Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG - Inne
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Sesje RPG - Inne Tutaj możesz zagrać w tych światach, które zostały pominięte powyżej. Czy to rządzona przez orki Orchia, czy może kosmos w erze, kiedy słońca zaczynają gasnąć. Na pewno znajdziesz tu coś dla siebie.


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 10-04-2008, 19:24   #241
 
Kajman's Avatar
 
Reputacja: 2 Kajman jest na bardzo dobrej drodze
$: 5 995
Olegard patrząc na te wszystkie smakołyki pomyślał, że ciasta babuni Storczykowej mogłyby się schować. Po chwili jednak sam siebie w duchu skarcił za to bluźnierstwo wciąż wierząc w babciną zdolność przenikania myśli o której mu opowiadała, gdy był malutki. W każdym bądź razie przyznać trzeba było, że potrawy prezentowały się znakomicie, a na twarzy Ola pojawił się ogromny uśmiech na myśl rozwalonych gęb braci Paprotników, gdyby zobaczyli gdzie jest teraz i co zajada. Na widok butelek z winem Pasopust wpadł w taką ekstazę, że zapewne pogubiłby buty, gdyby tylko je posiadał. Dopiero widok elfa z krasnoludem oderwał go od kontemplacji dóbr rozstawionych na stole. Olo przez chwilę pomyślał, że to może jeden z jego dawnych towarzyszy, ale ten długobrody był dużo od nich starszy i jakby porządniejszy.

- O popatrz, Naugrimie. Nie jesteś dzisiaj jedynym gościem w Rivendell. No i masz wielkie szczęście. Pochwyciliśmy cię akurat na ucztę. Przyłączymy się. Widzę, że Aegilion gdzieś poszedł. Zatem mi wytłumaczycie się ze swojej obecności tutaj. Kto pierwszy? No i byłbym zapomniał. Smacznego!- rzekł Elf. Na tak miłe powitanie Olegard postanowił nie pozostawać dłużny. Nałożył sobie ogromny kawał baraniny, nalał do pełna kielich winem i odpowiedział:

- Szlachetny Elfie, musisz wiedzieć, że wędrujemy z daleka, a ściślej mówiąc moi pozostali towarzysze, ja do nich dołączyłem na moście. Ale niemało przygód tam przeżyłem zaręczam ci!- wykrzyknął i wypił zawartość ogromnego kielicha niemal za jednym haustem, a trzeba było wiedzieć, że Elfy robią najmocniejsze wino w całym Śródziemiu!

No i tak jak już mówiłem ja i mój wierny kompan Tłumok Brandymuł zwany Tłukiem..ee znaczy Teliamok Brandybuck zwany Teliem!- mówiąc to poklepał współplemieńca po plecach, drugą ręką lekko się klepiąc po policzku. W każdym bądź razie we dwójkę pokonaliśmy cały garnizon orków, który otoczył nas na polanie! Cóż to była za walka, ja sam pobiłem chyba z tuzin tych poczwar kawałkiem kija, a mój kompan malutkim mieczykiem ściął chyba pięć głów na raz! Ta historia nadałaby się do opiewania w niejednej balladzie daję słowo!- mówił czerwony na twarzy, wymachując kurczęcym udkiem, po czym wychylił pół butelki z winem za jednym posiedzeniem. Następnie wziął bandolinę i zaśpiewał:


Wiele dróg przebytych, dużo butelek wypitych
przygodna niejedna nas spotkała, wiele orków ubitych!
A teraz nadszedł śpiewu czas, tańca czas, hulanek czas
więc zatrzymaj się i ty tu bracie na popas, hej!
Wiem, wiemy, żeś zmęczony, więc porzuć te dworskie ukłony
chapsnij coś, wypij coś i rusz w tango na salony!
Heja hej dziś nie czas na smutki, bo cały jestem wesolutki
Więc bądź i ty kamracie i spraw, by kielich był puściutki!


Po występie Olegard usiadł na miejscu.

- Jedyne co mnie martwi to, że ten starszy elf się tak nieładnie zachowuje, trochę jak mój dawny sąsiad Bood Stary Grzyb…zresztą mniejsza o to! Siadaj tu panie elfie, wychyl kielicha ze mną! Acha co ja miałem…nie miałbyś na zbyciu brateńku mieczyka jakiegoś? Bo obawiam się, że następnym razem drewniana pała na taki orczy garnizon może nie starczyć!- rzekł Olo podając elfowi pełen kielich.
 
