Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG - Inne
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Sesje RPG - Inne Tutaj możesz zagrać w tych światach, które zostały pominięte powyżej. Czy to rządzona przez orki Orchia, czy może kosmos w erze, kiedy słońca zaczynają gasnąć. Na pewno znajdziesz tu coś dla siebie.


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 05-19-2008, 18:19   #471
 
Arango's Avatar
 
Reputacja: 6 Arango jest jak klejnot wśród skałArango jest jak klejnot wśród skałArango jest jak klejnot wśród skał
$: 113 918
- O przepraszam cię Panie - wyraznie wzburzony Johann aż uniósł się z zydla.
- Nigdy nie byłem najemnikiem i nie jestem. Ratuję tylko brata, jestem cenionym ochroniarzem karawan i kupcem. Nie jestem najemnikiem - zakończył twardo, po czym usiadł i popatrzył na zebranych. Twarze niektórych zdobiły nikłe uśmieszki, inni patrzyli demonstracyjnie w sufit lub podłogę.
Przypomniał sobie wydarzenia ostatnich dni i nocy i aż się wzdrygnął. Wszystko na co pracował, przez długie lata legło w gruzach.

- To znaczy chyba właśnie nim zostałem - stwierdził sam zdumiony tym co powiedział.
 
__________________
To co nazywamy normalnością to tylko krąg światla wokół ogniska.
Odkąd umarła mądrość błaznów, błazeństwo mędrków wzrosło niepomiernie.
Jak rozśmieszyć Boga ? Opowiedzieć mu o swoich planach.
Sto kamieni w głowie, Oko czarownicy, Deus le volt,
Arango jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Reklama
Stary 05-20-2008, 11:59   #472
Newsman
 
mataichi's Avatar
 
Reputacja: 4 mataichi ma w sobie cośmataichi ma w sobie coś
$: 63 698
Wyszemir


Staruszek tym razem siedział cicho starając się doprowadzić siebie do stanu użyteczności. Kości go bolały, mięśnie go bolały, ścięgna go bolały, krótko mówiąc już dawno nie czuł tak dobrze, że żyję. Nagle upuścił ręcznik na podłogę słysząc słowa Hektora. -"Kim ten człowiek był do licha?!"


Nie wytrzymał, walnął ze wszystkich sił pięścią w stół i rzekł szorstkim głosem, niepodobnym do niego.

-Gówniarzu skoro lekką ręką rzucasz tak mocne słowa, to może sam jesteś gotów poświęcić swoje życie? Najlepiej w tym momencie, tak żebyś nas już nie męczył swoimi durnymi przemowami. Mogę pełnić honory kata, jeżeli Ci to nie przeszkadza. Dla mnie będzie to doprawdy przyjemnością. – Zdecydowany wzrok czarodzieja, nie pozostawiał wątpliwości, że jest w stanie to uczynić.


- Pomysł zneutralizowania strażników i udania się pod przebraniem na wyspę ma naprawdę spore luki, powiem więcej śmiem wątpić, aby tak dobrze strzeżone więzienie nie miało specjalnych zabezpieczeń przed czatami iluzji. I co zamierzasz Hektorze zrobić, jeśli nasza tożsamość zostanie odkryta? Pozabijać wszystkich na naszej drodze? – Zwrócił się raz jeszcze do kapłana.

- Wyprawa po pisklę Gryfa jest najgorszą opcją. Przeprawa pod górami Szarymi jest szalenie niebezpieczna, przy tym samo starcie z magicznymi stworzeniami jest pestką.Wyszemir przerwał na chwile swoje rozważania i podrapawszy się po brodzie zrobił nietęgą minę. – Zawsze można wcisnąć coś Aine Maier’owi gryfopodobnego. Kwestia przetransmutowania kozy czy…Albo nie! Jeżeli mamy się podszywać pod kogoś to odpowiednią osobą będzie właśnie Aine Maier, choć imię może wprowadzać w błąd jest to kobieta. – Tu staruszek zlustrował spojrzeniem Serafin, ta choć znacznie piękniejsza posiadała jednak podobne proporcje ciała co Maier.

