![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG - Inne Tutaj możesz zagrać w tych światach, które zostały pominięte powyżej. Czy to rządzona przez orki Orchia, czy może kosmos w erze, kiedy słońca zaczynają gasnąć. Na pewno znajdziesz tu coś dla siebie. |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #271 |
![]() | - Nie, mości Wyszemirze, nie rzucim się do ataku na niego. Zapewne na to liczą, może i do nich doszła sława o potężnym i nieustraszonym Czarnym Baronie i...- przerwał i zerknął na towarzyszy- I o was. Tak czy inaczej, zapewne stoi teraz i szykuje tak nikczemną i wymyślną pułapkę, że przekracza nawet pojęcie mnie, Calistana de Carque, a co dopiero ludzkie!- mówił, gestykulując dłońmi niczym wiatrak podczas wichury - Znam jednak taki stary, krasnoludzki sposób... Nie macie, panowie bracia, jakiejś butelczyny gorzałki? Nie, nie chcę obalić jej dla odwagi i pobiec! Starczy butelczyna jedna i kawałek szmaty jakiejś. Podpalić to i cisnąć w głąb korytarza. Jeżeli wybuch nawet nie podpali oponenta naszego, to rozświetli korytarz na czas długi i odległość sporą. To jak, panowie?
__________________ Kutak - to brzmi dumnie. |
| |
| Reklama |
| |
| | #272 |
![]() | Johann Raabe - Gorzałka przydałaby się, na pewno. Ale niestety... - tu wykonał ruch rękami wyrażający bezradność. - Myślę, że jeśli imć Wyszemir nie posiada w sakwach jakiegoś specyfiku, trzeba będzie zaatakować korzystając jedynie z łuczywa. Zresztą nie wiemy, co, albo kto tam sie czai. Mogą to być inni zwabieni tu podrózni. Choć to pewnie niemożliwe - dokończył w myślach. Zapewne to jakieś paskudztwo, a w najlepszym wypadku banda orków lub goblinów.
__________________ Nie daj Boh z Ivana pana, a z Marijki dobrodijki. Odkąd umarła mądrość błaznów, błazeństwo mędrków wzrosło niepomiernie. Co to jest nicość ? Pół litra na dwóch. Jestesmy tylko szeptem czasu, który przemija... |
| |
| | #273 |
![]() | Wyszemir Zerknął to swojej sakwy. Pogrzebał chwile, niedbale przerzucając zawartość po czym z wyrazem niezadowolenia na twarzy wyjął małą manierkę która po przechyleniu okazała się pusta. -Głowy bym się dał pozbawić a rzekłbym, że przedwczoraj jeszcze pełna była. Diabli musieli w tym maczać swe palce. – Nie był pewien wypowiedzianych słów jak również nie był pewien wydarzeń poprzedniej noc. Jak na swój starczy wiek lubił sobie od czasu do czasu pofolgować a że lichej był budowy zwykle kończyło się to niemocą i zupełną amnezją z dnia biesiady. - Panowie innego wyboru nie ma, jak tylko w otwarte karty z bestyją zagrać. Niech wie że z nie lada kawalerami ma do czynienia i cało z tego nie wyjdzie. – Głos mu spochmurniał. Zerknął ukradkiem na pozostałych. – Mój wiek podeszły nie pozwala mi jednak na zbytni wysiłek toteż jeno asystować wam mogę ale gdyby nie to, pierwszy rzuciłbym się na przeciwnika.
__________________ Żebyście wiedzieli co ja robię cooltowej postaci LI... ;> Sama chciałaś! Nieobecny od soboty do wtorku(6-9.12). |
| |
| | #274 |
![]() | - Zatem zapewne mąż tak waleczny, sławny w świecie szerokim jako imć Czarny Baron zechce nam ten honor uczynić i atak nasz poprowadzić ? Zobaczymy coś wart opoju, czy tylko mocny w gębie jesteś, czy faktycznie coś z ta kuszą z "magyją" pokażesz ? Tfu do diabła, zaczynam już mówic jak ten nadęty fanfaron - pomyślał. Poprawił chwyt na rękojeści rapiera i trzymając pochodnię w lewej ręce postąpił parę kroków naprzód, bacząc jednak by nie wysunąć się za bardzo przed Szlachcica.
__________________ Nie daj Boh z Ivana pana, a z Marijki dobrodijki. Odkąd umarła mądrość błaznów, błazeństwo mędrków wzrosło niepomiernie. Co to jest nicość ? Pół litra na dwóch. Jestesmy tylko szeptem czasu, który przemija... |
| |
| | #275 |
![]() | - Zaiste, wielki honor mi czynicie, towarzyszu. Poprowadzę was z niekłamaną chęcią, odwagą i pieśnią północnych berserkerów opiewającą nadchodzące zwycięstwa na ustach! Chodźmy!- zawołał Czarny Baron i ruszył przed siebie. Trzymał niewielką kuszę, liczac na to, że potęga bełtu poradzi sobie z ewentualnym wrogiem. Jeśli zaś nie dane będzie mu tak łatwe zwycięstwo, odrzuci starym zwyczajem kuszę na bok i dobędzie swojej potężnej i niszczącej każdego wroga szabli. Na niej mógł polegać zawsze. A w duszy było mu tylko żal. Że wtedy, tyle lat temu, nie mógł wystrzelić śmiercionośnego bełtu i zamachnąć się szablą... Ale widać przeznaczenie. Pisana mu była rola błędnego rycerza...
