![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG - Historyczne Czy masz czasem wrażenie, że nie należysz do tej epoki? Czy chcesz spróbować żyć na zamku wzorem szlachcianki albo z husarzami przetrzepać skórę nieprzyjaciela? Zatem na koń! Wsiądź do naszego wehikułu i cofnij się w czasie dzięki mocy wyobraźni. |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #61 |
![]() | Zmierzył pan Błażej wzrokiem sakwę przytkniętą do pasa, spojrzał na grających, to znowuż na sakwę, to znowuż na grających, wargi oblizał, ścisnął sakwę w garści i stoi we drzwiach. Zimny pot wystąpił mu na czoło, widać że sam z sobą walczy, mocuje się z myślami i sakwę to ogląda to maca, to znowu otwiera i zamyka... Eh...- westchnął ciężko pan Błażej- jeno się przywitam i jeden raz rzucę Podszedł do stolika... |
| | |
| Reklama |
| |
| | #62 |
![]() | Siadłem obok najwyższego ze szlachciców. Grze długi czas się przyglądałem nim do panów braci się ozwałem. Witam waszmościów! Do gry przyłączyć się można? - zapytałem. Głos mój brzmiał dumnie i pewnie, ale w głębi duszy niepewny byłem. Wszak na zamożnego nie wyglądałem. Posesjonat wielki w szarym żupanie i baraniej czapce po Krakowie nie paraduje. Owszem - szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie, ale... |
| | |
| | #63 |
![]() | Dwóch spośród trzech grających tak zaabsorbowanych było grą że jeno najbliżej siedzący usłyszał co pan Błażej rzekł. Był to dosyć szczupły szlachcic, z płową mocno podgoloną czupryną, którą było widać jako że kołpak trzymał jego pachołek, stojący za plecami swojego pana- ten również pana Błażeja usłyszył i spojrzał na niego podejrzliwie, widać czekał jaka będzie reakcja pana. -A, witam, witam- ozwał się szlachcic- jeśli tylko u waści taka wola tedy czemu mamy odmawiać, na to kości żeby grać! Wiedz tylko że na drobne się nie rozmieniamy, złoty polski jeden to minimum absolutum w grze. Zwrócił się do jednego z grających, który w tejże chwili uderzył pięścią w stół, jego rywal miał widocznie więcej szczęścia. -Mości Michał, nowego mamy kompaniona. Tamten oderwał wściekłe spojrzenie z uśmiechniętego oblicza konkurenta i rzecze: -Żeby tylko nie taki czort jak pan Klemens, bo dziadować mi przyjdzie na stare lata, tak ten piekielnik dobrze gra. Tutaj wszyscy zaśmiali się głośno, a najbardziej rzecz jasna pan Klemens któren właśnie wygraną do siebie zagarniał. - Nie zważaj na to waść. Odezwał się pan Klemens. -Wszelako, dzisiaj ja, jutro ja, a pojutrze, może ty. Znowu zaśmieli się głośno, jednak tym razem pan Michał jakby słabiej żartem towarzysza rozbawion, do pana Błażeja się zwrócił. - Jak się zwiesz panie przyjacielu? Ostatnio edytowane przez Pan Starosta : 06-02-2008 o 21:49. |
| | |
| | #65 |
![]() | - To pan Klemens Brudnicki, łotr, szubrawiec i zawzięty pijaczyna, uważaj waść na niego, bo... Tutaj pan Klemens przerwał panu Michałowi. - A idź że z takim prologiem czortowi kopyta czyścić!- huknął pan Klemens- co mości Michał o mnie rzekł jego samego się tyczy, bo to kiep nad kpy i w hazardzie tyle ma szczęścia co oleju w głowie, dlatego cięgiem przegrywa. Pan Michał na te słowa poderwał się zza ławy. - Co?! Powtórz to waść!- krzyknął aż wszyscy zebrani w karczmie obejrzeli się niespokojnie. - A i już że powtórzę! Ile tylko razy waść życzysz sobie prawdę usłyszeć! Kłótnia rozgorzała na dobre. Tymczasem szlachcic o płowej czuprynie, obok którego pan Błażej siedział zupełnie nie skonfudowany zachowaniem towarzyszów rzekł. - Miły panie Błażeju, nie ma widzisz dnia żeby tych dwóch nie wzięło się za łby, taki u nich obyczay, a drugi obyczay że zaraz się uspokoją. Tedy jam jest Witold Tęski, a tamci dwaj to Klemens Brudnicki i Michał Dzwieńczyński. Ostatnio edytowane przez Pan Starosta : 06-01-2008 o 13:25. |
| | |
| | #67 |
![]() | - A, tak, tak- kiwnął pan Klemens głową- puszczaj mnie waść! I odepchnął pana Michał, któren zziajany takoż prędko przy stole zajął miejsce, a na twarzy odmalowało mu się okrutne zacięcie zwiastujące jak bardzo chce się odegrać. -Grajmy tedy!- rzekł- rzucaj waszmość! Spojrzeli na pana Błażeja... |
| | |
| | #69 |
![]() | Pan Michał złapał za kości. Poturlały się przed oczyma pana Bażeja... 3.4.1 Jęk zawodu wydobył się panu Michałowi z gardzieli. -Niech mnie!- krzyknął. Sięgnął za pazuchę i grzmotnął dłonią o stół zostawiając na nim dwa pół talary. - Masz szczęście waszmość, tedy zagrajmy o poważną stawkę- uśmiechnął się. Ostatnio edytowane przez Pan Starosta : 06-02-2008 o 21:34. |
| | |
| | #70 |
![]() | Zuchwały uśmieszek pod wąsem mym zagościł. Talara na stół położyłem. Ty razem może waśc pierwszy rzuci? - ku panu Michałowi pytanie skierowałem. Ostatnio edytowane przez Kaleson : 06-02-2008 o 21:32. |
| | |
| Reklama |
| |