![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Archiwum sesji Innych Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach innych (wraz z komentarzami) |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #11 |
![]() | W czasie zwiedzania Akademii była jeszcze bardziej irytująca. Biegała po wszystkich korytarzach, dotykała każdej rzeczy, zadawała multum pytań, paplała o wszystkim i o niczym, zagadywała towarzyszy, i nawet nie czekając na ich odpowiedzi, zmieniała temat. Uspokoiła sie na chwilkę gdy Kyp przedstawił sie im i zapytał o ich imiona. Przedstawiła sie z radosnym uśmiechem, i mimo szarmanckiego buchnięcia w mankiet, uścisnęła jego dłoń pewnie, i dość silnie, niczym chłopak. W swoim pokoju najpierw straciła troche wigor. Spojrzała z powątpiewaniem na tą... klitkę! Bo inaczej sie nie dało tego nazwać. - Kochana, spałaś w gorszych warunkach!- zawołała sama do siebie i na jej twarzy ponownie zagościł uśmiech- A pozatym, ten pokoik jest świetny! Taki przytulny i cieplutki i w ogóle super! - przekonywała sama siebie. Dzięki temu, w jej oczach pomieszczenie przestało być małe i szare, stało sie piękne, jasne. - No i jest twoje własne, głupia... no nie do końca, ale chwilowo tak... O!- wykrzyknęła nagle, gdy przyszło jej coś do głowy. Będzie musiała definitywnie spytać sie Mistrza Yody, kto spał przed nią w tym pomieszczeniu. Może ktoś z ciekawą historią? A może jakaś inna Padawanka? A może jakiś wielki mistrz Jedi, gdy jeszcze był młody i słaby? Gdy przybył robot, radośnie, prawie pobiegła do wskazanego miejsca. Nadal nie zmieniła ubrania na tunikę, jaką miała obowiązek nosić w Akademii... nikt nie zbeształ jej za jej przemowe o stylu ubierania sie, więc uznała to za zgodę, aby pozostać przy swoim własnym. Gdy tylko weszła do ciemnej komnaty, i skierowała sie do stojaka zaczęła mówić. - Mistrzu, a nie wie Mistrz kto przede mną mieszkał w pokoju w którym mieszkam? A mógłby mi Mistrz opowiedzieć? Bo jestem strasznie ciekawa! Czy ten ktoś był fajny? A jak był silny? A jak wyglądał? A to był chłopiec czy dziewczyna? Ile ta osoba miała lat? E... a już, już...- aktywowała miecz i przestała peplać. Gdy jednak ktoś zawiązał jej oczy i prowadził na środek pomieszczenia zaśmiała sie radośnie. - O, Mistrz Miho też dawał mi takie ćwiczenia! - ucieszyła sie.- Zawsze bardzo je lubiłam, mimo że musiałam ćwiczyć tylko z Mistrzem! A teraz będzie fajniej, bo będe mogła w końcu trenowac z innym padawanem! -była tym naprawde ucieszona. Jednak dość szybko uciszyła sie i jej twarz przybrała poważny wyraz. Odetchnęła głęboko i skoncentrowała sie. Wyciszyła sie całkowicie, pozwoliła aby Moc wypełniła ją całkowicie. Skupiła sie na niej i na swoim przeciwniku. Gdy zaatakował, starała sie uchylic w ostatnim momencie, i od razu wyprowadzić cięcie w udo drugiego padawana, na tyle lekkie, aby nie zrobić mu za dużej krzywdy, ale wystarczające aby żeby go rozproszyć.
__________________ Każdy powinien mieć motto. Nawet jeśli jest dziwne: "I'm greedy, not stupid..." Widzicie? |
| |
| Reklama |
| |
| | #12 |
![]() | Przeciwnik był na tyle oswojony i skupiony na mocy, by uniknąć cięcia. Wibracje, które odczuł pozwoliły mu na cofnięcie nogi do tyłu i uniknięcia ciosu. Następnie ruszył z chęcią ataku dla zmylenia przeciwnika, gdy ten przygotował się do sparowania ataku, Sarin uskoczył na nad nim i w powietrzu obracając się o dziewięćdziesiąt stopni przy pomocy mocy wylądował za plecami obrońcy. Następnie wyprowadził dwa szybkie ataki. Jeśli zostały sparowane odepchnął Khamea od siebie używając woli umysłu.
