Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Science-Fiction
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz fora jako przeczytane

Sesje RPG - Science-Fiction Chcesz odkryć w eonach Kosmosu Zapomniane Światy? Walczyć z wszędobylskimi Korporacjami, bądź być małym cyber–trybikiem w ich złożonej Maszynerii? Ostrzem świetlnego miecza wyrąbywać sobie swoją ścieżkę Mocy? To czy odważysz się przejść przez Wrota Wymiarów zależy tylko od Ciebie.


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 14-06-2021, 14:20   #1
 
Pinn's Avatar
 
Lightbulb Star Wars: SMUGGLER RHAPSODY



+18
Imperialny Garnizon na Myrro, był czymś na wpół zniszczonym. I to nie tylko z racji idei, bowiem dawniej lojalni żołnierze stali się zwykłymi najemnikami i przestępcami. Był to po prostu poraniony kompleks wojskowy na które spadło krocie bomb z Y-Wingów Rebelii i salw laserowych X-Wingów. Spora część żołnierzy została zabita lub schwytana. Reszta jakoś przeczekała upadek swojego dawnego świata i pod rządem Porucznika Khalido trzęsła Mos Myrro. Psy Wojny stawiały warunki w każdym lokalu z prażonymi owadami na patykach, każdym dilem, który zachodził między brudnymi stołami kantyn.

Żołnierze w tropikalnych słomiano-brązowych pancerzach szturmowców, często nie nosili hełmów, zamiast tego w większości prezentując długie zaniedbane brody, po których spływał gęsty pot gorącego klimatu równika planety. Niebiesko-skóry Togruta zaprowadził czwórkę najemników do małego wąskiego holu, z zniszczonymi i pomazanymi fotelami, na wprost windy. Miał na sobie brudną, wełnianą togę, której nie zdejmował pomimo skwaru a jego czarne oczy zdawały się świecić w lekkim szaleństwie.

-Rot, gdzie ty kurwa jesteś…- powiedział do siebie cmokając nerwowo.

Tiamath, która mieszkała w Mos Myrro już jakiś czas znała, go z opowieści. Zawsze nerwowy, ale służący jako chłopiec do posyłek, dla Khalido czy innych cwaniaków oferujących robotę. Zabraczka dotknęła swoich rogów z niecierpliwością i usiadła na siedzisku.

Najbardziej ze wszystkich wyróżniał się wielki, chyba dwumetrowy droid, z potężnym działem ręcznym Grand-8 i wspomaganymi hydrauliką oraz srogimi siłownikami kończynami, które mogłyby prawdopodobnie rozedrzeć grodzia windy bez wysiłku, jeśli tylko ta tajemnicza kapitan, na którą wszyscy czekali, dalej by się spóźniała.

Lyn, dość niska, ciemno-niebiesko włosa kobieta, która specjalizowała się w hakowaniu z droidem sondą na plecach, przyglądała się całej bazie. Miała miomerowe, cybernetyczne ręce i czujny wzrok, który skrupulatnie poznał, już po krótkiej chwili każdą słabą część Garnizonu. Przypuszczała, że z łatwością złamałaby LOD, całej bazy poznając nie jeden brudny szczegół Psów Wojny i samego Khalido.

Ostatni z czwórki rekrutów do misji, Edge Allcax, widział w tym wszystkim siebie. Wierni żołnierze Imperium, którzy służyli czemuś większemu, po upadku kolosa, stracili cel i musieli upaść do roli zwyczajnych szumowin, łapiących ochłapy, nijak mierzące się do dawnej chwały. Mężczyzna w średnim wieku rozejrzał się po holu i westchnął.

-Za ile będziemy mogli wjechać tą cholerną windą? To nie dobrze świadczy o tej całej Rot. O całym tym zadaniu.

-Mogę do niej zadzwonić… tylko nie odpowiada.- stwierdził nad wymiar sucho Dar’Maki.- Może po prostu, nie wiem, przedstawcie się sobie.

