Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG - Historyczne
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Sesje RPG - Historyczne Czy masz czasem wrażenie, że nie należysz do tej epoki? Czy chcesz spróbować żyć na zamku wzorem szlachcianki albo z husarzami przetrzepać skórę nieprzyjaciela? Zatem na koń! Wsiądź do naszego wehikułu i cofnij się w czasie dzięki mocy wyobraźni.


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 06-13-2007, 18:40   #61
 
Lhianann's Avatar
 
Reputacja: 5 Lhianann wkrótce będzie znanyLhianann wkrótce będzie znany
$: 89 491
Falke nigdy nie spodziewał się, że tak szybko po pierwszym kontakcie z
Reinfirdem de Remacourt tak bardzo będzie się cieszył na widok jego i jego rodziny.
A jednak.

Nieco początkowo stropił go widok stojącej na okrwawionym bruku córki rycerza, o jakiej slyszal wcześniej z romowy Reinfirda z synami, jednak widok pewnej siebie, dumnej, wręcz można by rzec wyzywającej Rothais wywolal na jego ustach krótki, dziwny uśmiech.
Ni to podziw ni to...zazdrość?

Ukłonił sie jej glęboko, jak przystalo kłaniać się szlachciance.
Czekał jak dalej rozegra się to co widział i slyszał.
Może być interesująco...
 
__________________
Wielu spośród żyjących zasługuje na śmierć. A nie jeden z tych, którzy umierają, zasługuje na życie. Czy możesz ich nim obdarzyć? Na bądź więc tak pochopny w ferowaniu wyroków śmierci. Nawet bowiem najmądrzejszy z Mędrców nie wszytko wie.
Lhianann jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Reklama
Stary 06-13-2007, 18:40   #62
 
kitsune's Avatar
 
Reputacja: 8 kitsune jest po prostu świetnykitsune jest po prostu świetnykitsune jest po prostu świetnykitsune jest po prostu świetny
$: 136 653
Reinfrid de Remacourt
Reinfrid usłyszawszy Rothais pobladł, zagryzł wargi i syknął z bólu. A potem splunął krwią, lekko zakrzepłą, zbrązowiałą. Mówił powoli, dobitnie, jeszcze nieco niewyraźnie:
- Ernaut, jeśli ten bastart i twoja siostra mófią prawdę, to nie choci tylko o ucieczkę jakiekoś błazna. Tu choci o honor. Jeśli ten kmiot wetknął to, czego nie powinien w twoją siostrę, to nie pozostaje nic inneko, jak go wywałaszyć. Racja synku?
Ernaut popatrzył mściwie na Ragnar:
- A jużci ojcze, byle chłystek nie wżeni się w Remacourtów. – po czym zawołał zaufanego porucznika – Geffray, wziąć to łajno i zanieść na statek do warsztatu. Mamy jakiś warsztat, nie? Rozciągnąć bydlaka na stole i dobrze zakuć, potem polewać wodę, jakby przysypiał. Ma nie spać, kiedy zabierzemy się za niego. Przygotuj też obcęgi, dobry nóż i zagotuj smoły, by ranę bękartowi zasklepić! Zrozumiano?
Ponury olbrzym skinął głową i odmaszerował. Chwilę później woje Reinfrida dźwignęli Ragnara. W tej chwili Reinfrid odezwał się, nie patrząc na więźnia:
- Powinieneś wiecieć, co czeka byle chłystka, kty rękę lub kuśkę na baronessę potniesie. Traci rękę… lub kuśkę. A ty ma córko – spojrzał na Rothais. – Wielki błąt popełniłaś, co innego wszeszczeć na ojca, co innego wbrew rodowi iść i na pośmiefisko herb i urocenie dafać. Wiedz jetnak, żem romantyk. Skoro kochasz go, to wrócisz z nim do Italii. Zamieszkasz z tym ubokim, lecz pięknym i świętym rycerzem w starym kasztelu o zabaknionej fosie i benciesz się nim opiekować. Wyjeciesz skoro tylko się naszym rycerzykiem zaopiekujemy, prawda Ernaut?
Ernaut wyszczerzył się wilczo. Robił to wyjątkowo często, więc dochodził do coraz większej wprawy. Reinfrid obserwował bacznie córkę, dumając, co dzieje się w pustej głowie tej dzierlatki, że wymyśla takie bzdury. Dała mu pretekst, by wszystkim wokół udowodnił, iż winnych karze okrutnie i szybko. A że bękart pewnie był niewinny? Ot, nie pierwszyzna. Teraz czekał. Co Rothais zrobi? A potem podejmie decyzję, czy odesłać ją (z bękartem lub samą, lecz do klasztoru), czy zostawić ze sobą.
 
