Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG - Inne
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Sesje RPG - Inne Tutaj możesz zagrać w tych światach, które zostały pominięte powyżej. Czy to rządzona przez orki Orchia, czy może kosmos w erze, kiedy słońca zaczynają gasnąć. Na pewno znajdziesz tu coś dla siebie.


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 02-11-2008, 15:29   #51
 
Krakov's Avatar
 
Reputacja: 3 Krakov wkrótce będzie znanyKrakov wkrótce będzie znany
$: 53 520
Zapadła cisza, a przynajmniej Petr odnosił takie wrażenie. Może tylko ignorował wszystkie dźwięki otoczenia poza tymi, które dobiegały z obserwowanych zarośli? W każdym bądź razie stamtąd istotnie nie dobiegały go żadne odgłosy.

Wciąż stał nieruchomo trzymając dłoń na rękojeści pistoletu. Obserwował, nasłuchiwał, czekał. To zadziwiające jak w niektórych sytuacjach traci się poczucie czasu. "Jak długo to trwa?" przemknęło mu przez myśl. Kilka sekund? A może kilka godzin? Z jednej strony wydawało mu się że dopiero przyszedł i zaledwie przed momentem przyglądał się tej dziwnej, tyczkowatej roślinie. Z drugiej mógłby przysiąc, że czai się tu na ukrytego w krzakach wroga już tak długo, że zaczyna zapuszczać korzenie.

Po kilku minutach przyglądania się bezładnej, zielonej plątaninie patyków i liści do głosu zaczęła dochodzić jego wyobraźnia. Czasami wydawało mu się, że z gąszczu wynurza się pistolet. Czasami była to czyjeś ręka. Innym razem cała roślina wybrzuszała się, jakby chciała z siebie wypluć rozwścieczonego napastnika. Nic takiego się jednak nie działo. Wszystko to tylko wiatr, refleksy świetlne i gałęzie.

Gdy już zaczynał myśleć, że miał omamy i hałas dobiegał nie z zarośli, a z wnętrza jego głowy, znów usłyszał stamtąd coś co najmniej niepokojącego.
CHRUP... CHRUP... CHRUP....
Jakby ktoś siedział w środku i dla zabicia czasu łamał suche gałązki. "Lub kości" pomyślał Petr.
 
__________________
Nie zapytał jej o to, jednak (...) za każdym razem, gdy w jej ciemnobrązowych oczach zbierała się wilgoć, niepokoiło go to więcej niż trochę.

Wojownicy Nocy - Prolog, Lacrimae Dei
Krakov jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Reklama
Stary 02-19-2008, 10:31   #52
 
Lenin's Avatar
 
Reputacja: 2 Lenin jest na bardzo dobrej drodze
$: 8 848
Petr chwilami nie wiedział co jest rzeczywistością, a co istnieje tylko w jego wyobraźni. Stał tak nieruchomo wpatrzony w krzaki przed nim z ręką ułożoną na pistolecie i w pełnej gotowości do obrony przed zagrożeniem. Cisza, która zapadła na chwilę wcale nie pozwoliła mu się uspokoić, w końcu nie bez powodu ktoś wymyślił powiedzenie "cisza przed burzą".

Wpatrywał sie dalej w jeden punkt oświetlony przyjemnymi promieniami słonecznymi potęgującymi tajemniczość tego miejsca. Zastanawiał się co powinien zrobić. Nie mógł przecież zacząć strzelać w tamtym kierunku, bo mógł skrzywdzić kogoś niewinnego lub jakieś stworzonko, a na pewno zwróciłby na siebie uwagę. Nie byłoby to rozsądne, bo cały trud włożony w niespostrzeżone przejście przez las poszedłby na marne.

Po krótkim czasie ciszy znowu coś dało się słyszeć zza krzaków. Wiedział, że nie ma innego wyjścia i musi to sprawdzić w przeciwnym wypadku będzie tak stał i czekał niewiadomo na co aż zostanie zaskoczony przez napastników. Petr wyciągnał broń i ostroznie ruszył w kierunku zarośli.

- "Bardzo, bardzo ostrożnie..." - powtarzał sobie w myślach zbliżając się do źródła dźwięku.
 
