lastinn

lastinn (http://lastinn.info/)
-   Sesje RPG - Science-Fiction (http://lastinn.info/sesje-rpg-science-fiction/)
-   -   Call-Girl (21+) (http://lastinn.info/sesje-rpg-science-fiction/14459-call-girl-21-a.html)

Sekal 11-04-2015 15:57

Tłum mężczyzn rozstąpił się odrobinę, robiąc ciasne przejście. Na środku dużego pomieszczenia ustawiono wygodne meble, gdzie zwycięzcy mogli skonsumować dziewictwo wygranych dziewczyn. I obaj już się w tym kierunku udawali.
Jess wzięła za rękę Elenę i pociągnęła ją w dół, a potem w tym samym kierunku:
- Podobno to boli tylko przez chwilę. - Szepnęła niepewnie do ucha złotowłosej.
- Myślisz, że będą delikatni? - odszepnęła Elena, zanim zeszły między znacznie wyższych od siebie mężczyzn. Istota ciasnego przejścia objawiła się szybko, gdy zaczęły dotykać ich nagich ciał liczne męskie dłonie.
- Nie sądzę… - Odpowiedziała jej niepewnie nagle znowu zmieszana i trochę przestraszona.
Obmacano je dokładnie, poczynając od pup, łona i podbrzusza, poprzez piersi a nawet włosy. Przeszły jednak nie zatrzymywane. Ustawiono na środku dwie duże, miękkie leżanki. Czekały na nich, podobnie jak rozbierający się mężczyźni. Zdjęli już fraki i zaczynali rozpinać kamizelki, gdy starszy szturchnął drugiego lorda.
- Myślę, że dziewczyny powinny nas rozebrać.
- Doskonała myśl.
Jess popatrzyła niepewnie na mężczyznę, który zapłacił piętnaście złotych monet za jej dziewictwo. Wiedziała, że połowa tej sumy dostanie się rodzinie. To było ogromne bogactwo. Chyba powinna zrobić wszystko czego będzie pragnął. Podeszła do niego i zaczęła do końca rozpinać kamizelkę. Zsunęła ja z jego ramion, a potem rozpięła i zsunęła koszulę. Zawahała się spoglądając na guziki spodni. Ręce trzęsły jej się nieznacznie gdy zbliżyła je do tej części jego ciała. Lord Luiz stał spokojnie, spoglądając na swoją wybrankę. Tuż obok Elena rozbierała swojego lorda, robiąc to mniej wprawnie i wolniej. Wyraźnie drżała, ale mogło to być także spowodowane faktem, że Gilbert nie mógł się doczekać i ją zachłannie obmacywał. Jess wreszcie opuściła w dół spodnie i kalesony, a na zewnątrz wydostał się całkiem imponującej wielkości członek. Mierzył w długości mniej więcej siedemnaście czy osiemnaście centymetrów, ale był szeroki jak przedramię dziewczyny. Nawet jądra były wielkie i napęczniałe.
- Połóż się - rozkazał jej. - Rozłóż nogi, pokaż jak mnie chcesz - mówił bardzo zmienionym, podnieconym tonem. Wszyscy mężczyźni w pomieszczeniu zdążyli już otoczyć ich całkiem szczelnym kołem, a blondynka dopiero rozpinała spodnie swojego lorda, wyjmując z lekkim strachem, ale bez obrzydzenia czy niechęci, mniej imponujące męskie przyrodzenie. Choć równie podniecone.
Jess nie do końca rozumiała co ma pokazać, ale posłusznie położyła się na plecach i lekko rozchyliła nogi obnażając się w ten sposób przed wszystkimi zgromadzonymi w pomieszczeniu i z podnieceniem wpatrującymi w nią mężczyznami. Nigdy wcześniej nie widziała nagiego mężczyzny, ale sadząc po komentarzach jakie słyszała w koło, wielkość jej pierwszego kochanka nie była zupełnie normalna. Niektórzy z mężczyzn również zaczynali się rozbierać, część z nich jedynie rozsznurowywało spodnie, masując się po kroczu. Musiały działać na nich bardzo mocno, niewinne i młode. Zanim lord Luiz położył się na jej małym ciałku, dostrzegła jeszcze Elenę, popychaną wręcz na drugą leżankę. Gilbert był wręcz czerwony na twarzy.
- Kładź się wreszcie dziewko!
Pomógł jej spełnić te polecenie i Jess poczuła na sobie przestraszone spojrzenie szeroko otwartych, niebieskich oczu. Nie mogła się na nim skupić, bowiem jej mężczyzna właśnie przygniatał ją swoim ciałem i przesuwał czubkiem penisa po wejściu do różowej szparki.
- Weź ją mocno!
- Chcemy usłyszeć jak krzyczą!
Okrzyki z tłumu nie pozostawiały wątpliwości jak to się może odbyć.

Eleanor 11-04-2015 15:58

Na chwilę rudowłosa zapomniała o towarzyszce. Zdrętwiała z przerażenia, przez co jej ciało stało się jeszcze ciaśniejsze i oporne na zabiegi próbującego ją posiąść mężczyzny. W tej sytuacji na zrobienie tego delikatnie nie miał szans nawet gdyby mu na tym choć trochę zależało. Nie po to przecież jednak ją kupił, by bawić się z nią w karesy lecz by posiąść publicznie po raz pierwszy bez wstrzymywania się i oglądania na jakiekolwiek względy. Splunął na swoją dłoń i nawilżył śliną kutasa. Widziała jego pożądliwe spojrzenie. Z boku rozległ się głośny krzyk Eleny, gdy posiadł ją Gilbert. Jess nie miała czasu przyjąć tego nawet do świadomości, bowiem jej lord pchnął z całej siły, zagłębiając swojego olbrzyma w stanowczo zbyt małym do tego wnętrzu. Był za to silny i tym jednym ruchem pozbawił ją dziewictwa. Złapał za szczupłe uda, brutalnie rozchylając je na boki. Zaczęła krzyczeć i odpychać go gwałtownie, co nie było łatwe gdy tkwił w niej głęboko. Do jej uszu, przez okowy bólu docierały sprośne komentarze patrzących na to ludzi. Trzymał ją mocno, miała zdecydowanie za mało siły. Cofnął odrobinę biodra i pchnął ponownie, wbijając się jeszcze głębiej w jej młode ciało.
- Patrzcie jak się bronią!
- Małe dziwki! Nie chcą się przyznać, że lubią poczuć prawdziwe kutasy!
Luiz odepchnął jej ręce, po dwóch pierwszych ruchach bioder zaczynając ją regularnie, mocno i szybko brać. Z boku docierały do niej krzyki Eleny, dźwięk ciała uderzającego o ciało i komentarze samego Gilberta.
- Naturalnie ciasna… mieści mnie całego… gorąca i przyjemna… - stękał, a chwilę później krzyki blondynki zostały stłumione przez jego pocałunek.
Jess przestała walczyć. Nie było sensu. Mężczyzna, którego spora część ciała raz za razem całkowicie zanurzała się w jej drobnym ciele, był zbyt silny i szybko zdała sobie z tego sprawę. Zamarła i teraz jego ruchy czuła mocniej, ale były mniej bolesne. Nadal była ciasna i naprężona, a koniec jego penisa uderzał wewnątrz jej ciała. Jednak było znacznie lepiej niż w pierwszym momencie, kiedy praktycznie ją rozerwał. Teraz poruszał się płynniej. Jej dziewicza krew, widoczna doskonale na penisie, gdy wysuwał się z jej ciała, ułatwiła tarcie. Kiedy przestała się bronić, Luiz puścił jej nogi i prawie się na niej położył, obejmując ramionami. Przytulił niemalże czule, całując policzek i szepcząc do uszka.
- Jesteś taka miękka i ciasna… będę cię tu często odwiedzał… rozluźnij się, jestem dla ciebie dobry, prawda?
Jęczał cicho i sapał, a jego biodra poruszały się nieustannie, penetrując do samego końca jeszcze do niedawna zupełnie niewinną szparkę. Mimo, udającego czułe, zachowania i słów, nie hamował bioder, dobijając najgłębiej jak potrafił.
- Patrzcie, zaczynają to lubić!
- Urodzone dziwki!
- To i dobrze, bo nie mogę się doczekać na swoją kolej.
- Ustaw się lepiej w kolejce!
Wielu z otaczających je mężczyzn było już półnagich, z obnażonymi penisami trzymanymi w dłoniach. Przy jednym klęczała nawet skąpo ubrana kurtyzana i przyjmowała go do swoich ust.

Sekal 11-04-2015 15:59

Jess nie odpowiedziała na pytanie. Zresztą mężczyzna raczej nie oczekiwał odpowiedzi zatopiony w swojej przyjemności, która najwyraźniej powodowała, że stawał się jeszcze twardszy i większy. Czuła wyraźnie jak jeszcze bardziej rozpycha się w jej drobnym ciele.
Jednocześnie komentarze, które słyszała przestraszyły ją. Jakoś nie wypływała myślą po za chwilę utraty dziewictwa. Wyglądało jednak na to, ze na tym się nie skończy. To miał być dopiero początek. Czy ci wszyscy mężczyźni w koło będą chcieli ją posiąść. Na myśl o tym zadrżała mimowolnie i przeszył ja dreszcz, co wypełniający ją ściśle mężczyzna, mógł odczytać w zupełnie inny sposób. Jęknął i bardzo mocno przyspieszył. Brał ją przez chwilę w takim tempie, zanim jęknął i zamknął oczy. Poczuła jak drga gwałtownie w jej małym wnętrzu i wypluwa z siebie coś gorącego i mokrego. Duże ilości tegoż. Kilku z otaczających ich mężczyzn zaczęło klaskać, kilku innych śmiać się.
Uczucie na końcu, było zdecydowanie najprzyjemniejszą częścią całego aktu. Może podziałała na nią tak myśl, że skończył? Odwróciła głowę i popatrzyła w kierunku towarzyszki zastanawiając się jak ona się czuje. Elenę prawie całkiem przykrywało ciało Gilberta. Posuwał ją, ale wolniej. Bardziej doświadczony, bawił się tym i delektował, całując twarz i szyję młodziutkiej kochanki. Blondynka patrzyła się w stronę Jess, na twarzy ból mieszał się z czymś zupełnie innym. Strachu pozostało już niewiele. Co więcej, pod wpływem wzroku rudowłosej, objęła lorda swoimi nóżkami, co wywołało kolejny aplauz publiczności. Tymczasem Luiz wysunął się z niej i uniósł.
- Skonsumowana! - Wykrzyknął tryumfalnie, co wywołało salwę śmiechu. - Zgodnie z prawem jest wykupiona na dzisiejszą noc i należy do wszystkich!
Najwyraźniej zachowanie Eleny świadczyło, że to co robił Gilbert było całkiem przyjemne. Może była to tylko kwestia wielkości? Jess miała nadzieję, że przyzwyczai się do tego co z jej ciałem będą robili mężczyźni równie szybko. Na razie leżała z rozrzuconymi na boki udami tak jak ja pozostawił Luis, a spomiędzy jej ubrudzonych krwią ud wypływały kolejne jej porcje zmieszane z gęstą, białawą spermą. Wcale nie odstraszyło to chętnych. Pierwszy podszedł starszy mężczyzna. Jego ciało lata świetności miało już za sobą, ale członkowi nie brakowało wigoru. Był za to wyraźnie mniejszy od przyrodzenia pierwszego lorda. Chwycił jej ciało i silnym ruchem obrócił na brzuch.
- Klęknij. Przyjmiesz mnie jak suczka.
Jeszcze inny zbliżył się od przodu, ale ogólnie kółko dookoła zaczęło rzednąć, bowiem do zabawy włączały się doświadczone kurtyzany. Lord Gilbert krzyknął i na chwilę opadł na swoją wybrankę. On także wreszcie dotarł na szczyt.

