![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG - Inne Tutaj możesz zagrać w tych światach, które zostały pominięte powyżej. Czy to rządzona przez orki Orchia, czy może kosmos w erze, kiedy słońca zaczynają gasnąć. Na pewno znajdziesz tu coś dla siebie. |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #41 |
![]() | Aaron z przerażeniem spojrzał na Hobbita; kompletnie nie myślał o spoglądaniu, a co dopiero penetrowaniu owej szafy! Nie bez pozwolenia! Nie czuł się wcale zmęczony, więc postanowił zostać w kuchni, aby pomóc, bądź chociaż potowarzyszyć Druidowi i Hobbitowi. Nieśmiało wychylił się z cienia, po czym powolutku podszedł do Sarilo, klękając przy nim. - Przepraszam, że przeszkadzam, ale... ale chciałbym zostać z panem, panie Sarilo - wypowiedział niepewnym tonem, spoglądając w górę, na twarz Druida.
__________________ For God's sake... I am woman! Upadamy po to, by wstać... wstajemy po to, by... upaść? |
| |
| Reklama |
| |
| | #42 |
![]() | Z modlitwy wyrwał go niepewny głos chłopca. -Niechaj będzie powiedział do aarona uśmiechając się. Druid był zafascynowany jak ludzie są podobni do zwierząt, zawstydzeni lub przestraszeni chowają się po kątach, w nowym otoczeniu obserwują wszystko jak drapieżniki na polowaniu lub zwierzyna łowna - zależnie od charakteru. -Usiądź obok, pomożesz nam uporać się z ziemniakami. I żaden ze mnie pan, czy ja Ci wyglądam na kogoś możnego? jak mówił mój znajomy na pana trzeba mieć wygląd i pieniądze. A mi ani jedno ani drugie nie jest potrzebne, strasznie to niewygodne powiedział z uśmiechem.
__________________ moje gadu 3444862 (zawsze niewidoczny) :) Ci co żywią się nadzieją .... umierają głodni.... |
| |
| | #43 |
![]() | - Dziękuję, proszę pana - powiedział Aaron, wciąż klękając obok Druida. Nie odpowiedział już niczym na jego słowa, choć tak bardzo chciał zaprzeczyć temu, co powiedział Sarilo, a przynajmniej części. Skarcił się szybko w duchu za to, co pomyślał, wiedząc, że jest to złe. Z lekkim uśmiechem wziął się do obierania ziemniaków; widać było, że pomoc przy przygotowywaniu posiłku sprawiała mu radość, a może to towarzystwo Druida sprawiała, że na jego twarzy zagościł uśmiech?
__________________ For God's sake... I am woman! Upadamy po to, by wstać... wstajemy po to, by... upaść? |
| |
| | #45 |
![]() | Hobbit, z pomocą Avenzuza i Aarona, szybko dokończył obieranie ziemniaków. Gdy ostatni kartofel wpadł do garnka pełnego wody, frontowe drzwi zaskrzypiały jakby niechętnie i chwilę później do pokoju weszła Sophie z zakupami w koszyku. - Już jestem! Ale ruch na targu - zaczęła opowiadać i wyjmować kupione rzeczy na stół - Po drodze spotkałam nawet Airre. Dała mi te proszki, które u niej zamawiałeś. Dowiem się w końcu, po co ci one? - ostatnie zdania skierowała do Lysandera. - Są mi potrzebne - wycedził hobbit i szybko chwycił skórzany woreczek, który dziewczyna właśnie wyjęła z koszyczka. Podszedł do tajemniczej szafy i wyjął z kieszeni miedziany klucz. Włożył go do niewielkiej dziurki i po chwili coś cicho kliknęło. Lynx uchylił delikatnie drzwiczki szafy i włożył do środka zamówione od Airre proszki. Gdy z powrotem je zamykał, spojrzał podejrzliwie na Sarilo i człowieka-kota. - No jasne - mruknęła Sophie i wymownie spojrzała w podłogę. Kilka minut później kończyła przygotowania do obiadu, w których pomógł jej druid. Aaron stał nieco z boku i uważnie się im przyglądał. W końcu posiłek był gotowy. Dziewczyna zawołała Haku i Konfora, licząc że nie położyli się jeszcze spać. Jeśli zeszli na dół, to po chwili wszyscy usiedli do stołu. Natomiast jeżeli woleli odpocząć, rozpoczęto jedzenie bez nich. Kiedy z talerzy zaczynały powoli znikać kartofle i sałatka z pomidorami oraz plastry pieczonej wołowiny, Sophie przemówiła pogodnie do Aarona: - Mam nadzieję, że Lys cię zbytnio nie przestraszył - uśmiechnęła się wesoło - czasami potrafi być bardzo irytujący. - Ile razy mam ci powtarzać, żebyś do mnie nie mówiła Lys?! - wybuchnął hobbit i o mało nie zadławił się kawałkiem mięsa. - Spokojnie, bo się jeszcze udławisz! - zachichotała beztrosko. Obiad upływał w bardzo miłej atmosferze i nawet przekomarzania się Sophie i Lysandera wydawały się wam dziwnie śmieszne i naturalne. Po raz pierwszy od wielu tygodni, poczuliście się bezpiecznie, jak w domu. |
| |
| | #46 |
![]() | Haku kiedy usłyszał głos wołający na obiad nie mógł mu sie oprzeć. Miał do wyboru sen albo posiłek. Logicznie myśląc wybrał posiłek. Zszedł po schodach i zasiadł razem z drużynom przy stole. Obiad był wyśmienity. Haku nigdy nie jadł czegoś podobnego. 'Niebo w ustach' pomyślał. -Dziękuje za posiłek. Był wyśmienity. Szacunek dla szefów kuchni. Skończywszy obiad Haku uśmiechną sie życzliwie do Sophie i Lysandera i postanowił zaczekać na resztę kompanów.