- Moja droga byłabyś w stanie podszyć się pod nią? – Zapytał wprost szczerząc zęby. – Zostałaby już tylko kwestia podmienienia obu pań. Będzie to również bardzo niebezpieczne, ale ciągłego by to za sobą dużo mniejsze ryzyko niż próba wdarcia się na wyspę. I nikt by nie zginął… - podkreślił to dobitnie.

-A jeśli ktoś depczę nam o piętach – odniósł się na koniec do sprawy Globpfrottera to pozostaje nam tylko czekać, aż się ujawni a wtedy możemy go powitać z otwartymi rękami he he….
 
mataichi jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 06-22-2008, 21:26   #473
Administrator
 
Milly's Avatar
 
Reputacja: 10 Milly ma w sobie cośMilly ma w sobie cośMilly ma w sobie coś
$: 290 569
Venefica z rosnącym wewnątrz przerażeniem przyglądała się młodemu kapłanowi, który pałał wręcz fanatyzmem. Jeśli wielcy magowie wybrali taką osobę, jako odpowiednią dla ich misji, musieli mieć w tym naprawdę bardzo poważny powód. Półelfka nie chciała uwierzyć, że mogła to być kwestia pomyłki, niewiedzy bądź niedopatrzenia. Wszystkich sprawdzali tak dokładnie, nim pozwolono im wyruszyć, że niemożliwością było, aby tym razem magowie przyłączyli do drużyny kogoś, kto mógł im zaszkodzić. Pytanie tylko - po co im ten fanatyczny mężczyzna, który zamiast rozumem kieruje się pragnieniem krwi?

Z przykrych rozmyślań wyrwało ją uderzenie w stół. Zaskoczona drgnęła mocno i powróciła do rzeczywistości. Wyglądało na to, że Wyszemir straci panowanie nad sobą, więc na wszelki wypadek stanęła między mężczyznami.

- Tylko nie kłóćmy się i nie traćmy nerwów. Wyszemir ma rację Hektorze. To zbyt mocne słowa. Nie jesteśmy tutaj, by mordować za wszelką cenę, napadać i rabować. Ta misja jest dziełem Konrada, a on nigdy nie pozwoliłby na to! Zawsze są inne wyjścia i takie musimy znaleźć.

Gdy Wyszemir skończył mówić, Ven znowu zabrała głos:

- Żeby dostać się na wyspę, najpierw musielibyśmy dowiedzieć się co nas czeka w środku. W tej chwili nie wiemy nic. A podszycie się pod Maier jest równie ryzykowne, co podszycie się pod strażników. Nie wiemy w jaki sposób chce spełnić swoją część umowy, czyli odbicie Joachima. Nie wiemy czy ma tam jakieś kontakty, czy ma dostęp do Mera, czy będzie kombinować tak jak my. Skoro nasza część umowy jest taka niebezpieczna, to albo blefuje, bo wie, że nie wrócimy z tego żywi, albo ma jakiś doskonały pomysł, bo wie, że sobie poradzimy. Problem w tym, że nawet tego nie jesteśmy pewni. Poza tym sam powiedziałeś, że to też będzie niebezpieczne, więc skąd pewność, że nikt nie zginie? Mamy same niewiadome.

- Nie bierzemy też pod uwagę jednego ważnego faktu. Mishka mówiła, że szukają już w mieście podpalaczy, obcych, którzy niedawno przybyli. Jeśli ktoś faktycznie depcze nam po piętach, albo ma do nas inny interes, to w tej chwili to raczej my mamy przez to kłopoty. Jeśli spotkamy się z tamtą grupą, to pół biedy. Nie mówiąc o tym, że to prędzej oni spotkają nas, bo my nic o nich nie wiemy. Ale w mieście wiedzą, że przed spaleniem ktoś wypytywał o gnoma. Chyba dość łatwo nas zauważyć, prawda? Spora grupa pytająca o sklepik. Wielki zamaskowany wojownik. Piękna kobieta o białych włosach i złotych oczach. Mroczny kapłan. Krasnolud. Elfka. Nawet ktoś tak "pospolity" jak staruszek, bez obrazy Wyszemirze, też rzuca się w oczy z powodu braku ręki. Myślicie, że chodzimy po mieście niezauważeni? No może tylko Johann nie rzucałby się w oczy, gdyby nie fakt, że jest bratem tak ostatnio słynnego młodego Raabe. Nie wiem ile ludzi tu Cię zna i czy jesteś podobny do brata... to zresztą nie ważne! I tak rzucamy się w oczy, a kolejny pożar nie wróży nam dobrze. Nie mam do Was o to wyrzutów, ani pretensji, ale w tej chwili wszystkie fakty są przeciwko nam. Dodając do tego coś, o czym nasza nowa trójka towarzyszy nie wie - przy wejściu do miasta mieliśmy drobny... incydent ze strażą. To dodatkowo nas pogrąża.

