Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Science-Fiction
Zarejestruj się Użytkownicy

Sesje RPG - Science-Fiction Chcesz odkryć w eonach Kosmosu Zapomniane Światy? Walczyć z wszędobylskimi Korporacjami, bądź być małym cyber–trybikiem w ich złożonej Maszynerii? Ostrzem świetlnego miecza wyrąbywać sobie swoją ścieżkę Mocy? To czy odważysz się przejść przez Wrota Wymiarów zależy tylko od Ciebie.


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 30-05-2023, 19:16   #1
 
abishai's Avatar
 
Reputacja: 1 abishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputację
Starbase ECHO-1


Statek transportowy LSS-45 Genesis powoli przemierzał przestrzeń kosmiczną kierując się do celu jakim była stacja kosmiczna obrzeżach znanego świata. Była to długa podróż, nawet jak na obecne standardy. Pomiędzy ECHO-1 a najbliższą inną stacją było obecnie zbyt dużo pustej przestrzeni. Być może kryły się w okolicy pobliskich gwiazd jakieś warte uwagi planety lub choćby mgławice, ale póki co nikt nie odkrył i nie zarejestrował żadnej z nich.
Dlatego lot był prosty jak strzała i nudny. Statki transportowe składały się głównie z silników, przestrzeni ładunkowej i kokpitu. Gdzieś między tym wszystkim wstawiono ciasne kwatery. I tyle… było więc ciasno, ciemno zazwyczaj i nudno. I tak przez długie tygodnie.
Nie było nic do roboty dla gości, nie było nawet dobrego połączenia z międzygwiezdną siecią internetową. Latencja zaczynała rosnąć od kilkunastu sekund, do minuty… dwóch… trzech.
Co sugerowało, że zbliżali się do celu.


W końcu się wyłoniła z pustki kosmosu. Ich cel. Krążąca wokół gwiazdy planeta E0-NGC6705-Cat78901 z dwoma księżycami. I monitorująca ją stacja kosmiczna. Przypominała ona trochę spory unoszący się w kosmicznej pustce kwiat, którego płatki stanowiły duże panele słoneczne. Unosiła się nad skalistą planetą typu ziemskiego. Mającą swoją atmosferę i niebieskie oceany. Oczywiście nieznany im był skład oceanów, a sam wygląd mógł być mylący. Niemniej pierwsze wrażenia były dość obiecujące.
Statek powoli zbliżył się do stacji i zadokował perfekcyjnie. Kapitan miał wszak duże doświadczenie, a i AI nawigacyjne statku potrafiło wykonać takie standardowe manewry z idealną perfekcją unikając przy tym zwodniczo niebezpiecznej pokusy rutyny.
Potem nastąpiły typowe procedury rozładunkowe. W tych jednak Vincente Sanchez nie uczestniczył. Nie był wszak członkiem załogi, a pasażerem. Co prawda bycie pasażerem na w zasadzie nie przystosowanym do takich zadań statku nie było przyjemnością, ale akurat Vincente przywykł do takich jednostek. I nie miał żadnych problemów z przetrwaniem tej ciągnącej się niemal w nieskończoność podróży. Nawet jeśli jedynym zagrożeniem była nuda i ciasnota. Bądź co bądź na tym szlaku ciężko było o piratów. Umarliby wszak z głodu, gdyby mieli się wyżywić z przemierzających ten szlak międzygwiezdny statków.

Do Sancheza powoli zbliżał się dwumetrowy na czarno lakierowany robot o humanoidalnej sylwetce, Vincente rozpoznał od razu firmę. Hankook Mirae Technology. Nie najgorzej. Seria też była łatwa do rozpoznania. 09… całkiem dobra. Vincente nie był co prawda pewien, co do tego jaki to egzemplarz z tej serii szedł ku niemu. Wyglądał na końcówkę. 096,097,098? Na pewno nie nie 099, bo te chyba nie wyszły poza fazę prototypów.
Niewątpliwie był to model “goły” bez żadnych doczepionych dodatków do gniazd. Ba, nawet “głowę” miał w wersji pokazowej. Zwykle się bowiem ją demontowało umieszczając w jej miejscu coś przydatnego. U HMT bowiem system operacyjny umieszczony był w klatce piersiowej, a czujniki, w tym optyczne, znajdowały się na ramionach.
Ten HMT właśnie “przyglądał" się Vincente ładując program.

Happy Face


Dowód tego, że AI tej bazy nie zebrał jeszcze dość doświadczenia w żywymi osobami.
- Witam na ECHO-1, jestem SAM. AI zarządzające tą bazą. Z tego co zawierają moja banki danych wnioskuję, że jesteś pracownikiem GeoTerminal przydzielonym do tej bazy. Jeśli tak jest naprawdę, powinieneś się udać z robotyczną jednostką która stoi przed tobą, by dokończyć finalizację kontraktu i oficjalnie dołączyć do personelu ECHO-1.- odezwał się robot uprzejmym mechanicznym tonem głosu.- Zarząd firmy przesłał już listę zadań, których wykonania oczekuje. W bazie znajduje się też personel GeoTerminal, który jednakże nie został na stałe przydzielony do tego miejsca. Pani Audytor zażyczyła sobie spotkania z nowymi członkami bazy, aczkolwiek pierwszeństwo ma zakończenie kontraktu i włączenie twojego C-Chipa w sieć lokalną bazy. -
Po tym długim wywodzie robot milczał przez chwilę, by po chwili się odezwać.- Czy masz jakieś pytania zanim ta jednostka zaprowadzi cię do konsoli komunikacyjnej?-
 
__________________
I don't really care what you're going to do. I'm GM not your nanny.

Ostatnio edytowane przez abishai : 30-05-2023 o 19:26.
abishai jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 02-06-2023, 07:55   #2
 
GreK's Avatar
 
Reputacja: 1 GreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputację

- Ile to będzie trwać Vicente?

Te słowa łopotały mu pod czaszką jak ćmy zamknięte w słoiku.

- Mam dość. Ile jeszcze? Ile? ILE?!

Ceska była niecierpliwa i coraz bardziej poirytowana. Jej irytacja wzrastała wraz z każdym dniem podróży. Dlatego z ulgą przywitał stację. Miał dość jej humorów.

- Witaj SAM.

Vicente wymusił uśmiech na twarzy. Był zmęczony lotem, bezruchem i ciągłymi awanturami. Ostatnie dwa tygodnie spędzone w ciasnych pomieszczeniach statku wprowadziły go w stan bliski klaustrofobii i z radością przyjął możliwość wyjścia poza znane mu ściany transportowca. Potrzebował ruchu i przestrzeni. Kontaktu z innym człowiekiem. Innym niż Ceska Li. Cholera. Potrzebował prysznica! Zmyć z siebie zmęczenie. I chociaż jego koszula wyglądała nienagannie, czuł jak cuchnie potem, jak przesiąkł metalem statku i wilgocią pościeli. Czuł snujące się za nim wyziewy źle wentylowanej jednostki tranportowej.