Eleanor 11-04-2015 15:59

Jess posłusznie uniosła się do pozycji klęcznej. Całe życie uczono ją posłuszeństwa dlatego mimo bólu, który nadal odczuwała bez sprzeciwów słuchała rozkazów. Poczuła stwardniałe dłonie na swoich wąskich biodrach i nie czekała długo na kolejną męskość wypełniającą jej ciało. Węższa i krótsza od tej należącej do Luiza, równie jednak twarda, wsunęła się całkiem już za pierwszym pchnięciem. Mężczyzna sapnął i zaczął brać ją powolnymi ruchami bioder. Drugi w tym czasie podchodził z przodu z obnażoną męskością.
- Weź w usta i possij, mała dziwko - powiedział dziwnie ochrypłym głosem.
Elena szybko pojawiła się w polu widzenia. Czekała na następnego chętnego jeszcze krócej. Dobrze zbudowany lord uniósł ją, zmuszając do przytulenia i objęcia go członkami i stojąc nasuwał jej małe ciało na swojego penisa. Inny właśnie zachodził blondynkę od tyłu, trzymając w rękach sporych rozmiarów pejcz.
Rudowłosa tylko na chwilę patrzyła na towarzyszkę, bo całkowicie pochłonęło ją kolejne polecenie i męski członek, który przysuwał się do jej ust. Otworzyła je odruchowo i pozwoliła by ciepłe ciało wsunęło się do środka. Potem zaczęła ssać jakby było owocem i dzięki tej czynności mogła wycisnąć z niego odrobinę ożywczego soku. Jęknął, ale zagłuszył go krzyk Eleny. Oberwała pejczem po pośladkach, a chwilę później drugi raz. Posuwający Jess od tyłu zainspirował się tym i dał rudowłosej mocnego klapsa, drugą ręką łapiąc jej długie włosy i minimalnie odchylając głowę do tyłu. Zgrali się obaj i ten z przodu wypychał biodra w tym samym momencie co ten z tyłu, wsuwając penisa głębiej w usta dziewczyny.
- Mocniej - rozkazał. - Postaraj się, jak nie chcesz być zbita jak twoja przyjaciółka.
Zacisnęła mocniej usta i zaczęła dodatkowo dotykać penisa językiem. Wypełniał jej usta próbując wepchnąć się coraz głębiej. Jęknęła na znak protestu czując jak dochodzi do jej gardła. Z trudem odetchnęła przez nos. To nie było łatwe, ale pewnie z czasem można się było przyzwyczaić. Tak samo jak do mężczyzn penetrujących jej pochwę. Już nie czuła takiego bólu jak wtedy gdy wypełniał ja Luis. Teraz było to tylko lekkie pieczenie. Może dlatego że kolejny kochanek był zdecydowanie mniejszy, a może po prostu to była naturalna kolej rzeczy dla kobiecego ciała. Nie spieszył się, delektując się poruszaniem w młodej szparce. Ten z przodu przeciwnie, zaczął ruszać się szybciej i zdała sobie sprawę, że powiększa się, a na czubku zaczyna pojawiać się słonawy smak. Patrzył się na Elenę, która po kilku mocnych razach ledwo zwisała ze swojego kochanka. Co więcej, ten co uderzał odłożył już pejcz i podchodził do niej od tyłu, celując w miejsce, gdzie musiało być wejście do pupy blondynki. Kiedy rozległ się jej krzyk, a na twarzy dziewczyny pojawiło się cierpienie, mężczyzna w ustach Jess trysnął, przytrzymując jej głowę tak, że nie mogła uciec przed wlewającym się do jej ust płynem.
Miał słono gorzki smak i był jednocześnie gęsty i lepki. Nie mając wyboru przełknęła wszystko co znalazło się w jej ustach kątem oka spoglądając na to co inni robili z blondynką. Nawet nie sądziła, że to jest możliwe. Jeden z nich przytrzymywał ją teraz, a drugi uparcie próbował wsunąć się do środka pupy. Cierpienie na twarzy Eleny było widoczne, gdy zagryzała mocno wargę. Patrzyła przy tym na rudowłosą i gdzieś tam czaiły się też iskierki podniecenia. Penis wysunął się z buzi, a jego właściciel oddalił, odsłaniając widok na wszystko co się działo. Ze dwa metry przed nią jakaś kobieta siedziała okrakiem na biodrach mężczyzny i poruszała się w górę i w dół, głośno jęcząc. Mężczyzna w Jess jeszcze przyspieszył, sapiąc i stękając.
- Będziesz doskonała… Też stracisz dziś i to drugie dziewictwo…
Gwałtownie odwróciła głowę od Eleny zdając sobie sprawę, że musiał zobaczyć jej zainteresowanie. Czuła, że obrazy które ogląda wywołują dziwne odczucia w jej ciele w miejscu, które ciągle wypełniał, a może to właśnie to jak się poruszał powodowała to nieznaczne napięcie i mrowienie, które czuła coraz silniej? Tak naprawdę nie miało to znaczenia. Liczył się tylko fakt, że powoli cierpienie odpływało w niepamięć, a w Jess rodziła się ciekawość i pragnienie doświadczenia tego wszystkiego co działo się w koło. Sądząc po bardziej doświadczonych kobietach musiało im to sprawiać prawdziwą przyjemność. Ona też chciała tak się czuć jeśli miała zostać w tym miejscu na kilka następnych lat miała zamiar czerpać z wszystkiego co się dzieje tyle ile tylko zdoła.

Sekal 11-04-2015 15:59

Pupa Eleny musiała przestać wreszcie stawiać opór, bowiem obaj mężczyźni poruszali się rytmicznie, gniotąc między sobą półprzytomną dziewczynę. Aktualny kochanek Jess sięgnął zaś kresu swojej wytrzymałości. Poczuła jeszcze kilka mocnych pchnięć, a następnie nasienie wlewające się w jej szparkę. Wyszedł z niej i zaraz pochwyciły ją jakieś dłonie. Zauważyła, że niesiono ją ku zwisającym z sufitu skórzanym paskom, z których największy wyglądał trochę jak huśtawka.
Czuła się dziwnie. Zupełnie straciła kontrole nad tym co z nią robiono. Była tylko bezwolną zabawka w obcych rękach. Po jej nagich, ciągle czerwonych od dziewiczej krwi udach płynęły męskie soki, teraz kiedy nic jej nie blokowało, swobodnie wypływające ze szparki. Odwróciła jeszcze głowę zerkając na Elenę i zastanawiając się jak ona wytrzyma taki atak dwóch mężczyzn jednocześnie. Blondynka nie mogła robić nic poza utrzymywaniem się na granicy świadomości. Nie odrywała wzroku od Jess, w kącikach oczu mając łzy spowodowane być może bólem. Była jednak również zdeterminowana, patrząc jak dwóch mężczyzn zaciska na nadgarstkach i kostkach rudowłosej paski z miękkiej skóry. Jej pupę posadzono na tym kawałku przypominającym huśtawkę, co sprawiło, że kołysała się teraz, mając bardzo ograniczone możliwości ruchu. Nogi miała rozchylone szeroko, prezentując wszystkim rozwartą szparkę. Od razu skusiła jednego z tych, który ją wiązał. Wszedł w nią mocno, ściskając za piersi. Zakołysała się w tych więzach.
- Będziesz teraz pojemnikiem na nasze nasienie, każdy, kto będzie chciał podejdzie i je w tobie złoży - powiedział niskim głosem, patrząc w jej oczy.
Jęknęła słysząc jego słowa i czując znowu w sobie kolejnego penisa. Obraz który przed nią roztoczył i pozycja w której się znajdowała znowu wywołały w jej ciele dziwne uczucie oczekiwania i pragnienia czegoś, czego jeszcze nie potrafiła nazwać. Mimowolnie napięła mięśnie, a uczucie stało się intensywniejsze. Powtórzyła więc to jeszcze raz pragnąc się przekonać czy rzeczywiście tak to działa.
- Uczysz się - jęknął, przyspieszając i wzmacniając ruchy w jej ciele. Jego biodra dobijały do końca, średniej wielkości penis rozciągał szparkę. - Będziesz doskonałą kurtyzaną… nie przestawaj…
Nie miała zamiaru przestawać, bo dzięki jego ruchom i temu że tak mocno się na nim zaciskała było jej coraz przyjemniej. Jej drobne ręce zwinęły się w piąstki, a całe ciało naprężyło, gdy próbowała dotrzeć do czegoś ulotnego i pociągającego jednocześnie, co tkwiło głęboko w niej i teraz pragnęło wyzwolenia. Złapał ją za łydki i rozhuśtał, mocno przez to nabijając na swojego członka, raz za razem. Na jego twarzy widniała czysta ekstaza.
- O tak… o tak…
Tymczasem mężczyźni skończyli z Eleną, zostawiając ją na ziemi. Długo nie czekała na mężczyznę, który kazał się jej ustawić na czworakach i wepchnął penisa do jej ust.