Półelfka zrobiła pauzę na zaczerpnięcie oddechu. Nie czuła się dobrze ze świadomością, że słuchają jej i oczekują jakiegoś rozwiązania, a ona zamiast cokolwiek wymyślić, coś co dodałoby wszystkim otuchy, przedstawia same czarne scenariusze.

- W każdym razie musimy rozważyć wszystkie możliwości i wybrać takie rozwiązanie, które będzie mniejszym złem. Oczywiście moglibyśmy zwiać z miasta i ruszyć tropem Kamienia Dusz tak, jak robiliśmy to do tej pory, czyli zbierając wszystkie legendy i najdrobniejsze opowiastki i z nich wnioskując dokąd się wybrać. Ale nie zostawimy brata Johanna samemu sobie. Chociażby przez wzgląd na to, Johann nam pomógł w zamku wiedźmy, a teraz my pomożemy jemu.

- Wyszemirze, co takiego strasznego kryje się w tych górach, że nie będziemy w stanie przez nie przejść? Czy będzie gorzej niż podczas uwięzienia w umyśle kilkusetletniej wiedźmy? Poradziliśmy sobie z nią, mamy teraz wsparcie Serafin, Krdika i Hektora, więc może jednak damy radę? I co z tymi gryfami? Myślałam, że to tylko legendy... Co to za stworzenia i po co one Aine Maier? Może nie powinniśmy tego zadania odrzucać na samym wstępie, skoro w mieście czeka nas równie wiele niebezpieczeństw.
 
__________________
– Chciałem powiedzieć (...) że na tym świecie jest chyba coś, dla czego warto żyć.
Śmierć zastanowił się przez chwilę.
KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE.
T. Pratchett Czarodzicielstwo
Milly jest teraz online   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 06-22-2008, 21:40   #474
 
Arango's Avatar
 
Reputacja: 6 Arango jest jak klejnot wśród skałArango jest jak klejnot wśród skałArango jest jak klejnot wśród skał
$: 113 918
Johann zamyślił się. Co prawda burdy w mieście, czy awantury magów, artefakty, to nie jego domena, ale kalkulowanie ryzyka... Na tym gruncie czuł się znacznie pewniej.

- Zastanówmy sie spokojnie i bez emocji. Co sie dzieje z moim bratem też nie wiemy, wydaje sie jednak, że żyje. Skoro narobił długów Mer go nie zabije, bo wtedy musiałby je przejąć jako urzędnik państwowy, który samowolnie wydał wyrok. Zresztą tak naprawdę nic to mu nie daje.
- Co do dostania się na wyspę, rozważaliśmy różne możliwości, ale pomysłu nie mamy żadnego. Zatem wyprawa po Gryfy.
Ale Venefica zapomniała o jednym.
Jak na bogów i demony mamy sie wydostać z miasta???
Bramami ? Można spróbować pojedynczo, ale wtedy nie wiemy ilu z nas się to uda. Na statku ? Przemytnicy może nas by i wywiezli, ale ostatnio w porcie za popularni też nie jesteśmy, a może odwrotnie, aż nazbyt popularni.
Zostać tu też nie możemy, bo prędzej czy pózniej nas znajdą. To jest prawdziwy problem.
Zostaje nam chyba tylko zwrócenie się z prośbą do Maier ?
 
