![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Archiwum sesji Postapo Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Postapo (wraz z komentarzami) |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #31 |
![]() | -Oczywiście, że jestem wolna, lecz w tej chwili raczej nie masz szans złotko. Oczywiście później możesz spróbować swoich sił ... Oczywiście jeśli przeżyjesz. Teraz Emma puść oczko i powoli sobie go owiniesz wokół palca. Jeszcze kilka ruchów biodrami na odejście i można iść do pokoju. Jutro czeka ciebie ciężki dzień, więc lepiej się wyspać. [Emma idzie do pokoju i kładzie się spać, wcześniej ustawiając swoje rzeczy, tak jak napisałem to w poprzednim poście.] |
| |
| Reklama |
| |
| | #32 |
![]() | - ognista i trudna do zdobycia. Lubię takie ... Po czym sie uśmiechnąłem gdy puściła do mnie oczko. Na pewno będzie ... o już robi babskie sztuczki ... chciała zastosować na mnie swoje sztuczki. Każda ma inne, ale na szczęście co nie co wiem o tej odmiennej rasie - rasie kobiet. Zapowiadają się ciekawe podchody. Kto tak naprawdę w czyje wpadnie sidła. Po czym udaje sie na spoczynek.
__________________ Miarą sukcesu jest krew : twoja lub wroga !!! |
| |
| | #33 |
![]() | -Dzień dobry- Przywitałem się z kucharką przechodząc przez próg kuchni.-Dzień dobry, zapraszam do stołu- starsza pani, o anielskim głosie, zaprosiła nas do posiłku. Dziękuje. delikatnie skłoniłem w jej stronę głowę. Jednak zanim zasiadłem powiesiłem jeszcze swoją torbę, kapelusz i pas z moimi srebrnymi Coltami na żelaznym wieszaku w koncie. Gdy w końcu zasiadłem nasza gospodyni się przedstawiła -Nazywam się Rose, jestem żoną naszego burmistrza, miło mi państwa poznać.- Jak już wszyscy przedstawiliśmy się naszej gospodyni rozpoczęła się kolacje. Ja jeszcze tylko według starego zwyczaju złączyłem dłonie nad stołem i delikatnym szeptem odmówiłem modlitwę dziękczynną, dziękując Panu za ten posiłek. -Dziękuje Ci Panie za te dary, które tu spożywamy.(...) Pobłogosław nam abyśmy zawsze zdrowi wracali do domów swych.- Poczułem jak ślinka zaczyna mi cieknąć. -Cudownie pachnie!- powiedziałem, chwyciłem za widelec, oraz lekko wygięty nóż, i małymi kąskami, tak jak mnie tego uczono zacząłem jeść. -Cudownie panie gotuje- postanowiłem nawiązać rozmowę z gospodynią. -Dziękuje, miło mi że państwu smakuje- usłyszałem odpowiedź. Tak rozpoczęła się miła pogawędka, która trwała jeszcze z 15 minut za nim panienka Emma i Reyland podziękowali za posiłek i udali się na spoczynek. Po chwili również mechanik na opuścił. Ja spokojnie dokończyłem posiłek starając się rozbawić panią Rose kawałami, które kiedyś tam zasłyszałem. Po posiłku zaoferowałem swą pomoc przy sprzątanie, lecz nasza gospodyni zdecydowanie się temu sprzeciwiła, gdyż jak to powiedziała -Nie grzecznym by było prosić gościa o pomoc w kuchni. W ten sposób można tylko nieszczęścia na dom swój sprowadzić! Jeszcze raz dziękuje bardzo. Życzę panu miłej nocy. -To ja dziękuję, kolacja była przepyszna. To ja już pójdę. Dobranoc pani. Odparłem. Było tuż po zmroku. Pozbierałem swoje rzeczy, jeszcze raz się pożegnałem i udałem do pokoju. Jakimś szczęśliwym trafem udało mi się trafić do ostatniego pustego pokoju. Sam pokoik nie był jakoś specjalnie urządzony. Okno, podajże na wschód, trzy twarde materace ustawione pod jedna ścianą oraz dwie, zbite naprędce