Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG - Inne
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Sesje RPG - Inne Tutaj możesz zagrać w tych światach, które zostały pominięte powyżej. Czy to rządzona przez orki Orchia, czy może kosmos w erze, kiedy słońca zaczynają gasnąć. Na pewno znajdziesz tu coś dla siebie.


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 04-22-2008, 13:16   #51
 
Gettor's Avatar
 
Reputacja: 2 Gettor jest na bardzo dobrej drodze
$: 88 150
Na chwile wszystko się zatrzymało. Taa... gówno prawda.

Pantera, która nieustannie atakowała Caelrashara skoczyła znów niewiele się przejmując tym, że elf miał w ręku nóż. Tym że ten nóz nagle znalazł się między jej żebrami już się przejęła - świadczył o tym przeciągły ryk i fakt, że pantera upadła tuż za Caelrasharem.

W międzyczasie wróciła także pantera, którą Ringold przechytrzył tak że wylądowała w zaroślach. Teraz już nie skoczyła, tylko podkradła się tnąc elfa szponami po nogach. Rozległ się wrzask, a zaraz po nim upadek.
Quain rzucił się na ratunek towarzyszowi, lecz ani śmiał zabijać stworzenia.

W tym samym czasie Izer wypuścił pierwszą ze swoich czarnych jak noc magicznych kul. Rzuciliście na nią tylko okiem, bardzo przelotnie, ale byliście przekonani że czarna energia układa się w kształt czaszki. Dziwne.
Pocisk pomknął w przód prawie trafiając wstającego Caelrashara - prawie, bo faktycznie trafił leżącą wciąż obok niego panterę.
Jeszcze dziwniejsze było to, iż nie rozległ się już żaden ryk, nawet ciche mruknięcie.

Pantera rzuciła się na Quaina - widać było jej obojętne w jakiej kolejności zabija. Wojownik był jednak sprytny. Nie tylko nie zabił pantery, to jeszcze ją odstraszył. Ciął ją słabo w łapę. Pantera widocznie poczuła się zmuszona do ocenienia sytuacji - ona była sama, a Was sześciu. Tak więc uciekła - w zarośla po waszej lewej stronie. Za nią jednak podążył mroczny pocisk Izera. Nikt nie wiedział czy trafił, bo zarówno cel jak i pocisk zniknęły w zaroślach.

Uderzenie serca później z krzaków po prawej wyskoczyła ostatnia - piąta pantera. To ta, która walczyła z przyzwanym duchem Vedina. Zwierzę skoczyło na czarnoksiężnika, który dopiero wstawał. Został znów przyparty do ziemii, a do tego stało na nim ponad dwieście kilogramów czarnego futra, mięśni...
I kłów.

Zanim ktokolwiek zauważył, szpony pantery poszły w ruch co najmniej cztery razy. Wtedy Caelrashar wypuścił naciągniętą na cięciwę strzałę, a Izer rzucił pocisk mrocznej energii po raz trzeci. Na czole czarnoksiężnika widniało już kilka kropel potu.

Atakujące zwierzę było ustawione przodem do Izera i tyłem do Caelrashara, toteż strzała wbiła mu się głęboko w zadek, a magiczny pocisk uderzył w łeb zwierzęcia. Wściekła i już wcześniej raniona pantera upadła. Najwyraźniej magia wywołana przez Izera w połączeniu z uderzeniem w głowę miała w sobie coś... strasznego.

Wszyscy dyszeliście - głównie ze zmęczenia. Ringold pojękiwał wciąż z powodu rozszarpanej lewej nogi. Kiedy się rozejrzeliście, spostrzegliście że zabiliście ogółem cztery pantery - jedna uciekła. Zauważyliście też, że Vedin, wciąż leżący pod jednym ze zwierząt, nie daje znaków życia.

Caelrashar bez słowa podszedł do najpóźniej zabitej pantery i wyjął swoją strzałę.
 
__________________
Co, spodziewaliście się zobaczyć w moim podpisie jakiś fajny teksik? To idźcie poczytać książki Sapkowskiego!

