Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Świat Mroku
Zarejestruj się Użytkownicy

Sesje RPG - Świat Mroku Czy wiodłeś przykładny żywot? Czy grzechem zbrodni okryłeś istnienie swe? Na próżno! Życie ci skradli, wpisali Cię do przeklętych ksiąg, chyba... że pogrążysz się w mrok! Niech ciemność – matka zbłąkanych dusz - utuli Cię. Poczuj ból egzystencji i powstań z popiołów jako Nocy Dziecię.


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 27-11-2016, 21:59   #1
 
Slan's Avatar
 
Reputacja: 1836 Slan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłość
[Wilkołak: Apokalipsa] Tajemnica Crimson Falls

Była ciepła letnia noc nad miejscowością Crimson Falls. Księżyc świecił ponad otwartym niebem pełnym gwiazd. Na dnie porośniętej lasem doliny znajdowało się miasteczko otoczone przez kilka pomniejszych osad. Mieszkało tu kilka tysięcy mieszkańców, jednym z głównych źródeł utrzymania były zapora rzeczna miejscowy rezerwat przyrody, choć żyjący w okolicy rdzennych amerykanów, którym zniszczyła tereny do rybołówstwa. Z drugiej strony wódz Orli Szpon Max niedawno otworzył tu kasyno, co nieco podreperowało budżet miejscowych. Trwał sezon turystyczny i wielu mnie lub bardziej dziwnych ludzi kręciło się w mieście…
W niewielkiej klinice weterynaryjnej Dog Heart pracowała Jill Chanata Waterson, studentka wywodząca się z Narodu Chinoków.. Dzisiejszy dzień był irytujący, jeden narkoman chciał nabyć środki przeciwbólowe dla chomika zdolne powalić konia. Potem prze drzwiami kliniki znaleźli psa, choć zdaniem młodej weterynarz był to zdecydowanie wilk, który grzecznie czekał przed drzwiami kliniki i praktycznie sam wszedł do kojca. Teraz miejscowy menel Hernan, który utrzymywał się z nadciągania turystów i koszenia trawników, starał się wyprosić usunięcie bolącego zęba.
W klinice prócz niej był jej kuzyn, pół polak pół Indianin Jasiek i recepcjonistka Jenifer, która opłakiwała zerwanie z trzecim chłopakiem od kiedy Jill tu pracowała.
- Nie proszę pana, nie możemy panu zrobić przeglądu dentystycznego, ponieważ jest pan człowiekiem! – krzyczał Jasiek
- Ale zwierzakom jakoś wyrywacie, co? I bierzecie za to mniej niż dentysta – awanturował się lump. Był Latynosem o kapce afrykańskiej krwi, który cuchnął jakby nigdy się nie mył. Poniżej szyi widać było paskudną bliznę, ponoć pamiątkę po ciosie kartany podczas wojny w Wietnamie…
- Nienawidzę facetów…. Zostanę przy kotach. Koty są wierne i nie zostawią cię dla pierwszej z brzegu cizi z wielkimi cyckami – mówiła w powietrze blondynka w okularach o rok młodsza od Jill. Wilk warczał na Hernana ze swego boxu, a Jil miała wrażenie, że menel pokazuje zwierzakowi „Trele morele”
Nagle usłyszeli jak drzwi się otwierają i do recepcji weszła kobieta w brązowo zielonym płaszczy. Miała długie skołtunione białe włosy, a oczy były skryte zza okularami przeciwsłonecznymi. Na rękach trzymała kota, jakiegoś takiego płaskiego i nieruchawego, z szyją owinietą taśmą klejącą
- Przepraszam, ale mój kotek… hi hi miał hi hi wypadek. HAHA – zaśmiała się a wyraźnie dawno zdechłemu kotkowi odpadła głowa.
- To pewno ze starości – kobieta zaśmiała się opętańczo i z jej oczu spadły okulary ukazując białe pozbawione źrenic oczy.. Z boxu dobiegało wilcze wycie.
 