__________________
May the Bounce be with You....
Kajman jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Reklama
Stary 10-05-2008, 14:14   #242
 
Makuleke's Avatar
 
Reputacja: 2 Makuleke jest na bardzo dobrej drodze
$: 13 389
Rozmowa między Galdorem a drugim elfem nie interesowała zbytnio niziołka. Siedział on jedynie rozkoszując się rześkim wieczorem i odprężającą atmosferą Doliny. Szybko jednak odzyskał wigor na widok wnoszonego jadła.
"O tak! Tego mi brakowało." - pomyślał z radością Teliamok gdy na stole pojawiły się wypełnione smakołykami naczynia. - "Ileż to czasu minęło, odkąd ostatni raz jadłem jakiś porządny posiłek? Ze dwa tygodnie najmniej..."
Hobbit jednak szybko porzucił próżne rozmyślania i zabrał się do dzieła, widząc że jego ziomek również nie ma zamiaru czekać aż do najlepszych kąsków wyprzedzą ich inni.

-Ha! Widzisz mój Olegardzie, mówiłem, że sobie pofolgujemy za wszystkie trudy i wyrzeczenia. Godnie nas elfowie podejmują trzeba przyznać. Aż wstyd ociągać się z przyjęciem dowodów tej gościnności. Smacznego! - rzekł na rozpoczęcie współzawodnictwa w jedzeniu.

Tymczasem w altanie pojawił się elf prowadzący kolejnego biesiadnika. Niziołek ucieszył się, mimo słyszanych od Olegarda narzekań na rasę krasnoludów. Czym prędzej zrobił brodaczowi miejsce obok siebie i zaprosił go gestem.

-Witajcie mości krasnoludzie. Nie znam tutejszych zwyczajów, ale myślę, że nie często zdarzają się tu tak liczne uczty dla gości z daleka. Tym bardziej cieszę się z naszego spotkania. Moje miano brzmi Teliamok z rodu Brandybucków, jak już wspomniał mój towarzysz - powiedział z przyjaznym uśmiechem, kolejne zdania oddzielając kęsami soczystej pieczeni i łykami wina.
Telio z lekkim zmieszaniem słuchał nieco koloryzowanej opowieści Ola, ale stwierdził, że nie ma co psuć artystycznej wizji nadmiarem realizmu. W pewnym momencie nachylił się do krasnoluda i dodał ściszonym głosem, czując, że nie wypada jawnie oszukiwać towarzysza przy stole:

-Przesadza nasz Olo trochę, ale istotnie z orkami przyszło się nam spotkać, kiedyśmy się przez ten, jak mu tam... Ostatni Most przeprawiali i muszę powiedzieć, że wcale dzielnie się Olegard spisał. Prawda to, że sam na orków skoczył ledwo w kij uzbrojony i dopiero po nim ja z moim ostrzem pospieszyłem. Wiele jeszcze nas przygód w drodze tutaj spotkało, ale z pełnym brzuchem lepiej się i słucha i mówi, później z pewnością będzie czas po temu.

Hobbit znowu przerwał rozmowę, dzieląc swój czas między towarzyszy i półmisek z rumianymi kartofelkami pieczonymi w ziołach. Olegard tymczasem dał popis swojego śpiewu, który Telio nagrodził oklaskami.

-Brawo Olegardzie! Tego mi przy stole brakowało. Śpiew - to pozwala, żeby apetyt prawdziwie pobudzić! Weselmy się zatem - i - jedzmy!
Po chwili jeszcze dodał, czując już pierwsze efekty w istocie mocnego elfiego wina:

-Szkoda tylko, że nie ma tu więcej hobbitów a nade wszystko hobbitek! Tańce przy muzyce jak nic by się przydały, nie mam racji mój Olegardzie, Mistrzu Dębowej Lagi? Tym czasem proponuję pierwszy toast - za całą naszą drużynę i za szczęśliwy kres wędrówki!
 
__________________
"Kiedy przychodzimy na świat płaczemy, inni się śmieją.
Umierając śmiejemy się, niech płaczą inni."

- Voltaire
Makuleke jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10-05-2008, 21:37   #243
 
Betterman's Avatar
 
Reputacja: 1 Betterman jest na bardzo dobrej drodze
$: 14 486
Szrama, jak ostatni jechał, tak i siadł ostatni, popatrując krótko po towarzyszach jakby im miejsc zazdroszcząc a może czego innego, choć prawdziwych intencji nawet elf odgadnąć by nie potrafił. Była to wprawdzie jakaś odmiana, bo od przeprawy na moście ciągle po zaroślach, chmurach albo swojej cholery szyi oczyma błądził a reszcie spojrzenia żałował. Widać nie na długo stało satysfakcji z krasnoludzkiego rozstrzygnięcia, w którym bez wątpienia swoją rolę za mało że najważniejszą poczytywać musiał...