__________________ Yami yori mo nao kuraki mono, Yoru yori mo nao hukaki mono Konton no umi yo, tayutoishi mono, konjiki narishi yami no oo Ware koko ni nanji ni negau, ware koko ni nanji ni chikau Waga maeni tachifusagarishi subete no orokanaru mono ni Ware to nanji ga chikara mote hitoshiku horobi o ataen koto o! Giga Sureibu! |
| |
| | #13 |
![]() | Odetchnęła troche ciężej, i to był jedyny objaw jakiej kolwiek emocji, która dała o sobie znac po jej nie udanym ataku. Sparowała pierwszy atak, a przed drugim poprostu sie uchyliła. Gdy Khameir odepchnął ją Mocą postarała sie zablokować ten atak swoją Mocą. Przez chwilę siłowali sie, po czym dziewczyna odskoczyła w bok i cicho cofnęła sie o kilka kroków. Postanowiła, że tym razem to ona zaatakuje. Szybko znalazła sie z powrotem koło chłopaka i cięła, tym razem po ramieniu.
__________________ Każdy powinien mieć motto. Nawet jeśli jest dziwne: "I'm greedy, not stupid..." Widzicie? |
| |
| | #14 |
![]() | Jego oddech na chwilę stał się szybszy, ale szybko nad nim zapanował. Jednak tym razem ta chwila nie uwagi kosztowała go oberwaniem po ramieniu. Nie było to mocne uderzenie, ale punkt dla przeciwnika. Wiedział, że nie jest doskonały, ale po to przybył do stolicy, by się doskonalić i kształcić pod okiem mistrzów Jedi. Następne ciosy parował cofając się. Czuł, że zbliża się do ściany. Gdy dotknął ją plecami uchylił się nad kolejnym ciosem i z kontratakował trafiają dziewczynę w brzuch, po czym susem odskoczył na bezpieczną odległość, czekając na kolejny krok. Uspokoił swoją moc, starając się ją zmniejszyć na tyle ile potrafił, wiedział, że przez nią jest wyczuwalny, a jego bose stopy, pozwalały na cichy chód po zimny podłożu. Nadal dwóch mistrzów obserwowało ich. Czuł obecność każdej osoby, wyłączając zmysł wzroku. Teraz najważniejsze było skupić się na zapachu i ruchu powietrza. Po tym rozpoznawał co knuje przeciwnik.
__________________ Yami yori mo nao kuraki mono, Yoru yori mo nao hukaki mono Konton no umi yo, tayutoishi mono, konjiki narishi yami no oo Ware koko ni nanji ni negau, ware koko ni nanji ni chikau Waga maeni tachifusagarishi subete no orokanaru mono ni Ware to nanji ga chikara mote hitoshiku horobi o ataen koto o! Giga Sureibu! |
| |
| | #15 |
![]() | Sapnęła ciężko otrzymując cios w brzuch. Odkaszlnęła, ale nie przejęła sie tym, i tak Khameir wiedział gdzie jest, po czym obróciła sie lekko, i cofnęła jedną stopę aby zobaczyć jak daleko ma do ściany. Oceniajac tą odległość przybrała pozycję obronną, czekając na atak chłopaka. Stała nieruchomo wysilając słuch i koncentrując sie na Mocy, czekając najmniejszego sygnału że Khameir zbliża sie do niej. To że trafiła go wcale nie dało jej żadnej satysfakcji, ani nic. Poczuła, gdzieś wewnątrz swojego umysłu, że ta walka zaczyna sie jej coraz mniej podobać. To była jednak jej duża wada, nie potrafila zbyt długo gniewać sie na nikogo, bo źle sie z tym czuła, a w takiej sytuacji jak ta, gdy musi walczyć przeciw komuś kto miał sie teraz stać jej towarzyszem, kto jest w podobnej sytuacji jak ona, czuła sie jeszcze gorzej. Coraz mniej miała ochotę walczyć i nawet zastanawiała sie już coraz poważniej nad tym czy celowo nie przegrać tej walki. Coraz mniej zależało jej na wygranej. Tak bardzo zatopiła sie w swoich myślach, ze powoli zaczęła tracić swój spokój i koncentracje.
