![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG - Inne Tutaj możesz zagrać w tych światach, które zostały pominięte powyżej. Czy to rządzona przez orki Orchia, czy może kosmos w erze, kiedy słońca zaczynają gasnąć. Na pewno znajdziesz tu coś dla siebie. |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #71 |
![]() | Tauren westchnął nasłuchawszy się mądrych słów, których w ogóle nie rozumiał. Miał dość myślenia i witania się. Nowi kompani nie za bardzo go uradowali. Był to kolejny elf - leśny frajer, krasnolud - kurdupel z toporem.... komedia, ork - z orkami miał trochę do czynienia w swojej wiosce. Zażarte, twarde i nieustępliwe skurwysyny. Dodatkowo dwa trolle, z którymi przyszło mu "wylądować" na polanie i elfka. Był załamany składem drużyny. Wyprostował się i usiadł opierając się o drzewo. Nie znosił witać się. Trochę głupio mu było. Wszędzie mądrzy i uczeni, znający się na wszystkim. Elfy i ich związek z naturą, długowieczność i magia. Trolle. Wyszkoleni w walce i magii i wiedzy. Ork mądry niczym szaman, posługujący się niezrozumiałą mową. I on, tauren. Rębajło jak ich mało. Chodzi i zabija, nie zna się na niczym. Czekał na dalszy rozwój sytuacji. Mógł iść i walczyć, jednak wolał nie mówić...
__________________ Kiedy rodzisz się, nawet góry toną we krwi... I nastał czas że wylał Hades!!! |
| | |
| Reklama |
| |
| | #72 |
![]() | Earwene zebrała wszystkie zioła, których potrzebowała. Wypełniła swoje zadanie i mogła wrócić do przyjaciół. Po tym jak przywitała się z nocnym elfem , nagle coś poczuła. Jakieś małe stworzenie chodziło jej po plecach. Cargahten stojący za elfką zobaczył na jej odzieniu sporego pająka. Najwidoczniej niezauważony , bronił swojego dawnego terytorium , którym był krzak srebrnoliścia. Pająk był brązowy , miał długie włochate odnóża i mały odwłok. Wyglądał na bardzo zwinnego. Jego chłodne czarne oczy obserwowały otoczenie , jakby szukając odpowiedniej chwili żeby zaatakować. Jego odnóża poruszały się z wolna powodując u elfki olbrzymi strach i dreszcze przechodzące od stóp aż po czubek głowy. Czułą śmiertelne zagrożenie , które stało się jej udziałem. Cargahten na pierwszy rzut oka ocenił iż jest to bardzo jadowity pająk. Jego czarne kolce jadowe osadzone w głowie były zmoczone , co sugerowało gotowość pająka do zatrucia ofiary w razie pierwszego nierozważnego ruchu. Kir` Jin rzucił toporkiem w dzika. Zabójcza broń mknęła w stronę zwierzęcia wydając ledwo słyszalny świst , budzący niepokój. Dzik odwrócił się w stronę z której ów dźwięk dobiegał , lecz już nie zdążył zareagować. W całej okolicy dało się słyszeć krótki kwik , po czym zapadła cisza. Toporek wbił się zwierzęciu pomiędzy oczy , uśmiercając go na miejscu. Padł na ziemię bez ruchu , a krew z rany w głowie , zaczęła barwić na czerwono grunt dookoła.
__________________ Here we stand, bound forevermore we're out of this world ,until the end...Here we are, mighty, glorious At The End Of The Rainbow with gold in our hands... Hammerfall - At The End Of The Rainbow Ostatnio edytowane przez Maju : 04-12-2008 o 20:16. |
| | |
| | #73 |
![]() | Cargahten ujrzał włochate pajęczysko na plecach elfki. Zaśmiał się tępo i szyderczo. Wiedział że elfka może za chwilę umrzeć od jadu takiego pająka. Po chwili podszedł do elfki i swym włochatym łapskiem chwycił pająka za odwłok tak by go ani elfki nie urżnął. Szybko drugą ręką złapał jakiś patyk i wbił mu w głowę przebijając mózg tak by nie uszkodzić gruczołów jadowych. -Miałaś fajne zwierze na plerach. - zarechotał. Uśmiechnął się szczerząc krzywe i tępe zęby.Usiadł opierając się o drzewo i zaczął patyczkami rozgniatać pająka starając się nie uszkodzić kłów i gruczołów jadowych zwanych przez niego "jadowikami". "Trucizny pająka są bardzo przydatne, jedne mogą zabić, drugie oszołomić. Jeszcze inne mogą wraz z jakimiś ziołami posłużyć za lekarstwo. Więc szanuj te stworzenia, a ich jad uważaj jako świętość, albowiem warte są tego." tak uczył go mistrz. Tak więc bawił się tym pająkiem aż do powrotu innych.
