![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG - Inne Tutaj możesz zagrać w tych światach, które zostały pominięte powyżej. Czy to rządzona przez orki Orchia, czy może kosmos w erze, kiedy słońca zaczynają gasnąć. Na pewno znajdziesz tu coś dla siebie. |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #161 |
![]() | Mama Gąska zupełnie nie przystawała do wykoślawionego wizerunku spotkanych świnek. Była nawet ładna, oczywiście widocznie starsza od dzieci, bo dorosła. Jej oczy tryskały życzliwym spojrzeniem, które zatrzymywało się na każdym poświęcając mu tyle samo uwagi. Nie miała może urody księżniczki, raczej ten rodzaj pospolitych ale przyjemnych rysów miłej, znajomej osoby, jak mama. Uśmiechała się do wszystkich w ten sposób, że aż ciepło robiło się dzielnym wędrownikom, na sercu, ale i odzywała się w nich tęsknota, każdy wiedział za kim. Dzieci zgonie ze swoją naturą, w różny sposób podekscytowane spotkaniem nowej postaci w nieznanym sobie świecie zalały nieznajomą lawiną pytań. Mama Gąska wydawała się tylko cieszyć z ich obecności. Nachyliła się nad Alusią i pieszczotliwie złapała ją za policzek. - Oj moja mała księżniczko, z bliska wyglądasz jeszcze bardziej słodko niż z góry. Ach nie zdajecie sobie sprawy jak wygląda świat z góry. - W oczach kobiety zjawił się zadziorny błysk. (W zasadzie można by powiedzieć, że błysk jak błysk, ale niech no ktoś mądry spróbuje wytłumaczyć, że to słońce, mimo, że siedzi za chmurami, jakimś sposobem odbija się w rogówce) Gęś nagle zatrzepotała skrzydłami, trochę jak pies otrząsający się z wody i zwróciła tym na siebie uwagę mamci. Ta jakby sobie coś przypomniała i zgrabnie podeszła do swojego środka lokomocji, by wkrótce wydobyć wcześniej nie zauważony przez nikogo koszyk. - Mama Gąska ma dla was niespodziankę - Koszyk był ładny, wiklinowy i pachniał kuchnią. - Upiekłam wam ciasteczka zwróciła się radośnie do dzieci. - Proszę częstujcie się. Musicie być głodne. Baba Jaga takich dobrych nie piecze. Ta cała wasza wielka podróż. Biedactwa, kto by to pomyślał, że jesteście takie dzielne. - Sama poczęstowała się jednym ciastkiem, Piotrusiowi wydawało się nawet, że do niego mrugnęła i zaraz podjęła dalszą rozmowę. - Nie jesteście czasem zmęczone? Ach na pewno! Ale tak sobie radzicie no proszę, proszę. Macie szczęście, że macie takich dzielnych obrońców jak Michaś i Staś, aż boję się myśleć co by było gdyby nie oni. Misiu to pewnie musi być bardzo odpowiedzialne służyć za głos rozsądku wśród przyjaciół, naprawdę podziwiam cię. Tak samo Kuba w Zuchach na pewno dostałbyś wiele odznak, a może przenieśliby cię do harcerstwa! - Mama gąska zaczęła gładzić po główkach kolejne dizeci - Każdy z was spisał się na medal i wiecie co? Zasłużyliście na bajkę! A ja opowiadam naprawdę porywające bajki. Chodzcie do mnie - wezwała dzieci rozszerzając ręce jakby chciała wszystkie objąć - O czym chcielibyście usłyszeć bajkę? ![]()
__________________ Piękne jest to, co podoba się całkiem bezinteresownie. - Immanuel Kant . . . . . Zwierzątka . . . . . Ostatnio edytowane przez Angrod : 04-11-2008 o 23:00. |
| | |
| Reklama |
| |
| | #162 |