Jess nie patrzyła już co dzieje się z blondynką. Całą swoja uwagę skupiała tym co czuła w swoim ciele. Jej oddech przyspieszył. Ruchy huśtawki dodatkowo działały pobudzająco. Nagle zupełnie niespodziewanie poczuła jak nabrzmiałe ciało zaczyna drżeć, a potem rozpada się na kawałki w intensywnych skurczach, które rozeszły się po wszystkich mięśniach. Z jej ust zaś wyrwał się okrzyk ni to triumfu ni to zadowolenia. Kilka ruchów później skończył jej kochanek, tryskając do jej wnętrza. Zamarł tak na dłuższą chwilę, zanim pochylił się i pocałował Jess w usta. Wysunął się, robiąc miejsce następnemu. Jako główna atrakcja przyciągała bardzo wiele uwagi. Następny mężczyzna był średniego wieku, o żołnierskiej postawie i dobrze wyćwiczonym ciele. Dotknął wejścia do jej pupy, nie dając jej czasu na pełne ochłonięcie. Ku klęczącej, wypiętej Elenie zmierzała zaś kobieta, która je tu przyprowadziła. Prowadziła za sobą na smyczy dużego doga.

Tak jak przypuszczała rudowłosa wejście do drugiego otworu było dużo trudniejsze niż do pierwszego. Mężczyzna naciskał, ale na razie bez rezultatów. Powoli uspokajała się już po przeżytym wstrząsie, nie miała jeszcze pojęcie że nazywano je orgazmem. Odwróciła ponownie głowę by spojrzeć na blondynkę. Z pewnym zaskoczeniem, zauważyła wielkiego psa.
Mężczyzna naślinił swojego penisa i rozchylał pośladki Jess, napierając mocniej i mocniej. Ale teraz to Elena przyciągała najwięcej uwagi. Wreszcie się zorientowała co się święci, poczuła jak przednie łapy psa wskakują na jej plecy. Tego było za dużo. Lekko spanikowana, bo miała penisa w ustach, cofnęła się i krzyknęła:
- Chcę natychmiast zakończyć testy!

Eleanor 11-04-2015 16:00

Symulacja zakończyła się i świat zawirował, przenosząc obie z powrotem do pomieszczenia w domu Desire.
Kurtyzana odpięła i ściągnęła maskę i popatrzyła z uwagą na siedzącą w fotelu naprzeciw kobietę. Bardzo była ciekawa jej reakcji. Elena nerwowymi ruchami także odpięła swoją, oddychając głęboko. Na twarz powoli wracał jej spokój, kiedy złowiła spojrzenie kurtyzany.
- Przepraszam, zapomniałam, że to nie jest naprawdę i te odczucia… były bardzo rzeczywiste - zagryzła wargę i odwróciła na chwilę wzrok. - Czy… czy to też zdarza się naprawdę?
- Niezbyt często, ale tak - Stwierdziła beznamiętnie starsza kobieta. - Oczywiście jeśli ma się odpowiednia pozycję, albo nie robi tego wszystkiego tylko dla zdobycia pieniędzy można wybierać klientów. Ludzie mają różne gusta i upodobania - wzruszyła ramionami - mniej lub bardziej dziwaczne. Jednak tak się zazwyczaj składa, że ci z najdziwaczniejszymi płacą zazwyczaj najlepiej.
- To znaczy, spodziewałam się większości tego, mniej lub bardziej. - Przerwała i wzięła głębszy oddech. - To na końcu mnie przestraszyło. To nie jest zabronione?
Tym razem na ustach call-girl pojawił się pełen rozbawienia uśmiech:
- Kiedy coś jest nie tylko dziwaczne, ale do tego zabronione lub nielegalne, cena osiąga naprawdę spektakularne wysokości. - Odpowiedziała tylko.
Elena pokiwała głową. Zwróciła się ponownie w stronę Desire, determinacja wróciła na jej oblicze.
- Aaa… jak wypadłam, poza tym, że nie dałam rady… do końca? - spytała cicho.
- To nie tak powinno brzmieć pytanie - kurtyzana pokręciła głową - powiedz mi jak się czułaś.
- Bolało mnie, w kilku momentach bardzo - przyznała się. - W innych było ekscytująco, niezwykle. Nigdy nie myślałam, że przeżyję coś takiego, nawet wirtualnie. Wcześniej miałam w głowie tylko fantazje. Weszłam w stan takiej ekstazy… - westchnęła. - Nadal chcę to robić - powiedziała zdecydowanie.
- Czyli ból ci nie przeszkadzał? - Desire patrzyła uważnie na młodą kobietę - Wielu klientów lubi zadawać ból. Lubi widzieć cierpienie na twarzy i krew. Wam wielu takich, dla których muszę nawet być dziewicą. Inni lubią używać ostrych narzędzi i wiązać w niewygodnych pozycjach. Oczywiście nie musisz zgadzać się na wszystko. Ja na przykład nie biorę szaleńców, którzy w porywie namiętności mogą nawet zabić. Wiem ciężko ich odróżnić od zwykłych zboczeńców, to kwestia doświadczenia i informacji. Nigdy nie zgadzaj się na spotkanie z kimś nowym w obcym miejscu i bez ochrony.
- Mogłabym się przyzwyczaić do takiego bólu - odparła Elena. - To na pewno też kwestia wprawy, to był mój pierwszy raz… w pupę. To oznacza, że każdego klienta musiałabym sprawdzić? Nie wiem jak, na pewno lubią też anonimowość.
- Najlepiej zatrudnić kogoś, kto będzie robił to za ciebie. Kogoś z doświadczeniem w tej dziedzinie. Dziennikarza, prywatnego detektywa. Musisz jednak ufać tej osobie, bo od jej informacji może zależeć twoje życie. To nie jest bezpieczny świat Eleno zwłaszcza na początku.
- Dlatego… dlatego do pani przyszłam - spuściła nagle wzrok. - Liczyłam na to, że pani może mi pomóc i naprowadzić - w słowach dało wyczuć się prośbę.
- Powiedz Eleno dlaczego miałabym to zrobić?
- Ja… - zawahała się. - Może jest coś, co mogłabym zrobić w zamian? Na początku nie muszę dużo zarabiać… Mogę pracować dla pani… - jej słowa rwały się, gdy usilnie próbowała wymyślić powód.
- Tu nie chodzi tylko o pieniądze Eleno. Nie masz jeszcze nawet osiemnastu lat. Jak doskonale wiesz, gdybym zaprowadziła cię do klienta lub poleciła komuś, złamałabym prawo.
Zarumieniła się wyraźnie, spuszczając wzrok.
- Nie jeśli powiem, że robię to dla samej siebie. Niedługo skończę osiemnaście - powiedziała mniej pewnie.
- Może więc wrócimy do poważniejszej rozmowy i ewentualnym zajęciu na stałe, kiedy to się stanie - Desire uśmiechnęła się lekko. - Na razie pomyślę nad czymś rozrywkowym od czasu do czasu. I nie będziesz zarabiała na tym pieniędzy. Możesz za to od klienta dostać jakiś prezent. Czy to ci odpowiada?

Sekal 11-04-2015 16:01

Najpierw posmutniała, ale po następnych słowach Desire uśmiechnęła się lekko.
- Tak, jeśli mogę się przy tym czegoś nauczyć, a potem da mi pani szansę. Kończę osiemnaście lat za miesiąc i trochę.
- Dobrze, a więc potraktujmy to jak okres próbny. - Call-girl wyciągnęła rękę w jej kierunku.
Elena zrobiła to samo. Jej uścisk był zdecydowany.
- Zrobię wszystko, żeby zasłużyć - jej uśmiech się poszerzył.
- Prawdopodobnie będę miała coś dla ciebie w czwartek. Czy możesz przyjść do mnie po południu i zostać na noc?
- Coś wymyślę, aby móc. Czy mam ubrać się i przygotować jakoś specjalnie? - Elena spytała z autentycznym entuzjazmem.
- Nie - pokręciła głową starsza kobieta - Czy natomiast zgodzisz się znowu być dziewicą?
- Wejdzie mi to w krew - roześmiała się cicho.
- W takim razie jesteśmy umówione. Przyjdź na pierwszą. Daj mi znać wcześniej gdyby jednak nie udało ci się wyrwać.
- Dobrze - potwierdziła blondynka, zdejmując z siebie kombinezon i tym razem już nie krępując się zupełnie swoją nagością.
Desire podeszła do pulpitu i wcisnęła jakiś przycisk. Po chwili w drzwiach pojawił się milczący służący.
- Nasz gość wychodzi Wilfredzie. Odprowadź go do wyjścia.
Dziewczyna ubrała się i uśmiechem pożegnała Desire, wychodząc z androidem. W głowie Jess odezwał się głos H4.
- I jak się spisałem? - był wyraźnie rozbawiony. - Muszę się przyznać, że jej spróbowałem - roześmiał się.
- Nie miałam co do tego wątpliwości że spróbujesz - Jess roześmiała się - ale pies? Nie przypuszczałam, że masz takie fantazje!
- Nie? Serio? Przecież jestem wyjątkowym zboczeńcem! - nie przestał się śmiać. - I wszystko przez obserwowanie twojego życia. Może chcesz rozkręcić taki biznes na większą skalę? Mogę wyszukiwać chętne i mające potencjał dziewczyny.
- I mieć niezłą zabawę przy ich sprawdzaniu. - Skomentowała luksusowa dziwka.
- Żeby było równo, chłopaków też mogę wyszukiwać - kontynuował niezrażony.
- Zobaczmy jak nam pójdzie z Eleną i Philem. Na razie nie spieszyłabym się z nowymi osobami.
- Nie ma sprawy, tak naprawdę tylko ty dajesz mi prawdziwą przyjemność. Ten po umieszczeniu na huśtawce to byłem ja - zamruczał.
- To pewnie dlatego od razu miałam orgazm. - Stwierdziła kobieta z przekornym uśmiechem.
- Lubię jak łechtasz moje ego, kochana.
- Wiem jak dogodzić mężczyźnie…
- Zdecydowanie. Jesteś najlepsza, moja piękna.
- Teraz ty łechczesz moje ego mój drogi. - Zaśmiała się szczerze rozbawiona.
- Mówię prawdę i tylko prawdę!