Lyn tylko wywróciła oczami patrząc na całą drużynę i zastanawiała się czy nie lepiej zamiast tonąć w pocie na Myrro lepszą opcją było poszukać zleceń na Księżycu Przemytników.
 

Ostatnio edytowane przez Pinn : 06-08-2021 o 19:51.
Pinn jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 14-06-2021, 18:22   #2
 
Zaalaos's Avatar
 
Masywny droid stał zupełnie bez ruchu czekając aż nadjedzie winda. Jego pancerz pomalowany był na kolory kamuflażu miejskiego, choć w niektórych miejscach przeświecał oryginalny kolor... Droida medycznego? Cały wyglądał bardzo nierówno, jakby każdy element jego ciała uległ modyfikacji, ulepszeniu lub wymianie. Oprócz masywnego działa w jego rękach, uwagę przykuwała wyrzutnia przymocowana do przedramienia, w tej chwili załadowana linką z hakiem. Na plecach miał ciasno zawiązany brunatny plecak oznaczony naklejką "Uwaga! Materiały wybuchowe! Unikać ognia!". Naklejka była przyklejona perfekcyjnie na środku klapy plecaka.

[media]https://i.pinimg.com/originals/10/bc/ab/10bcaba186d4815f0eff081cfc5dc6df.jpg[/media]

Gdyby nie cichy szum systemów chłodzących i okazjonalne błyski optyków można by było uznać że jest zdezaktywowany. Ale w rzeczywistości tak nie było. Robił to co zawsze - kalkulował i oceniał rzeczywistość która go otaczała. W tej chwili skupiony był na towarzyszących mu organikach. Dwie samice różnych ras, nieznany mu mężczyzna i kontakt do którego został wysłany. Żadne z nich nie wyglądało na agenta... Czuł się więc bezpiecznie, choć kobieta z mechanicznymi dłońmi była odrobinę niepokojąca. Nie wiedział tylko dlaczego.

- Punktualność, a raczej jej brak, jest częstą wadą organicznych ras ze względu na niską moc obliczeniową głównego procesora. - odezwał się droid głosem od którego zawibrowały grodzia windy. Obrócił się tak aby móc przyjrzeć się wszystkim zgromadzonym, a raczej żeby wszyscy mogli przyjrzeć się jemu. Jego obrotowi towarzyszyło ledwo słyszalne skrzypnięcie, widać jakiś element jego ciała był nienaoliwiony.- Emrei wasz medyk. Unikajcie uszkodzeń, naprawa tkanek organicznych jest niepotrzebnie utrudniona przez oryginalnego projektanta. Zidentyfikujcie się, worki mięsa. - zażądał totalnie wyzutym z emocji głosem.
 
Zaalaos jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 14-06-2021, 22:37   #3
Kapitan Sci-Fi
 
Col Frost's Avatar
 
"Jak nisko upadliśmy" przeszło przez myśl Edge'owi, gdy przechodzili przez bazę szturmowców z jednostki obrony wybrzeża, której numeru pewnie nawet oni sami już nie pamiętali. Niegdyś chluba Imperium. Może nie elita, ale solidni rzemieślnicy. A dziś żal na nich patrzeć. Te zarośnięte twarze, zgarbione sylwetki i coś takiego w oczach, co trudno opisać. Coś jakby brak celu.

Togruta prowadził ich po zakamarkach kompleksu, ale cała ta wycieczka nie miała sensu, bez tej, która ich tu zgromadziła. Ta cała Rot... Nawet jej nie znał, a już mu działała na nerwy.

- Punktualność, a raczej jej brak, jest częstą wadą organicznych ras, ze względu na niską moc obliczeniową głównego procesora.

Wypowiedź droida Edge skwitował krzywym uśmieszkiem. Wygadany blaszak, musiał przyznać, nawet dość zabawny. Potem coś klekotał o byciu medykiem i w końcu zażądał by pozostali się przedstawili, na dodatek nazywając ich workami mięsa. Łowca coraz bardziej lubił droida, o ile można użyć takiego określenie w stosunku do przedmiotu nieożywionego. Wyszczekana puszka przypominała mu nieco stare droidy z serii KX. Niektórzy oficerowie mieli dziwny zwyczaj nie czyszczenia im pamięci, co skutkowało ciekawym efektem w postaci rozbudowanego, z braku lepszego słowa, charakteru i zazwyczaj trochę fatalistycznego podejścia.