__________________
Lisia Nora Pluton szturmowy "Wierny" (zakończony), W drodze do Babilonu


kitsune jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 06-14-2007, 16:47   #63
Administrator
 
Milly's Avatar
 
Reputacja: 10 Milly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnie
$: 337 751
Rothais tym razem naprawdę pobladła nieco, a jej harda i wyzywająca mina przez chwilę straciła na swojej wartości. Nie spodziewała się, że ojciec w ten sposób zareaguje, widać musiał mieć dziś bardzo zły humor. A kiedy zaczyna mówić o honorze, można być pewnym, że żarty i podchody już się skończyły. Rothais musiała bardzo szybko wymyślić coś, co pozwoli zachować jej twarz i ocalić swoją pozycję. Nie interesowało ją co stanie się z więźniem, liczył się tylko wtedy, gdy był jej potrzebny, a w tej chwili jego wartość drastycznie spadła w jej oczach. A że kmiot był w tym wypadku niewinny? Ot, nie pierwszyzna.
- Ojcze, zaczekaj - powiedziała poważnie przywracając na twarzy dumną minę - Jakże on miał wtykać cokolwiek tam gdzie nie potrzeba, skoro zamknięty był na cztery spusty w celi? I jak mogłeś pomyśleć, że mogłabym oddać moją cnotę komuś, kto sobie na to nie zasłużył?! Jestem wszak z Remacourtów i nie pozwoliłabym splamić swojego honoru!
- A nawet jeśli on chciałby się do mnie dobrać - zaczęła po krótkiej pauzie i starała się mówić szybko, żeby ojciec nie zdążył wydać pochopnych rozkazów - To jakby miał to zrobić? Twoi żołnierze to może i zakute pały, ale własne życie im miłe! Nie pozwoliliby zbliżyć mi się na krok do jego celi. Przysięgam Ci na świętą dziewicę Adelajdę, która zginęła broniąc swej cnoty, że nie dotknął mnie nawet koniuszkiem palca, a gdyby to zrobił sama wykastrowałabym tego... tego... ten kobyli zwis! - była tak przejęta, że nie mogła znaleźć odpowiedniego słowa i poratowała się zwrotem zasłyszanym u brata - Zakochałam się w nim tak jakby... jakby coś mnie natchnęło i powiedziało, że to dobry chrześcijanin, mężny rycerz i zamożny szlachcic. Ale najpierw musi udowodnić, że tak jest naprawdę! Złożył przysięgę, że zabije setkę niewiernych i złoży Tobie w hołdzie całe bogactwo, jakie zdobędzie na tej wyprawie i dopiero wtedy będzie godny mojej ręki. Czy to nie przysięga godna rycerza? A jeśli jej nie wypełni, odda się w Twoje ręce i będziesz mógł wywałaszyć go na wszystkie strony i pozbawić każdego członka po kolei. Ja zaś sama zamknę się w klasztorze, który wybudujemy po wyzwoleniu świętej Jerozolimy!
Obserwowała reakcję ojca i modliła się w duchu do Jezusa Zbawiciela, aby tylko gniew nie zaćmił jego umysłu. Wszak obietnica była nader pociągająca, pomimo, że Ragnar takowej nie składał. Jednak i jemu miłe było nie tylko życie, ale i przyrodzenie, tak więc musiał się z tym zgodzić. Nawet jeśli jej nie wypełni, to nim Jerozolima stanie się wyzwolona, minie na tyle dużo czasu, że Rothais powróci w łaski ojca...
 
__________________
Chciałem powiedzieć (...) że na tym świecie jest chyba coś, dla czego warto żyć.
Śmierć zastanowił się przez chwilę.
KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE.
T. Pratchett Czarodzicielstwo
Milly jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 06-14-2007, 17:11   #64
 
Kutak's Avatar
 
Reputacja: 8 Kutak jest jak klejnot wśród skałKutak jest jak klejnot wśród skałKutak jest jak klejnot wśród skałKutak jest jak klejnot wśród skał
$: 221 539
Ragnar

"Ocalony!", pomyślał, słysząc słowa Rothais. I chociaż przysiągł sobie, że młódkę najpierw zerżnie, a później zarżnie nożem starym, rzeźnickim, to teraz był jej wdzięczny. Chyba zaczynał pojmować, o co chodzi w jej grze i bynajmniej, nie miał ochoty być między młotem a kowadłem. Jeżeli ma grać z nią i z jej ojcem, to chce być zwycięzcą. O tak!