Kto wie jakiej goryczy mgły ją zasnuły...

Elfie dziwy tyle tylko zdziałały, że spod gęstej brwi patrzył żywiej a srożej i bardziej ramiona garbił, w zębach jakichś słów chyłkiem próbując...

Jeszcze zamarudził przy koniu. Wyplótł rzemyk z ogłowia i zerwał szarpnięciem, potem owinął na dłoni. Siadł ostatni...

Iskierki humoru rozsiane przez pomniejszych mieszkańców Doliny błyskawicznie wznieciły istny pożar hobittów, ale najwyraźniej mijały jakoś Szramę. Więcej trzeba było na jego nieelegancko jawną niechęć nad radosną piosenkę i miły zapach. Więcej nad powitanie zimniejsze od szemrzącej opodal strugi...

Uderzająca, choć nienapastliwa była ta... równowaga.

Od mostu popas popasem był może dla mokrych wierzchowców, ale Szrama nie zamierzał marnować tych rzadkich i krótkich chwil na cokolwiek poza spaniem. Kamiennego suchara zmielić można w zębach choćby i te zęby miotane były bezlitośnie w rytm końskich kroków, póki pozostawały we względnym sąsiedztwie. Zerkając ciekawie na dosyć zaskakującego gościa, sięgnął ciemną od krwi dłonią do półmiska. Ostrożnie, lecz nieufność stała przed ciężką, bardzo ciężką próbą...
 

Ostatnio edytowane przez Betterman : 10-05-2008 o 22:22.
Betterman jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10-06-2008, 19:47   #244
 
woltron's Avatar
 
Reputacja: 1 woltron wkrótce będzie znany
$: 7 195
- O popatrz, Naugrimie. Nie jesteś dzisiaj jedynym gościem w Rivendell. No i masz wielkie szczęście. Pochwyciliśmy cię akurat na ucztę. Przyłączymy się. Widzę, że Aegilion gdzieś poszedł. Zatem mi wytłumaczycie się ze swojej obecności tutaj. Kto pierwszy? No i byłbym zapomniał. Smacznego!

- Szczęście to pojęcie względne mości elfie - odpowiedział spokojnie Balthim, po czym dodał - ale nie miejsce i czas by o tym dyskutować.

Balthim dosiadł się obok hobbita, który zaprosił go gestem. Gdy rozsiadł się na krześle, jego ramiona opadły, a na jego twarzy pojawiło się ogromne zmęczenie. Balthim z swoim długimi siwymi włosami, które zlewały się poniżej szyi z siwą brodą, splecioną dla wygody w warkocze, wyglądał staro, być może starzej niż powinien, choć nikt oprócz elfów i być może czarodzieja nie odgadłby jego prawdziwego wieku. Jego twarz pokryta była wieloma zmarszczkami, a na szyi baczny obserwator mógł zauważyć liczne blizny.

Krasnolud nie wiele jadł i równie mało pił. Opierając ramiona na stole, trzymał mocno oburącz kielich pełen wyśmienitego wina, popijając je oszczędnie. Jeszcze przez chwilę obserwował nowych współtowarzysze i figle hobbitów, po czym zatopił się w wspomnieniach z których wyrwał go pewien niziołek.

- Witajcie mości krasnoludzie. Nie znam tutejszych zwyczajów, ale myślę, że nie często zdarzają się tu tak liczne uczty dla gości z daleka. Tym bardziej cieszę się z naszego spotkania. Moje miano brzmi Teliamok z rodu Brandybucków, jak już wspomniał mój towarzysz - powiedział z przyjaznym uśmiechem, kolejne zdania oddzielając kęsami soczystej pieczeni i łykami wina.
Telio z lekkim zmieszaniem słuchał nieco koloryzowanej opowieści Ola, ale stwierdził, że nie ma co psuć artystycznej wizji nadmiarem realizmu. W pewnym momencie nachylił się do krasnoluda i dodał ściszonym głosem, czując, że nie wypada jawnie oszukiwać towarzysza przy stole:

-Przesadza nasz Olo trochę, ale istotnie z orkami przyszło się nam spotkać, kiedyśmy się przez ten, jak mu tam... Ostatni Most przeprawiali i muszę powiedzieć, że wcale dzielnie się Olegard spisał. Prawda to, że sam na orków skoczył ledwo w kij uzbrojony i dopiero po nim ja z moim ostrzem pospieszyłem. Wiele jeszcze nas przygód w drodze tutaj spotkało, ale z pełnym brzuchem lepiej się i słucha i mówi, później z pewnością będzie czas po temu.


