budziki, telefony - wszystko sprawiało, że zrywała się rozdygotana. O wiele lepszy był kot, który budził ją wlepiając po prostu w nią wzrok punktualnie, jak szwajcarski zegarek. Ale Sheeby tu nie było... Dziękuję, zaraz będę! - krzyknęła w stronę drzwi, po czym pacnęła twarzą w poduszkę. Nie miała ochoty wstawać zwłaszcza widząc co się wyrabiało za oknem. Brrr... Senne mary odeszły dawno w niepamięć, pozostało jedynie uczucie nieokreślonej irytacji, przypisane teraz nagłemu przebudzeniu. Chrzanić takie wakacje. - warknęła Anna, po czym owinąwszy się kocem ruszyła w stronę szafy, łapiąc pierwsze lepsze ubrania. Zwykle pakowała się na zasadzie "wszystko do wszystkiego" więc przynajmniej nie musiała się przejmować doborem pasującej do siebie garderoby. Machnąwszy ręką na prysznic ubrała się ciepło, tylko siłą woli pozostawiając kurtkę na wieszaku; po czym przeczesała szczotką włosy i powlokła się do jadalni.
__________________ "W wirtualnym świecie szukamy tego, co dostawaliśmy przez setki lat od najbliższych – bliskości” |
| |
| | #83 |
![]() | Błażej Coś go obudziło. Rozejrzał się po pomieszczeniu... od razu przypomniał sobie gdzie się znajduje. Sam się obudził czy coś go zbudziło? - ...za godzinę zapraszam Was na śniadanie... Za godzinę? Usiłował sobie przypomnieć plan dnia ziewając i wyciągając się w łóżku. Cóż, widać nie mają tutaj zwyczaju budzenia tak żeby wszyscy mogli zdążyć na medytację. Zwlókł się z łóżka i ubrał w ubranie wczoraj niedbale rzucone na plecak. Zanim zszedł do jadalni opłukał się szybko i umył zęby.
__________________ Pray for peace, train for war! |
| |
| | #84 |
![]() | Krzysztof Damiańczuk Z trudem rozkleiłem zaspane oczy. Zegarek albo stanął w miejscu, albo już dawno nie wstawałem o tej godzinie i prawie zapomniałem, że taka istnieje. Opadłem ponownie na posłanie rozciągając się w leniwym ziewnięciu. Przetarłem oczy. Skoro już i tak nie śpię może jednak się wybiorę na pierwsze wspólne śniadanie. Wgrzebałem ręcznik szczoteczkę, pastę i ruszyłem do łazienki. Szumiąca w pomieszczeniu woda nie pozostawiała złudzeń – zajęte. Wróciłem do pokoju czekając na swoją kolej, po czym wyszykowany, choć nadal lekko senny ruszyłem na spotkanie dnia.
__________________ "Nadchodzi zima"- Eddar Stark "Czarne skrzydła, mroczne wieści"-... |
| |
| | #85 |
![]() | Jacek Po powrocie do celi narzucił na siebie kurtkę i popatrzył na zegarek. Spokojnie - pomyślał - do śniadania jeszcze prawie pół godziny, akurat w sam raz by zapalić i rozejrzeć się po podwórcu. Nocne hałasy zaintrygowały go i obudziły uśpioną chyba od jakiegoś czasu dziennikarską dociekliwość. Sprawdził jeszcze raz czy papierosy i zapalniczka są na miejscu i wymaszerował z celi zamykając drzwi na klucz. Klasztor, nie klasztor, ale nie lubił jak ktoś przegląda mu rzeczy, ot nastepny odruch wykształcony przez lata w tym fachu. Na zewnątrz było chmurnie i nieprzyjemnie. Lepka, wilgotna mgła unosiła się jeszcze nad ziemią jakby chcąc uwięzic zanurzone w niej po kolana nogi. Zatrząsł się z zimna i otulił mocniej kurtką i skierował w stronę, skąd jak sądził dobiegły go w nocy dziwne odgłosy.
