![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Archiwum sesji Innych Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach innych (wraz z komentarzami) |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #271 |
![]() | - Prosto! Nie po to walczyliśmy te dwa dni bez snu prawie, żeby nas teraz jakieś barany zatrzymały! Dopóki paliwo mamy, do przodu! Wąsacz podniósł karabin i znów stanął przy luku strzelniczym. Przycisnął broń do ramienia, i otworzył ogień do próbujących sie wychylać z budynków.
__________________ Pierwszy na tamtym świecie czeka na resztę! Do ataku!!! Drużyna Wojów Słowiańskich JAROWIT! Sława Bogom Starej Wiary!!! |
| |
| Reklama |
| |
| | #272 |
![]() | To był mały cud. Chimera ruszyła. Trafienie z działka nawet nie zrobiło na niej wrażenia. Rwała do przodu tak jak tylko dociskał ją Turand. Dwoiło mu się w oczach, a w uszach piszczało. Starał się nie spuszczać oczu z bramy, już niemal instynktownie wiedział, że jedzie się tam gdzie patrzy. Na szańcu odgradzającym port od reszty miasta Valhallanie wspinali się po kolei na chimery, na barykadzie zostały już tylko cztery dziesiątki. Anton chyba dostrzegł oficera, który coś mu pokazywał. Chyba chce by się zatrzymać. Nawet odliczał... pięć... cztery... Allan obrócił wieże o pełny radian. Dopiero teraz zobaczył jaką siłę stanowili kultyści. Setki ślepo posłusznych szaleńców idących do przodu depcząc po rannych i zabitych. Tylko po to by zdobyć port. Gdzieś wśród nich musi być patriarcha. W CKM'ie zostało mu już tylko połowa taśmy, czas to opróżnić. Volodia zastanawiał się. Słyszał kiedyś, że Adeptus Astartes mają transportery z włazami z trzech stron, a jeden z włazem z przodu. Właśnie taki by się teraz przydał. Przeliczył granaty, było ich całkiem sporo. Spojrzał na Caina, ten właśnie ładował ostatnie dwa pociski do granatnika - ostatni to ten obronny. Do bramy mieli paręnaście metrów i te metry będą drogo kosztować kult genojebców. Petrov dołączył do sierżanta i starszego szeregowca. Młody był szary na twarzy i umorusany własną krwią. Zgarbiony, oczy podkrążone a usta spierzchnięte. Mundur zarzygany. Minę miał taką jakby miał zaraz się rozpłakać i chwiał się jakby miał zaraz nakryć się nogami. Ale broń trzymał gotową, a wzrok miał skupiony. Może nawet był najbardziej skupiony z nich wszystkich. Ach ta młoda krew... Do bramy zostało 19 metrów.
__________________ War. War never changes. Since the damn of human kind, when our ancestors first discovered the killing power of rock and bone, blood has been spilled in the name of everything, from God to justice to simple, psychotic rage. But war never changes! |
| |
| | #273 |
![]() | Tak blisko, tak blisko... uda się, napewno... Igor już widział jak przejeżdżają przez bramę, jak wjeżdżają na pokład transportowca, biorą cholernie długi prysznic i idą spać, podczas ta plugawa przez Imperatora zapomniana planeta płonie. Musiało się udać, jeszcze parę chwil koncentracji...
__________________ "To bez znaczenia, czy wygrasz, czy przegrasz, tak długo jak będzie to WYGLĄDAŁO naprawde fajnie"- Kpt. Scundrel. OotS |
| |
| | #274 |
![]() | Turand już całkowicie otrzeźwiał a furia godna kosmicznego wilka znów wzięła górę. –Matkojebcy! krzyczał by choć trochę tymi przekleństwami podbudować się, był trochę w niewygodnej sytuacji on który przywykł do walki z wrogiem miał siedzieć za kierownicą i nawet ani razu nie miał szansy porządnie postrzelać. -Sir powinniśmy wyskoczyć z tej puszki i dalej do portu sami bo już przy bramie jesteśmy. Turand podjechał kilkanaście metrów wyżej i obrócił chimerę w miejscu tak by właz był skierowany do bramy i w czasie wychodzenia nikt nie dostał się pod wrogi ogień i dał szansę młodemu rozładować frustrację –Wal w nich zielony! Masz skurwieli jak na talerzu! -Jeśli ten czołg nie będzie już nikomu potrzebny to dajcie mi odłamkowy bo mam pomysł. |
| |
| | #275 |
![]() | - Dobra, odwróć pojazd tyłem do bramy, wychodzimy! Wywalcie do nich to, co mamy w pojeździe! - Sierżant nie przestawał strzelać - I jak już wyskoczymy, to dawaj granatami, niech się nażrą za naszych poległych! Vołodia skończył magazynek i zostawił karabin. Sprawdził, czy pistolet nie wypadł podczas trafienia, i dobył szabli. Do drugiej ręki chwycił granat i podszedł do włącznika włazu. "No to masz przesrane Vołodia, szable w reku trzymałeś kiedyś?" głos rozsądku był bardzo sarkastyczny... Ale był tez drugi głos, ten, który mówił, ze Valhallianie walkę szablą mają we krwi... Sierżant poczeka, aż kierowca odwróci pojazd i wtedy otworzy luk...
