Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG - Historyczne > Archiwum sesji historycznych
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Archiwum sesji historycznych Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach historycznych (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 01-23-2008, 17:07   #181
Van
Newsman
 
Van's Avatar
 
Reputacja: 5 Van wkrótce będzie znanyVan wkrótce będzie znany
$: 42 151
Wymierski

- Chyba powinniśmy sobie dużo wyjaśnić - powiedział Wymierski. Wreszcie, po tylu trudach, udało im się dotrzeć na miejsce. Spojrzał jeszcze na klęczącego mężczyznę. Mógł się od niego dowiedzieć kilku rzeczy, ale nie wiadomo było o czym został on poinformowany. Na pewno nie wie wszystkiego z czym Generał by chciał się zapoznać.

Jego wzrok skierował się na nieprzytomnego Pierra. Stracił już dużo krwi, a dodatkowo ta walka na pewno go bardzo wyczerpała. Potrzebował natychmiastowej pomocy, jakiej na razie Jan nie był w stanie mu udzielić. Trzeba szybko działać, póki nie będzie za późno.

Ponownie spojrzał na mężczyznę z garłaczem. Nigdy wcześniej go nie widział i nie był w stanie niczego o nim powiedzieć.
- Nazywam się Jan Wymierski i jestem, a raczej byłem, Generałem w Wielkiej Armii. kilku oficerom, w tym i mnie, nie spodobały się ambicje Napoleona i postanowili się go pozbyć, ale o tym pewnie wiecie. Nie wiecie jednak, że dwa dni temu wszystkie plany legły w gruzach. Wszystkie dokumenty wpadły w ręce Prefektury i to dlatego właśnie wpadliście w pułapkę. Wyruszyłem więc wraz z leżącym tu Pierrem - wu wskazał na nieprzytomnego - i jeszcze jedną osobą, która jednak nie zdołała dotrzeć, by was ostrzec. Nie możecie teraz podążać zgodnie z planem, prawdopodobnie wszystkie wasze ruchy są znane Bonapartemu. Poza tym, jeden z nich - ruchem ręki wskazał na klęczącego - zdołał uciec. Nie byłem go niestety wstanie dopaść. Aha, jeślibyście byli mili, pomóżcie mojemu towarzyszowi. - Generał spojrzał w oczy mężczyźnie z garłaczem. Miał nadzieje, że tamten nie będzie zbyt nadgorliwy i nie będzie się doszukiwał, podstępu, Jan sam jedne nie byłby w stanie się obronić.
- I jeszcze jedno. Czy nie ma z wami kobiety ? Z moich informacji wynika, że powinna wam towarzyszyć madame Lajolais - żona pułkownika Lajolaisa
 
Van jest offline  
Reklama
Stary 01-23-2008, 18:43   #182
 
Kutak's Avatar
 
Reputacja: 8 Kutak jest jak klejnot wśród skałKutak jest jak klejnot wśród skałKutak jest jak klejnot wśród skałKutak jest jak klejnot wśród skał
$: 221 539
Polak! Ten akcent, to nazwisko- Samuel nie miał najmniejszych wątpliwości, iż ich "kontakt" pochodzi z jego ukochanej Rzeczpospolitej. Dopiero gdy później wspominał te zdarzenia wytykał sobie całkowity brak profesjonalizmu, lecz ogarnęła go pewnego rodzaju euforia. W końcu poza swoim lokajem od dawna nie rozmawiał z nikim po polsku, niemal zapomniał już niektórych wyrażeń tego pięknego języka...

- Samuel Daniłłowicz- przedstawił się w obliczu braku reakcji Caspara, nie zachowując żadnych środków bezpieczeństwa- Żołnierz, dawny Legionista, dbający o życie, zdrowie i interesy pana Baringa, a w tej chwili- drugi po panu Fitzpatricku człowiek w oddziale.- mówił spokojnie, swoim typowym tonem, lecz tym razem po polsku. Słodka pewność, iż nikt poza rozmówcą go nie zrozumie wypełniała mężczyznę.
 