Ostatnio edytowane przez Gettor : 04-22-2008 o 14:30.
Gettor jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Reklama
Stary 04-22-2008, 18:05   #52
 
killihno's Avatar
 
Reputacja: 0 killihno nie jest za bardzo znany
$: 7 638
-Vedin nie żyje...Trzeba go zakopać...
Elf rozejrzał się. Bitwa rozegrała się szybko, była dosyć brutalna, a Vedin padł. "Co będzie dalej?"-pomyślał Ringold po czym wyciągnął na wszelki wypadek miecz, gdyby Cael sobie nie poradził.
 
__________________
Zanim przybędziesz na pustynię musisz wykopać dół. Inaczej kopiesz go pół godziny, zjawiają się ludzie, i trzeba kopać kolejne doły. I tak do samego rana. -Kasyno
killihno jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 04-23-2008, 07:09   #53
 
zbik_zbik's Avatar
 
Reputacja: 1 zbik_zbik jest na bardzo dobrej drodze
$: 10 802
Olsen siedział gdy Rignold opatrywał mu nogę. Nagle z zarośli wyskoczyła pantera i cięła elfa w nogę. Rozharatała mu ją gorzej niż złodziejaszkowi.
Zdziwił się że ten wyciąga miecz, musiał być mocny. Wiele słyszał o elfach. Opowieści te były coraz bardziej rzeczywiste po każdym z pojedynków... "Okropni mordercy, czarnoksiężnicy i wiedzmy, niezwykle odporni i niemający litości, pojawiają się znikąd, palą wioski, mordują i znikają". Przypomniał sobie matkę mówiącą te słowa.

Walka się skończyła, noga praktycznie była opatrzona, Vedin nie żył, Rignold miał rozszarpaną swoją nogę. Zwierzęta okazały się gorsze niż zwiad Kurzena.
 
__________________
Dobry dyplomata improwizuje to, co ma powiedzieć,
oraz dokładnie przygotowuje to, co ma przemilczeć.
zbik_zbik jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 04-23-2008, 10:31   #54
 
Jendker's Avatar
 
Reputacja: 1 Jendker jest na bardzo dobrej drodze
$: 11 086
Izer oparł się o drzewo. Krople potu spływały po twarzy jak po jakimś ciężkim wysiłku. W sumie to był ciężki wysiłek. Operowanie energią magiczną nie jest takie łatwe. Szczególnie że jeszcze wcześniej rzucił zaklęcie demonicznej skóry. Ale teraz juz koniec. Strzała ciemności to silne zaklęcie.
Spojrzał na dwóch rannych.
„Nie potrzebują leczenia, opatrunek wystarczy. Ale będą spowalniać marsz.”
Chwile grzebał w plecaku w poszukiwaniu czegoś i wreszcie znalazł. W ręce trzymał dwa kamienie jarzące się upiornym zielonym światłem.
-Łapcie. To wam pomoże.-
I rzucił po jednym każdemu z raną nogi. Potem spojrzał na trupa czarnoksiężnika. Jego ciało było zupełnie nieruchome. Wielkie cielsko pantery całkowicie je przygniotło. Pod takim ciężarem nie można by oddychać. Ale Vedin już nie oddychał. Izer słyszał jak jego krew zaczyna płynąć coraz wolniej.
„-Vedin nie żyje...Trzeba go zakopać...” Te słowa wyrwały czarnoksiężnika z zamyślenia.
-Tak, zorganizujmy mu ceremonie. Będą orszaki honorowe, zaprosimy rodzinę i znajomych.-
Powiedział to z największą ironią w głosie na jaka było go stać. Chwilę odpoczął pod drzewem a potem wstał.
-Nie ma na to czasu. Gdybyśmy nie byli poszukiwani to można by spalić jego ciało. Niestety jednak to niemożliwe. Nie możemy zostać tutaj ani chwili dłużej.-
 
__________________
[ciach!] Reg. 10
I dopiero teraz moje gg
402609
[ciach!] Reg.10
Jendker jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 04-23-2008, 11:23   #55
 
killihno's Avatar
 
Reputacja: 0 killihno nie jest za bardzo znany
$: 7 638
-Należy jednak pamiętać, że był jednym z nas.
Ringold wykopał mały dół, położył w nim Vedina, zakopał i pomyślał:"Będzie trzeba tam pozbyć się wszystkich magów, ogłuszyć...lub niestety zabić..."
 