__________________ Pierwszy na tamtym świecie czeka na resztę! Do ataku!!! Drużyna Wojów Słowiańskich JAROWIT! Sława Bogom Starej Wiary!!! |
| |
| | #276 |
![]() | Huczenie w głowie się uspokoiło, rwący ból w rannej nodze również, a me uszy dobiegły hałaśliwe okrzyki, i wiedziałem że nic dobrego to nie wróży spojrzałem w kierunku sąd dobiegały owe dźwięki i już wiedziałem co jest źródłem tego hałasu, z setek gardeł dobiegały okrzyki, za pewnie każdy z osobna mówił coś innego, lecz mówiąc jednocześnie słyszano jedynie harmider, który położył kres wielu ludzkim istnieniom... Do bramy zostało niewiele, raptem kilka metrów, tuż nieopodal naszego pojazdu znajdowały sie zwłoki tych dwóch młodych szeregowców, takich jak ja lub Igor, teraz zdołałem dostrzec co z nich zostało, jedynie rozpoznałem Valhallańską papaja cała niemalże rozdarta na strzępy z czymś co nie zostało tknięte, to herb imperium.. złoty dwugłowy orzeł, dumnie trzepoczący skrzydłami, mimo iż cały brudny i ociekający krwią właściciela dał mi do zrozumienia że tak długo jak się walczy tak długo jest się zwycięzcą, symbol za który ginęły miliardy, w tym i mój ojciec, niedoścignięty wzór człowieka, honorowy z ideałami za które warto walczyć i ginąć. Mawiał mi ilekroć go pytałem czemu został żołnierzem, tyle razy mi odpowiadał:-żeby jego dzieci i wnuki mogły wychowywać się, nie martwiąc się o to, czy nazajutrz nie zjawią się Orkowie i nie odbiorą im życia..."/ Wtedy nie byłem w stanie zrozumieć pełni tych słów, myślałem że chce się tylko drażnić ze mną bym sam nie został żołnierzem gwardii, ale teraz coś we mnie pękł.. ten podrysowany, uniwersalny znak, niezależnie od zamieszkania planety i ideałów znaczył to samo. Walka do końca... - Dobra, odwróć pojazd tyłem do bramy, wychodzimy! Wywalcie do nich to, co mamy w pojeździe!"-Słyszałem w dole sierżanta -Sierżancie... zanim ja zejdę ze swym sprzętem zdążą mnie złapać, idźcie bezpiecznie do bramy, ja będę was osłaniać- Po czym przeładowałem ostatnią połowę taśmy z amunicją i czekałem na nieuniknione...Na oko zostało z 20 metrów do bramy, ale wątpię czy uda mi się dojść do niej. -OGNIA!!-I mój CKM zaczął pluć ogniem w nieprzyjaciół
__________________ Jedni mówią na to gandzia, inni mówią na to kali, inni znowu marihuana "Dwóch pancernych i Kotecek" A to się po prostu pali... |
| |
| | #277 |
![]() | Antoni pociągnął Igora za ramię –Dobra wyskakuj młody i pruj do bramy, ja tu jeszcze muszę coś zrobić. Ustawił chimerę idealnie przodem do napierającego motłochu. Wrażenie jakie robiło pole bitwy przez wąską szparę wizjera było niesamowite - setki kultystów tłoczyło się kilkadziesiąt metrów niżej próbując sforsować obronę i dotrzeć do bramy. Turand miał dla heretyków mały prezent na pożegnanie. -Sierżancie... zanim ja zejdę ze swym sprzętem zdążą mnie złapać, idźcie bezpiecznie do bramy, ja będę was osłaniać Antoni przesiadł się na miejsce strzelca złapał za bolter i powiedział przez interkom. –Arizzen zostaw tą wieżę i uciekaj ja cię będę osłaniać, daj mi tylko jeden granat, pośle im czołg z nadzieniem! Antoni poczekał aż Allan opuści pojazd. Wziął ostatnią taśmę boltów na ramie, podszedł do dźwigni i obie pchnął maksymalnie do przody. Chimera wyrwała gwałtownie wyrzucając Turanda do przedziału transportowego. Rozłożył taśmę obok zbiornika z paliwem wyciągnął granat i położył na stercie naboi. Wziął rozpęd przez całą długość ładowni i wyskoczył przez otwarty luk. Żołnierz turlał się jeszcze przez jakieś kilka metrów lądując prawie na pierwszej linii obrońców –PADNIJ! krzyknął, przywarł do ziemi i czekał na efekty. Ostatnio edytowane przez shade : 08-09-2007 o 11:01. |