__________________
Kutak - to brzmi dumnie.
Kutak jest offline  
Stary 01-24-2008, 18:44   #183
Administrator
 
Milly's Avatar
 
Reputacja: 10 Milly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnie
$: 337 751
Matylda szła powoli w stronę mężczyzn. W dłoniach trzymała krzyże znalezione przy ciałach oraz jakieś papiery i książeczki. Do jej uszu dolatywały strzępki słów, wśród nich rozpoznała jakiś obcy język. Choć sytuacja wydawała się napięta nie zanosiło się na kolejną bójkę i rozlew krwi. Z resztą dziewczynie było już wszystko jedno. Przychodzi wreszcie taki moment, że obojętność zakrada się do duszy umęczonego człowieka, doprowadzonego do skraju wytrzymałości. Matylda nie miała już nawet siły myśleć, po prostu podeszła i stanęła z boku czekając, aż ktoś zwróci na nią uwagę. A nawet jeśli nie zwrócą, tak jak zwykle, to i tak nic nie szkodzi. Schowa po prostu swoje znaleziska do torby i ruszy za nimi - bo co innego mogłaby zrobić?

Generał Wymierski
dostrzegł, jak drobny, bardzo młody chłopiec powłócząc nogami dołączył do grupy i stanął gdzieś z boku. Na jego twarzy - oblepionej piaskiem i brudem, poznaczonej bruzdami, po których jeszcze niedawno spływały łzy - widać było zmęczenie i rozpacz. Białą płócienną koszulę i dłonie ubrudzone miał krwią. Na pierwszy rzut oka chłopiec był zwyczajnym, przestraszonym młokosem. A jednak coś w nim było nie tak. Może ubranie? Wysokie oficerskie buty, granatowe opinające uda spodnie spięte skórzanym pasem, koszula i kamizelka, zbyt duża kurtka - coś tu jednak nie pasowało. Spod chusty na głowie wymykały się kosmyki długich, jasnych włosów, delikatne rysy twarzy były widoczne nawet mimo warstwy brudu, zaokrąglone uda i zgrabna sylwetka.... czy to aby na pewno był chłopiec?!
 
__________________
Chciałem powiedzieć (...) że na tym świecie jest chyba coś, dla czego warto żyć.
Śmierć zastanowił się przez chwilę.
KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE.
T. Pratchett Czarodzicielstwo
Milly jest offline  
Stary 01-25-2008, 19:51   #184
 
kitsune's Avatar
 
Reputacja: 8 kitsune jest po prostu świetnykitsune jest po prostu świetnykitsune jest po prostu świetnykitsune jest po prostu świetny
$: 136 653
12 V – południe, Kanał La Manche, na szczycie klifu

Fitzpatrick, wciąż ciężko oddychając po forsownym biegu, przewiesił z powrotem garłacz przez plecy, a potem ukłonił się Wymierskiemu. Niczym nie pokazał po sobie, czy rozumie słowa w języku polskim, nawet nie spojrzał na Daniłłowicza, lecz jeno uśmiechnął się lekko, jakby był w Londynie na salonach i rzekł:
- Serdecznie witam pana, panie generale. Takie spotkanie, zwłaszcza w tak nietypowych okolicznościach jest dla mnie zaszczytem, ale proszę wybaczyć. Czasy paskudne, ludzie ludziom nie ufają, dlatego czy może pan jakoś potwierdzić swoją tożsamość? Skoro twierdzi pan, że była wsypa, to nie moja paranoja pana dziwić, nieprawdaż. A pana, panie Daniłłowicz, proszę, by wyruszył pan natychmiast pozostałych i sprowadził ich tutaj, wraz ze stosownym ekwipunkiem. Jeśli te śmiecie – Wskazał głową na trupy zamachowców. – posiadały wierzchowce, to niewątpliwe przydadzą nam się one. Skoro tylko porozmawiam z panem generałem, podejmę decyzję o dalszym przebiegu misji. Natomiast w ciągu kilku minut wszyscy muszą tutaj być, bez jakiegokolwiek sprzeciwu.