- Panie litościwy, cóż rzeczesz!? Jeżelibym kuśkę swą chociaż w stronę córki pańskiej skierował, to sam bym sobie ją urżnął! Ja człek wierzący, Panie! Sam zresztą mego ojca znasz, o Reinfridzie, sam mnie na tą krucjatę zdecydowałeś się wziąć, czy nie pamiętasz? A wtedy, na statku, przy córce waszej te śluby składałem- rżnąć niewiernych i ich krew przelać na cześć twą, o wielki Reinfridzie! I mój giermek ze spowiednikiem potwierdzą, że z oddziału matkoje... Złego człowieka tego uciekłem, gdyż hołd chciałem ci złożyć, czego ten sku... marny grzesznik pozwolić mi nie chciał zrobić!- Rangar mówił i mówił, co rusz wstając i upadając- rycerze znaleźli sobie świetną zabawę, ciągnąc za więzy do nóg przyczepione.

- Panie, nie proszę o wiele- tylko o służbę i możliwość przysięgi mej spełnienia. Być możesz pewien, że wierniejszy żołnierzem może być tylko syn twój własny.
 
__________________
Kutak - to brzmi dumnie.
Kutak jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 06-22-2007, 22:23   #65
 
kitsune's Avatar
 
Reputacja: 8 kitsune jest po prostu świetnykitsune jest po prostu świetnykitsune jest po prostu świetnykitsune jest po prostu świetny
$: 136 653
Reinfrid de Remacourt

Wyraz twarzy Reinfrida nie zmienił się nawet na chwilę. Powiódł wzrokiem po Rothais i Ragnarze:
- Dziwne te wasze żarty, które mogły skończyć się źle dla tego młodego człowieka. – wskazał Ragnara - Raz jeden je zrozumiem, ten jeden raz, nigdy więcej. A teraz mnie słuchajcie. Ty córko przygotowujesz się do wyjazdu, już nigdy więcej mi się nie sprzeciwisz, bo inaczej twa śnieżnobiałą skóra spłynie krwią pod batogiem. A ty chłystku wykaż się lepiej w najbliższej bitwie. Przez wzgląd na twego ojca daruję ci… ten jeden raz. To i tak więcej niż zwykłem czynić. Doceń to. Służ mi dobrze, nie kombinuj, nie oszukuj i na Boga Wszechmogącego, nie myśl o zdradzie, bo kara będzie straszna. Dobrze ci radzę. A teraz zejdźcie mi z oczu. Ledwie przyjdą rozkazy od Boemunda, wyruszamy.
Ruszył dalej, nie czekając na odpowiedź. Musiał sprawdzić, czy jego wojownicy są przygotowani, broń czy opatrzona, a zapasy żywności zgromadzone w odpowiedniej ilości.
 
__________________
Lisia Nora Pluton szturmowy "Wierny" (zakończony), W drodze do Babilonu


kitsune jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 06-23-2007, 13:16   #66
 
Arango's Avatar
 
Reputacja: 10 Arango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnie
$: 164 279
Wszyscy

Wyruszyli o świcie. Wędrówka na razie nie była zbyt uciążliwa. Po paru dniach opuściła was eskorta Pieczyngów, po tygodniu wjechali w kraj pogan.

Droga teraz prowadziła skalistą pustynią, gdzieniegdzie widać były ruiny, czasami monotonnię krajobrazu urozmaicało powyginane, karłowate drzewo, lub kępa wpółuschniętych krzewów. Zbroje, twarze, konie wkrótce pokrył rudy pył. Zatykał nosy, końskie chrapy, wdzierał się do oczu, spieczonych gardeł.

Ósmego dnia wjechali w doline posiadającą nieco więcej zieleni, płynął tam nawet wąski strumień. Normanom jadącym w straży przedniej poprawiły się humory, zaczęli nawet śpiewać.

Jednak pierwsze szeregi mijając wąskie gardło doliny milkły gwałtownie i wstrzymywały konie. Wkrótce i reszta Normanów Reinfrida zrozumiała dlaczego.