Śluza, którą wyszedł z Main Airlock A zamknęła się za nim z cichym sykiem.

- Na pewno masz wyższy level dostępu do danych niż ktokolwiek na tej bazie SAM - Hiszpan potarł czoło czując nadchodzący ból głowy. Kościane ozdoby na nadgarstku zagrzechotały. - Pewnie więc wiesz, czym będę się zajmować i że będziemy mieli jeszcze okazję się spotkać. Nie raz.

Informatyk rozejrzał się po korytarzu, w którym stali. Powietrze było suche, niemal zbyt suche, a prawie sterylne pomieszczenie, wyłożone stalą i neoceramicznymi płytami, nie zdążyło jeszcze przesiąknąć zapachami olejów i ludzi. Zza zamkniętej śluzy dochodziły odgłosy przeładunku. Dziewiczość tego miejsca zaburzały tylko miazmaty, które ciągnęły się za nim z transportowca. Pot niemytych ciał załogowców.
Królestwo za prysznic!

- Będziemy musieli popracować nad semantyką SAM - powiedział zmęczonym głosem, - ale to później. Teraz załatwmy formalności. Chciałbym przyjrzeć się temu kontraktowi, a przed spotkaniem z Audytorką, odświeżyć się. Dopilnujesz, żeby moje rzeczy trafiły do mojej nowej kajuty?
 
__________________
LUBIĘ PBF
(miałem to wygwiazdkowane ale ktoś uznał to za deklarację polityczną)
GreK jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 04-06-2023, 19:22   #3
 
abishai's Avatar
 
Reputacja: 1 abishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputację

Robot “spojrzał” na mężczyznę monitorem.
- Oczywiście. Taka możliwość oczywiście istnieje. Tekst kontraktu znajduje się w moich bankach danych. Wedle moich informacji, jest identyczny z tym wstępnie podpisanym przez pana. Niemniej oczywiście, ponowna weryfikacja kontraktu jest całkowicie możliwa.
Wskazał ręką kierunek. - Ta jednostka która eskortuje pana, zabierze pana bagaże do odpowiedniego lokum. Jak tylko zostanie ustalone, które pomieszczenie zostało wybrane przez pana. Co prawda pozwoliłem sobie wyznaczyć jedno odgórnie, ale…zmiana na inne lokum jest możliwa. W tej chwili zajęte są dwa łóżka. Każde w innym pomieszczeniu.-

Następnie ruszył ku bagażom mężczyzny i wziął je. Ruchy miał precyzyjne, acz powolne. Cóż… ta seria nie słynęła z szybkości. Automaton ruszył przodem, a Vicente nie pozostało nic innego niż ruszyć za nimi. Wkrótce odgłosy dochodzące ze strefy rozładunkowej zanikły, gdy za mężczyzną i maszyną zamknęły się drzwi. Przeszli przez nieduży korytarz z małymi drzwiami po obu stronach, do kolejnych drzwi. Za nimi już całkiem dźwięki i zapachy dochodzące ze statku zostały stłumione. Tu było tylko czuć zapach chemicznych środków czystości i metaliczny aromat świeżej farby. Były też nowe dźwięki.. uderzających o siebie bil. Robot kierował się właśnie w tamtym kierunku i Sanchez podążył za nim.
Weszli do pomieszczenia rekreacyjnego bazy. Były tu aneks kuchenny z dyskretnie ukrytym replikatorem umieszczonym obok kuchenki. Był też tu wysuwany z podłogi stół bilardowy…z którego właśnie korzystał jakiś mężczyzna. Rosły, scyborgizowany… odruchowo chwycił za broń. Ale po chwili uśmiechnął się i odłożył ją obok siebie relaksując się. I wrócił do gry. Vincente nie usłyszał jego ruchów, nie poczuł jego zapachu. Pewnie jedno i drugie zostało zamaskowane, albo przez ekwipunek, albo wszczepy i mutacje. To wszystko: i zachowanie i wszczepy i broń, sugerowało dobrze opłacanego profesjonalistę.

Dotarli do windy znajdującej się w centrum tego poziomu. Wsiedli i pojechali w górę, na pokład III. Tam robot zaprowadził Sancheza do centrum komunikacyjnego. Tam na środkowej konsoli zaczął wyświetlać się tekst. Mężczyzna wodząc po nim wzrokiem zorientował się, że SAM zgodnie z jego prośbą wyświetlał tekst kontraktu, na który Sanchez już raz się zgodził. Teraz wystarczyło go podpisać, poprzez podpięcie kablem C-Chipa do konsoli oraz przyłożenia kciuka w odpowiednim miejscu na panelu dotykowym. Autoryzacja za pomocą odcisku palca, była tradycyjnym przeżytkiem… niemniej nadal powszechnie stosowanym. Podpięcie się do konsoli i autoryzacja przez C-Chipa nie tylko zatwierdzała kontrakt, ale też podłączała samego Vincente do miejscowej sieci internetowej. Wystarczyło tylko “podpisać” kontrakt… oczywiście po jego ponownym przeczytaniu… na wypadek, gdyby prawnicy umieścili tam jakieś nowe “kruczki’.
 
__________________
I don't really care what you're going to do. I'm GM not your nanny.

Ostatnio edytowane przez abishai : 05-06-2023 o 19:18.
abishai jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 06-06-2023, 20:04   #4
 
GreK's Avatar
 
Reputacja: 1 GreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputację
Sanchez zmierzył wielkoluda w aneksie kuchennym zimnym wzrokiem. Nie lubił jak do niego mierzono. Dlaczego procedury zezwalały na posiadanie broni na terenie stacji? Musiał dopytać. Musiał też sprawdzić czy serwisowanie wszczepów jest w zakresie jego obowiązków służbowych. Nie pamiętał. Reakcja najemnika wynikała pewnie z podkręconych bodźdców i była głęboko zaprogramowana. Co nie zmienia faktu, że w połączeniu z ostrą amunicją i innymi załogantami była niebezpieczna. Postanowił się temu przyjrzeć. Skinął Nerwusowi głową po czym podążył dalej za robotem.

W centrum komunikacyjnym Hiszpan zweryfikował zakres swojego kontraktu. Wszystko wyglądało w porządku, więc wyjął wtyczkę C-Chipa i podpiął do systemu w celu podpisania kontraktu i synchronizacji z systemem stacji. Nadanie uprawnień napłynęło do niego jako nieprzyjemne łaskotanie w okolicach płata potylicznego. Skontrolował odczyty, ograniczając się do komunikatów krytycznych z systemu. Dokładniejszą analizę zostawił sobie na później. Po odpięciu, zwrócił się do SAMa.

