![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG - Inne Tutaj możesz zagrać w tych światach, które zostały pominięte powyżej. Czy to rządzona przez orki Orchia, czy może kosmos w erze, kiedy słońca zaczynają gasnąć. Na pewno znajdziesz tu coś dla siebie. |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #121 |
![]() | Thoms nie chciał na razie opowiadać o ziemi. Wspomnienia o ojczystej planecie wywoływały ból....a ból rodzi gniew. Ćwiczył w umówionej odległości, najpierw krótka rozgrzewka, a potem walka z cieniem. Nie wygodnie tak trochę... potrzebny był by sparing partner, ale nie ma innej opcji teraz. Postanowił w między czasie jeszcze poćwiczyć kontrolę energii i podleciał na pół metra i w powietrzu dalej bił się sam ze sobą... Po półtorej godzinie, Thmoas zleciał na ziemie i czekał na jakiś efekt dobrze działającego grawitona, i po chwili poczuł jak jego ciężar się zwiększa. Z zadowoleniem uśmiechnął się do Nokturna i wykonał parę uderzeń. Zaraz po tym usłyszał głos Dimosa, nie wiedzieć czemu chłopak nie przepadał za tą osobą... nie ufał jej. Na pytanie czy opanował kontrolę energii podleciał trochę wyżej. Szybko zleciał na ziemię i spowrotem zaczął trening. Teraz w sumie już miał sparing partnera... musiał pokonać siłę ciążenia. Miał nie wiele czasu zanim wróci Mailin i Revhis, a chciał ich zaskoczyć swoim postępem jeszcze bardziej. Zobaczył że Dimos zaczął rozmawiać z Nokturnem i grawiton leży sobie bez opieki... i nagle do jego głowy wpadł pomysł. Podleciał do grawitona i zwiększył jego siłę z 2G do 3G. I wszedł w pole grawitona. Znowu poczuł ten niemiły uścisk, znowu zaczął być wbijany w ziemię, ale starał się to opanować. Na początku chciał się wyprostować. Próbował oczyścić swój umysł, bo sądził że to będzie dobrym sposobem na opanowanie czegoś... ale kompletnie mu nie szło. Nie dał rady wyprostować się, ciągle był zgarbiony... "Nie nie nie!! Tak nie może być. Muszę wziąść się w garść. Przecież nie robie tego tylko dla siebie, są osoby które muszę ochronić. A teraz? Teraz to ja kurwa ledwo mogę mierzyć się z Nokturnem. THOMAS WEŹ SIĘ W GARŚĆ! Przecież Nina.. moja mama, brat... wszyscy inni na ziemi będą liczyć na mnie gdy zagrożenie stanie się bardziej realne! Nina... to wszystko dla niej... to wszystko po to żeby jej włos z głowy nie spadł!" Nie myślenie nie zdawało rezultatu, a myślenie po co, on tak w ogóle tutaj jest, jaki jest jego cel w tych ćwiczeniach, dodawały mu pewności siebie, otuchy i tej siły której potrzebuje... Po krótkim czasie zaczął podnosić głowę, starał się wyprostować i stawiać pierwsze kroki..