Balthim przez chwilę wyglądał na nieobecnego, po chwili jednak odpowiedział głębokim głosem:

- Witaj, Telimoku Pogromco Orków - krasnolud uśmiechnął się przyjaźnie, a jego głos brzmiał poważnie - mnie zaś zowią Balthim Naugrim, choć moi pobratymcy przezywają mnie Balthimem Srebrnym. Ja także spotkałem gobliny na drodze tutaj i gdyby nie elfy nie wiem jakbym skończył, lecz masz rację mości hobbicie, że będzie jeszcze czas by opowiedzieć tę historię - odpowiedział - mimo to ciekaw jestem z jakiego powodu opuściłeś swój spokojny kraj i udałeś się w tak daleką podróż. Rzadko się zdarza spotkać niziołka dalej niż w Bree czy na Wschodnim Gościńcu? I może mógłbyś przedstawić mi swoich towarzyszy? Olegarda już się przedstawił, ale kim są pozostali nie wiem. Nie codziennie spotyka się taką drużynę. W zamian opowiem ci dlaczego krasnolud szuka rady od elfów, co jest jeszcze dziwniejsze niż podróżujący hobbit! - na twarzy starego krasnoluda po raz pierwszy pokazał się uśmiech.
 
__________________
Uważaj, znam straszliwy czar: Większe Życzenie Kononowicza! "Niszczysz wszystko tak, że nie ma nic" - by Marrrt

Avatar wykonany przez Zersena (patrz strona domowa), na podstawie mojego pomysłu.

Ostatnio edytowane przez woltron : 10-07-2008 o 09:58. Powód: błędy stylistyczne, uwagi Bettermana :D
woltron jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10-07-2008, 21:52   #245
Zak
 
Zak's Avatar
 
Reputacja: 2 Zak wkrótce będzie znany
$: 46 621
Manfennas zasiadł z towarzyszami w altance, walcząc z zamykającymi się już powiekami. Wytrzymał w końcu kilka dni praktycznie bez snu, którego teraz tak bardzo potrzebował. Nie wsłuchiwał się w rozmowę elfów. Nie dlatego, że byli mu obojętni, po prostu nie miał siły skupiać się na ich słowach.
Po chwili rozmówcy uznali, że lepiej będzie przedyskutować niektóre sprawy na osobności, toteż udali się razem z Narfin na przechadzkę. Zaraz po ich wyjściu podano posiłek, z czego Sokolnik ucieszył się jak dziecko, obdarowane zabawką. Jego pusty żołądek wołał o pomoc już od momentu, kiedy stracił konia, uciekając przed dzikusami, więc zadowolony zaczął opróżniać talerz. Jedzenie okazało się wyśmienite, dlatego Manfennas nie raz sięgnął po dokładkę zarówno różnych potraw jak i wina.

W między czasie do altanki wszedł kolejny elf wraz z krasnoludem, co zdziwiło Sokolnika. Krasnolud w elfim brodzie? Bardziej zainteresowany mięsiwem podawanym z rąk do rąk odrzucił te myśli i zajął się jedzeniem.

Kiedy skończył ucztę oparł się wygodnie na swoim miejscu i z kielichem w dłoni rzekł do Olegarda, siedzącego naprzeciw.

-Mówię ci, mości Pasopuście… Teraz wiem jak czuje się zadowolony hobbit. Nie ma to jak porządna uczta!- zaśmiał się i spojrzał na rozmawiającego z krasnoludem Teliamoka.

- I może mógłbyś przedstawić mi swoich towarzyszy? Olegarda już się przedstawił, ale kim są pozostali nie wiem.- usłyszał słowa Balthima i wstał, aby się przedstawić.

-Jestem Manfennas, lecz ludzie wołają na mnie Sokolnik. Miło mi cię poznać, mości Balthimie- powiedział i ukłonił się w stronę słuchacza. Gdy skończył mówić siadł powrotem na miejsce i zaczepił pierwszego elfa, jakiego tylko zobaczył.