- Chciałbym się odświeżyć przed spotkaniem z Audytorką. - Podrapał się po swędzącej ciągle potylicy. - Wskażesz mi moją kajutę?
 
__________________
LUBIĘ PBF
(miałem to wygwiazdkowane ale ktoś uznał to za deklarację polityczną)
GreK jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10-06-2023, 19:23   #5
 
abishai's Avatar
 
Reputacja: 1 abishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputację

W centrum komunikacyjnym Hiszpan zweryfikował zakres swojego kontraktu. Wszystko wyglądało w porządku, więc wyjął wtyczkę C-Chipa i podpiął do systemu w celu podpisania kontraktu i synchronizacji z systemem stacji. Nadanie uprawnień napłynęło do niego jako nieprzyjemne łaskotanie w okolicach płata potylicznego. Skontrolował odczyty, ograniczając się do komunikatów krytycznych z systemu. Dokładniejszą analizę zostawił sobie na później. Po odpięciu, zwrócił się do SAMa.

- Chciałbym się odświeżyć przed spotkaniem z Audytorką. - Podrapał się po swędzącej ciągle potylicy. - Wskażesz mi moją kajutę?

- Oczywiście.- te słowa zabrzmiały już w głowie Sancheza. Po tym jak mężczyzna połączył się z siecią stacji kosmicznej SAM zrezygnował z mówienia poprzez głośniki robota. Oczywiście po podłączeniu Hiszpan przeszedł znajome symptomy. Przed oczami przeleciały mu linijki kodu związane z inicjacją połączenia. Następnie tekst umowy, standardowe Y/N na końcu. Wedle umowy został administratorem sieci komputerowej na stacji. Po kolei wskakiwały kolejne uprawnienia wraz hasłami dostępu.
Uprawnienia do kontroli systemów stacji, uprawnienia do przeglądania logów, uprawnienia do dostępu do kodu źródłowego AI i jego modyfikacji (aczkolwiek ze standardowym ostrzeżeniem, że nadmierna ingerencja w kod może pozbawić dostępu do automatycznych aktualizacji i darmowego serwisu ze strony producenta), uprawnienia, uprawnienia… standard na tym stanowisku.
Po tym wszystkim pojawił się komunikat wprost od zarządu stacji. Dwa zadania do wykonania.
 1) Z powodu zmiany właściciela należy zatrzeć ślady po poprzednim. Wszelkie nazwy i znaki towarowe Natural Exploration Project należy zastąpić ich odpowiednikami należącymi do GeoTerminal.
2) Wedle dokumentacji Natural Exploration Project, przez 5 miesięcy na stacji przebywała trójka naukowców: Doktor Rupert Volx, klimatolog; Doktor botaniki Vanessa Yoshimo; profesor Shandue Yu-chan, geolog. Wyniki ich prac nie trafił do banków danych GeoTerminal, mimo że zostały zakupione wraz z ECHO-1. Należy odzyskać własność firmy.

Trzeba przyznać że firma miała tupet. Nie zebrała jeszcze załogi, a już miała wymagania.
Ogólny stan stacji i SAMa okazał się być w porządku. Poziom nasycenia tlenem powietrza w bazie utrzymywał się w normie, generowana grawitacja oscylowała wokół 1 G, temperatura 25 stopni celsjusza, wilgotność (poza hydroponiką gdzie była podwyższona) była w normie.
Reaktor pracował obecnie jedynie na poziomie 65% swojej wydajności, ale i tak generował 110% mocy potrzebnej stacji. Cóż… zapewne planowano rozbudowę bazy, zanim pierwotna firma splajtowała. I reaktor miał zasilać więcej niż tylko podstawowy moduł.

1Aa było nie tylko numerem pokoju, ale i numerem łóżka. Bo te były cztery, w postaci dwóch modułów piętrowych w pokoju. Cztery łóżka oznaczały trójkę potencjalnych współlokatorów w tym pokoju, do którego doprowadził go robot. Szybkie przejrzenie mapy bazy pozwoliło Vicente stwierdzić, że to jest tu standard. Wszystkie inne pokoje wyglądały tak samo. Nawet kwatera gościnna 1F była taka sama. No cóż.. ale przynajmniej każdy pokój miał łazienkę… wspólną dla wszystkich mieszkańców. Sytuację można było określić wyrażeniem, którego pochodzenie zaginęło w odmętach czasu i datapadach archiwistów… spartańskie warunki. Nic dziwnego, że mimo całkiem niezłej płacy, ludzie nie pchali się na ECHO-1, nie każdy miał w sobie jednocześnie geny pioniera i akademickie wykształcenie (nawet jeśli nie udowodnione dokumentami).
 
__________________
I don't really care what you're going to do. I'm GM not your nanny.
abishai jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 12-06-2023, 14:17   #6
 
GreK's Avatar
 
Reputacja: 1 GreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputację
Skrzywił się widząc cztery łóżka w pokoju. O tym kontrakt nie wspominał. Pięć lat we wspólnym pomieszczeniu mogło być męczącym doświadczeniem. Połączył się mentalnie z bazą i kazał wyszukać dane współlokatorów. Sprawdził czy wszystkie jego rzeczy trafiły na swoje miejsce po czym zajął górną koję.

Przeszedł do łazienki. Ściągnął ubranie i wrzucił do recyclera. Ustawił program na odświeżenie. Pokrywa zamknęła się z cichym syknięciem. Wszedł do kabiny natryskowej. Włączył dysze parowe. Strumień ciepłego, wilgotnego powietrza zaczął obmywać jego ciało. Pomyślał o Li Wong, wspomnienie przyszło równie nagle, co odeszło. Przekazał Systemowi polecenie przygotowania danych, którymi dysponował na temat doktor klimatologii Ruperta Volx, doktorki botaniki Vanessy Yoshimo oraz profesora geologii Shandue Yu-Chan oraz samej Natural Exploration Project. Kazał też wyszukać na ich temat informacji w internecie. Zamierzał przejrzeć wszystkie informacje po spotkaniu z Audytorką.

Skończył ablucje, wyciągnął ubrania z recyclera (były ciepłe i bezwonne), ubrał się i wyświetlił na siatkówce oka obraz trasy do miejsca spotkania. Nim ruszył w drogę sprawdził jeszcze dane spotkanego najemnika oraz zasady panujące na stacji jeśli chodzi o broń i ostrą amunicję.
Wyszukał też dane Audytorki i wyświetlił jej aktualne zdjęcie. Lubił wiedzieć z kim się spotka.
 
__________________
LUBIĘ PBF
(miałem to wygwiazdkowane ale ktoś uznał to za deklarację polityczną)
GreK jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 14-06-2023, 18:47   #7
 
abishai's Avatar
 
Reputacja: 1 abishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputację
Searching…
Searching…
Searching…
No files detected.