![]() | Staś skrzywił się lekko, gdy postanowiono iść w prawą stronę. Zaraz jednak przyjął zwykły wyraz twarzy, by nikt nie zauważył jego niezadowolenia. "A może to i lepiej? Zobaczymy..." Jaś z przodu badał drogę, a reszta szła dróżką, która rzeczywiście okazała się być niezwykle szeroka, wygodna i przyjemna. To wszystko wprawiło chłopca w błogi nastrój, któremu tak łatwo poddawał się, gdy wszystko szło po dobrej myśli. Nagle Jaś gdzieś z przodu zatrzymał się, a Misia zaczęła bacznie wpatrywać się w niebo. Staś podążył za jej wzrokiem i zobaczył... Nie co innego, a wielką gęś! Wyglądała praktycznie tak samo jak gęsi rodziców - może najbardziej przypominała dużą Rozalię. Chłopiec uśmiechnął się na wspomnienie domu i pobiegł za resztą grupki - a musiał to zrobić, ponieważ obserwując ptaka nawet nie zauważył, że on stoi w miejscu, a wszyscy inni poszli dalej. Dołączył do wszystkich na polance, na której stała już wspomniana Rozaliopodobna gęś, a także... Jej pasażerka! Przedstawiła się jako Mama Gąska i zachowywała się w sposób bardzo podobny do Prawdziwej Wróżki na początku podróży. Dała też im ciasteczka, za które Staś grzecznie podziękował. Już, już miał się zabierać za jedzenie przysmaku, już otwierał usta, gdy... Mama Gąska postanowiła opowiedzieć bajkę. - O tak, niech pani coś opowie! - zawołał zachwycony chłopiec. Zaczynał czuć się przy niej jak przy którejś cioci, a przynajmniej dobrej znajomej rodziców. Usiadł na trawie i czekał na reakcje innych dzieci. Nie chciał sam wybierać bajki - normalnie wybrałby bez wahania "Trzy Świnki", ale teraz... Sytuacja była inna. Ale miny innych dzieci były bardzo różne...
__________________ "Au-delà du silence Immense J’entends les démons criés..." Graal, la Legende Musicale |
| | |
| | #163 |
![]() | Chociaż Mama Gąska aż promieniowała życzliwością, to Kuba starał się oprzeć temu wrażeniu. Jeśli dobrze pamiętał, bajki pełne były słodkich pań, które w środku opowieści ujawniały swoją prawdziwą naturę. A to, że awiatorka zjadła jedno ciastko również o niczym nie świadczyło. Oczywistym tego dowodem była królewna Śnieżka, która dała się nabrać na numer z dzieleniem się jabłkiem. Nie wspominając o trucicielach, o których czytał ostatnio. Ci byli na tyle sprytni, że uodparniali się na trucizny, które podawali swoim wrogom i bez problemu mogli pić z tego samego kielicha, co ich ofiary. I chociaż Mama Gąska nie wyglądała na trucicielkę... "Chyba wolałbym obskubywać domek Baby Jagi" - pomyślał, spoglądając, nieco nieufnie, na koszyk z ciastkami, do którego bez wahania dobrał się Staś. - "A jeszcze lepsza byłaby solidna kanapka, niż słodycze." Przed oczami stanęła mu wizja gorącego chleba, prosto z pieca... "Że też nie mamy stada białych myszek, na których moglibyśmy sprawdzić to jedzenie..." - pomyślał z żalem. - "Co prawda Kotecek mógłby kilka myszy złapać, ale nasza mała księżniczka w życiu by się na coś takiego nie zgodziła..." Słowa o zuchach i harcerzach też mu się nie spodobały. Nie był nigdy ani jednym, ani drugim, ale wiedział, że do zuchów należały dzieci dużo mniejsze niż on. Zaliczenie go w poczet zuchów było wątpliwym komplementem... "Może to kolejny wilk, tyle, że w owczej skórze" - przemknęło mu przez głowę, gdy spoglądał na Mamę Gąskę. Rzecz jasna określenie 'owcza skóra' była całkowitą przenośnią. Rzucił okiem na Stasia, który, ku zaskoczeniu Kuby, ciągle trzymał w dłoni nieruszone ciastko. "Ciekawe" - pomyślał Kuba - "czy nagle stracił zaufanie, czy po prostu czeka na bajkę?" - Skoro wszyscy, których spotykamy - powiedział - to postaci z bajek, to może opowie nam pani bajkę o sobie - zaproponował. "A jeszcze lepiej by było, gdyby opowiedziała nam o czekającej nas drodze. W końcu z góry jest dobry widok..." |
| | |
| | #164 |