__________________ Eastwest Rockers - Energia ! Ostatnio edytowane przez Oktawius : 02-11-2008 o 13:14. |
| |
| Reklama |
| |
| | #122 |
![]() | Serce Nokturna zabiło o wile szybciej na dzwięk oklasków . Nie było to przyjemne odczucie , w jakiś sposób naukowiec wiedział ze za nim mogą stać tylko dwie osoby a obu się tak samo obawiał .. Cholera myślałem że choć poćwiczę miesiąc z tym człowiekiem zanim władca tej piekielnej areny się o mnie dowie , znaczy że pół główek się wygadał , albo co gorsza skierował winę na Revhisa i Mailina . Pomyślał . Nokturn wstał od grawitronu prostując swą sylwetkę , odwracając się w kierunku głosu . Wyraz naukowca wskazywał na nie zadowolenie z wizyty , a postawa na gotową do walki . Odłożył narzędzia koło plecaka i z zaciśniętymi dłońmi tak mocno że aż zbielały mu kłykcie delikatnie podszedł do jak sądził Dimosa w własnej osobie . - Chyba się sobie jeszcze nie przedstawiliśmy prawda ? Otóż zwą mnie Nokturnem , w czym mógłbym pomóc ? Twardo wypowiedziane słowa zapewne trafiły do jego uszu . Zanim ten coś odpowiedział w Nokturnie szalała już ukryta moc którą wciąż przyzywał coraz to większą . Wierzył że teraz od niej może zależeć jego przyszłe życie , ale zupełnie tak samo jak i Thomasa ... Nikt nigdy nie winien być niewolnikiem , tylko własna wola i serce może nami kierować szkoda że mogę nie zdążyć im o tym przypomieć ... - Więc czego chcesz od mojej osoby ? |
| |
| | #123 |
![]() | Nokturn i Thomas Thomas, 3G o dziwo męczy Cie nawet mniej niż uprzednio 2G - jesteś w stanie wyprostowac się, zrobić parę kroków, ruchów - idzie całkiem dobrze. Jesteś w stanie w odpowiedniej chwili wyjść z magicznego okręgu i odpocząć na żarzącym piasku by potem ponownie wrócić do ćwiczeń. Idzie to opornie, każdy ruch męczy, ale są postępy - jesteś bardzo wytrwały. Kiedy Thomas zmienił wskaźnik na grawitronie, Dimos tylko delikatnie się uśmiechnął; kontynuował rozmowe z Nokturnem: -Nie denerwuj się. - rzekł to kiedy jego scouter zapalił się jasno. - Nie nauczyłeś się jeszcze że scouter wszystko wykryje?! Podniosłeś energie raptem o kilka jednostek, a pienisz się jakbyś ją zwiększy o 100%, co i tak w twoim wykonaniu jest żałosne - powiedział to pewnie i dumnie, w sumie wyglądało na to że nie spodziewał się tego. - Żyjesz z moim gladiatorami, żywisz się na mojej Arenie, oczywiście płacisz - przypomniał ci w tym momencie że z każdym dniem tych funduszy jest coraz mniej - Wiesz że w każdej chwili mogę cie wysłać na spotkanie z przeznaczeniem?! Myślisz że Mailin czy Revhis coś zrobią?! Uczyniłeś dla nich to czego chcieli, czemu nie mieli by się ciebie pozdbyć?! Są równie okrutni jak świat ich otaczający - mówił dość dosadnie i stanowczo, nie dało mu się w żaden sposób przerwać. -Widze że jesteś zdolnym naukowcem, mam dla ciebie propozycje nie do odrzucenia. Mam tych urządzeń trochę wiecej, w każde z nich ulepszysz, a ja Cie dalej pozostawie na łasce Mailina i Revhisa, nie będę się w ogóle wtrącał. W porządku?!
__________________ Gdybym nie odpisywał przez 2 dni.. plsss PW:) -"Na horyzoncie widzisz szyb kopalni" -"Co to za rasa szybko-palni?" Czego pragnie eMdżej?! |
| |
| | #124 |