__________________
Powrót, ze szpitala więc rekonwalescencja.
Slan jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 01-12-2016, 19:23   #2
 
Guren's Avatar
 
Reputacja: 458 Guren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnie
Jill po raz nie wiadomo który od momentu, gdy przyjechała na początku lata do Crimson Fall pomyślała, że to był jednak kiepski pomysł.
Jasne, kredyt studencki sam się nie spłaci. Crimson Fall nie należało do miejsca, gdzie w klinice weterynaryjnej leczyło się tylko spasione pieski jakiś nadętych damulek. W miarę blisko rozległego, na wpół dzikiego lasu - to dobrze rokowało, gdyby miała się ubiegać o staż w "poważniejszym lub dzikszym miejscu" - jak park narodowy, misja w Afryce.

Z drugiej strony... Fakt, że wróciła do miejscowości, gdzie znali ją jeszcze zanim chodziła nie dodawał jej stanowisku prestiżu u miejscowych. Czy, że któryś z jej "starych kumpli" lub kuzynów (głównie Jasiek) tutaj ciągle przyłazili, bo wychodzili z założenia, że Jill musi się bez nich śmiertelnie nudzić w pracy, albo nie ma niczego lepszego do roboty.
Jennifer wystarczyło tylko przytakiwać.
I spodziewała się, że dziadek będzie truć i napominać o "dziedzictwie rodziny". Była na to przygotowana od kiedy zrozumiała, że nie będzie brać szamańskiej schedy na poważnie. Szamaństwo powinno pozostać częścią przeszłości. Przyszłość należała do nauki, medycyny. Nie ma sensu już wróżyć z wnętrzności i oszukiwać miejscowych.

To był czubek góry lodowej w porównaniu z ciągłym uczuciem, że ktoś ją obserwuje. I że za często natrafia ostatnio na żmijowatą Amandę Tajemnica Crimson Falls- przecież schodziły sobie z drogi jeszcze w liceum.
I jeszcze ten gliniarz - za często kręcił się przy klinice w porach, gdy Waterson zaczynała lub kończyła zmianę. Tylko jaki jest sens oskarżanie o cokolwiek miejscowego policjanta i córkę założycielki miasta? Jill miała już w podstawówce dostatecznie problemów, gdy wybiła Amandzie mleczaka. Choć fakt, że żmijka zaczęła jej schodzić z drogi - był tego wart.

A dzisiejszy dzień...
W zasadzie wilk, który przylazł sam do kliniki był do przełknięcia. Lubiła psy. Jej zdjęcia z najwcześniejszego dzieciństwa nadawały się do dokumentów o zdziczałych dzieciach wychowanych przez zwierzęta. Potrafiła biegać pół dnia z Jaśkiem i całą grupą psów po lesie. A to, że wygladał tak wilczo?
Mało tu w okolicy mieszanek z innymi psowatymi?
Nakazywał rozsądek. Następni goście...

- Hernan to są leki dla zwierząt. U ludzi wywołują skutki uboczne jak... jak... porośnięcie włosami w dodatkowych miejscach - przyszłość weterynarii w tej chwili liczyła, że takie kłamstwo wystarczy. Nigdy jej nie szło kłamanie.

- Proszę postawić kotka na ladzie... Zajmiemy się nim - zapewniała. W myślach starała się obmyślić plan jakby tu oddzielić wariatkę od kota, zadzwonić po policję (niech się raz oderwą od pączków), by potem ewentualnie udać, że kotek zeszedł na stole operacyjnym
 
__________________
You are braver than you believe, stronger than you seem, and smarter than you think. Kubuś Puchatek aka Winnie the Pooh

Ostatnio edytowane przez Guren : 01-12-2016 o 19:55.
Guren jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 01-12-2016, 21:47   #3
 