__________________
Nessum maggior dobre che ricordarsi
del tempo felice nella miseria

Ostatnio edytowane przez Lenin : 02-19-2008 o 10:33.
Lenin jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 02-20-2008, 17:07   #53
 
Krakov's Avatar
 
Reputacja: 3 Krakov wkrótce będzie znanyKrakov wkrótce będzie znany
$: 53 520
Petr powoli, krok za krokiem zbliżał się do zarośli. Co chwila zatrzymywał się nasłuchując rozwoju wypadków. Gdy dystans zmniejszył się o połowę na jego skroni pojawiła się strużka potu. Jednocześnie znowu usłyszał ten sam hałas. Dźwięki przybrały na sile, stawały się coraz bardziej niecierpliwe. W końcu gałęzie chrupnęły zdecydowanie, a czające się w ukryciu stworzenie postanowiło wyjść mu na spotkanie.



Przypominało nieco dużego psa, zwłaszcza swymi rozmiarami i kształtem pyska. Im dłużej mężczyzna przyglądał się jednak tej istocie, dostrzegał w niej elementy wielu różnych zwierząt. Tylne łapy mogły należeć do lwa lub innego wielkiego drapieżnika, ale przednie? Na grzbiecie szczeciniasta sierść niczym u dzika. Najgorszy jednak był śliniący się pysk, długi wąski jęzor i te kły, długie i najprawdopodobniej ostro. Nigdy wcześniej nie widział podobnych. Przywodziły na myśl bardziej jakąś drapieżną rybę niż zwierze lądowe.

Stworzenie, jakkolwiek się nazywało i czymkolwiek było, zatrzymało się zaraz po tym, jak wyszło z krzaków. Uniosło nieznacznie swój łeb i mętnymi oczyma wpatrywało się w Petra cicho powarkując. Czekało na jego ruch. Może chciało by się oddalił, a może wręcz przeciwnie by postał tu jeszcze chwilkę i stracił czujność by to coś mogło rozszarpać mu gardło. A może robiło to samo co on - patrzyło na nieznane sobie stworzenie zastanawiając się co należy zrobić?

Zanim zdążył się poruszyć albo w inny sposób zareagować z tych samych zarośli wyszły jeszcze dwa podobne, choć o wiele mniejsze stworzenia. Te również przypatrywały się Petrowi trzymając się blisko największego.
 
__________________
Nie zapytał jej o to, jednak (...) za każdym razem, gdy w jej ciemnobrązowych oczach zbierała się wilgoć, niepokoiło go to więcej niż trochę.

Wojownicy Nocy - Prolog, Lacrimae Dei
Krakov jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 02-21-2008, 10:05   #54
 
Lenin's Avatar
 
Reputacja: 2 Lenin jest na bardzo dobrej drodze
$: 8 848
Gdy Petr zbliżał sie do zarośli w głębi duszy miał nadzieje, że to co zobaczy za nimi nie będzie stanowić dla niego większego zagrożenia. Spodziewał się raczej jakiegoś małego zwierzątka, które na jego widok czmychnie i problem dziwnego hałasu będzie rozwiązany. Jednak to co zobaczył zaskoczyło go i to bardzo. Miał przed sobą duże, groźnie wyglądające zwierze będące jakby krzyżówką kilku gatunków.

Widok kłów tego stworzenia rysował przed nim nieciekawą perspektywę tym bardziej, że stojące przed nim zwierze wcale nie wyglądało na takie które chce się pobawić... no chyba, że w rozszarpywanie ciała. Pamięta, że widział kiedyś taki film z końca XX wieku, bodajże o rekinach i rola ofiary jakoś średni mu się kojarzyła.

Petr był bardzo zaskoczony gdy zza zarośli wyszły jeszcze dwa dużo mniejsze osobniki. Uznał, że mogą być to młode, a to największe stworzenie to zapewne ich matka. Zapewne uznała go za zagrożenie dla młodych i dlatego postanowiła zademonstrować swe argumenty. Najrozsądniejszym rozwiązaniem według niego było powolne wycofanie się i pozostawienie ich w spokoju tak aby przestały uważać go za potencjalnego napastnika.
Mężczyzna nie zdejmując dłoni z rękojeści pistoletu zaczął powoli wycofywać się cały czas bacznie obserwując stojące przed nim stworzenia.
 
