Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG - Postapokaliptyczne
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Sesje RPG - Postapokaliptyczne Świat umarł. Nikt nie ocalał. Pogodzisz się z tym? Położysz się i umrzesz? Przygnieciony Megatonami które spustoszyły twój świat i zabiły rodzinę, przyjaciół nawet ukochanego psa. Weźmiesz spluwę i strzelisz sobie w łeb bo nie dostrzegasz nadziei... Czy też będziesz walczył? Wstaniesz i spojrzysz na wschodzące słońce i stwierdzisz, że póki życie póty nadzieja. I będziesz walczył. O przyszłości. O jutro. O nadzieję. Wybór należy do ciebie.


Zamknięty Temat
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 01-11-2008, 18:32   #1
 
Quebe's Avatar
 
Reputacja: 0 Quebe ma wyłączoną reputację
$: 3 467
[Fallout] Discoverer

Springfield cztery przecznice otoczone płotem z drutu chroniący przed nieproszonymi gośćmi takimi jak radskorpiony, zmutowane szczury itd. itd.
Ludzie w mieście przygnębieni ich wzrok wlepiony w ziemię jak by już nie chcieli, nie mieli siły patrzeć na otaczające ich cierpienie.


Bar "Dust"
Jeden z nielicznych budynków który ma wszystkie 4 ściany.
na jednej z nich świecący na czerwono szyld reklamujący nukacole, po obu stronach zakratowane okna z wybitymi szybami a z nich lejący się żar słońca. Na wymęczonych deskach 3 stoliki przy każdym po 4 krzesła niektóre z nich naprawiane kawałkami blach, gwoździami, sznurkami widać że niejedno przeżyły.

Vestin:
siedzisz przy jednym ze stolików obok jakiś naćpany koleś pozycje siedząca utrzymuje tylko głową opartą o blat przy ścianie stoi kobieta i czyta na głos ogłoszenie...

Emma Thompson:
Zainteresowało cie ogłoszenie które właśnie powieszono w barze, na prośbę barmana czytasz je głos ...

Sagon: Właśnie kończysz naprawę lodówki dla barmana w barze Dust odbierasz 25 kapsli za naprawę, barman prosi cię jeszcze o wyczyszczenie broni za dodatkowe 10 kapsli, więc zabierasz się za polerowanie / oliwienie wnętrzności lśniącego Desert Eagle w między czasie pewna laska zaczeła czytać jakieś ogłoszenie ...

Reyland: idziesz ulicą obok ciebie wieszane jest ogłoszenie na słupie zagadujesz do młodego chłopaka co tam wiesza, ten zaczyna czytać ...

Michael Friedman: leżysz zaje...chany w jakimś obskurnym barze próbujesz otworzyć oczy ale powieki jakby były przybite do stołu przez natłaczającą się gamę kolorów w twojej głowie dobiegają cię słowa kobiety o delikatnym jedwabnym głosie ...

Uwaga nasi zwiadowcy donieśli, że na farmie Henrego Bragga
Zatrzymała się grupa władców zwierząt wraz z watahą wilków.
Jeżeli dowiedzą się o naszym mieście możemy mieć bardzo nieprzyjemne konsekwencje dlatego rada miasta postanowiła że zorganizujemy grupę najemników wesprzemy ich jak tylko będziemy mogli dodatkowo każdy otrzyma 200$ na głowę po zakończeniu zadania, sprzęt władców można zatrzymać. Wszystkich chętnych zapraszam do mojego biura dziś o 18.00
Podpisano: Burmistrz
 
__________________
Z nadzieją na najlepsze, przygotowani na najgorsze.

Ostatnio edytowane przez Quebe : 01-15-2008 o 16:00.
Quebe jest offline  
Reklama
Stary 01-15-2008, 17:03   #2
 
grabi's Avatar
 
Reputacja: 1 grabi jest na bardzo dobrej drodze
$: 21 238
Po tym, jak skończyłam czytać ogłoszenie, wzięłam się za dopijanie nukecoli. 200$ to ładna sumka. Mogłabym kupić za nią coś przydatnego, na przykład trochę amunicji, trochę stimów, nową broń, może jakąś ozdóbkę... albo mydło. Jak ja się dawno nie kąpałam. Dałabym wszystko za kostkę pachnącego mydła i balię letniej wody.
[Emma powróciła z krainy marzeń i rozejrzała się po barze.]
Knajpa nawet niczego sobie. Już gorsze widywałam, do tego miły barman. Ciekawe, czy jest miły dla wszystkich, czy tylko dla kobiet. A może tylko dla mnie?
Eee tam, mniejsza o to. Dobra. Czas dopić tą colę i zobaczyć, co ciekawego będzie u lokalnych handlarzy. Dzień powoli zbliża się do końca, więc może coś jeszcze zdążę dziś kupić.
 