| Newsman ![]() | Michaś „Coś jest nie tak tylko co?” Podejrzliwy umysł chłopaczka zaczął bić na alarm starając się zdefiniować przyczynę niepokoju. Po chwili Michał już znał odpowiedź, Matka Gąska wydawała się taka dobra i miła…zbyt miła, poza tym wiedziała o nich zdecydowanie za dużo rzeczy jakby śledziła każdy ich ruch odkąd zjawili się w tej krainie. Michaś jednak postanowił się jeszcze nie obnażać ze swoimi podejrzeniami i śledził każdy ruch nieznajomej siedząc spokojnie na swoim wózku. Gdy wyciągnęła rękę w kierunku Alusi był gotów zareagować, jednak na szczęście kobieta ograniczyła się do potarmoszenia dziewczynki po policzku. Potem zaczęła częstować apetycznie wyglądającymi ciasteczkami i na sam ich widok żołądek Michała wydał charakterystyczny dźwięk buuuurczenia. Powstrzymał się jednak przed ich skosztowaniem, bowiem słowo „zatrute” zbyt wyraźnie huczało mu się w głowie. - O czym chcielibyście usłyszeć bajkę? Piękne słowa Matki Gąski odbijały się od nieufnego chłopaczka i zamiast go uspokajać tylko wzniecały podejrzliwość. W końcu po kolejnym słodkim pytaniu kobiety kaleka nie wytrzymał. - Może zamiast bajki chcielibyśmy usłyszeć prostych odpowiedzi na nasze pytania? – początkowo nieśmiały teraz czuł się coraz odważniej i nie zamierzał dać się zbyć pięknie brzmiącymi słówkami co było nawykiem dorosłych, kiedy zadawał im trudne pytanie. „Dowiem się prawdy, nie oszukasz mnie.” Chłopczyk uśmiechnął się z satysfakcją ciesząc się, że zdobył się na odwagę i wwiercił spojrzenie w panią pilot jakby chcąc jednocześnie dojrzeć co też ukrywa w swojej głowie. |
| | |
| | #165 |
![]() | Jaś wciąż bardziej był zainteresowany tym co porabia owo wstrętne ptaszysko, niż tym co mówi mama gąska. Całkiem jak przez mgłę dotarły do niego jej słowa: - O czym chcielibyście usłyszeć bajkę? do tego rozłożyła ręce jakby chciała objąć wszystkie z dzieci. Jaś postanowił nie pchać się sam w ręce mamci gąski - "nie ze mną te numery mamciu.." pomyślał sobie parafrazując niedawno oglądanego J-23. Zastanawiał się co zrobią inne dzieci. Na szczęście większość wydawała się być równie ostrożna jak i on. Poszukał wzrokiem Ali ... ona jedna mogła się dać nabrać na te plewy, słodziutki głos i ciasteczka ... - Bajka?? Jasne, że chcemy usłyszeć. Ale może wpierw odpowie Pani na kilka pytań, albo bajkę o sobie Jaś poparł Michasia w kwestii bajki o matce gąsce. Postanowił sobie, że w razie czego - hop na deskę i będzie ratował kogo się da - znaczy Alę w pierwszej kolejności, siebie w drugiej, a reszta - jak się da.
__________________ there is no faith there is beer |
| | |
| | #166 |
| Administrator ![]() | Misia nieufnie spojrzała na koszyk, choć zapach dobywający się ze środka przyjemnie drażnił jej nosek i sprawiał, że żołądek aż krzyczał z głodu. Od jak dawna nie jadła prawdziwego jedzenia, nie takiego z kroplówki? Od jak dawna nie miała w ustach łakoci? Wydawało się, że od wieków. Gdyby nie była dobrze wychowaną dziewczynką to ślinka pociekłaby jej z ust i rzuciłaby się na koszyk zjadając wszystkie ciasteczka na raz. Ale była dobrze wychowana, a na dodatek nie ufała Mamci. Przełknęła więc ślinę i spojrzała z ukosa na kobietę akcentując swoją miną, że pochlebstwo zupełnie na nią nie zadziałało. - Skąd mamy mieć pewność, że ciasteczka nie są zaczarowane, a Ty nie jesteś kolejną wysłanniczką Zgniłego Jaja? Opowiesz nam zaczarowaną bajkę a my uśniemy i zabierzesz nas do niego, żeby nas pożarł? Świnki też wyglądały niewinnie i prosiły o pomoc, bo bały się Złego Wilka. A potem okazało się, że nas też chcą zabić! Jeśli nam nie udowodnisz, że nie jesteś po naszej stronie nie będziemy jeść Twoich ciastek i słuchać bajek. Michaś ma rację, opowiedz nam coś o sobie, a Kuba sprawdzi to w swojej książce. Książki nie kłamią, szczególnie ta. Misia postanowiła być szczera i rzeczowa. Zbyt bardzo związała się z tymi dziećmi i zbyt bardzo przyzwyczaiła się do swojego pięknego, zdrowego ciała, żeby teraz być nieuważną dziewczynką i wszystko to stracić.