__________________
Nessum maggior dobre che ricordarsi
del tempo felice nella miseria
Lenin jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 03-11-2008, 19:26   #55
 
Krakov's Avatar
 
Reputacja: 3 Krakov wkrótce będzie znanyKrakov wkrótce będzie znany
$: 53 520
Petr powoli wycofywał się w napięciu obserwując przerażającego stwora i dwa mniejsze będące zapewne jego młodymi. Wciąż dotykając dłonią broni przesuwał się w tył wykonując drobne kroki i starając się nie robić gwałtownych ruchów. Takie rozwiązanie wydawało się najwłaściwszym, jednak nie miał co do tego żadnej pewności. W pewnej chwili zdał sobie sprawę, że cała ta sytuacja wywołała u niego drżenie rąk. Oddychał nerwowo i czuł, jak jego serce łomocze w piersi, jakby chciało się wydostać. Mężczyznę ogarnęło na chwilę absurdalne przekonanie, że tym rytmicznym łup - łup robi strasznie dużo hałasu i zdradza swą pozycję...

Gdy zaczął się oddalać bestia również nie spuszczała go z oczu. Przez chwilę nie reagowała, jedynie nerwowo pomrukując. Później zrobiła kilka kroków w jego kierunku. Dystans między nimi trochę się zmniejszył i Petr zaczął się obawiać, że całe to spotkanie może się skończyć o wiele mniej przyjemnie niż sobie tego życzył. Może matka nie chce bronic swych dzieci lecz je nakarmić? A te stworzonka nie wyglądają na takie, które żywią się liśćmi i pędami roślin.

Szli równo, każdemu niewielkiemu krokowi Petra towarzyszył podobny ruch ze strony zwierzęcia. Mężczyzna zaczął się już zastanawiać, czy nie powinien zastrzelić tego czegoś. Lepiej by zrobił to pierwszy, zamiast czekać aż stwór się na niego rzuci. Jego palce zaczęły nerwowo przebierać bo zimnej rękojeści, a on wpatrywał się w paskudną, dziką mordę, usiłując wyczytać z niej zamiary przeciwnika.

Po którymś wspólnym ruchu zwierze zatrzymało się jednak. Petr oddalał się coraz dalej a "matka" obserwowała go tylko trwając w bezruchu. W końcu prychnęła dając mu do zrozumienia, że nie jest nim już zainteresowana i odwróciłą się by powolnym krokiem wrócić do swoich małych.
 
__________________
Nie zapytał jej o to, jednak (...) za każdym razem, gdy w jej ciemnobrązowych oczach zbierała się wilgoć, niepokoiło go to więcej niż trochę.

Wojownicy Nocy - Prolog, Lacrimae Dei
Krakov jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 04-07-2008, 23:27   #56
 
Lenin's Avatar
 
Reputacja: 2 Lenin jest na bardzo dobrej drodze
$: 8 848
Oddalał się nadal nie odwracając wzroku od miejsca gdzie spotkał te dziwne zwierzęta. Serce nadal dudniło mu niemal wyrywając się z klatki piersiowej, oddech był płytki i szybki. Po pokonaniu tyłem kolejnych metrów zdjął drżącą dłoń z rękojeści swej broni. Przystanął. Rozejrzał się dookoła czy nic w okolicy mu nie zagraża.

Stał jeszcze przez chwilę, a jego oddech i serce wracały do normalnej pracy. Przykucnął na chwile przy pobliskich zaroślach. Nie został w tej pozycji długo gdyż w każdej chwili mógł zostać zaatakowany przez podobne stworzenia do tych, które właśnie miał okazje napotkać na swej drodze.

Kolejny raz rozejrzał się dookoła. Nie rzuciło mu się w oczy nic co mogłoby mu zagrażać. Wszędzie las, cisza i spokój. Ruszył znowu na przód podążając w kierunku celu swej misji omijając jednocześnie miejsce gdzie spotkał "matkę" z młodymi.

