![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Archiwum sesji Innych Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach innych (wraz z komentarzami) |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #91 |
![]() | Biegnac do Chimery Cain otworzyl ogien do najblizszego celu. Wiedzialem ze tak bedzie. Cza bylo ich powybijac na poczatku.- pomyslal wsciekly. Mial zal do Allana ale i do siebie. Ta seria mogla nie byc ostrzegawcza. Cza bylo ich pozabijac Cain - napomnial sie w myslach Gdy dobiegl do wlazu, chimera byla juz w ruchu. Wrzucil do srodka karabin i wskoczyl zaraz za nim. Starszy Szeregowy Cain melduje sie caly i zdrowy. Ostatnio edytowane przez Ercekion : 07-17-2007 o 16:54. |
| |
| Reklama |
| |
| | #92 |
![]() | Miałem straszne poczucie winy, moi towarzysze chyba nigdy mi tego nie wybaczą i nigdy więcej nie zaufają, cóż taka jest cena za ideały i wartości jakie się wyznaje...przeczucie zdradzało mi cały czas iż to jest żywcem wzięta pułapka...żadnych kobiet, żadnego honoru. Działali od samego początku na naszą zwyczajną ludzką wrażliwość, a w szczególności moje...Chryste jakbym z miejsca zaczął pruć do ich to by żaden nie zdołał dojść do naszej pozycji..Mam nadzieję że naprawię ten błąd... "-Przyjąłem Sierżancie...Ognia!! Otworzyć ogień!!"-Krzyczałem niczym opętany. I w tym momencie żądny krwi tych którzy polegli w ten nikczemny sposób splunąłem ogniem w heretyków, dla tych którzy bawią się ludzkimi uczuciami, i wykorzystują te słabości przeciw im nie ma żadnej litości. Strzelam na oślep tak długo jak starczy mi amunicji oby piekło ich pochłonęło! Z tego wszystkiego nawet przestałem odczuwać ból nogi, adrenalina robi swoje.
__________________ Jedni mówią na to gandzia, inni mówią na to kali, inni znowu marihuana "Dwóch pancernych i Kotecek" A to się po prostu pali... Ostatnio edytowane przez Extremal : 07-17-2007 o 17:58. |
| |
| | #93 |
![]() | To co robi CKM z nieokopanych, nieopancerzonych celów na otwartej przestrzeni możecie nazwać małą przychylnością nieba, albo prostymi zasadami wojny. Chimera ruszyła, gdy tylko Antoni usłyszał głos Caina. Nie wszystkich napastników z frontu dosięgnął ogień broni Igora. Dwóch z nich, mężczyzna i chłopiec, uniknęli furii Igora. Gdy tylko pojazd dojechał do nich oboje wskoczyli na pojazd od frontu. Usłyszeliście odgłos miażdżonego ciała i lekki przechył waszego transportera, oraz krzyk niezdary. Nie wiecie tylko, który spadł pod gąsienice. W wieży obróconej w tył Allanowi zabrakło już amunicji. Sam nie wie ilu położył. Mimo braku pocisków w CKMie nie schodził na dół, a ból w ranie w nodze powoli wracał. Usłyszał chrobotanie w pancerz transportera. Turand odczekał kilka sekund, pewnie pokonali już dystans stu metrów, i skręcił w las. Rzuciło nieźle pojazdem, ale jechaliście dalej. Las w głębi, prócz sporadycznych chaszczy, był całkiem rzadki pozwalając rozwijać całkiem przyzwoitą prędkość. Tak, były oficer stwierdził, że przez las to jedzie się całkiem przyzwoicie, niż wszyscy sądzili gdy patrzyli z drogi. - Spokojna, spokojna chłopaki. - Krzyknął sierżant Kułuszkin. - Budiet haraszo. Znalazłem mapy.