![]() | Revhis był szalenie zaciekawiony, co jest przedmiotem przesyłki. Prawdopodobnie jest cenne. Można powiedzieć, że bardzo cenne. Tylko co to może być. Sarianin zrozumiał dlaczego oni dostali za zadanie przetransportowanie tego do Dimosa. Gortx mógłby to przypadkiem zgnieść. Tak z czystego przypadku. A ktoś inny mógłby natrafić na przeciwnika, który niedość, że pocharatał by gladiatora to jeszcze zniszczyłby przedmiot. Po krótkim czasie z portu znaleźli się na cichej ulicy w mieście. Czy to nie jest zachęcająca pora na walkę. Oczywiście, że tak. Dwóch przeciwników. 500 jednostek. No niczego sobie. Revhis dawno skończył polegać na jednostkach. Nigdy nie oceniał przeciwnika po opakowaniu. Każdy miał w sobie taką moc, której siła nie może być przeliczona na jednostki. - Cóż za ciekawe ubrania. Jesteście tu nowi czy lubicie wyglądać oryginalnie? - spytał uśmiechnięty Revhis trzymając ręce za głową i dając znak Mailinowi, żeby schował przedmiot i nie włączął się do walki. - Chyba chcecie to cudeńko, które tutaj mamy? No jest jeden problem - rzekł Revhis, któremu uśmiech spadł przy ostatnim słowie - Wasza słabość. Revhis, choć miły i przyjemny facet był mistrzem w prowokowaniu ludzi. Używał tej umiejętności wtedy, gdy nie chciał rozpocząć walki, a przeważnie nie chciał. Nie podobało mu się to, że przeciwnicy wiedzą o tej przesyłce. Czy to może test Dimosa? A może ktoś z jego kompanów go zdradził. Kto wie... Sarianin wpatrywał się poważnie na przeciwników czekając na ich ruch. Dopuszczał kilka możliwości. Gdy ktoś z nich ruszy biegiem, Revhis szybkim ruchem walnie go w brzuch i spróbuję zrobić to samo z drugim. Kolejnym ruchem może być ich energia KI. Gdy zaczną atakować pociskami on zrobi to samo, lecz z mocniejszą mocą. Następnie zaczną uciekać szybko na arenę. Nie chcą mieć problemów z tutejszą policją. |
| |
| | #125 |
![]() | Spocona twarz naukowca zachowywała wciąż ten sam agresywny wyraz , po tym jak jeden z najsilniejszych istot na tej planecie zakończył ostatnie zdanie swej propozycji Nokturn wciąż starał się zbierać w sobie moc wraz z potęgowaniem swej złości . Przez takich ludzi jak on nigdy nie zaznał szczęśliwego życia na swej planecie . Zawszę nim gardzili chcieli wykorzystać , a następnie się pozbyć . Nokturn oglądną się na ćwiczącego Thomasa zapatrzanego obsesyjnie już niemal na postępy w swych ćwiczeniach . A jego twarz zmieniła się w twarz małego dziecka który lada momęt miał by się rozpłakać , z tylko jemu znanego powodu . Może Dimos ma rację , może oni naprawdę mnie porzucą alb co gorsza będą chcieli zabić gdy zacznę być bez użyteczny . Co prawda mam wiele pomysłów jak można przekształcić to cudo , ale ... Nie on się myli , jak by byli tacy jak mówi to nie ocalili by go , nie poddali by się własnej woli tylko po to by mnei ocalić niemając w sobie odrobiny tego co typy takie jak Dimos chce zniszczyć w gladiatorach ! Pomyślał w głebi ducha . Po chwili Nokturn znowu spojrzał na władcę Areny delikatnie się uśmiechając zapytał : - Czy od zgody na propozycję zależy moje dalsze życie ... ? Czy jeżeli się zgodzę będę mógł korzystać z zaplecza Areny , dostanę narzędzia potrzebne do wszystkich możliwych przeróbek oraz godziwe wynagrodzenie ? I co najważniejsze czy będę mógł ćwiczyć korzystając z tego co zrobię i walczyć na arenie .. ? Kłam i usprawiedliwiaj się Oszukuj i zdradzaj Będę słuchał Wysłucham Cię I zyskam w ten sposób Broń przeciwko wam Wszystkim ... Po przypomnieniu sobie tych starych słów Uśmiech na twarzy Nokturna wzrósł o błahe dla Dimosa 100% |
| |
| | #126 |