Odszedł spory kawałek nim zdecydował się skontaktować z Aquantisem i Eleną. Miał nadzieję, że ona powie mu, czym było owe stworzenie, które wywołało w nim taki strach. Skoro to spotkanie wywołało u niego takie reakcje to co będzie gdy przyjdzie mu stawić czoła realnemu zagrożeniu? Teraz zaczął bardziej obawiać się swoje wędrówki ale wiedział, że nie może zawrócić i musi dostarczyć pożywienie do wioski dziwnych istot zabitych przez tych, którzy najprawdopodbniej odpowiadają za jego "lądowanie" na tej planecie.

- Eleno czy możesz mi powiedzieć z czym miałem doczynienia? - zapytał poprzez komunikator.
 
__________________
Nessum maggior dobre che ricordarsi
del tempo felice nella miseria
Lenin jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 04-17-2008, 07:56   #57
 
Krakov's Avatar
 
Reputacja: 3 Krakov wkrótce będzie znanyKrakov wkrótce będzie znany
$: 53 520
Petr daremnie oczekiwał odpowiedzi Eleny. Po krótkiej chwili, wciąż rozglądając się dokoła powtórzył pytanie jednak i tym razem odpowiedziało mu milczenie ze strony komunikatora. Spojrzawszy na jego wyświetlacz ujrzał pulsujący czerwono napis:

OUT OF REACH

Rozczarowany przełączył urządzenie w tryb odmierzania czasu. Zegar, który ruszył automatycznie gdy oddalił się od Aquantisa na odległość większą niż 100m wskazywał teraz:

3:23:17

Co dawało ogólne pojęcie jak daleko zdążył odejść skoro niemal przez cały czas poruszał się równym marszowym tempem. Możliwe, że przeszedł już ponad 25 kilometrów. Nic dziwnego, że nie mógł się skontaktować z Eleną. W końcu wspominała coś o wszechobecnym promieniowaniu utrudniającym łączność. Kto wie, może antena również uległa uszkodzeniu podczas "lądowania awaryjnego"?

Tak czy inaczej Petr musiał pogodzić się z myślą o tym, że musi sobie radzić sam. Dręczyła go tylko myśl o tym, w jaki sposób odnajdzie wioskę tajemniczych istot... Swoją drogą zaintrygował go też fakt, że minęło już tak dużo czasu. Mógłby przysiąc, że nie dalej jak godzinę temu odszedł od statku. Widocznie problemy z wyczuciem czasu były jednym ze skutków ubocznych przebywania na tej dziwnej planecie.

Uspokojony szedł dalej w nadziej na to, że natrafi na jakiś trop wioski. Przyglądał się drzewom, szukał śladów ludzi i zwierząt, rozglądał się wokół. Nie dostrzegał jednak niczego co mogłoby mu pomóc. Po kolejnych 30-tu minutach zaczął powoli tracić nadzieję. Większym problemem od "jak znaleźć wioskę" stawało się teraz "jak trafić z powrotem na statek". Mężczyzna odnosił też wrażenie, że tutejsze słońce zaczyna chylić się ku zachodowi. Wędrówka przez nieznany las, na nieznanej planecie, w nieznanym kierunku i w dodatku w ciemnościach średnio mu się kojarzyła...
 
__________________
Nie zapytał jej o to, jednak (...) za każdym razem, gdy w jej ciemnobrązowych oczach zbierała się wilgoć, niepokoiło go to więcej niż trochę.

Wojownicy Nocy - Prolog, Lacrimae Dei

Ostatnio edytowane przez Krakov : 06-22-2008 o 11:04.
Krakov jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 06-21-2008, 19:45   #58
 
Lenin's Avatar
 
Reputacja: 2 Lenin jest na bardzo dobrej drodze
$: 8 848
Petr nie miał zamiaru nocą poszukiwać drogi czy to z powrotem na Aquantisa, czy to do wioski tajemniczych istot. Inna sprawa, że pozostać tu nie było mądre, a już na pewno niezbyt bezpieczne. Miał poważny dylemat co ma zrobić. Stać jak kołek całą noc i nerwowo się rozglądać nie przyniesie mu żadnej korzyści. Nie pozwoliłoby mu to zregenerować sił ani przybliżyć się do celu.

Zaczął rozglądać się za jakimkolwiek miejscem na nocleg. Wokół niego tylko las, wszędzie drzewa i krzaki. Nic co mogłoby być bezpiecznym schronieniem. Po chwili jednak zmienił zdanie. Spojrzał w górę na koronę rosnącego obok niego drzewa. "Tu dziś będzie mój apartament" - pomyślał. Obszedł drzewo w poszukiwaniu najlepszego miejsca do wspinaczki.