szafki. Cholera co za dno.Pomyślałem. Wybrałem materac najbliżej okna. Drżącymi z nerwów rękami poukładałem torbę, rewolwery oraz kapelusz w okolicach poduszki. Postanowiłem sprawdzić rewolwery, jednak drżącymi rękami nie byłem w stanie nawet naładować naboi.Pieprzyć to! Rzuciłem oba Colty. Garnitur powiesiłem na składanych wieszakach, które zawsze mam w torbie. Cały pogięty, kurwa! Moje ruchy stawały się co raz bardziej nerwowe gdy podszedłem do okna. Oczywiście cholerne okno nie chciało się otworzyć. Omal nie wyważając zawiasów, udało mi się przesunąć zaczep i je otworzyć. Odetchnąłem świeżym wieczornym powietrzem. W oddali gdzieś zawył wilk. Rozglądając się po otaczających mnie szczątkach, zapewne pięknego niegdyś miasta rozmyślałem. ....Pieprzony świat...., pieprzoni ludzie... pieprzone życie... Nie wiem nawet kiedy z torby wyjąłem to pudełko. Małe, metalowe, zimne w dotyku, zawiera cały sens życia ludzkiego. Otwarłem je. Ze środka wyjąłem szczykawkę i buteleczkę. Napełniłem szczykawkę przeźroczystym płynem i drżącymi rękami powolutku zatopiłem igłę w żyle. Od razu zadziałało. Szary, bezbarwny, zmierzający do zagłady świat, nagle nabrał kolorów, nagle stał się wesoły, nagle za chciało mi się żyć..
__________________ "Celem jest szczęście, brak cierpień, wszelkie przyjemności. Dlaczego mamy się bać śmierci, jeżeli gdy my jesteśmy to jej nie ma, a gdy nas nie ma, to śmierć jest?" Epikur z Samos |
| |
| | #34 |
![]() | Wszyscy poszliście spać, oprócz Sagona który jeszcze bawił się z bronią do 2 w nocy. Godzina 4.00 Do waszych pokoi wchodzi strażnik i budzi was kolejno, każdemu kleją się strasznie oczy przeciągacie się jak kocięta wyciągnięte ze snu, no ale to normalne jak sie regularnie nie wstaje tak wcześnie ... Strażnik: Wstawać! zaplute szczury lądowe. Pobudka ! hehe zawsze chciałem to powiedzieć. Nazywam się Matthew, macie 30 minut żeby się zebrać czekam na zewnątrz budynku aha nie zapomnijcie naładować broni.
__________________ Z nadzieją na najlepsze, przygotowani na najgorsze. Ostatnio edytowane przez Quebe : 01-28-2008 o 08:34. |
| |
| | #35 |
![]() | Co jest? Chyba będę musiała kopnąć tego kolesia w tyłek. Co już?! Ale wcześnie. Dobra czas wstawać. Najpierw trzeba opłukać twarz. To teraz Emma popraw włosy...dobrze już są w porządku. Pistolet do kieszeni, magazynki do drugiej. Gdzie schować nóż? Już wiem! Włożę go do buta. Stimy przełożę do kieszeni. To wszystko gotowe na wyprawę. Czas odblokować drzwi i wyjść na zewnątrz... a jeszcze kanapki wziąć ze sobą. Ciekawe czy ktoś jest już wstał? Co wszyscy jak zwykle śpią? A to lenie. -Wstawać obiboki! |
| |
| | #36 |
![]() | -Moja głowa, mógłby pan tak nie krzyczeć?- wydusiłem z siebie mimo potwornego bólu głowy. Z nie małym trudem podniosłem się z materaca. Strażnika już nie było, za to było cholernie zimno. Przez otwarte okno wschodzące powoli słońce rozświetlało wnętrze pokoju. Miasto za oknem, o tej porze wygląda jak opuszczone ruiny. przemknęło mi przez myśl. Kilka krótkich ćwiczeń rozciągających powoli przywróciło mi zdolność do zwinnego poruszania. Podszedłem do drewnianej deski, zapewne półki, na której zawiesiłem garnitur. Z kieszeni wyjąłem zegarek. Już piętnaście po. Poświęciłem chwilkę na nakręcenie czasomierza, po czym ubrałem się. Przypiąłem pas. Naładowałem rewolwery. No to kapelusz na głowę i w drogę...
