![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Archiwum sesji Postapo Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Postapo (wraz z komentarzami) |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #61 |
![]() | Chata kilka ulic dalej była wspaniałym miejscem by przespać jakże niespokojną noc taką jak dziś. Pierwsze co trzeba było zrobić to rozpalić ognisko by nie zamarznąć na kość w guzach tego wielkiego cmentarzyska przeszłości jakim jest Nowy Orlean i reszta innych zdemolowanych miast. Jakiś kwadrans później łowca usiadł sobie spokojnie w przy ognisku patrząc na resztę a w szczególności na snajpera mówiąc do niego krótkie słowa. - Po co ci ta luneta ? Do rozpalania ogniska ? - łowca najwyraźniej rzucił do niego jakąś aluzją sugerując mu niezadowolenie z działań jakie najprawdopodobniej snajper zrobił. Po krótkim piorunującym spojrzeniu, zmieniły one swój cel spoglądając na nowego członka hoteliku na zadupiu. - Żeby nie było że jestem aspołeczny na imię mi Grey, ale większość mówi mi "Wolf" i uprzejmie cię proszę abyś jeszcze raz i dokładnie wyjaśnił co to była za akcja. - powiedział patrząc na niego swoim śmiertelnie lodowatym wzrokiem.
__________________ "Boże strzeż mnie przed przyjaciółmi bo przed wrogami sam się obronie" "@#&*C$@" - Nie rozumiesz ? Spoko jest nas dwóch :P |
| |
| Reklama |
| |
| | #62 |
![]() | Hawk usadowił się tak by padało na niego jak najmniej światła z ogniska. Na słowa łowcy zareagował mówiąc spokojnym zimnym głosem: -Mogę Ci pokazać do czego mi ta luneta, ustawimy sie tak z 500 metrów od siebie i każdy wystrzeli tylko raz, zobaczymy kto będzie potem w stanie stać na nogach. Nie rozumiem jakie masz zastrzeżenia, nie jestem specjalistą od walki na krótki dystans i nie lubię marnować amunicji waląc do wszystkiego co się rusza. Możesz być pewny że w czasie całej tamtej akcji pilnowałem Ci pleców i nikt nie miał prawa wpakować Ci kulki od tyłu. A jesteś już chyba wystarczająco dużym chłopcem żeby zająć się tym co masz przed sobą prawda? Mówiąc cały czas patrzył łowcy w oczy swobodnie opierając dłoń na zamku karabinu. Po czym rzucił w kierunku nowego "towarzysza": -Jestem Hawk, snajper. I mnie też interesuje co się tam właściwie stało.
__________________ Oj Toto to już chyba nie jest Kansas... "Ideologia zawsze wynika z przyczyn osobistych, ja nie podaję wrogowi ręki chyba, że chcę mu połamać palce" A macie gogle? |
| |
| | #63 |
| Newsman ![]() | Doti nieprzytomnie powiodła wzrokiem po otoczeniu. Było ciemno a oczy jeszcze nie przywykły do ciemności głowa pękała z bólu, szybko sięgnęła po broń. A drugą ręką poszukała zapalniczki. Lepiej, aby to były pijackie majaki, ale nie wszakże tak wiele nie wypiła. Może ktoś czegoś dosypał do piwa. „Czyżby Sam mnie wystawił temu obcemu a reszta jest tylko narkotycznym zwidem”. Pomyślała szybko. „Wszystko się za chwilę wyjaśni” poczym pstryknęła zapalniczką, a serce jej zamarło ze strachu szperając drugą ręką w poszukiwaniu broni.