__________________ Nie daj Boh z Ivana pana, a z Marijki dobrodijki. Odkąd umarła mądrość błaznów, błazeństwo mędrków wzrosło niepomiernie. Co to jest nicość ? Pół litra na dwóch. Jestesmy tylko szeptem czasu, który przemija... |
| |
| | #86 |
![]() | sobota, 14 października 2006, około 8:30 rano Pogoda nazewnątrz w ciągu minionej godziny nieco się poprawiła. Co prawda niebo wciaż zasnute było chmurami, jednak mgła nieco się rozpłynęła a rosa zalegająca przy gruncie pomału zaczęła wysychać. Prawdopodobnie w niedługim czasie temperatura podniesie się o parę stopni i dominujące uczucie zimna i wilgoci ustapi miejsca bardziej korzystnej aurze. Anna, Błażej i Krzysztof, ziewając i kuląc się w swoich wierzchnich okryciach, docierają do jadalni z której już zza drzwi napływają smakowite zapachy przeplatane z aromatem świeżo parzonej kawy. Wchodzicie zatem do środka, głodni i zaciekawieni czym tez tym razem zaskoczy Was klasztorny szef kuchni. Przy stole siedzi już ojciec Aleksy, przeglądający jakieś mapy i pijący herbatę z ceramicznego kubka. Na Wasz widok podnosi się z miejsca a na jego twarzy pojawia sie szczery i niewymuszony uśmiech : - Witajcie Moi Drodzy - przemawia do Was przeor - Pozwoliłem sobie odwiedzić rano pobliże Waszych pokoi by na wszelki wypadek powiadomić Was o uciekającym czasie. Mam nadzieję, ze nie macie mi tego za złe. Chciałem abyście jak najszybciej spróbowali pysznego śniadania no i mamy dzisiaj sporo do zobaczenia i omówienia - entuzjazm ojca Aleksego chwilowo się Wam nie udziela, pewnie ze względu na wczesną porę, niemniej taktownie słuchacie jego monologu starając się przyswoić mimo zaspania sens słów zakonnika - Przyniosłem ze sobą mapy klasztoru i okolic jak również parę zdjęć na podstawie których będziecie mogli porównac zmiany jakie dokonały się tu na przestrzeni wieków... - przeor chyba zreflektował się wreszcie, iż patrzycie na nieco nieco mętnym wzrokiem, urwał więc wypowiedź, wskazał na krzesła i zachęcił Was do zajęcia miejsc - No ale najpierw zjedzcie i powiedzcie mi, jak się Wam spało w nowym miejcu? Czy nic nie zakłóciło Waszego odpoczynku? Mieliście jakieś sny? ![]() Tymczasem badawcza i czujna natura Jacka nie pozwolila mu zapomnieć o podejrzanych hałasach przerywających wczorajsza noc. Przed śniadaniem wybrał się więc na mały rekonesans, udając się w kierunku, z którego jego zdaniem docierały wczorajsze odgłosy. Przemierzywszy krótką trasę od pokoi gościnnych dotarł na jeden z dwóch dziedzińców klasztornych. Tam, wokół porośniętej zielenią fontanny, zauważył paru mnichów gorączkowo nad czymś debatujących. Najwyraźniej oni też przyszli sprawdzić, co też wydarzyło się ubiegłej nocy. ![]()
__________________ Trouble is my middle name But in the end Im not too bad |
| |
| | #87 |
![]() | Jacek Podszedł do krzątajacych się mnichów. - Dzień dobry, to znaczy chcialem powiedzieć... -zacukał sie na chwilę - pochwalony - przypomniał sobie na szczęście dawno nie słyszaną formułkę. - Dzień zapowiadał się nieładnie, ale teraz na to wygląda, że jednak się rozpogodzi. Nazywam sie Jacek Krzycki, dziennikarz, co prawda na urlopie, ale atmosfera klasztoru tak mnie urzekła że na moją prośbę opat zezwolił mi na zrobienie krótkiego reportażu o tym miejscu. Miejsce naprawdę wspaniałe, ale chciałbym też usłuszeć parę słów o życiu tutaj od ludzi będących tu na codzień, słowo, takie "żywe" kogoś, kto tu mieszka daje wiele czytelnikowi... - zalewał braciszków potokiem słów bacznie jednak obserwując ich wysiłki. - Zginęło coś ? Moze pomogę szukać ?- rzucił nagle i nie czekając na odpowiedz przysunał się do studni.