-Wybacz, że cię zatrzymuję, ale chciałbym znaleźć jakieś miejsce, gdzie będę mógł odpocząć po trudach podróży. Mógłbyś zaprowadzić mnie w takie miejsce?- zapytał, starając się być jak najbardziej miłym. W końcu to on jest tu gościem!
-Ależ oczywiście- odpowiedział elf- proszę, chodź za mną- gdy ten ruszył, Sokolnik wstał od stołu, kiwnął głową do wszystkich i udał się za przewodnikiem.

Po paru chwilach dotarli do małego ogrodu na środku, którego znajdowało się łoże zasłonięte białym materiałem.


-Tu możesz odpocząć- rzekł elf- Jeżeli chcesz się odświeżyć to skieruj się do tamtego pomieszczenia- wskazał ręką wejście do pomieszczenia za łożem.
-Dziękuję- odpowiedział Sokolnik i schylił głowę- mam jeszcze jedną prośbę- dodał- Ziele do fajki skończyło mi się dobre kilka dni temu. Byłbym dozgonnie wdzięczny, gdybym dostał choć malutki mieszek.

Elf tylko się uśmiechną i odszedł, zostawiając Sokolnika samego. Nie tracąc czasu, wszedł do pomieszczenia i zmył z siebie kurz podróży. Kiedy wrócił zastał na pościeli sakiewkę wypchaną fajkowym zielem o nieziemskim zapachu.
Nagle usłyszał cichy pisk. Skierował wzrok na źródło hałasu i zobaczył Avargonisa, siadającego na jednej z gałęzi w ogrodzie. Manfennas podszedł do niego i pogładził pióra swego przyjaciela.

-Miło cię znów widzieć- szepnął do ptaka, a na jego twarzy zagościł uśmiech. Czując coraz bardziej wypływającego z niego zmęczenie położył się w samych spodniach na łożu, pyknął kilka razy z fajki, delektując się smakiem dymu, po czym odłożył ją i zapadł w głęboki sen…
 
Zak jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10-08-2008, 07:17   #246
 
Keth's Avatar
 
Reputacja: 1 Keth wkrótce będzie znany
$: 17 771
lastinn player
Goście jedli aż miło. Trzeba przyznać, że był to miły widok dla gospodarza. Elf obserwował ich z wyrazem rozbawienia wypisanym na twarzy. Nie przeszkadzał im, nie ponaglał. Dyskretnie upił łyk wina z kielicha. Po opowieści Olegarda szczerze się roześmiał.

- Wspaniała opowieść panie Olegardzie. Nie zapomnimy jej w tym miejscu, zapewniam cię! Jesteś, hihihi, dzielnym hobbitem. Może nawet zasłużyłeś sobie na kawałek stali. Przecież nie chcielibyśmy, żebyś z braku porządnego kija pod ręką musiał kiedyś bawić się z orkami w kotka i myszkę. – Żart nie był zbyt subtelny, jednak nie było w nim czuć złośliwości. Elf znów zachichotał. Nim Olo zaczął protestować, elf odpiął od pasa małą pochewkę. Wysunął z niej krótkie ostrze pokryte dziwnym wzorem i tak ułożone położył na stole przed hobbitem.


- W czasach młodości ratował mnie z niejednej opresji, w które miałem wtedy skłonność wpadać. Wygląda na to, że tobie bardziej się przyda.

Elf powrócił do swojego kielicha. Dolał do niego z karafki. Dopiero gdy jego czujne ucho wyłowiło prośbę Balthima o przedstawienie się zdał sobie sprawę, że niechcący uczynił uchybienie, a raczej nie uczynił, to znaczy nie powiedział kim jest. Wstał wciąż trzymając naczynie.

- Wybaczcie mi, rzeczywiście się nie przedstawiłem. Jestem Thule ze szczepu Sindarów. Zwiadowca i łucznik. Kieruję strażami Rivendell. Zwłaszcza wtedy, kiedy Elronda nie ma w domu, co zdarza się pierwszy raz odkąd pamiętam!