__________________ Każdy powinien mieć motto. Nawet jeśli jest dziwne: "I'm greedy, not stupid..." Widzicie? |
| |
| | #16 |
![]() | Przeciwnicy tańczyli w rytm mocy, kilka wymian ciosów uników i użycia mocy. Odskoczyli od siebie zmagając się z lekką zadyszką. Mistrz Balzak obserwował uważnie walczących analizował każdy krok każdy oddech i każdą myśl walczących, pojedynki na miecze były tym co kochał. Spojrzał na Yode , po krótkiej chwili brunatny kaptur starego Jedi pokiwał aprobująco lecz bez przekonania. Balzak wyciągnął rękę w stron stojaka z bronią świetlną , ku otwartej dłoni pomknął jeden miecz treningowy. Padawani poczuli że Mistrz użył mocy , wyczekiwali co się stanie, cisza…. -Już- Powiedział cicho Balzak rzucając w górę miecz świetlny, Khamea wyskoczyła wysoko i chwyciła miecz w tym samym czasie otrzymała sprytne uderzenie kopniakiem od Khameira w sam żołądek, cios odebrał jej stabilność podczas opadania , powalona na plecy cudem uniknęła potężnego ciosu osłaniając się skrzyżowanymi mieczami, bowiem Khameir pochwycił rękojeść miecza oburącz i zamierzył się potężnie. Khameir atakował zaciekle i potężnymi uderzeniami osłabił przeciwniczkę która z trudem blokowała uderzenia wciąż leżąc na ziemi. Mistrz Yoda westchnął wyraźnie zaciekawiony zaciętością ataków chłopaka. Dziewczyna w końcu przechytrzyła przeciwnika gdy ten zamierzał się po raz kolejny ta kopnęła go w kolano , wstała błyskawicznie i wytrącając mu jednym mieczem broń z dłoni drugim cięła go w ramie. Rozbrojony chłopak w akcie rozpaczy odrzucił dziewczynę za pomocą mocy na ścianę , w ułamkach sekundy oboje otrząsnęli się i przywołali miecze do dłoni. Ruszyli na siebie po raz kolejny… Rozbłysło światło, poczuliście to na waszych twarzach. -Możecie zdjąć opaski- Gdy je zdjęliście waszym oczom ukazała się duża sala w kształcie owalu , wy staliście w samym środku a nie opodal stali mistrzowie. Khameir skłonił się i zaczął obmacywać bolące miejsca ale zaraz przestał i przybrał poważna sylwetkę jak na Jedi przystało bowiem w Sali był ktoś jeszcze mistrz którego nie znał ale wzbudził on w Zabraku wielki szacunek , przypominał troche Quigon Jina którego spotkał niegdyś na Dantooine. ![]() - Podejdzie padawani – Powiedział cicho Yoda w okół którego wirował mały kamyczek. -To jest mistrz Kendu Barena- Powiedział mistrz Balzak na co Keldorianin skinął głowa i przemówił basowym głosem. -Ciekawie walczycie , Mistrz Yoda zaprosił mnie tu bym pomógł rozstrzygnąć jego spór z Mistrzem Balzakiem. -Bo spodziewaliśmy się że zdania różne mieć będziemy co do tego kto był lepszy ale sądzę że zgodę na nas swą walką młodzi wymogli.-Powiedział Yoda machając mądrze głową i wskazując mała dłonią sapiących Padawanów. -Tak jesteśmy zgodni że oboje walczyliście bardzo dobrze, teraz wiemy na jakim jesteście etapie szkolenia , myślę że za kilka miesięcy zbudujecie własne miecze.- Powiedział Balzak. Drzwi otworzyły się a wy poszliście do wyjścia uprzednio oddając oręż treningowy Mistrzowi Balzakowi. -Idźcie do medyków oni raz dwa postawią was na nogi-Rzucił jeszcze Mistrz Balzak. Gdy Khamea mijała Yode ten szepnął. -Padawanko Boquette czy coś z twą tuniką nie tak? - Poczym zrobił dosyć srogą jak na Yode minę… *** Kyp i Shado dokonywali iście wariackich akrobacji biorąc pod uwagę warunki i ich małe doświadczenia balansowali na krawędzi rozbicia się. Gdy Shado nurkował po raz kolejny pomiędzy śmigaczami otarł krawędzią skrzydła A-wing jeden z pojazdów jakiegoś Verpiniańskiego kupca , pojazd młodego Twi’lek’a wypadł z pod kontroli i tylko cudem uniknął zderzenia ze ściana lecz wpadł na kolejny śmigacz i teraz leciał już tylko w dół. Kyp przywołał moc i dał nurka , pikował dziobem pod kątem dziewięćdziesięciu stopni , wyminął kilkunastu pilotów i zbliżył się do Shado który spadał w dół widocznie miał problemy ze wzniesieniem statku. Kyp podleciał pod A-Winga kolegi i wzniósł go wyżej przy tym sam zahaczył o elewacje budynku z pod spodu A-Winga człowieka posypały się iskry ale byliście już ponad budynkami i ruchem miejskim, jakimś cudem udało się wam ujść z życiem. -Tu kontrola powietrzna Coruscant proszę wylądować , powtarzam proszę wylądować - Skręciliście na wskazane lądowisko lecąc bardzo powoli zastanawialiście się czy to już wasz koniec jako Jedi…
__________________ Zakon nadejście sesji Vengara. Przyłącz się! |
| |
| | #17 |
![]() | Na słowa Yody drgnęła lekko i zatrzymała sie na chwilkę. -Nie Mistrzu, wszystko w porządku, ja... - westchnęła-Prosze o wybacznie, jak tylko opuszcze salę treningową, od razu pójde do siebie i ją założe..- wymamrotała troche nie zadowolona, po czym wyszła. Już na korytarzu spojrzała z uśmiechem na Khameira. - Dobrze walczysz. Ciekawe, co czeka nas dalej... A i przepraszam za to że cie zraniłam... No wiesz, to nic takiego, musiałam, ale naprawde, bardzo, bardzo cie przepraszam... Wiesz, musze iść zmienić ta tunikę, poczekasz na mnie chwilkę, to pójdziemy razem do ambulatorium? co ty na to? To nie zajmie mi długo, poczekasz?- zapytała kierując sie powoli w stronę swojego pokoju.