__________________
To co nazywamy normalnością to tylko krąg światla wokół ogniska.
Odkąd umarła mądrość błaznów, błazeństwo mędrków wzrosło niepomiernie.
Jak rozśmieszyć Boga ? Opowiedzieć mu o swoich planach.
Sto kamieni w głowie, Oko czarownicy, Deus le volt,

Ostatnio edytowane przez Arango : 06-22-2008 o 21:46.
Arango jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 06-24-2008, 11:21   #475
Newsman
 
mataichi's Avatar
 
Reputacja: 4 mataichi ma w sobie cośmataichi ma w sobie coś
$: 63 698
Wyszemir

- Wyszemirze, co takiego strasznego kryje się w tych górach, że nie będziemy w stanie przez nie przejść? Czy będzie gorzej niż podczas uwięzienia w umyśle kilkusetletniej wiedźmy? Poradziliśmy sobie z nią, mamy teraz wsparcie Serafin, Krdika i Hektora, więc może jednak damy radę? I co z tymi gryfami? Myślałam, że to tylko legendy... Co to za stworzenia i po co one Aine Maier? Może nie powinniśmy tego zadania odrzucać na samym wstępie, skoro w mieście czeka nas równie wiele niebezpieczeństw.


Staruszek już uspokojony przemową Venefici pogładził się po brodzie i westchnął pogrążając się przez moment we własnych wspomnieniach…wspomnieniach z pobytu we wnętrzu Smoczej Góry.

Pamiętał doskonale ten przejmujący chłód, którego żadne warstwy ubrań nie były w stanie powstrzymać…nie był on wywołany przez temperaturę o nie! To ONI go wywoływali swoimi spojrzeniami pełnymi nienawiści, dzikości i bólu. Otaczali go a ich zdeformowane oczka śledziły jego każdy gest, lecz nikt nie odważył się go tknąć. W końcu był dla nich niespełnionym marzeniem, każdy z nich mógł być na jego miejscu a jednak los chciał, ze to on mógł prowadzić normalne życie. Nie tylko dla siebie musi być silny, ale również dla nich…”


-Wyszemirze?!

Czarodziej się wzdrygnął na dźwięk swojego imienia i momentalnie jego świadomość powróciła do małej salki, gdzie wszyscy zebrani czekali na jego wyjaśnienia. Zielarz zasępił się i odparł drżącym głosem.

-Zdecydowanie…zdecydowanie odradzam tą wyprawę. Z czarownicą mieliśmy wiele szczęścia poza tym nie ma z nami teraz ani Konrada ani tej małej dziewczynki…Lilli tak chyba miała na imię.- Nerwowo spojrzał po zebranych, mając złudną nadzieje, że sprawia wrażenie opanowanego.

-Jeśli podejmiemy się misji Maiera będziecie narażeni na wielkie niebezpieczeństwo, tak. –Resztkami zębów przygryzł wargi i spojrzał prosto w oczy VeneficeW podziemiach Smoczej Góry żyją niezwykle niebezpieczne stworzenia, dla których nasza wyprawa będzie niczym śniadanie podane do łóżka. A nie da się przejść pod Górami Szarymi i ominąć w bezpiecznej odległości ich największy szczyt. Taka jest moja opinia, lecz nie mnie o tym decydować.

Ledwo skończył mówić a okropny napad kaszlu dziadka zmusił pozostałych do przerwania narady na dobre dwie minuty, w których słychać były jedynie oznaki choroby staruszka.
- A co do gryfów…-zmienił szybko temat Wyszemir, gdy tylko doszedł do siebie, nie chciał, bowiem ciągnąć dyskusji o podziemnym przejściu przez góry, z którym wiązała się niejako jego historia. – Gryfy oczywiście istnieją a jakże, choć są tak rzadkie, iż można je zobaczyć na herbach i malowidłach niż w prawdziwym życiu. A Maier może chcieć pisklę z różnych powodów, czy to do badań, wszakże stworzenia te mają wiele z magią wspólnego, czy może to być to jej zwykła zachcianka. Kto ją tam wie, niemniej jednak uważam twoją sugestie Johannie na temat zwrócenia się do Maier z kolejną prośbą za przedwczesną. Wolałbym nie mieć z ta kobietą za wiele wspólnego, poza tym niewiadomo jaka byłaby cena kolejnej „przysługi”. Jestem za pozostaniem w mieście.
 
mataichi jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 06-26-2008, 15:14   #476
 
Mira's Avatar
 
Reputacja: 5 Mira ma w sobie cośMira ma w sobie cośMira ma w sobie coś
$: 184 567
„...Piękna kobieta o białych włosach i złotych oczach...”