__________________ Nie daj Boh z Ivana pana, a z Marijki dobrodijki. Odkąd umarła mądrość błaznów, błazeństwo mędrków wzrosło niepomiernie. Co to jest nicość ? Pół litra na dwóch. Jestesmy tylko szeptem czasu, który przemija... |
| |
| | #88 |
![]() | Krzysztof Damiańczuk Umyty wróciłem do pokoju. Ciekawe, co będziemy dziś robić? Na razie ubiorę się normalnie, przecież zawsze można się przebrać przed wycieczką. Gdy rozstrzygnąłem ten problem, wyszedłem z pokoju, i wraz z Anną i Błażejem udaliśmy się do jadalni. Jacka nie było nigdzie widać. Pewnie zaspał. Ma racje od tak wczesnego wstawania już mi piszczy w uszach, a oczy mają ochotę łzawić przy każdym podmuchu wiatru. Szczęśliwie dotarliśmy na miejsce, gdzie powitał nas opat. Nagły potok słów, jaki wyrwał się z ust Aleksego wprawił mnie w lekkie osłupienie. Gdy słowa zaczęły torować sobie drogę do mózgu mimowolnie przyszła mi go głowy jedna uwaga: skąd Opat ma zdjęcia z przed paru wieków? To wtedy były już aparaty? Uśmiechnąłem się lekko do siebie i zająłem miejsce wskazane przez mnicha. Spało się za krótko – pomyślałem – nawet zgłodnieć jeszcze nie zdążyłem. Mimo to jedzenia nie odmówię, zwłaszcza takiego …
__________________ "Nadchodzi zima"- Eddar Stark "Czarne skrzydła, mroczne wieści"-... |
| |
| | #89 |
| The Sentinel ![]() | Anna łypnęła na opata spod opadających na twarz włosów. Jego entuzjazm nie był zaraźliwy i to bynajmniej nie z powodu wczesnej pory. Spałam dobrze, dziękuję - uśmiechnęła się. Cisza, spokój, tylko zimno trochę. To powiedziawszy wlepiła wzrok w półmiski, delektując sie ciepłą herbatą. "Ale frykasy... Co jak co, ale pieniędzy im tu nie brak. Pewnie zdzierają braciszkowie z turystów ile się tylko da". Skubnęła coś, co wyglądało na bitą śmietanę. "Ble, słodkie na śniadanie... Też mi zdrowa żywność". Skupiła się na herbacie czekając, aż jej głód wreszcie raczy wstać z łóżka.
__________________ "W wirtualnym świecie szukamy tego, co dostawaliśmy przez setki lat od najbliższych – bliskości” |
| |
| | #90 |
![]() | Błażej Kolejny raz został zadziwiony ilością fantazji włożoną w przygotowanie posiłku. Kanapki, które jadał do tej pory to w porównaniu z tym suchy chleb. Uśmiechnął się do siebie nakładając sobie nieskromną porcję. - Noc minęła całkiem dobrze - odpowiedział przyglądając się mapom. Zdjęcia klasztoru pozwalające porównać jak się zmieniał, mapy... ciekawe czym zaskoczy okolica. - Mogę obejrzeć? - zapytał wskazując jedną z map.
__________________ Pray for peace, train for war! |
| |
| Reklama |
| |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| [komentarze] Abbatia (Opactwo) | Ribesium | Archiwum sesji Innych | 70 | 10-22-2007 21:29 |
| [Storytelling/sesje inne] Abbatia (Opactwo) | Ribesium | Archiwum rekrutacji | 18 | 10-09-2006 16:11 |