__________________ Każdy powinien mieć motto. Nawet jeśli jest dziwne: "I'm greedy, not stupid..." Widzicie? |
| |
| | #18 |
![]() | Kyp ani myślał lądować na wskazanym lądowisku, Jedi nie słuchają byłe kogo usprawiedliwiał swoją decyzję gdy po przez atmosferę Coruscant pędził ile mocy tylko miał w silnikach, do świątyni Jedi miał nadzieję że nic się nie wyda a mu ujdzie płazem był jedynie ciekaw czy Shado da się złapać i poleci na lądowisko przynajmniej udowodnił temu chłopakowi kto potrafi pilotować A-Winga. Uśmiechnął się do siebie.... Lądując na platformie do lądowań zostawił A-Winga w gotowości do natychmiastowej ewakuacji tak na wszelki wypadek, biegł do swojego pokoju po drodze zawadził o kuchnię gdzie droidy szykowały posiłki dla rezydentów świątyni zabrał jedno z wibroostrzy i zaczął nacinać sobie ręce by były mocno krwawe ale nie niesprawne, w jego głowie narodził się pomysł spędzi kilka dni na rekowalescencji rąk a w tym czasie skończy budowę miecza i pokaże młokosom że potrafi i że nie tylko jest kopalnianym chłopem ale także prawdziwym padawanem .... Ręce bolały niemiłosiernie....
__________________ Dyplomata to ktoś, kto mówi ci abyś poszedł do diabła, a ty cieszysz się na podróż... |
| |
| | #19 |
![]() | Nagle usłyszał świst w powietrzu kolejnego miecza i użycie mocy przez kogoś silniejszego oraz przewyższającego go techniką i doświadczeniem. Następnie słabsza postać powędrowała lewitując w powietrze. Sarin odbił się. Dał ponieść się mocy wyzwalając ją. Jego noga zderzyła się z brzuchem przeciwniczki, która niestety przegrała ten pojedynek, ale bitwa jeszcze trwała. Z zaciętością tygrysa po raz kolejny ruszył do ofensywy. Dając się ponieść emocjom stracił miecz, który został mu wybity z rąk. Ostatecznie Mistrzowie uznali pojedynek za patowy. Humorystyczny szept Yody, do Khamea'y pozwolił na uśmiech na twarzy zabrakanina, co było do niego nie podobne. W głowie jego wędrowały teraz obrazy z przeszłość, chcą sobie przypomnieć, kiedy to ostatnio radość widniała na jego ustach. Fakt w świątyni było czuć przyjazną atmosferę. Co dawało poczucie bezpieczeństwa. Jednak Khamir czuł się obcy. Nie był przyzwyczajony do towarzystwa. Zawsze był cichy i spokojny, jedynie ożywiał się, gdy Quigon Jin był w pobliżu. Jedynie z nim mógł "porozmawiać" w myślach. Był to jedyny Jedi, który chętnie mówił w tym "języku" Ruszył za padawanką do medstar. Po drodze zahaczając o komnatę rozgadanej dziewczyny, na którą zgodnie z jej prośbą. Sarin przedarł się do jej umysłu, dzięki czemu mogła usłyszeć jego słowa. - Nic się nie stało. Nie lubił tego robić, bo niektórzy nie rozumieli jego ułomności, której się nabawił będąc dzieckiem. Z tego powodu odcinał się od innych, gdyż wkraczanie w ich świat, gdzie rzadko kto miał dostęp czuł się nieswojo. Tak jakby wkraczał w zabroniony przez kodeks rytuał małżeństwa.
