Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG - Inne > Archiwum sesji Innych
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Archiwum sesji Innych Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach innych (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 09-07-2007, 11:39   #21
 
Lhianann's Avatar
 
Reputacja: 5 Lhianann wkrótce będzie znanyLhianann wkrótce będzie znany
$: 89 491
Dźwięk syren policyjnych sprawił, że przez chwilę zesztywniała na siedzeniu kierowcy.
Z rozpaczą i zimną determinacją zerknęła w lusterko wsteczne.
Zauważyła co robi Marie.
Przez jej głowę przebiegła szybka myśl.
'Wystarczyłby lewy sygnalizator świetlny, Marie...'
Odegnała płochą myśl i płynnie wyprzedziła policyjny samochód przed sobą.
Nie wiedziała, co chce dokładnie zrobić Marie, ale czuła, że nie mają luksusu wyboru.
Już nie.

Usłyszała ciche słowa Michaela skierowane do Marylin.
Poczuła króciutkie ciepło dookoła serca.
'Jak on ją kocha...'
W oczach Sol przez chwilę zakręciły się łzy.
Gabrielu...bogowie...dlaczego?
Czemu to musiało spotkać nas?
Czemu dziś?

Zacisnęła zęby i minimalnie przyśpieszyła.
 
__________________
Wielu spośród żyjących zasługuje na śmierć. A nie jeden z tych, którzy umierają, zasługuje na życie. Czy możesz ich nim obdarzyć? Na bądź więc tak pochopny w ferowaniu wyroków śmierci. Nawet bowiem najmądrzejszy z Mędrców nie wszytko wie.
Lhianann jest offline  
Reklama
Stary 10-01-2007, 20:33   #22
 
Kutak's Avatar
 
Reputacja: 8 Kutak jest jak klejnot wśród skałKutak jest jak klejnot wśród skałKutak jest jak klejnot wśród skałKutak jest jak klejnot wśród skał
$: 221 539
Zwyczajny manewr wymijania na oblodzonej drodze i z policją za plecami zdawał się być czymś naprawdę trudnym. Powolny, acz zdecydowany ruch kierownicą, dociśnięcie pedału gazu... Solveig zdawała sobie sprawę, że jest odpowiedzialna nie tylko za siebie, ale też za Marylin i Michaela. A jak pięknie oni wyglądali razem... I znów oczami wyobraźni widziała siebie przy Gabrielu, a do jej umysłu docierało, że przyszłość albinoski i jej mężczyzny zależy tylko od niej...

Przyspieszyła, wymijając Marie. Zdawałoby się, że już po wszystkim, piosenkarka bowiem zwolniła, a zaraz za nią zatrzymały się trzy radiowozy. I zdawałoby się, że już są uratowani, cała trójka. Teraz musiała tylko gdzieś dojechać...

No właśnie. Gdzie?

***

W łóżku było tak przyjemnie, tak cudownie! Lizzy już trochę czasu temu włożyła pod kołdrę koc elektryczny- Marylin nigdy nie tolerowała spania na tym wynalazku, ale do wygrzania pościeli nadawał się wręcz idealnie. Na szafce obok stała herbata, jabłkowo-cynamonowa, lecz w tej chwili dziewczyna delektowała się tylko jej zapachem. Chciała spać, wszyscy zdawali się jej w tym śnie pomagać...

W końcu zapadła w tą bezkresną otchłań...

***

Czterech aktorów stało na scenie teatru. Trzy kobiety i jeden mężczyzna, ich twarze skryte były w mroku. Trzymając się za ręce tworzyli kółko, zdawali się obracać, niczym dzieci w jakiejś przedszkolnej zabawie. Widownia zaś milczała, zdając się obserwować tą dziwną wędrówkę z fascynacją...

Mężczyzna upadł na ziemię.

Wędrówka trwała dalej, trzy kobiety ciągle krążyły- a po chwili powstał i mężczyzna. I znów szli, znów trzymając się za ręce...

Wtem za sceną rozległy się ciężkie, szybkie kroki mocno podkutych butów.

Kurtyna opadła, rozległy się cztery strzały.

Widownia milczała, wpatrując się w czerwień zasłony. A później wstali i wyszli, zapamiętując spektakl jako kolejną z historii. Historii, jakich w swym życiu zobaczyli i usłyszeli wiele...

I tylko jedna Marylin została na widowni, płacząc.

***

Chciała krzyczeć, ale w ostatniej chwili się powstrzymała. Wybudzona jakąś nieziemską mocą ze snu wytrzeszczyła tylko oczy i otworzyła usta, co nadało jej twarzy wyrazu całkowitego przerażenia.

- Marylin! Co się dzieje?!- zawołał Michael, momentalnie przytulając do siebie dziewczynę.

***

Marie powoli zjechała na pobocze, zgodnie z poleceniami, które we wszystkie możliwe sposoby wydawał policjant jadący w pierwszym z radiowozów. Trzy auta także zaparkowały, otaczając wóz należący dawniej do Callersa z trzech stron. I chociaż w ten sposób częściowo blokowali jeden pas, mogli sobie na to pozwolić- teraz i tak mało kto jeździł tą drogą...

Z pierwszego z wozów prędko wysiadł policjant i, w drodze zakładając czapkę, zapukał do szyby wozu w którym siedziała Marie.