__________________ Kiedy rodzisz się, nawet góry toną we krwi... I nastał czas że wylał Hades!!! |
| | |
| | #74 |
![]() | Mablung przysłuchiwał się słowom swoich przymusowych towarzyszy. Zauważył, że jego siostra znalazła zioła bardzo dobrze. Nagle Tauren wstał i zaczął iść w jej stronę. Mablung nie uważał Taurenów za takie potwory jak orki czy trole. Taureni szanowali naturę chociaż inaczej niż nocne elfy. Jednak w zachowaniu tego osobnika było coś dziwnego. Nagle Turen wyciągnął łapę w kierunku nocnej elfki. Nie wiele myśląc Mablung skoczył w jego stronę kręcąc młynka swoją laską druidzką. Już gotował sie do ataku, gdy zauważył, że Tauren nie zamierzał skrzywdzić jego siostry. Co więcej uratował jej życie. Mablung spojrzał na łapę w której wielkolud trzymał jadowitego pająka. Zawstydził się swoimi podejrzeniami. Powinien mieć więcej zaufanie dla towarzyszy od których może zależeć jego życie. Podszedł do Taurena, skłonił się przed nim i powiedział: - Proszę o wybacznie, czcigodny towarzyszu. Zostałeś źle przeze mnie oceniony. Myślałem że chcesz zaatakować moją siostrę. Przepraszam za moje niezgodne z prawdą myśli
__________________ you will never walk alone |
| | |
| | #75 |
![]() | Niezdarna łapa taurena wylądowała na pająku , który instynktownie zaatakował swoimi szczypcami jadowymi , kłując Earwene w plecy. Ani Mablung ani Cargahten nie zauważyli skutków lekkomyślnego działania taurena. Dopiero po chwili zaalarmował ich ciężki jęk Nocnej Elfki , która zaczęła się chwiać na nogach. Obraz przed jej oczami stał się niewyraźny , lecz jeszcze trzymała się na nogach.
__________________ Here we stand, bound forevermore we're out of this world ,until the end...Here we are, mighty, glorious At The End Of The Rainbow with gold in our hands... Hammerfall - At The End Of The Rainbow |
| | |
| | #76 |
![]() | Całą sytuację ork obserwował z niejakim zainteresowaniem. Oto tauren idzie z niejasnymi zamiarami w kierunku nocnej elfki, zaś druid stara się mu zagrodzić drogę. Oczywiście Shar'hul nie interweniował, bo nie miał wielkiego powodu. Co go obchodziło że się pozabijają? Wtem tauren wziął w łapę elfkę. Ork musiał przyznać że się tego nie spodziewał. Co więcej ten wcale nie chwycił elfki, tylko coś co siedziało na jej plecach - sporych rozmiarów pająka. Shar'hul zmrużył oczy. Wydawało mu się że pająk wcale nie jest zadowolony z tego że ktoś go chwycił. Co więcej, miał kleszcze nasączone trucizną. *Niedobrze...* pomyślał ork i podszedł do Earwyne, podczas gdy Mablung niezdarnie przepraszał taurena za zły osąd. - Zamknij się, dobra? - powiedział do druida stając za elfką. Tak jak się spodziewał były tam dwa nakłucia wielkości sporych szpilek. Co więcej, te dwa miejsca zaczynały puchąć. - Kurwa pierdolona jego mać... - zaklął shaman i zwrócił się do taurena. - Po coś go ruszał? Oczywiście na odpowiedź nie czekał. Zajrzał szybko do swojej sakiewki. Kropla potu spłynęła mu po czole. Czyżby zaczął się martwić o swoich towarzyszy? A czy to ważne? Ktoś potrzebuje jego pomocy, czemu miałby odmawiać? Niezależnie od tego czy znalazł kilka płatków kwiatu pokoju, ork mówi: - Dobrze... - powiedział. - To znaczy, nie jest beznadziejnie. Ty - zwrócił się do Cargathena. - wyjmij z tego pająka gruczoły jadowe, byle szybko. Będą mi potrzebne na odtrutkę. Jeśli nie ma kwiatu: Shar'hul przeklął z przekąsem, po czym popatrzył na elfkę. Dokładniej to na jej ręce. Podszedł i sprawdził czy ona nie ma kilku choćby płatków kwiatu pokoju. Jeśli ma kwiat: Ork zamyka sakiewkę. Będą mu potrzebne później - kiedy będzie miał już gruczoły jadowe.
