Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG - Historyczne
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Sesje RPG - Historyczne Czy masz czasem wrażenie, że nie należysz do tej epoki? Czy chcesz spróbować żyć na zamku wzorem szlachcianki albo z husarzami przetrzepać skórę nieprzyjaciela? Zatem na koń! Wsiądź do naszego wehikułu i cofnij się w czasie dzięki mocy wyobraźni.


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 06-25-2007, 15:18   #71
 
Lhianann's Avatar
 
Reputacja: 5 Lhianann wkrótce będzie znanyLhianann wkrótce będzie znany
$: 89 491
Po poinformowaniu Reinfrida de Remacourt o tym co wypatrzył, Falke wrócił na swe miejsce na szpicy wyprawy.
Przetarł ponownie odruchowo czoło przedramieniem, wyżej związał włosy, tak by nie opadały mu na karak...
Bogowie, cóż za upał...
Czuł jak przemaka mu warstwa materiału jaka była bezpośrednio pomiędzy jego skórą a koszulą.
Ale pocieszał się i tak faktem, że mu w skórzni na pewno nie jest tak gorąco jak innym w przeszywanicach i kolczugach...

Skupił się na czujnej obserwacji otoczenia, skupiając się tylko na tym, że jak na razie jego plan sprawdzał się doskonale.
Cokolwiek go nie spotka, to i tak tysiąckrotnie lepsze od tego przed czym uciekł...
 
__________________
Wielu spośród żyjących zasługuje na śmierć. A nie jeden z tych, którzy umierają, zasługuje na życie. Czy możesz ich nim obdarzyć? Na bądź więc tak pochopny w ferowaniu wyroków śmierci. Nawet bowiem najmądrzejszy z Mędrców nie wszytko wie.
Lhianann jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Reklama
Stary 06-27-2007, 17:46   #72
 
kitsune's Avatar
 
Reputacja: 8 kitsune jest po prostu świetnykitsune jest po prostu świetnykitsune jest po prostu świetnykitsune jest po prostu świetny
$: 136 653
Reinfrid de Remacourt

Reinfrid przyjrzał się uważnie powracającym. Doskonale wiedział, kim jest ten knechcik w obcisłych szatkach, który prezentował się zgoła kobieco. Rothais znowu próbuje zaprowadzić własne prawa. Dobrze, niech próbuje. „Następnym razem pojedzie z rekonesansem w stronę Turków” – pomyślał Norman – „Zobaczymy, czy nadal będzie szukać przygód”.
- Świetnie Adhemarze. Bierz Falka i Ragnara, dostarcz mi tych obszarpańców. Chcę się dowiedzieć, co tu się wydarzyło. Aha, Ragnar przodem. Jego nie żal stracić. No już!
Adhemar uderzył pięścią w pierś, zawrócił konia i, skrzyknąwszy ludzi, ruszył w stronę uciekinierów. A Reinfrid zsiadł konia i skrył się w cieniu przed palącymi promieniami słońca.
 
__________________
Lisia Nora Pluton szturmowy "Wierny" (zakończony), W drodze do Babilonu


kitsune jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 07-01-2007, 14:32   #73
 
Arango's Avatar
 
Reputacja: 10 Arango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnie
$: 164 279
Kotlina z pobojowiskiem

Ragnar z Falke
ruszyli naprzód, za nimi paru jeżdzców, Rothais, Adhemar, Torwaldo i na końcu wraz z garścią piechoty ciekawski Arturo, dziwnie czemuś spokojniejszy jeśli w zasięgu wzroku i głosu znajdował się Ragnar.
Zwiadowcy rodzielili się, by okrążyć wzniesienie, piesi w luznym szyku, ciężko sapiąc wspinała się pod górę, by zamknać pułapkę.

Nie minęły i trzy pacierze, gdy zza wzgórza wychynęło paru oberwańców i zaczeło uciekać wprost na linię piechoty. Zauważywszy Normanów poczeli kryc się między kamieniami i załomami skalnymi, skąd jednak jezdzcy wyłuskiwali ich bezlitośnie po jednym i pędzili w stronę tarczowników.

Wkrótce dziewięciu nędzarzy w otoczeniu moze dwóch dziesiątek piechoty maszerował w dól zbocza, przed oblicze Reinfrida.
Konni i paru pieszych (wśród Arturo) kręcili się jeszcze po zboczu, gdy na grzbiecie pojawiło się kilkudziesięciu jezdzców w zawojach na głowie. Ktoś ostrzegawczo krzyknął...

