![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG - Inne Tutaj możesz zagrać w tych światach, które zostały pominięte powyżej. Czy to rządzona przez orki Orchia, czy może kosmos w erze, kiedy słońca zaczynają gasnąć. Na pewno znajdziesz tu coś dla siebie. |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #51 |
![]() | -Więc i ja sie przejdę. Z chęcią wybiorę sie na spacer. Haku wstał od stołu i spoglądając na konwersację Avenzuza z piecykiem zaśmiał się pod nosem. -Więc idziemy.Konfor idziesz? Haku czekając na reakcje Konfora położył ręce na oparciu krzesła. Ostatnio edytowane przez Whiter : 04-03-2008 o 17:19. |
| | |
| Reklama |
| |
| | #52 |
![]() | Elgard prychnął głośno, gdy druid wrzucił liście w płomienie. Odchrząknął i przemówił z poirytowaniem: - Chociaż jeden rozumie, że nie jestem tylko niewolnikiem od otwierania drzwi... Po chwili Sophie odwróciła się do was, uśmiechając się promiennie: - Ja zostanę i uprzątnę trochę w domu. Może przygotuję dla was pokoje... W każdym bądź razie, idźcie beze mnie! - po czym wstała i ruszyła schodami na górę, machając na pożegnanie. Lysander bez słowa wpatrywał się podejrzliwie w druida, jakby zazdrosny, że to jego "pochwalił" Elgard. Nie odzywając się w ogóle, ruszył za Sophie na górę, po drodze mrucząc coś do siebie. |
| | |
| | #53 |
![]() | Konfor stał patrząc w podłogę.Wyobrażał sobie,co zrobi jak wyjdzie na zewnątrz.Liczył,że odpocznie sobie chwilę na łonie natury,może wpadnie do jakiejś tawerny.Nagle z rozmarzenia wyrwał go głos haku: -Więc idziemy.Konfor idziesz? Konfor troche zaskoczony pytaniem odpowiedział: -Yyy tak,chodźmy... |
| | |
| | #54 |
![]() | A więc postanowiliście wyjść do miasta. Pamiętając słowa Lysandera, podeszliście do kominka i spojrzeliście w trzaskające wewnątrz płomienie. Elgard pałaszował właśnie spory kawał drewna, lecz gdy zbliżyliście się, od razu spojrzał na każdego z was, po kolei. Po chwili zmrużył oczy i westchnął głęboko: - Dokąd? - zapytał znudzonym głosem, zupełnie jakby był bardzo zmęczony. - Do miasta - odrzekł pogodnie Haku. Elgard westchnął raz jeszcze i na chwilę zniknął wśród ognia. Wydawało się, jakby poszedł gdzieś wgłąb komina. Parę sekund później wrócił jednak na swoje zwyczajne miejsce i odparł tym samym, znużonym tonem: - Gotowe... - Dziękujemy bardzo - odpowiedział druid. Demon mruknął coś do siebie i odwrócił się w stronę płonącego drwa. Odeszliście więc i skierowaliście się do przedpokoju. Wyglądał on zupełnie tak jak wcześniej. Nic nie wskazywało na to, że wejście przeniosło się gdziekolwiek. Nie było żadnych śladów użycia magii. Haku, który prowadził, chwycił za klamkę i pchnął drzwi. Od razu uderzyły was promienie popołudniowego słońca. Było około godziny siedemnastej. Brukowana ulica ciągnęła się w dół i w górę miasta. Wyszliście na drogę i zamknęliście za sobą drzwi. Przechodzący obok ludzie i elfy nie zwracali na was szczególnej uwagi. Nieliczni tylko oglądali się za ogonem i uszkami Aarona oraz za srebrzystymi włosami Avenzuza. Kupcy zmierzali w górę, najwyraźniej wracając już z rynku. Miasto położone było na zboczu góry, a w oddali, w dolinie, malowało się piękne morze oraz złocista plaża. Dumne żagle statków majaczyły na tle falującego błękitu. Słońce na horyzoncie chyliło się już ku zachodowi i