| |
| | #278 |
![]() | Igor kiwnął tylko półprzytomnie głową po czym, potykając się, wyskoczył z wozu, z całej siły cisnął w kierunku tłumu potworów jeden granat, potem drugi i dysząc pobiegł przed siebie. Jeszcze parę metrów. W zasadzie byli już za bramą, a pierwsze linie obrony i chimera osłaniały ich tyłki. Udało się. Miał ochotę wybuchnąć śmiechem. Biegł wolno, zataczając się ze zmęczenia i ogłuszenia, świat kręcił się wokoło jak we śnie pijaka. Gdy dobiegł do bramy zatrzymał się i spojrzał za siebie. Reszta drużyny dopiero zaczynała odwrót, a Turanda nie było nigdzie widać. Gdzieś na granicy bardzo zawężonej obecnie świadomości poczuł niesmak z tak panicznej ucieczki, bez zważania na towarzyszy. Rozejrzał się tak szybko jak mógł, by nie przywitać ziemi po stracie równowagi, dopadł gwarantującego osłonę kawałka barykady i zaczął wyrzucać granaty. Gdy ostatni poszybował w dół zbocza, Igor sięgnął po karabin, oparł go o murek przed nim i wypruł we wroga cały magazynek. Taak... obowiązek dobrze spełniony, sumienie uspokojone... Teraz można gnać na łeb na szyję do transportowca...
__________________ "To bez znaczenia, czy wygrasz, czy przegrasz, tak długo jak będzie to WYGLĄDAŁO naprawde fajnie"- Kpt. Scundrel. OotS |
| |
| | #279 |
![]() | Sierżant dopadł do okopów jak tylko mógł najszybciej i wcisnął się między worki. Dopiero teraz mógł swobodnie zobaczyć mnogość wroga. I był przerażony. Był przerażony, jak jeszcze nigdy. Cała planeta spłonie, nie ma innego wyjścia. Ale zanim to nastąpi, zginie jeszcze wielu żołnierzy i obywateli Imperium. - Dajcie osłonę dla Allana i Antona! Cain, granatem w nich, dawaj, obronnym! - Palec raz po raz poruszał spustem pistoletu - I szybko, bo jeszcze daleka droga przed nami, towarzysze!
__________________ Pierwszy na tamtym świecie czeka na resztę! Do ataku!!! Drużyna Wojów Słowiańskich JAROWIT! Sława Bogom Starej Wiary!!! |
| |
| | #280 |
![]() | Wybuch kilku granatów naraz w jednej okolicy potrafi na chwilę powstrzymać nawet elitarne jednostki. Kultyści pochwali się lub padli na ziemię, dlatego Kułuszkin, Heron i Petrov praktycznie dobiegli do barykady nim na nowo rozgorzało bitewne piekło. Chimera pędziła już w stronę kultystów nabierając prędkości ze wzgórza. A pozostali dwaj żołnierze nie wychodzili. Sierżant obrócił się by przeliczyć oddział. Zaklął, bo dopiero spostrzegł się co wyprawiają Anton i Allan. Na kilkanaście metrów przed ścianą wrogów właz tylni transportera otwiera się awaryjnie i z hukiem upada na pozostałości drogi. Zaraz za klapą włazu na twardą ziemię wypadają pozostali dwaj żołnierze. Któryś z Valhallan krzyknął. - PADNIJ! Mgnienie oka później we wnętrzu pojazdu coś eksplodowało. Huk. Potem seria następnych. Kolejny większy huk. Pojazd mija linię pierwszych wrogów i wtedy chimera zamienia się w kulę ognia. Eksplozja jest tak wielka, że powala na ziemię wszystkich aż do bramy. Dopiero wtedy Arizzen i Turand podnoszą się z ziemi. Wspierając się na piłomieczu były oficer pomaga wstać koledze z oddziału. Ale chwila wytchnienia jaką dała ostatnia przysługa waszego transportowca już się skończyła. Padły pierwsze strzały. Żołnierze ruszyli. Być może Imperator miał swe łaskawe oczy wzrócone