"Allach akbar" zawołali napastnicy i rozdzieliwszy się na dwie grupki runeli w dól zbocza.

Adhemar uprzedzony sekundę wcześniej krzykiem Falke zebrał wkolo siebie wojowników.

- Panie Basequin niech pan wezmie moją siostrę i wraca do ojca ! Tak Rothais wiem, że to ty i ojciec też wie, ze tu jesteś. Zabije mnie jak ci się coś stanie.

W tył -
ryknął, widzac probującego protestować Basequina - w tył na krew Chrystusa. Ty i ty też - jego palec wskazał na Ragnara i jeszcze jednego konnego.

Szybko uformował linię i tym szykiem, a nie jak zazwyczaj klinem ruszył w kierunku moze trzy razy liczniejszego przeciwnika. Za nimi pobiegli nieliczni piesi. Konie obciążone jezdzcami w zbrojach cieżko chrapały galopując pod górę, piesi spazmatycznie łapali oddech próbując za nimi nadążyć. Falke jechał z innymi, ściana piersi tureckich rumaków była już tuż, tuż...

Rothais przeraziło nagłe pojawienie się jezdzców i wywołane tym zamieszanie. Dlatego bez sprzeciwu usłuchała rozkazu brata. Pędząc w dół ile sił w końskich płucach obejrzała się. Adhemar wraz z siódemką jezdzców i może drugim tyle pieszych zderzył się z dobrą trzydziestką Turków. Następnych sześciu było już o kilkadziesiąt kroków od uciekajacych i widać było od razu, iż córka Reinfrida i jej towarzysze nie zdążą skryć się miedzy szeregami szykowanej pośpiesznie na dnie kotliny piechoty.

Zamknęła oczy.

Pan Basequin i tymczasem wraz z towarzyszem zawracał już konia by choć na chwilę zatrzymać muzułmanów, Ragnar widząc to zawahał się.

Torwaldo ( miedzyczasie zsiadł ze swego "rumaka", nawet on wiedział, ze z takiej chabety w boju, czy ucieczce pożytku nie będzie) i Arturo biegli obok siebie ciężko sapiąc za konnym. Pierwszemu ktoś wcisnal stary, krótki miecz, braciszek dzierżył znalezioną na pobojowisku sękatą okutą pałę. Wrzask i krzyk z przodu oznajmił im, że przeciwnicy zderzyli się z sobą w pierwszym impecie.

Gdy podnieśli oczy waliło na nich w pędzie dwóch Turków wymachując zakrzywionymi szablami.

Na dole Reinfrid zaczął drzemać, gdy z półsnu wyrwał go zgiełk i krzyki. Pospiesznie wypadł z małego namiotu niemal zderzając się z Ernautem.

- Ojcze tam ! Rothais ! -zdążył tylko ten wykrzyczeć wskazując ręką małą grupkę uciekajacych z siedzącymi im już na karku Turkami.
__________________________________________________ ______________________________

Adhemar - starszy syn Reinfrida
 
__________________
Nie daj Boh z Ivana pana, a z Marijki dobrodijki.
Odkąd umarła mądrość błaznów, błazeństwo mędrków wzrosło niepomiernie.
Co to jest nicość ? Pół litra na dwóch.
Jestesmy tylko szeptem czasu, który przemija...

Ostatnio edytowane przez Arango : 07-01-2007 o 22:28.
Arango jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 07-09-2007, 16:54   #74
 
kitsune's Avatar
 
Reputacja: 8 kitsune jest po prostu świetnykitsune jest po prostu świetnykitsune jest po prostu świetnykitsune jest po prostu świetny
$: 136 653
Reinfrid de Remacourt

W pierwszej chwili Reinfrid chciał machnąć ręką i z mściwą satysfakcją powiedzieć coś w stylu: „Chciała atrakcji, to ma!” Ale kilkanaście atrakcji galopujących za Rothais raczej nie odpuściłoby dziewczynie. Normański władyka rzucił normańską „kurwą macią”, a potem szpetnie zaklął. Wrócił do namiotu, wziął tarczę i hełm i wspiął się na konia: - Wilfred i Gentian, do mnie! – zawołał dwu dziesiętników z ich pocztami i nie czekając rzucił się do ataku, starając się od boku przeciąć drogę Turkom. Wokół zapanował harmider, ale dziwnie uporządkowany. Normanie w wielkim tumulcie, lecz i z ogromną dyscypliną chwytali broń i samorzutnie formowali szyk. To mogła być niewielka potyczka lub większa batalia. Bywało, że i od mordobicia przy wodopoju wywiązywały się krwawe bitwy.
- Dieu le veult! Bóg tak chce! – Reinfrid wrzeszczał, a okrzyk bojowy podchwycili pozostali jeźdźcy, którzy uformowali zwarty klin jazdy. Ich białe płąszcze z naszytymi czerwonymi krzyżami furkotały w pędzie. Baron Graviny dobył miecza i wskazał wrogów:
- W nich! Bić, jeńców nie brać! Krew upuścić z bezbożników!
Jednocześnie chłodno kalkulował. Za każdego straconego rycerza Rothais oberwie pasem po tyłku. Złożył sobie obietnicę i miał zamiar się z niej wywiązać.