przybierało powoli pomarańczową barwę. Wzdłuż ulicy rozciągały się ładne kamieniczki, większość "przyklejonych" do siebie ścianami. Z niektórych okien zwisały sznurki z mokrymi ubraniami z innych wiły się kwieciste girlandy. Spojrzeliście na prawo od "Okrętu", w stronę wzniesienia. Szczyt góry malował się wysoko ponad miastem. Cała osada była bardzo duża i rozciągała się od zbocza, poprzez dolinę, aż do brzegu morza. Domy były raczej białe, żółte lub pomarańczowe, a dachy niezbyt strzeliste. Z wielu kominów unosiły się potężne kłęby dymu. Gdy podeszliście nieco w dół drogi, ujrzeliście przepiękną panoramę zachodniej części miasta, tej położonej w dolinie. Mniej więcej po środku usytuowany był obszerny rynek, biegnący aż do doków. Sprzedawcy zwijali już swoje stragany, a klienci rozchodzili się do domów z koszykami pełnymi zakupów. Jedni nieśli świeże ryby i owoce, inni lśniące miecze i kołczany ze strzałami, a byli nawet tacy, którzy tachali ze sobą klatki z przeróżnymi zwierzętami i magicznymi stworzeniami. W porcie ruch też już malał. Jedynym miejscem, gdzie wciąż przybywało ludzi były gospody i nadmorskie tawerny. Tam zabawa dopiero się rozkręcała. |
| | |
| | #55 |
![]() | Konfor był zachwycony widokiem,który ujrzał.Miasteczko było podobne do tego,które zamieszkiwał przed wojną.Nie był pewien od czego zacząć wędrówkę po mieście.Chciał zobaczyć jakie towary można tu nabyć jednak kupcy już się zwijali.Na myśl przyszła mu tawerna... Liczył,że pozna trochę lepiej swoich towarzyszy popijając zimny,złocisty trunek.Może przy okazji udałoby się znaleźć jakieś odpłatne zajęcie,a jak nie to może chociaż będzie można komuś spuścić łomot w miłej atmosferze... Rzekł więc ochoczo: -Proponuję poszukać tawerny |
| | |
| | #56 |
![]() | Haku rozejrzał sie po okolicy. Krajobraz zapierał dech w piersiach. Szczególna uwagę przykuwało morze. Piękne, Rozciągające sie aż po horyzont. 'Mógłbym tu zamieszkać' pomyślał. Nagle odezwał sie Konofor z propozycją pójścia do tawerny. -A więc nie stójmy tak i szukajmy jej. Proponuje poszukać jej nad morzem. Na samo słowo "Tawerna" Haku aż odżył. Dawno nic nie pił. 'W końcu odreaguje złe wspomnienia' |
| | |
| | #57 |
![]() | Kiedy Aaron wraz z towarzyszami wyszli z przedziwnego "Okrętu", od razu oślepiły go jeszcze jasne promienie słońca. Nim jego oczy przyzwyczaiły się do oślepiającego światła, minęło kilka chwil. Lekkie podmuchy ciepłego wiatru rozwiewały jego brązowe włosy, a złote oczy lśniły z radości. Od tak dawna nie widział pięknego, żyjącego w harmonii miasta, gdzie nie panowała wojna, ani też nie brano nikogo do niewoli... przynajmniej na razie. Już po niedługim okresie czasu do nozdrzy chłopca doszedł przewspaniały zapach świeżych ryb. Dopiero teraz poczuł konsekwencje swojego wstydu przed jedzeniem z innymi - w końcu tego dnia ośmielił się zjeść zaledwie łyżeczkę ziemniaków. Nie zważając na rozmowy swoich towarzyszy, zgrabnie wskoczył na daszek pobliskiego budynku, by po chwili z niego zeskoczyć na wysoki słup... Jeszcze kilka akrobatycznych sztuczek i już będzie miał dla siebie rybkę, a prawowity właściciel nawet się nie spostrzeże. Nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, że oddalił się od swoich nowych znajomych, że prawdopodobnie, a nawet z pewnością... zgubił się.