Allcax bez szemrania spełnił życzenie podobno medycznego droida.

- Edge - powiedział krótko.

Nigdy nie należał to specjalnie wygadanych.
 
__________________
Edge Allcax, Franek Adamski, Fowler
To co myśli moja postać nie musi pokrywać się z tym co myślę ja - Col

Col Frost jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 15-06-2021, 01:32   #4
Mag
 
Mag's Avatar
 
[media]http://www.youtube.com/watch?v=Hl6yoypP4dE[/media]

Nie całe Mos Myrro było zatęchłe, brzydkie i odpychające. Jedynie jego większa część. Tam gdzie można było znaleźć odrobinę uroku i relaksu znajdował się niezgorszy ośrodek wypoczynkowy. Nawet najemnicy potrzebowali miejsca gdzie dostaną drinka z parasolką i poleżą na jednym z leżaków rozstawionych na piaszczystej plaży. Szum leniwie rozbijających się o brzeg fal, dopełniał idyllicznego klimatu.

Lyn nasłuchała się o tym miejscu od jakiegoś z najemników, z którym przyszło jej kiedyś pracować. Zwiedziła już sporo głównonurtowych kierunków wypoczynkowych, więc teraz zainteresowała się tymi niszowymi. Poziom luksusu odbiegał tu od tego do czego przyzwyczaiły ją takie miejsca jak topowe Spira czy Zeltros, ale nie miała też na co narzekać. Zdecydowanie nie żałowała wydanych pieniędzy.

Ubrana w skąpe bikini leżała w cieniu rozłożystego parasola. Popijała kolorowego drinka, udekorowanego dziwacznymi owocami, rozkoszując się tym, że barman nie żałował alkoholu. Na uszach miała założone słuchawki, w akompaniamencie głośnej muzyki, zadowolona wpatrywała się w horyzont.

Coś ją szturchnęło. Spojrzała w tym kierunku i zmarszczyła brwi. Sięgnęła do słuchawek i ściągnęła je.


- ...Lyn. Lyn - lewitujący droid wydawał się już od jakiegoś czasu wypowiadać jej imię.
- Czego chcesz Johnny? - westchnęła wspomniana.
- Z uwagi na to, że kończysz urlop, pozwoliłem sobie poszukać nowych zleceń - powiedział zadowolonym tonem droid.
- No i ?
- I jest jedno na tej planecie - z entuzjazmem uniósł swoje cienkie ramiona.
Lyn przekrzywiła w zamyśleniu głowę, po czym wróciła spojrzenie na horyzont.
- Spojrzę na nie jak wrócimy do apartamentu - zadecydowała w końcu. - Przynieś mi drinka.
Droid opuścił swoje ramiona i oddalił się.

***

Siedząc w barze zaczynała żałować, że nie wybrała zlecenia w jakimś przyjemniejszym klimacie, bo o ile on odpowiadał gdy się było na urlopie, to do pracy w pocie nigdy się nie paliła. Później, przyglądając się towarzystwu zebranemu w holu, zaśmiała się w myślach, że ekipa zaczyna przypominać dowcip z rodzaju "przychodzi droid, zabrak i togruta do baru..."

Można było zauważyć, że gdy Emrei mówił, kobieta przyglądała mu się wnikliwie, jakby rozbierała go wzrokiem. Ciężko było stwierdzić czy ocenia jego wartość, czy może zastanawia się jak zaawansowane ma zabezpieczenia swojego interfejsu. Lyn, raczej drobnej budowy, chyba najniższa w towarzystwie, ubrana w polimerowy strój z tarczami wbudowanymi w jego korpus, wyróżniała się nie tylko włosami w kolorze ciemnego błękitu, ale również wszczepami w ramionach. Ktoś bardziej zainteresowany, mógł zauważyć, że po wewnętrznej stronie dłoni miała wbudowane porty do wpinania się pod panele terminali komputerów.
Przez ramię przepasany miała karabin blasterowy.