Wedle banków danych bazy póki co Sanchez nie miał żadnych współlokatorów. Stacja nie posiadała danych na temat innych pracowników poza nim, więc pewnie dowiadywała się na temat nowych współpracowników pobierając informacje podczas komunikacji z komputerem pokładowym statku kosmicznego. Na razie więc mężczyzna nie musiał się martwić o dzielenie pokoju. Przynajmniej do czasu przylotu kolejnych zatrudnionych współpracowników.
Klamoty Hiszpana leżały już na miejscu. SAM okazywał się solidnym organizatorem. To dobrze, w końcu Vicente nie zamierzał wszak pilnować by miejscowe AI wywiązywało się ze swoich obowiązków.

Otrzymał też wkrótce zamówione przez siebie Dane. Imię nazwisko, wiek każdej osoby, kariery naukowe, miejsce zatrudnienia… ale te dane pochodziły z kontraktu zawartego z Natural Exploration Project.
Nowsze… cóż…

Kompilacja danych z światowego internetu w toku. Szacowane ukończenie procesu 03:22:54, 03:22:53, 03:22:52…

Szlag. Znajdowali się na zadupiu znanego wszechświata. Przesył danych był tu tak powolny, jak za antycznych czasów, gdy sieci komputerowe używały telefonicznych kabli.
Niemal trzy i pół godziny będzie musiał czekać na zebranie danych z sieci.
No cóż… nadal mógł nawiązać kontakt z Egeańskim Uniwersytetem im. Hojo Bankoura gdzie pracował Shandue Yu-Chan, Fundacją na rzecz Naturalnej Restytucji z którą współpracował Rupert Volx, oraz platformą naukową Virtual Biolab w której pracowała Vanessa Yoshimo.
Będzie musiał użyć… wiadomości tekstowych, bo przy tak powolnym łączu nie ma co marzyć o wideokonferencji.

- Marcellus… nazwisko zastrzeżone, numer identyfikacyjny…- głos SAMa rozbrzmiewał w jego głowie, gdy AI podawało mu listę kolejnych licencji najemnika. Wyglądało na to że miał zarówno międzysystemowe, jak i długi szereg lokalnych uprawnień do uprawiania swojego zawodu. Miał też świetne referencje i dość długi, bo pięcioletni staż na obecnym stanowisku. Audytorka musiała mu ufać. Co do zaś reguł noszenia broni na stacji, to cóż… Vicente miał rację co do tego, że broń na stacji powinien ciągle nosić tylko personel do tego uprawniony.
Problem polegał na tym, że Marcellus, był takim “personelem” i jako osobista ochrona pani Audytor, miał nie tyle prawo co obowiązek być cały czas uzbrojonym.
Sama Jennifer Forbs, była doświadczoną profesjonalistką… z 40 letnim stażem w różnych firmach. Przeleciała chyba pół znanego kosmosu, zajmując się oceną stanu jak wartości różnych firm i obiektów fizycznych. Prywatnie rozwódka. I nie wyglądała na swoje osiemdziesiąt sześć.


Niewątpliwie przeszła przynajmniej jedną odmładzającą terapię genową.

I wedle SAMa obecnie przebywała w obszarze wspólnym stacji. Co miało sens, zważywszy że to był jedyny obszar rekreacyjny na stacji. I rzeczywiście tam była. Siedziała przy stoliku pijąc cappucino i przeglądając coś na datapadzie. Jej ochroniarz siedział obok niej pijąc kawę i coś do niej mówiąc.
Jennifer pachniała syntetycznym jaśminem i to dość intensywnie. I Vicente kichnął na powitanie z tego powodu.
- Ufam, że wycieczka po bazie była owocna. Skoro trwała tak długo.- rzekła na powitanie kobieta.
 
__________________
I don't really care what you're going to do. I'm GM not your nanny.

Ostatnio edytowane przez abishai : 18-06-2023 o 15:01.
abishai jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 17-06-2023, 12:59   #8
 
GreK's Avatar
 
Reputacja: 1 GreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputację

- Pieprzone zadupie - mruknął Hiszpan widząc pasek postępu. Będzie musiał przywyknąć do lagów z resztą cywilizowanego świata.

Co do Marcellusa zaś, problem sam zniknie, gdy zniknie audytorka. Przesunął temat do szufladki "na później/nieistotne".

Wchodząc do obszaru wspólnego Sanchez ogarnął salę wzrokiem. Jennifer rzucała się w oczy. Atrakcyjna laska, zupełnie nie wyglądająca na swoje osiemdziesiąt-parę lat. Siedziała przy stoliku pijąc cappucino i przeglądając coś na datapadzie. Kiwnął jej ręką, dając znać, że ją zauważył i za chwilę podejdzie. Wpierw udał się jednak do automatu z kawą. Podwójne espresso brzmiało nieźle. Automat syknął wypluwając czarną strużkę do termoformowanego kubka. W aromacie kawy wyczuł goryczkę. Ziarna były przepalone. Zanotował w pamięci, żeby sprawdzić źródło dostaw. Z gorącym napojem w ręce podszedł do stolika.

Pachniała syntetycznym jaśminem i to dość intensywnie. I Vicente kichnął na powitanie z tego powodu.

- Ufam, że wycieczka po bazie była owocna. Skoro trwała tak długo.- rzekła na powitanie kobieta.

Uśmiechnął się upijając łyczek. Taaaak. Zdecydowanie przepalone. Goryczka rozlała mu się w ustach drażniąc przyjemnie kubki smakowe.

- Cierpliwość chyba powinna być wpisana w pani zawód? - odpowiedział pytaniem. - Audyt przebiega pomyślnie?

- Jest potencjał w tym miejscu.- przyznała kobieta skinieniem głowy wskazując mu miejsce koło siebie. - Zakładam, że SAM już ci zrobił wykład co do budowy samej bazy, rozkładu pomieszczeń, obowiązków…?

- Pobieżnie - przyznał rozsiadając się w fotelu. - Muszę spędzić trochę czasu nad planami. Właściwie… - zawiesił głos odkładając puste naczynie na stolik, - co takiego niezwykłego jest w tym miejscu?

- W zasadzie to nic - przyznała Jennifer. - Trzeba mieć nieco doświadczenia w mojej robocie. Pozwól, jeśli oczywiście gotów jesteś przyjąć rady ode mnie, że ci naświetlę sytuację od strony o której nie powiedział ci zarząd.

Przykuła jego uwagę.

- Oczywiście. Zamieniam się w słuch.