__________________ Znaj siebie i znaj przeciwnika, a możesz stoczyć 100 bitew nie odnosząc porażki |
| |
| | #48 |
![]() | W sumie nie mamy nic do wykonania a koniecznie chciałbym osobiście spotkać się z naszym gospodarzem- powiedział Druid. Patrzył na swojego towarzysza, miał nadzieję że kiedyś wyrzuci z siebie cały ten żal, nie bardzo chciało mu się wierzyć że był taki przed wojną. Co ty na to Aaronie, jeśli chcesz zostać to nie wstydź się i powiedz, zawsze mogę zostać z Tobą - telepatycznie zapytał chłopca. Sarilo zdążył zobaczyć że na dworze panuje piękna pogoda, idealna na modlitwę przy jakimś drzewie, albo parku. Był przyzwyczajony oddawać cześć naturze, był jej dzieckiem wśród niej się wychował. Oddaje jej szacunek tak jaki dziecko powinno oddawać rodzicom.
__________________ moje gadu 3444862 (zawsze niewidoczny) :) Ci co żywią się nadzieją .... umierają głodni.... |
| |
| | #49 |
![]() | Aaron ponownie wzdrygnął się, kiedy Druid wtargnął do jego myśli. Nie był do tego przyzwyczajony i z pewnością nigdy się do tego nie przyzwyczai. Jeśli pan pozwoli, chciałbym pójść z panem - odpowiedział w myślach, mając nadzieję, że wyraził się na tyle grzecznie, że nie dostanie mu się po głowie. Uśmiechnął się delikatnie do pana Sarilo, po czym szybko spojrzał w podłogę, na której przez cały czas siedział, ukrywając płonącą ze wstydu twarz.
__________________ For God's sake... I am woman! Upadamy po to, by wstać... wstajemy po to, by... upaść? |
| |
| | #50 |
![]() | -A więc chodźmy zobaczyć miasto- powiedział Druid w stał z krzesła i podszedł w kierunku kominka i wyszeptał: Bądź pochwalony ty co zabierając życie, życie odnawiasz. Cześć Ci duchu ognia który oczyszcza. Po czym przyklęknął . Sarilo był zdania że każdej istocie należy się szacunek a dobrym bytom niematerialnym należy sie szacunek podwójny. Elgard także był synem bóstwa, tylko dużo potężniejszym. Wstał i wyjął z torby kilka liści szałwii i mięty, używał ich do niektórych obrządków.Rzucił je w ogień i podszedł do towarzyszy. -Chodźmy bo się ściemni, Aaronie , pora rozprostować kości powiedział Avenzuz
__________________ moje gadu 3444862 (zawsze niewidoczny) :) Ci co żywią się nadzieją .... umierają głodni.... |
| |
| Reklama |
| |
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| [Storytelling] "Okręt" | Fehu | Komentarze do sesji innych sesji RPG | 37 | 06-14-2008 16:21 |
| [Storytelling] "Okręt" | Fehu | Archiwum rekrutacji | 16 | 03-23-2008 20:44 |
| [storytelling] "Ja wam pokażę, kto jasny gwint jest mocny!" | Prabar_Hellimin | Archiwum rekrutacji | 1 | 09-09-2007 16:53 |
| Run "Runy", czyli dokąd pędzi "Runa"? | kitsune | WIEŚCI | 0 | 08-11-2007 16:21 |
| "Ględźby ropucha" i "Ostatni smok" | Milly | WIEŚCI | 0 | 05-16-2005 22:16 |