__________________ – Chciałem powiedzieć (...) że na tym świecie jest chyba coś, dla czego warto żyć. Śmierć zastanowił się przez chwilę. KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE. T. Pratchett Czarodzicielstwo |
| | |
| | #167 |
| Newsman ![]() | Rozdział dziewiętnasty W którym plecie się o tym i o tamtym, a tak naprawdę niewiele się dzieje I tak stali naprzeciw siebie niczym zaklęci na starej, pożółkłej fotografii. Matka Gąska z koszykiem pełnych smakowitych z wyglądu ciastek, a po drugiej stronie siódemka dzieci nieufnie spoglądających to na kobietę, to na jej dziwacznego wierzchowca, który przestępował niespokojnie z płetwy na płetwę. Wokół wznosił się las, ale jakby jaśniejszy, mniej gęsty, niźli bór, po którym dotychczas podróżowali. Bieluśkie chmury, odziane w niespotykane geometryczne kształty sunęły niewzruszenie po błękitnym niebie, co jakiś czas odsłaniając, to zasłaniając krąg uśmiechniętego słońca. Obrazek niczym z dziecinnej kolorowanki. Może gdzieś tam dalej nie ma już tak gęstego boru, po którym grasują wilki, przerośnięte wieprze, czy Czerwony Kapturek, który z pewnością był przerażającą wstrętną babą odzianą w czerwony kaptur kata. Brrrr, skojarzenie cokolwiek niemiłe, ale dotychczasowe doświadczenia związane z Ponurymi Krainami mówiły dzieciom, by nikomu nie ufać. Nikomu, absolutnie nikomu. Nie ufali więc Świnkom, nie ufali i Wilkowi, wszak chciał ich zeżreć, a przemianę przeszedł dopiero, gdy umierał. Czy jakoś tak. Kuba nie ufał Michasiowi, a Michaś nikomu, no może poza Alusią. Misia robiła się coraz bardziej agresywna, no i.. a jak myślicie? Oczywiście, nieufna. Może Jaś i Staś pozostali dziećmi. Chociaż ten pierwszy chyba nie bardzo. Spoglądał zbaraniały w ładne oblicze Matki Gaski, ale pod czaszką dojrzewała mu myśl, by… No tak, dokładnie, by nie ufać tej kobiecie! A już z pewnością nie ufać gąsiorowi. Wielkie toto, wredne, skrzydłem machnąć może, a nawet podziobać. Tak czy inaczej, nie ufać!!! Nie ufać Mamci! Nie ufać Wróżce! Nie ufać gąsieniczkom, ptaszkom, nawet krzaczkom, bo przecież udziabać mogą cierniami! Nie ufać nawet drzewom, bo wielkie; słońcu, bo uśmiechnięte; chmurom, bo płyną bez celu i racji po tym dziwnym, niegodnym zaufania niebie! A już na pewno nie ufać żadnemu Jajkowi! Zgniłemu czy świeżemu. Matka Gąska chyba też to dostrzegła, bo uśmiech spełzł z jej twarzy, a na obliczu zagościł smutek i żal. Podniosła koszyk z łakociami. Wzruszyła ramionami. A tymczasem dziateczki dostrzegły za plecami Matki Gąski dróżkę wijącą się między niewysokimi wzgórzami z rzadka porosłymi liściastymi drzewami. Wydawało się, że straszny, gęsty matecznik ustępował zwykłemu lasowi. Kto wie, może gdzieś tam, niedaleko znajdowały się jakieś osady ludzkie?
