![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Archiwum sesji Innych Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach innych (wraz z komentarzami) |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #201 |
![]() | W odpowiedzi z ławki, gdzie był Vołodia, dobiegło chrapanie zdrowego snu sierżanta. Zmęczenie robi swoje, żadnych snów, żadnych myśli przed zaśnięciem. Gdzieś tam trwały walki, umierali przyjaciele i wrogowie, ale w tej chwili dwa dni bez odpoczynku, gdy wszystkie zmysły były wykorzystane do granic możliwości, gdy zewsząd dobiegał tylko hałas silnika, krzyki oddających życie i rannych, wszystkie strzały i wybuchy, nic już nie miało znaczenia. Ciało poddało się, jak u zwierzęcia, a umysł odpłynął...
__________________ Pierwszy na tamtym świecie czeka na resztę! Do ataku!!! Drużyna Wojów Słowiańskich JAROWIT! Sława Bogom Starej Wiary!!! |
| |
| Reklama |
| |
| | #202 |
![]() | Po pół godzinie wrócił Allan. Szedł znacznie mniej utykając, a na jego twarzy gościł uśmiech. Faktycznie, lekarz musiał być dobry, albo nie żałował morfiny. Niósł naręcze medykamentów: głównie bandaży, ale też błyskawiczny gips, leki przeciwpromienne i antidota na pospolite toksyny, opakowanie antybiotyku i opakowanie fiolek morfiny z aplikatorem. Gdy wszedł powitał go tylko Cain, ale nawet nie schodził z wieżyczki. Pozostali leżeli tak jak się położyli. Niedbale, byle tylko ciału dać odpocząć. Arizzen cieszył się, że może już będzie z nogą lepiej. Nim skończył wkładać zdobyczne rzeczy do apteczki oczy same się zamykały, a nogi uginały. Żołnierz nawet nie pamiętał kiedy i gdzie się położył. Po trzech godzinach w polu widzenia Herona pojawił się chorąży, machał jakąś kartką i pokazywał na właz. Chwile potem zaczął łomotać do niego - był całkowicie sam.
__________________ War. War never changes. Since the damn of human kind, when our ancestors first discovered the killing power of rock and bone, blood has been spilled in the name of everything, from God to justice to simple, psychotic rage. But war never changes! |
| |
| | #203 |
![]() | Walenie we właz zbudziło Antoniego. Poderwał się i zacisnął dłoń na rękojeści miecza. Ostatnie wydarzenia sprawiły że Turand stał się niespokojny i wszędzie wyczuwał pułapkę. Szybko skojarzył że jest wciąż wewnątrz obozu strzeżonego przez milicję zatem nic poważnego zdążyć się nie może bez zaalarmowania całego „bastionu”. Podszedł do włazu ściskając w dłoni karabin tak na wszelki wypadek, uchylił właz i zobaczył twarz człowieka –Pan chorąży... |
| |
| | #204 |
![]() | Na Imperatora Turand, po kiego czorta otwierasz te drzwi sam.- powiedzial cicho Cain. Nastepnie glosniej juz Towarzysze mamy goscia. Wstawac dziewczynki, dosc zescie juz spali !! Starszy szeeregowy mial problem ze zrozumieniem, jak Turand mogl byc tak zrelaksowany. Fakt ze znajdowali sie w srodku obozu milicji wcale nie poprawaial mu samopoczucia. Prawda ze gdyby cos bylo nie tak juz pewno by padli, ale to i tak nie oznaczalo ze mozna bylo pomijac wszelkie zasady ostroznosci w czasie misji.