Eleanor 16-11-2019 23:58

Wtorek, 12 styczeń, 2049
15:40 pm czasu lokalnego
Miami



Guy Rogers nigdy nie sprawiał wrażenia człowieka, który wprost uwielbia zabawić się z kobietą, która pełni rolę posłusznej niewolnicy, zniewolonej, gotowej na każde skinienie i gadatliwej, szczególnie kiedy przychodziło do sprośności. Zostawiał ślady, ponieważ lubił je widzieć na swojej kochance, ale nie przekraczał pewnej granicy, dzięki czemu pozostawał klientem Desire od dobrych trzech lat. Wynajmował ją rzadko, ale z tego co wiedziała, jeśli miał ochotę na call-girl, zawsze wybierał ją. Mieszkał na przedmieściach Miami, z żoną i prawie już dorosłym synem, pracował natomiast na dyrektorskim stanowisku jednego z biur Corp-Techu zajmującym się projektami wszczepów, które mieściło się także nieco na uboczu Miami. Zawsze płacił podwójne stawki, nawet kiedy w trakcie zmienił mu się nastrój i zamiast tresury wybierał namiętny, romantyczny seks w łóżku.
- Jest pewna sprawa z nim związana, a bardziej z jego żoną - H4 oznajmił Jess, kiedy ta przygotowywała się do tego spotkania. - Warto, abyś po wizycie w jego biurze namówiła go na pojechanie do jego domu, zamiast do ciebie jak pierwotnie sugerował. Żona będzie u kochanków. On oczywiście wie o tym, że go zdradza, ale nie wie, że sprzedaje także jego projekty, zdzira - powiedział z przekąsem. - Oczywiście nie ma dowodów, mogłabyś je zdobyć. Mąż nigdy nie bywa w jej pokoju, sprawdziłem. Niestety ja normalnie też nie za bardzo mogę. Jestem za to prawie pewny, że syna wtajemniczyła i odpala mu dolę, bo facet daje małe kieszonkowe. Mogłabyś przez niego lub jakoś inaczej dostać się do jej pokoju i poszukać dowodów. Wtedy będziesz mogła powiedzieć o tym Guy'owi od razu, za co na pewno będzie ci bardzo wdzięczny. W głębi serca to romantyk, chociaż jak go błagasz na kolanach o dupczenie wtedy jest twardszy niż stal. W pewnym miejscu - roześmiał się. - Druga opcja to wydać dowody mojemu kontaktowi, co może załatwić czysty zysk i nowego klienta, który zapewnia, że nie ma interesu w pogrążeniu pana Rogersa, a jedynie jego żony.

- Kim jest ten klient? - Zapytała Jess naciągając białe pończochy na długie, opalone nogi. Do tego założyła jeszcze półprzeźroczystą minisukienkę z czarnej, jedwabnej żorżety, pod którą założyła jedynie biały pasek jedwabiu, imitujący najbardziej wyuzdane stringi. Na przegubie dłoni miała bransolety, na palcach pierścienie, z uszy zwisały jej pobrzękujące przy każdym ruchu, sięgające ramion kolczyki, a na szyi długi, podwójny sznur korali. Doskonale wiedziała, że Roja nic nie podnieca tak bardzo jak półnaga kobieta obwieszona biżuterią niczym bożonarodzeniowa choinka. No chyba, że zbita pejczem, obwieszona biżuterią niczym choinka kobieta.
- To nie ten co ostatnio. Stały kupiec w mieście, fixxer. Nie doszedłem jeszcze dlaczego chce pogrążyć żonę Rogersa. Może nieudany romans? - zaśmiał się. - Stykałem się już z nim końcówkami, wymienialiśmy informacje. Zawsze było gites.
- Ok. Zobaczymy co da się zrobić. - Kobieta poprawiła jeszcze staranny makijaż i wsunęła stopy w białe szpilki na niebotycznych obcasach. - Rozumiem, że wolałbyś przekazać informacje fixxerowi?
- Neee, mi to wszystko jedno. Kasa i klient, albo zadowolony Guy. No, powiedzmy, że raczej wdzięczny. Z tego też można sporo wytargować. Twoja decyzja, moja słodka.
Zaśmiała się w odpowiedzi i posłała mu całusa w eter:
- I jak wyglądam? - Zapytała okręcając się w koło i prowokująco wypinając pupę.
- Jak zwykle tak oszałamiająco, że nie będziesz musiała go długo kusić - z tonu głosu wnioskowała, że myślał dokładnie tak jak mówił.
- W takim razie ruszam do boju - Powiedziała żartobliwie wychodząc z pokoju.


Budynek sekcji Resarch Development Corp-Techu mieścił się może odrobinę na uboczu Miami, ale swoją konstrukcją i projektem mógł konkurować z najlepszymi. Wybudowany kilka lat temu był w pełni przeznaczony na biura i laboratoria. Guy zdążył się już wspiąć w strukturach firmy i obecnie jego biuro znajdowało się na trzydziestym dziewiątym piętrze. Wilfred wypuścił ją na parkingu. Niestety do środka, oprócz kilku pierwszych pięter przeznaczonych głównie dla gości, na wystawy oraz konferencje, mogli dostać się tylko pracownicy lub osoby przez nich wprowadzone.
Najprościej byłoby zadzwonić do Rogersa i poprosić o rozmowę, ale w ten sposób kobieta nie mogłaby go zaskoczyć. Desire rozejrzała się po holu oceniając sytuację. Wyglądało to dość standardowo. Recepcja, schody na pierwsze, dostępne dla wszystkich piętro a także windy. Do nich trzeba się już było dostawać za pomocą elektronicznych przepustek i za ich pomocą wybierało się na pewno także piętra.
- Jak myślisz o tym o czym ja teraz, to muszę dodać, że jest to niezwykle nielegalne, bo w końcu mówimy o ich pionie rozwoju, ble ble - odezwał się H4 w głowie Jess.
- Ale czyż nie jest o wiele zabawniejsze? - Powiedziała call-girl pewnym krokiem kierując się schodami na pierwsze piętro. - Chyba jakoś zdołamy sobie z tym problemem poradzić?
- To nie takie hop-siup - netrunner postanowił podkreślić ważność swojej woli. - Musisz zdobyć na chwilę kartę mającą wjazd na któreś z wyższych pięter. Twój holo ma moich bajerów wystarczająco, aby wystarczyło zetknięcie i przytrzymanie przy takiej karcie.
- Świetnie - na ustach kobiety pojawił się uśmiech polującej wilczycy gdy rozglądała się w koło w poszukiwaniu swojej ofiary. Najlepiej takiej, która nosiła kartę zawieszoną w jakimś widocznym miejscu.
Na piętrze pierwszym na co się trafiało to spora otwarta przestrzeń z fotelami, stolikami i sofami, miejsce do porozmawiania, poczekania i wypicia kawy, którą razem z wieloma innymi rzeczami podawała kantyna umiejscowiona tuż obok. O tej porze ciągle było tu dużo ludzi, ale praktycznie nikt w obecnych czasach nie nosił już karty. Zintegrowane zostały z holofonami lub innymi urządzeniami osobistymi, czasami wszczepione w nadgarstki. Jako dział rozwoju, ludzie tutaj przodowali w czymś takim. Łatwo było jednak wyłowić wracających z górnych pięter, gdy obserwowało się wychodzących przez bramki ludzi, "odpikujących" się w przeróżny sposób.
Desire potrafiła oddziaływać na wszystkich, ale zazwyczaj szybciej i łatwiej działo się to w przypadku mężczyzn. Tu już nie miało większego znaczenia czy był młody czy stary, gruby czy chudy, biedny, bogaty czy ze stopniem naukowym. Wszyscy jakoś mocno reagowali na jej niezaprzeczalny seksapil.
Podchodząc do jednego z nich, mężczyzny w garniturze jak wszyscy korporaci, lekko łysiejącego i z niewielkim brzuszkiem, który przeszedł przez bramkę przykładając do niej prawa dłoń, odpięła jedną z bransoletek i upuściła dokładnie pod nogi mężczyzny.
- Och - powiedziała spoglądając na mężczyznę z lekkim uśmiechem, a potem jakby z zamiarem pochylenia się po zgubę spojrzała w dół. - Chyba mam problem z zapięciem tego bez pomocy…
Facet najpierw rozdziawił usta, a potem zagapił się na nogi kurtyzany, ale szybko pochylił się i podniósł bransoletkę.
- Chętnie pomogę, proszę mi tylko pokazać jak to się zapina - uśmiechnął się trochę zbyt szeroko, nie mogąc się powstrzymać przed przesuwaniem spojrzeniem po całym jej ciele. Utrzymać spojrzenia na oczach Jess to on nie umiał.
Kobieta wyciągnęła w jego kierunku nadgarstek, na którym pośród innych bransolet miała tę z wbudowanym holofonem i podsunęła mu prawie pod nos eksponując przy tym ruchu, wyraźnie widoczny pod półprzeźroczystą materią, zupełnie nagi biust:
- Trzeba wsunąć pręcik w otworek, docisnąć i przekręcić. - Powiedziała kokieteryjnie, swoim niskim głosem. - Wierzę, że poradzi sobie pan bez problemu.
- Eeee… - zagapił się na jej sutki, nieszczególnie to ukrywając. Trzęsącymi się dłońmi przełożył bransoletkę do nadgarstka i próbował ją zapiąć, ale więcej uwagi poświęcał ciału Desire, więc nieszczególnie mu to szło. - To powinno być proste, a wcale nie zawsze tak jest - zaśmiał się głupawo.
- Mam go - po chwili potwierdził H4.
Kobieta cierpliwie czekała aż mężczyzna poradzi sobie w końcu z zapięciem i cały czas uśmiechała się do niego słodko. Wreszcie sobie poradził i spojrzał w górę, cały czerwony na twarzy.
- Uff, chyba się udało - uśmiechnął się jak człowiek liczący na coś więcej, nawet jeśli tak naprawdę w to nie wierzył.
- Bardzo dziękuję. Bez pana nie poradziłabym sobie. - Odpowiedziała i odwróciła w kierunku wind oceniając, która może ją zawieźć na piętro Roya.