Wejście na drzewno i znalezienie gałęzi o takim układzie by mógł się na nich bezproblemowo utrzymać, a które byłby na tyle wysoko i na tyle zasłonięte by nie można go było wypatrzyć z dołu zajęło mu niewiele czasu. Trochę to przypominało czasy gdy był mały i lubił się wspinać i obserwować ludzi z miejsc niewidocznych od zewnątrz. Gdy już znalazł miejsce dla siebie rozejrzał się dookoła, miał nadzieje, że wypatrzy jakieś ślady poszukiwanej przez niego wioski. Niestety gęste korony drzew zasłaniały mu skutecznie widok.

Petr ułożył się w pozycji półsiedzącej na szerokiej gałęzi mając za plecami pień drzewa. Wyciszył swój komunikator, nie miał zamiaru zostać przez niego zauważonym przez jakiekolwiek stworzenie. Zjadł jeden z owoców nazbieranych dla tych istot by nieco zregenerować swoje siły. Prawą ręką objął rękojeść swojej broni. Chciał mieć pewność, że w razie czego będzie miał okazję się bronić w przypadku zagrożenia. Zamknął oczy nasłuchując otoczenie. Po chwili usnął mając nadzieję, że spokojnie prześpi noc.
 
__________________
Nessum maggior dobre che ricordarsi
del tempo felice nella miseria

Ostatnio edytowane przez Lenin : 06-22-2008 o 11:32.
Lenin jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 06-22-2008, 11:03   #59
 
Krakov's Avatar
 
Reputacja: 3 Krakov wkrótce będzie znanyKrakov wkrótce będzie znany
$: 53 520
Nie wiedział ile czasu przespał, ale gdy się ocknął ogarniała go niemal nieprzenikniona ciemność. Jego oczy z trudem rozpoznawały w niej jakiekolwiek kształty, a gdy już im się to udawało - ogarniało go przerażenie. Okazało sie, ze nie znajdował sie już w swoim bezpiecznym "apartamencie" lecz nieco niżej na ziemi, wciąż opierając się o pień tego samego drzewa. "Spadłem? - zastanawiał się. Najgorsze było jednak to co widział przed sobą. Trzy sylwetki, które przez chwile wydawały mu się ogromnymi potworami o świecących, czerwonych ślepiach. W miarę jak jego umysł rozbudzał się ze snu doszedł jednak do wniosku, że są to te same istoty, którym szedł na ratunek. Obok niego, na wilgotnej trawie leżał plecak wypełniony owocami opali. Postanowił wstać, podać go im i przy użyciu komunikatora spróbować się porozumieć. Gdy jednak chciał się podnieść podpierając się ramionami zdał sobie sprawę, że nie może nimi poruszyć. Dopiero teraz zdał sobie sprawę, że jego nadgarstki są skrępowane za plecami przy pomocy jakiegoś kłującego sznura, wywołującego bolesne obtarcia przy każdej próbie poruszenia nimi...

Istoty zbliżyły się do niego zupełnie ignorując leżącą obok żywność. Petr zauważył też, że jedna z nich - dokładnie ta, stojąca pośrodku, na przeciwko niego - trzyma w dłoniach jego ekwipunek: komunikator, broń i translator. Zanim zdążył się nad tym zastanowić pozostałe dwie chwyciły go za ramiona i brutalnie postawiły na nogi. Przez chwilę bełkotali coś do siebie tak niewyraźnie, że pewnie nawet z pomocą translatora nie udałoby mu się ich zrozumieć. Później został uderzony w głowę czymś ciężkim lub po prostu użyto innej metody by pozbawić go przytomności...