- Wasze imiona już znam. Część przyniósł wiatr, a przekazały ptaki, część usłyszałem tutaj, przy stole. Nie musicie się śpieszyć, możecie odpocząć, jeść, spać. Rozumiemy, że jesteście zmęczeni, jednak nikt z tych, którzy zostali w Imladris nie może dojść do tego, co was tu sprowadza. Idziecie od strony Shire, są wśród was hobbici. Czyżby znowu nasz przyjaciel czarodziej Mithrandir, Szary Pielgrzym, posłał kolejnego biednego Tooka, czy też Brandybucka w świat? Albo co innego. – Thule począł gdybać i gdybać. Wino na dobre rozwiązało mu język, lecz zarzucić mu, że jest pijany, byłoby sporą przesadą. - Niektórzy mówią o problemach w Tyrn Gorthad. Inni znowuż, że bandy sług nieprzyjaciela doszły już do kraju hobbitów. Nie wróciło stamtąd kilku dunedainów, więc kto wie, kto wie… Jeszcze inni, z Aegilionem na czele, mówią, że na północy pojawiła się potężna istota. Czarnoksiężnik, który knuje spiski i intrygi. Może rzucił urok na Bree, Hobbiton albo Michel Delving? Sam nie wiem! Proszę, wyjaśnijcie mi to wreszcie!

Thule sprawiał wrażenie osoby, którą bardzo wcześnie rzucono na głęboką wodę. Nie każdy by sobie z tym poradził. On mocno odbił się od dna, by wypłynąć na powierzchnię i utrzymywał się na niej. Znaczy, chociaż wielu rzeczy nie powiedział, zdawał się panować nad sytuacją, która najprostsza nie była. Nie tracił przy tym typowego sobie optymizmu. Dla każdego miał ciepły uśmiech i miłe słowo. Wystarczyłoby zapytać.
 

Ostatnio edytowane przez Keth : 11-15-2008 o 12:37.
Keth jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10-08-2008, 11:50   #247
 
Kajman's Avatar
 
Reputacja: 2 Kajman jest na bardzo dobrej drodze
$: 5 995
Olo na uwagę o kotku i myszce już miał odpowiedzieć jakąś zgryźliwą i trafną zarazem ripostą, lecz w tej samej chwili Elf ofiarował mu piękny, misternie zdobiony mieczyk. Hobbit nie mógł się napatrzeć na lśniące ostrze, runiczne wzory i doskonale wykonaną klingę. Szybko przypiął sobie pochwę z tą jakże cenną bronią do pasa.

- W czasach młodości ratował mnie z niejednej opresji, w które miałem wtedy skłonność wpadać. Wygląda na to, że tobie bardziej się przyda- rzekł do Olegarda dobroczyńca, jednocześnie wymazując z jego głowy złe pierwsze wrażenie, które wywołał „stary” elf. Zaraz po tym mieszkaniec Rivendell przedstawił się.

- Wybaczcie mi, rzeczywiście się nie przedstawiłem. Jestem Thule ze szczepu Sindarów. Zwiadowca i łucznik. Kieruję strażami Rivendell. Zwłaszcza wtedy, kiedy Elronda nie ma w domu, co zdarza się pierwszy raz odkąd pamiętam!

A więc witaj Thule, przyjacielu Pasopustów! Wiedz, że od dzisiaj, jeśli kiedykolwiek zdarzy ci się zawędrować do uroczej wioski o której zapewne słyszałeś, a zwie się ona Naparstek szukaj norki z zielonym dachem! Zostaniesz tak tam ugoszczony, że na miesiąc ci się jeść odechce z przesycenia, a wytrzeźwiejesz za dwa tygodnie jeśli dobrze pójdzie! A teraz napijmy się jeszcze!- mówiąc to dolał elfowi do kielicha, a sam postawił przed sobą butelkę z resztą zawartości. Nigdy tego wspaniałego daru nie zapomnę a i odwdzięczyć się piękną balladą na twą cześć zamierzam, daj mi tylko nieco wypocząć.- mówił z ustami pełnymi pieczonych ziemniaków.

Thule rozgadał się na temat problemów gnębiących całe Śródziemie, Olo mimo iż był nieco zamroczony słuchał tego z ogromną ciekawością. Zaniepokoił się, gdy usłyszał domysły elfa, jako że niby jakiś czarnoksiężnik miał rzucić urok na jego spokojny kraik. Mimo, iż nie był tam już prawie pięć lat i nie spodziewał się szybko wrócić, zrobiło mu się jakoś smutno. Ale zaraz dodał:

- O celu i zamiarach tej wyprawy niech ci czcigodny Thule opowie ktoś inny, ja nie od początku towarzyszyłem tej kompanii! Ale wiedz, że pójdę z nimi wszędzie, jako, że przyda się we wszelkich awanturach ktoś bystry, inteligentny, a zarazem śmiejący się śmierci w twarz! Tym bardziej teraz, gdy mam to wspaniałe ostrze!- wybełkotał, klepiąc się po pasie.