Sekal 17-11-2019 00:00

Windy nie były podzielone na piętra, wystarczyło odbić się i ewentualnie wpisać numer piętra. Wyświetlacz sam nakierował na odpowiednią windę, która przyjechała niedługo potem. O tej porze niewiele osób jechało do góry, ale dwóch mężczyzn i tak nie spuszczało z niej wzroku aż do momentu, w którym z żalem wysiadali na zewnątrz. Po drodze raz musiała się przesiąść i wreszcie dotarła na odpowiednie piętro, odbijając się raz jeszcze i wchodząc do środka. Była tu osobna recepcja, za pulpitem siedziała ładna, elegancko ubrana blondynka, która z wyraźnym zaskoczeniem przyjęła pojawienie się Jess. Jasne było, że od razu wiedziała, że ta jest tu pierwszy raz.
- Dzień dobry, pani do kogo? - spytała tonem pytającym, odrobinę zgorszonym i jednocześnie niedowierzającym.
Desire odpowiedziała jej uśmiechem, absolutnie nie speszona wzrokiem kobiety. Raczej wyraźnie rozbawiona:
- Jestem umówiona z Guyem Rogersem - odpowiedziała po czy nachyliła się lekko w jej kierunku i dodała:
- Chciałabym go zaskoczyć i wejść bez zapowiedzi, a pani się to teraz pewnie wydaje absolutnie niemożliwe. Mogę jednak obiecać, że jeśli się pani zgodzi, spełni jedno pani życzenie. Co miałoby to być? Dzień wolny? Podwyżka? A może bilet do jakiegoś egzotycznego miejsca?
To chyba zaciekawiło recepcjonistkę, która również odrobinę się nachyliła, odwzajemniając spojrzenie Desire.
- Wszystko? Zawsze chciałam przenieść się z recepcji do któregoś z tutejszych działów rozwoju. Mam odpowiednie kwalifikacje, ale nigdy nie ma na to etatów. Bez znajomości.
Uśmiech call-girl stał się jeszcze szerszy:
- Podoba mi się pani podejście, pani…? - Spojrzała pytająco.
- Parkinson. Helen Parkinson.
- Pani Parkinson myślę, że możemy uznać że właśnie zawarła pani bardzo korzystną znajomość. - Jess wyciągnęła dłoń w kierunku kobiety w porozumienia. - Jakiś konkretny dział bardziej pani odpowiada od innych?
Coś w zachowaniu i słowach Desire było na tyle przekonujące, że Helen uścisnęła jej dłoń.
- Któryś z tego piętra będzie odpowiedni, jaki dokładnie ma mniejsze znaczenie - blondynka uśmiechnęła się. - Niemal wam zazdroszczę. Guy to świetny facet. Nie wiem czy bardziej zazdrościć jemu pani czy pani jego.
Brunetka roześmiała się:
- Zazdrość szkodzi piękności. Lepiej spożytkować uczucia na coś bardziej konstruktywnego albo przyjemniejszego.
- Dlatego powiedziałam: niemal. Jego kolega z pokoju jeszcze nie wyszedł.
- Och to mi zupełnie nie przeszkadza. - Desire mrugnęła do kobiety - Wręcz przeciwnie. Takie sytuacje dodają wszystkiemu dodatkowego smaku. Który to pokój?
- Drugie drzwi na prawo, tym korytarzem - wskazała na przejście obok recepcji. - Proszę pamiętać, że na korytarzu są kamery. Wierzę, że pani nie chce mu zaszkodzić, także… - przygryzła palec, lekko zarumieniona. Patrzyła już nie tylko na twarz Jess i musiała zadziałać wyobraźnia recepcjonistki.
Kobieta skinęła głową i ruszyła wolno we wskazanym kierunku:
- Pewnie zakłócenie działania kamer tak szybko będzie niemałym wyzwaniem? - Spytała półgłosem swojego przyjaciela.
- W takim miejscu, nooo… nie ma rzeczy niemożliwych - netrunner kiedy robił przerwy w mówieniu to na pewno jednocześnie działał. - Mogę poodwracać je i dać statyczny obraz, ale to chwilę zajmie. W pokoju nie mają nic, wystarczy, że pierwsze chwile spędzicie tam.
- To da się zrobić. Prowokacja powinna zająć nieco więcej niż tylko chwilę. Może kolega będzie chciał popatrzeć… - Zakończyła dochodząc do drzwi, otwierając je i wchodząc do środka spokojnym krokiem.

