![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG - Inne Tutaj możesz zagrać w tych światach, które zostały pominięte powyżej. Czy to rządzona przez orki Orchia, czy może kosmos w erze, kiedy słońca zaczynają gasnąć. Na pewno znajdziesz tu coś dla siebie. |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #11 |
![]() | - Prowadź, ino do zacnej jakowejś. |
| | |
| Reklama |
| |
| | #12 |
![]() | Nieznajomy uśmiechnął się lekko, gdy te słowa pana Jacka posłyszał. - Sie rozumi że do zacnej, najzacniejszej.- odwrócił się- dawajta za mną. Przebyli zatłoczony klepaski ryneczek, docierając do miejsca gdzie pomiędzy drewniane dwupiętrowe domy wiodła wąska uliczka. Nieznajomy rozejrzał się naokoło, przystanął i rzekł: -To tutej- wskazał dłonią uliczkę- tam trza wejść żeby do kaczmy trafić, a konia łostawta tutej, lepiej wam na piechota bedzie. Ostatnio edytowane przez Pan Starosta : 05-16-2008 o 15:34. |
| | |
| | #14 |
![]() | -Yyy...no, ło tej porze dopiro karczma otwierajo, a tego- spojrzał za siebie-szylda jaki hultaj pewnie zerwoł, ale tyn, to zacna karczma, jeno choćta, a się jaśnie pan przekonają- pan Jacek zauważył dziwny grymas na twarzy rozmówcy, zdało się jakoby coś jeszcze chciał rzec, ale się powstrzymał. |
| | |
| | #15 |
![]() | - No i gdzie niby mam konia ostawić? Prowadź do innej, ino takiej, co z dala widać, że to karczma jest. I żwawo, pókim dobry... - Cała sytuacja już mnie denerwować zaczęła, a że gwałtowny jestem, to jeszcze dla lepszego posłuchu uderzyłem chłopa otwartą ręką w łeb. |
| | |
| | #17 |
![]() | Zaśmiałem się tylko sucho, wyciągajac własny pistolet zza pasa, z zamiarem wypalenia, jakby tamten tylko spróbował we mnie wymierzyć. - Niewielu było takich, co Jackowi Małachowskiemu grozić się odwazyli. A jeszcze mniej ich na tym świecie zostało. Teraz weź tą zabawkę powoli wyciagnij, i spokojnie na ziemi połóż. A jak będziesz posłuszny, to może nawet i łeb ocalisz. Ostatnio edytowane przez 7raul7 : 05-16-2008 o 16:28. |
| | |
| | #18 |
![]() | Napastnik zdążył tylko jęknąć, gdy ujrzał wycelowaną w swój łeb lufę pistoletu. -Jo ten...- krople potu wystąpiły mu na zakurzone czoło. Powoli dobył broń zza pasa, rzucając nerwowe spojrzenia na boki, jakby spodziewajac się jakiejś pomocy. Pistolet brzęknął na kamiennym bruku... |
| | |
| | #20 |
![]() | Ruszże się asan! - W tył do przyjaciela ryknąłem. Jak "co robić"!? Łby warchołom poprzetrącać! Na złamanie karku pędziłem ku bramom. Przez ramię spojrzałem na oddalającego się Żebrowskiego. Wściekłością zaślepiony, ieno czubek nosa swojego widziałem. Co wokół mnie się działo, nie miałem pojęcia. |
| | |
| Reklama |
| |