Ale ktoż to ten Czarnoksiężnik? Dużo ludzi, krasnoludów i hobbitów znam, ale daję sobie głowę uciąć, że o nim nie słyszałem. A już na pewno nie jestem mu winien pieniędzy, o nie, do tego to ja mam pamięć!- mówił, dolewając wszystkim obecnym do kielichów.
 
__________________
May the Bounce be with You....
Kajman jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10-10-2008, 00:22   #248
 
Marrrt's Avatar
 
Reputacja: 3 Marrrt wkrótce będzie znanyMarrrt wkrótce będzie znany
$: 31 668
Już z oddali widać było, że atmosfera pod altanką nieco się ożywiła. Galdor i Narfin z czarnowłosym gdzieś odeszli, a przy okrągłym stole przy którym najwięcej słychać było Olegarda pojawili się nowi przybysze. Elf tak samo jak Idiel pozbawiony ostrych dumnych rysów, oraz wyglądający na mocno znużonego krasnolud wyraźnie straszy od napotkanych wcześniej Magnusa i Valamara. Haerthe już od jakiegoś czasu zauważył, że więcej i więcej przybywa do Eriadoru krasnoludów ze wschodu. Niektórzy, jak słyszał, osiedlili się nawet w Dunlandzie klepiąc biedę jako kamieniarze. Ciekawiło go co tego tu sprowadzało. Miał tylko nadzieję, że ta znajomość z brodaczem nie zakończy się jak poprzednia, straszliwym hukiem...

Zasiadł na miejscu zwolnionym przez Manfennasa, którym najwyraźniej elfy się zajęły i przyłączył z początku niemrawo, lecz wraz z każdym kolejnym kęsem, coraz bardziej zdecydowanie, do biesiady. Gdy przednie wino o bukiecie wielokrotnie przewyższającym te, które do tej pory pił, zaczęło mącić mu powoli jasność myślenia, opuściły go już wszystkie rozterki i wątpliwości. Szrama, dom, Rivendell i teraz jeszcze Idiel, której aksamitny ton głosu zapadł mu w pamięci... Z przyjemnością wychylił kolejny kubek napełniony przez Olegarda i rozsiadłszy się wygodnie oparł głowę o jeden ze wsporników dachu altanki i przymknął oczy wsłuchując w rozmowę pozostałych. W sumie nie było tu tak źle...

- Ludzie z Bree wynajęli nas, byśmy pomogli Orendilowi z Isengardu przegnać mary z kurhanów na zachodzie, co ich miasto nękają - rzekł niespodziewanie nie otwierając oczu gdy nikt nie kwapił się do wyjaśnień. - Orendil natomiast przykazał szukać mądrości w domu Elronda. Ot i wszystko co mi wiadomo... O resztę Panie Thule pytaj Galdora.
 
__________________
Beer is proof that God loves us and wants us to be happy
Benjamin Franklin
Marrrt jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10-12-2008, 21:47   #249
 
Smoqu's Avatar
 
Reputacja: 2 Smoqu wkrótce będzie znany
$: 35 783
Trójka, która wyszła z altany nie wracała przez dłuższy czas. Najwyraźniej mieli wiele spraw do omówienia. Towarzystwo przy stole zaspokoiło już pierwszy głód i cichy szmer prowadzonych rozmów unosił się nad biesiadującymi. Oczywiście hobbici czuli się wreszcie, jak u siebie w domu, więc to oni wiedli prym w pogawędkach.

W międzyczasie zmrok zapadł już całkowity i tylko lśniący księżyc oraz blask latarń oświetlały przestrzeń pod altaną. W pobliżu cicho ćwierkały cykady, zaś spokój doliny udzielił się wszystkim przybyłym.

W końcu w krąg światła wszedł Aegilion, Galdor i Narfin. Wyrazy ich twarzy jasno mówiły, że wiadomości, którymi się podzielili nie są wesołe i niosły ze sobą nowe troski. Twarz Galdora jednak rozpogodziła się na widok dokazujących hobbitów, których niezłomny humor po tylu niebezpiecznych przygodach był czymś niezwykłym. Uśmiechnął się szeroko widząc Thule.