- Jestem Lyn. Technik szerokich zainteresowań - przedstawiła się, gdy droid medyczny o to poprosił, uśmiechając się do niego jakby do głowy przyszło jej jak zagospodaruje jego części. Na plecach na paskach niczym plecak hakerka miała czarnego droida w stanie spoczynku. Na jego korpusie był odręcznie napisane czerwone "J5".
Jej spóźnienie głównego organizatora zamieszania nie szczególnie obchodziło, bo szczerze było jej wszystko jedno czy zaczną już czy za godzinę. Po prostu stała wyczekująco, z rękami skrzyżowanymi na piersi.
 
__________________
"Just remember, there is a thin line between being a hero and being a memory"

Gram jako: Irya, Marion, Venora, Riva, Lyn, Ursula i Chris
Mag jest teraz online   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 15-06-2021, 07:44   #5
Konto usunięte
 
Mira's Avatar
 
Ubrana w obcisły, skonstruowany jakby z nałożonych na siebie warstw wzmocnionego bandażu kostium oraz przepastny kaptur, w którym zaprojektowano specjalne otwory na typowe dla rasy Zabraków zrogowacenia, Tiamath stała spokojnie, oparta o ścianę. Patrzyła bez emocji na zgromadzony zespół, jakby oceniając wartość bojową każdego z uczestników. Oczywiście, zrobiła to już wcześniej, przyglądając im się z cienia, ale teraz był czas stroszenia piórek. Warto było więc dokonać ponownej analizy. Również reakcje zebranej trójki na specyfikę Myrro stanowiło kolejne źródło wiedzy Zabraczki na temat wyboru Khalido. Wszystko tak naprawdę, każde słowo, każdy gest mogły okazać się źródłem wiedzy nie tylko o umiejętnościach pozostałych, ale również o tym, w którym momencie mogą pęknąć.

Edge wydawał się najbardziej swojski. Tiamath często pracowała z weteranami wojskowymi i łowcami, toteż jemu pierwszemu skinęła głową powitalnie. Kto wie, które z nich więcej razy uratuje tyłek drugiemu?

Lyn w ocenie Zabraczki mocno kontrastowała z zespołem, co jednak nie znaczyło wcale, że była tu przypadkiem. Zresztą potwierdzało to jej spojrzenie i opanowanie z jakim przyjęła prowokację Emreia. Prawdopodobnie była więc ich dziką kartą. Tiamath również skinęła jej głową uprzejmie.

Na koniec zaś został droid z niewyparzonymi obwodami. Jego przysposobienie medyczne wydawało się żartem, za to zdolność bojowa była bezwzględnie zauważalna. Skąd jednak to zachowanie i obrzucanie organicznych wyzwiskami? Czyżby to jakiś kiepski żart twórcy oprogramowania, a może ich pierwszy test samokontroli?

- Tiamath. Zwiad. Desant. Ofensywa. Otwieranie niesfornych puszek. – przedstawiła się i poklepała oryginalnie wyglądający bicz, przytwierdzony do swojego paska. Głos kobiety był świszczący ze śladami dziwnego akcentu. To nie było żadne z popularnych narzeczy Zabraków.

- Wezwij ją albo otwórz windę. – zwróciła się spokojnie do Togruta. Nie było w tym groźby czy zniecierpliwienia, a jednak pod wpływem spojrzenia złocistych oczu kosmita jakby skurczył się w sobie.
 
__________________
Konto zawieszone.

Ostatnio edytowane przez Mira : 15-06-2021 o 07:46.
Mira jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 15-06-2021, 16:48   #6
 
Pinn's Avatar
 
- Wezwij ją albo otwórz windę. – Tiamath zwróciła się spokojnie do Togruta. Nie było w tym groźby czy zniecierpliwienia, a jednak pod wpływem spojrzenia złocistych oczu kosmita jakby skurczył się w sobie.