Choć lord Caspar zachowywał całkowity spokój i z zewnątrz wyglądał na wyciosanego z lodu, wewnątrz kipiał ze złości i strachu. Do jasnej cholery, najgorszy koszmar agenta. Wsypa! Jeśli francuzi dorwą ich w swe ręce, to nie obędzie się bez kaźni i pokazowego rozstrzelania. A przecież Fitpzatrick nie mógł się wycofać, nijak, w żaden sposób! Zbyt był zadłużony, by wracać z niczym do Anglii. Odzyska przesyłkę choć sam Kurduplowaty Bóg Wojny tu przybył z łapskiem klasycznie schowanym za połą bluzy munduru! Teraz musiał zadecydować, co uczynić z Wymierskim, kimkolwiek ów był. Generałem czy agentem Bonapartego. Nie zamierzał wyjawiać czegokolwiek o pani Lajolais, dopóki nie upewni się o czystych zamiarach Polaka. Zresztą i tak nie mogli tu długo postać, Fitzpatrick chciał jak najszybciej powieść swych ludzi do Sur Le Legne, a może nawet do Brasanscon, zdobyć przesyłkę i czym prędzej spieprzyć do Anglii.
 
__________________
Lisia Nora Pluton szturmowy "Wierny" (zakończony), W drodze do Babilonu



Ostatnio edytowane przez kitsune : 01-25-2008 o 19:59.
kitsune jest teraz online  
Stary 01-26-2008, 21:23   #185
 
mataichi's Avatar
 
Reputacja: 7 mataichi jest po prostu świetnymataichi jest po prostu świetnymataichi jest po prostu świetnymataichi jest po prostu świetnymataichi jest po prostu świetny
$: 89 981
Nicolas Noiret

Lekko zdyszany klecha, przysłuchiwał się dialogowi Fitzparticka z człowiekiem podającym się za generała Wymierskiego…generała! Coraz bardzie mu się sytuacja, w której się znaleźli nie podobała, ze wszystkich członków wyprawy wiedział prawdopodobnie najmniej i nikt go nie raczył poinformować o jakimkolwiek szczególe całej operacji. Był traktowany jak zwykły pionek na szachownicy, którego można zawsze poświęcić, bowiem nie posiada większej wartości. Odczekał aż mężczyzna udowodni swoją tożsamość i sam zwrócił się do dowódcy.

-Panie Fitzpatrick chyba nadszedł najlepszy moment, aby wyjaśnić nareszcie cel naszej podróży nieco jaśniej niż ostatnio, gdyż wszyscy możemy zapłacić własnymi głowami za coś, o czym nie mamy pojęcia…ale najpierw wynośmy się z tego przeklętego miejsca jak najszybciej.– przez moment wyglądało jakby Nicolas mierzył pistoletem w kierunku Caspara, chciał sprawdzić nerwy swojego dowódcy. Dając za wygraną w końcu kiwnął głową na jeńca.

-Co z nim zrobimy? Warto go przesłuchać, ale nie jest bezpiecznie targać go ze sobą zbyt daleko. – Kimkolwiek był ten łachmyta, jego los był w oczach księdza przesądzony.
 
__________________
Żebyście wiedzieli co ja robię cooltowej postaci LI... ;>
Sama chciałaś!


Nieobecny od soboty do wtorku(6-9.12).
mataichi jest teraz online  
Stary 01-27-2008, 08:05   #186
 
Arango's Avatar
 
Reputacja: 10 Arango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnie
$: 164 267
Klif w Normandii 12 V 13.00 - 14.00

Dokonano pobieżnej prezentacji, zatajając jedynie na razie tożsamość i płeć Matyldy, zresztą na szczegółowe przedstawienia brakło czasu.
Marynarze z El Vincejo szybko dostarczyli resztę bagaży na skały, pozbywając się międzyczasie trupów z taką wprawą, że widać było, iż niejeden z nich parał się wcześniej korsarstwem. Ciała obciążono łańcuchami, po czym wywożone przez szalupę na głębszą wodę niknęły w niej z regularnością godną lepszej sprawy.