![]() | Mailin i Revhis Przeciwnik delikatnie się uśmiechnął, a przynajmniej powinnien w tym momencie sie uśmiechnąć. Ruszył z nienacka ale byłeś, Revhis, na to przygotowany - szybko zakończyłeś wszelkie jego plany na najbliższą chwilę uderzając przeciwnika w brzuch, jednakże równie szybko zobaczyłeś kątem oka drugą czarną postać - tej już nie zdołałeś się oprzeć. Przeciwnik kopnął cię w twarz i to dość mocno, jak na 500 jednostek mocy przystało - to już nie walka z Nokturnem; zrobiłeś aż kilka kroków w bok. Praktycznie zaraz po tym zdarzeniu Mailin uderzył tego ostatniego prosto w pysk, tak że poleciał w stronę Revhisa, który ani chwilę się nie zastanawiając wymierzył solidnego kopniaka kolanem w podbrudek. Przeciwnik upadł na ziemię, kilka metrów dalej, a przez jego czarny strój wysączyła się prawdopodobnie fioletowa krew. Wszystko działo się szybko, kiedy Mailin uderzył jednego z nich, drugi (ten który dostał w brzuch) oddał Mailinowi - jeśli ta walka miała wyglądać na naprzemiennej wymianie ciosów to naprawdę lepiej jest ulotnić się do Areny i nie wzbudzać niczyich podejrzeć, a co gorsze nie dać się ośmieszyć. Kiedy Mailin trzymając zawiniątko w ręku dostał, odezwał się jeden z nich: -Uważaj.. nie możemy tego zniszczyć - powiedział dość surowo trzymając się za brodę i powoli wstając. Drugi tylko pokiwał głową. Znowu staliście mniej więcej w parach. Mailin miał jedną ręke uziemioną, ale zaś z drugiej strony tamci najwyraźniej też musieli na niego uważać. Gdyby przyszło z nimi walczyć na poważnie walka mogła by być zacięta, ale przeciwnicy mogliby wygrać jedynie dzięki zaskoczeniu, doświadczeniu, sprytowi albo oszustwie... W czasie wymiany ciosów dało się zauważyć na ich uniformach czerwone logo w ksztalcie płomienia czy czegoś takiego. Jednak walka na poważnie na ulicach tego miasta nie wchodziła w grę, aczkolwiek nigdy tu nikogo pilnującego prawa i porzadku nie było.. raczej samorząd, a tak po prawdzie to Dimos swoimi Gladiatorami sprawował tu władze, a przynajmniej mógłby gdyby był tego typu człowiekiem. Przewaga należy do was, ucieczka, a raczej taktyczny odwrót powinnień się powieść w 100%. Nokturn i Thomas -Dostaniesz wszelkie możliwe narzędzia i potrzebne. Jest tu w mieście pewien mechanik, Mailin albo Revhis nawet go zna. Co do wynagrodzenia - jego ton trochę złagodniał, złapał się za podbródek i delikatnie pomasował - Nagrodą będzie to że zostawie Cię na pastwe Sarianina i Nameczanina. Żadnych zeni. Zeni mogę Ci zapłacić jak wygrasz na Arenie, bo tam każdy się może stawić, ale czy wylądujesz tam jako oprawca czy jako ofiara to już zależy ode mnie - ton jego głosu dalej był łagodny, aczkolwiek pewny i stabilny. Widac było że wie co robi. - Jeśli się sprawisz mogę cie przyjąć w poczet Gladiatorów - włączył na chwilę scouter - Aczkolwiek Gortx z takimi jak ty rozprawiał się w 5 min przy złym humorze. Szlag by go trafił, zakuty łeb - dodał cicho i pod nosem, ale dało się to usłyszeć. - Nocleg i pożywienie możesz dostać na Arenie, to będzie twój przywilej, ale musisz za nie zapłacić. - zrobił parę kroków - A i masz nie przeszkadzać moim Gladiatorom, jeżeli jeszcze raz usłysze że oni nie trenują twoim kosztem to porozmawiamy inaczej. Masz czas do jutra, albo zgodzisz się na warunki, albo zaoszczędze trochę u handlarzy niewolnikami - czy on mówi prawdę?! Czyżby ten świat popadł aż w taki chaos, że każdy każdego może dowolnie znieowlić i wykorzystać, tylko dlatego że jest silniejszy albo ma władze?! Cóż, Tobie Nokturn przyjdzie o tym rozsądzić, czy też przekonać się. Dimos spojrzał tylko na Thomasa - na jego scouterze ponownie zajaśniało - delikatnie się uśmiechnął i poszedł w swoją stronę. Najwyraźniej dalszej debaty czy dysputy nie chciał prowadzić. Młody Ziemianin kątem oka zauważył odchodzącego Dimosa, cóż może czas na małą przerwe. Trening dawał duże efekty, ale to tak zawsze jest - lepiej ćwiczyć chwilę ale przyzwyczaić się do bólu, obciążenia i wysiłku, niż ćwiczyć cały czas powoli tracąc energie, wprawdzie oba rodzaje treningu są bardzo potrzebne.A tylko bardzo doświadczeni wojownicy wiedzą że w dodatku ćwiczyć należy jeszcze ducha..