Slan's Avatar
 
Reputacja: 1836 Slan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłość
Kobieta przekręciła głowę i uśmiechnęła się.
- Nie, to już niepotrzebne… Mam dla ciebie propozycję nie do odrzucenia. Pozwolisz sobie wyciąć serce, a ja nie oderwę nikomu więcej niż jednej kończyny – powiedziała cicho, Jessica krzyknęła widząc toczącą się głowę kota. Hernan wstał wyciągając z pół swego cuchnącego płaszcza srebrny nóż, lub może raczej miecz, o szerokim ostrzu pokrytym dziwnymi glifami.
- Proszę to zostawić! Wyrwiemy panu te zęby! – błagał przerażony Jasiek. Hernan nie zwracając nań uwagi ruszył w stronę Jenny i kobiety
- Nic jej nie zrobisz żmijowy pomiocie – warknął, stał się bardziej włochaty i nagle przed oczyma Jill stanął wielki dwu i półmetrowy człowiek-wilk… a może raczej człowiek – Burek, bowiem miał kłapciate uszy, krótki pysk i sierść w łaty… Taki typowy misiek.
Dzina kobieta także się zmieniła. Stała się ogromnym białym monstrum o krótkim pysku z którego wystawały krzywe zęby, między jej palcami rozciągała się błona, a sinofioletowy język był rozszczepiony….
Nagle z pomieszczenia dla psów dobiegł hałas i wybiegł stamtąd ogromny wilk… wielkości dużego kuca.
 
__________________
Powrót, ze szpitala więc rekonwalescencja.
Slan jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 01-12-2016, 22:17   #4
 
Guren's Avatar
 
Reputacja: 458 Guren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnie
Jill odruchowo cofnęła się od lady jak tylko usłyszała wypowiedzi białowłosej. Ale gdy większość zgromadzonych zaczęła się na jej oczach przepoczwarzać w kolejne pół0-ludzkie pół-psowate monstra cofnęła się pod samą ścianę.
To się nie może dziać naprawdę! Takie potwory są tylko w bajkach Dziadka!!! - to była jej pierwsza racjonalna myśl.
Druga balansowała na pograniczu racjonalizmu, instynktu i pewnie debilizmu - trzeba znaleźć broń. Cokolwiek co zwiększyłoby jej szansę by przejść stąd po Jaśka i do drzwi.
I gdzie jest Jennifer? Rozjerzała się dookoła szukając czegokolwiek ostrego lub nadające się do trzymania w dloni by w razie czego bić choć trochę mocniej.
 
__________________
You are braver than you believe, stronger than you seem, and smarter than you think. Kubuś Puchatek aka Winnie the Pooh
Guren jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 03-12-2016, 18:44   #5
 
Slan's Avatar
 
Reputacja: 1836 Slan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłość
Jil nie widziała żadnego ostrza, nie licząc niewielkiego skalpela, jaki znajdował się przy pasie Jaśka… Przebywała w poczekalni , Jesicka skryła się za ladą i ściskając kolana śpiewała coś, a Jasiek krył się za krzesłem, jakby to miał o go uratować. Nagle wilk w monstrualnej postaci skoczył na kobietę, rozwalając ścianę kliniki i oczom młodej kobiety ukazał się sierp księżyca. Poczuła, jak jej krew pulsuje, czuła zapach tamtej wilczej kobiety, był gorzko słodki, niczym ropiejąca rana. Ohydny, skaza na rzeczywistości, powinna go wyeliminować, zniszczyć. Zabić. Stała się wyższa, a jej kły urosły… Wszystko przesłoniła szkarłatna mgła…
Obudziła na na parkinku, czując smak krwi w ustach. Stała naprzeciw wozu szeryfa, Patricka Foresta, czarnoskórego wielkoluda wiecznie chodzącego w ciemnych okularach. Za szeryfem stał Bily, dwudziestoletni rudowłosu zastępca nieustanie coś notujący, na przykład teraz gadaninę Hernana i ogromnego Indianina w błękitnym brudnym smokingu, któremu włosy opadały na ramiona. Hernan nie miał swojego zwykłego płaszcza, którego smród czuć było najpewniej w Kanadzie, bowiem okrył nim nią. Pod nim miała tylko bieliznę i strzępy ubrań. Jasiek stał pobladły, ale względnie przytomny, za to Jesicka kiwała się na krawężniku głupawo się uśmiechając i trzymając się za kolana i śpiewała „Stary MacDonald farmę miał”
- Debile, nie musieliście rozpierdzielać połowy ulicy – ryknął Patrick – Co ja mam powiedzieć – powiedział spokojniej
- To co zawsze szefuniu, że w gazowni był wybuch, spowodowany przez interferencje Wenus i Marsa – powiedział Hernan uśmiechając się całym swym garniturem zepsutych zębów. Zniszczenia były ogromne, na dachu kliniki znajdowało się Volvo Jaśka, w jednej ze ścian wyryto linię wyrwaną latarną uliczną, a pokryw od studzienki ścieła pobliskie drzewo.
- Ona już wróciła – rzekł Indianin topornym głosem wskazując na nią.
 