- Planeta pod nami jest idealna do zasiedlenia. Ma co prawda swoje… małe anomalie, ale ogólnie jest źle zakwalifikowana. I zapewne zostanie sprzedana jakimś osadnikom, o ile nie znajdziecie na niej zasobów, wartych płacenia olbrzymiej łapówki za utrzymanie jej w obecnej kategorii - zaczęła mówić audytorka. - Planeta zostanie wystawiona do sprzedaży jak już zostanie zbadana. Planeta… ale nie ta baza, ani nie dwa księżyce tej planety. - Uśmiechnęła się lisio. - A kolonizatorzy nie mając własnej stacji przesiadkowej, będą musieli korzystać z tej… za odpowiednio wysoką opłatą. Owszem większość z tego trafi na konto firmy, ale… jak się domyślasz, profity będą na tyle wysokie, że i opiekunowie stacji… mogą sporo zarobić.

- Hmmm… - Złączył opuszkami opierścienione palce, przytykając je w zamyśleniu do ust. - Rozumiem. Skoro jednak to taki dobry biznes… dlaczego Natural Exploration Project sprzedał stację GeoTerminal?

- Nie sprzedali… ci od Projektu wdali się w korporacyjną wojenkę prawną i zbankrutowali. Geoterminal odkupił bazę od syndyku masy upadłościowej - wyjaśniła. - Jak pewnie już zauważyłeś, baza jest dopiero szykowana do rozbudowy. Niemniej wracając do moich rad, na twoim miejscu i na miejscu twoich współtowarzyszy przyłożyłabym się do poszukiwań na planecie jak i na księżycach. Im więcej znajdziecie, nawet jeśli to będą pospolite rudy żelaza, tym wartościowsza będzie planeta i tym więcej zarobi firma jak i wy. No i radziłabym się trzymać stołków i odmawiać później awansów powiązanych z przeniesieniem na inne stanowisko w innym miejscu galaktyki. Nie ma co ukrywać, początki będą trudne. Życie na ECHO-1 będzie z początku spartańskie. Nie ma za wielu wygód, jest ciasnota… statkiem jeszcze nie polecicie, bo Dedal obecnie ma tylko jedno niepełne ogniwo paliwowe, co sprowadza go do roli kapsuły ratunkowej, bo obecnie można tylko polecieć w jedną stronę na planetę i nie ma jak wrócić. Ale… im więcej odkryjecie potencjalnych zasobów, im więcej zadań zlecanych przez Zarząd zrobicie, tym lepiej na tym wyjdziecie. Udowodnicie firmie, że warto inwestować w ECHO-1, a co za tym idzie… możecie co prawda już składać petycje o potrzebne zasoby, moduły do stacji i tak dalej. Ale wasze postępy w wykonywaniu roboty sprawią, że te petycje będą rozpatrywane pozytywnie.

Powstrzymał się siłą woli aby nie wywrócić oczami. Ble ble ble. Korporacyjna gadka. Pracujcie ciężko, a i wam skapnie z korporacyjnego koryta. Gówno prawda. Korpo wyciśnie ze swoich korposzczurów ostatnie soki, a później wypluje gdzieś na skraju galaktyki ich szczurze, zaschnięte truchełka.

Przytaknął.

- Przemyślę - odparł. - Dziękuję za radę. Mogłabyś mi udzielić jeszcze jednej? Szukam wyników prac naukowców zatrudnionych w N.E.P. Nie wiesz co mogło się z nimi stać? Z naukowcami i wynikami - uściślił uśmiechając się szeroko.

- Wyniki powinny być w bazie. I są … tylko pliki te są niedostępne. Wygląda na to, że są one uszkodzone i niemożliwe do odczytu, lub bank danych na którym zostały zapisane jest uszkodzony - odparła przyglądając się podejrzliwie mężczyźnie. Uśmiechnęła się ironicznie. - Mam wrażenie, że moja długa przemowa nie zrobiła na tobie wrażenia. Szkoda… bo była bardzo istotna. Jesteś tu daleko od reszty galaktyki, bez bezpośredniego nadzoru… jesteś udzielnym władcą mój drogi i możesz wykorzystać to by zrobić z tej stacji co zechcesz… a firma ci w tym pomoże, tak długo jak będzie widziała w tym zysk. -
Machnęła dłonią. - To miejsce, jak chyba każda granica cywilizacji, to szansa na bogactwo dla przedsiębiorczych i pomysłowych osób.

- Pewnie masz rację. - O tak, na pewno "przedsiębiorczy i pomysłowi" mieli tutaj spore pole do popisu. Odchylił się na oparcie krzesła. - Na pewno masz rację! - poprawił. - To tylko zmęczenie i tygodnie zamknięcia w ciasnej puszce z tymi przesiąkniętymi… Nieważne. - Machnął lekceważąco ręką. - Nie należę do osób zaniedbujących swoje obowiązki. - Odparł na zakamuflowaną sugestię. - Nie odpowiedziałaś co stało się z naukowcami. GeoTerminal nie chciało ich podkupić? To by im oszczędziło kupę czasu!

- Bo nie wiem co się stało z nimi. - wyjaśniła popijając kawę. - Firma zbankrutowała przed końcem ich kontraktu, ale statek, który odwiózł ich z powrotem na cywilizowane światy był już opłacony przy zawieraniu umowy. Takie małe… zabezpieczenie. Wszak firmy powstają i firmy upadają każdego dnia. Nie mam wiedzy na temat tego, czy GeotTerminal próbował ich zatrudnić. Przypuszczam, że tak. Najwyraźniej bez sukcesu.

- Okey. - Zgniótł pusty kubek i wrzucił go do recyclera. - Długo tu zostajesz?

- Przez tydzień. Statek, który przywiezie następnych pracowników stacji, zabiera mnie ze sobą - wyjaśniła kobieta. - Już czeka na mnie kolejny zakup firmy do oceny sytuacji i wyceny.

- Życie w biegu - skwitował. Wstał. - Dzięki za rozmowę. I rady. Chyba pójdę się zdrzemnąć. Padam z nóg. Będziemy mieli okazję jeszcze się zobaczyć. Miłego pobytu na ECHO -1.

- Nawzajem. Miłego pobytu i rządów tutaj. - odparła uprzejmie Jennifer.

Wrócił do swojej kajuty. Pasek postępu pokazywał ciągle ponad dwie godziny. Wskoczył na swoją koję.

- SAM, obudź mnie za dwie godziny - zarządził.

- Zgodnie z życzeniem. - potwierdził SAM.

Zamknął oczy. Drzemka regeneracyjna powinna mu dobrze zrobić.

