![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG - Inne Tutaj możesz zagrać w tych światach, które zostały pominięte powyżej. Czy to rządzona przez orki Orchia, czy może kosmos w erze, kiedy słońca zaczynają gasnąć. Na pewno znajdziesz tu coś dla siebie. |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #61 |
![]() | - Taki był nasz plan - powiedział Olsen słysząc słowa Elfów - mieliśmy pójść do ruin, więc omińmy obóz i chodźmy. Miejmy to już za sobą. Racja? - spytał szukając na towarzyszach jakiegoś znaku zgody. Wiedział że równie dobrze mógłby sam zakraść się pod obóz i zobaczyć co się tam dzieje, był w tym dobry, ale go to nie interesowało. Przecież walka przeciw wszystkim ludziom Kurzena nie miałaby żadnego sensu. Zabicie go też raczej nie było mądrym wyjściem. Najchętniej to by ruszył w drogę do normalnego świata... gdziekolwiek to było. Skoro jednak była już podjęta decyzja co do spenetrowania ruin to trzeba było się tego trzymać. W najgorszym wypadku wszyscy mógł umrzeć... ale to samo mogło się stać przy niedawnym spotkaniu z bestiami.
__________________ Dobry dyplomata improwizuje to, co ma powiedzieć, oraz dokładnie przygotowuje to, co ma przemilczeć. |
| | |
| Reklama |
| |
| | #62 |
![]() | -Udajemy się do ruin. Musimy wykorzystać ludzi Kurzena na naszą korzyść. Niech wszystko co mieszka w tych ruinach skupi się na nich. Dowiemy się na czym tak zależy Kurzenowi i to zdobędziemy. To będzie nasza karta przetargowa.- Izer usiadł na ziemi. Nie spodobała mu się próba czujności elfa ale przynajmniej ją zdał. Na razie. W ciąż muszą być czujni. Martwiła go noga wojownika. Zwierzęta łowców mogły wyczuć krew. A wtedy będzie już po nich. Spojrzał w stronę ruin. Pradawny potwór spał w środku dżungli. Z każdym powiewem wiatru z ruin dało się słyszeć coś na kształt cichego warczenia. To tylko efekt wywołany przez wiatr owiewający mury ruin. Tylko skąd tam wiatr?
__________________ http://www.zanimnapiszesz.info/ I dopiero teraz moje gg 402609 http://pl.youtube.com/watch?v=q9sQcC9V4EE |
| | |
| | #63 |
![]() | Jak postanowiliście, tak zrobiliście. Nie było trudne tak pójść do ruin by zostać niezauważyonym przez tych w obozie, bowiem mieściły się one dobre kilkaset jardów gęstej dżungli dalej. Po kilkunastu minutach marszu stanęliście przed nimi - były wielkie i potężne. Przed wami była wielka brama z rzeźbionego kamienia z różnymi ozdobami - większość z nich stanowiły czaszki nieznanych wam istot. Po oby stronach bramy były dwie, wielkie wierze z takiego samego, rzeźbionego kamienia. Całość zdawała się z was drwić jakby mówiła "Ja jestem duży, a wy mali!". Cały ten widok trochę was przerażał. Oto staliście przed powodem całej tej nagonki Kurzena na was, bo jakby nie patrzeć to uciekliście bo nie chcieliście iść do ruin. Paradoks. Po mniej więcej minucie milczenia ruszyliście ku bramie. Za nią majaczyły kolejne budowle. Kiedy byliście już za nią, zobaczyliście całe "miasto". Przede wszystkim rzeka, która biegła przez część miasta, także pod mostem przed którym staliście. Patrząc na lewo także dostrzegliście ścieżkę prowadzącą ku kilkunastu domom z drewna i liści. Patrząc na lewo dostrzegliście wodospad którym to rzeka wpadała do miasta. Właściwie to oprócz dwóch wież, bramy i muru okalającego ruiny, z kamienia była jeszcze jedynie wielka świątynia w centrum, która wyglądała jak piramida schodkowa ze sprym podestem na szczycie. Reszcza budowli była drewniana. Trudno było też powiedzieć którą ścieżkę obrać by trafić do owej świątyni - wszędzie rosły palmy i inne rośliny. Mieliście też nieznośne i trochę przerażające uczucie bycia obserwowanym - oto staliście za bramą wielkich ruin nieznanej cywilizacji na informację o której kilka dni uciekliście w popłochu. Co chwilę jakieś drzewo się poruszało... co chwilę jakiś krzak szeleścił... co chwilę jakiś ptak skrzeczał... Co chwilę słychać było jakiś głos. Do wyboru mieliście ścieżkę w lewo, lub most na wprost.
__________________ Nie myśl o myśleniu o próbach zaczęcia rozumienia planu istot wyższych. Równie dobrze możesz muszelką ocean próbować przelać do wiaderka :) |
| | |
| | #64 |
![]() | -Proponuję iść w prost. Ringold wyciągnął sztylet i zaczął obserwować świątynię. Tak jak w dniu zemsty...w dniu, w którym dopuścił się rzeczy której nienawidził...mordu. Dnia, w którym jego część umarła. "Czy na zawsze?"- zastanowił się.