Rozległą kotlinę pokrywały kości. Ludzkie szkielety.Było ich co najmniej kilkanaście tysięcy, rozwłóczonych przez sępy, pokrytych rdzawem nalotem kurzu, gdzieniegdzie czerniały ułomki mieczy, włóczni, czasem pobłyskiwał wypolerowany piaszczystym wiatrem hełm. Było tej broni jednak zatrważająco mało. Wśród tysięcy kości pustymi oczodałam obserwowały ich przybycie zdające się kpić z nich nierozbite czaszki. Reinfrid pchnął gońca na tyły i dał znak do ruszenia dalej.

Kolumna wznowiła marsz. Nawet dla Normanów przyzwyczajonych do rzezi widok był szokujący. Szli więc w posępnym milczeniu przerywanym jedynie czasem hukiem pękającego ludzkiego czerepu, który rozłupało końskie kopyto, czasem ktoś cicho zaklął potykająć się o piszczel czy goleń.

Księża błogosławili tę via Dolorosa, Arturo maszerujący obok przerażonego Torwaldo i Ragnara, który w posępnym milczeniu pociągał z bukłaka wino szeptał pobielałymi, spieczonymi ustami, wskazując na stojący na wzgórzu opuszczony zamek
- Castrum dolores,castrum dolores, zamek smutku
i oczyma z których wiatr wysuszył łzy żegnał znakiem Krzyża pobojowisko.
Z wozu, na którym podróżowały kobiety słychać było szloch i choć jadąca wierzchem Rothais nie płakała, widać było, że jeśli ta droga potrwa chocby kwadrans to i ona nie powstrzyma łez.

Do Reinfrida przygalopował jadący na szpicy Falke
- Panie widziałem kilku ludzi ukrywających się na lewym zboczu, jest ich może dziesięciu. Co rozkażesz ?
Twarz jego spływała potem, tak samo jak zaczerwienione oblicze wodza. Norman odwrócił się do podwładnych...

Pustynia, która podróżują
 
__________________
Nie daj Boh z Ivana pana, a z Marijki dobrodijki.
Odkąd umarła mądrość błaznów, błazeństwo mędrków wzrosło niepomiernie.
Co to jest nicość ? Pół litra na dwóch.
Jestesmy tylko szeptem czasu, który przemija...
Arango jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 06-23-2007, 13:45   #67
 
kitsune's Avatar
 
Reputacja: 8 kitsune jest po prostu świetnykitsune jest po prostu świetnykitsune jest po prostu świetnykitsune jest po prostu świetny
$: 136 653
Reinfrid de Remacourt



Reinfrid wysłuchał Falka i zawołał Adhemara, starszego syna, który już zasłynął szlachetnością i miłosierdziem, co na tle reszty rodziny wydawało się zgoła cudem:
- Bierz synu tuzin jeźdźców. Może pana Basequina z jego pocztem i kilku knechtów? Sam zdecyduj. Sprawdź, kto się tam czai i do jasnej cholery dowiedz się, co tu się wydarzyło? Może to ta wyprawa chłopska, co przed nami szła?
- Tak jest ojcze.
- Aha, weź Ragnara. Niech jedzie przodem, niech się wykaże. Tylko daj mu jakiś kord i przeszywanicę na grzbiet.
 
__________________
Lisia Nora Pluton szturmowy "Wierny" (zakończony), W drodze do Babilonu


kitsune jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 06-23-2007, 14:49   #68
Administrator
 
Milly's Avatar
 
Reputacja: 10 Milly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnie
$: 337 751
Rothais trzymała na wodzy swój charakterek tylko dwa dni. Spędziła ten czas na wozie, razem ze swoimi służącymi i może gdyby nie piekielny upał i duchota panująca w zamknięciu, nie przyszłoby jej do głowy znowu rozrabiać. Wciąż pamiętała o obietnicy, jaką złożył jej ojciec.
Tak więc po dwóch dniach rozpętała się kolejna awantura, po której Rothais wywalczyła sobie konia i prawo do jazdy wierzchem, pod warunkiem, że nie będzie oddalała się za bardzo od wozu, którym dalej podróżowała reszta jej świty oraz że w jej towarzystwie zawsze będzie Marita, panienka dobrze urodzona, sierota po zbrojnym przyjacielu Reinfrida. Po kolejnym dniu spędzonym w siodle, w sukni, Rothais dostała szewskiej pasji i tak długo wrzeszczała na Sigurdę, aż ta nie uległa i nie pozwoliła swej panience przyodziać się w męski strój. Lamentom i znakom krzyża świętego nie było końca, póki jednak ojciec Rothais nie ingerował w całe zamieszanie, póty służące nie miały innego wyjścia, jak ustąpić.
Rothais nie omieszkała tak dobrać sobie stroju, żeby uwypuklić swoje piękne kształty i zamiast ukrywać swoją kobiecość - jeszcze bardziej wyeksponować ją w męskim ubraniu. Nie wiadomo także skąd zdobyła krótki miecz, nie dość, że nie rozstawała się z nim na krok. Podobała się sobie w tej nowej roli i wiedziała, że przyciąga męskie spojrzenia. Nie śmiała jednak wchodzić w drogę swemu ojcu, przynajmniej jeszcze nie teraz.