Na brzegu też trwała krzątanina. Jak zwykle niezadowolony Daniłlowicz burcząc coś pod nosem (po polsku, ale że nie były to komplementy pod jego adresem upewniła lorda reakcja generała, który ze zdziwieniem przysłuchiwał się przez chwile wynurzeniom rodaka) udał się wraz z Noiretem na poszukiwanie wierzchowców.
Wkrótce odnalezli cztery konie z wypalonymi na siodłach literami "PP", oraz może trzysta metrów dalej pięć kolejnych. Obok wyraznie widać było głęboko odciśnięte ślady kopyt szóstego, znak pospiesznego odjazdu.

Mieli więc w sumie dziewięć wierzchowców, co zapewne ucieszyło Fitzpatricka. Wkrótce cała kawalkada (skrępowanego jeńca bowiem zabrano ze sobą) oddaliła sie spiesznie.
Lord
studiował w siodle fragment mapy podarowanej mu na pożegnanie przez Wilsona. Około pół godziny pózniej dotarli do zrujnowanej latarni morskiej, a raczej resztek jakie z niej pozostały. Tu zadecydowano o szybkim popasie. Wszak było parę spraw do omówienia : kwestia podniesiona przez ksiedza, sprawa pani Lajolais, obecnej sytuacji grupy, jeńca...
Rozpakowano skromne zapasy prowiantu zabrane ze statku, rozpalono też mdłe ognisko. Ledwo co przytomnemu Pierre'owi wciśnięto w rękę kubek wina, nieopodal rzucono skrępowanego agenta Prefektury.

Zbliżał się czas wyjaśnień i postanowienia co dalej. Fitzpatrick rozłożył na płaskim kamieniu otrzymana mapę...
 
__________________
Nie daj Boh z Ivana pana, a z Marijki dobrodijki.
Odkąd umarła mądrość błaznów, błazeństwo mędrków wzrosło niepomiernie.
Co to jest nicość ? Pół litra na dwóch.
Jestesmy tylko szeptem czasu, który przemija...

Ostatnio edytowane przez Arango : 01-27-2008 o 09:02.
Arango jest offline  
Stary 01-31-2008, 16:18   #187
Administrator
 
Milly's Avatar
 
Reputacja: 10 Milly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnie
$: 337 751
Matylda nie odzywała się do nikogo słowem. Nie słyszała pytania nowego towarzysza, nie wiedziała więc o zainteresowaniu panią Lajolais. Nikt też nie powiadomił ją o tym, że ma ukrywać swoją tożsamość czy płeć. Zachowywała się więc normalnie, bez specjalnych środków bezpieczeństwa.
Dziewczyna potrafiła jeździć konno, przyzwyczajona była jednak do damskiego siodła. Spodnie okazały się i w tym przypadku nieodzowne, podziękowała więc w duszy Wilsonowi za jego świetny pomysł, któremu początkowo tak była przeciwna. Mimo wszystko nie czuła sie wygodnie w siodle. Była śmiertelnie zmęczona, blada jak zjawa, brudna i zrozpaczona. Przestało ją interesować dokąd jadą i co będzie się dalej działo. Nie miała nawet pojęcia, że zostali zdradzeni i mogą być teraz w śmiertelnej pułapce. Nic już nie miało znaczenia...