Za konnicą próbowała nadążyć piechota normańska. Chronić się ciężkimi, migdałowatymi z kształtu tarczami i dzierżąc włócznie zbliżała się w szyku do wroga.

 
__________________
Lisia Nora Pluton szturmowy "Wierny" (zakończony), W drodze do Babilonu


kitsune jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 07-09-2007, 20:41   #75
 
Angrod's Avatar
 
Reputacja: 4 Angrod jest jak klejnot wśród skałAngrod jest jak klejnot wśród skałAngrod jest jak klejnot wśród skał
$: 49 435
Są pewne granice głupoty Torwaldo bywał po jej obydwu stronach, ale w tym momencie wiedział co się święci, jazda konno na tej szkapie bez siodła i tak przychodziła z trudem dlatego polecił jej biec do reszty karawany, a sam puścił się pędem za grupą. Nie wiadomo kto i kiedy, wcisnął mu coś do ręki. Torwaldo pierwszy raz w życiu miał w dłoni miecz. Leżał trochę dziwnie zupełnie inaczej niż siekiera, widły, czy cep. Poprawił swój hełm, żeby mu się czasem nie zsuwał i spostrzegł, że muzułmanie zbliżali się bardzo szybko, dzieliło ich już nie więcej jak dziesięć metrów. Chłop chcąc poczuć ciężar broni w dłoniach, parę razy machnął nią oburącz, z nad głowy. Robił to z gracją krowy tańczącej na linie, więc nic dziwnego, że przy kolejnym zamachu przypadkowo ze sporą siłą wyrzucił ją w stronę goniących ich niewiernych. Nie patrząc co się stanie z mieczem, wyciągnął z za pasa swoją siekierę. Naczym jak na czym ale na rąbaniu drewna to on się znał. Pewnie chwycił narzędzie drwala, uniósł je w górę i z wrzaskiem skoczył naprzód na nacierających, wyobrażając sobie, że atakuje wielki biegnący pniak.
 
__________________
...
. . . . . Zwierzątka . . . . .
Angrod jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 07-10-2007, 13:48   #76
Administrator
 
Milly's Avatar
 
Reputacja: 10 Milly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnie
$: 337 751
Rothais początkowo chciała zostać przy bracie i pomóc mu walczyć. Jeszcze nigdy nie brała udziału w prawdziwej bitwie, wydawało jej się to czymś pasjonującym. Jednak im więcej innowierców pojawiało się w zasięgu jej wzroku, tym bardziej jej serce tłukło się w piersi. Bez sprzeciwu usłuchała rozkazu brata, a w miarę pościgu adrenalina coraz bardziej uderzała jej do głowy. Bała się odwrócić głowę w pełnym galopie, mimo to czuła na swoim karku oddechy wrogów. Szczęk broni, krzyki ludzi, rżenie koni, niesamowity pęd a do tego pamięć ziemi usłanej kośćmi sprawiły, że w Rothais ze strachu coraz bardziej zaczynał wrzeć gniew. Zaczęła wykrzykiwać straszne obelgi pod adresem wroga, nadal jednak wolała się nie obracać. Żałowała, że nie zna żadnych przekleństw w ich języku, którymi mogłaby porządnie wyładować całą swoją wściekłość. Wreszcie dojrzała, że na ratunek rusza jej ojciec razem ze swoim oddziałem. To sprawiło, że się nieco uspokoiła, wszak ojciec nie da zrobić jej krzywdy, a każdy niewierny, który ośmielił się podnieść na nią rękę i ruszyć za nią w pościg powinien być wbity na pal i wypatroszony!
 