Zupełnym przeciwieństwem Rothais była Marita. Choć były równolatkami, Marita bardziej wydawała się dzieckiem, panienką kruchą, delikatną, cichą i bez słowa spełniającą każdą swą powinność. Choć z pewnością było jej ciężko, nie odstępowała swej przyjaciółki na krok i dzielnie trzymała się w siodle, choć nie dała namówić się na męski strój i suknia bardzo przeszkadzała jej w podróży.Marita, dziecię bardzo religijne, wierzyła szczerze, że dzięki swym modlitwom i przebywaniu u boku Rothais, wpłynie na panienkę i pewnego dnia wyleczy ją z czupurności i braku pokory. Nie wiedziała niestety, jak bardzo się myli.

Na czas podróży przez morze kości i czerepów Rothais wysłała Maritę z powrotem do wozu, by ta nie musiała znosić tego rozdzierającego serce widoku. Sama czuła się niewyraźnie i gdyby nie to, że zwiadowca przyniósł tak zaskakującą nowinę, zrobiłoby jej się słabo od chrupotu łamanych kości pod końskimi kopytami. Reinfrid wydawał Adhemarowi szybkie polecenia, a ten po chwili już zebrał kilkunastu jeźdźców by ruszyć ku ukrywającym się ludziom. Był wśród nich i jej niedoszły mąż. Rothais nie mogła siedzieć bezczynnie, niewiele zatem myśląc wmieszała się wśród zbrojnych i ruszyła za bratem. Męski strój i miecz u boku mógł łatwo zmylić jej towarzyszy, przynajmniej póki nie będą już wystarczająco daleko od głównego orszaku. Natomiast zamieszanie wywołane pojawieniem się intruzów z pewnością pomoże zachować jej zniknięcie przez jakiś czas w tajemnicy.
 
__________________
Chciałem powiedzieć (...) że na tym świecie jest chyba coś, dla czego warto żyć.
Śmierć zastanowił się przez chwilę.
KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE.
T. Pratchett Czarodzicielstwo
Milly jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 06-24-2007, 13:28   #69
 
Kutak's Avatar
 
Reputacja: 8 Kutak jest jak klejnot wśród skałKutak jest jak klejnot wśród skałKutak jest jak klejnot wśród skałKutak jest jak klejnot wśród skał
$: 221 539
Wino. Wino. Wino. Wino. Wino. PIĆ!, takie słowa wydobywały się z ust Ragnara przez większość tej chorej podróży. Chwilami zastanawiał się, czy łeb na pieńku nie byłby lepszym wyjściem- przy odrobinie szczęścia dostałby się tam, gdzie wino leje się strumieniami... Tak... Wino... Znów chwycił za bukłak, już powoli pusty, i pociągnął zdrową ilość zbawiennego trunku. No tak, znowu pusto, znów będzie musiał się podkraść do wozu z beczką i napełnić wszystko, co napełnić się da...

Życie dawało Troensowi mocno w dupę... Ciągle miał jeszcze parę spraw do "omówienia" z córką Reinfrida- nawet jeśli tą gadaniną chciała ocalić jego tyłek, to robiła to dość nieudolnie. A Ragnar nie lubił, gdy ktoś próbuje mu w taki sposób pomóc. Tak czy inaczej, dostrzegał jeszcze parę możliwości do użycia Rothais- z nożem na jej gardle Reinfrid mógłby być daleko bardziej rozmowny...

Ale teraz czas na wino. Bez niego nie da się tu żyć...

***

- Czyli, że co ja mam z tym zrobić?- wystękał spity Ragnar

- Założyć, na Boga, i walczyć!- krzyknął
Adhemar- Chyba jednak urżnięcie mu tych jaj nie było złym pomysłem...- mruknął do knechta obok siebie, po czym obydwoje ryknęli śmiechem.