Obudził się pośrodku groty tak wielkiej, że z łatwością mogłaby służyć za hangar dla Aquantisa. Kształtem przypominała wielką, zdeformowaną półkulę z kilkudziesięcioma małymi otworami w sklepieniu, przez które dostawało się do środka wątłe światło gwiazd. Petr klęczał na zimnej wilgotnej skale stanowiącej podłogę. Na przeciwko niego na wielkich siedziskach z drewnianych bali siedziało tym razem pięć istot. Cztery siedzące po bokach były podobne do siebie nawzajem i nie miał pojęcia czy wśród nich znajdują się te, które go pojmały, czy nie. Osobnik siedzący po środku bardzo wyróżniał się spośród pozostałych. Sprawiał wrażenie kogoś w rodzaju wodza. Miał na sobie coś przypominającego zbroje z kawałków drewna i skóry, na głowie hełm z kilkunastoma wielkimi rogami sterczącymi w różne strony a na jego ramiona opadał długi płaszcz misternie upleciony z kilkuset jasnych paciorków, które przy każdym jego ruchu wydawały z siebie charakterystyczny dźwięk przytłumionej grzechotki. Petr miał niejasne przeczucie, że domyśla się z czego te paciorki są zrobione...

Tubylcy przez jakiś czas prowadzili ożywioną dyskusję między sobą. Umilkli dopiero wtedy gdy zauważyli iż ich jeniec się obudził. Dopiero wtedy "wódz" wstał i zbliżył się do niego. Najpierw obszedł go kilka razy dookoła przyglądając się jego ubiorowi, pomrukując coś i szturchając go od czasu do czasu. Później stanął przed nim i patrzył mu w oczy jakby chciał w ten sposób czegoś się o nim dowiedzieć. Następnie zaczął "zadawać pytania" a przynajmniej tak Petr zinterpretował to, ze zaczął do niego mówić robiąc częste przerwy, jakby w oczekiwaniu na odpowiedź. Nie rozumiejąc tej sytuacji ani nie znając języka tych stworzeń nie odzywał się. Jego gardło było zresztą zbyt ściśnięte by wydać z siebie jakikolwiek dźwięk poza cichym jękiem. "Wódz" tymczasem zaczął tracić cierpliwość a jego głos przeradzał się w ogromny, niemal zwierzęcy wrzask. Gdy i to nie wywołało spodziewanych reakcji, podszedł do swego drewnianego tronu i wrócił niosąc w dłoniach własność Petra. Mężczyźnie myślał przez chwilę, że to już koniec i zamierzają zwrócić mu co jego i wypuścić. Przywódca tubylców wcale nie zamierzał tego uczynić. Zamiast tego zbliżał po kolej wszystkie przedmioty do twarzy Petra wściekle coś wykrzykując. Później rzucił wszystko na ziemię i zaczął szarpać go za kamizelkę energetyczną. Jeniec miał już wrażenie, że przesłuchanie przerodzi się za chwilę w egzekucję, to jednak również nie miało miejsca. Wódz puścił go i zaczął wymachiwać zaciśniętymi pięściami na boki. Dopiero po dłuższej chwili mężczyzna zauważył, że usiłuje on coś mu pokazać. Istota rzucała mu wściekłe spojrzenia wskazując to na niego, to na jego broń leżącą pod jego stopami, to znów na ściany jaskini. Petr zaczął się przyglądać tym ostatnim próbując zrozumieć co mają z nim wspólnego i w końcu zrozumiał...

Wokół całej skalnej komnaty, jedna przy drugiej wisiały postacie w pancerzach, bardziej lub mniej przypominających jego własny. Wszystkie miały skrępowane ręce i nogi i wszystkie były nieruchome... "Martwe..." pomyślał Petr i ta myśl stałą się czymś o wiele bardziej przerażającym niż widok, który roztaczał się przed nim. Dopiero teraz zrozumiał grozę sytuacji.

Wódz skończył swój monolog, więc należało uznać przesłuchanie za zakończone. Pozostałe istoty uniosły się ze swych miejsc dzierżąc w dłoniach długie przedmioty przypominające kościane halabardy przyozdobione piórami. Gdy zbliżały się do jeńca ten zaczął się szarpać i krzyczeć. Wydawane przez niego dźwięki powinny pewnie przypominać coś w rodzaju "pomocy" jednak ku swemu zaskoczeniu Petr odkrył, ze nawet sam nie jest w stanie zrozumieć własnych słów. W geście rozpaczy próbował się jeszcze jakoś bronić. Chciał wstać, jednak był cały obolały i miał skrępowane nogi. Zaczął się szarpać próbując uwolnić dłonie z więzów, jednak jedynym skutkiem był nasilający się, piekący ból w związanych nadgarstkach. Po chwili dołączył do niego ból lewego ramienia, w które uderzył go jeden z tubylców. Mężczyzna szarpnął się jeszcze mocniej jednak i tym razem więzy okazały się zbyt mocne. Zanim zdążył podjąć drugą próbę ciężki, zimny przedmiot z ogromną siłą trafił go w skroń. Petr osunął się w ciemność...