 
__________________
LUBIĘ PBF
(miałem to wygwiazdkowane ale ktoś uznał to za deklarację polityczną)
GreK jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 23-06-2023, 12:38   #9
 
abishai's Avatar
 
Reputacja: 1 abishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputację
Zebrane dane na temat trójki naukowców były spore. Hiszpan znał ich CV, życiorysy. Ich poglądy, ich sukcesy naukowe… wiedział wiele, ale nie wszystko to było potrzebne. Profesor Shandue Yu-chan był szanowanym acz apodyktycznym i trudnym we współżyciu starcem.
Cenionym wykładowcą, ale nie mentorem… o nie… studenci narzekali na surowość jego osądów i bezlitosne podejście do oceniania podczas egzaminów.
Nadal pracował na Uniwersytecie im. Hojo Bankoura, więc łatwo go będzie namierzyć i z nim pogadać. Doktor Rupert Volx okazał się osobą przyjazną wyważoną, obecnie żonatą. Nie pracował już pod starym adresem, a jego zdjęcia na różnych forach społecznościowych przedstawiały go z żoną i córką na farmie. Nie został co prawda w pełni farmerem, pracował bowiem jeszcze na pół etatu w szkole średniej na planecie Cyrus II. Porzucił karierę naukowca tak jak porzucił swoje wyznanie… Kult Żywych Planet. Paranaukową sektę wyznającą Hipotezę Gai w najbardziej ekstremalnej wersji, ale rozszerzoną na cały wszechświat. Co ciekawe… Doktor Vanessa Yoshimo również należała do tego kultu i podobnie jak Rupert po zakończeniu kontraktu z Natural Exploration Project błąkała się od pracodawcy do pracodawcy. Z zachowanych informacji społecznych wynikało, że jest bardzo zaangażowana w swoją pracę oraz… różne ruchy ekologiczne. Urwało się to nagle półtora roku temu. Od tego czasu Vanessa Yoshimo znikła z wszelkich stron i portali społecznościowych. Zerwała ostatni kontrakt i wszelkie kontakty… zniknęła bez słowa. SAM przeszukał wszystkie nekrologi, ale nie znalazł żadnego potwierdzającego nagłą śmierć doktor Yoshimo. Kobieta postanowiła zniknąć bez żadnego oczywistego powodu. No cóż… wśród setek układów gwiezdnych i tysięcy pól asteroidów można się było łatwo ukryć.
Niemniej, na początek miał dwa adresy kontaktowe. 2 z 3 to całkiem niezły wynik, nieprawdaż?
Przeglądając zapisy procesu zbierania Vicente zauważył niedoróbki w algorytmach AI. Możliwe że wywołane brakiem aktualizacji systemu. Pewnie nie odnowiono na czas licencji na SAMa. Nie był to wielki problem, Vicente mógł zwrócić do zarządu o odnowienie licencji lub… usunąć błędy samodzielnie, ba… ulepszyć SAMa i dopasować go pod swoje ulubione procedury. Nie zwiększy to co prawda szybkości w pozyskiwaniu danych ze wszechświatowego internetu (bo problem nie wynikał ani z hardware’u ani z software’u stacji) i pewnie zajmie mu sporo czasu, ale… wyglądało na to że czasu to akurat będzie miał w nadmiarze.

Przy okazji przesyłu danych SAM przysłał też raport z wykonania drugiego zadania. Zamalowywanie wszystkich logo poprzedniej firmy zostało wykonane, ale tylko wewnątrz bazy. Natomiast na zewnątrz i na Dedalu. Tam nadal stara firma figurowała. SAM przeprowadził analizę i wykonał kilkanaście symulacji z których wynikało, że jego roboty HMT model 097 nie nadają się do tego zadania. Ich obecny hardware nie spełnia wymagań, pozwalających im na pracę w próżni (software też, ale to nie było aż takim problem), a znajdujące się w bazie replikatory nie miały odpowiedniej czułości, by stworzyć wymagane części i dodatki pozwalające dostosować któregokolwiek z nich do takich zadań. A przynajmniej te zalecane przez producenta do takich zadań. Niemniej replikatory w bazie nadawały się do produkcji precyzyjnych układów elektronicznych.



Życie na stacji płynęło spokojnie. I monotonnie. I nawet nudno. Póki co, poza drobnymi usterkami tu i ówdzie ( z którymi SAM w większości radził sobie sam), nie było jeszcze za wiele do roboty. Pani Audytor i jej ochroniarz okazali się bardziej pomocą niż problemem. Nie narzucali się Vicente najczęściej zajmując się własnymi sprawami. Marcellus okazał się nawet całkiem przyjaznym facetem. Czujny co prawda przez cały czas ale nie wywyższał się w ogóle… lubił grać w bilard i nie zawsze wygrywał. Choć Vicente przypuszczał, że mógł. Miał z pewnością jakiś dopalacz refleksu i neuro-nici przyspieszające czas reakcji i zwiększające wydajność mięśni. I cyberoczy. Wszystko z najwyższej półki.
Jennifer nie oszczędzała na swoim bezpieczeństwie. Ona sama zaś podchodziła z dystansem zarówno do swojej pracy, jak i do swojej firmy. No i załatwiła wódkę w replikatorze medycznym. Jak sama wspomniała przy którejś z rozmów, można co prawda zhakować replikator żywnościowy by produkował coś lepszego niż niskoprocentowe piwo, ale dobry alkohol da się zrobić właśnie w bardziej precyzyjnym replikatorze medycznym.
Jennifer wydawała się znać dobrze na życiu w takich opustoszałych stacjach jak ta i uznawała reguły bardziej za wskazówki, bo mieszanie w replikator przez osoby nieupoważnione ( a pani Audytor taką była) było w teorii nielegalne.


Podczas kolejnych dni Vicente wpadł w pewien rytm. Zaczynając od wczesnej pobudki, porannego sprintu wzdłuż “pierścienia” pokładu pierwszego… okrągłej ścieżki okalającej windę znajdującą się w centralnym miejscu bazy. Później następował okres pracy… Hiszpan miał dużo do zrobienia. Był bowiem w tej chwili jedynym pracownikiem stacji. Co prawda obecnie głównym obowiązkiem Sancheza był nadzór na SAMem, który radził sobie dobrze z zarządzaniem na bieżąco bazą. Były jednak jeszcze inne sprawy do załatwienia.
Choćby inwentaryzacja zasobów. Żywność np. w większości okazała się wkładami do replikatorów żywnościowych. Było trochę liofilizowanych produktów, trochę zamkniętych próżniowo towarów oraz puszek, a także produktów które można było długo przechowywać. Niemniej na obecną chwilę, główną rolę w odżywianiu załogi odgrywał replikator żywnościowy. Z drugiej strony, było sporo zapasów i głód załodze stacji nie groził. Nawet jeśli będzie liczniejsza niż jeden członek załogi i dwójka gości.
Baza danych stacji nie zawierała informacji na temat innych członków załogi poza Vicente. Najwyraźniej była uzupełniania z bazy danych statku przylatującego z uzupełnieniami. Nie wyglądało to optymistycznie. Załoga ECHO-1 najwyraźniej brana była z łapanki i pospiesznie uzupełniana. Firmie musiało z jakichś powodów zależeć na jak najszybszym uruchomieniu stacji nawet kosztem jakości.
Jennifer potwierdziła podejrzenia Vicente, ale nie potrafiła podać powodu takiego zachowania. Możliwe że zarząd firmy wiedział coś o czym większość zjadaczy chleba nie miała pojęcia.
Jeśli chodzi o zasoby, broni… nie było tego wiele. Ale w obecnej sytuacji wystarczająco do obrony bazy. Niemniej przydałoby się zamówić coś lepszego na wyprawy na powierzchnię planety. Obecne uzbrojenie z uwagi na niewielki skuteczny zasięg, najlepiej sprawdzało się walkach w pomieszczeniach zamkniętych, takich jak statek kosmiczny czy baza.
ECHO-1 była w miarę dobrze wyposażona jeśli chodzi o sprzęt badawczy. I w ogóle nie posiadała sprzętu wydobywczego. Niemniej to akurat nie było problemem… a raczej kierunkiem popieranym przez zarząd. ECHO-1 była przede wszystkim stacją badawczą.