__________________ Co, spodziewaliście się zobaczyć w moim podpisie jakiś fajny teksik? To idźcie poczytać książki Sapkowskiego! Ostatnio edytowane przez Gettor : 04-20-2008 o 21:27. |
| | |
| | #77 |
![]() | Ferin stał czekając na podjęcie jakichś działań, gdy tauren podszedł do elfki. Zdawało się że chce jej coś zrobić, ale według krasnoluda te przypuszczenia były mylne. W obecnej sytuacji taki akt agresji byłby szaleństwem, a Cargahten nie wyglądał na pomyleńca. Mablung był zapewne odmiennego zdania, gdyż chciał bronić niewiasty. Jego cel był szlachetny, lecz podjęte działanie już mniej. Gdyby w ostatniej chwili nie wstrzymał się z uderzeniem wywiązałaby się bójka, która na pewno źle by się skończyła. Jednak po chwili krasnolud zaczął żałować iż elf nie odciągnął taurena od Earwene, bo ten sprowokował siedzącego na niej pająka do obrony, czyli do ukąszenia. Ferin nie wiedział co robić. Nie znał się ani na lecznictwie, ani na pająkach. Spojrzał na idącego pomóc orka i zamyślił się. Nie miał talentu do działania w grupie. Zazwyczaj podróżował sam. Teraz gdy musieli działać razem zbytnio nie wiedział co ma robić. Normalnie poszedłby szukać jakiejś wioski, czy czegoś co pomogłoby mu się stąd wydostać. Teraz był zmuszony czekać na rozwój wydarzeń. Czuł się trochę niepotrzebny i chciał to zmienić. W jego głowie zrodził się pomysł zwiadu. Wiedział że to niebezpieczne ze względu na wrogo nastawione zwierzęta i demony, ale postanowił że zrobi rozpoznanie. - Ja pójdę zobaczyć gdzie dotrzemy idąc plażą. - rzucił w kierunku towarzyszy, po czym udał się w drogę. „Nie będę zbyt daleko odchodził” - myślał - „Tylko tak aby zobaczyć gdzie prowadzi plaża. Mam nadzieje że jest tu jakieś wzgórze, bo na drzewo nie będę się już wdrapywał” Gdy oddalił się od reszty niepokój nasilił się. Miał wrażenie że to coś co ich obserwowało zaraz go zaatakuje. Na tą myśl mocniej chwycił topór. Miał nadzieję że wróg nie okaże się atakującym z zaskoczenia jadowitym pająkiem, czy jakimś innym stworzeniem, którego nie będzie mógł pokonać w równej walce.
__________________ Po co pisać zgadzam się \ popieram \ dziękuje, kiedy można to samo wyrazić za pomocą jednego kliknięcia w ikonkę wagi? |
| | |
| | #78 |
![]() | Mablung nagle usłyszał jęk. Odwrócił się i zauważył swoją siostrę jak chwieje się na nogach. Podbiegł do niej ale ork był szybszy -Kurwa pierdolona jego mać... - powiedział stojąc za elfką. Mablung tymczasem stanął z przodu i starał się ją podtrzymywać by nie upadła. Spojrzał w jej zamglone oczy i przeraził się. Przed oczami przewineły mu się takie same oczy. Jego przyjaciółki z dzieciństwa, która zginęła przez jego głupotę w podobny sposób. Na samo wspomnienie zły napłynęły mu do oczu. Zaczął modlić się do Elune w starym języki błagając o siłę by przeciwstawić się swoim własnym lękom. Nagle znowu usłyszał orka: - Ty wyjmij z tego pająka gruczoły jadowe, byle szybko. Będą mi potrzebne na odtrutkę. " Odtrutkę?" Mablung spojrzał na twarz Orka. Najwyraźniej mówił poważnie. To dodało mu sił. - Nie wiem co zamierzasz zrobić i ile czasu ci to zajmie, ale proszę uratuj moją siostrę. Postaram ci się pomóc jak tylko potrafie. Druid położył ostrożnie elfkę na ziemi. Uklęknął przy niej i wyciągnął ręce nad rany. Tamtego feralnego dnia nie był w stanie zrobić nic. Teraz może przynajmniej przedłużyć życie towarzysce do momentu stworzenia antidotum. Dawno nie używał tego zaklęcia i wiedział, że może ono go strasznie wykończyć. Kto wie może pozbawić przytomności, a nawet gorzej? Ale teraz nie to było najważniejsze. Musiał pomóc. Choćby za cenę swojego własnego życia. Zaczął odmawiać modlitwę do bogini zdrowia. Wraz ze słowami pod jego rękoma pojawiała się zielona mgiełka. Mablungowi po chwili kreciło się już w głowie, ale kontynuował. Jego twarz była cała spocona, ale chyba udało mu się powstrzymać rozprzestrzenianie się trucizny "Ile jeszcze, długo tak nie wytrzymam"