__________________ War. War never changes. Since the damn of human kind, when our ancestors first discovered the killing power of rock and bone, blood has been spilled in the name of everything, from God to justice to simple, psychotic rage. But war never changes! |
| |
| | #94 |
![]() | Cain odetchnal z ulga gdy znalazl sie na pokladzie chimery. Sytuacja jednak pozostawala bardzo niebezpieczna. Gdy z wierzyczki zaczely dochodzic odglosy drapania w pancerz, Starszy Szeregowy zastanawial sie, czy one sa w stanie przedrzec sie przez metal? Platy ine byly zbyt grube na wierzyczce, cholera moglo im sie udac. Turand zachamuj gwaltownie, to moze to cholerstwo z nas zleci. Bo jak nie to ktos bedzie musial wyjsc i to sciagnac. A wydaje mi sie ze nie moze to byc sierzant, mlody nie jest d otego zdolny, ty jestes potrzebny do kierowania a Arizzen jeszcze moze t ozaprosic do srodka. Mowiac to przeladowal karabin, nalozyl na niego bagnet i przygotowywal sie d o wyskoczenia z pojazdu gdy najdzie taka potrzeba |
| |
| | #95 |
![]() | Naciskałem w zapomnieniu za spust, jeszcze kilka chwil, po tym jak skończyła się amunicja, z chwili na chwilę coraz ciężej mi było czułem że nie ogarniałem wszystkiego swoim niedoświadczonym wojennie jeszcze umysłem. Przez moją głupotę mogliśmy wszyscy zginąć, tym bardziej ze coś mi podpowiadało ze to był bardzo podobny scenariusz do zasadzki w którym polegli nasi towarzysze przed nami..Strzelałem do czegoś co wyglądało jak z pozoru niewinni cywile, ale w rzeczywistości byli to szaleńcy którzy pragnęli naszej śmierci, na szczęście dość szybko zdradzili swoje prawdziwe intencje, i w zamian ja ofiarowałem im szybkie uwolnienie dusz z tych splugawionych ciał, przecież nie zawsze byli ogarnięci przez Chaos prawda?. Sierżant Kułuszkin, Cain, Turand..a nawet młody Igor mają mnie za pewnie teraz za jakiegoś mięczaka, któremu może odezwie się w dowolnej, najmniej oczekiwanej chwili anioł stróż i wszystkich zbawi...To nie był zdecydowanie mój dzień. Nie chciałem schodzić na dół i pokazywać się towarzyszom... na pewno mają mnie za zero po tej akcji z cywilami. Ból i zmęczenie to na pewno nie sojusznicy na polu walki, a jeszcze te majaki, zaraz... może to nie były majaki, ten zgarbiony osobnik, co we mgle go widziałem, on chyba nie był zwykłym kultystą jak Ci z którymi się zmierzyliśmy, może to on pociągał za wszystkie sznurki? Gdy już trochę przestało mi bębnić w uszach, zdołałem usłyszeć jakby coś szurało paznokciami, pazurami nożem lub czymkolwiek innym o powierzchnię Chimery, pochwyciłem telecom i zaintonowałem kamratom, przez których byłem tak znienawidzony: "Nie to żebym przeszkadzał ale coś dobija się od zewnątrz do nas, nie wiem dokładnie skąd, a mi brakuje amunicji jeśli ktoś może niech podrzuci mi z dwie, no może trzy taśmy do CKM'U'-Byłem ciekaw reakcji czwórki żołnierzy.
__________________ Jedni mówią na to gandzia, inni mówią na to kali, inni znowu marihuana "Dwóch pancernych i Kotecek" A to się po prostu pali... Ostatnio edytowane przez Extremal : 07-18-2007 o 08:55. |
| |
| | #96 |
![]() | - Anton, jak to coś nie spadnie przy hamowaniu, to przejedź pod jakąś niską, grubą gałęzią - Sierżant siedział na ławce przeglądając mapy - Ten jest jeszcze za młody, żeby zbyt szybko wleźć nam do transportera, ale trzyma nas w szachu, bo zabije każdego, kto w tej chwili wyjdzie... Słuchajcie uważnie. Zapomnijcie o kultystach chaosu - Kontynuował Kułuszkin odmierzając coś na planach które znalazł - Gdyby to byli plugawi wyznawcy bogów chaosu, to niewiele by nam w tej chwili groziło. Ale to kultyści są genokradów, i mamy przesrane jak w valhalliańskiej chimerze - Vołodia starał się żartować - Nie zauważyłeś Allan, że nie ma wśród nich kobiet? Kobiety trzymają w centrum kultu, żeby rodziły te małe potworki. Każde nowe pokolenie zainfekowanych będzie coraz bardziej podobne do dorosłych form genokradów. A jak spotkany coś takiego, to już nawet Arrizen nie będzie musiał go zapraszać do środka, on sobie po prostu otworzy nasz pojazd i wejdzie do środeczka. A wtedy zmówcie szybciutko paciorek, bo to ostatnia chwila Waszego krótkiego życia będzie... Młodszy sierżant skończył swój wykład i skupił sie nad mapami Rostova. Takie czynności zawsze sprawiały mu problem, bo normalnie nie musiał ich używać, normalnie nie wychodził właściwie poza teren jednostki... Takie sytuacje go stresowały, nie czuł sie zbyt dobrze bez chłodnych ścian swego magazynu.