Dar’Maki dostał na chwilę widocznego zastoju, coś w wzroku czerwono-skórej wytatuowanej Zabraczki, ubranej w dość wyróżniające się ubranie, sprawiło, że wzdłuż kręgosłupa a szczególnie w długich, białych lekku przeszła go fala potężnego, skaczącego jak iskierki z urwanego kabla, mrozu. Miał już coś powiedzieć, ale na jego twarzy pojawił się uśmiech. Zauważył to Emrei widząc swoją optyką zoptymalizowaną do bio monitorowania, nagły skok temperatury i pulsu chłopca na posyłki.

-Lyda!- powiedział Maki i zaczął machać żywo. Nie wszystkim było to jednak w smak. Allcax mruknął coś pod nosem, z racji opóźnienia ich potencjalnej kapitan, bowiem stare nawyki nie umarły, i były szturmowiec może bez białego plastoidowego pancerza nadal był przyzwyczajony do żołnierskiego rygoru.



Lyda Rot była wysoką, smukłą i dość mocno umięśnioną kobietą zbliżającą się na oko koło trzydziestych urodzin. Jej czerwone włosy były w sporym nieładzie, jakby dopiero wstała, po długim śnie, a na policzkach i funkcjonalnym kombinezonie typowym dla przemytników były ślady popiołu i czarne plamy od osmaleń, jednak Rot nie wyglądała, jakby bezpośrednio miała kontakt z ogniem, a jedynie znajdowała się w jakimś płonącym budynku. Lyn przyjrzała się kobiecie. Pomimo śladów turbulencji życiowych, wydawała się pełna energii, nadwymiar zdrowa, krzepka oraz - patrząc po żywych ognikach radości w oczach- dość luźna w obyciu i prawdopodobnie zabawna.

Lyda zbadała całą drużynę. Z podziwem zmierzyła potężną sylwetkę Emrei’a, z profesjonalnym zrozumieniem kiwnęła głową na Egde’a a patrząc na Lyn, zdało by się nieco dłużej, wymieniła flirciarskie spojrzenie, jednak na tyle krótkie, by nie było natarczywe. Przemytniczka na koniec spojrzała na Tiamath. Od razu było widać, że wcale nie pominęła jej na początku. Dało się spostrzec jakiś ślad nieufności. Lyda wyczuwała w niej coś, czego jeszcze nie potrafiła nazwać.

-Witam! To co? To Was zebrał Khalido. Przepraszam za spóźnie…

-Co się, na Bogini Eteru stało Lyda?!- wypluł z siebie, nieco speszony togruta.

Lyda wzruszyła ramionami i uśmiechnęła się przewrotnie.

-Powiedzmy, że “DurosStalowe Burgery” spaliły się na węgiel.

-Nie mów. Nie… nie powinnaś zaczynać z Calebem.- powiedział Dar’Maki jakby zupełnie nie widząc innych zebranych.

Lyn uznała, widząc tą sytuację, że zwróci uwagę dwójce jako, że ich nowa drużyna trochę już czekała i była przecież, jak najbardziej realnym fizycznym i świadomym bytem.

-Przepraszam, ale trochę już czekamy i chcielibyśmy spotkać się z Khalido i poznać szczegóły zlecenia.- powiedziała łagodnie kobieta.

-Dokładnie Maki! Stul głowo-ogony i wpisz kod do windy, bo porucznik pewnie dostaje białej gorączki. Co patrząc na ten upał i jego niedawny lekki zawał źle wróży.

Niebiesko-skóry obcy wystukał kod i po chwili znaleźli się w dość sporej przestrzeni dźwigu, który jednak całej grupce, jak się okazało nie wystarczał. Emrei musiał zrobić lekki przysiad a z jego vocoderów, dochodziły pomruki niezadowolenia. Dar’Maki został w holu.

***

Wjechali na wysokie piętro i cała grupa znalazła się w obszernym pomieszczeniu, na szczęście świetnie klimatyzowanym. Centralnym elementem wnętrza było wielkie biurko na którym walały się śmieci. W gablotach na ścianach wisiały flagi Imperium z domalowanymi czarnymi głowami naprawdę wściekłych, wyjących psów. Było tu również kilka manekinów niejako z założonym rynsztunkiem szturmowców. Białych i tropikalnych.