Podczas popasu Matylda usiadła blisko ogniska, wpatrywała się pustymi oczami w płonące drwa. Swoją torbę położyła przy piersi, podciągnęła kolana prawie pod brodę osłaniając w ten sposób jedyne co miała, cały jej "skarb". Przeżuwała kawałki jedzenia sama nie wiedząc co właściwie wkłada do ust. Popijała winem, a może i wodą - cokolwiek to było nie miało dla niej smaku. Po skończonym posiłku jeszcze mocniej przycisnęła do siebie torbę, oparła czoło o kolana próbując najwyraźniej upodobnić się do niewielkiego kłębka - poczęła miarowo, powoli kołysać się w przód i w tył...
 
__________________
Chciałem powiedzieć (...) że na tym świecie jest chyba coś, dla czego warto żyć.
Śmierć zastanowił się przez chwilę.
KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE.
T. Pratchett Czarodzicielstwo
Milly jest offline  
Stary 02-02-2008, 14:15   #188
Van
Newsman
 
Van's Avatar
 
Reputacja: 5 Van wkrótce będzie znanyVan wkrótce będzie znany
$: 42 151
Jan Wymierski

- Samuel Daniłłowicz. Żołnierz, dawny Legionista, dbający o życie, zdrowie i interesy pana Baringa, a w tej chwili- drugi po panu Fitzpatricku człowiek w oddziale - Generał otworzył szeroko oczy ze zdziwienia. Wiele już przeżył od wczorajszego dnia, ale nie spodziewał się, że spotka Polaka. Z chęcią rzuciłby wszystko w diabły żeby porozmawiać z nowopoznanym mężczyzną w swoim ojczystym języku, jednak oczywiście nie mógł tego zrobić.
- Nie spodziewałem się tutaj rodaka. Jestem zachwycony spotkaniem
i mam nadzieję, że później znajdziemy więcej czasu na rozmowę. Mam wiele pytań -
rzekł tylko Wymierski po polsku z wyraźnym zadowoleniem, a później podał Lordowi papiery potwierdzające jego tożsamość.
- Oczywiście nie dziwie się panu - powiedział do niego - Jak to mówią przezorny zawsze ubezpieczony. - Jan uśmiechnął się.


Podczas popasu widząc, że nikt nie kwapi się do rozpoczęcia rozmowy, Generał postanowił sam zacząć
- Jak już mówiłem wcześniej, wszystkie "nasze" plany legły w gruzach gdy Prefektura dokonała aresztowań kilku wpływowych ludzi, dlatego też, jak mi się wydaje, wiedzieli o was i o miejscu waszego przypłynięcia i wydaje mi się, że znają również resztę waszego planu i każdy wasz ruch. Nie wiem co mieliście zrobić i jaka jest wasza misja, jednak osoba która mnie tu wysłała
i której jest coś winien, prosiła żebym wam pomagał. Uczynię tak więc, jeżeli oczywiście nie będziecie mieć nic przeciwko. Co do jeńca
- tu wskazał na zatrzymanego wcześniej - to, co oczywiste, trzeba go będzie przesłuchać. Poza tym, jest jeszcze jedna kwestia, którą podniosłem już wcześniej, jednak nie dostałem odpowiedzi. Wiem, że miała podążać z wami madame Lajolais - żona pułkownika Lajolaisa, jednak z jakiegoś powodu nie ma jej tu. Czy ktoś może mi wytłumaczyć dlaczego tak jest ?
 
Van jest offline  
Stary 02-13-2008, 18:51   #189
 
mataichi's Avatar
 
Reputacja: 7 mataichi jest po prostu świetnymataichi jest po prostu świetnymataichi jest po prostu świetnymataichi jest po prostu świetnymataichi jest po prostu świetny
$: 89 981
Nicolas Noiret

Ksiądz nie odezwał się ani słowem od czasu przygody na klifie. Wiele spraw wymagało wyjaśnienia i dokładnego przemyślenia a na to potrzeba czasu. Nicolas miał nadzieje, że Fitzpatrick dobrze ten czas wykorzystał, bo tym razem klecha nie zamierzał się zadowolić ogólnikami czy przełożeniem sprawy w czasie.