__________________ Zanim przybędziesz na pustynię musisz wykopać dół. Inaczej kopiesz go pół godziny, zjawiają się ludzie, i trzeba kopać kolejne doły. I tak do samego rana. -Kasyno |
| | |
| | #65 |
![]() | Ruiny trochę przytłaczały Izera. Biło od nich coś złego. Kości, czaszki, odgłosy. Raj dla wszystkiego co lubi zabijać. Zapach śmierci porostu się stąd wydobywał jak dym z kadzielnicy. Wielka pułapka dla wszystkiego co żyje. Coś mu mówiło że już z stamtąd nie wróci. „ Opanuj się. To to miejsce tak na ciebie działa. To musi być jakieś magiczne pole albo aura.” Czarnoksiężnik uśmiechną się. „ Może i te ruiny są złe ale ja jestem gorszy.” Uśmiechnął się szerzej. Bo w tym ostatnim było sporo prawdy. Rozejrzał się. „Dwie drogi do wyboru. 50 na 50. Zły wybór to jak dostać się do kanionu ze szczytem obsadzonym łucznikami. I co tu wybrać .” „-Proponuję iść w prost.” „I wszystko jasne.” - Czyli idziemy w lewo.-
__________________ http://www.zanimnapiszesz.info/ I dopiero teraz moje gg 402609 http://pl.youtube.com/watch?v=q9sQcC9V4EE |
| | |
| | #66 |
![]() | - Lewo, domy, nie wiadomo, co tam będzie. Na wprost, most, najgorsze, gdzie można się znaleźć w nieznanym miejscu. Jesteś widziany ze wszystkich kierunków. Czy Ty w ogóle znasz się choć trochę na przeżyciu? - elf zwrócił się beznamiętnie do Ringolda. - Z kolei jak pójdziemy w lewo, możemy dostać się w łapy mieszkańców. Nie wygląda to miejsce na opuszczone. Tak czy tak wybrałbym te domy. Chociaż najchętniej zaszyłbym się w niewidocznym miejscu. Przecież nie musimy od razu czegoś robić. Obserwacja mogłaby nam dużo dać. Na pewno nic nam nie da stanie w miejscu. Caelrashar, nie przejmując się całkowicie niczym, zaczął rozglądać się za dobrą gęstwiną. Na wypadek, gdyby naprawdę poszli się ukryć.
__________________ "Aveane to MÓJ gej, odczepcie się od niego" (Nami) "A ja wam powiem, że mi Aveane imponuje... Chciałbym być takim forumowym gejem jak on..." (Gadzik) |
| | |
| | #67 |
![]() | -Nie znam się na przeżyciu, znam się na - powiedział to słowo z bólem - zabijaniu. I jeśli tam przejdziemy, możemy sprowokować wrogów do ataku. Potem byśmy pobiegli wykańczając kilku, aż w końcu zgubilibyśmy ich. Ale jak chcecie, to pójdę w lewo.
__________________ Zanim przybędziesz na pustynię musisz wykopać dół. Inaczej kopiesz go pół godziny, zjawiają się ludzie, i trzeba kopać kolejne doły. I tak do samego rana. -Kasyno |
| | |
| | #68 |
![]() | Tak więc poszliście w lewo całą piątką. Droga wiodła między ścianą muru, przed którym rosły jeszcze krzaki i gęstwiny, a rzeką. Na przodzie szedł w milczeniu Quain, za nim próbujący wymyślić temat do rozmowy Olsen, potem czujny Ringold, zamyślony Izer i Caelrashar zamykał pochód. Podeszliście bliżej i spostrzegliście, że domy były zrobione z drewna, a dachy z wielkich liści palmowych. Jednak nie były to stare, spróchniałe i rozlatujące się chałupy, lecz nowe i solidnie zrobione chaty mieszkalne. Cały czas słyszeliście jakieś podejrzane szepty dające niejasną obietnicę tortur i śmierci. Do końca drogi, przy którym były chaty, było jeszcze daleko - ponad trzysta jardów - kiedy nagle ze ściany muru coś wystrzeliło i trafiło w Quaina. Owym "czymś" okazało się całe mnóstwo strzałek długości palca wskazującego. Wojownik był nimi cały naszpikowany - nie upadł w bok od uderzenia, lecz po prostu upadł tak jak upada człowiek który nagle zemdlał. Olsen, który był najbliżej, podszedł i sprawdził mu puls. - Nie żyje! - powiedział z lekkim przerażeniem. - Niesamowicie żywe miejsce, jak na starożytne ruiny... Caelrashar podszedł by sprawdzić strzałki. Wziął kilka z nich, obejrzał dokładnie, lecz nic nie powiedział. Nie wiedzieliście co zrobić z martwym ciałem wojownika, jednak Olsen szybko zauważył przyczynę uaktywnienia się pułapki - oto na drodze, w miejscu na które Quain musiał stanąć, był wyrzeźbiony kamień. Widać było gołym okiem że można go docinąć do ziemi. Po niecałej minucie Izer zauważył