__________________
Powrót, ze szpitala więc rekonwalescencja.
Slan jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 03-12-2016, 18:59   #6
 
Guren's Avatar
 
Reputacja: 458 Guren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnie
- Ktoś wrócił? -spytała półprzytomnie. Widok zniszczeń i chaosu skutecznie dobudzał. A smród płaszcza Hernana miał szansę wyprzeć skuteczność soli trzeźwiących. I tylko nadmierny przewiew pod ubraniem powstrzymywał ją by rzucić z siebie to paskudztwo.
- Jasiek?! Co tu się kurna stało?!
 
__________________
You are braver than you believe, stronger than you seem, and smarter than you think. Kubuś Puchatek aka Winnie the Pooh
Guren jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 03-12-2016, 21:38   #7
 
Slan's Avatar
 
Reputacja: 1836 Slan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłość
- Ty, Jill Chanata Waterson – Inianin mówił cichym, spokojnym głosem, nieco powoli, z dziwnym akcentem. Pokiwał dla podkreślenia głową.
Jasiek przełknął ciężko ślinę.
- Przyszła ta kobieta, a potem on się zmienił i wyciągnął nóż – mówił żywo gestykulując
- Nie nóż, a Klaive, konkretnie to „Brzeszczot grozy” – wtrącił Hernan
- No i potem wilk zmienił się w wilkora z Gry o Tron i się rzucili na tamtą kobietą, a ona też była potworem i… coś się z tobą stało i też chyba zmieniłaś się w potwora. Wgryzłaś się tamtej w bark, chyba ją nadjadłaś. Rozwaliliście ścianę i pół budynku, a potwór rzucił w nich moim samochodem… jak ja go sprowadzę na ziemię… Nic ci nie jest? Czy to w ogóle ty… Ty się zmieniłaś
Patrick popatrzył na nią srogo z góry.
- Nie ma co ukrywać, jesteś Garou, czy jak to mówią śmiertelnicy, wilkołakiem.
- Należysz do szlachetnego i nieskalanego plemienia Wendigo – rzekł Indianin uroczyście. Nie uszło jej uwagi, że wymienił nazwę Ducha-Ludojada znanego mitologii Indian z wybrzeża Pacyfiku.
- Jesteś Teurgiem czyli takim jakby przewodnikiem duchowym. I tak w ogóle to składam kondolencje, bo od teraz to masz przerąbane – mruknął Hernan uśmiechając się smutno.
- Nie strasz jej, i tak się wszystkiego dowie. Dobra Jasiek, co zamierzasz zrobić
- Ale szeryfie, ci dwaj są wilkołakami, i chyba coś zrobili mojej kuzynce, a pan nic nie zamierza zrobić? – weterynarz skakał wokół szeryfa. Ten zdjał okulary i oczy zabłysły mu żółto jak u wilka
- Jesteś otoczony przez CZTERY wilkołaki i pytasz co zamierzamy zrobić? Naprawdę? To ja zapytam cię, co ty zamierzasz zrobić? Podczas wybuch mógł ktoś zginąć
Jasiek pobladł
- Jill, powiedz im, że nic nie powiem… Proszę
 
__________________
Powrót, ze szpitala więc rekonwalescencja.
Slan jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 09-12-2016, 15:10   #8
 
Guren's Avatar
 
Reputacja: 458 Guren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnie
"To jakiś absurd" - stwierdził umysł Jill po usłyszeniu tłumaczeń. Myśl ta przekształciła się w oświadczenie:
-Nie ma czegoś takiego jak wilkołaki. To bujda dla dzieci i krótkowzrocznych idiotów objedzonych poryszem -burknęła. -Dobra gaz wybuchł, a my wszyscy jesteśmy w szoku po nim. I... czegoś w czym wytarzano ten płaszcz.
W ogóle to jest bezkarne pozwalać mi latać w tym czymś po tym jak widocznie jakiś idiota mi je ściągnął.
I choć myślałam, że tego nie powiem... Chcę gadać najpierw z dziadkiem, bo jest specjalistą od takich bzdur. Więc wie co jest bzdurą na milę. I Herman, ty idziesz z nami
A tobie... -
spojrzała na faceta w niebieskim symbolu tandety - Jak masz właściwie na imię?
 