Dwie pary oczu zwróciły się w jej kierunku prawie natychmiast po tym jak otworzyła drzwi. Jedna para oczu należała oczywiście do Rogersa, który uniósł brwi do góry, nie zaskoczony tak do końca pojawieniem się kurtyzany. W przeciwieństwie do drugiego z mężczyzn, który prawie rozdziawił usta, poniewczasie zamykając je i pytająco spoglądając na Guya. Kolega klienta miał już skończoną czterdziestkę i wyraźny brzuszek. Bystre oczy call-girl wyłowiły obrączkę na palcu i trochę siwizny. Nie był to facet, za którym mogłaby się obejrzeć na ulicy, w przeciwieństwie do tego, dla którego tu przyszła. Pomieszczenie było raczej nieduże, typowo biurowe - wyższej klasy, z dwoma dużymi biurkami z prawdziwego drewna, szafami, wygodną sofą oraz kopiarko-drukarką. Okno prowadziło na panoramę Miami. W pierwszej chwili żaden z mężczyzn nic nie powiedział, za to obaj wyraźnie podziwiali.
Desire też się nie odezwała. Poczekała aż drzwi za nią zamkną się z lekkim kliknięciem i kołysząc biodrami ruszyła wolno w kierunku klienta. Podeszła do biurka, usiadła na blacie i nachyliwszy się w kierunku mężczyzny przywarła ustami do jego warg i wsunęła język do środka. Usłyszała z tyłu ciche sapnięcie, zaskoczenia i zazdrości. Guy jednak pozwolił jej tylko na krótką chwilę dotknąć swoich warg, nieznacznym ruchem odsuwając się.
- Desire - powiedział zdecydowanym tonem. - Wyglądasz pięknie, ale jeszcze nie skończyłem pracy.
- Każdy ma prawo do przerwy - odpowiedziała swoim niskim zmysłowym głosem. - Ale jeśli chcesz poczekam sobie grzecznie na waszej kanapie… - Przy tych słowach jej obita w białą szpilkę stopa wsunęła się między nogi mężczyzny prowokująco dotykając krocza, a dłoń przesunęła się na głowę i jej palce zanurzyły się w jego włosy.
- Myślę, że to dobry pomysł… - zaczął, ale przerwał mu wyraźnie zaciekawiony i raczej pobudzony kolega.
- Guy, może nas przedstawisz? - spróbował nadać swojemu głosowi rozbawiony ton, ale nie do końca mu wyszło. O wiele bardziej opanowany Rogers, pozornie przynajmniej, uśmiechnął się i wskazał na niego.
- Desire, poznaj Jamesa. James, to moja dobra znajoma. Za jakieś pół godziny kończę - te słowa już przeznaczył bezpośrednio do kurtyzany, starając się nie zerkać na jej ciało.
- Miło mi cię poznać James. - Call-girl odwróciła się lekko tułowiem w kierunku drugiego mężczyzny nie zmieniając pozycji i w wyniku tego działania jej prawie nagie piersi znalazły się tuż przed nosem Guya, a jej dłoń nadal przeczesywała jego gęste włosy.
Facet z drugiej strony pomieszczenia uśmiechnął się trochę głupawo. Wyglądał na takiego, co nieczęsto bywa w otoczeniu takich kobiet jak Jess. Rogers przeciwnie, odsunął dłoń kurtyzany.
- Desire, proszę. Muszę coś skończyć - ton nie był proszący, a bardziej rozkazujący.
- W takim razie może twój kolega poświęci mi trochę swojego czasu. - Odpowiedziała prowokująco odsuwając się od mężczyzny, wstając kocim ruchem, ocierając się o niego na chwilę stając za jego plecami i pociągając nieznacznie za włosy, tak że musiał lekko odchylić głowę do tyłu, by nie czuć bólu.
- Jesteś nieznośna.
- Nie miałbym nic przeciwko.
Obaj powiedzieli prawie jednocześnie. Guy sięgnął ręką do tyłu i wymierzył jej lekkie uderzenie w udo.
- Usiądź na sofie. Za pół godziny będę wolny, ale im bardziej będziesz przeszkadzać, tym dłużej to zajmie - w jego zdecydowany ton wkradały się już te delikatne nuty pożądania i potrzeby. - James, nie miałeś już iść do domu? - zauważył.
- Okazało się, że jeszcze muszę się czymś zająć - mężczyzna udawał, że zerka na ekran swojego komputera.
Kurtyzana przeszła obok Guya i podeszła do drugiego biurka. Pochyliła się do przodu praktycznie kładąc na blacie. Podparła głowę ręką spoglądając na Jamesa z uśmiechem.
W tej pozycji idealnie eksponowała pośladki, których zupełnie nie zasłaniał biały pasek materiału rozdzielający je prowokująco na dwie części. Rozsunęła nogi by jeszcze bardziej wyeksponować widok.
- Jjesteś bardzo piękną kobietą, Desire - James już nie udawał, że patrzy na ekran. Nie widziała w tej pozycji co robi Rogers, ale ten nie odzywał się.
- A ty jesteś bardzo miły James. - Odpowiedziała i zakołysała lekko biodrami.
- Kiedyś słyszałem, że miły oznacza, że ani przystojny, ani inteligentny - zauważył ze zdenerwowaniem, ale wyciągnął drżącą dłoń, aby odgarnąć z jej twarzy jakiś kosmyk włosów, nawet jak ten nie istniał.
Zaśmiała się:
- Trudno w minutę ocenić inteligencję mężczyzny, a wygląd to tylko kwestia gustu i zazwyczaj jest wprostproporcjonalny do grubości portfela.
- Nie zarabia się tutaj tak źle - James roześmiał się, jakby się powoli oswajając z bliskością i sposobem bycia, oraz ubioru prezentowanego przez Desire. Rogers nadal był jednak twardy i nie odzywał się. Twardy w przynajmniej dwóch znaczeniach tego słowa.
- W takim razie jesteś zdecydowanie przystojny. - Zapewniła. - Może masz ochotę przenieść się na kanapę gdzie zostałam wygnana i dzielić moją samotnię?
- Tak cudownej kobiecie się nie odmawia - odparł, a Jess usłyszała z tyłu jakiś znacznie głośniejszy odgłos, coś jak uderzenie czymś twardym w blat. Ten klient bardzo lubił takie zabawy i choć z trudem, to jeszcze się nie poddawał.
- Jak widzisz nie wszyscy podzielają twoje zdanie. - Powiedziała i mrugnęła do niego kokieteryjnie. - Może masz ochotę na masaż?
James wstał i zerknął na sofę. Miałby ochotę na coś zupełnie innego, ale nie powiedział tego.
- Oczywiście, nie miałbym też nic przeciwko, aby się odwdzięczyć - zaśmiał się trochę nerwowo. Stojąc widział więcej kuszącego i prawie rozebranego ciała kurtyzany, która także się uniosła, wzięła go za rękę i pociągnęła w kierunku sofy, a potem pchnęła na nią. Gdy usiadł uklękła przed nim. Rozsunęła mu nogi i usadowiła się między nimi:
- Co powiesz na to, bym zrobiła to ustami? - Powiedziała kierując dłonie w kierunku jego rozporka. Ani razu przy tym nie spojrzała na swojego klienta.
Mężczyzna tym razem zaniemówił ostatecznie, ale za to Guy odzyskał głos.
- Desire, chyba musimy się rozmówić. Teraz. James jest żonaty.
- Ty też, po za tym że jesteś zajęty i nie masz dla mnie czasu. - Odpowiedziała nadal nie odwracając się w jego kierunku i powoli rozpinając rozporek Jamesa. Mężczyzna to patrzył na nią w szoku, to na Rogersa z lekkim przestrachem. To co wypełniało mu spodnie jednak dokładnie ujawniało jego stan.
- Pożałujesz, gdy zaraz nie przestaniesz. Moja żona, jak dobrze oboje wiecie, wie i pozwala na wiele rzeczy. James, jesteś w szczęśliwym małżeństwie, prawda?
Usłyszała, że jej klient wstaje, ale ten, przed którym klęczała, wydał z siebie jedynie kilka nieartykuowanych dźwięków, nie potrafiąc głośno powiedzieć nie.
- Przecież to tylko mały masaż. Popatrz, na prawdę go potrzebuje. - Kurtyzana rozpięła już do końca rozporek spodni.
Usłyszała jego kroki, gdy podszedł do niej i chwycił ją za włosy.
- On czy ty potrzebujesz wepchnąć coś do swoich ust? James, tego chcesz? Myślisz, że warto taką dziwką zastąpić swoją żonę?
Jego kolega był już zupełnie zagubiony, za to sądząc z zachowania i słów Rogersa, ten był już bardzo podniecony.
- O tak! - Jęknęła Desire, gdy szarpnął jej włosy - Wiesz czego potrzebuję. Nie mogę już czekać!
Pociągnął ją do góry, stawiając dość brutalnie na nogi. Lubił prowokacje i pokazywanie się z nią, ale nie należał do tych klientów, którzy lubili się dzielić. Za to zazdrość wywoływała odpowiednie emocje.
- James ma jeszcze coś do zrobienia. Przejdziemy się, musisz dowiedzieć się co ci wolno a czego nie! - prawie warknął, popychając ją w stronę drzwi.
Szła przed nim potulnie pozostawiając za sobą oszołomionego mężczyznę siedzącego na kanapie z rozpiętym rozporkiem. Otworzył drzwi i wychodząc na korytarz, zamknął za sobą.
- Co ty sobie wyobrażasz? - spytał ostro i popchnął w głąb piętra. Razem z wyjściem H4 potwierdził, że zajął się kamerami. Oprócz tego wyraźnie zachichotał, rozbawiony wydarzeniami.
- Nie chciałeś mnie. Kazałeś mi czekać. - Powiedziała buńczucznie i prowokująco jednocześnie. - Nie lubię czekać.
- I nie ma dla ciebie znaczenia, kto cię rżnie i komu obciągasz?! - warknął cicho. Prowadził ją gdzieś, już mniej gwałtownie. Miał świadomość obecności kamer, nie zaś ich wyłączenia. Ktoś wyszedł z pokoju, który niedawno minęli.
- Oczywiście, że wolałabym ciebie… - Powiedziała cicho. - Zawsze wybrałabym ciebie gdybyś dał mi wybór…
- Będziesz musiała mi to jakoś udowodnić - otworzył drzwi jakiegoś pokoju i tam ją popchnął. W środku były dwie kanapy i elektronika, która włączyła cichą spokojną muzykę. Pokój wypoczynkowy. Zamknął za nimi drzwi. - Bo wynagrodzę to sobie sam - zaczął rozpinać swój rozporek.
- Wiesz, że zrobię wszystko co zechcesz Guy. - Powiedziała spoglądając na niego rozszerzonymi oczami oddychając gwałtownie. Oblizała usta obserwując go uważnie. Jak dzikie zwierzę zapędzone w róg. Sprawnym ruchem wyjął na wierzch sztywnego, sporych rozmiarów penisa z łatwością przekraczającego średnią. Podszedł i chwycił ją za włosy, z dużą siłą popychając na kanapę.
- Tak się wcześniej wypinałaś, suko. Pokaż jak nie możesz się doczekać.
Uklękła przed nim tyłem i osunęła się do przodu eksponując przed nim swoje praktycznie zupełnie nagie ciało. Uklęknął za nią i obdarzył mocnym klapsem w pośladek. Pożądał jej teraz zbyt mocno, aby nad sobą w pełni panować. Jednym szarpnięciem zerwał z niej skąpe stringi, urywając cienki paseczek materiału. I może sekundę później wtargnął we wnętrze kurtyzany.
- Tego chciałaś? - złapał ją za biodra. - Mógłbym cię wykupić na własność, zrobić z ciebie prawdziwą niewolnicę moich potrzeb.
Krzyknęła gdy w nią wszedł, ale był to zdecydowanie odgłos przyjemności. Prowokowanie go także ją podnieciło. Jego ciało wydzielało intensywną woń, której nie mogła się oprzeć. Musiała przyznać, że Guy miał jeden z najbardziej działających na nią zapachów spośród jej klientów. Upajała się tą wonią gdy mieszanina jego pożądania i gniewu rozbijała się o jej ciało:
- Tak! - Wystękała. - Wiesz, że tego pragnę, byś mnie zniewolił i posiadł na milion sposobów!
Zaczął ją ostro brać, nie hamując się ani trochę. Dobijał się najgłębiej jak mógł, mocnymi pchnięciami penetrował jej wnętrze. Uderzył jeden z jej pośladków, tu także się nie ograniczając, przez co aż zapiekło.
- Jak tu z tobą skończę, pojedziemy do ciebie i jeszcze będziesz żałować tych słów! Chyba, że chcesz mi powiedzieć, że lubisz też jak obijam twoje sucze ciało?
Chwycił włosy call-girl i pociągnął do siebie, zmuszając ją do wygięcia szyi.
- Proszę jedzmy dziś do ciebie. - Jęknęła jednocześnie z bólu i podniecenia. - Chcę byś mnie obił tam gdzie kochasz się z żoną!
- Do mnie? - wystękał, nie zwalniając tempa. Ich ciała głośno obijały się o siebie. Mocniej szarpnął za jej włosy. - A jak moja suka chce na to zasłużyć?
Napięła z całych sił mięśnie, by jego odczucia stały się jeszcze intensywniejsze:
- Będziesz mógł zrobić ze mną wszystko co zechcesz i ja zrobię co mi rozkażesz panie.
- Wiem, że tak będzie! - warknął, minimalnie zwalniając tempo. Był już blisko, ale nie chciał skończyć przed końcem tej wymiany zdań. - I tak bym zrobił. Pytam o coś wyjątkowego, co mnie do tego zachęci!
- Zwiążesz mnie i zniewolisz. Moje ciało będzie wystawione na twoje ciosy. Będziesz mógł mnie ukarać za to, że byłam dziś taka niegrzeczna. Za to że jestem dziwką, która nie może żyć bez tego, by komuś nie obciągać.
Uwielbiał, kiedy tak mówiła. Czuła to po jego wielkości, a po dwóch następnych potężnych pchnięciach, które prawie ją przewróciły, również po gwałtownym, obfitym wytrysku.
- Nie wiesz, w co dziś się pakujesz - wystękał jeszcze w trakcie wypełniania szparki kurtyzany swoją spermą. - Dawno cię nie miałem, celowo to opóźniałem. Dziś będę długo dochodził do pełnej satysfakcji. Mogłabyś to bardziej kontrolować u siebie, ale twój wybór.
Wyszedł z niej i raz jeszcze dał klapsa, lżejszego tym razem. Wstał i zapiął rozporek, a gdy również ona się podniosła, zbliżył się i dał wręcz czułego buziaka w usta.
- Witaj, Desire. Tęskniłem za tobą - powiedział cicho.
- Ja też tęskniłam. - Przytuliła się do niego i z rozkoszą wciągnęła zapach, który teraz był jeszcze bardziej intensywny. Objął ją instynktownie.
- Moja żona już nie bywa w moim łóżku - zwierzył się. - Mam nadzieję, że nie stracę kontroli na tyle, żeby cię do siebie zniechęcić.
Pogładził ją po włosach. Zupełnie dwóch różnych osobników siedzących w jednym ciele.
- Nie martw się, tak się nie stanie. - Uśmiechnęła się do niego. - Jestem bardzo odporna. - Powiedziała nieco żartobliwie. - A tak w ogóle wasza recepcjonistka, Parkinson, zasługuje na awans. To ona pomogła mi zrobić ci dzisiejszą niespodziankę. Po za tym wydaje mi się, że jej się podobasz.
- Szkoda więc, że moje myśli krążą tylko wokół ciebie - uśmiechnął się i pocałował ją głęboko i czule. - Szepnę o niej słówko. Bardzo mi się podobała ta niespodzianka. Zbieramy się?
Spojrzał na leżące na ziemi majteczki i widoczne praktycznie łono kobiety.
- Gdyby za to nie było kar, to zakazałbym ci ich nosić. Powiedz, zrobiłabyś Jamesowi loda, gdybym tego nie przerwał? - tym razem i u niego dało się czuć częściowe rozbawienie.
Kobieta pochyliła się i uniosła zniszczona bieliznę:
- Oczywiście że tak, nigdy nie należy zaczynać czegoś, czego nie ma się zamiaru skończyć. - Powiedziała z prowokacyjnym uśmiechem wsuwając mu je do kieszeni spodni. - Daj je mu na pamiątkę. Zjadę sama na dół i spotkamy się w moim samochodzie. Nikt nie będzie wiedział kto pozbawił mnie bielizny, a jeśli zrobią kontrole będzie na Jamesa. - Zakończyła żartobliwie.
- Doskonale - roześmiał się i otworzył drzwi, przepuszczając ją przodem. Zaspokoiwszy pierwszy głód stawał się nienagannym gentelmanem. - Chciałbym po drodze zahaczyć o restaurację. Masz coś przeciwko i jakieś intymne miejsce, w którym nikt nie wyrzucił nas za twój strój i obróżkę, którą dla mnie założysz?
- Havana Sky - odpowiedziała bez zastanowienia - na pewno ci się spodoba. To nowy klub na szczycie wieżowca w Małej Havanie.
- Doskonale - powiedział raz jeszcze. - Kawałek stąd, ale każda minuta obok ciebie to rekompensuje. No i do rana jeszcze dużo czasu. Jutro nie zamierzam się tu pojawić - roześmiał się i wszedł do swojego pokoju, jej pozwalając skierować się ku recepcji i dalej windom. O tej porze już prawie nie było w budynku pracowników.
Przechodząc koło blondynki napisała jej numer telefonu na samoprzylepnej karteczce.
- Gdybyś w najbliższym czasie jednak nie dostała tego awansu odezwij się do mnie. - Mrugnęła do niej z uśmiechem.
- Na pewno - Helen opowiedziała tym samym, przesuwając wzrokiem po ciele call-girl. - Słodko. Tylko w tym celu mogę się do ciebie odezwać? - zaśmiała się.
- Jeśli tylko nie przeszkadza ci towarzystwo dziwki w każdej chwili zapraszam na drinka albo na babskie zakupy. Mój kamerdyner ustali szczegóły.
- Wierz mi, dziwka to ciekawe słowo, ale ty nią nie jesteś. To coś więcej, skoro mnie przyciąga - Helen mrugnęła równie kokieteryjnie jak wcześniej zachowywała się Jess. - Chętnie skorzystam z zaproszenia. Jak dostanę awans to ja zapraszam na drinka.
- W takim razie do zobaczenia - Odchodząc Jess posłała jej w powietrzu całusa.