__________________
Chciałem powiedzieć (...) że na tym świecie jest chyba coś, dla czego warto żyć.
Śmierć zastanowił się przez chwilę.
KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE.
T. Pratchett Czarodzicielstwo
Milly jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 07-10-2007, 14:13   #77
 
kitsune's Avatar
 
Reputacja: 8 kitsune jest po prostu świetnykitsune jest po prostu świetnykitsune jest po prostu świetnykitsune jest po prostu świetny
$: 136 653
Reinfrid de Remacourt
Po namyśle zmienił zdanie. Czy zginie rycerz, czy nie zginie i tak włoi małej. Na własne oczy widział, jak Turcy zbliżali się na swych małych, lecz śmigłych konikach do córki. Uparła się, by jechać na wielkim Fryzie, więc dostała takiego. Niemal koń bojowy, wielkie bydlę, a do tego, jak cała rasa, nienarowiste, spokojne. I wolne, piekielnie wolne.
- Szybciej! Szybciej kamraci! Dziesięć złotych monet dla tego, który dojdzie mej Rothais! – Wrzeszczał i zaciekle bódł konia piętami. Wyobrażał sobie, co zrobi, jeśli jej choć jeden włos z głowy spadnie. Co zrobi tym pogańskim psom. I gdyby pogańskie psy wiedziały, co je spotka, jeżeli skrzywdzą Normankę, to może z mniejszym animuszem ścigaliby dzierlatkę, a tak… Reinfrid właśnie w tej chwili poczuł to, do czego nigdy by się nie przyznał, coś na kształt miłości do swej niesfornej córki.


Wstrętny, pohański pies wart kopa w rzyć i kręcenia onego worka, co go ponoć nosi między nogami, czyli w skrócie: turecki konny łucznik
 
__________________
Lisia Nora Pluton szturmowy "Wierny" (zakończony), W drodze do Babilonu


kitsune jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 07-18-2007, 15:15   #78
 
Kutak's Avatar
 
Reputacja: 8 Kutak jest jak klejnot wśród skałKutak jest jak klejnot wśród skałKutak jest jak klejnot wśród skałKutak jest jak klejnot wśród skał
$: 221 539
Wściekłe tureckie psy, na Boga, że też Zbawiciel pozwala się rodzić takiemu ścierwu! Twarz Ragnara ściągnięta była w tak rzadkim dla niego wyrazie zamyślenia i koncentracji. Wrzask Reinfrida przekonał go już do końca, że jego plan jest dobry i warty wykonania. Wciągnął jeszcze głęboko powietrze i...

- NA WROGA!- wrzasnął, zmuszając konia do galopu. Korzystając z tego, że cały czas był w pobliżu Rothais zbliżył się prędko do atakującej szóstki Turków, w duszy licząc na łut szczęścia. Kątem oka spojrzał na ruszającego w ślad za nim tego dziwnego rycerza wraz z giermkiem. Trzech na sześciu? Może nie być źle...

Zresztą, było już za późno na wycofanie się. Na swym wymęczonym koniu wpadł we wroga, zamachując się kordem z finezją i, podczas unikania ciosu, skrócił o łeb jednego z napastników- a przynajmniej dałby słowo, że to zrobił. Jak jednak wiadomo, słowo Ragnara wiele warte nie było...
 
__________________
Kutak - to brzmi dumnie.
Kutak jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 07-18-2007, 16:43   #79
 
Lhianann's Avatar
 
Reputacja: 5 Lhianann wkrótce będzie znanyLhianann wkrótce będzie znany
$: 89 491
Falke zacisnął mocniej zęby, mocniej uchwycił rękojeść kordu i przyspieszając konia ruszył do przodu.
Miał nadzieje, że jego zwinność przyda mu się w tej walce.

Mimowolnie wargi poruszyły się szepcząc ciche słowa:
'Odynie, siły daj, niech ostry brzeszczot w słońcu lśni...'
 
__________________
Wielu spośród żyjących zasługuje na śmierć. A nie jeden z tych, którzy umierają, zasługuje na życie. Czy możesz ich nim obdarzyć? Na bądź więc tak pochopny w ferowaniu wyroków śmierci. Nawet bowiem najmądrzejszy z Mędrców nie wszytko wie.
Lhianann jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 07-29-2007, 07:23   #80
 
Arango's Avatar
 
Reputacja: 10 Arango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnie
$: 164 279
Kotlina z pobojowiskiem

Rothais
postanowiła walczyć jak na córkę normańskiego władyki przystało. Nie dane jej jednak bylo zrealizować tego zamierzenia. Giermek pana Basequine'a dzgnął bowiem zad jej konia szpicem miecza. Fryz kwiknąl i nie zważając na wysiłki dziewczyny pognał w kierunku lini tarczowników. Na nic zdały się wykrzykiwane przez dziewczynę obelgi godne raczej karczmarza z najpodlejszej knajpy niż córki pana wysokiego tronu. Obejrzała się za siebie - za nią trzech rycerzy stawiało czoła szóstce Turków. Wkrótce za Rothais zamknęła się linia tarcz.