__________________ 29 wyjezdzam na wakacje. POstaram sie wchodzic conajmniej raz dziennie ale nie wiadomo jak to bedzie... |
| |
| | #205 |
![]() | Chorąży zmrużył oczy i zmierzył Turanda wzrokiem z góry na dół po czym spokojnie wszedł do środka i usiadł na czymkolwiek wolnym, gdzie mógł posadzić tyłek. Chwilę patrzył jak cała drużyna wybudza się ze snu. - Mam dla was wieści, dużo wieści, więc usiądźcie wygodnie. Przydałaby się też kawa. - Chorąży zaczął spokojnie. Podał Turandowi zadrukowaną kartkę. Sięgnął do kieszeni pancerza po granat, kciukiem wyrwał zawleczkę, nie puszczają cyngla schował granat za siebie. - Tylko spokojnie, bo ktoś pomyśli, że pojawili się tu wyznawcy Khorne'a. Niech nikt nie robi żadnych głupstw, to granat implodujący. Zawleczka potoczyła się na środek chimery. - Wszyscy macie wynik pozytywny. Znaczy się wprost, test wykazał, że macie we krwi DNA gnid. - Chorąży potarł twarz, był znacznie bardziej zmęczony niż jak widzieliście go trzy godziny temu. - Moi podwładni są spokojni, czujni, a morale jest wysokie. I to mnie niepokoi. Nie powinni. Morale powinno być podłe, a milicjanci chodzić jak zbite psy. Sami dbają o umocnienia, stawiają nowe, pilnują was non stop. I to bez rozkazów. Nie wszyscy oczywiście. Ale tych jest coraz mniej. To mnie niepokoi jeszcze bardziej. Chorąży wolną ręką sięgnął do inne kieszeni i wyjął trzy pudełeczka. Oznaczone były złoconym imperialnym orłem. Takie przedmioty są bardzo rzadkie, dostępne raczej dla Ordo Hereticus. - To dużo pewniejsze i szybsze testy na DNA gnid. Ale mam tylko trzy. Dostałem od siostry Kharen, która zginęła pół dnia temu w bitwie na wschód stąd. Zrobi je pan sierżant oraz ty i ty. - Tu wskazał Turanda i Arizzena. - Reszcie chyba muszę zaufać, nie mam wyjścia. Test trwa trzydzieści dwie minuty. Przez ten czas możecie mi opowiedzieć jak tutaj dotarliście, skoro inkwizytor oficjalnie jest zaginiony. Jeśli te testy będą negatywne, to opowiem wam coś, czego inni tutaj nie wiedzą - wieści od siostry Kharen.
__________________ War. War never changes. Since the damn of human kind, when our ancestors first discovered the killing power of rock and bone, blood has been spilled in the name of everything, from God to justice to simple, psychotic rage. But war never changes! |
| |
| | #206 |
![]() | Oczywiste jest ze twoj garnizon jest zarazony, panie chorazy.Cain nie odwracal wzroku od granatu.Proponuje zeby jeden z tych testow zostal zuzyty przez pana. Skad mamy pewnosc ze wy nie jestescie zarazeni? Moze chcecie wydobyc od nas informacje o miejscu pobytu inkwizytora, kody komunikacji gwardi czy sam nie wiem jakie informacje.
__________________ 29 wyjezdzam na wakacje. POstaram sie wchodzic conajmniej raz dziennie ale nie wiadomo jak to bedzie... |
| |
| | #207 |
![]() | Sierżant powoli budził się z drzemki, choć wolałby pozostać jeszcze w krainie Morfeusza... Gdy zobaczył granat, usiadł gwałtownie, a gardło ścisnęło się tak mocno, że nie był w stanie wypowiedzieć ani słowa. Wszyscy macie wynik pozytywny. Znaczy się wprost, test wykazał, że macie we krwi DNA gnid. Vołodia wiedział, że to nie jest możliwe. Nie wszystkie. Siebie był pewny. No nie zupełnie, ale prawie na pewno... Wysłuchał chorążego do końca , pokazując drużynie, aby się nie ruszali. - Testy powinniśmy wykonać ja, Arizzen i Cain. Arrizen był ranny, i opatrywał go tutaj medyk. Cain walczył wręcz z kultystą i mógł zostać ranny, ja zatłukłem jednego nożem, miałem jego krew na dłoniach. Lub Cain pokaże ramię, jeśli nie ma rany, to test powinien wykonać pan, panie chorąży... - wycharczał...
__________________ Pierwszy na tamtym świecie czeka na resztę! Do ataku!!! Drużyna Wojów Słowiańskich JAROWIT! Sława Bogom Starej Wiary!!! Ostatnio edytowane przez Gnashrakk : 07-27-2007 o 16:50. |
| |
| | #208 |
![]() | Noga nie bolała, cóż za cudowne uczucie, chwilę tej euforii tj odpoczynek przy kawce i pogawędką z Cainem przerwał nam ten cały Chorąży, wiedziałem że poszło za prosto... Po co ta cała sztuczka z tym granatem? Nie pojmowałem, ale zdawałem sobie sprawę że z chwili na chwilę moje ciało coraz bardziej domagało się odpoczynku. Wynik pozytywny...więc czego on tu szuka? Mówi że żołnierze zachowują się odwrotnie niż powinni, możliwe możliwe jak to mawiali starożytni, kto nie pyta nie błądzi, a wszystko na to wskazywało że nasz dobrodziej Chorąży nie mógł mieć złych intencji, skoro zadawał sobie tak trudne pytania. "Zgadzam się z Sierżantem, ja muszę zrobić ten test choć bym nie wiem co, miałem długo otwartą cieknącą ranę, nie wiadomo czy coś nie wdarło mi się jakieś życie wewnętrzne w krwiobieg, albo czy czegoś mi nie wstrzyknął wasz doktorek. Cain samo to że tutaj jest i zdradza nam swoje przypuszczenia, jest dla mnie dostatecznym powodem, a nie ciekawi Cię może bardziej czy ktoś z nas nie jest zarażony?"-W tym momencie nalałem do czystego kubka czarnego napoju i podszedłem bliżej gościa by mu wręczyć kawę, podałem mu w milczeniu, nie miałem już ani sił ani chęci na uprzejmości, niech się cieszy że i tak mu jeszcze łba nie odstrzeliłem, człowiek bez snu jest w stanie popełnić nawet najbardziej nieobliczalne rzeczy. "-W sumie coś w tym jest, jeśli zachowują wysokie morale, w takiej chwili zupełnie jak mrówki, jak robotnice które nie mają swojej wolnej woli, tylko wypełniają rozkazy swej królowej, w tym przypadku czyżby to był rój?"-Chciałem delikatnie pociągnąć go za słowa by wprost powiedział że podejrzewa swoich żołnierzy o zainfekowanie, i wyjawienie czy nasze próbki nie zostały spreparowane.