Na wysokim, wygodnym fotelu z dużym zagłówkiem z nogami położonymi na biurku siedział mężczyzna, który ze wszech miar musiał być Porucznikiem Khalido. Jeśli był kiedyś Imperialnym oficerem, jedyną rzeczą (pomijając wyposażenie wnętrza), która mogła o tym powiedzieć, była wojskowa, szara marynarka, jednak z obciętymi ramionami, zrobiona teraz na kamizelkę. Pod nią znajdowała się krzykliwa, wakacyjna koszula, krocie złotych i platynowych łańcuszków odsłaniających chudą, ale wyrzeźbioną pierś. Khalido może nie posiadał już włosów z wyjątkiem siwiejących resztek niczym menzura, ale mógł nadal budzić respekt. Na prawym uchu miał założony duży, okrągły złoty kolczyk. Nie wydawał się, o dziwo zdziwienia Egde’a zniecierpliwiony. Wręcz przeciwnie emanował aurą spokoju, a nawet wyluzowania.

-Rot. Rot. Lyda Rot! Już nigdy nie spodziewam się, że będziesz na czas.- powiedział i rozpalił cygaro od płyty grzewczej na biurku, zaciągając się nim z zdecydowaniem. Zignorował osmalony wygląd kapitan i powiedział, już do reszty, nieco oficjalnie.- Witam Was wszystkich. Jak wiecie, a raczej nie wiecie, nie powiedziałem Wam wiele na temat zadania… więc powiem wprost. Chodzi o uprowadzenie i dostarczenie ważnej osoby. Z nie wiadomo skąd, tu do Mos Myrro.

-Jak to?!- zaprotestowała nad wymiar żywo Lyda.- Nie wiesz, gdzie jest ta osoba? Potrzebuje szczegółów. Tropów.

-Nie miej mnie za idiotę Rot. Będziecie szukali Grace Vintorri. Córki generała Najwyższego Porządku, która odeszła od smyczy ojca i poleciała w samowolę. Mam dwa tropy. Corellia, czyli stąd dość daleko i placówka górnicza wokół pasa asteroid wokół małego księżyca Phat IV. Nasza Grace ukradła tam spory ładunek nierafinowanego beskaru, rarytasu najrzadziej występującego na skałach Phat a potem zwiała na Corellię. Oferuję 600 tysięcy kredytów do podziału. Wprowadze Was w szczegóły, ale muszę wiedzieć, czy się piszecie? Wszyscy.

Dowódca Psów Wojny, zaciągnął się cygarem i wstał zakładając ręce za plecy. Allcax nieco się ucieszył widząc, że były oficer, zachował szczątki wojskowości pod tą czerwoną koszulą w palmowe liście.
 

Ostatnio edytowane przez Pinn : 15-06-2021 o 17:47.
Pinn jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 15-06-2021, 22:23   #7
 
Zaalaos's Avatar
 
Gdyby droid mógł to zrobić to przewróciłby optykami widząc Lydę. Trzecia kobieta. Jego skromne doświadczenia wskazywały że samice generują problemy w ilości równej kwadratowi przewagi liczebnej nad mężczyznami w danym zbiorze osób. Krótko mówiąc musiał przygotować swoje obwody na statystycznie istotną dawkę nieprzewidzianych utrudnień. Nienawidził takich sytuacji.

Może gdyby powiedział im że identyfikuje się jako mężczyzna to liczba utrudnień by spadła? Nie był tylko pewien czy brak organicznego ciała nie będzie go dyskwalifikował, ale było to warte próby. Z tymi myślami wirującymi w jego procesorze wszedł do gabinetu porucznika. Wysłuchał jego zlecenia i odezwał się, ułamek sekundy po tym jak przebrzmiał głos Khalido.