Ostatnio edytowane przez grabi : 01-16-2008 o 19:23.
grabi jest offline  
Stary 01-15-2008, 17:14   #3
 
Sagon's Avatar
 
Reputacja: 1 Sagon jest na bardzo dobrej drodze
$: 6 293
Jezu- myślę sobie- gdzieś ty trzymał ta spluwę? W studzience na szambo? Ciesz się że nie musiałeś jej używać, bo usłyszałbyś tylko 'klik'.
Czyszcząc gnata staram się usłyszeć co ta laska czyta. Wyłapuję coś o władcach zwierząt, jakiejś nagrodzie i coś z burmistrzem. Kończę zabawę z Desertem. Trochę zachodu i lśni jak psu... Miejmy nadzieję, że strzela też nieźle. Pakuję torbę z narzędziami. I zbieram się do odebrania należności. czekając tak, rzucam okiem na ogłoszenie i czytam je sobie jeszcze raz.
-Którędy do burmistrza?- pytam barmana
 
__________________
Spriengfield- 100 gambli
celownik optyczny- 60 gambli
aminicja 7,62- 3 gamble
trafić kierowcę czołgu przez wizjer- bezcenne
Sagon jest offline  
Stary 01-15-2008, 20:49   #4
 
Marrrt's Avatar
 
Reputacja: 1 Marrrt wkrótce będzie znany
$: 19 846
Wstaję powoli od stołu przystając na chwile w miejscu, żeby sprawdzić czy nadal szumi mi w głowie...

Nie... - myślę sobie - nawet nie za bardzo. To dobrze w sumie. Przejdę się zapytać burmistrza co to za sprawa z tymi Władcami Zwierząt. Nie to, żeby mi przeszkadzało, siedzenie tu kurna cały dzień przy paru już dawno pustych, brudnych kubkach po lokalnym bimbrze. Nawet nie to, że wiem, że "grupa najemników" w takiej dziurze jak ta, to paru śmierdzących nieudaczników, którzy najpewniej skończą jako żylaste befsztyki na wieczerzy Władców... Ale jak pomyśle, że spędzam czas w ten sam sposób 3 tydzień to mi sie kurwa robi wszystko jedno.

Spoglądam mimowolnie na nowoprzybyłą kobietę. Ma jaja, tak w pojedynkę szwendać się po pustkowiach Sam tu jestem od niecałego miesiąca ale ona i ten "złota rączka" to jedni z niewielu nowych, a nowi naturalnie wzbudzają zainteresowanie... choć kobiety naturalnie wzbudzają większe.

Bez pośpiechu zgarniam swój plecak i gdy mam już ruszyć, zatrzymuję się i odwracam w stronę siedzącego ćpuna przyglądając mu się uważnie. Aż mnie skręca jak sobie pomyślę jak te prochy robią mu gąbkę z mózgu. Zupełnie jak gorzała...
- Żyjesz kolego? Kontaktujesz w ogóle? - Czekam przez chwilę na reakcję. Jeśli żadnej się nie doczekam, lub będzie niekomunikatywna, po prostu wzruszę ramionami i skieruję się powoli w stronę tej rudery, w której rezyduje burmistrz, szumnie nazywanej ratuszem.
 
__________________
Beer is proof that God loves us and wants us to be happy
Benjamin Franklin
Marrrt jest offline  
Stary 01-15-2008, 22:17   #5
 
Ruchi's Avatar
 
Reputacja: 0 Ruchi nie jest za bardzo znany
$: 7 854
~Spokój.... Cudowne uczucie. Jeszcze ten melodyjny głos, muszę być w niebie.~ Najróżniejsze uczucia przelewają się przez mą oczyszczona cudownym proszkiem dusze. Tylko nos lekko swędzi, ale to nic. ~Wspaniałe.~

- Żyjesz kolego? Kontaktujesz w ogóle?