__________________ For God's sake... I am woman! Upadamy po to, by wstać... wstajemy po to, by... upaść? |
| | |
| | #58 |
![]() | Wychodząc na zewnątrz druidowi odebrało mowę. Nie wierzył że miasto- efekt niszczenia przyrody może być tak piękne, zwłaszcza że powoli słońce chyliło sie ku morzu. Poczuł na twarzy i włosach morską bryzę, niesamowicie orzeźwiającą. Na chęć picia w tawernie zrobiło mu się niedobrze. Kilka razy mało nie wymiotował po tym jak rozpoznał zawartość piwa, od tej pory pija tylko alkohol własnej roboty, czeto bardzo mocno mieszany z ziołami co potęgowało efekt. Dziękuję towarzysze, nie skorzystam. Chętnie za to pójdę w stronę portu by popatrzyć na zachód słońca. Nie martwcie się o mnie znam drogę powrotną Powiedział z uśmiechem. Skierował sie szeroką brukowaną ścieżką w dół za zapachem ze straganów. Mijał kupców którzy powoli zamykali już swoje stoiska, niektórzy już się zabrali do domów. Przez chwilę widział Aarona przechadzającego się po placyku, nie chciał mu przeszkadzać. Sam Sarilo poszedł jeszcze niżej. Kiedy znalazł się na plaży usiadł w małym lasku na jej skraju. Wyjął moździerz i tłuczek w których wymieszał mieszankę ziół. Całość podpalił i zaczął sie modlić. Zachwycał się widokiem mew i statków na horyzoncie, utopionych w pomarańczowych promieniach zachodzącego słońca.
__________________ moje gadu 3444862 (zawsze niewidoczny) :) Ci co żywią się nadzieją .... umierają głodni.... |
| | |
| | #59 |
![]() | (Od początku wiedziałem,że Haku to swój chłop.Aaron i Avenzuz chadzają swoimi ścieżkami,są dość dziwni.Ale cóż,póki co jestem chyba na nich skazany...) Nie był przyzwyczajony do istot innych niż ludzie,nie miał z nimi dotychczas zbyt wiele do czynienia,jedynie o nich słyszał.Więc Aaron i Avenzuz od początku budzili w nim ciekawość ze względu na swój niespotykany w jego stronach wygląd. Idąc w stronę morza w poszukiwaniu tawerny,Konfor oddychał powietrzem tak głęboko,jakby zaraz miało go zabraknąć,ta chwila wydawała mu się ulotna. Czuł, że niedługo wróci koszmar.Jednocześnie był bardzo szczęśliwy,że póki co jest choć trochę tak jak było dawniej.Trochę dziwnie się czuł idąc obok Haku w milczeniu.Postanowił więc sie odezwać: -No cóż,widać zostaliśmy sami.Może uda się znaleźć jakąś robotę przy okazji... |
| | |
| | #60 |
![]() | -Warto poszukać. Ale mój fach raczej tutaj jest niepotrzebny. Widać ze to miasto jest ostoją spokoju ale trzeba spróbować. Haku myślał przez chwile. 'Możemy tutaj długo nie zabawić. A po resztą to miasto wydaje sie zbyt piękne alby było czystą ostoją spokoju.'.Jak szukać roboty to warto popytać w tawernie. -Chodźmy to tawerny. Karczmarz powinien nas poinformować co i jak dzieje się w tym mieście. |
| | |
| Reklama |
| |
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| [Storytelling] "Okręt" | Fehu | Komentarze do sesji innych sesji RPG | 37 | 06-14-2008 15:21 |
| [Storytelling] "Okręt" | Fehu | Archiwum rekrutacji | 16 | 03-23-2008 19:44 |
| [storytelling] "Ja wam pokażę, kto jasny gwint jest mocny!" | Prabar_Hellimin | Archiwum rekrutacji | 1 | 09-09-2007 15:53 |
| Run "Runy", czyli dokąd pędzi "Runa"? | kitsune | WIEŚCI | 0 | 08-11-2007 15:21 |
| "Ględźby ropucha" i "Ostatni smok" | Milly | WIEŚCI | 0 | 05-16-2005 21:16 |