__________________ Kutak - to brzmi dumnie. |
| |
| | #276 |
![]() | Nassair Trzy postacie wybiegły z za rogu, jak psy spuszczone ze smyczy. Dźwięk zwolnionej cięciwy był tak samo donośny jak dźwięk bełtu uderzającego o ścianę. Nassaie zamknął oczy i momentalnie znalazł sie przy napastnikach. Wytrącona pochodnia upadła na ziemie, przygasając momentalnie. Mala gwiazdka z błyszczącej stali zamrugała w powietrzu. Młodzieniec z rapierem jęknął, kiedy pocisk otarł sie o jego dłoń. Po tej chwili, która napastnikom zajęła ostateczny atak, Nassair znalazł się za ich plecami, przykładał starcowi jeden ze swych sejmitarów do gardła. [user=101,184] Chciałem spotkać team, ale oni są 3-ey, a ja jeden. Milly pleasssssse załatw to jakoś. Aha i nie wiem czy postać Aranga to młodzieniec czy nie.[/user]
__________________ And then... something happened. I let go. Lost in oblivion -- dark and silent, and complete. I found freedom. Losing all hope was freedom. |
| |
| | #277 |
![]() | Johann Raabe jęknął, nie wypuścił jednak rapiera z ręki, choć dłoń piekła go piekielnie.Zanim pochodnia zgasła zdążył przez moment przyjrzeć się nieprzyjacielowi. Wysoki, ubrany na czarno osobnik, zda się pozbawiony oczu, w czarnej masce, czy zawoju na twarzy. W płomieniu łuczywa przez sekundę zajaśniały złoto-zielonym refleksem zdobienia na ubraniu. Trzeba przyznać, że był szybki, ale teraz sytuacja stała się patowa : trzymał co prawda szablę na gardle Wyszemira, lecz nie mógł sie osłonić starcem przed dwoma napastnikami. Po jego lewej bowiem, groził mu rapier trzymana przez Johanna w krwawiącej dłoni, po prawej zaś Czarny Baron kierował w jego stronę ostrze ogromnego szabliska. - Człowiekiem żeś, czy demonem ?- zakrzyknął Raabe przerywając ciszę i zachodząc go jeszcze bardziej z boku. Osobnik w musiał teraz wybrać, zasłonić się magiem przed Johannem czy Calistanem. Cokolwiek by jednak wybrał i tak i tak odsłaniał plecy przed drugim z podróżnych.
__________________ Nie daj Boh z Ivana pana, a z Marijki dobrodijki. Odkąd umarła mądrość błaznów, błazeństwo mędrków wzrosło niepomiernie. Co to jest nicość ? Pół litra na dwóch. Jestesmy tylko szeptem czasu, który przemija... |
| |
| | #278 |
![]() | Czarny Baron musiał przyznać, iż walka była dla niego sporym zaskoczeniem. Spodziewał się ryku, bólu i krwi- magiczny bełt rzekomo sam miał trafić w cel, a tu...? Ich przeciwnik musiał być kimś o naprawdę sporej potędze. Ale czy był kimś, komu nie da rady Calistam de Carque?! - Stworze dziwaczny, czymkolwiek żeś jest, poddaj się. W tej sytuacji zginiesz bez względu na twe czyny, bo wiedz, że do czynienia masz z kompanią nie byle jaką.- przerwał Baron, a lewą ręką podniósł swój czarny kapelusz- Gdy jednak złożysz broń i wypuścisz mości Wyszemira ze swego niecnego śmierci uścisku, dam ci moje słowo na to, iż żywy z nami lochy te opuścisz, a może i nie tylko.
__________________ Kutak - to brzmi dumnie. |
| |
| | #279 |
| Administrator ![]() | W tej patowej sytuacji zdawało się, że wszystko zakończy się krwawą sieczką i walka dwóch stron jest nieunikniona. Pochodnia leżąca na ziemi dogasła ostatecznie pogrążając w ciemnościach zastygłe przez kilka sekund postacie. Zapewne w ciągu najbliższych ułamków sekund walka rozgorzałaby na nowo, gdy nagle w ciemności zagęstniało od magii. Dziecięcy głosik szybko wypowiedział kilka słów, a z podłogi wystrzeliło kilkadziesiąt lian szczelnie oplątując walczących. Co dziwne - czar dotknął wszystkich bez wyjątku, nawet tych, których takie banalne czary powinny omijać szerokim łukiem. Chwilę później korytarz wypełnił się stonowanym, błękitnym światłem. Laska czarodzieja znowu rozbłysła, ale tak, aby nie za bardzo oślepić wrażliwego na światło Nassaira. - Dość walki i rozlewania krwi - powiedział spokojnie Konrad - Ostygnijcie trochę z bojowego zapału, a potem Lilli zdejmie czar. Może w międzyczasie wytłumaczysz mi Wyszemirze co robisz w tych lochach z taką kompaniją i dlaczego tak obrzydliwie śmierdzi tu krwią? Wyszemir zdziwił się lekko tym, że ten starzec w spiczastym kapeluszu zwraca się do niego po imieniu, ale po chwili jakby coś zaczynało do niego powoli docierać. Jak przez mgłę przypominał sobie postać czarodzieja... zaraz, zaraz, jak on się nazywał? Whitestone! Konrad Whitestone! Wyszemir odszukał go w zakamarkach pamięci i po dłuższej chwili dotarło do niego kto przed nim stoi...