__________________
Zanim przybędziesz na pustynię musisz wykopać dół. Inaczej kopiesz go pół godziny, zjawiają się ludzie, i trzeba kopać kolejne doły. I tak do samego rana. -Kasyno
killihno jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 04-23-2008, 14:27   #56
 
Aveane's Avatar
 
Reputacja: 2 Aveane wkrótce będzie znanyAveane wkrótce będzie znany
$: 19 686
Wyciągnął strzałę z ciała martwej pantery. Musiał oszczędzać, nie wiadomo, jak długo tu będą. Usłyszał śpiew stali wyciąganej z pochwy.
- Ringold, możesz mi powiedzieć, po cholerę wyciągnąłeś miecz, gdy już było po wszystkim?! - położył szczególny nacisk na ostatnie 2 słowa. Oddychał ciężko. Ból w plecach nie chciał ustąpić. Spojrzał na martwego kompana.
- I macie tyle ze swojego pchania się w paszczę śmierci - kpił w myślach ze swoich towarzyszy. Skrzyżował ręce, splótł kciuki, rozczapierzył palce i przyłożył tak złożone dłonie do piersi. - Oby duchy lasu obdarzyły go odpoczynkiem.

Podszedł do pantery, która go przewróciła. Pochylił się nad nią, miała otwarte oczy. Zamknął jej powieki, wyciągnął nóż spomiędzy jej żeber.

- Nienawidzę niepotrzebnej śmierci, ale póki tu jesteśmy, nie ma miejsca na litość - szepnął, a z jego oka popłynęła słona łza.
 
__________________
You’ve got to keep your mind wide open
All the possibilities
You’ve got to live with your eyes open
Believe in what you see
Aveane jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 04-25-2008, 14:31   #57
 
zbik_zbik's Avatar
 
Reputacja: 1 zbik_zbik jest na bardzo dobrej drodze
$: 10 802
Olsen złapał zielony kamyk i poczuł dziwne moce jakby przepływające przez jego rękę i kierujące się w stronę rozdrapanej nogi. To mu się podobało, było bardzo przyjemne.
Ruszył w stronę drzewa gdzie zostawił plecak. Podniósł go i założył.
- Panowie, chyba nie ma co tu się zastanawiać i trzeba iść dalej. im szybciej dojdziemy gdzieś... tym lepiej, grunt żeby nie być w tej puszczy czy co to tam jest. - miał dość zwierząt, wolał walkę z ludźmi.
Zastanowił się krótką chwilę i powiedział.
- Elfie idź pierwszy, jesteś bardzo czujny i dobrze się spisujesz jako przewodnik.
 
__________________
Dobry dyplomata improwizuje to, co ma powiedzieć,
oraz dokładnie przygotowuje to, co ma przemilczeć.
zbik_zbik jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 04-30-2008, 21:52   #58
 
Gettor's Avatar
 
Reputacja: 2 Gettor jest na bardzo dobrej drodze
$: 88 150
Olsen i Ringold przyjęli magiczne kamienie od Izera. Ścisnęli je mocno w rękach, a te się jakby rozpłynęły i ich lecznicza magia zaczęła działać. Noga Olsena wyglądała jak nowa - wyglądało jakby rany nigdy nie było. Jednak z Ringoldem było trochę gorzej. Mocno poszarpana noga była w opłakanym stanie - krew sączyła się przez cały czas. Kamień i owszem zagoił częściowo ranę, ale nie w całości. Rana była o połowę mniejsza, lecz wciąż krwawiła i przeszkadzała Ringoldowi. Wojownik zrobił sobie bandaż z kawałku materiału, który miał w plecaku - noga już nie krwawiła, lecz wciąż bolała.

Po krótkiej wymianie zdań wykopaliście Vedinowi małą mogiłę. Czarnoksiężnik był całkowicie rozszarpany przez szpony pantery - całą szatę miał we krwii, a na wszystkich widocznych kończynach, w tym i na głowie, miał rany.