- Dostarczenie worka mięsa, w celu szantażu innego organika nie powinno stanowić kłopotu. - zawyrokował Emrei, równocześnie podejrzewając powód dla którego Khalido chciał mieć tą kobietę dla siebie - Trzeba wziąć jednak pod uwagę fakt że ssakopodobne mają tendencję do wykonywanie nielogicznych i impulsywnych czynów w celu "ochrony" swojego potomstwa. Impulsywne czyny generała mogą szybko zwiększyć poziom trudności misji. Wnioskuję o zwiększenie wypłaty. Poza tym nie mam zastrzeżeń.
 
Zaalaos jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 16-06-2021, 00:52   #8
Mag
 
Mag's Avatar
 
Spojrzenie jakim obdarzyła ją Rot, zostało skwitowane przez nią lekkim uśmieszkiem. Zaraz po tym Lyn przeczesała palcami swoje ciemnoniebieskie włosy, długie do połowy pleców i lśniące. Przyglądając się jej można było zauważyć, że wyglądała na osobę młodą, ledwo po dwudziestych urodzinach. Była zadbana i miała starannie wykonany makijaż. Ewidentnie była osobą, która przykładała uwagę do tego jak wygląda. Za to karabin przy boku wyglądał na autorsko zmodyfikowany.

- Brakuje tu melodyjki - skomentowała po tym jak stłoczeni ruszyli windą.

Po dotarciu do biura i poznaniu porucznika Khalido, Lyn odniosła wrażenie, że widziała go parę dni wcześniej w ośrodku wypoczynkowym. Przymrużyła oczy wspominając, że podobny gość, w takiej samej koszuli wiecznie okupował bar na plaży i podrywał kelnerki. Jednak równie dobrze mogła go z kimś pomylić, a takich koszul to w hotelu sprzedawali od cholery.

Słuchała wprowadzenia w zadanie z uprzejmym zainteresowaniem, ale tylko do czasu. Na wspomnienie nazwy planety skrzywiła się, jakby miało ją zemdlić. Bo wątek o porywaniu kogoś nie szczególnie ją obszedł. Miała już nawet poprawić Emreia, że równie dobrze mógł zlecenie dać ów zmartwiony ojciec, ale uznała, że droid dobrze kombinuje, żeby podbić cenę.
- Skoro mamy lecieć na Corellię to mniej jak 200 nie wezmę za swoją część roboty - oznajmiła tonem mówiącym, że miejsce nie leży jej tak bardzo, że gotowa jest zrezygnować jeśli jej warunek, na jej ugłaskanie, nie zostanie spełniony. Dodatkowo ta najdłuższa wypowiedź jaka padła z ust Lyn zdradziła pod koniec jej wypowiedzi wyraźny corelliański akcent.
 
__________________
"Just remember, there is a thin line between being a hero and being a memory"

Gram jako: Irya, Marion, Venora, Riva, Lyn, Ursula i Chris
Mag jest teraz online   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 16-06-2021, 07:51   #9
Konto usunięte
 
Mira's Avatar
 
Od momentu podania swojej ceny, Lyn mogła wyczuć na sobie spojrzenie złocistych oczu Zabraczki. Wzrok ten był nieodgadniony w wyrazie, ale z pewnością uważny i przesuwał się niespiesznie z twarzy na drobne ciało kobiety. Dopiero po dłuższej chwili Tiamath zwróciła się do Khalido.

- Zespół, który nigdy nie pracował razem. Zadanie wymagające wysokiej kooperacji. Kwota do podziału. – Wymieniła swoim syczącym głosem fakty, po czym dodała. – To kiepska motywacja. Zamiast na zadaniu skupimy się na wzajemnej eliminacji, żeby więcej zarobić. Jeśli to ma się udać, podbijam wniosek pachnącej chlorem koleżanki – 200 na łebka bez względu ilu nas wróci.

Mrugnęła w stronę Lyn i droida.

- To dobry znak, prawda? Nowy team myśli podobnie.

Na usta Tiamath wpełzł niewielki, drapieżny uśmiech.
 