Oszołomiony nagłym szturchnięciem, otwieram szeroko oczy. Przez chwile przyglądam się dziwnej postaci stojącej przede mną. -O przepraszam- bełkotam próbując wstać. Udało mi się to. Niestety nie obeszło się bez przewrócenia krzesła. Tak więc stoje twardo na nogach, tylko lekko opierając się rękami o stół i jednym wyćwiczonym ruchem zapinam marynarkę mojego czarnego garnituru. Srebrne Colty lekko ciążą mi u pasa. Cwiejnie się kłaniam. Wyszło. Jakoś... -Nazywam się Michael, z rodu Friedmanów- kontynuowałem, chociaż nie bardzo wiedziałem do kogo mówie, i przypuszam że mój rozmówca nie bardzo wiedział co Ja mówie. -Czym mógłbym panu służyć?-
 
__________________
"Celem jest szczęście, brak cierpień, wszelkie przyjemności. Dlaczego mamy się bać śmierci, jeżeli gdy my jesteśmy to jej nie ma, a gdy nas nie ma, to śmierć jest?"
Epikur z Samos
Ruchi jest offline  
Stary 01-16-2008, 19:22   #6
 
grabi's Avatar
 
Reputacja: 1 grabi jest na bardzo dobrej drodze
$: 21 238
W sklepie

Nieduża mieścina. Wyszłam z baru, przeszłam jedną przecznicę i już jestem w sklepie. Mężczyzna za ladą. Już przyciągnęłam jego wzrok. Ciekawe jak mi się uda.
-Witaj przystojniaku. Może pokażesz mi swoje towary?- zapytałam.
-Z chęcią cukiereczku.
Cukiereczku? Emma nie zrażaj się.
-Mam tutaj Colta 1911, trochę amunicji własnej roboty, linę, talię kart, szeroki wybór toreb podróżnych, śliczny płaszcz, kaburę z szelkami i trochę Jet’u. Chcesz zobaczyć drobiazgi?
-Tak.
– odpowiedziałam.
-Gazetka „Kocia Łapa”, okulary przeciwsłoneczne, biżuteria i kondomy jeśli masz ochotę.
Okulary w porządnym stanie. Ładne, małe szkiełka z cienkimi oprawkami. Jedynie z boku mały odprysk czarnego lakieru.
-Raczej nie. W jakim stanie jest Colt?
-Wiesz maleńka ... stary kochany Colt jeszcze nikogo nigdy nie zwiódł, no chyba ze za późno pociągniesz za cyngiel.
-Ile chcesz za tą 1911-stkę i okulary?
-Popatrzmy. Colt za 2100 kapsli, a okularki jak dla ciebie za 30. Jednak nie musisz płacić samymi pieniędzmi. Taka urodziwa kobieta jak ty ma jeszcze inna "walute" ...
-Może kiedy indziej kochasiu.
- odparłam. -To okularki wezmę. Przy okazji pomożesz damie i kupisz od niej ciężkie skórki? Porządnie wyprawione, ze zwykłych i złotych gekonów? Co ty na to przystojniaku?
-Pokaż je. Hmm… Wezmę je po promocyjnej cenie 20 i 50 kapsli za sztukę. Ok.?

Ale sknera… Dobra. Czas na numer z zamkiem. Powoli, powoli, czas odsłonić trochę piersi.
-Kup je po 25 i 70 za sztukę, a po powrocie z zadania, może Cie odwiedzę w nocy.- mówiąc to rozpinam trochę zamek od kombinezonu.
-Hmmm wiesz kotku nie daje na kreskę ale dziś wyjątek moge chyba zrobić…
-Umowa stoi?
- pytam.
-Tak.
-Dzięki kochanie. Wkrótce cię odwiedzę.
- mówiąc to chowam pieniądze do torby, ostatni kapsel wkładając sobie między piersi, biorę w dłoń okulary, po czym daję buziaka handlarzowi.
Udało się, wpadł jak śliwka w kompot. Oddalając się odwracam głowę i widzę jego uśmiechniętą twarz. Przy wyjściu zakładam okulary i idę zwiedzać miasto.
 
grabi jest offline  
Stary 01-16-2008, 19:33   #7
 
Ragnaak's Avatar
 
Reputacja: 2 Ragnaak jest na bardzo dobrej drodze
$: 25 407
- Młodzieńcze, którędy do burmistrza tego miasta, bo jeszcze dobrze nie orientuje sie w okolicy ... tutaj mam iść w prawo czy tam (wskazuję palcem), następnie skręcić przy wraku pojazdu opancerzonego?

~ 200$ akurat przyda mi się na drobne wydatki oraz załatanie mojej sporej dziury budżetowej oraz zakupienie sprzętu, ale co najważniejsze będę mógł się podszkolić ... trochę już przerdzewiałem. Brak zajęcia przez dłużej niż kilka dni daje o sobie znak. Ciekawe jacy będą ci najemnicy. Pewnie banda amatorów, którzy nie mają zielonego pojęcia jak się trzyma broń - myśli przelatywały mi z prędkością światła lub osobnika skaczącego między wymiarami.