tego wieczoru na Allana i Antona, bo dali radę przejść po otwartej przestrzeni prawie dwie trzecie drogi do bramy północnej. Ale chyba wtedy Jasność odwrócił swój wzrok. Anton Turand poczuł, a właściwie tylko usłyszał jak coś uderza w jego bark. Wszystko ucichło i zaszło mgłą. Resztki drogi podskoczyły i uderzyły go w twarz. A potem nie było już nic. Arizzen nie wiedział co się stało. Przewrócił się z towarzyszem na ziemię. Boleśnie uderzył się o coś w przeponę i mimo kamizelki zatkało mu dech w piersiach. Próbował coś powiedzieć, ale nie mógł zrobić oddechu. Kułuszkin nie dowierzał temu co zobaczył. Chciał coś powiedzieć, ale nie mógł wydusić z siebie słowa. Odwrócił się w stronę Valhallan, by może pomogli, zrobili cokolwiek. A oni byli już przy nim, Cainie i Igorze. Zobaczył jak jeden z żołnierz zamiast się przywitać uderzył młodego kolbą karabinu w potylicę. Cain tylko zdążył unieść karabin i spotkał go ten sam los. Oboje upadli nieprzytomni na ziemię. Volodia usłyszał chrząknięcie za sobą. - Wybacz sierżancie. - Kułuszkin zdążył podnieść szablę, widać Valhallanie faktycznie mają ją we krwi. Ale to było ostatnie co pamiętał. Arizzen leżał na ziemi. Oddech mu wrócił. Poczuł na sobie czyjeś ręce, ktoś go podnosi. Pomyślał, że to kultyści. Szarpnął się. I wtedy poczuł uderzenie w kark. Z całą siłą rąbnął czołem w jedyny kawałek asfaltu w najbliższej okolicy. Zobaczył gwiazdy, które rozlały się powoli w jego gasnącej świadomości. Igor Petro śnił. Śniła mu się scena z dzieciństwa, gdy tak się bał podczas rzezi jaką urządzili orkowie w jego rodzinnej wiosce. Stał znowu na środku kuchni i ściskał kurczowo fartuch matki. Ork tak jak wtedy wbiegł do ich mieszkania i ogromnym toporem roztrzaskał drewniane drzwi na drzazgi. Mierzył ich wzrokiem rządnej krwi bestii. I wtedy padł strzał. Inaczej jak wtedy. Ork pada a topór z głośnym metalicznym hukiem uderza o posadzkę. Do pomieszczenia wchodzą Anton i Allan, uśmiechnięci. Coś mówią. A potem bark byłego oficera eksploduje, a on sam pada na twarz. Allan też już leży. Patrzy na matkę, a zamiast niej stoi zmartwiony Kułuszkin i podaje mu butelkę wódki. Igor bierze łyk. Płyn pali, pali gardło i krztusi. Oczy łzawią i Petrov szamocze się. Trzyma go łańcuch za lewy nadgarstek. Ból w dłoni na chwilę przyćmił ból głowy i gardła. Dopiero wtedy Igor zdał sobie sprawę, że już nie śpi. Młody był w celi. W prawej ręce ściskał różaniec siostry Kharen. Oczy przyzwyczaiły się dawno do ciemności, ale dopiero co zaczął dostrzegać szczegóły. Nie był w celi sam. Leżeli tutaj nieprzytomni Allan, Cain i Volodia. Chyba powolutku dochodzili do siebie.
__________________ War. War never changes. Since the damn of human kind, when our ancestors first discovered the killing power of rock and bone, blood has been spilled in the name of everything, from God to justice to simple, psychotic rage. But war never changes! Ostatnio edytowane przez Brat Razjel : 08-09-2007 o 20:50. |
| |
| Reklama |
| |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| Świat Warhammera | homeosapiens | Artykuły Warhammer | 23 | 11-30-2008 00:44 |
| [40k] Mówili: zwiedzisz świat! | Brat Razjel | Archiwum sesji Innych | 179 | 08-22-2007 07:23 |
| [40k] Mówili: zwiedzisz świat! | Brat Razjel | Archiwum rekrutacji | 23 | 07-09-2007 17:49 |
| Świat | Solfelin | Comatorix | 0 | 09-24-2006 01:41 |
| Świat Mroku | Solinarius | Artykuły-archiwum | 0 | 08-06-2005 13:01 |