Słowa te, niczym zaklęcie, momentalnie ożywiły Ragnara. Pijacka "mgiełka" na oczach natychmiast zniknęła, rycerz zaś momentalnie zaczął zakładać na siebie darowaną mu przeszywanicę. Kord też nie był taki zły- całkiem nieźle leżał w jego dłoni.

- Jedziemy!- zakrzyknął młody de Remacourt. Tym razem Rangar nie miał żadnych obiekcji- w końcu był traktowany jak pełnoprawny rycerz. Po chwili zaczął wyprzedać resztę "kompanii"- w końcu przez lata służył jako zwiadowca...

***

Ledwie w minutę bądź dwie Troens wrócił do reszty oddziału, odrobinę zdyszany, gdyż nie przywykł do zbyt częstego galopu. Chwilę jeszcze zajęło mu zrównanie z Adhemarem, po czym zaczął mówić:

- Nic groźnego- sześciu bądź siedmiu obdartusów, może i ofiary tutejszej kaźni. Wydaje się, iż próbują się przed nami schować... To raczej żadna pułapka, po prostu zwykli, przerażeni ludzie...
 
__________________
Kutak - to brzmi dumnie.
Kutak jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 06-24-2007, 22:52   #70
 
Angrod's Avatar
 
Reputacja: 4 Angrod jest jak klejnot wśród skałAngrod jest jak klejnot wśród skałAngrod jest jak klejnot wśród skał
$: 49 435
Torwaldo zrobił się nieco markotny ostatnimi dniami. Dłuższe przebywanie z Ragnarem mocno podkopywało jego opinię świętości. Jeśliby iść za jego tokiem myślenia. A dyć on nie jest tym kim myślę? Mesjasz, to powinien prowadzić swoich uczniów, a nie ten człek, co myśli że jak stracił parę zębów to inne ludzie głuche są. Trzeba mu darować, może głupi nie wie, że Słuchy to w uszach siedzą, a mowa w języku. A nauczyciel, jeno wino błogosławi. A co jeśli on prorok tylko, a nie Zbawiciel? Co ja tedy jestem? Apostoł to chyba lepiej jak prorok. A może to ja jestem Zbawicielem? Kto by to wszystko wiedział? Lepiej trzymać mi się z bliska, to będę ze rzeczami na bieżąco.


Dlatego też Torwaldo dosiadł wolnego konia pociągowego i wyruszył na ekspedycję za Ragnarem i innymi żołnierzami. Podczas jazdy zagadał do jakiegoś młodego wojownika z długimi włosami, żeby im obu raźniej było. Nigdy nie był za spostrzegawczy.
- Ej chyba ci koszulę źle uszyli, bo ci tak wystaje coś na piersi. Albo to jakaś zbroja nowa co? Nie widziałem nigdy takiej. Tak jak tylu trupów na raz też pierwszy raz. Miejsce wygląda jakby słońce tu się na noc chowało. Myślisz, że to ono tych biedaków spaliło? Ale nie martw się Zbawiciel ich później wskrzesi, tylko Jerozolimę naprzód podbijemy.
– Zdjął hełm i otarł pot spływający z czoła. – Nie godzi się żeby zostawiać nieboszczyków. Oj taki niepoświęcony to potrafi upomnieć się o swoje w postaci zmory. – W tym momencie wykonał znak krzyża nad kośćmi – Słyszałem, że przychodzą do ciebie kiedy śpisz, nawet nie zdajesz sobie sprawy, kiedy siadają ci na piersi – uczynił wymowny gest w stronę rozmówczyni. – Dobrze mieć przy sobie trochę sera, bo wiesz taka zmora to piekielnie łasa jest na sery. – Pokiwał głową dla podkreślenia powagi swoich słów, ale wtedy jego uwagę przyciągnął powracający Ragnar.
 
__________________
...
. . . . . Zwierzątka . . . . .

Ostatnio edytowane przez Angrod : 06-24-2007 o 23:39.
Angrod jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Reklama
Odpowiedz


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wł.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
[Komentarze] Deus le volt Arango Komentarze do sesji RPG - Historyczne 226 12-03-2008 18:31
[inne] Deus le volt Arango Toplista sesji 3 09-27-2007 13:51
[autorski] Deus le volt Arango Archiwum rekrutacji 25 03-15-2007 12:24


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 16:15.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2008, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111