__________________ Jedni mówią na to gandzia, inni mówią na to kali, inni znowu marihuana "Dwóch pancernych i Kotecek" A to się po prostu pali... Ostatnio edytowane przez Extremal : 07-27-2007 o 16:58. |
| |
| | #209 |
![]() | Allan, ale czy to dowodzi nam ze mowi prawde ? Czy sami widzielismy te nienormalne zachowania milicji ? A moze ten test ma na celu zakazenie nas. JA tego nie wiem. Ale ty takze nie mozesz. Mowie tylko ze powinnismy byc ostrozni. Po tym co widzielismy ostatnio nie mozemy ufac nikomu. Czy musze przypominac o cywilach ktorzy dosc realistycznie blagali nas o pomoc ? Czy musze przypominac ze otarlismy sie wtedy o bardzo powazne klopoty ? Mam nadzieje ze nie.
__________________ 29 wyjezdzam na wakacje. POstaram sie wchodzic conajmniej raz dziennie ale nie wiadomo jak to bedzie... Ostatnio edytowane przez Ercekion : 07-27-2007 o 18:56. |
| |
| | #210 |
![]() | - Nie chciałbym być nieuprzejmy, ale to ja mam granat, a nie wy. - Chorąży mówił to spokojnie i chłodno. - Znam swój los, ale o tym na końcu. Nie chce umierać, ani dołączyć do nich. Ale wiem, że to tylko kwestia czasu. Uciekać też nie chcę - nie mam dokąd. Moja żona i córka, jeśli umknęły bombardowaniu południowego sanatorium, na pewno są częścią kultu. Oczy oficera na chwile zeszkliły się a głos zadrżał. Jednak nie pozwolił sobie na rozklejenie. Podał za to wam te trzy pudełeczka. - To nie przenosi się łatwo. W krwi zwykłego człowieka tego syfu jest za mało. Za to w krwi pierwszej hybrydy lub nasieniu czy pochwie bardzo dużo. To zwykłe ruchanko i te małe pokraki roznoszą zarazę. - Chorąży odbiera kubek kawy i dziękuje skinieniem głowy. - Jeśli i wy jesteście częścią kultu... to nie mam już sił walczyć. Nie mam już nic do stracenia. Sami wśród was zdecydujcie kto zrobi ten test. - Inkwizytor Hermell... - ciągnął dalej... - swoją obecnością wypłoszył patriarchę. Stąd ta nagła i nieplanowana rewolucja. Ich szef stara się opuścić planetę i dostać na pokład którejś z fregat. Dlatego w mieście toczą się najzacieklejsze walki, a 91. batalion broni portu kosmicznego. Po prostu chciałbym byście tam dotarli nim siostra przełożona wyda rozkaz eksterminacji. Chciałbym by ocalał ktokolwiek z tego całego burdelu za moją przyczyną, skoro nie mogłem ochronić rodziny. Jeśli siostra Kharen się nie pomyliła macie niecałą dobę. Tylko Ordo Hereticus i Valhallanie będą ewakuowani, potem atmosfera Eldorado spłonie. To jak. Kto zrobi ten test?
__________________ War. War never changes. Since the damn of human kind, when our ancestors first discovered the killing power of rock and bone, blood has been spilled in the name of everything, from God to justice to simple, psychotic rage. But war never changes! |
| |
| Reklama |
| |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| Świat Warhammera | homeosapiens | Artykuły Warhammer | 23 | 11-30-2008 00:44 |
| [40k] Mówili: zwiedzisz świat! | Brat Razjel | Archiwum sesji Innych | 179 | 08-22-2007 07:23 |
| [40k] Mówili: zwiedzisz świat! | Brat Razjel | Archiwum rekrutacji | 23 | 07-09-2007 17:49 |
| Świat | Solfelin | Comatorix | 0 | 09-24-2006 01:41 |
| Świat Mroku | Solinarius | Artykuły-archiwum | 0 | 08-06-2005 13:01 |