- Starszy sierżant James Cabbe, policja stanu Massachusetts- przedstawił się, gdy kobieta uchyliła szybę- Mieliśmy zgłoszenie w tym rejonie, nic wielkiego. Proszę wysiąść z pojazdu razem z kluczykami i otworzyć wszystkie drzwi- łącznie z bagażnikiem.- podkreślił, uśmiechając się przyjaźnie, a przy tym odsłaniając broń w kaburze- tak na wszelki wypadek.

Marie wzdrygnęła się. Po spotkaniu Iana Callersa długo nie odzyska zaufania do policji...
 
__________________
Kutak - to brzmi dumnie.
Kutak jest offline  
Stary 10-03-2007, 14:42   #23
 
Redone's Avatar
 
Reputacja: 8 Redone jest jak klejnot wśród skałRedone jest jak klejnot wśród skałRedone jest jak klejnot wśród skał
$: 114 142
Serce waliło mi jak oszalałe, wybijając jakiś dziwny rytm niczym dzwonki w cerkwi. Mimo wszystko zjechałam na pobocze, gotowa na to co może nastąpić. Gotowa na kolejne ciosy, na kolejne kłamstwa, bluzgi i niewolę. Z tęsknotą spoglądałam w stronę oddalającego się samochodu prowadzonego przez Sol.

A tu taka niespodzianka! Ten policjant jest dla mnie... miły? Jak to, czyli oni jeszcze nie wiedzą że ja to ja! Znaczy że mam na sumieniu dwa morderstwa. A gdyby spróbować się z tego wyłgać? Ale jak? Przecież kazał otworzyć bagażnik a tam leży sobie jak gdyby nigdy nic ciało tego skurwiela. Nawet kiedy nie żyje niszczy mi życie.

- Zgłoszenie? Przyznam że trochę się spieszę, ale rozumiem że musi pan sprawdzić - powiedziałam milutkim głosem.

Pootwierałam wszystkie drzwi i modliłam się by jakimś cudem nie kazał otwierać bagażnika. Może zapomni? Może da mi spokój? Boże pomóż.
 
__________________
Zamiast mówić "dziękuję" - daj mi pozytywną reputację ;)
Do the impossible, see the invisible.
Touch the untouchable, break the unbreakable.
Redone jest offline  
Stary 10-19-2007, 16:21   #24
Administrator
 
Milly's Avatar
 
Reputacja: 10 Milly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnie
$: 337 751
Marylin

Przytuliła się do Michaela tak mocno, jak tylko mogła, nie zważając na ból. Szlochała, choć bolały ją płuca, gardło, całe ciało. Zdołała się tylko na tyle uspokoić, by wyjęczeć niemal do Michela:

- Zabierz mnie stąd, proszę, zabierz... My wszyscy zginiemy, zginiemy! Proszę, ja chcę do domu, Michael... nie chcę, żebyśmy umarli...
 
__________________
Chciałem powiedzieć (...) że na tym świecie jest chyba coś, dla czego warto żyć.
Śmierć zastanowił się przez chwilę.
KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE.
T. Pratchett Czarodzicielstwo
Milly jest offline  
Stary 10-19-2007, 18:14   #25
 
Lhianann's Avatar
 
Reputacja: 5 Lhianann wkrótce będzie znanyLhianann wkrótce będzie znany
$: 89 491
Sol

Dziewczyna zacisnęła mocniej zęby i jechała dalej.
Kątem ucha usłyszała słowa jakie Marylin kierowała do Michaela.
Z chęcią by zrobiła to o co błagała białowłosa dziewczyna, ale wiedziała, ze jej przyjacielowi potrzebna jest pomoc medyczna.
I to szybko.

O, dojeżdżają właśnie do wylotówki na miasto.
Gdzieś na obrzeżach przecież jest szpital.
Tam musi dojechać.
Czuła potworne wyrzuty sumienia z powodu Marie jaka została za nimi, ale rozumiała jednocześnie, że gdyby została, to...
Teraz musi myśleć najpierw o Marylin.
Dziewczyna jest przecież w takim stanie....
Z niepokojem zerknęła w wsteczne lusterko.
Albinoska kurczowo wtulała się w rannego, nie do końca przytomnego Michaela, cichutko łkając.

Sol podkręciła ogrzewanie.
Wyziębienie może mieć koszmarne konsekwencje...
 
__________________
Wielu spośród żyjących zasługuje na śmierć. A nie jeden z tych, którzy umierają, zasługuje na życie. Czy możesz ich nim obdarzyć? Na bądź więc tak pochopny w ferowaniu wyroków śmierci. Nawet bowiem najmądrzejszy z Mędrców nie wszytko wie.
Lhianann jest offline  
Reklama
 


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wł.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
Run "Runy", czyli dokąd pędzi "Runa"? kitsune WIEŚCI 0 08-11-2007 16:21
""Wielosfer" już działa" Fistus WIEŚCI 0 02-06-2006 16:14
"W górach szaleństwa"/"Muzyka Ericha Zanna&qu wasiu Zew Cthulhu 4 11-11-2005 21:00
"Ględźby ropucha" i "Ostatni smok" Milly WIEŚCI 0 05-16-2005 22:16
"Batman": "Azyl Arkham" Milly WIEŚCI 0 05-05-2005 17:54


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 16:13.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2008, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111