Słowa generała Wymierskiego jeszcze bardziej zmąciły umysł Noireta w końcu nie wytrzymawszy dłużej sam zaczął zadawać pytania.

- Dobrze wiedzieć, że przeciwnicy znają nasz każdy ruch…ciekawi mnie czy ktoś jeszcze poza mną nie zna naszego planu panie Fitzpatrick? Koniec z gierkami, żądam dokładnego wyjaśnienia celu naszej misji! Jeśli wysłano mnie na tą wyprawę z nadzieją, że będę milczał i bezmyślnie słuchał każdego pańskiego rozkazu popełniono wielki błąd. – choć Nicolas mówił podniesionym głosem to jego mina nie wyrażała wzburzonych emocji. Wbijał za to nerwowo wzrok w każdego towarzysza począwszy od dowódcy aż po jeńca.

- Ciekawi mnie również kolejna sprawa, czemu zostaliśmy zaatakowani przez jezuitów? Nie pałam do nich sympatią, ale nie chce mi się wierzyć, że zdradzili a nie wyglądali na przebierańców. Coraz bardziej zaczyna mi to wszystko śmierdzieć a nie lubię pakować się po same uszy w gnojówkę nie wiedząc nawet z jakich powodów. To jak będzie?

W końcu spojrzenie utkwiło na dobre w dowódcy, który musiał teraz wybrać. Albo zaufa swoim ludziom albo…o tym rozwiązaniu ksiądz wolał przynajmniej na razie nie myśleć.
 
mataichi jest teraz online  
Stary 02-13-2008, 20:16   #190
 
Kutak's Avatar
 
Reputacja: 8 Kutak jest jak klejnot wśród skałKutak jest jak klejnot wśród skałKutak jest jak klejnot wśród skałKutak jest jak klejnot wśród skał
$: 221 539
Daniłłowicz podczas odpoczynku siedział tylko obok całego "obozowiska", czyszcząc każdą ze swych broni po raz kolejny. Robił to jakby bezmyślnie, automatycznie, byle zając czymś ręce. Myślami był bowiem już daleko...

Cała ta wyprawa coraz mniej mu się podobała. Oddział składał się raczej z wybrednych panien na wydaniu, nie z prawdziwych żołnierzy, ich dowódca zaś z pewnością pisał cudowne poematy, a słowo mówione w jego ustach nabierało niemal boskich właściwości- ale Samuel nie umiał sobie wyobrazić Fitzpatricka w ogniu walki. A póki co wszystko wskazywało na to, iż misja pokojową nie będzie. A już na pewno nie bezpieczną...

Słowa Norieta przelały czarę goryczy, wyrywając Polaka ze stanu otępienia, w jaki wpadał po raz kolejny przeglądając swe zapasy uzbrojenia.

- Panie Noriet, rzec się ośmielę, iż pańskie zachowanie zdaje mi się w tej chwili wysoce nieodpowiednie jak na kogoś, kto dołączając do naszego oddziału stał się żołnierzem. Domyślam się, iż za czasów, gdy korzystał pan ze swych święceń kapłańskich takie kłótnie były czymś normalnym, podobne protesty także, lecz w tej chwili można podciągnąć to pod niesubordynacje. Żołnierz rozkazy wykonuje, żołnierz nie pyta się o ich sens. O wszystkim dowiemy się w odpowiedniej chwili.- skończył, po czym jakby nigdy nic odwrócił się na pięcie i siadł przy ognisku, gdzie powoli nabijał fajkę tytoniem.

Złośliwy uśmiech na jego twarzy był obrzydliwym grymasem.
 
__________________
Kutak - to brzmi dumnie.
Kutak jest offline  
Reklama
 


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wł.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
Komentarze - Oko czarownicy Arango Archiwum sesji historycznych 101 07-16-2008 16:54
[ Inne ] Oko czarownicy Arango Toplista sesji 1 09-03-2007 00:50
Oko czarownicy Arango Archiwum rekrutacji 11 12-30-2006 14:25


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 15:27.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2008, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111