VIDEOLOG/ 098.02.0002.MP6
Brak dostępu. Plik uszkodzony.
VIDEOLOG/ 099.02.0002.MP6
Brak dostępu. Plik uszkodzony.
VIDEOLOG/100.02.0002.MP6

Etc. Etc.
Znowu pliki uszkodzone. Znowu brak dostępu. Znowu analiza przeprowadzona przez Vicente potwierdziła, że pliki są nie odzyskania za pomocą programów. Nośniki fizyczne je zawierające musiały zostać uszkodzone. To coraz mniej wyglądało na wypadek, a coraz bardziej na sabotaż.
W pamięci SAMa nie było żadnych informacji na temat tego co się działo w bazie za czasów poprzedniej ekipy. Nie było nie tylko danych zebranych przez trójkę naukowców. Nie było nawet dziennych raportów… nie było nic. To brzmiało niepokojąco.
Podobnie jak Ceska… zaczęła się bowiem niecierpliwić. Jej zachowanie stawało się bardzo dwubiegunowe. Co było bardzo niepokojącym objawem. Tym bardziej że Sanchez był bardzo daleki od osiągnięcia swojego celu.


Hydroponiczne ogrody nie do końca zasługiwały na swoją nazwę. Była to jednak jedyna oaza zieleni na statku i dobre miejsce na uspokojenie myśli. SAM nieźle sobie poradził z ogrodnictwem jak na ograniczenia związane ze swoimi pomocnikami. Manipulatory trójki robotów niespecjalnie nadawały się do takiej roboty. Ich czujniki nacisku nie były wystarczająco czułe, a w bazie nie było zamienników… ani replikatorów do ich zrobienia.
Wysoka wilgotność w tym pomieszczeniu wymagała zmniejszenia czułości C-Chipa do minimum. I odbierania tylko priorytetowych sygnałów, co czasami mogło być błogosławieństwem.
Niemniej sygnał który tej doby dotarł do Sancheza, był priorytetowy.
- Statek transportowy LSS-45 Genesis pojawił się w tym systemie gwiezdnym. Sygnatura potwierdzona. Nawiązany został kontakt ze statkiem. Wymiana informacji rozpoczęła się. - zaczął poinformować SAM podczas gdy Vicente pobiegł do Kontroli Dokowania na pokładzie pierwszym. - Potwierdzono kody firmy i nastąpiło automatyczne udzielenie pozwolenia na dokowanie.
SAM nie spytał się go udzielenie pozwolenia na dokowanie. Oznaczało to, że statek miał jednorazowy klucz dostępu do stacji i zawierał w swojej ładowni własność stacji. I spóźnił się o dobę. Powinien przybyć wczoraj. Ten statek przybył po Jennifer i jej ochroniarza.

Kontrola Dokowania nie wymagała obecności operatora. SAM potrafił sobie radzić ze standardowymi procedurami i Sanchezowi pozostało obserwować sytuację na wypadek, gdyby coś poszło nie tak.
Zresztą to jego samego szczególnie zainteresowała “zawartość” przeznaczona na tą bazę.
Poza podstawowymi uzupełnieniami, statek przewoził nowe ogniwa paliwowe dla Dedala. Już nie był uwięziony na stacji.
No i najważniejsza sprawa. Lista pracowników.
Imię: Elena Hichens Stanowisko: Oceanolog i pierwszy pilot jednostki Dedal.
Imię: Janos Ciarka Stanowisko: Mechanik i drugi pilot jednostki Dedal
Imię: Vika [nazwiska brak ] Stanowisko: Biolog i tymczasowy lekarz stacji
Imię: Mikhail Ivanovich Pietroszenko Stanowisko: Geolog i inżynier górnictwa
Imię: Yaris [nazwiska brak ] Stanowisko: Kucharka.
Nieźle… będą mieli wreszcie kogoś, kto skorzysta z tej kuchni którą mieli.



Po zadokowaniu załoga stacji zabrała się w pośpiechu za rozładunek towarów. Robiła to sprawnie i szybko, więc oni rzucali się w oczy. Nowa załoga stacji.
Wysoka blondynka w wojskowym mundurze przyglądała się temu bacznie.



Wydawała się przyzwyczajona do wojskowego rygoru, ale i też zagubiona. Jej przeszłość musiała być burzliwa, bowiem jej nogi kończyły się na udach. Poniżej były wojskowe protezy nóg. Na lewej z nich widać było nadruk Oceanicznej Armii Wyzwoleńczej.

Podobne wojskowe wrażenie robił starszy mężczyzna o twarzy naznaczonej bliznami.


Krótko ostrzyżony, opierał się o ścianę najwyraźniej skupiony na żuciu organicznego tytoniu. I nonszalanckim spojrzeniem obdarzał resztę załogi. Zwłaszcza kobiety. Wysoki mężczyzna pośrodku ubrany w nienaganny garnitur roztaczał wokół siebie aurę autorytetu i profesjonalizmu. On wszędzie był na miejscu
Podobnie jak młodziutka dziewuszka z piegami na obliczu, długimi włosami i… kocimi uszkami oraz ogonem. Organiczne dodatki dodawały jej egzotyki, a frywolny strój z dużym dekoltem przyciągał uwagę mężczyzn. Ta osóbka promieniowała wręcz entuzjazmem.
Ostatnią osobą była kobieta w czarnej szacie zakrywającej obecnie większość jej ciała. Jak i chuście narzuconej na włosy. Ta również rozglądała się ciekawie po tym miejscu. Obok niej warował biały robopies z zapewne zamontowaną jakąś wersją AI dopasowaną do formy ciała.