__________________ you will never walk alone |
| | |
| | #79 |
![]() | Kir'Jin był zadowolony. Udało mu się zabić naprawdę dużego dzika. Był zadowolony dopóki nie musiał go dźwignąć. „ O żesz. Ale bydle. Ale na obiad styknie. In kolacyjke. Troll z wielkim trudem dźwignął dzika na plecy a potem ruszył. Dzik był naprawdę ciężki więc szło mu to dosyć wolno. Gdy odszedł na polanę zobaczył bardzo dziwny widok. Jeden elf leżał na ziemi, drugi klęczał nad nim i wyglądał na bardzo zmęczonego, ork wykrzykiwał jakieś przekleństwa i coś majstrował z fiolkami, tauren wpatrywał się w elfa jak osioł, trolli szaman również stał z boku a pokurcz właśnie sobie gdzieś szedł. Zrzucił dzika z ramion i podszedł do leżącej elfki. „ To jakaś trucizna. Jak tak dalej pójdzie to umrze. Ork jej pomaga więc może ja tez powinienem. Jeśli jest tu więcej takich pająków możemy potrzebować surowicy. A na elfce możemy eksperymentować” -Zaufaj mi. Wiem co robię- Zwrócił się do klęczącego elfa i podniósł elfkę z ziemi. Poprawił ją na rękach a potem poszedł w stronę morza i delikatnie położył ja na brzegu tak żeby fale tylko delikatnie ją obmywały. „Trzeba schłodzić ciało. To znacznie zwolni działanie trucizny a przyśpieszy działanie surowicy.”
__________________ [ciach!] Reg. 10 I dopiero teraz moje gg 402609 [ciach!] Reg.10 |
| | |
| | #80 |
![]() | Na widok wielkiego pająka na plecach elfki, troll uśmiechnął się szeroko. Czekał, by włochate bydlę ukąsiło różową świnkę, lecz nagle spochmurniał, gdy tauren zdjął pająka z pleców elfki. Humor poprawiły mu jedynie upadek elfki na ziemię i nieudolne wysiłki towarzyszy, by uchronić kobietę od śmierci. "Idioci."-pomyślał. "Nie potrafią nawet na chwilę opóźnić działania jadu. Szaman parsknął hamowanym śmiechem, gdy drugi elf zaczął padać ze zmęczenia na skutek swego zaklęcia, a zupełnie rozwalił go jego trolli brat, który wrzucił elfkę do morza. -Gamonie. Nie potraficie nawet uzdrowić towarzysza i chcecie być drużyną? Co do jednego jednak Darkstorn nie miał wątpliwości: jeśli nie pomoże elfce, to on zaraz zginie. Z niesmakiem i obrzydzeniem ruszył na plażę i wyjął elfkę z zimnej wody. -Jestem ciekaw kto uczył cię medycyny, bracie-warknął do Kir'Jina kładąc kobietę brzuchem na piasku i rozrywając jej ubranie.-W ten sposób opóźnisz działanie trucizny, tylko jeśli sól wyżre ranę, ale elf i tak zaraz zginie. Z wychłodzenia. Czy żaden z geniuszy i mędrców tego stulecia nie pomyśłał o prozaicznym sposobie wyssania jadu z krwią? Po czym nie patrząc na towarzyszy wyjął sztylet i uczynił dwie szerokie rany w miejscu ukąszenia. Szaman przyłożył usta do krwawiących ran i począł wysysać krew, od czasu do czasu wypluwając ją na piach. -Shar'ulu, przygotuj swą wspaniałą odtrutkę, a ja przygotuję wspaniały środek dezynfekujący.-mruknął Darkstorn rzucając w kierunku orka mały woreczek ze sproszkowanym kwiatem pokoju, po czym wypluwając z siebie kilka dobranych słów, zapalił gałęzie leżące przy plaży i wsadził ostrze noża w ogień. Musi boleć...-mruknął do siebie. |
| | |
| Reklama |
| |
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| [Warcraft] Daleko od domu - komentarze | Maju | Komentarze do sesji innych sesji RPG | 117 | 09-28-2008 21:47 |
| [Warcraft] Daleko od domu - rekrutacja dodatkowa | Maju | Archiwum rekrutacji | 19 | 03-22-2008 10:55 |
| [Warcraft] Daleko od domu | Maju | Archiwum rekrutacji | 37 | 01-20-2008 09:57 |
| [dodatkowa] Daleko od domu | Midnight | Archiwum rekrutacji | 5 | 07-22-2007 19:25 |
| [WM] Daleko od domu | Midnight | Archiwum rekrutacji | 18 | 06-11-2007 01:17 |