__________________ Lisia Nora Pluton szturmowy "Wierny" (zakończony), W drodze do Babilonu 10-20 VIII - nieobecny żem :) Ostatnio edytowane przez kitsune : 04-19-2008 o 20:06. |
| | |
| | #168 |
![]() | Mama Gąska nieco zbita z tropu, zakłopotana pytaniami, w trochę śmieszny sposób, tak jak to robili rodzice kiedy dzieci żądały odpowiedzi na trudne pytania. Lecz propozycja Kuby zdziwiła ją najbardziej. Pozostałe dzieci od razu podchwyciły pomysł i zbombardowały samotną Mamę Gąskę. - Nie ma bajki o mnie, przynajmniej jeszcze nie. Nie mogę sobie jej też ot tak opowiedzieć. Hmm jakby wam to powiedzieć? Bajki są jak artefakty. O! Takie zaginione skarby, które trzeba odkryć. Ja tylko opowiadam bajki. Zabieram dzieci w krainę fantazji gdzie mogą przeżywać ze mną piękne przygody. Jej twarz jakby rozmarzyła się, lecz zaraz posmutniała, tak jakby ktoś ją uraził. Może to właśnie zrobił. Popatrzyła w koszyczek który miała w rękach. - Dzieci, dzieci - powiedziała z lekką nutą wyrzutu. - Z góry dobrze widać i widzę przecież, że jesteście głodne. Ale skoro nie chcecie moich ciastek, to nie. Nie każę wam też trzymać łokci poza stołem, nie kruszyć i nie przypomnę wam żeby powiedzieć dziękuję po posiłku. Nie opowiem bajki jeśli nie chcecie, nie pomogę wam w drodze, ani nie podpowiem rozwiązania jeśli sobie tego nie życzycie. Nie obejrzę obtarcia, ani pocałuję w czółko jeśli mi nie dacie. - Wzruszyła ramionami - Rozumiem nie macie pewności. Wielka gęś niepewnie przydreptywała w miejscu. Mama przez chwilę była cicho, jednak w końcu ściągnęła brwi w sposób w jaki robią to dorośli kiedy kogoś napominają. Nawet gęś wyprostowała się przybierając surowy wygląd. - A skąd ja mam pewność, że jesteście grzecznymi dziećmi, a nie rozbójnikami-karzełkami? Chodzicie tak całą bandą i pachniecie jakbyście wyszli z chlewika. Phi! Też mi coś chcą mieć pewność! Jak chcecie mieć pewność to się upewnijcie. - Wyglądało na to, że Mama Gąska chciała wyrzucić gdzieś daleko koszyk z łakociami, ale rozmyśliła się i tylko ostentacyjnie wypuściła go na ziemię tak by zawartość się nie rozsypała. - Nie musicie jeść moich ciasteczek, ani nie musicie słuchać moich bajek! - Stwierdziła obrażona. Założyła ręce na piersi i odwróciła się wpatrując się w horyzont, jakby od zawsze profesjonalnie zajmowała się badaniem horyzontów. Wielka Gęś poruszyła się wydawać by się mogło że zaraz stanie w obronie skrzywdzonej mamy, ale tylko pochyliła się jakby chciała zasugerować, by pasażerka na powrót znalazła sie na jej grzbiecie.
