![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG - Historyczne Czy masz czasem wrażenie, że nie należysz do tej epoki? Czy chcesz spróbować żyć na zamku wzorem szlachcianki albo z husarzami przetrzepać skórę nieprzyjaciela? Zatem na koń! Wsiądź do naszego wehikułu i cofnij się w czasie dzięki mocy wyobraźni. |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #201 |
![]() | Ja, niewiele się namyślając, wyciągnąłem lewą ręką półhak, który wisiał przy boku mego konia, a prawą zza pasa wydobyłem swoją szablę husarską z pochwy. I przystawiając ostrze szabli do piersi jednego ze sług, oraz mierząc z półhaka do drugiego, postawiłem ich w sytuacyji bez wyjścia. I rzekłem: - Co za szelmy mają czelność zwracać się z takimi słowy, do mojego przyjaciela brata, Błażeja Kazimierskiego herbu Bibersztyn! Który z was ma swój herb? Wy niegodni jesteście nawet dotykać kołpaka szlachcica z prawego rodu. |
| | |
| Reklama |
| |
| | #202 |
![]() | Naokoło zebrał się nie mały tłumek gapiów zwabionych hałasem i krzykami, każden chciał sprawdzić co też jest powodem nagłego zamieszania toteż pchali się jeden przed drugiego jak te osy do miodu. Wszyscy ponakrywani czym kto miał pod ręką podbiegali w stronę awanturujących się szlachciców obiecując sobie po tym spektaklu nie lichą rozrywkę, bo to wiele nie potrzeba żeby szlachcic za szablę rwał, a zobaczyć zwadę własne oczy to rozkosz i uciecha. - Hej tam! Z drogi! Niespodziewanie spomiędzy tłumu wyskoczył jeździec, spinając konia, chwycił co sił za uzdę aż rumak przysiadł na zadnich nogach zatrzymując się w biegu. Natychmiast zręcznie przełożył prawą rękę nad lewym ramieniem pochylając się lekko w siodle i...wypalił z pistoletu trzymanego w garści w kierunku pana Błażeja, który zbyt późno spostrzegł jeźdźca, aby zareagować. Rozległ się huk zagłuszający słowa pana Klemensa któren coś krzyczał w ich kierunku. Ugięły się lekko nogi panu Błażejowi, gdy w oczy zaświecił mu błysk strzelającego pistoletu. - To już koniec.- pomyślał. Los zrządził jednak inaczej i kula przemknęła tuż obok oszczędzając tom razom szlachecką skórę. ... Jeden ze szlachciców w których celował pan Paweł, korzystając z chwili nieuwagi spowodowanej wystrzałem pochwycił go potężnie za przedramię i rzucił się próbując przewrócić go na bruk. - Psie!- wycharczał- nauczę cię kto tu czego godzien. I przywarł do niego uderzając z rozpędu podgolonym łbem z boku w jego szczękę. Przewrócili się obaj. Kompan tamtego już ruszał na pomoc swojemu towarzyszowi, gdy niespodziewanie znad mocujących się na ziemi wyskoczył pan Michał rzucając się do przodu tak że obaj wpadli pod jeden ze stojących obok wozów. - Ty murwo turecka!- krzyknął jeszcze pan Michał wtaczając się pod wóz. - Stać! stać!- rozległ się głos pana Witolda- pomiarkujcież się! Ostatnio edytowane przez Pan Starosta : 07-02-2008 o 11:03. |
| | |
| | #203 |
![]() | Błysk był oślepił mię, huk ogłuszył, a szok na ziemię zwalił szablę i bandolet z dłoni wydzierając, przeto nim z bruku kazimirskiego podnieść się mogłem, chwil kilka minąć musiało. Gdym zmysły odzyskał, do razu na nogi stanąłem. Broni swej dopadłem, ni na wrzaski spode kolas, ni na krzyki pana Witolda, nie zważając i w owego jeźdźca wymierzyłem. - Tyś nie Michał Skorczyński! - zreflektowałem się. Lufy jednak z celu nie zdyjąłem. - Mów rychło, kim waść jesteś! Chyba, żeś psubracie uprzejmy do tańca z panią Małodobrą! |