__________________ "Celem jest szczęście, brak cierpień, wszelkie przyjemności. Dlaczego mamy się bać śmierci, jeżeli gdy my jesteśmy to jej nie ma, a gdy nas nie ma, to śmierć jest?" Epikur z Samos |
| |
| | #37 |
![]() | Emma: Idąc coś cię irytująco kuje w nogę usztywniając ją tak bardzo, że twój chód można by zaliczyć do defiladowego ... [Michael Friedman: rozumiem że twoim marzeniem jest mieć 2 rewolwery niestety ciągłe mówienie o nim w liczbie mnogiej może wprowadzić w błąd twoich towarzyszy
__________________ Z nadzieją na najlepsze, przygotowani na najgorsze. |
| |
| | #38 |
![]() | Otwieram leniwie lewe oko przyglądając się wrogo budzącemu nas kolesiowi. Ranny ptaszek - myślę sobie. Nie jestem specjalnie śpiący, ale nie przepadam też za pobudkami przed wschodem słońca. Łeb jak na złość nie przestał mnie napieprzać, a rytmiczne pulsowanie krwi w żyłach koło skroni wydaje się nieznośnym waleniem tępym narzędziem o pusty garnek. Lewa ręka za aspirynę. - Wstawać obiboki! - krzyk laski rozbrzmiewa jeszcze parokrotnym echem zanim ginie gdzieś we wnętrzu mojej głowy. Z grymasem bólu spoglądam na nią i zastanawiam się, czy starczyło by tych pięknych włosów, aby okręcić je jej wokół szyi i zawiesić na belce powyżej. - Ciszej koleżanko. Wystarczy już, że ten się drze... i dzień dobry tak poza tym - witam ją skinieniem wysilając się na uśmiech po czym wstaję powoli z posłania, tak by nie wykonywać zbędnych ruchów głową. Zgarniam ciuchy i plecak i przeciągnąwszy się wychodzę z naszej "sypialni" na zewnątrz. Jeśli bar/hotel Dust jest stosunkowo blisko to kieruję się tam. W końcu opłaciłem tam do końca tygodnia pokój "z łazienką" więc nie zamierzam z tego nie skorzystać. "Łazienka" to oczywiście stojąca na zewnątrz wielka beczka po ropie naftowej, czy innym syfie, zawierająca wątpliwej jakości wodę nie nadającą się za Chiny do picia. Można natomiast nabrać jej trochę w wiadro, zanieść do prowizorycznego natrysku i nalać do podziurawionego wiadra zawieszonego nad głową. Tym sposobem można nacieszyć się 2-minutowym prysznicem, z którego nie omieszkam skorzystać przed naszą misją. Potem wracam do reszty.
__________________ Beer is proof that God loves us and wants us to be happy Benjamin Franklin |
| |
| | #39 |
![]() | No wreszcie się przebudzili. -Witam panowie. Wreszcie wstaliście. Pracowity dzień się zapowiada, więc bez obijania się. Zjedzcie śniadanie, sprawdźcie broń i inny ekwipunek, by nie było niespodzianek. Kurde, co to jest? Lepiej siądę na jakimś krześle i zdejmę buta. A to co?... [Tu twój pomysł drogi mg]. |
| |
| | #40 |
![]() | Emma siada zdejmuje buta i ku swojemu zaskoczeniu widzi 30 centymetrowy nóż ?
__________________ Z nadzieją na najlepsze, przygotowani na najgorsze. |
| |
| Reklama |
| |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| [Komentarze] Fallout Discoverer | Quebe | Archiwum sesji Postapo | 60 | 06-20-2008 22:47 |
| [Fallout] Discoverer | Quebe | Archiwum rekrutacji | 17 | 01-16-2008 17:12 |
| Fallout d20 | Kutak | Settingi do d20 | 0 | 09-10-2006 11:16 |
| Fallout d20 | Ma'Nad | WIEŚCI | 1 | 06-26-2006 12:41 |
| Fallout | Solinarius | Artykuły-archiwum | 0 | 08-06-2005 13:02 |