Gdy młodzieniec wskazał drogę udałem się w kierunku ratusza lub to coś co niby ma nim być, gdzie urzęduje burmistrz.
 
__________________
Miarą sukcesu jest krew : twoja lub wroga !!!

Ostatnio edytowane przez Ragnaak : 01-16-2008 o 19:38.
Ragnaak jest offline  
Stary 01-17-2008, 11:51   #8
 
Marrrt's Avatar
 
Reputacja: 1 Marrrt wkrótce będzie znany
$: 19 846
- Czym mógłbym Panu służyć?
Patrzę z zaciekawieniem na zmagania naspawanego jegomościa z krzesłem i stołem. Skąd on wytrzasnął ten gajer???
- W niczym w sumie. Myślałem, że sam potrzebujesz pomocy, ale widzę, że jeszcze się trzymasz.
Zastanawiam się przez chwilę czy koleś w ogóle coś zarejestrował, po czym skinąwszy mu głową ruszam w stronę wyjścia. Nogi jednak przy pierwszym kroku zataczają niebezpieczną woltę w stronę lady co zmusza mnie do zatrzymania się.
A jednak jest gorzej niż myślałem. O Boże. Nawet już nie czuję kiedy jestem nawalony a kiedy nie.
Robię dwa głębokie wdechy i... no cóż. Naprawdę chciałem już wyjść Podchodzę wzdłuż lady do barmana i mówię:
- Daj mi jeszcze jednego kielicha
Otrzymawszy szklankę zawierającą domowej produkcji napój ze sfermentowanej kukurydzy, uśmiecham się po czym pytam:
-Co to za jeden ten Henry Bragg?
Barman leniwie podnosi na mnie niezbyt bystry wzrok.
- Henry? hehe stary Henry był dziwakiem nie chciał mieszkać w mieście więc osiedlił się na peryferiach miasta... – robi pauzę i zaczyna dłubać w nosie. Przez pryzmat pełnej szklanki wygląda to niestety tak samo obrzydliwie jak normalnie - umarł jakiś miesiąc temu ... przede wszystkim był myśliwym i to dobrym. Świetne mięso mogłem od niego kupić...
- Mhmm. A Władcy? Nękali wcześniej Springfield?
- Nigdy... nie zapuszczali się aż w taki głąb ruin aby dotrzeć w okolice miasta ... W starciach brały głównie udział karawany i konwoje ...
Dopijam zawartość szklanki oddając barmanowi pustą. Spoglądam w stronę pustych okiennic, żeby się zorientować mniej więcej w porze dnia. Straszące resztki znaków drogowych dają coraz bardziej wydłużające się cienie. Do 18 zostało jeszcze trochę czasu...
- To moze jeszcze piwko ?
- Nie, dzięki. Nigdy piwa po whiskey. A nie masz pomysłu co mogłoby ich tu sprowadzić? Raczej nie cierpią na brak żywności...
- Nie mam pojęcia – barman wzruszył ramionami - Ale lepiej żeby tym najemnikom nikt nie zwiał bo inaczej będziemy przekąskami dla szponów śmierci - przełyka ślinę.
- No nic. To nie wróży najlepiej. Żegnam tymczasem.
Gdy odwracam się, żeby wyjść, zatrzymuje mnie głos barmana:
- Ekhm! 8 kapsli!
Wzdycham. O tym ta gruba menda zawsze pamięta, ale żeby co rano uzupełnić wodę w beczce, to już nie.
- No tak, tak.... - Wyłuskuje 8 kapsli i odchodzę
Mocny powiew wiatru działa na mnie jak kubeł zimnej wody. Wieje od północy, a na niebie zaczynają kłębić się ciemne i wręcz widocznie mokre chmury.
Pewnie będzie padać w nocy.
Idę się przejść po okolicy podziwiając pozostałości dawnego Springfield. Kolejny dzień w kolejnej tak samo wyglądającej dziurze. Kiedyś to musiało być imponujące miasto. Teraz jednak opustoszałe szkieletowe konstrukcje budynków dają schronienie jedynie przerośniętym szczurom i karaluchom. Tatko miał racje, żeby trzymać się z dala od miast. Wraz z jasnością myśli powraca we mnie złość na siebie i takie miejsca jak to. Zastanawiam się przez chwilę, czy nie wstąpić do domu uciech Velvet, by nie dać ujściu rozgoryczeniu przez lędźwie w ramionach, którejś z dziewczyn, ale po chwili rezygnuje z tego pomysłu. Szwendam się jeszcze trochę do momentu gdy słońce zaczyna zbliżać się do linii horyzontu, po czym idę do ratusza.
 