__________________ – Chciałem powiedzieć (...) że na tym świecie jest chyba coś, dla czego warto żyć. Śmierć zastanowił się przez chwilę. KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE. T. Pratchett Czarodzicielstwo |
| |
| | #280 |
![]() | Wyszemir - Ehe, nie niech mnie diabli toż to sam Konrad Whitestone! – Zawołał w kierunku czarodzieja. W głosie jego można było usłyszeć ulgę jaką zapewne sprawiło nieoczekiwane rozwiązanie trudnej sytuacji. - Znalazłem się tutaj wskutek nieszczęśliwego zbiegu okoliczności…i cholernej pułapki, w którą ze wstydem musze przyznać dałem się złapać. Co zaś się tyczy moich towarzyszy to podzielili mój los. – Omiótł wzrokiem nieznajomych, w szczególności małą dziewczynkę, która najwyraźniej posiadała szczególne uzdolnienia w dziedzinie magii. Byłaby świetnym obiektem bada..- Przygryzł język, nie chciał, bowiem kończyć swoich myśli. -Jeśli zaś chodzi o ten okropny smród to za rogiem znajdziesz na to odpowiedź. Z góry uprzedzam, że nie jest to naszym dziełem. – Sam nie wiedział, czemu tak ufał temu człowiekowi. Spotkał go zaledwie kilka razy … Wyszemir zagłębił się we wspomnieniach, chcąc przypomnieć sobie lepiej czarodzieja. Było to 7 albo 8 wiosen temu, w portowym mieście Agius przeżywającym okres świetlności dzięki szeroko rozpowszechnionemu przemytowi. Starzec był wtedy właścicielem małego sklepiku z ziołami, który raczej nie przyciągał wielu klientów. Wyjątek stanowili ludzie parający się magią, którzy poznali się na kunszcie jednorękiego dziwaka. Zapłatą za jego usługi były często informacje niezbędne do odnalezienia kamienia. Jednym z jego klientów był właśnie Konrad Whitestone, człowiek również sędziwego wieku. Zielarz nigdy nie uwierzył, że był to zwykły kupujący. Od razu staruszkowie zaczęli badać się wzajemnie. Każdy czuł, że chce od drugiego wyciągnąć jak najwięcej informacji toteż ich rzadkie rozmowy często zbaczały na tematy pogody, jakości kupowanych ingredientów czy polityki. Nieraz zdawało się, że dzieli ich jedynie mały krok od poznania czegoś więcej o sobie, ale wtedy jedna czy druga strona ucinała rozmowę. Ich krótka znajomość dobiegła końca, gdy Wyszemir dowiedział się o potencjalnym położeniu kamienia od pewnej umierającej czarodziejki. Niestety, jako, że był inicjatorem jej szybszego zejścia z tego świata musiał, czym prędzej uciekać z miasta. Konrad Whitestone był dla niego nadal zagadką, którą chciał rozwikłać, ale miał ważniejsze rzeczy na głowie. Z czasem zapomniał o czarodzieju. Dzisiejsze spotkanie nie było przypadkiem. Wyszemir żył zbyt długo by wierzyć w zbiegi okoliczności. Czego szukał ten czarodziej w tym zamku? - Nie zrozum mnie źle, ale muszę spytać cię o to samo. Dlaczego jesteś w miejscu takim jak to? – Wyszczerzył nieliczne zęby w okropnym uśmiechu, który przerodził się w nagły atak kaszlu.
__________________ Żebyście wiedzieli co ja robię cooltowej postaci LI... ;> Sama chciałaś! Nieobecny od soboty do wtorku(6-9.12). |
| |
| Reklama |
| |
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| [komentarze] sesja wolna - FANTASY | Milly | Komentarze do sesji innych sesji RPG | 294 | 11-04-2008 20:23 |
| Sesja RPG fantasy | Crassus | Archiwum sesji Autorskich | 71 | 03-16-2008 13:47 |
| Sesja RPG fantasy | Crassus | Archiwum rekrutacji | 10 | 02-25-2008 17:35 |
| [Dziedzictwo] Sesja Wolna | Kościej | Archiwum rekrutacji | 7 | 01-15-2008 19:37 |
| [Rekrutacja Dodatkowa] sesja wolna Fantasy | Milly | Archiwum rekrutacji | 20 | 01-07-2008 12:47 |