* * * * *

Obudził się dygoczący i zlany potem. Jego ciałem wstrząsnął gwałtowny dreszcz, przez który niemal spadł z drzewa. Próbując się ratować wypuścił z dłoni bron która spadła na dół zatrzymując się na jednym z konarów położonych tuż nad ziemią. Petr powoli uspokajał swój oddech próbując ogarnąć całą sytuację. Gdzieś w pobliżu usłyszał jakiś dziwny odgłos. Po chwili pojawiły się także kolejne. Coś się zbliżało i mężczyzna zaczął zastanawiać się czy przypadkiem nie został wykryty. Delikatnie się wychylając zerknął na dół. Jego broń kiwała się delikatnie na zakrzywionej gałęzi połyskując delikatnie w promieniach wschodzącego właśnie słońca...
 
__________________
Nie zapytał jej o to, jednak (...) za każdym razem, gdy w jej ciemnobrązowych oczach zbierała się wilgoć, niepokoiło go to więcej niż trochę.

Wojownicy Nocy - Prolog, Lacrimae Dei

Ostatnio edytowane przez Krakov : 06-22-2008 o 11:31.
Krakov jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 06-22-2008, 12:05   #60
 
Lenin's Avatar
 
Reputacja: 2 Lenin jest na bardzo dobrej drodze
$: 8 848
Sen, który zagościł dziś w głowie Petra był tak rzeczywisty jak nigdy jakikolwiek wcześniej. Spojrzał na swoje ręce, nie było na nich śladów więzów podobnie jak na żadnej innej części ciała. Obok niego nadal leżał plecak z owocami opali. "Dobrze, że i one nie spadły".

Spojrzał w dół na połyskującą broń. Nie mógł zostawić jej tam gdyż tak nisko nad ziemią mogła zostać bez trudu zauważona, a przez to i on mógłby dosyć szybko zostać zlokalizowany. Jeżeli natomiast już wcześniej został wykryty to broń na pewno przyda mu się do obrony. Nasłuchiwał przez moment zbliżających się odgłosów jednocześnie rozglądając sie za jak najszybszą i jak najbardziej osłonięta drogą w dół. Wiedział, że musi się tam dostać jak najszybciej i bezszelestnie tak by mógł wrócić na górę niezauważony nim źródło dźwięku zbliży się na odległość widzenia.

Petr poprawił plecak z owocami tak by nie spadły i ruszył w dól najszybciej jak to było możliwe. Ciche dźwięki jakie przy tym powstawały wydawały mu się bardzo głośne, zapewne było to spowodowane sytuacją, która mu zagrażała i stąd te wyolbrzymienia. Czuł jak serce coraz szybciej pompuje jego krew do żył i tętnic, czuł ją jakby napływającą do uszu i nosa. Na jego czole pojawiły się maleńkie krople potu. Doszedł do gałęzi nad tą, na której zawisła jego broń. Zawisł głową w dół podtrzymując się nogami gałęzi niczym na trzepaku. Krew spływała mu do głowy. Uspokoił delikatnie trzęsące się ręce. Końcami palców dosięgnął rękojeści i ostrożnie ją chwycił. Gdy trzymał ją już całą dłonią uniósł tułów i usiadł na gałęzi, z której przed chwila zwisał. Schował broń do kabury i rozpoczął drogę powrotną do "swojej" gałęzi nasłuchując cały czas odgłosów zdających się być coraz bliżej.
 
__________________
Nessum maggior dobre che ricordarsi
del tempo felice nella miseria

Ostatnio edytowane przez Lenin : 06-22-2008 o 12:09.
Lenin jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Reklama
Odpowiedz


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wł.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
[komentarze] Lacrimae Dei Krakov Archiwum sesji Innych 2 02-06-2008 18:15


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 06:35.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2008, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111