- Suilaid. - podszedł do niego i uścisnął mu dłoń. - Im gelir ceni ad lin.

Rozejrzał się uważnie po zebranych i zauważył nowego gościa przy stole.

- Witaj, mości Naugrimie, jestem Galdor. Cóż Cię sprowadza do tej doliny? - zadając to pytanie rzucił jednak szybkie spojrzenie na Sindara z milczącym pytaniem.
 

Ostatnio edytowane przez Smoqu : 10-13-2008 o 05:19.
Smoqu jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10-13-2008, 16:42   #250
 
woltron's Avatar
 
Reputacja: 1 woltron wkrótce będzie znany
$: 7 195
Balthim uważnie wysłuchał opowieści hobbitów, Thule i młodego człowieka, którego imienia nie dosłyszał. Część z rzeczy o których mówiono nie była dla niego nowa, zaś o innych dowiedział się dopiero przy stole. Złe czasy nastały, jeżeli czarnoksiężnicy i smoki znów chodzą po tym świecie - pomyślał krasnolud, który błądząc po bezdrożach słyszał różne szepty o nowej, złej sile. Zamierzał odpowiedzieć na pytanie Sindara o cel z jakim przybył do Rivendell, gdy z altanki obok, weszło dwóch elfów i kobieta.
Rozmowy toczące się przy stole na chwilę przycichły, a wzrok wszystkich skupił się na nowo przybyłych. Wyraz ich twarzy nie był zbyt wesoły - widocznie Balthim nie był jedynym, który przybył z złymi wieści z dalekich stron, aczkolwiek trudno było odgadnąć co mogło niepokoić tak dostojne elfy.
Jeden z elfów, wysoki, o dumnych rysach poszedł i przywitał się z Thule, po czym rozejrzał się po zebranych i zatrzymał swój wzrok na krasnoludzie.

Cytat:
Napisał Smoqu Zobacz post

- Witaj, mości Naugrimie, jestem Galdor. Cóż Cię sprowadza do tej doliny? - zadając to pytanie rzucił jednak szybkie spojrzenie na Sindara z milczącym pytaniem.
- Witaj, mości Galdorze - odpowiedział Balthim, odstawił na stół kielich z winem i wstał z ławy na której siedział - przybyłem tu po radę Elronda Półefla, którego imię nawet wśród krasnoludów cieszy się ogromnym szacunkiem. Powiadają, że wie on więcej niż ktokolwiek inny. Przybyłem by dowiedzieć się czy Smaug, przeklęty gad zionący ogniem, ma jakąś słabość, którą ja i moi pobratymcy moglibyśmy wykorzystać przeciwko niemu. Niczego bowiem tak nie pragnę jak jego śmierci - słowa te były powiedziane z niesamowitą siłą, krasnolud nawet nie krył nienawiści wobec gada. Widząc jednak zdziwienie na twarzy dumnego Noldora krasnolud uspokoił się nieco - Nie ma już Królestwa pod Górą, ani ludzkiego miasta Dale. Oba zostały zniszczone przez przeklętego smoka - po policzku Balthima spłynęła łza - byliśmy bezbronni gdy się pojawił. Niektórzy próbowali walczyć, lecz żadna broń nie była w stanie przebić przez jego czerwono-złotych łusek, twardszych nawet od mithrilu... nasz opór jedynie rozwścieczyło go jeszcze bardziej... Nie mieliśmy żadnych szans - głos krasnoluda wyraźnie się łamał - ledwie garstka przeżyła jego napaść, ledwie garstka... Ci którzy ocaleli rozpierzchli się po całym świecie. Część udała się do Żelaznych Wzgórz, inni uciekli dalej na południe, żyjąc niczym nędzarze. Wielu zmarło w czasie podróży z głodu, chłodu i szaleństwa... oto dlaczego tu przybyłem - skończył krasnolud, ciężko opadając na ławę.

Na sali zapanowała cisza, przerywana jedynie przez ćwierkanie cykad.
 
__________________
Uważaj, znam straszliwy czar: Większe Życzenie Kononowicza! "Niszczysz wszystko tak, że nie ma nic" - by Marrrt

Avatar wykonany przez Zersena (patrz strona domowa), na podstawie mojego pomysłu.

Ostatnio edytowane przez woltron : 10-13-2008 o 19:19. Powód: ta elfka jest ludzką kobiętą ;>
woltron jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Reklama
Odpowiedz


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wł.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 06:16.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2008, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111