__________________
Beer is proof that God loves us and wants us to be happy
Benjamin Franklin
Marrrt jest offline  
Stary 01-17-2008, 15:07   #9
 
Sagon's Avatar
 
Reputacja: 1 Sagon jest na bardzo dobrej drodze
$: 6 293
Po otrzymaniu zapłaty od barmana ruszyłem do wyjścia. Na dworze robiło się już ciemno... a nie to idą ciemne chmury. Kurde, jak ja nie lubię deszczu. Pytam jakiegoś przechodnia o drogę do ratusza. Wskazano mi jakiś budynek, prawie podobny do reszty zgliszczy. Udałem się w danym kierunku.
Hehe, tam na pewno będzie masa ochotników, więc zbytni nie będę się musiał wychylać. A gdzie ludzie strzelają tam się spluwy zacinają. Trochę roboty dla mnie będzie.
Myśląc sobie o potencjalnych klientach, uśmiechnięty pod nosem, maszeruję przez miasto.
 
__________________
Spriengfield- 100 gambli
celownik optyczny- 60 gambli
aminicja 7,62- 3 gamble
trafić kierowcę czołgu przez wizjer- bezcenne
Sagon jest offline  
Stary 01-17-2008, 21:51   #10
 
Ruchi's Avatar
 
Reputacja: 0 Ruchi nie jest za bardzo znany
$: 7 854
Nieznajomy odwrócił się i udał w strone kawałka blachy, która tylko troche przypominała szynkwas.
Kolejny gbur. Powolnymi ruchami, aby nie stracić resztek równowagi, podniosłem krzesło i w nim zasiadłem.Wspaniały towarWiększość osób opuściła bar. Cudowny. Z wewnętrznej kieszeni wyciągnołem paczkę gum do rzucia. Na opakowaniu widniał napis "Orbita" oraz facet o promiennym, zielonkawym uśmiechu. Zaczołem żuć.
Zamknąwszy oczy odchyliłem się na krześle. Dlaczego to uczucie nie może trwać wiecznie ??
Mimowoli podsłuchałem rozmowe przy barze.
Siedziałem tak jakieś pięć minut.
Gdy ekstaza wywołana prochami, na nieszczęście, mineła wstałem, tym razem pewniej. Swoją skórzaną torbę przeżuciłem sobie przez ramie. W lewą ręke wziołem swój kapelusz i podszedłem do barmana.
-Kufel piwa?- odezwał się drapiąc po kroczu.
-Nie, dziękuje, chciałem jedynie się zapytać o co chodziło z tymi najemnikami?-
Gruby barman popatrzył na mnie ze zdziwieniem.
-Co? Laska przed chwilą czytała to ogłoszenie od tego całego burmistrza, nie słuchałeś? Wskazał na jakąś pomiętą kartkę przypięta do ściany.
Burmistrz szuka ochotników, którzy napakują ołowiem Władców za nim ci dobiorą się do naszych tyłków.
Przez chwilę zastanawiałem się nad tą możliwością. -Ile daje?-
Pisze, że 200 zielonych-po czym szybko dodał -o ile wrócisz żywy. Jeśli chcesz się zaciągnąć udaj się do ratusza, tak mogę powiedzieć ci jak tam trafić.Odpowiedział za nim zdołałem cokolwiek powiedzieć. Jak wyjdziesz z baru skręć w lewo, potem na drugim skrzyżowaniu w prawo. Przed budynkiem stoi dwóch gości z strzelbami, nasza "policja". Może skusisz się na jednego?. Powiedział z pełnym kuflem w dłoniach. Dziękuje, ja już będe musiał się zbierać. Do widzenia. Obróciłem się i udałem za jego wskazówkami.
 
__________________
"Celem jest szczęście, brak cierpień, wszelkie przyjemności. Dlaczego mamy się bać śmierci, jeżeli gdy my jesteśmy to jej nie ma, a gdy nas nie ma, to śmierć jest?"
Epikur z Samos
Ruchi jest offline  
Reklama
Zamknięty Temat


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wł.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
[Komentarze] Fallout Discoverer Quebe Komentarze do sesji RPG - Postapokaliptycznych 60 06-20-2008 21:47
[Fallout] Discoverer Quebe Archiwum rekrutacji 17 01-16-2008 16:12
Fallout d20 Kutak Settingi do d20 0 09-10-2006 10:16
Fallout d20 Ma'Nad WIEŚCI 1 06-26-2006 11:41
Fallout Solinarius Artykuły-archiwum 0 08-06-2005 12:02


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 10:33.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2008, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96