__________________ Piękne jest to, co podoba się całkiem bezinteresownie. - Immanuel Kant . . . . . Zwierzątka . . . . . |
| | |
| | #169 |
![]() | Kuba spojrzał na Mamę Gąskę. W jego oczach malowało się zaskoczenie. Nie bardzo mógł uwierzyć w to, że nie było bajki o tej przedziwnej lotniczce. Mógłby się założyć, że słyszał kiedyś taką bajkę... Poza tym byli w Krainie Baśni, gdzie nie powinien istnieć nikt, poza postaciami z bajek i baśni. Oprócz takich jak oni pechowców, którzy trafili tu na skutek złośliwego uśmiechu Losu lub Fortuny. A Mamcia na taką osobę nie wyglądała... Pokręcił ze zdziwieniem głową, a potem spojrzał na Mamę. - Czy rzeczywiście pani się dziwi, że nie jesteśmy zbyt ufni? Po tym, co nas spotkało ze strony Wilka i Świnek? Przerwał na moment, a potem kontynuował: - Może faktycznie jesteśmy bandą Siedmiu Krasnoludków, tylko się tak chytrze maskujemy i całkiem sprawnie udajemy naiwnych głupków. I zwabiliśmy nasze ofiary, by przerobić Wilka na futerko, zaś Świnki na stertę smacznych szyneczek... Bo przecież jesteśmy uzbrojeni i niebezpieczni... - W jego głosie pojawiło się jawne szyderstwo. - Kpi pani z nas, czy o drogę pyta? "Chociaż to raczej my jesteśmy od pytania o drogę" - pomyślał. - Wie pani równie dobrze, jak my, że tak nie jest - powiedział, całkiem już zły - bo inaczej by pani tu nie wylądowała, a pani gęś najwyżej by na nas na... - ze względu na obecność płci pięknej zmienił słowo w połowie - ...gęgała z góry. Uśmiechnął się, ale w tym uśmiechu nie było radości za grosz. - A bajki? Bajek ci u nas dostatek... - sparafrazował znane powiedzenie. Machnął ręką dokoła. - Gdzie człowiek spojrzy, to bajka. A co jedna, to gorsza. Więc niech się pani nie dziwi, że niektórzy z nas woleliby, by słowo 'bajka' nigdy nie istniało. Z twarzy dzieci łatwo można było odczytać, które z nich można było przypisać do tej właśnie grupy. - Jeśli zna pani ciąg dalszy przepowiedni, to proszę nam powiedzieć, jak ona brzmi - opanował się i w jego głosie nie było już emocji. - Jeśli nie, to proszę nam powiedzieć, gdzie szukać kogoś, kto wie... - A zamiast bajki naprawdę wolałbym usłyszeć kilka słów na temat tego, kogo spotkamy - dodał. - I na temat tych, którzy podążają naszym tropem... Było jasne, że Mama Gąska mogła najnormalniej w świecie ich okłamać. Ale cokolwiek by powiedziała, zawsze można to skonfrontować z 'Poradnikiem'... |
| | |
| | #170 |
![]() | Alcia ziewnęła raz jeszcze i przetarła oczka. Co tu się działo? Przyszła... nie! Przyleciała z nieba jakaś pani – pani była miła, ale obca. I ta pani teraz się smuciła, bo dzieci postanowiły z nikim obcym się nie zadawać od czasu spotkania z Wilkiem i Świnkami. Zresztą mama zawsze mówiła, żeby nie ufać obcym... Postawiona w patowej sytuacji dziewczynka, targana między chęcią pocieszenia pani, a ostrożnością, spojrzała pytająco na Koteczka. Ten przeciągnął się leniwie, bez strachu i wskazał łebkiem Gęś. Ptak wyglądał na równie zranionego i obrażonego, co jego właścicielka, przy czym... był tylko ptakiem. Nie miał ani dodatkowych pazurów, ani zębów, co uspokoiło Alusię. Niepewnie zbliżyła się, by pogładzić białą jak śnieg szyję. Zwierze zerkało na nią nieufnie, ale nie protestowało. - Prosę pani... – odezwała się w końcu do Mamy-Gąski – Cy ja mogę podzielić się ciasteckiem z Gąską? Kotecek ciastecek nie jada, ale ptaski chyba lubią... Spojrzała pytająco na kobietę i wysunęła w jej kierunku małą rączkę.
__________________ Nieobecna: 22-25.08 Cisza, ja i czas. Projekty: Hrabia Tadeusz / Warsztaty Storytellingu / Mroczne Wieki Moje sesje: Zapałka na zakręcie / Fontanna Młodości / DELIRIUM / Noc Kupały Ostatnio edytowane przez Mira : 04-21-2008 o 20:35. |
| | |
| Reklama |
| |
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| W drodze do Babilonu (Grimm D20) [komentarze] | kitsune | Komentarze do sesji innych sesji RPG | 232 | 08-18-2008 16:20 |
| (Grimm D20) W drodze do Babilonu | kitsune | Toplista sesji | 6 | 06-10-2008 18:22 |
| Świat wypaczonych baśni braci Grimm (Ponure krainy) | Adr | Inne systemy RPG | 1 | 11-16-2007 14:27 |
| W drodze do Babilonu [Grimm D20 rekrutacja] | kitsune | Archiwum rekrutacji | 31 | 11-02-2007 10:18 |
| Grimm | Kutak | Settingi do d20 | 9 | 10-03-2007 12:02 |