__________________ Yami yori mo nao kuraki mono, Yoru yori mo nao hukaki mono Konton no umi yo, tayutoishi mono, konjiki narishi yami no oo Ware koko ni nanji ni negau, ware koko ni nanji ni chikau Waga maeni tachifusagarishi subete no orokanaru mono ni Ware to nanji ga chikara mote hitoshiku horobi o ataen koto o! Giga Sureibu! |
| |
| | #20 |
![]() | Wspaniałe uczucie wolności. Do tego na ogonie pilot, który umie tyle co on. Shado nie wątpił, że są na tym samym poziomie. Przynajmniej na to wyglądało. Po kilku kolejnych beczkach usłyszał przeraźliwy krzyk. Echo mocy odbiło się w jego głowie jak fala dźwięku z granatu sonicznego w zdecydowanie zbyt małym pomieszczeniu. W tej samej chwili zobaczył widmo statku na przedniej szybie A-winga. Zaklął najwulgarniej jak umiał w jakimkolwiek znanym mu języku. Jednak przy użyciu mocy zdołał wykręcić korkociąg i zanurkować tuż przed statkiem kupieckim. Przynajmniej prawie przed. Nie dało się przy tej prędkości ocenić poślizgu. Przemieścił się wybitnie dalej niż miał nadzieję. Więc było za późno... pomyślał. Uderzenie wybiło go z równowagi. Moc ucichła. Przez to nie zauważył kolejnego statku. Tym razem próbował zrobić woltę w prawo ale i to było zbyt ospałe. -Przeklęte A-wingi... Tego się nie da prowadzić... - Drugie uderzenie musiało odbić się na układach sterowania. Statek ustawił się w idealnej pozycji to samobójczego lądowania awaryjnego. Stery w ogóle nie reagowały. Na całe szczęście Kyp okazał się być nawet lepszym pilotem niż twi'lek się spodziewał. Wyprowadzenie go z tych kłopotów naprawdę należało do rzeczy niesamowitych. W następnej chwili bliźniaczy A-wing wystrzelił wprost w stronę Świątyni zupełnie bez ostrzeżenia. Shado zdziwił się. Co to mogło znaczyć? Z radia dochodziły jakieś dziwne dźwięki. Zgrzyty, trzaski i pojedyncze słowa: -...Coruscant proszę... powtarzam...- Twi'lek próbował poprawić odbiór ale kiedy dotknął przycisku coś się zaiskrzyło i radio umilkło. Zrezygnowany przyjął, że mistrzowie dowiedzieli się gdzie są i co robili przez ten czas. Poderwał i odwrócił ścigacz, co nie było proste dało się czuć uszkodzenie układu sterowania, w stronę Świątyni. Może mi jeszcze wybaczą... A w ogóle gdzie jest Kyp? głowił się Shado. Wylądował jakoś w hangarze. Deszcz nadal padał. Wysiadł, rozejrzał się po lądowisku i nie zobaczył nikogo. Skierował kroki do własnej komnaty pewien, że jak mistrzowie będą chcieli go ukarać to go powiadomią. W międzyczasie zajął się rozcięciem na głowie. Uderzył nią o konsoletę, może nawet w to nieszczęsne radio...
__________________ Rzeczy o prawdopodobieństwie 1:1000000 sprawdzają się w 9/10 przypadków. Wszystko jest możliwe pod warunkiem, że nie wiesz o czym mówisz. Jeżeli nie wiesz co czynisz, rób to w sposób elegancki. Komentarz O'Toole'a do praw Murphy'ego: Murphy był optymistą. |
| |
| Reklama |
| |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| STAR TREK vs STAR WARS | diabolique | Muzyka, literatura, film | 38 | 09-27-2008 17:55 |
| [Komentarze]Star Wars | Tułacz | Archiwum sesji Innych | 30 | 03-07-2007 22:30 |
| Star Wars [ inne ] | Tułacz | Archiwum rekrutacji | 14 | 02-26-2007 07:49 |
| [Star Wars] Epizod 3,5 | Esco | Archiwum rekrutacji | 7 | 12-19-2006 15:18 |
| [Sesja] Rajska Pułapka (Star Wars D20) | SHAQER | Archiwum sesji Innych | 96 | 05-14-2006 12:52 |