__________________ Pierwszy na tamtym świecie czeka na resztę! Do ataku!!! Drużyna Wojów Słowiańskich JAROWIT! Sława Bogom Starej Wiary!!! |
| |
| | #97 |
![]() | - Tak jest, towarzyszu, amunicja w drodze. - Igor domyślał się, że Allan musiał czuć się podle. Odmówił wykonania rozkazu i naraził drużynę, to nie mogło być zapomniane... Ale z drugiej strony Petrov rozumiał dobrze starszego kolegę. Kiedy wstępował do Gwardii, robił to nie po to by zabijać wrogów, tylko by móc chronić ludzi. Oczywiście, jedno jest środkiem do drugiego, taki jest świat... Strzelanie do cywilów, których obrona jest faktycznym celem ich działań można uznać ze sprzeniewierzenie się ideałom. Czuł ulgę, że nie musiał podejmować takich decyzji jak Arizzen. Sam zaczynał właśnie odczuwać odrazę do swojej osoby, po tym jak łatwo otworzył ogień do niewinnie wyglądających ludzi... Niewinnie wyglądających, ork ich... Te ścierwa grają im na emocjach, to ich taktyka... To nie ludzie... Tym bardziej powinni być ukarani. To myśląc, złapał skrzynkę amunicji, zarzucił sobie na ramię, otworzył przedział strzelca i wrzucił zasobnik. - Bolty! - Wychylił szybko głowę, popatrzył na Allana i uśmiechnął się, najcieplej jak był w tej chorej sytuacji w stanie Szybko podrzucił kolejną po czym zamknął luk i zajął swoje miejsce, w sam raz na czas, żeby usłyszeć drugą część wypowiedzi sierżanta. Nie zauważyłeś Allan, że nie ma wśród nich kobiet? Kobiety trzymają w centrum kultu, żeby rodziły te małe potworki. Genokrady? To są genokrady? Usiłował sobie przypomnieć coś o tych bestiach, z wykładów, poza tym, ze są w stanie zabić w walce wręcz Kosmicznego Marine... Biedne kobiety... Imperatorze, jaki to musi być dla nich koszmar. Potworne obrazy poczęć i porodów przychodziły mu na myśl. Obrazy od których żołądek się buntował. To sie działo naprawdę! To nie film treningowy w garnizonie! Nie mogli nic zrobić dla tych torturowanych nieszczęśniczek... znowu był bezsilny. Chciał wypaść z transportera, biec do przodu i strzelać, zabijać, nieważne czy by zginął, chciał widzieć jak wrogowie umierają. Złość go dusiła. Zamknął oczy i wykrzyczał. - Towarzyszu sierżancie, mogu ja prasic o łyk specjału ze skrzynki?
__________________ "To bez znaczenia, czy wygrasz, czy przegrasz, tak długo jak będzie to WYGLĄDAŁO naprawde fajnie"- Kpt. Scundrel. OotS |
| |
| | #98 |
![]() | -Eee tam... histeryzujecie Vladimir, nawet nie wiesz czy to genokrady czy nie. Widziałeś bandę świrów i od razu genokrady! Genokrady!. To że nie było tam kobiet można wytłumaczyć na wiele sposobów... Antoni przerwał swój wywód jak tylko usłyszał jakieś drapanie –O ty suczysynu! Lakier mi skrobiesz a masz po hamulcu! Turand gwałtownie pociągną obie dźwignie do tyłu, jeśli to coś nie wyleciało przodem to zaczął obracać chimerę w lewo i w prawo. –A nawet jeśli to genokrady... zaczął spokojnie kontynuować jak gdyby nigdy nic –...to wrócimy do bazy zdamy raport dowództwu a oni poproszą o kontyngent marines który załatwi za nas sprawę. A jeśli to zapowiedź inwazji tyranidów to się poprosi o dwa kontyngenty Ultramarines albo z orbity wysterylizuje się całą planetę nim zrobią to xenos. zaczął żartować by podnieść towarzyszy na duchu - Towarzyszu sierżancie, mogu ja prasic o łyk specjału ze skrzynki? - Mi też możesz nalać bo bardzo dobre. Antoniemu znowu się humor poprawił. Raz był wściekły i targała nim żądza zabijania a raz tak jak teraz był wesoły i żartował nawet w najpoważniejszej sytuacji. Prawdopodobnie gdyby mógł to by zaczął walić sprośne kawały przy złotym tronie. -Nie walczyłem nigdy z tyranidami ale spotkałem się już z nekronami i z tego co wiem to taktyka jest podobna, rozbijać morskie fale wrogów z tą tylko różnicą że nekroni są nieśmiertelni i można ich rozwalać w nieskończoność. |
| |
| | #99 |
![]() | - Ja tam widziałem z bliska jednego takiego. Zakład przegrywacie towarzyszu, ale rozstrzygniemy, jak zobaczymy demona albo dorosłego genokrada. - Vołodia był pewny swego. - Ale nawet gdyby byli to tylko zbuntowani cywile, którym od dobrobytu poprzewracało się w głowach i chcieli stworzyć Niepodległą Republikę Uzdrowiska, to oczy dokoła głowy towarzysze, bo nasza chimerka jest w lesie bezbronna jak kaleka na wojnie. - Łapcie butelki chłopaki, na zdarowie! Tylko z umiarem, bo nieść Was do koszar nie będę. - Sierżant otwiera bagnetem skrzynkę spod ławki. - Pamiętaj, że jak pijesz w trakcie jazdy, to za dużo sie wylewa. - Kuluszkin podał towarzyszom trunki.