Początkowo tylko tyle sensu z wypowiedzi Veneficy trafiło do świadomości Serafin, która z wdziękiem kota poczęła się prężyć i rozczesywać włosy. Niestety, chyba wybrała zły moment, bo jakoś nikt nie zwrócił uwagi na jej piękno oraz nie pociągnął opiewania jej urody. A szkoda, może byłaby to bardziej kreatywna rozmowa niż zarzucanie się wątpliwościami, czy wyszukanie nowych przeszkód...

To nie, tamto nie... Ojej, ojej chyba zacznę nosić spódnicę żebyście mieli się za czym schować, jak przyjdzie zły pan strażnik i będzie chciał zrobić wam kuku. Ale nie bójcie się dzieciaczki, mamusia was obroni... ona lubi „kuku” z silnymi strażnikami...

Serafin!”


Kobieta wybuchła perlistym śmiechem, czym bezsprzecznie zwróciła na siebie uwagę zebranych. Jak jednak miała wytłumaczyć ten nagły atak wesołości? Przecież nie powie im, że lubi drażnić tego w środku niej i właśnie jej się udało go zbulwersować.

- Drodzy państwo... – zaczęła, próbując poskładać myśli – Skoro już rzucamy w siebie gradem pytań, to ja również mam pytanie. Dlaczego u licha nie zatrudniliście się przy wyszywaniu kiecek? Robota pewna, pozbawiona zagrożeń. Bo wybaczcie, ale dla mnie ryzyko jest wpisane w naszą fuchę i takie ględzenie „to niebezpieczne, siamto niebezpieczne” jest pozbawione sensu. Decydujemy się na jeden plan i robimy wszystko, żeby się powiódł – ot filozofia! Żeby wam ułatwić, sama zgłaszam swoje cztery litery do udawania Maier. Jedynie zastanawiam się nad poszerzeniem tego planu. Bo skoro szukają w mieście podpalaczy, to może właśnie tak usprawiedliwimy wizytę Aine Maier na wyspie? Maier zgłosi się z podpalaczem, za którego będzie chciała nagrodę.

Serafin jakby od niechcenia odrzuciła spadający na oczy pukiel włosów.

„Nie dość, że piękna, to jeszcze genialna...”
 
__________________
W moich słowach słoma czai się. Nie znaczą nic!

Projekty: Hrabia Tadeusz / Warsztaty Storytellingu / Mroczne Wieki
Moje sesje: Zapałka na zakręcie / Fontanna Młodości / DELIRIUM / Noc Kupały

Ostatnio edytowane przez Mira : 06-26-2008 o 15:19.
Mira jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 06-26-2008, 15:38   #477
 
Arango's Avatar
 
Reputacja: 6 Arango jest jak klejnot wśród skałArango jest jak klejnot wśród skałArango jest jak klejnot wśród skał
$: 113 918
- Wydaje mi się, że pierwsza osobą, która dowie się, że ktoś podaje się za Aine Maier będzie sama Aine Maier. I na pewno jej sie to nie spodoba, bo znając ciągoty do fajerwerków niektórych - tu spojrzał koso na Wyszemira - zapewne cała wyspa pójdzie z dymem.
- To już prościej by chyba było porwać Mera i wymienić go na Joachima -
westchnął.
- Dalej wydaje mi się, że lepiej by było przynieść jej tego Gryfa. Przynajmniej opuścimy wtedy miasto... I mylisz się pani Serafin, to żaden mój fach. Zostałem zmuszony do tych... do tych... działań tylko nieszczęśliwymi okolicznościami.
I to głównie dzięki wam cholerni magowie i przebierańcy tkwię po uszy w tym szambie - dodał w myśli
 
__________________
To co nazywamy normalnością to tylko krąg światla wokół ogniska.
Odkąd umarła mądrość błaznów, błazeństwo mędrków wzrosło niepomiernie.
Jak rozśmieszyć Boga ? Opowiedzieć mu o swoich planach.
Sto kamieni w głowie, Oko czarownicy, Deus le volt,
Arango jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 06-26-2008, 16:03   #478
 
Mira's Avatar
 
Reputacja: 5 Mira ma w sobie cośMira ma w sobie cośMira ma w sobie coś
$: 184 567
Kobieta zmierzyła Johanna wzrokiem pod tytułem „Oj, bo się popłaczę”.