Ragnar wyrwał sie przed swych towarzyszy. Jednak oręż jakim dysponował nie nadawał się do ścinania głów. Ostrze kordu ugrzęzło w tarczy Araba o mało nie wyrywając mu ręki z barku. W ostatniej chwili wyrwał je, potem konie poniosły przeciwników w dwie różne strony.
Zaczął ściągac wędzidło rumaka i teraz dopiero zrozumiał swój błąd. Oto pan Basequin w odróżnieniu od niego nie szarżował na napastników, a spokojnie przyjął ich uderzenie. Niedawny więzień widział jak wali się koni dwóch turków, zaraz potem padł giermek towarzyszący Basequinowi. On sam walczył dzielnie z czterema przeciwnikami zabierając ze sobą do Krainy Śmierci jeszcze jednego Araba, po kilku sekundach został jednak obalony wraz z koniem.

Jednak te kilka chwil na którą trzej Normanie zatrzymali muzułmańskich jezdzców ocaliła Rothais. Ragnar ujrzał jak dziewczyna znika wśród linii normańskiej piechoty.
Nie musiał teraz juz martwić się o nią. Zawrzała w nim krew na widok poległych towarzyszy. Spiął konia ostrogami i runął z powrotem za trójką Turków.

Grupa Adhemara zderzyła się ze szczękiem z tureckimi jezdzcami.Masa ludzi i koni skłębłla się, rozległ się krzyk ludzi, końskie rżenie i dominujący nad wszystkim szczęk broni.

Falke zadał cios najbliższemu napastnikowi. Ostrze ugrzęzło w boku kawalerzysty i zwalił się on z siodła.

Torwaldo nie miał czasu przekląć nawet swej niezgrabności. Galopujący na niego Turek rósl w oczach. Mężczyzna wiedziony raczej instyktem niż umiejętnościami odskoczył w bok i "drwalą" modą przyciął nisko w końskie nogi. Zwierzę kwiknęło boleśnie i zaryło chrapami w pyle zbocza. Jadący na nim wojownik został wyrzuconu z siodła jak z katapulty i zatoczywszy wdzięczny łuk łupnął o ziemię wprost pod nogami Arturo. Ten splunął, przeżegnal się i spuścił swą okutą pałkę na głowę Araba.

Spod szlomu wypłynął strumień krwi mieszajac się z kurzem.

Wokół trwała ostra kośba. Tu i ówdzie padał obalony z siodła Norman, zaraz potem znikał zmieciony z ciosem miecza Turek. Braciszek ujrzał jak przelatujacy w pędzie obok tarczownika jezdziec zadał lekki, zda sie niedostrzegalny niemal cios szablą. Z szyi pieszego trysnął strumień krwi i zwalił sie jak snop zboża na ziemię.

W powietrzu rozszedł sie ostry zapach ludzkiej posoki.

Adhemar rozdawał wściekłe ciosy ma prawo i lewo. Tu rozłupał hełm wraz z głową, tam celnym pchnięciem strącił z siodła innego napastnika. Arabów bylo jednak zbyt wielu i rycerz widział, ze niedługo juz strzymają. Obejrzał się i odetchnął z ulgą. O kilkanaście kroków od nich galopował na czele pancernego klina wymachujący mieczem i wściekle ryczący (słyszany nawet w rozgardiaszu bitwy) Reinfrid, o łeb koński za nim mknał milczący jak zwykle podczas walki Ernaut.

Normanowie słysząc glos dowódcy zdwoili wysilki. Pomoc wszak była tuż, tuż...

Potyczka
 
__________________
Nie daj Boh z Ivana pana, a z Marijki dobrodijki.
Odkąd umarła mądrość błaznów, błazeństwo mędrków wzrosło niepomiernie.
Co to jest nicość ? Pół litra na dwóch.
Jestesmy tylko szeptem czasu, który przemija...

Ostatnio edytowane przez Arango : 07-29-2007 o 07:35.
Arango jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Reklama
Odpowiedz


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wł.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
[Komentarze] Deus le volt Arango Komentarze do sesji RPG - Historyczne 226 12-03-2008 18:31
[inne] Deus le volt Arango Toplista sesji 3 09-27-2007 13:51
[autorski] Deus le volt Arango Archiwum rekrutacji 25 03-15-2007 12:24


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 16:14.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2008, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111