Mieli być powitani przez personel stacji… i zostali. W pewien sposób. Pojawił się bowiem czarny humanoidalny robot , “spojrzał” za pomocą wyświetlacza na którym to pojawił się uproszczony wizerunek oblicza. Dwie kropki symbolizujące uśmiech i kreska udająca… uśmiech.
- Witam na ECHO-1, jestem SAM. AI zarządzające tą bazą. Z tego co zawierają moja banki danych wnioskuję, że jesteście pracownikami GeoTerminal przydzielonym do tej bazy. Obecny rezydent bazy, administrator systemów komputerów, zażyczył sobie osobiście was powitać. Toteż proszę o pozostanie na miejscu i poczekanie na niego. Potem on sam lub ta robotyczna jednostka zaprowadzi was na miejsce, gdzie przyjdzie wam potwierdzić zatrudnienie na ECHO-1 i zostaniecie wpięci w miejscową sieć internetową. Przebywająca w bazie pani Audytor zażyczyła też sobie spotkać się z wami, jak tylko załatwicie wszystkie formalności. Jeśli macie jakieś pytanie to jestem gotów udzielić odpowiedzi, poprzez głośniki tej jednostki.-

 
__________________
I don't really care what you're going to do. I'm GM not your nanny.

Ostatnio edytowane przez abishai : 23-06-2023 o 19:26. Powód: Błędy i niedoróbki
abishai jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 26-06-2023, 13:31   #10
 
GreK's Avatar
 
Reputacja: 1 GreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputację
- Wiesz, sprawdzałem te pliki, o których wspomniałaś - odezwał się Sanchez podczas kolejnego wspólnego lunchuz Jennifer.. Wytarł usta serwetką. - Ktoś uszkodził nośnik na którym się znajdowały. To nie wyglądało na przypadkowe uszkodzenie. - Wlepił spojrzenie w twarz Jennifer. Obserwował uważnie jej mimikę - Ktoś się postarał, żebym nie był w stanie ich odzyskać. Masz jakąś teorię na ten temat?

- Cóż…- odparła w zamyśleniu kobieta.- Z tego co wiem, firma upadła zanim pracownikom skończył się kontrakt. Jak się pewnie domyślasz, stacja została w całym tym chaosie zapomniana. Przypuszczam… - potarła kciukiem dolną wargę, jak to czyniła przy takich luźnych dywagacjach.- … że nie byli z tego powodu przesadnie zadowoleni. I mogli… wyładować frustrację w akcie wandalizmu.-

- Sabotaż i zwykła złośliwość? - Uniósł brwi jakby to proste rozwiązanie nie przyszło mu na myśl. - Mnie od razu przyszło do głowy, że znaleźli coś… co chcieli ukryć przed światem, wiesz…

Wybuchnął śmiechem.

- Heh… teorie spiskowe - dodał nie przestając się śmiać.

- Ma to jednak sens.- odparła z uśmiechem rozważając na głos.- Rzeczywiście… gdyby coś odkryli wartego uwagi. Jakieś rzadkie złoża… tyle, że… - wzruszyła ramionami.- Nie mogliby sami ich wydobyć, do tego trzeba sprzętu i fachowców. Więc kolejnym logicznym krokiem byłoby sprzedać tą informację jakiejś firmie wydobywczej. Tyle że od czasu przejścia w tryb uśpienia stacja nie zarejestrowała żadnej aktywności w układzie. Albo ta informacja nie była tyle warta ile oczekiwali, albo… nie znaleźli nic. - Spojrzała w oczy mężczyzny.- Skarb w ziemi jest bowiem tyle warty ile dadzą za niego inni, jeśli samemu nie zdołasz go wydobyć.

Zaplótł palce.

- Gdzie polecisz jak przyleci transport? - Pozornie zmienił temat. - Gdzieś w bardziej cywilizowane rejony?

- Hmm…- kobieta zastanowiła się i muskając palcem czoło i wykonując kilka ruchów kciukiem. Typowe zachowanie osób otwierających pliki i przeglądających je poprzez rozszerzoną rzeczywistość. - Chciałabym, ale nie… jakieś dwa trzy systemy gwiezdne stąd jest pas asteroid na którym to ulokowała się spółka wydobywcza należąca do naszej korporacji. Jej wyniki są… niezadowalające. Mam ocenić, czy jest co ratować czy lepiej ciąć koszty i zamknąć tamten interes.

- Rozumiem. A tak w ogóle, bo chyba nie spytałem, jesteś zatrudniona przez GeoTerminal, czy audytorką zewnętrzną?

- Tak. Obecnie jestem zatrudniona w GeoTerminal na pełen etat, z możliwością awansu do samego Zarządu. Z uwagi na mój bogaty życiorys dostałam propozycję nie do odrzucenia. Łącznie z odnowieniem ciała. - Przesunęła dłonią znacząco po swojej piersi. - Pewnie przeglądnąłeś moje dane w bankach danych SAMa, więc domyślasz się że nie powinnam tak wyglądać w moim wieku. Cóż… przekupiono mnie zwracając mi młodość. - Po czym spytała.- A ty? Planujesz zostać tylko na kontrakcie, czy w pełni dołączyć do GeoTerminal?

- No cóż… - Przez twarz Hiszpana przebiegł ledwie dostrzegalny grymas, który zaraz przykrył uśmiechem. - Prawdę mówiąc, ciężko mi teraz decydować. Ująłbym to tak… Nasz związek dopiero się zaczął i musi się dotrzeć.

- Tak czy siak… życzę powodzenia. - stwierdziła z uśmiechem kobieta i dodała wznosząc toast. - Za nowe związki. Oby były bardziej udane niż poprzednie.

Sanchez zawahał się chwilę nim podjął toast.

- Za nowe związki!

Mimo lekkiego tonu Sanchez czuł podskórnie, że został w coś wplątany. Że to co dla Jennifer Forbs wyglądało jak złośliwe uszkodzenie nośnika, było w rzeczywistości czymś poważniejszym. Czymś skrywającym drugie, straszne dno. Dlaczego GT nie zadbało o zatrudnienie naukowców? Co znaleźli na planecie? Możliwe odpowiedzi na te pytania zatruwały powoli umysł informatyka. Sączyły neuronową truciznę plamiąc jego myśli.

Początkowo chciał wykorzystać audytorkę do przesłania wiadomości naukowcom z NEP niezależnym od GeoTerminal kanałem, lecz upewniwszy się, że ta pracuje bezpośrednio dla GT, wcale nie miał pewności, że pierwszym co zrobi, to powiadomienie pracodawców o dziwnych prośbach ich nowego pracownika. Odpuścił więc. Musiał znaleźć inny sposób. Musiał grać w ich grę.
 
__________________
LUBIĘ PBF
(miałem to wygwiazdkowane ale ktoś uznał to za deklarację polityczną)
GreK jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 15:48.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2024, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172