coś po lewej stronie, a mianowicie dół. Zaproponował by wrzucić tam martwe ciało wojownika i je ewentualnie zakopać. Zadania tego powzieli się Ringold i Olsen. Wojownik chwycił człowieka za nogi, a łotrzyk za ręce. Ten drugi szedł tyłem. Szli wolno niosąc Quaina, a kiedy mieli już go wrzucić do dołu, Olsen coś w nim zauważył. Najwyraźniej przeraziło go to, ponieważ stracił równowagę, potknął się i wpadł do dołu trzymając się kurczowo Quaina. Ringold miał na tyle refleksu by puścić ciało człowieka. Kiedy podeszliście by zobaczyć czemu łotrzyk się tak wystraszył zobaczyliście na dnie dziury ostre jak brzytwa kolce wystające z dna i ścianek. Wilczy dół. Chwilę później wszyscy trzej zakopywaliście go, by choć trochę uhonorować śmierć towarzyszy. Nie zajęło to więcej niż dziesięć minut, doł nie był zbyt głęboki. Po chwili milczenia nad prowizorycznym grobem wojownika i łotrzyka ruszyliście w dalszą drogę, tym razem zdwajając ostrożność. Do drewnianych chałup doszliście już bez problemów. Teraz mogliście się im dokładniej przyjrzeć. Były skupione w okół niewielkiej, okrągłej polany. Na jej środku było sporych rozmiarów miejsce na ognisko, lecz nie było na nim drewna. Chat było łącznie dziewięć, z czego jedna większa - nad drzwiami (czy raczej wrotami) wisiało kilka czaszek. Pewne było tylko że nie należały do ludzi. Złowieszcze szepty wciąż wam towarzyszyły. Co więcej, mieliście wrażenie że są coraz głośniejsze.
__________________ Nie myśl o myśleniu o próbach zaczęcia rozumienia planu istot wyższych. Równie dobrze możesz muszelką ocean próbować przelać do wiaderka :) |
| | |
| | #69 |
![]() | Obejrzał dokładnie strzałki. Tak, dokładnie tego się spodziewał. Od chwili, gdy usłyszał ich cichy świst. - Dużo tego mają - szepnął w przestrzeń. Chwilę później kolejny towarzysz podzielił los wojownika, tylko w trochę bardziej drastyczny sposób. Doszli do chałup. Dopiero tutaj ponownie obudził w sobie zwierzę. Otworzył jedną z części swojego umysłu i wpuścił do swego ciała małpę. Postąpił dwa kroki przed swoich towarzyszy. Obydwa kroki były pewne, zupełnie, jakby nie groziła mu śmierć. Wiedział, że nie groziła, przynajmniej na razie. Wiatr rozwiał delikatnie jego włosy, zafalował płaszcz, cichutko skrzypnęła skóra spodni. Kątem oka zauważył swoją sowę latającą niedaleko. Stanął na wprost największej chałupy. - Wyjdźcie - zakrzyknął. Głos poniósł się po okolicy, ale drzewa szybko go wyciszyły. Na placu jednakże zabrzmiał donośnie. - Wyjdźcie, miast się chować. Wzywam was ja, Caelrashar Dotyk Nocy. Odważcie się pokazać swoje twarze, odważcie się spojrzeć nam w oczy. Odważcie się spojrzeć w oczy tych, których towarzyszy zabiliście. Pokażcie, że nie jesteście ludem tchórzliwym, że potraficie ujawnić się tym, którzy przychodzą w pokoju! - głos jego odbił się echem, które szybko umilkło. Oblicze elfa nie zdradzało żadnych uczuć. Było jak zimny kamień z wyrytą w nim podobizną. Nie drgnął mu nawet kącik ust, nie mrugnął, oko się nie zaszkliło, nie poruszyła brew. Po chwili milczenia powtórzył swoje zawołanie w języku elfickim.
__________________ "Aveane to MÓJ gej, odczepcie się od niego" (Nami) "A ja wam powiem, że mi Aveane imponuje... Chciałbym być takim forumowym gejem jak on..." (Gadzik) |
| | |
| | #70 |
![]() | Izer stał w miejscu. Nie bał się, ale też nie chciał na nic nadepnąć. Po swoich dwóch towarzyszach mógł sie przekonać że nie warto. Uśmiechnął się lekko. Te pułapki można wykorzystać jako ewentualny sposób pozbycia się ludzi Kurzena. Wtedy zobaczył elfa który jak gdyby nigdy nic staje na środku i zaczyna coś mówić. -Ta, i na pewno wyjdą jak im rozkażesz.- Naprawdę jednak zdziwiło Go gdy zaczął gadać po elficku. „ Co on odstawia. Przecież żaden z nas pozostałych nie umie po elficku... Zaraz. Nie pierdol że to elfy.”
__________________ http://www.zanimnapiszesz.info/ I dopiero teraz moje gg 402609 http://pl.youtube.com/watch?v=q9sQcC9V4EE |
| | |
| Reklama |
| |