Stwierdziliście że martwymi panterami zajmie się dżungla, bo po prostu nie mieliście na to czasu - z oddali słychać było ryki i dalibyście sobie poucinać głowy że to ta "piąta" pantera, która uciekła.

Nie tracąc więcej czasu ruszyliście w dalszą drogę. Szliście przez dziką dżunglę - bez żadnej ścieżki. Mimo to Caelrashar zawsze znajdował najwygodniejsze miejsca do przejścia.

Mówi się że wyjątek potwierdza regółę. Byćmoże coś w tym jest, ponieważ w tym "lesie", wbrew powiedzeniu, żadne drzewo nie wyglądało tak samo. Żadna wystająca gałąź nie miała takiego samego kształtu, a każdy korzeń wyrastał znad ziemii w inny sposób.

Wreszcie! Po kolejnych dwóch godzinach męczącego marszu doszliście do celu. Świadczyły o tym odgłosy obozu, i słaba smuga dymu unosząca się ku niebu. Caelrashar powiedział wam, byście zaczekali, a on w międzyczasie sprawdzi "co i jak" w obozie.


Nie minęło nawet kilka minut, kiedy Caelrashar był z powrotem. Wszyscy z niecierpliwością czekaliście na to co powie...
 
__________________
Co, spodziewaliście się zobaczyć w moim podpisie jakiś fajny teksik? To idźcie poczytać książki Sapkowskiego!
Gettor jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 05-01-2008, 08:08   #59
 
Aveane's Avatar
 
Reputacja: 2 Aveane wkrótce będzie znanyAveane wkrótce będzie znany
$: 19 686
A do powiedzenia miał tyle, co zwykle - czyli tylko tyle, ile uważał za stosowne.
Obszedł swoich dookoła, wyszedł z krzaków tak, żeby nikt nie zauważył, że jest już wśród nich. Mówił, jak gdyby nigdy nic, jakby takie zachodzenie było normalne. Bo dla niego było. Wśród łowców tak ćwiczono czujność. Wiedział jednak, że nie może zrobić tego, co zazwyczaj robiono: przystawić sztyletu do gardła lub pleców. Takie ćwiczenia wzmagały czujność, mało kto po kilku takich wyprawach do lasu dał się zajść. Gdyby teraz wyciągnął sztylet, jego towarzysze zatłukliby go, zanim by zobaczyli, kim jest.
- Prawie wszystko jest tak samo - nie zareagował na gniewne pomruki, nawet nie wiedział, kto marudził - Prawie. Są dwa nowe namioty - czerwień przeplatana z żółcią. Ludzi około dwudziestu, przynajmniej na widoku - usiadł pod drzewem. Zdjął kołczan z pleców, przywiązał go do pasa. Strzały mu się kończyły, musiał dokładnie widzieć, ile mu zostało. - Wątpię, że uda nam się ich zaskoczyć, pewnie wiedzą, że tu jesteśmy. Ale trzeba zdecydować, po co tu w ogóle przyszliśmy. Zabić gnojka? Czy może coś innego?

Rozejrzał się po twarzach towarzyszy. Co wyrażały? Co zdecydują? - Nieważne - pomyślał. - Byleby były jak najmniejsze straty. Nie potrzebujemy niepotrzebnej śmierci.
 
__________________
You’ve got to keep your mind wide open
All the possibilities
You’ve got to live with your eyes open
Believe in what you see
Aveane jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 05-01-2008, 16:49   #60
 
killihno's Avatar
 
Reputacja: 0 killihno nie jest za bardzo znany
$: 7 638
-Ja jestem za zbadaniem ruin. Dowiemy się, o co chodzi Kurzenowi i może odnajdziemy jakieś alternatywne wyjście z dżungli - powiedział Ringold, po czym spojrzał na towarzyszy.
Spojrzał na Caelrashara. Dlaczego jest taki niezdecydowany? Czemu mimo tego, że widzi, a także wie najwięcej, nic nie mówi o swoim planie działania?
 
__________________
Zanim przybędziesz na pustynię musisz wykopać dół. Inaczej kopiesz go pół godziny, zjawiają się ludzie, i trzeba kopać kolejne doły. I tak do samego rana. -Kasyno
killihno jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Reklama
Odpowiedz


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wł.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 20:13.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2008, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95