__________________ Gdybym nie odpisywał przez 2 dni.. plsss PW:) -"Na horyzoncie widzisz szyb kopalni" -"Co to za rasa szybko-palni?" Czego pragnie eMdżej?! |
| |
| | #127 |
![]() | Jak on tego potrzebował. Nareszcie uczucie o którym marzył poczuł na sobie. Co to było? Oczywiście mocne uderzenie w twarz. Od razu uśmiechnął się szeroko. Wymienili między sobą kilka ciosów i stanęli w tej samej pozycji co przed chwilą. - Bardzo przyjemnie się z Wami walczy - stwierdził zajmując przeciwników. Zainteresował się znakiem znajdującym się na ubraniach agresorów. Trzeba będzie spytać oto Dimosa. Nie można było kontynuować tej walki w tym miejscu. Muszą opuścić to miejsce jak najszybciej i oddać tą przeklętą przesyłkę. Revhisowi wydawało się, że są szybsi od przeciwników. To ułatwiało im ucieczkę. - Nie ma co dalej walczyć Mailin. Uciekaj z przesyłką, ale potraktuj ich czasami jakimś ciosem. Ja będe cię osłaniał - szepnął Revhis i zaczął zbierać w ręce potężną ilość energi KI. Z dwoma naraz sobie nie poradzi, więc potraktuje chociaż jednego silnym atakiem KI. Gdy drugi go zaatakuje zacznie uciekać wraz z Mailinem, wciąż go osłaniając. |
| |
| | #128 |
![]() | Nokturn spoglądną na odchodzącego Dimosa z niedowierzaniem własnym zmysłom że dzieje się to wszystko naprawdę się może zdarzyć . Osłonięty maską beznadziei podszedł do swego plecaka i powoli zaczął pakować narzędzia , spoglądając z wyrysowaną beznadzieją zamiast wiecznie mu wcześniej towarzyszącej wesołości prosto w oczy Thomasa . Nic się nie odzywał , jego umysł też zdawał się wyłączyć a okres tej złej chwili . Podszedł w pole grawitronu i do reszty oddał się treningowi . Całą złość jaka w sobie dusił w czasie rozmowy kierował na trening , rozpoczynając od szybszego a jednocześnie stałego w tempie biegu w polu grawitronu , jednocześnie rozgrzewając przeguby dłoni , ręce , dłonie nadgarstki szyje wraz z barkami . Zaraz po tym pąpki przysiady . Rozgrzewka trwała do póki jego ciało nie rozgrzało się dobrze . Wtedy rozpoczął trening walki , opierającej na szybkości i energii . Nie odzywając się w między czasie do Thomasa . Który w spokoju jak dotychczas obserwował odpoczywając po treningu jak naukowiec ćwiczy w wielkiej złości ... |
| |
| | #129 |
![]() | Thomas chwilę stanął poza obszarem grawitonu łapiąc oddech. Cieszył oczy spokojem który jest na około. Znowu zaczął tęsknić za rodziną, co dało mu kolejnego kopa. Otrząsnął się, podszedł do beczki z wodą i przemył twarz. Nokturn przestał rozmawiać z Dimosem, ale widząc po jego minie jednak nie był zadowolony z jej przebiegu. Chłopak nie chciał być natarczywy i też nie zaczępiał go, chyba że sam się odezwie. Złapawszy oddech wrócił z powrotem do pola grawitonu i kontynuował trening. Nie chciał przeszkadzać dla Nokturna, więc trzymał się po drugiej stronie , aby każdy miał jak najwięcej przestrzeni.