__________________ Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę. Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem. gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie. Ostatnio edytowane przez Cedryk : 12-03-2007 o 11:42. |
| |
| | #64 |
![]() | Moto usiadł obok osoby która przedstawiła mu sie jako Hawk. Uważnie słuchał rozmowy ale choć nie wiedział co to Snajper domyślił sie że bardzo dobrze strzela.Wolf natomiast wydawał mu sie groźny i surowy. Gdy zapytał go czemu był ścigany nieco sie zmieszał, głupio mu było sie przyznać czemu tak naprawdę go ścigał, wymyślił wiec jaką historyjkę. -To tak, ja... potrąciłem tego gościa, trochę zarysowałem jego furę a on wpadł w jakiś szał i zaczął mnie gonić. To wszystko.- Spojrzał po twarzach towarzyszy i wydawało mu sie że nie uwierzyli. Postanowił szybko zmienić temat - jest tu bezpiecznie? czy tszeba ustawiać warty? od niedawna jestem w mieści i nie wiem czego sie spodziewać.- |
| |
| | #65 |
![]() | *** Hawk, Moto, Wolf *** Po jakże wyczerpujących wyjaśnieniach waszego nowego towarzysza, Wolf w kilku zdaniach wyjaśnił mu na czym bytuje świat. Trochę cynicznie, ale jednak. „Nigdzie nie jest bezpiecznie, więc bierzesz środkową wartę”, tyle zrozumiał Moto. Wolf’owi zaś mało podobało się wyjaśnienie nowego, ale cóż, słyszał o głupszych przypadkach. Trochę czasu po tym nagłym zdarzeniu ułożyli się spać z pustymi brzuchami. Nikt jakoś nie zadbał o to, aby wrzucić coś na ruszt, ruiny tego miasta niebyły zbyt przychylne nieobeznanym. Hawka niepokoiło natomiast tajemnicze zniknięcie ich towarzyszki. Nie pokazywała się od kilku godzin. Może została uprowadzona? Słyszał wyraźnie jakiś kroki, za sobą, ale myślał, że to Louise. Teraz jej nie ma. *** Doti*** Światło zapalniczki rozświetliło wątłym światłem pomieszczenie. Ku swojemu zdziwieniu, odkryłaś, że znajdujesz się pewnie w jakiejś piwnicy. Szczur, który uciekł przed twoim wzrokiem był tego najlepszym dowodem. Pomieszczenie było dość szerokie, prostokątne, podzielone na 3 równe części zardzewiałą stalową siatką. Do każdego boksu prowadziły osobne, metalowe drzwi. Nie znalazłaś broni, z prozaicznego powodu. Po prostu jej nie miałaś. Gdy poświeciłaś w drugi kąt, zobaczyłaś leżącą w nim postać. Postać kobiety. Zdawało ci się, że już ją kiedyś widziałaś… *** Kelly *** Czułaś się niewyraźnie. Nie pamiętasz, co się stało. Przypominasz sobie jedynie wyjątkowo brudnego i brodatego typka, co zaczepił cię na ulicy. Chwilę potem ktoś chwycił cię od tyłu… i wtedy urwał ci się film. Obudził cię niemrawy blask wątłego płomienia z zapalniczki, słabym odruchem wydawało ci się, że zdołasz się przed tym zasłonić, jakby ten płomień chciał cię ukąsić. Był daleko.. Nieprzytomnym wzrokiem wiodłaś dookoła, starając się coś zauważyć. Twoje oczy dopiero po chwili przywykły do ciemności, a i tak na niewiele się to zdało. Spojrzałaś w kierunku płomienia, i zauważyłaś, że zapalniczka należy do kobiety, którą mijałaś w klubie i tego gangstera. Ciekawe, za co ona tu siedzi… |
| |
| | #66 |
![]() | Hawk siedział ponury i wkurzony. Wpakował się w jakąś cholerną kabałę i miał straszną ochotę zapalić. Z niewesołą miną gryzł w ustach zabraną z baru wykałaczkę. Im dłużej myślał nad ta całą sprawą tym mniej mu się podobała. Popatrzył spode łba na nowego. Gdyby nie wpadł i nie urządził takiej kraksy penie widziałby co się stało z Louise. Albo to co się z nią stało nie miałoby okazji się stać. Cholerny świat. Zmełł w ustach wiązankę przekleństw i powiedział tylko: -Biorę pierwszą wartę. Nowy, ty mnie potem zmienisz. Po czym ruszył dookoła obozowiska szukając dobrego stanowiska. Po chwili wdrapał się na resztkę piętra domu w którym się rozłożyli. Miał stąd niezły widok na teren dookoła. Rozłożył swój brezent na maleńkim kawałku zachowanej podłogi. Uniósł karabin i przez jego celownik uważnie zlustrował okolicę. Znów miał straszna ochotę zapalić ale jakikolwiek ogień w takim miejscu w jakim stał to jak transparent z napisem "Hej! Tu jesteśmy!". Poza tym głód tytoniowy powinien go uchronić przed zaśnięciem na warcie. Przywarł do kawałka zwalonej ściany, w mroku nocy zlewając się z nią całkowicie. Cały czas obracał głową jak ptak którego imię nosił. Wbijał oczy w ciemność i wytężał słuch. Był czujny jak zawsze.