__________________ Pierwszy na tamtym świecie czeka na resztę! Do ataku!!! Drużyna Wojów Słowiańskich JAROWIT! Sława Bogom Starej Wiary!!! |
| |
| | #100 |
![]() | "-Widziałem Sierżancie...Nie mam pojęcia czym są genokradzi, na Tyranidów mi oni nie wyglądają. Być może to jakiś wirus który działa tylko na mężczyzn?"- Próbowałem podać alternatywną opcje, odpowiedziałem spokojnym tonem, nasłuchując pilnie co dzieje się na zewnątrz, co dzieje się z tym który usiłuje dostać się do nas do środka, miałem świadomość że jakby wtargnął i zaskoczył mnie, to nie miałbym cienia szans na ujście z życiem. Nagle do wieżyczki wszedł Igor, wyglądał na życzliwego względem mnie, szczerze się uśmiechnął i podał mi tak upragnioną dla żołnierza amunicję, a wiadomo z pustego to i Salomon nie nabije. "-Dziękuje"-podziękowałem Igorowi nie może za samo dostarczenie taśm amunicyjnych ale za to że podniósł mnie na duchu. Turand wspomniał o tym że w razie większego niebezpieczeństwa będziemy w stanie wezwać wsparcie z dowództwa w postaci Space Marines, przemilczałem to gdyż zdawało mi się, że jakby centrala dowiedziała się co my tutaj mamy, i co się stało z Inkwizytorem i jego świtą, to na tą planetę zostałby wydany wyrok, a wraz z nią i nasz, po co się mają męczyć i narażać życia boskich Marinsów, baa nawet z tak elitarnego zakonu jakim są UltraMarines, by ratować piątkę podrzędnych żołnierzy, zapomnianych przez cały wszechświat? Łatwiej przecież z pozoru eksterminować wszelkie formy życia na planecie i mieć problem z głowy, gdyż przecież czego nie widać, tego nie ma.... UltraMarines...Jednym z nich niegdyś był mój ojciec, nie było lepszego pokazywał mi ordery i pamiątki z czasów kiedy służył fanatycznie Imperatorowi i interesu Imperium. Najbardziej z całego ekwipunku mojego ojca podobał się pancerz wspomagany, mimo iż wiedziałem że nikogo w nim nie ma, napawał mnie grozą, wysuszona krew liczne rysy i dospawane fragmenty zbroi dawały do zrozumienia że nie jednemu istnieniu położył kres mój Ojciec, ale właśnie do dziś nie wiem, jak to się stało że z potężnego SpaceMarines'a stał się Valhallanem, nigdy nie chciał mi o tym mówic. Być może się wstydził, być może ukrywał coś, czego nie można mu było ujawnić. "-Turand, Nekroni powiadasz... opowiedz coś o nich, słyszałem tylko jako dziecko iż są nieśmiertelni i niepokonani w walce wręcz, jestem ciekaw jak można ich uśmiercić z praktycznego punktu widzenia"
__________________ Jedni mówią na to gandzia, inni mówią na to kali, inni znowu marihuana "Dwóch pancernych i Kotecek" A to się po prostu pali... Ostatnio edytowane przez Extremal : 07-18-2007 o 11:47. |
| |
| Reklama |
| |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| Świat Warhammera | homeosapiens | Artykuły Warhammer | 23 | 11-30-2008 00:44 |
| [40k] Mówili: zwiedzisz świat! | Brat Razjel | Archiwum sesji Innych | 179 | 08-22-2007 07:23 |
| [40k] Mówili: zwiedzisz świat! | Brat Razjel | Archiwum rekrutacji | 23 | 07-09-2007 17:49 |
| Świat | Solfelin | Comatorix | 0 | 09-24-2006 01:41 |
| Świat Mroku | Solinarius | Artykuły-archiwum | 0 | 08-06-2005 13:01 |