- No mi tam obojętne, komuś narazić się trzeba tak czy siak. Według mnie Aine to dla nas mniejsze bagno, ale faktycznie porwanie samego Mera daje większe szanse na powodzenie, choć i wiąże się z większym ryzykiem, którego niektórzy tutaj tak bardzo się obawiają. - Serafin w zamyśleniu bawiła się puklem białych włosów, obracając go w palcach - To, co? Głosowanie czy coś? Bo mi w sumie obojętne, byleby szybko skończyć gadanie a zacząć działać.
 
__________________
W moich słowach słoma czai się. Nie znaczą nic!

Projekty: Hrabia Tadeusz / Warsztaty Storytellingu / Mroczne Wieki
Moje sesje: Zapałka na zakręcie / Fontanna Młodości / DELIRIUM / Noc Kupały
Mira jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 06-30-2008, 19:43   #479
 
sante's Avatar
 
Reputacja: 2 sante wkrótce będzie znany
$: 43 944
-Gówniarzu skoro lekką ręką rzucasz tak mocne słowa, to może sam jesteś gotów poświęcić swoje życie? Najlepiej w tym momencie, tak żebyś nas już nie męczył swoimi durnymi przemowami. Mogę pełnić honory kata, jeżeli Ci to nie przeszkadza. Dla mnie będzie to doprawdy przyjemnością. – Zdecydowany wzrok czarodzieja, nie pozostawiał wątpliwości, że jest w stanie to uczynić.

Hektor spojrzał na starca z kpiną w oczach.
- Słabość przez Ciebie przemawia – odparł krótko z pogardą, czując, że więcej słów i tak na nic się nie zda. Słów tych jednak odbiorca nie usłyszał bo wtrąciła się Venefica.
- Tylko nie kłóćmy się i nie traćmy nerwów. Wyszemir ma rację Hektorze. To zbyt mocne słowa. Nie jesteśmy tutaj, by mordować za wszelką cenę, napadać i rabować. Ta misja jest dziełem Konrada, a on nigdy nie pozwoliłby na to! Zawsze są inne wyjścia i takie musimy znaleźć.

„Konrad kim on niby był? Pół-martwy człowiek, kogo obchodzą moralne pobudki żywego trupa? „ Hektor był wyraźnie zdenerwowany faktem, że nikt nie chce się na nic odważyć. „Ciągle by tylko gadali, niczym się nei różnią od zardzewiałych kapłanów i magów.”

Nagle Serafin wyskoczyła z pomysłem, który zadowalał Hektora. Podanie się za Aine Maier. Niestety Joann szybko stłamsił pomysł w zarodku.
„ Kolejne veto.” Podsumował w myśli z niesmakiem.

Teraz jego kolej, ma już dośc przyglądania się tej całej debacie.
- Moja wola, która przeplata się z boską, jest taka. Powstają dwie grupy. Jedna będzie tu siedzieć i debatować jak nie pokaleczyć sobie zadków, druga natomiast – spojrzał na Serafin – przejdzie do bardziej drastycznych działań. Kto wie, może nasza akcja się powiedzie, jeśli nawet nie, zawsze będzie to jakieś odciągnięcie od was uwagi. Możne wtedy znajdziecie jakiś, moim zdaniem nie realny, plan, który nie będzie dla was niebezpieczny. – uderzył otwartą dłonią o stół dla zaakcentowania tego co za chwilę ma powiedzieć – debatujcie ile chcecie, do niczego to nie doprowadzi.