__________________
Konto zawieszone.
Mira jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 16-06-2021, 17:46   #10
Kapitan Sci-Fi
 
Col Frost's Avatar
 
Edge przez cały czas milczał. Zamiast strzępić jęzorem wolał przyjrzeć się swoim nowym towarzyszom i coś z nich wyczytać. W tej robocie człowiek nie mógł być pewien czy zaraz ktoś mu nie wepchnie wibronoża pod żebra. Allcax kilka takich pchnięć przeżył, o czym świadczyły blizny na jego plecach, a parę razy nawet był tym pchającym. Taka profesja.

Od razu przypadł mu do serca droid. Może to z sentymentu za dawnymi czasami, a może dlatego, że w sumie lubił wygadane osoby. Z takim zawsze było się z czego pośmiać, a w ostateczności można było się pośmiać z niego samego. To co Edge'a niepokoiło w Emreiu, jak i w każdym uzbrojonym po przysłowiowe zęby droidzie, to czynnik ludzki. Droid był na tyle niebezpieczny, na tyle zabójczy, na ile pozwolił mu na to jego twórca. W Emreiu niepokoił fakt, że Allcax nie wiedział kto zbudował i zaprogramował nietypowego blaszaka.

Inaczej podchodził do niebieskowłosej Lyn. Nie robiła wrażenia groźnego wojownika, choć zapewne potrafiła co nieco w tej dziedzinie, skoro trudniła się tym czym się trudniła. W każdym razie wyglądała na kogoś o zupełnie innych specjalizacjach i tak też się przedstawiła. "Technik szerokich zainteresowań" odpowiadał pierwszemu wrażeniu, jakie zrobiła na Edge'u. Zastanawiał się jedynie czy była jedną z tych kobiet, które dla zyskania przewagi, potrafiły jako atutu używać własnego ciała. Z pewnością miała ku temu warunki, a Allcax spotkał już sporo takich łowczyń na swojej drodze. Nie martwiło go zupełnie, że jest jedynym mężczyzną w zespole. No cóż, może miał swoje lata, ale wciąż był tylko facetem...

Podobnych myśli, może z odrobinę mniejszą intensywnością, nie ustrzegł się w przypadku pozostałych pań, zwłaszcza Lydy, która zrobiła na nim wrażenie lekkomyślnej. Trochę się obawiał, że głównym elementem jej planów może być improwizacja i niepokoił go fakt, że to właśnie ona ma nimi dowodzić. Ale to nie była armia, nikt nie był dowódcą na zawsze. Jeśli podwładnym nie spodoba się sposób dowodzenia... Zawsze można znaleźć nowego lidera.

Tiamath wyglądała natomiast na utalentowaną wojowniczkę. Pole bitwy zdecydowanie nie było jej obce. To w pewnym sensie łączyło ją z Edgem, choć ten ostatni wątpił, by były to bitwy podobne do tych, które on sam stoczył. W jakiś dziwny sposób budziła w nim respekt do swojej osoby. Allcax nie potrafił tego wytłumaczyć, ale dostrzegał w niej coś, co niegdyś uświadczał jedynie u nielicznych oficerów, prawdziwych liderów. Ale może to było tylko wrażenie?

Khalido zaś wypadł zdecydowanie źle. Nie zostało w nim wiele z dawnego żołnierza. Jakieś pojedyncze przyzwyczajenia, odruchy, to wszystko. Ale cóż, taka to była profesja. Gdyby Edge mógł w lustrze zobaczyć siebie sprzed trzydziestu lat, pewnie też nie dojrzałby zbyt wielu podobieństw.

Do dyskusji o wypłacie się nie włączył. Był aż tak małomówny, cecha bardzo nietypowa u łowcy. Stanął jednak obok towarzyszy, wyprostowany, ze skrzyżowanymi rękoma na piersi, na znak że w pełni ich popiera. Tak, pomysł równej nagrody dla każdego bardzo mu pasował i to z kilku powodów.
 
__________________
Edge Allcax, Franek Adamski, Fowler
To co myśli moja postać nie musi pokrywać się z tym co myślę ja - Col

Col Frost jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 10:13.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168