Eleanor 17-11-2019 00:04

Nie została wprawdzie zatrzymana, lecz ochrona i pewnie kilka innych osób na pewno zauważyły brak bielizny pod bardzo prześwitującym materiałem. Część z nich może dojrzała nawet stróżkę spermy płynącą i zasychającą na udzie kurtyzany, która nic sobie z tego nie robiąc dotarła do czekającego już na nią samochodu. Guy lubił ją "brudną", gdy obdarzał ją własnym nasieniem, nie musiała więc się szczególnie wycierać ani przygotowywać w inny sposób.
Nie kazał też długo na siebie czekać. Pojawił się, siadając obok niej na tylnym siedzeniu. Elegancki i pachnący perfumami najlepszej jakości ciągle wydzielał bardzo intensywny zapach podniecenia. W samochodzie rozchodził się on jeszcze mocniej.
- Jamesa już nie zastałem, ale zostawiłem mu twoją bieliznę na biurku. Pięknie pachniała - uśmiechnął się i pocałował, po czym położył na kolanach aktówkę i otworzył, wyjmując z niej obrożę. - Załóż. Aż do rana będzie to główna część twojego stroju.
Zamknął aktówkę i położył dłoń na udzie call-girl, z wyraźną przyjemnością rozsmarowując po niej jeszcze nie zastygłe nasienie.
Kobieta uśmiechnęła się i bez wahania założyła na szyję jeszcze jedną ozdobę, może trochę bardziej obcisłą niż pozostałe naszyjniki, jednak na jej długiej szczupłej szyi wyglądającą bardzo zmysłowo.
- Doskonale - z kieszeni wyjął przygotowaną wcześniej smycz i przyczepił do metalowego kółka z przodu obróżki. - Chciałbym by wszyscy dziś zauważyli, że tego wieczora jesteś moja i tylko moja. Rozumiem, że to nie przeszkadza w miejscu, do którego mnie wiezie twój szofer?
- Tam nie ma rzeczy zakazanych. - Uśmiechnęła się do niego. - Wszyscy mogą robić wszystko na co tylko mają ochotę i fantazję.
- Świetnie - przyciągnął ją tak, aby siedziała przytulona do niego. - Zanim dojedziemy mam ochotę na przyjemną konwersację. Słyszałem, że w tym tygodniu wystawiają nową sztukę Juana Hardnanzo…

***

Wilfred zatrzymał samochód na specjalnym miejscu parkingowym przed budynkiem, w którym mieściła się Hawana Sky. Guy wypuścił ją przodem i trzymając smycz wykonał gest zachęcający ją do podążania przodem.
- Prowadź, moja piękna niewolnico.
Bez wahania ruszyła do wejścia, a potem powiodła go specjalną, ekspresową windą, przeznaczoną jedynie dla klientów klubu i prowadzącą bezpośrednio na najwyższe piętro do klubu, który był w połowie jej własnością. O czym niewiele osób miało pojęcie.
O tej porze w środku tygodnia nie było tutaj jeszcze tłumów, ale i tak całkiem sporo osób siedziało w półokrągłych lożach ciesząc się swoim towarzystwem, drinkami, muzyką i pokazem akrobatyczno-erotycznym, który odbywał się na scenie. Dla chętnych podawano także lekkie przekąski i bardziej wyszukane dania przynoszone z restauracji znajdującej się kilka pięter niżej.

Wejście Jess i tak nie mogło zostać nie zauważone, jako, że będąc w przejrzystej sukience i na smyczy, stanowiła nie tak codzienny widok, nawet tutaj.
- Chciałbym zjeść obiad, który mi zamówisz i podasz. Również do ust. Być może zechcę cię także nakarmić. Nie będzie mi przeszkadzało, jak ludzie będą patrzeć, ale wolałbym odrobinę cichsze miejsce.
- Wszystko czego zapragniesz panie. - Odpowiedziała Desire - Na górze są osobne pokoje z tarasami na zewnątrz w zielonym ogrodzie. Ściany mogą być mniej lub bardziej przeźroczyste w zależności od upodobania klientów. Możemy też wybrać którąś z lóż na dole, bardziej oddaloną od sceny.
- Pozostawiam to tobie - rozglądając się ciekawie po wnętrzu. - Chciałbym mieć świadomość, że widzą jak mi usługujesz, moja suczko.
- O tej porze na górze bywa raczej pusto. Zostańmy więc na dole. - Kobieta zwróciła się do czekającego przy wejściu cierpliwie maitre d'hotel. - Louis weźmiemy jakiś stolik od wschodniej strony.
- Proszę za mną - uśmiechnął się zupełnie bez zdziwienia i zbędnych spojrzeń, prowadząc w wybrane przez Desire miejsce. Kiedy znaleźli się na miejscu, uruchomił holograficzną kartę dań i napojów. - Życzą sobie państwo coś na początek?
Rogers spojrzał w stronę kurtyzany, całość zamówienia pozostawiając właśnie jej. O tyle ile go znała, nie odmawiał alkoholu, ale nigdy tyle, aby się mocniej upić.
- Poproszę Tilinay Chardonnay rocznik 42. - Odpowiedziała kurtyzana z uśmiechem bez zawahania, a gdy pojawił się kelner z zamówionymi trunkami złożyła też zamówienie na posiłek. Ponieważ do karmienia się nawzajem najlepiej nadawały się małe porcje jedzenia jej wybór padł na zestaw sushi. Zdążyła już poznać upodobania kulinarne Guya i wiedziała, że taki posiłek będzie mu jak najbardziej odpowiadać.
Powąchała wino kręcąc kieliszkiem. Miało świeży aromat z nuta melona, a gdy upiła łyk poczuła w ustach pełny, kremowy, lekko brzoskwiniowy smak. Skinęła głową akceptują trunek i gdy drugi kieliszek został napełniony uniosła go i podsunęła pod usta mężczyzny. Ten otworzył je lekko i również upił mały łyk.
- Bardzo dobre. Mógłbym się przyzwyczaić do tak idealnej niewolnicy. Wolno ci podawać wszystko również ze swojego ciała - przesunął dłonią po udzie kobiety. Stolik nie był zasłonięty przez wzrokiem innych. Kilku młodych mężczyzn przy stoliku nieopodal poświęcało jej prawie tyle samo uwagi co dziewczynie wyginającej się na scenie.
- Wszystko czego sobie tylko zażyczysz mój panie. Poproszę kelnera by część dania ułożył na moim ciele. skoro jednak mam cię karmić chyba powinniśmy się ograniczyć jedynie do jego dolnej części. - Powiedziała nieco prowokacyjnie mając świadomość co rozsmarował tak starannie na jej udach.
- Z wielką chęcią zjem sam kilka porcji bezpośrednio z ciała swojej suczki. Głębi kuszącego ciała - niespodziewanie dał jej mocnego klapsa w pośladek. - Jeśli i tutaj mnie tak mocno sprowokujesz, będę musiał cię potem za to ukarać, wiesz o tym?
- Wiem panie. - Skinęła głową a jej język przejechał po ustach oblizując je i nawilżając lekko.
- Podaj mi więc wina. W swoich ustach - uśmiechnął się, zerkając w bok, na przyglądających się temu młodzieńców. Nie czuł się w żaden sposób zawstydzony, czuła wręcz, że jest odwrotnie, jego podniecenie ciągle rosło.
Upiła wolno łyk z kielicha i przywarła do jego ust łącząc się w długim namiętnym pocałunku. Przekazała mu wino zmieszane z własną śliną. Przyjął je chętnie, przez długi czas nie pozwalając jej się odsunąć, pieszcząc jej język własnym i zmuszając do wypięcia się w nie do końca wygodnym nachyleniu. Przerwał po dłuższej chwili, kiedy już podchodził do nich kelner z zamówieniem.