__________________ Eastwest Rockers - Energia ! |
| |
| | #130 |
![]() | Mailin i Revhis Mailin skinął głowę na znak zrozumienia z Revhisem, rzeczywiście skoro napastnicy uważali na przesyłkę to Ci dwaj jako jej opiekunowie musieli jeszcze bardziej uważać i nie ryzykować. Mailin delikatnie przykucnął i nagle z impetem ruszył do przodu. Jeden z napastników próbował mu przeszkodzić, ale kiedy znalazł się blisko Nameczanina, w koło tego ostatniego pojawiła się biała aura odpychająca przeciwnika do tyłu. -Zanim - krzyknął leżący. W tym samym czasie kiedy obaj próbowali ruszyć się za dość szybkim Mailinem okolicę oświetliła jasna kula energii, wystrzelona przez Revhisa. Zamaskowani napastnicy unikli ataku, który trafił w nie dość dobrze ubitą piaszczystą drogę. W górę wystrzeliło pełno piasku, co wykorzystał Revhis szybko udając się za Mailinem. Tą prędkością obaj osiągneli terytorium Areny w dosłownie chwilę. Scoutery, które czujnie badały ciągle całą sytuację (wojownik bez scoutera jest nikim!), wskazywały dwie energie po 500 jednostek daleko za nimi, które po chwili znikły. Co oznaczało że Sarianin i Nameczanin są bezpieczni - pod skrzydłami budynku Areny. Zawiniątko wyglądało na nie naruszone - naszczęście napastnicy pieczałowicie i delikatnie starali się z nim obejść nie atakując praktycznie Mailina. Teraz na nie czekał władca tego terenu, Dimos. Oby po drodze nie było innych niespodzianek. Obaj udali się wprost do Dimosa (chyba że ich umysły zamąciła inna myśl)... Gdy Mailin i Revhis położyli zawiniątko na twarzy Dimosa zarysował się mały uśmiech: -No w końcu - podniósł zawiniątko, jakby oceniając jego wagę; nie rozwijał materiału, który pokrywał tajemniczą przesyłkę - Zgłoście się jutro po zapłatę z tym waszym naukowcem - ponownie się uśmiechnął, co miało znaczyć że on o wszystkim wie i wszystko słyszy - albo pozbędźcie się go. Zresztą on wszystko wie - Dimos przemawiał ze spokojem, najwyraźniej nie podejrzewał, że po drodze mogły Nameczanina i Sarianina spotkać jakieś przygody.... ![]() Thomas i Nokturn Długo ćwiczyliście w ciszy, aż w końcu scouter Nokturna umieszczony na dłoni wskazał dwie siły 600 jednostek zbliżające się do Areny. Scoutery były czułe, bardzo czułe i dość, można rzec ciekawe i czujne. Można było je poprosić (niczym żywe istoty) by wskazały największe wykrywalne energie, można było ich wykorzystywać jako komunikatorów, a w armii Lorda Freezy i na bardziej rozwinietych planetach napewno miały dużo więcej zastosowań. Najważniejszą zaletą było ich czułość na poruszanie się energii; zwykłego chodu czy też biegu nie wskazywały, ale wszelkie ruchy, który mogły się wiązać z atakiem scouter wzorowo wychwytywał. Nikt nie ma oczu z tyłu głowy, a scouter podczas walk zapewniał tą możliwość. Obie energie zatrzymały się gdzieś w kompleksie Arenowym, po czym ich ślad dziwnie zaginął.
__________________ Gdybym nie odpisywał przez 2 dni.. plsss PW:) -"Na horyzoncie widzisz szyb kopalni" -"Co to za rasa szybko-palni?" Czego pragnie eMdżej?! |
| |
| Reklama |
| |
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| [komentarze]DBZ - Upadek Imperium | Mordragon | Komentarze do sesji innych sesji RPG | 244 | 05-31-2008 19:28 |
| [re-rekrutacja] DBZ - Upadek Imperium | Mordragon | Archiwum rekrutacji | 7 | 11-16-2007 18:37 |
| [sesja]Chaos w sercu Imperium | Asshilis | Archiwum sesji Warhammer | 71 | 08-10-2006 18:01 |
| Upadek bractwa PRG | Kos(A) | WIEŚCI | 9 | 03-29-2005 16:16 |