__________________
You are braver than you believe, stronger than you seem, and smarter than you think. Kubuś Puchatek aka Winnie the Pooh
Guren jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10-12-2016, 21:40   #9
 
Slan's Avatar
 
Reputacja: 1836 Slan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłośćSlan ma wspaniałą przyszłość
Patrik uśmiechnął się, a nie był to przyjemny uśmiech. Raczej z tych, które sprawiają, że rozsądny człowiek MS ochotę wykopać sobie norkę i się tam schować.
- Tak, gaz, rozumiemy się. Jakby co, zawsze ze sobą wożę szpadel, więc rozumiesz
- A ja już spisałem protokół z oględzin zwłok – głos zastępcy Billego był pełen smutku, jak u dziecka, któremu zabroniono jeść lodów w Worsołym miasteczku
Szeryf spojrzał mu krytycznie przez ramię.
- „Spalony żywcem” i tak napisałeś z błędem więc nie ma co się pałować - - rzekł drapiąc się po skroni, a twarz Jaśka stała się niemal kredowa.
- Jestem Joe, tak brzmi moje imię u ludzi, a w języku Garou jestem Skowyt Zimy… w tłumaczeniu. Jestem lupusem patronatu pełni z plemienia Wendigo Wielką radością przepełnia me serce perspektywa śmierci u twego boku podczas Apokalipsy siostro – uśmiechnał się radośnie w porównaniu z tym jakie przekazywały wieści.
- Tak tak Joe, pocieszaj ją jeszcze a wyjedzie na biegun. Nie pytaj czy święty Mikołaj istnieje, bo być może nie chcesz poznać prawdy. Patric, odwieź dziewczyny do szpitala i do domu – rzekł Hernan i splunął cuchnącą flegmą Żółtą i gęstą.
- Rozkazujesz mi Szakalu – – oczy szeryfa rozbłysły a kły urosły.
- Jedynie sugeruję Władco Cieni, jak to omega może sugerować becie – warknął menel i dobył tego noża pokrytego runami. Joe też jakby urósł, a nawet ona poczuła zalew adrenaliny i trudnej do opisania wściekłości.
- Nie ważne, odwieźć i tak tylko ja ją mogę, więc nie ma co się kłócić – rzekł w końcu Patrik. Jill wsiadła do radiowozu. Najpierw zawieziono Jesikę do szpitala, a potem stanęli na parkingu przed biurem szeryfa. Potem odwieziono ją do domu. Gdy wysiadała, Patric rzekł
- Za kilka dni Amanda przyjdzie do ciebie z zaproszeniem na spotkanie. Lepiej się staw bo wasze pojawienie się i tak mocno namieszało w Status Quo. – jego głos był twardy i ponury. Wprowadzono ją fo domu, piętrowej rezydencji z drewna leżącej blisko lasu. Przed domem czekała matka. Rzuciła się córce na ramiona.
- Tak mi przykro córuś, nie powinno to cię spotkać
 
__________________
Powrót, ze szpitala więc rekonwalescencja.
Slan jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 15-12-2016, 13:48   #10
 
Guren's Avatar
 
Reputacja: 458 Guren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnieGuren jest jak niezastąpione światło przewodnie
- Niby za co mamuś? Przecież nie miałaś wpływu na to, że wybchnie gdzieś gaz. No, ale nic nie jest ani Jaśkowi ani mi. - dziewczyna próbowała pocieszyć matkę - A szeryf to chyba wciąga jakieś paskudztwo, skoro wszędzie widzi stwory jak nie z tego świata. Inni widzą białe myszki, a ten wilki.
W innym miejscu to by dawno go wywalili za coś takiego.
I gdzie jest dziadek? On najlepiej wyjaśni jak się da utrzymać na szwindlach.
 
__________________
You are braver than you believe, stronger than you seem, and smarter than you think. Kubuś Puchatek aka Winnie the Pooh
Guren jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 06:37.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164