Wstał od stołu i podszedł do Serafin. Ukłonił się nisko i spojrzał spod kaptura na dziewczynę, mając przy tym drobny, wesoły uśmieszek.
- Pani, masz już swojego podpalacza. – wyprostował się – obiecaj mi tylko jedno, że nie zawahasz się gdy przyjdzie czas by utoczyć krwi bezbożnikom.
 
__________________
"War. War never changes" by Ron Perlman "Fallout"
sante jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 06-30-2008, 20:24   #480
Van
Newsman
 
Van's Avatar
 
Reputacja: 4 Van wkrótce będzie znany
$: 38 267
Krdik Ungart

Krasnolud przeleciał wzrokiem przez twarze wszystkich osób znajdujących się w pomieszczeniu. Od dłuższego czasu przysłuchiwał się pomysłom i sam nad nimi rozmyślał. Nie mając nic ciekawego (i mądrego) do dodania analizował
usłyszane słowa i w myślach układał opis każdego członka drużyny.

Hmm... Niecierpliwa, białowłosa panienka gotowa na wszystko. Najemnik który uparcie twierdzi, że nie jest najemnikiem, a którego brata mamy ratować. Fanatycznie oddany sprawie kapłan, dążący do celu po trupach. Wielki wojownik, którego nie ma. Jednoręki czarodziej, w ogóle to mój dłużnik, który czasem wydaje się jakby był myślami gdzie indziej

Przy krasnoludzkich niewiastach pewnie...

I półelfka, ich przywódczyni, która chyba jako jedyna z tego towarzystwa potrafi racjonalnie myśleć.

No nic, ciekawa kompania mi się trafiła, trzeba przyznać
.

- To, co? Głosowanie czy coś? Bo mi w sumie obojętne, byleby szybko skończyć gadanie a zacząć działać.

- Moja wola, która przeplata się z boską, jest taka. Powstają dwie grupy. Jedna będzie tu siedzieć i debatować jak nie pokaleczyć sobie zadków, druga natomiast przejdzie do bardziej drastycznych działań. Kto wie, może nasza akcja się powiedzie, jeśli nawet nie, zawsze będzie to jakieś odciągnięcie od was uwagi. Możne wtedy znajdziecie jakiś, moim zdaniem nie realny, plan, który nie będzie dla was niebezpieczny. Debatujcie ile chcecie, do niczego to nie doprowadzi.


Krdik Ungart spojrzał i na Serafin i na Hektora.

- Rzeczywiście - zaczął spokojnie - najlepszym wyjściem z naszej obecnej sytuacji, jest od razu, bez przygotowania i planu, zabrać się do działania. Przecież każden jeden wie, że nie ma nic lepszego jak improwizacja. Najlepiej by było od razu podejść do jakiegoś strażnika, czy kogoś w tym rodzaju, aby zaprowadził nas przed oblicze Mera, albo wykończymy pół miasta. Przecieżnie będziemy się ograniczać, a co się będziemy ograniczać !? - ostatnie zdanie prawie wykrzyczał. Po sekundzie milczenia, nie dając nikomu dojść do głosu, dodał jeszcze
- Jeżeli o mnie chodzi, to najlepszym wyjściem byłoby udać się po gryfa, ale najpierw Wyszemir musiałby dokładnie opowiedzieć o zagrożeniach o nas tam czekających. Poza tym, wspomniałeś coś staruszku o jakieś iluzji czy transomutacji. O co dokładnie w tym chodzi ?
 
Van jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Reklama
Odpowiedz


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks are Wł.
Pingbacks are Wł.
Refbacks are Wył.

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
[komentarze] sesja wolna - FANTASY Milly Komentarze do sesji innych sesji RPG 240 07-22-2008 20:59
Sesja RPG fantasy Crassus Sesje RPG -Autorskie 71 03-16-2008 12:47
Sesja RPG fantasy Crassus Archiwum rekrutacji 10 02-25-2008 16:35
[Dziedzictwo] Sesja Wolna Kościej Rekrutacje do sesji RPG 7 01-15-2008 18:37
[Rekrutacja Dodatkowa] sesja wolna Fantasy Milly Archiwum rekrutacji 20 01-07-2008 11:47


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 10:30.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2008, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93