Duży zestaw sushi był prawie nie do zjedzenia przez dwie osoby, ale żadne z nich się tym przecież nie martwiło. Kobieta ułożyła się na wygodnej kanapie w półleżącej pozycji i odezwała do kelnera:
- Przełóż po jednym kawałku z każdego rodzaju na moje ciało. Oczywiście musisz do tego celu używać pałeczek. - Jej uśmiech pełen był prowokacji gdy uniosła w górę suknię odsłaniając swoje ciało aż do pępka.
Takie życzenia zdarzały się niezwykle rzadko nawet tutaj. Mimo to ręka kelnera drżała tylko odrobinę, gdy brał po kawałku i układał ostrożnie na ciele Desire, głównie na brzuchu i górnej części łona. Nie było tam bardzo wiele miejsca, więc szybko spojrzał pytająco.
- Czy tyle wysstarczy?
- Mój panie? - Call-girl przekierowała pytanie do towarzyszącego jej mężczyzny.
- Myślę, że tak. Chętnie popatrzę jak sama wypełniasz swoje wnętrze - gestem podziękował zarumienionemu kelnerowi, który spytał jeszcze czy coś trzeba jeszcze i usłyszawszy odmowną odpowiedź szybko się wycofał. Młodzi natomiast patrzyli, podobnie jak starszy samotny póki co mężczyzna, który usiadł przy stoliku obok. Klub się powoli zapełniał. Guy przesiadł się tak, aby położyć sobie jej nogi na udach. - Aż mnie korci sprawdzić, ile tego zmieściłabyś w siebie - zaśmiał się, wodząc palcem po nagiej skórze Desire.
- Nic nie stoi na przeszkodzie byś się przekonał - Odpowiedziała mu i wzięła jeden z kawałków łososia między palce, a potem płynnym ruchem wsunęła go do środka wpychając palcem tak, ze zniknął całkowicie.
- Piękny widok - zdjął z jej brzucha jedną z porcji, przesunął nią po wargach sromowych call-girl i powoli, wymownie wsunął do swoich ust, pochłaniając cały i gryząc ze smakiem. Przełknął i pieszcząc jej udo, zachęcił ją. - Rób tak dalej. Zjemy je z naszym wspólnym sosem, suczko.
Pod swoją nogą czuła jak twardą ma już męskość. Wzięła w palce solę, która szybko popłynęła w ślad za łososiem, za nią zaś kolejne ryby szybko wypełniały jej wewnętrzne akwarium.
- Jak się teraz czujesz, powiedz. Ciekawe, czy doniosłabyś je wszystkie do mojego domu… - zastanawiał się na głos, przesuwając jedną z nóg Desire w bok, dając lepszy widok na zerkających na to przedstawienie ludzi. Sam w tym czasie także pomagał zdejmować z niej jedzenie, chociaż niespiesznie. Wolał poczekać aż resztą go nakarmi sama.
- Czuję się napełniona i myślę że powinno nam się udać wynieść część dań na wynos - Roześmiała się rozbawiona minami obserwujących przedstawienie widzów. - Może mój pan zechce też nakarmić swoją niewolnicę? - Dodała zerkając na niego przymilnie.
- Jak tylko zasłuży - odparł zdecydowanie. - Ciągle jestem głodny. Daj mi posmakować - spojrzał wprost na jej cipkę.
- Jeśli sięgniesz po swoją porcję zostanie ci dana - Call-girl mrugnęła do niego.
Początkowo chciał sięgnąć dłonią, ale ostatecznie zmienił zdanie, zdejmując ostatnie kawałki z brzucha i kładąc je na talerzu.
- Podaj mi bezpośrednio do ust, suczko - rozkazał.
Kobieta zdjęła nogi z jego kolan wstała i usiadła na stole na wprost niego odsuwając talerz nieco dalej. Rozsunęła uda zapraszając do uczty. Na to tylko czekał, nachylając się i otwierając usta.
- Daj mi to, suko. Nakarm swojego pana - w głosie Rogersa dominowało już podniecenie. Podobnie jak w oczach młodzieńców jak i starszego mężczyzny, do którego dołączyła w międzyczasie skąpo ubrana kobieta, którą Jess skojarzyła jako "specjalną" pracownicę swojego klubu. Klęczała już między nogami klienta i dobierała się do jego rozporka.
Gdy tylko wargi Guya zbliżyły się do jej sromu napięła mięśnie i wypchnęła bez wielkiego trudu pierwszy kawałek ryby prosto w jego spragnione usta. Mężczyzna pochwycił je w zęby i wciągnął. Uniósł się i delektował się smakiem zanim połknął.
- Smakujesz idealnie. Chcesz spróbować? Poproś…
- Proszę - Odpowiedziała i prowokacyjnie zakołysała biodrami.
- Twoje ciało zawsze wygląda, jakby prosiło o więcej i więcej.
Nachylił się, a kiedy wypchnęła następny kawałek, wziął jego kraniec między zęby i uniósł się, nachylając nad jej ustami. Połączyła się z nim w długim, namiętnym i przesyconym smakiem ryby pocałunku. Trwał on dość długo, zanim się nie oderwał, pozostawiając sushi w ustach Desire.
- Posiądę cię teraz w anus, a ty jako grzeczna niewolnica nie zgubisz nic z tego, co jeszcze zostało w środku. Potem wyjdziemy, resztę weźmiemy na wynos.
Kobieta obróciła się do niego tyłem, gdy tylko odsunął się od niej na tyle by umożliwić ruchy i prowokacyjnie wypięła kołysząc biodrami. Bez zwłoki złapał ją za biodra i odwzajemniając spojrzenia patrzących się, pchnął mocno. Wiedział na co ją stać, więc jego członek wepchnął się na pełną długość za pierwszym razem, mocno rozwierając jej tylne wejście. Dodatkowo poczuła jak mocno ociera się o całą zawartość szparki, próbując wypchnąć ją na zewnątrz. By do tego nie dopuścić maksymalnie zacisnęła wewnętrzne mięśnie mimowolnie opierając się naporowi jego członka. Odchyliła głowę do tyłu i jęknęła przeciągle. Nie zamierzał jej ułatwiać ani odrobiny. Złapał za włosy i pociągnął za nie, narzucając ostre tempo. Nawet ze swoimi umiejętnościami mi i doświadczeniem miała pewność, że w końcu przynajmniej jeden kawałek śliskiej ryby wysunie się z niej. Pchnięcia penisa w ciasnej pupie poruszały mocno całym jej ciałem. Naprzeciwko klient też nie wytrzymał i właśnie wchodził w pracownicę klubu. Ta patrzyła wprost na Desire, nie mając pojęcia, że na dobrą sprawę widzi swoją pracodawczynię. Utrzymywanie wewnątrz ciała śliskiej zawartości pochłaniało spora część energii Desire. Mimo to czuła wyraźnie jak mężczyzna raz za razem z pewnym trudem wpycha się w jej maksymalnie zaciśnięte ciało. Nie mogła rozluźnić mięśni jeśli chciała zachować to co miała w środku, a to z kolei oznaczało, że mimo jej anatomicznego przygotowania działania kochanka sprawiały jej ból. Zdawał sobie z tego sprawę i pewnie jeszcze bardziej go to podniecało gdy w pewnym momencie wyrwał jej się kolejny jęk wyraźnie tym razem nasycony cierpieniem. Jak tylko to usłyszał, pchnął jeszcze brutalniej, ciągnąc za włosy tak, żeby musiała bardzo mocno się wygiąć.
- Chyba widzę, jak jeden kawałek zaczyna wychodzić. Jak wypadnie, będę musiał cię ukarać, suko.
Mimo najwyższego wysiłku kobiety śliski płat rybiego mięsa wysunął się spomiędzy jej śliskich i nawilżonych warg sromowych i z cichym plaśnięciem upadł na ziemię. Westchnęła, bo podnieciło ją zarówno wysunięcie się ryby jak i myśl o karze, która ją spotka. Poczuła silnego klapsa i kilka następnych pchnięć w anusie, zbliżających kolejny fragment sushi do wypadnięcia, ale Guy nagle przestał i wysunął się z niej.
- Idziemy, muszę cię ukarać - z tego na ile go znała oznaczało to, że ma ochotę na coś, czego nie może zrobić tutaj i nie wystarczy mu zwykłe zaspokojenie się jej ciałem. Poprawił spodnie, chowając weń penisa.
Bez słowa uniosła się gdy tylko się z niej wysunął. Poczekała aż ureguluje rachunek nie podnosząc głowy. Jak pokorna niewolnica, która oczekuje kary. Podniecenie pulsowało w niej coraz mocniej. Regulacja rachunku była tylko przesunięciem karty po blacie, więc szybko przechodzili już obok jęczącej kobiety. Rogers pociągnął Desire za smycz, prowadząc wyjątkowo powoli przez środek klubu.
- Chcę by wszyscy widzieli jak dobrą i seksowną mam suczkę. Zachęć ich by popatrzyli na ciebie - usłyszała głos idącego z przodu mężczyzny.
Na te słowa kurtyzana przesunęła rękami po swoim ciele pieszcząc je powolnym ruchem poprzez piersi na biodra, a potem jedna z nich skierowała w dół i prowokacyjnie wolno wsunęła palec prosto w swoją szparkę. Dodatkowo dzięki temu mogła poprawić ułożenie tego co było w środku.
- Nie starasz się, tylko kilka osób patrzy - ton Rogersa był ostry. - Oni wszyscy mają mi zazdrościć! - mimo to wiedziała, że jest bardzo podniecony. - Mogę odpiąć ci na chwilę smycz, jak pomoże ci się to lepiej zaprezentować.
- To nie będzie konieczne. - Desire przysunęła się do mężczyzny i tym razem jej ręce zaczeły pieścić jego podniecone ciało.
- Zrób ze mną co tylko zechcesz mój panie - Powiedziała tak głośno by zwrócić na siebie uwagę jak jak większej ilości ludzi. Jej seksowny, niski, lekko schrypnięty głos, wyraźnie szkolony w tym by zwracać na siebie uwagę, rozniósł się po sali. - Jestem dziś twoją niewolnicą i spełnię wszystkie rozkazy jakie wydasz.
- Zaprezentuj im swoje ciało, pokaż te miejsca, które posłużą mi do sycenia się tobą jak i te, w które wymierzę karę. Pokaż jak bardzo pragniesz mi służyć. Opowiedz w tym czasie o jakiejś karze, którą chcesz bym ci wymierzył - Guy wyraźnie kipiał z pożądania, z trudem się wstrzymując.
Sięgnęła do tyłu i rozpięła zamek sukni, ponieważ pod spodem nie miała bielizny, gdy ją zsunęła z ramion tkanina upadła w dół odsłaniając jej nagie, idealnie piękne ciało. Zafalowała biodrami wyginając się lekko. Potem odsunęła się nieco, stanęła w rozkroku i pochyliła plecy by podnieść suknię. Zrobiła to wolno i wszyscy którzy widzieli ja od tyłu mogli obejrzeć wszystkie intrygujące detale. Wyprostowała się, spojrzała w oczy Guya:
- Chcę by moja kara przyniosła ci rozkosz. - Odpowiedziała nie zniżając głosu. - Cokolwiek zrobisz przyjmę to z radością.
Teraz niewątpliwie przyciągnęła już uwagę wszystkich będących w zasięgu wzroku i słuchu. Spodobało się to Rogersowi.
- Myślę, że nam obojgu może się spodobać - odpowiedział jej głośno. - Nie ubieraj się. Idziemy do samochodu.

Pociągnął ją delikatnie za smycz, kierując się do windy. Skoro przyjechali limuzyną Desire to oczywiście zakładał, że również nią pojadą pod jego dom.
Samochód czekał na nich, a milczący android, kierowca i kamerdyner w jednej osobie, otwierał drzwi na ich przyjęcie. Znał adres Guya i szybko zawiózł ich na miejsce.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 21:11.

Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169