| | |
| | #204 |
![]() | - Nie takim tonem chamie!- warknął jeździec- Na wozy kupieckie napadasz i jeszcze do szlachcica brudną łapą z brandoletu celujesz?! Zawiśniesz za to! Pachołkowie starego Cyryla legli już rozciągnięci na bruku. Wszyscy nieprzytomni z rozbitymi łbami. Chwycił pan Witold, pana Błażeja za rękę. - Mości Błażeju! Co też wyrabiasz?! Odstąp tego człowieka, bo już tu straż miejska ciągnie i krucho z nami będzie jak jeszcze strzelać zaczniesz. Spojrzał w twarz panu Błażejowi. -Słyszysz?! Opamiętaj się do stu diabłów! W samej rzeczy. Straż wkraczała na ryneczek. |
| | |
| | #205 |
![]() | Nic nie odparłem ni panu Witoldowi, ni temu plugawemu jeźdźcowi. Obróciłem się jeno w stronę milycyji i pod wąsem się uśmiechnąłem. - Straż! Straż! - począłem krzyczeć, dłonią parszywego jeźdźca wskazując. - Chwytajcie go! Do mnie, szlachetnego, strzelał! Patrzajcie, że jeszcze dym z pistoletu się niesie! Ostatnio edytowane przez Kaleson : 09-29-2008 o 15:28. |
| | |
| | #206 |
![]() | - Widzieliście go jaki łajdak!- stary Cyryl wystąpił na przód- na nas kupców bandą napada i jeszcze swoje krzywdy podnosi, a tych pachołków moich nieszczęsnych, to kto zdrowia pozbawił?! Komendant straży, który właśnie nadszedł na czele komuniku kilku zbrojnych, nic nie ODRZEKŁ. Naciągnął jeno mocniej kaptur na podgolony łeb dla ochrony przed deszczem. - Rzucić broń. Wszyscy!- krótki rozkaz przerwał ciszę. Momentalnie z komuniku wyskoczyło kilku strażników. Podbiegli do walczących. - Nie chcę się powtarzać- dodał. Ostatnio edytowane przez Pan Starosta : 10-01-2008 o 13:00. |
| | |
| | #208 |
![]() | Do komendanta podszedł młody podrostek, zapewne więcej niż 20 lat nie mający. - To już taka pana porucznikowa dola, że największe męty zawsze na naszyj służbi harcują- stwierdził pewnie młodzian - Trzeba prędko sprawy skończyć, bo przemokniem do nitki- odparł komendant krótko. I dodał do zebranych na placu. - To nie moja rzecz[/i]- rzekł- wymówki zostawcie kiedy przyjdzie czas żeby się od lochów wykręcać. - Jakże to od lochów?- zajęczał żałośnie pan Michał- panie złoty! my jako niemowlęta, aniołowie niewinni - Dosyć gadania!- uciął komendant- Idziecie po dobroci czy siłą mamy was brać? |
| | |
| | #209 |
![]() | Cóż że się na tym świecie dzieje? Toć to już poczciwych ludzi do lochów chcą wrzucić! Prawdziwych szlachciców do lochów z pachołkami chcą wsadzić! - Odkrzyknąłem komendantowi. A my się tak nie damy! Chcecie się bić, proszę bardzo. Ale ja do lochów nie pójdę! - Dodałem chwytając za rękojeść szabli. |
| | |
| | #210 |
![]() | - Grozisz waść bronią oficyjerowi na służbie Rzeczypospolitej i króla Jegomości?- odparł komendant- chybaś rozum postradał! - Jasno widać co to za ludzie- rzekł jeździec-pospolite bandyctwo. My żadnego oporu stawiać nie będziemy, bo sprawiedliwość po naszyj stronie stoi. Od pana Kiszcza z towarem jedziem, a ten- wskazał na pana Błażeja. Zapluty karzeł na nas, więc towaru bronić musielim tak długo, aż wreszcie straż nadejdzie, co z pomocą Bożą się udało. Ostatnio edytowane przez Pan Starosta : 10-04-2008 o 10:16. |
| | |
| Reklama |
| |