__________________ Oj Toto to już chyba nie jest Kansas... "Ideologia zawsze wynika z przyczyn osobistych, ja nie podaję wrogowi ręki chyba, że chcę mu połamać palce" A macie gogle? |
| |
| | #67 |
![]() | *** Hawk *** Usłyszałeś jakiś hałas, przekleństwo. Gdyby nie noc, mógłbyś zdjąć przynajmniej kilku z nich. Gdyby nie noc, mógłbyś policzyć ilu ich było dokładnie. Gdyby nie noc, wiedziałbyś, jaką bronią dysponowali. Nie widziałeś, jednak postanowiłeś nie marnować strzału, silniej przyległeś do ściany. Wyjrzałeś zza niej i zobaczyłeś kilka świateł ogni przy wieży ciśnień, w której mogliście niechybnie nocować. Wieża była na wzgórzu, do którego drogę torowały wraki samochodów i bryły gruzu. Masz czas, aby obudzić towarzyszy. |
| |
| | #68 |
| Newsman ![]() | Doti z wściekłością walnęła pięściami w siatkę aż się zatrzęsły. „Dopadnę tych drani pewnie to Marc Steel i jego banda łachudrów. Oj zadam ja im takiej trucizny, iż będą przez kilka dni zdychać niezdolni nic zrobić i będą błagać tylko o dobicie”. Następnie podeszła przyświecając do kąta, w którym leżał nieznajoma kobieta próbując sobie przypomnieć skąd ją zna. Potem przyświecając zbliżyła płomień ponownie zapalonej zapalniczki do twarzy kobiety próbują ją dokładnie oświetlić potem ostrożnie potrząsał ramieniem kobiety. - Ocknij się, hej do cholery kim ty właściwie jesteś i gdzie się znajdujemy.
__________________ Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę. Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem. gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie. |
| |
| | #69 |
![]() | W środku nocy jak sie zdawało snajper "Hawk" obudził go razem z Wolfem. Moto przekręcił sie na drugi bok nie chcą sie obudzić co jednak skutkowało uderzeniem w głowę o kamień który jak sie okazało leżał za nim. To go do reszty ocuciło. -Co sie...- Moto chciał sie już zacząć dopytywać o co chodzi lecz zdecydował jednak na milczenie. W końcu jeżeli ktoś był by blisko mógł by go usłyszeć. Cicho i ostrożnie począł sie rozglądać. Niczego jednak nie dostrzegł, przetarł jeszcze nieznacznie zaspane oczy. Dostrzegł w oddali jakieś nikłe światełko, choć mogło by mu sie równie dobrze wydawać. Z drugiej strony Przy wierzy ciśnień faktycznie mógł by się ktoś kręcić. Jednak z barku pewnosci postanowił sie zapytać szeptem. -O co dokładnie chodzi?- powiedział cicho lecz tak by na pewno był usłyszany przez towarzyszy. Jego strach był o tyle większy że nie miał broni i nie umiał sie takowa obchodzić. Mieszkając w Detroit przywykł do innego rodzaju emocji. |
| |
| | #70 |
![]() | Kelly Ktoś nią potrząsnął. Amelia ocknęła się i powiodła przymrużonymi oczyma bo pomieszczeniu, w którym się znajdowała. Jakaś wilgotna piwnica... świetnie. -Ocknij się, hej do cholery kim ty właściwie jesteś i gdzie się znajdujemy.- Doszły ją słowa. Mówcą okazała się kobieta, która tak niedelikatnie przywróciła Kelly do świata trzeźwych, i trzymała teraz w ręku zapalniczkę - jedyne źródło światła w zatęchłym pokoju. Gdzieś przy ścianię pisnął szczur i drapiąc łapkami podłoże śmignął tuż obok leżącej dziewczyny, która wzdrygnęła się i natychmiast usiadła, a potem wstała. Opierając się ręką o ścianę, by utrzymać równowagę, przyłożyła palec do skroni i próbowała sobie przypomnieć... no, nie wiedziała co ma sobie przypomnieć, ale na pewno mogła spróbować. Chociażby po to, żeby zebrać myśli. -Kurwa...- Powiedziała tylko przez zaciśnięte gardło. Ten facet, który ją zaczepił na ulicy... potem ktoś ją złapał i przytrzymał. A teraz... teraz to. Przypomniała sobie o zadanym pytaniu. -Jestem Amelia- Powiedziała cicho, pojednawczym tonem. Ostatnie, czego potrzebowała, to wrogo nastawiony współwięzień. Kobiety powinny trzymać się razem. -A ty?- Dodała. -I co to... co to za miejsce?...- Szepnęła, usiłując powstrzymać napływające jej do oczu łzy. Nie czekając na odpowiedź, kucnęła pod ścianą i otoczyła szczupłymi ramionami swój drobny tors, by powstrzymać dreszcze.
__________________ Kutak 19:17:34 wiesz co, karty mam naprawde bardzo ladne, wiec i jest swietnie, bo reszte "poziomu swietnosci" dopelnia moja wyczepista osoba :D |
| |
| Reklama |
| |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| Jest tragicznie... | Revan | Archiwum sesji Postapo | 71 | 04-17-2008 19:14 |
| [Neuroshima] Jest tragicznie... | Revan | Archiwum rekrutacji | 47 | 09-27-2007 22:48 |
| [Neuroshima] Neuroshima by LMGray | LMGray | Archiwum rekrutacji | 32 | 05-07-2006 10:59 |
| Co to jest RPG? | czocza | Pomoc | 6 | 07-31-2005 12:32 |
| [komentarze]Jest sprawa (czyli sesja NEUROSHIMA) | Templarius | Archiwum sesji Innych | 17 | 05-06-2005 09:17 |